Dlaczego dźwięk w polskich filmach jest słaby? Ekspert wyjaśnił

Dlaczego dźwięk w polskich filmach jest słaby? Ekspert wyjaśnił

Dlaczego dźwięk w polskim kinie i w polskich serialach bywa tak kiepski? Rozmawiamy z ekspertem, który to tłumaczy.

  •  
    Harcot

    +920

    pokaż komentarz

    Choojowi spece od dźwięku, nie dorabiajmy do tego ideologii. Nie da sie słuchać normalnie polskiego filmu bez pilota w dłoni,albo bez napisów.

  •  

    pokaż komentarz

    Dźwięk jest ujowy bo tacy są aktorzy...
    Kiedyś robiłem w tej branży i wierzcie mi, że nie ważne, czy ktoś śpiewa, czy mówi, dykcja jest najważniejsza.
    Początkowych "śpiewaków" z rożnego rodzaju kapel jest niezmiernie trudno nagłaśniać bo cokolwiek być nie zrobił to wychodzi kaszana.
    Na drugiej szali są muzycy Jazzowi (większość po studiach muzycznych). Nagłaśniając tych należy ustawić im mikrofony, a potem można pójść do domu. Sami regulują swoim głosem poziom dźwięku i wszystkie końcówki brzmią u nich bardzo wyraźnie.

    To samo jest z "gadką". Jeżeli się nagłaśnia starej daty aktora to jest jak z z muzykami Jazzowymi. Natomiast przy obecnych "gwiazdach" serialowych cokolwiek byś nie robił z dźwiękiem to będzie co najwyżej poprawnie...

    Nie wiem co ludzie robią na studiach aktorskich (o ile je mają), ale na pewno nie uczą się sztuki deklamacji... ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      Dźwięk jest ujowy bo tacy są aktorzy...

      @konkarne: To akurat bzdura.

      Obejrzyj sobie jakikolwiek para-dokument na Polsacie czy TV4 gdzie występują totalni amatorzy, a jednak dialogi są idealnie słyszalne. Tak samo w podrzędnych telenowelach.

    •  

      pokaż komentarz

      @reksiuzgdyni:
      Bo to dźwięk nagrywany w studiu bez innego podkładu dźwiękowego.
      Dodatkowo tam jest zastosowana hamska metoda zrobienia "słuchawki" tzn. bardzo mocnego podbicia środka pasma dźwiękowego, bo w tym paśmie jest głos.
      To się stosuje na wszelkiego rodzaju konferencjach. Głos jest wyraźny, ale brzmi jak w telefonie (telefony stosują tą samą metodę)
      Jak chcesz nagrać fajny dźwięk z fajnymi efektami tła (przejeżdżający samochód, kroki itp) lub chcesz nagrać lub nagłośnić czyjś śpiew to nie możesz tego zastosować bo wyjdzie tragicznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @konkarne ale wiesz że można podbijać różne częstotliwości zależnie od potrzeb? Dźwięk można nagrać kilkoma urządzeniami i potem połączyć w całość. Można nawet dograć słabsze dialogi w studiu i odpowiednio dostosować żeby się nie wyróżniały.

      Możliwości jest dużo. Ostatnie polskie co oglądałem to kler. Dopiero w słuchawkach mogłem zrozumieć dialogi.

    •  

      pokaż komentarz

      @paw1470:
      Mowa z podbitym środkiem częstotliwości jest bardzo wyraźna, ale sztuczna. Jak podbijesz pozostałe częstotliwości to wyjdzie Ci kupa. Ani nie będzie to brzmiało dobrze, ani tm bardziej nie będziesz mógł niczego zrozumieć
      Posłużę się innym przykładem, żebyś zrozumiał dokładnie o co chodzi:
      Praktyka koncertowa, zwłaszcza z "kapelami o małym stażu"
      Jeżeli każdy muzyk ma swój odsłuch (taki głośnik, który stoi blisko przy tym muzyku i gra to co on chce) to na próbach się je ustawia (publiczność odsłuchów może nie tyle nie słyszy, co są one zagłuszane przez głośniki przednie).
      Każdy muzyk mówi co chce słyszeć w swoim odsłuchu i na jakim poziomie. Np. perkusista może chcieć słyszeć głownie bas i wokal, a gitarę w mniejszym stopniu. Gitarzysta che np. tylko gitarę i wokal, a wokalista najczęściej chce wszystko.
      Po ustaleniu co chcą słyszeć ustawia się po kolei (można też to zrobić nieco na skróty) poziomy głośności całych odsłuchów. Każdy podnosi kciuk do góry jak dobrze słyszy swój odsłuch. Po ustawieniu najdalej czwartego odsłuchu, ten pierwszy sygnalizuje, że ma za cicho, więc się mu odrobinę pogłaśnia, dalej to samo zgłasza drugi i następny. Możesz teoretycznie im to pogłaśniać w nieskończoność, ale problem jest taki, że te głośniki grają prosto w mikrofony i za chwilę na scenie będzie jedno wielkie sprzężenie zwrotne. Z tego względu jak muzycy zgłaszają, że nie słyszą swoich odsłuchów to się.... wszystkie przycisza, ale tak, że te pierwsze odrobinę mniej.
      Dzięki temu wszyscy zaczynają się dobrze słyszeć.
      To samo jest przy filmach i dialogach. Jeżeli robisz prostą produkcję typu M jak tandeta, albo "Trudne sprawy", to tam prawie nie ma dźwięku tła (samochody, ludzie na ulicy, kroki itp). Dzięki temu jest to tanie w produkcji, a Ty świetnie słyszysz i rozumiesz aktorów.
      Filmy muszą mieć klimat. Słyszysz muzykę w tle oraz całe tło dźwięków, które dodatkowo są często mocno podbite.
      Do tego masz. np. aktorkę, która musi mówić uwodzicielskim tonem. Jak "jej" podbijesz środek częstotliwości to wyjdzie kupa, a nie uwodzenie. Ten dźwięk musi być miękki i musi mieć odpowiedni pogłos (większość ludzi nawet nie wie, że jakiś pogłos w dźwięku jest. po prostu odbierają go jako "ciepły")
      Zupełnie inne techniki realizacji dźwięku są przy dialogach "ostrych", ale to już za dużo do pisania.

      Ogólnie rzecz biorąc facet ma rację. Polski język jest słaby do nagłośnienia i wymaga dużo większego kunsztu od aktora i realizatora dźwięku niż angielski czy francuski... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @konkarne kiedyś przez tydzień ustawiałem equalizer dla głośników żeby głosy brzmiały naturalnie. Domyślnie bardzo waliło basem a jeszcze mogłem podbić. Doszedłem do 64 suwaków. Każdy głos na którym testowałem był inaczej nagrywany. Nie było idealnego ustawienia. Wiem jak ciężko jest ustawić ale jest to możliwe. A potem ktoś przychodzi i mówi że masz dziwny dźwięk i słabe głośniki bo nie walą basem.

      Ustawienia na scenie to inny problem niż dostosowanie dźwięku w domu przy kompie. Dźwięk w filmie też nie wymaga wielu głośników o różnych ustawieniach. Myślę że dźwiękowcom nie zależy na jakości bo i tak w kinach dźwięk będzie słaby a ludzie w domach mają głównie malutkie głośniczki wbudowane w telewizor albo laptop. Czasami jakieś tandetne zewnętrzne. Drogi sprzęt jest mało popularny i bardzo często jest źle ustawiony. Przecież nikt nie bawi się w zmianę ustawień. I tak będzie źle i tak polskie filmy oglądają tylko Polacy. I tak nie będą się zachwycać jakością. Reszta jest wyjątkiem który można olac bo koszty znacznie wzrosną a reszta nie doceni

    •  

      pokaż komentarz

      @konkarne: Tak to wszystko prawda i poziom "pieszczenia się" dźwiękowca może a nawet robi z niego artyste który cacka się ze swoim dziełem całymi godzinami i dodaje klimatu wczuwając się w każdy wyimaginowany szelest liści ale niestety artystę zupełnie NIEZROZUMIANEGO bo huja prze to słychać !!!!!.

    •  

      pokaż komentarz

      Filmy muszą mieć klimat. Słyszysz muzykę w tle oraz całe tło dźwięków, które dodatkowo są często mocno podbite.

      @konkarne: rozumiem to podejście, jednak film nie jest naturalny z natury swojej. To zlepek montażowy tworzący iluzję, do której konwencji przywykliśmy. Zamiast bawić się w nierealny ideał naturalnego brzmienia (co wyklucza się z techniką studyjną i montażem) czy nir lepiej tworzyć coś co dobrze brzmi w swojej "rzeczywistości" (uwzględniając polskie realia)? Postsynchrony są sztuczne ale nikt nieznający się nie zwróci szczególnej uwagi, bo to co istotne słuchać. Nie rozumiem dlaczego w dobie skompresowanej na płasko muzyki w filmie ma być naturalnie i "wybuchowo", jeżeli w tym komkretnym filmie dialogi są kluczowe. Z mojej pozycji łatwo krytykować, jednak przeciętny widz nie doceni subtelności, a dźwiękowcy podejmują takie decyzje a nie inne. Ostatecznie problemem chyba jest jednak budżet i czas realizacji filmu, a gość od artykułu przerzuca winę na widza, sugerując dostosowanie akustyki w pokoju. Szkoda tylko, że niektóre filmy na słuchawkach też brzmią źle...

    •  

      pokaż komentarz

      @konkarne: Czytałem książkę - wywiad z Sylwestrem Chęcińskim o filmie "Sami Swoi". Wtedy film kręcono dłużej niż 2 tygodnie, bo na tyle pozwala budżet i aby wyszedł perfekcyjnie (a Chęciński słynął w środowisku ze swojej drobiazgowości i dokładności) robiono tyle, ile trzeba było. Chęciński wielu aktorów dobrał z uwagi na ich cechy fizyczne, ale potem okazało się, że np. taka babcia Pawlakowa miała kompletnie nieprzystający do osoby głos, w dodatku nie ten akcent. Receptą okazały się tzw. postsynchrony, gdzie aktorzy (w przypadku kilku ról - zupełnie inne osoby) na nowo nagrywali swoje kwestie i dzięki temu osiągnięty został zamierzony przez reżysera efekt. Dziś już się tego nie robi, czy po prostu szkoda na to kasy?

      pokaż spoiler P.S. Byłem w wielkim szoku, gdy się dowiedziałem, że głosu Kargulowi, granemu przez Władysława Hańczę w pierwszej części "trylogii" użyczył Bolesław Płotnicki - Hańcza w swoim dialekcie kresowiaka wypadał bardzo blado przy Wacławie Kowalskim (Pawlaku) i widać było, że Kowalski chłopem faktycznie jest, a Hańcza jedynie "chłopa udaje". Hańcza bardzo przeżył fakt, że odebrano mu w tym filmie głos i do kolejnych części trylogii kresowiaków podobno tak uporczywie ćwiczył, że zastąpienie go przez innego aktora nie było już potrzebne ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @projektant_doktorant: gra sie postsynchrony. Każdy aktor ma w umowie zapisane ze ma przyjechac w razie czego na jeden lub dwa dni nagrawania postsynchronów
      PS filmy fabularne w Polsce dalej sie kreci w 2-3 tygodnie. Vega jest w tym mistrzem

      @konkarne: ale komenatrz wzyej ze to jednak z polskim sprzetem jest problem i z ludzmi bo nie potrafia go ogarnac XD

    •  

      pokaż komentarz

      filmy fabularne w Polsce dalej sie kreci w 2-3 tygodnie.

      @haabero: Chyba nie zrozumiałeś - ja o tym pisałem, że w tamtych latach nie kręciło się tego w 2-3 tygodnie, a proces produkcji raczej trwał latami, jak tygodniami (jak to ma miejsce dzisiaj).

    •  

      pokaż komentarz

      @projektant_doktorant: Faktycznie aż sobie posłuchałem, że to nie Hańcza. Szok. Pozbawili głosu najbardziej chłopskiego z chłopów - Borynę :)

  •  

    pokaż komentarz

    Nasz opiera się na sybilantach - tych wszystkich świszczących głoskach. Jeśli nie jesteśmy w stanie ich usłyszeć, bo ktoś mówi zbyt cicho, szybko lub w głośnym otoczeniu, to go nie zrozumiemy. Niestety "s", "c", "sz" to częstotliwości, które są maskowane przez inne dźwięki, takie jak np. szelest ubrań. Być może jest to bardzo techniczne, a przy okazji śmieszne wytłumaczenie, ale pracowałem przy filmach angielskich, rumuńskich czy włoskich i z doświadczenia wiem, że im mniej sybilantów, tym łatwiej zrozumieć dialogi w danej produkcji
    - mówi Michał Fojcik.

    Tak, a wcześniej się nie opierał i dlatego Stawce większej niż życie czy w Żonie dla Australijczyka wszystko słychać dobrze, nawet Zdzisława Dyrmana da się zrozumieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @szelma77: ale potem jest napisane, że dzisiejsi aktorzy po prostu faflunią a nie mówią

    •  

      pokaż komentarz

      @henk Tak, bo ważniejsza jest kreacja aktorska, niż dzieło jako całość. Kij im w oko.

    •  

      pokaż komentarz

      Tak, a wcześniej się nie opierał i dlatego Stawce większej niż życie czy w Żonie dla Australijczyka

      @szelma77: Gdyby starczyło ci wytrwałości i przeczytałbyś więcej niż jeden akapit, to dowiedziałbyś się, że dawniej wszystkie filmy opierały się na postsynchronach (większość kamer była tak głośna, że rejestracja dźwięku na planie mijała się z celem), a obecnie już się tej metody praktycznie nie stosuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tiboo Ty przeczytałeś, ale nie zrozumiałeś. Naprawdę myślisz, że postsynchronów się nie stosuje? Że dźwięk we współczesnych filmach, upchanych CGI, był nagrywany "na żywo"? Np. "Avatar" był nagrywany w warunkach naturalnych, które nie istnieją? Prawda jest wyłożona w tekście - w Polsce nie nagrywa się postsynchronów, bo tak jest taniej i szybciej.

    •  

      pokaż komentarz

      nie nagrywa się postsynchronów

      @Grzesb: Dużo filmów z PRL miało posty ze względu na głośną kamerę lub brak kasy na duble na zagranicznej taśmie i... też były do dupy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Grzesb: Czyli po prostu przy produkcji filmu w Polsce, jak gdzieś trzeba przyoszczędzić, to robią to właśnie na udźwiękowieniu i dlatego później nic nie idzie zrozumieć. Mi w sumie ryba bo na polskie filmy i tak szkoda mi czasu.

    •  

      pokaż komentarz

      @henk: zgadzam się, stara szkoła aktorska była nauczona aby ludzie w ostatnim rzędzie teatru słyszeli i rozumieli tekst.
      Dzisiejsze pokolenie nominowanych gwiazdek albo nie stało na deskach teatru, albo zawsze z mikroportem, pyk preset na szelesty + kompresor.
      Żałosne czasy, spuszczacie sie że w filmach dialogów nie rozumiecie, a tu jakieś pseudopoety rapery na autotjunie nikomu nie przeszkadzają.

  •  

    pokaż komentarz

    serio to jest takie rakietsajens, żeby nagrać odpowiednio dialogi i ew poprawić je w postprodukcji?

    •  

      pokaż komentarz

      @P4ncernik: Bo to tajemna wiedza przekazywana z dziada pradziada. Tradycji się nie zmienia. Ma tak być i już.

      pokaż spoiler ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @P4ncernik: od kiedy wynaleziono sybilanty już nic nie jest proste

    •  

      pokaż komentarz

      @ZippyTobi: Dokaldnie. c!$?!we udźwiękowienie to jest nasza kultura i wkład w europejskie dziedzictwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @P4ncernik: Problem jest też taki, że producenci nie chcą płacić za nic więcej ponad to co muszą. Dlatego ludzie pracujący przy filmach pracują tyle ile muszą i prawdę mówiąc nie mają motywacji żeby to poprawiać w wolnym czasie skoro i tak nie będą odpowiednio wynagrodzeni. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @RitmoXL: rozumiem, ale mimo wszystko ci ludzie się pod tym podpisują, ty byś się podpisał pod spierdzieloną robotą?

    •  

      pokaż komentarz

      @P4ncernik: Tylko to do końca nie jest taka zepsuta robota, tutaj problem jest szerszy. Bo widzisz ludzie są przyzwyczajani do brzmienia "in your face" od najmłodszych lat. Bardzo mocna i głośna muzyka, filmy z lektorem, które celowo są montowane tak, że ścieżka lektora jest mocniejsza i wypełnia nam pasmo słyszalne dużo mocniej niż takie nagranie z planu. W wielu filmach odnieść można takie wrażenie (po wyłączeniu) lektora, że nagle wszystko jest ciszej i nagle mamy problem z tym co mówią ludzie. Wynika to z faktu, że nasz słuch ma zdolności adaptacyjne i zwykle też odbiera rzeczy głośniejsze jako lepsze, wyższej jakości. Choć wysokie poziomy audio mogą być jednak męczące na dłuższą metę i tłumić nasz słuch (powodować nawet zmęczenie fizyczne). Natomiast wracając do kwestii samej produkcji to właśnie brak lektora oraz mocniej podbitego poziomu buduję trochę takie uczucie pustki, braku, że to audio jest wybrakowane. Choć faktycznie, na papierze ono zostało poprawnie zarejestrowane i zmontowane z obrazem. I tutaj jest kolejny problem bo podbicie głośności w TV nie rozwiązuje problemu - to nadal jest ta sama ścieżka zarejestrowana podczas kręcenia scen. A jak dodać do tego kiepską dykcję aktorów, zdjęcia kręcone w plenerze, które potem nie mają dogrywanego audio w studio (bo kasa) to właśnie wychodzi taka papka. Niby technicznie poprawna, ale odbiorcy sprawiająca problem i wrażenie niskiej jakości całości. W mojej ocenie do zmiany tego niekoniecznie potrzebujemy sprzętu bo akurat ludzie w PL mają sprzęt mega bo kupują go tonami. Tutaj potrzeba jest zmiana mentalnościowa i jakościowa. Po prostu nie można pozwala na bylejakość i robienie rzeczy dla minimum. Track audio który jest dopięty do filmu powinien być porządnie wyprodukowany, ale co ważne mieć wersje różne, np. jeśli nie ma lektora to powinna to być ścieżką, która nie była rejestrowana na planie, ale w studio. No, ale tutaj wracamy do tego, co pisałem wyżej. Trzeba aktorom, obsłudze studia i innym ludziom za to zapłacić.

    •  

      pokaż komentarz

      @sopelas: Najbardziej zabawne jest to, że w polskiej nauce o języku w ogóle nie występuje takie pojęcie, jak "sybilant" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Co za pier....e.
    Odpalam na YT jakikolwiek kanał kręcony przez jutubera sprzętem wartym 2 tysiące złotych i wszystko słychać. Tak, także kwestie nagrywane w ruchu ulicznym czy przy wietrze.
    Ale nie, w polskim serialu czy filmie się nie da...
    Nie da, bo twórcy maja to w dupie, swiadomi, że uchodzi im to na sucho.

    •  

      pokaż komentarz

      Odpalam na YT jakikolwiek kanał kręcony przez jutubera sprzętem wartym 2 tysiące złotych i wszystko słychać.

      @uknot: Nie wiem, czy zwróciłeś uwagę, ale ci jutjuberzy których tak wyśmienicie słychać, mają zazwyczaj mikrofony studyjne przytknięte niemal pod nos. W fabule ten manewr raczej nie przejdzie i mikrofony muszą zbierać dźwięk ze znacznie większej odległości, a to stanowi dość fundamentalną różnicę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tiboo: Większość filmów fabularnych, a przez większość rozumiem 99%, ma dialogi dogrywane w studiu, tak zwane post synchrony. W tymże studiu aktorzy mają podstawiony pod nos studyjny mikrofon, tak jak wspomniany jutuber. Mimo to ostateczny efekt jest taki że dialogów w polskim filmie nie można zrozumieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @wolny_mysliciel: Muahaha, co za brednie. Kiedy tak było? 40 lat temu?

    •  

      pokaż komentarz

      @PolaczekPijaczek: Dwie pierwsze części psów miały postsynchrony Pazura mówił o tym w wywiadzie. W sumie to mówił że Linda bełkotał do mikrofonu bo i tak dialogi nagra się później ;)

      Czyli na pewno jeszcze 30 lat temu tego używano.

    •  
      f.....n

      +2

      pokaż komentarz

      Nie wiem, czy zwróciłeś uwagę, ale ci jutjuberzy których tak wyśmienicie słychać, mają zazwyczaj mikrofony studyjne przytknięte niemal pod nos.

      @Tiboo: Bull. Większość ma zwykłe lavaliery, te dobrej jakości zaczynają się gdzieś od 200PLN. Mikrofony studyjne nie sprawdzają się - i tu Cię zaskoczę - poza studiem, w warunkach niemal laboratoryjnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @wolny_mysliciel: w fabule aktorzy maja zapisane w umowie 1 albo 2 dni na nagranie postsynchronów w studiu. Nie da sie zrobic calego filmu na tym bo nie starcza czasu

    •  

      pokaż komentarz

      @K-S-: Nie bawiąc się w dokładne porównania ile dekad temu skończyły się postsynchrony, to nie nie nagrywa się ich od lat (do całości filmu, poprawki czy ocenzurowane wersje do samolotów jak najbardziej). Kino europejskie później się przestawiło od amerykańskiego, ale i tak dawno temu.
      No i teraz ludzie porównują Fronczewskiego ze studia, z bełkoczącym Fabijańskim z planu. To nie może się skończyć dobrze.

1 2 3 4 5 6 7 ... 18 19 następna