Susza w Polsce: aż 91 gmin apeluje o oszczędzanie wody

Susza w Polsce: aż 91 gmin apeluje o oszczędzanie wody

Po raz kolejny susza w Polsce sprawia, że w niektórych gminach zaczyna brakować wody pitnej. Coraz więcej lokalnych władz apeluje do mieszkańców o oszczędzanie zasobów wodnych. Dlaczego w Polsce brakuje wody i w której części kraju sytuacja jest najgorsza?

  •  

    pokaż komentarz

    500k bobrów, wybudują tamy i suszy nie będzie( ͡º ͜ʖ͡º)

  •  

    pokaż komentarz

    Rolnictwo, podlewanie ogródków oraz plantacji warzywnych robią swoje

    •  

      pokaż komentarz

      Zakazać! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @TestoSynth: wodą pitną z wodociągu jak najbardziej albo dynamiczna taryfa. Jak pojawia się susza to stawka bazowa x1000.

      Nie może być takiej sytuacji aby ktoś sobie podlewał ogródek/pole a drugi nie miał co pić.

      Rolnictwo, podlewanie ogródków oraz plantacji warzywnych robią swoje

      @snorli12: to powinno być zakazane. woda pitna nie powinna być do tego używana

    •  

      pokaż komentarz

      Nie może być takiej sytuacji aby ktoś sobie podlewał ogródek/pole a drugi nie miał co pić.
      to powinno być zakazane. woda pitna nie powinna być do tego używana


      @Bad_Wolf: Masz, wydrukuj sobie.

      źródło: 51f157fb-8ce1-418d-cc94-3e43cb32cb03.jpeg

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @TestoSynth: powiedz gdzie mieszkasz "my idioci bez wody" zakręcimy/uszkodzimy tobie przyłącze i posiedzisz bez wody tydzień.

      I posłuchamy wtedy wypowiedzi mędrca.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie może być takiej sytuacji aby ktoś sobie podlewał ogródek/pole a drugi nie miał co pić.

      @Bad_Wolf: to uderzaj z tym do władz centralnych - susze w Polsce to zjawisko o charakterze ogólnokrajowym, co więcej przewidywalne, dlatego (wg ustawowej delegacji) powinno być przedmiotem zainteresowania włądz centralnych, a nie władz lokalnych

    •  

      pokaż komentarz

      władz lokalnych

      @rol-ex: ale to właśnie władze lokalne odpowiadają za regulaminy poboru wody. To w ich kwestii jest organizacja wodociągu i poboru opłat za wodę.
      To od warunków lokalnych zależy czy w studniach wodociągowych zrywa lustro wody czy nie.

      Władze centralne to mogą tylko grubą retencję ogarniać a nie problemy lokalne bo ktoś ma warunki geologiczne takie, że nie ma skąd pompować wody a głąby nie rozumieją, że jak oni podlewają ogródek to na końcu wodociągu jest susza w kranie i ludzie nie mają co pić.

    •  

      pokaż komentarz

      ale to właśnie władze lokalne odpowiadają za regulaminy poboru wody.

      @Bad_Wolf: chociaż te zakazy i ograniczenia dotyczą tylko wody z wodociągów miejskich lub gminnych, to sprawa wcale nie jest taka jednoznaczna i prosta jak mogłoby się wydawać, wręcz przeciwnie - jest to tematyka w najlepszym przypadku dyskusyjna:

      - z jednej strony - uprawnienie gmin do takich działań wynika z art. 40 ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym . Zgodnie z którym w zakresie nieuregulowanym w odrębnych ustawach lub innych przepisach powszechnie obowiązujących rada gminy może wydawać przepisy porządkowe, jeżeli jest to niezbędne dla ochrony życia lub zdrowia obywateli oraz dla zapewnienia porządku, spokoju i bezpieczeństwa publicznego. Co więcej jest to podparte orzeczeniem NSA, który w wyroku z 13 lutego 2018 r., sygn.. II OSK 994/16 stwierdził, iż „w okresie wystąpienia katastrofy naturalnej - suszy, w sytuacji, gdy nie został wprowadzony na danym obszarze stan klęski żywiołowej, gmina może w drodze przepisów porządkowych, na podstawie art. 40 ust. 3 u.s.g., ustanowić zakaz podlewania z wodociągu gminnego, ogródków przydomowych, działkowych, tuneli foliowych oraz trawników i upraw rolnych”.

      - z drugiej strony - możliwość ograniczenie poboru wody (ze względu na cel jej poboru) nie wynika wprost z regulaminu dostarczania wody i odprowadzania ścieków, uchwalanego przez radę gminy na podstawie art. 19 ust. 3 ustawy z 7.06.2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków (Dz. U. z 2019 r. poz. 1437).

      - ale - chociaż nie sposób kwestionować występowania w Polsce zjawiska suszy, ani wagi samej problematyki to warto zwrócić uwagę na fakt, że przeciwdziałanie mu w tej ww formie jest zagadnieniem prawnie nieuregulowanym. Niby są regulacje zawarte w dziale IV rozdziału 2 ustawy z 20.07.2017 r. Prawo wodne (Dz. U. z 2020 r. poz. 310) , ale ograniczenie poboru wody nie wiąże się – przynajmniej bezpośrednio – z ochrona dóbr wskazanych w ustawie (można tu wskazywać na ochronę środowiska, ale przesłanka ta jest podstawą do stanowienia porządkowych aktów prawa miejscowego przez organy powiatu, a nie gminy).

      Warto również, zaznaczyć, że zjawisko suszy nie ma w Polsce charakteru gminnego, lecz ogólnokrajowy (a w swym natężeniu przynajmniej regionalny, czy subregionalny). Nie jest również nagłe, ani zaskakujące – przeciwnie jego występowanie jest przewidywalne, a w zmieniających się warunkach klimatycznym stanowi niemal pewnik. Przewidywalność zagrożenia pozwala zaś na podjęcie działań planowych, a tym samym nie można uznawać, że zachodzi konieczność niecierpiącego zwłoki zarządzania obowiązku określonego zachowania się.

      Wszystkie powyższe argumenty przekonują, że przepisy porządkowe nie są adekwatnym instrumentem prawnym do przeciwdziałaniu zjawisku suszy. W występujących w Polsce skali i natężeniu wymaga ono prawnej reakcji na poziomie centralnym, a nie doraźnego działania w oparciu o przepisy porządkowe.

      Uzupełniająco wskazać można, że art. 31 ust. 5 ustawy Prawo Wodne ustala kompetencję do wydania aktu prawa miejscowego wprowadzającego czasowe ograniczenia w korzystaniu z wód, w szczególności w zakresie poboru wód lub wprowadzania ścieków do wód lub do ziemi, a także zmiany sposobu gospodarowania wodą w zbiornikach retencyjnych. Ustawodawca zdecydował jednak, że uprawnienie to można realizować wyłącznie w stanie klęski żywiołowej. Taki stan prawny potwierdza, że zagadnienie ograniczenia poboru wody w związku z suszą jest przedmiotem regulacji ustawowej, a prawodawca lokalny nie może rozszerzać sytuacji, w której jest ono wprowadzane przy wykorzystaniu przepisów porządkowych.

    •  

      pokaż komentarz

      możliwość ograniczenie poboru wody (ze względu na cel jej poboru) nie wynika wprost z regulaminu dostarczania wody i odprowadzania ścieków, uchwalanego przez radę gminy

      @rol-ex: więc po co reszta wywodu?
      Gmina może zakazać takiego poboru w regulaminie.

    •  

      pokaż komentarz

      Gmina może zakazać takiego poboru w regulaminie.

      @Bad_Wolf: pokaż taki zakaz w regulaminie swojego dostawcy...

      mów nie wprowadził takowego, w razie czego będzie się posiłkował doraźnie innymi przepisami, jako uzasadnieniem; reszta wywodu jest o tym dlaczego takie rozwiązanie jest wątpliwe;

    •  

      pokaż komentarz

      @Bad_Wolf: Tak i żywność wtedy x 1000XD Pierwsze co powinni zrobić to ruszyć tyłki i brać się za małą retencje, robić tamy na rzekach i rowach, a nie ludziom mówić że wody mało to mają mniej używać, jak nic z tym nie robią żeby to zmienić.

    •  

      pokaż komentarz

      @snorli12: najpierw ogromne promowanie przydomowych upraw, rolnictwa i wege jedzenia trawy, a teraz zakaz podlewania :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Bad_Wolf: ja Cie najmocniej przepraszam, że wtrącam sie w Waszą dyskusjie. Masz naprawde dobry pomysl i zgodzę sie z Toba w 100%, tylko mam jedno ale. Nie wspomniałeś wcale czym podlewać uprawy.
      Rozwarzałem co mogłeś mieć na mysli
      - że moze deszczówką, ale nie mamy zbiorników retencyjnych (ktore de facto jakby istnialy mogłyby służyć jako woda pitna)
      - no rolnik nie nazbiera sobie wody do mauzerów, w polsce przeważnie gospodarstwa rolne mają ok 15 ha, ale najwieksze np ma 12 tys ha.
      - zrezygnowac z nawadniania upraw w czasie suszy - ceny zywnosci w kosmos, a jezeli zastosować takie rozwiazanie globalnie to głód
      - woda z rzeki? No przeciez pijemy wode z rzeki. To nie o to chodzi, ze filtry w wodociagach nie wyrabiają, tylko że w rzece brakuje
      Powiedz, jaki masz pomysł?

    •  

      pokaż komentarz

      To nie o to chodzi, ze filtry w wodociagach nie wyrabiają, tylko że w rzece brakuje

      @katona: no to nie masz racji bo właśnie nie wyrabiają i zrywane jest lustro wody w studniach.
      Studnia nie daje rady się napełnić bo ktoś podlewa pole czy trawnik a ci dalej nie mają co pić. Sam jestem tego "ofiarą".

      Nie wspomniałeś wcale czym podlewać uprawy.

      @katona: potrzebuje podlewać niech kopie studnię albo uprawia rośliny o mniejszym zapotrzebowaniu na wodę. A nie szklarnia ogórków podlewana z wodociągu bo to tańsze niż studnia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bad_Wolf: a widzisz, bo Ty o wodzie ze studni mówisz. Nie znam problemu, przepraszam. Nie wiele wspólnego mam że studniami.
      To nie jest tak, że każdy ma swoją? Jest jakaś jedna duża studnia na kilka gospodarstw/całą wieś?
      Poważnie nie mam wiedzy, mam nadzieję się czegoś dowiedzieć. Sam jestem z Krakowa i gospodarstwa w najbliższej okolocy też mają ujęcia wody (jakieś Bibice, Batowice, Owczary, Zielonki itd...)
      O ile rozumiem, że (tak jak mówisz) rozwiązałoby to problem napełniania studni, o tyle dalej widzę problem jeżeli poziom wód gruntowych opadnie. Jest to u Was możliwe czy raczej mieszkacie w jakiejś dolinie?
      Jak duża to miejscowość? Na ile mieszkańców? Nie da się poruszyć tego na jakichś zebraniach?

    •  

      pokaż komentarz

      czy trawnik

      @Bad_Wolf: a co do trawników, to gmina ma narzędzia do tego. Może wprowadzić zakaz podlewania trawnika albo mycia samochodu.
      A jeżeli ogłoszony zostaje stan klęski żywiołowej to chyba nawet może wydzielać wodę.
      Tu znalazłem ciekawy artykuł jak masz ochotę na szybką lekturę
      https://bezprawnik.pl/korzystanie-z-wody-podczas-suszy/

    •  

      pokaż komentarz

      To nie jest tak, że każdy ma swoją?

      @katona: nie, własna wydajna studnia w tym rejonie to koszt >100tyś tak głęboko jest woda

      Jest jakaś jedna duża studnia na kilka gospodarstw/całą wieś?

      @katona: dokładnie tak. Jest dwie studnie na całą gminę podpięte do wodociągu.

      O ile rozumiem, że (tak jak mówisz) rozwiązałoby to problem napełniania studni,

      @katona: jak pobór skacze z planowych 90m3/dobę do 200m3/doba (przy tylu siada studnia a zapotrzebowanie jest jeszcze większe) to coś jest nie tak.

      i gospodarstwa w najbliższej okolocy też mają ujęcia wody (jakieś Bibice, Batowice, Owczary, Zielonki itd...)

      @katona: a tu podlewają z wodociągu bo ich nie stać na studnie i mają resztę ludzi gdzieś.

      Jak duża to miejscowość? Na ile mieszkańców? Nie da się poruszyć tego na jakichś zebraniach?

      @katona: gmina jest wiejska i ma ok 10-12k mieszkańców.
      Co z poruszania, zgłaszania jak ci co uprawiają mają to gdzieś. Dałem za wygraną. Zorientowałem się odpowiednio wcześnie na etapie budowy. Zakopałem 4m3 rezerwuar wody i mam wywalone, mam zapas wody pitnej na tydzień bo WC jest zasilane wodami gruntowymi.
      Czasem się w nocy uzupełnia jak spada zużycie wody i nie odczuwam braków. Musiałem wywalić dodatkowe 20kPLN bo idioci nie rozumieją do czego służy wodociąg.
      Niestety sąsiedzi nie mają takiego patentu. Oni nie mają wody kilka dni, czasem tydzień. Wiesz jakie to życie w takich warunkach.

      a co do trawników, to gmina ma narzędzia do tego. Może wprowadzić zakaz podlewania trawnika albo mycia samochodu.

      @katona: ktoś musiałby tego pilnować i egzekwować a to niewykonalne.
      "Problem" w tym, że "miastowi" to tylko utrudniają gospodarzyć i ci ludzie mają gdzieś, że na końcu wodociągu jest susza i nie ma co pić.

    •  

      pokaż komentarz

      a tu podlewają z wodociągu bo ich nie stać na studnie i mają resztę ludzi gdzieś.

      @Bad_Wolf: znaczy w naszych rejonach wiejskich (przyległych do Krakowa, dalej to nie mam wiedzy) też z wodociągu, tylko że jest odpowiednio wydajny, a ujęcie jest z rzeki - nie z głębinowej.

      Co z poruszania, zgłaszania jak ci co uprawiają mają to gdzieś

      @Bad_Wolf: Ci co uprawiają muszą to robić bo pewnie z tego żyją. Karmią też społeczeństwo (lokalne, bądź mniej lokalne). Tu nie chodzi o to żeby im zabronić, chodzi o to żeby zmodernizować infrastrukturę. Woda jest, to nie Afryka. Jej wydobycie jest poprostu za małe na zapotrzebowanie regionu. To nie wina rolników tylko gminy.

      Niestety sąsiedzi nie mają takiego patentu. Oni nie mają wody kilka dni, czasem tydzień.

      @Bad_Wolf: Sytuacja niedopuszczalna. Jeżeli zebrania z wójtem nie przynoszą efektu (może dostać dofinansowanie od państwa lub z UE nawet na rozbudowę wodociągu, no budowę kolejnej studni) to poszedłbym do piśmaków z jakiegoś większego miasta oni jak sępy czekają na nagłówek "mieszkańcy czy nie mają wody pitnej, wójt nie chce pomóc". Zrzucił się lokalnie po parę złotych i zasięgnął rady prawnika co robić w takiej sytuacji z gminą. Za poradę niedużo się płaci. Dopiero jeżeli trzeba pisać pisma lub iść do sądu to trochę więcej. Nie wiem ilu osób dotyczy problem, ale myślę że jakby to rozłożyć na wszystkich to nie wyjdzie dużo.
      Można jeszcze iść do jakiegoś uwaga TVN lub alert TVP. Oni też lubią takie sprawy. Przemagluja radę gminy. (Moja ciocia z podkrakowskiej gminy zgłosiła problem, że śmieci każą segregować i płacić więcej za przywóz, a potem przyjeżdżała jedna śmieciara, ładowała wszystko i wywoziła na wysypisko - szybko TVP było u niej)

      Zakopałem 4m3 rezerwuar wody i mam wywalone, mam zapas wody pitnej na tydzień bo WC jest zasilane wodami gruntowymi.

      @Bad_Wolf: Zaradnie, ale 20k nie Twoje. Mam znajomego w Norwegii, ma taką jakby oczyszczalnie, ale nie do końca. Filtruje mu w jakimś stopniu wodę z umywalek i prysznica i tym spłukuje WC. Względy ekologiczne - Norwegom raczej nigdy nie zabraknie wody.

  •  

    pokaż komentarz

    Susza w Polsce występuje każdego lata, już od dłuższego czasu. Taki kraj. Jak trochę dłużej popada, to zaraz mamy zalania, podtopienia, powodzie. Jak po tym trochę dłuższym popadaniu potem przez chwilę nie pada, to zaraz mamy suszę. Retencja wody jest na tragicznym poziomie i nikt w to nie inwestuje, a zasoby wody pitnej mamy bodajże na poziomie zbliżonym do poziomu Egiptu... ale mało kogo to obchodzi, póki orkiestra na naszym polskim Titanicu nadal gra. A po nas to choćby Potop.

    •  

      pokaż komentarz

      @Devilus: zasoby wody na poziomie Egiptu? No spoko, nie wiedzialem że Egipt ma tak jak Polska co najmniej 9000 słodkowodnych jezior i dziesiątki tysięcy rzek ( ͡° ͜ʖ ͡°) Co te media robią ludziom z mózgów ehhh...

      źródło: rzeki.png

  •  

    pokaż komentarz

    Bo kazdy ma to gdzies i nikt nie dba o gospodarke wodna kraju?
    Juz k#@?a w podreczniku do przyrody w podbazie(a to bylo ponad 20 lat temu) bylo info,ze Polska ma niedobor wody na poziomie Egiptu
    I z roku na rok jest jeszcze gorzej...

  •  

    pokaż komentarz

    A tak wogole to za dużo mięsa zrecie, na wakacje jeździcie, paliwo zuzywacie i środowisko zatruwacie gnoje. Siedzieć w domach a nie się w dupach poprzewracało, wodę pić chcecie.

    pokaż spoiler A w dodatku za to płacicie.