Wakacje kredytowe jednak niepotrzebne? Polacy nadpłacili grube miliardy....

Wakacje kredytowe jednak niepotrzebne? Polacy nadpłacili grube miliardy....

Wakacje kredytowe, które kredytobiorcom zafundował polski rząd, będą kosztować sektor bankowy nawet kilkadziesiąt miliardów złotych. Tymczasem z najnowszych danych wynika, że Polacy masowo nadpłacają kredyty. I robią to, tym chętnie im wyższe mają raty, im wyższe są stopy procentowe....

  •  

    pokaż komentarz

    To nie będzie dla banków koszt, tylko brak dodatkowego zysku. To duża różnica.

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000: a utrzymanie ludzi, straty kapitałowe ze wzgledu na inflacje i obligacje, wypłacanie lokat to nie są koszta . Brak zysku przy utrzymaniu kosztów to strata dla banków. Inaczej mówiąc, jak byś nie dostal pensji to nie strata tylko brak zysku. Co z twoimi kosztami.

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000: @Lewy91:
      Ten brak zysku też taki pozorny - odzyskają wcześniej swój kapitał i będą mogli go dalej pożyczyć.
      WIBOR ~7%,znaczy gotówka obecnie w cenie, nie będą miały problemu, żeby zarobić na kapitale, który im wpłynie z wakacyjnych nadpłat. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      No chyba, że ten koszt gotówki, który deklarują i naliczają kredytobiorcom wcale nie jest taki wysoki, jak deklarują, ale przecież banki by nie zawyżaly potencjalnego kosztu gotówki w swoich deklaracjach, prawda? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik: Odzyskają swój kapitał - inflacja - koszty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lewy91: splaty kredytów to nie są jakieś opłaty jak za usługę.
      Oni mi użyczają kapitału, a ja go powoli oddaję w ratach + opłata za korzystanie z niego.
      Jak oddaję wcześniej - to mają swój kapitał, mogą go na ten sam procent pożyczyć komuś innemu.
      Tak jakbym wypożyczył samochód z wypożyczalni i oddał po 4 dniach - nikt nie powie, że wypożyczalnia straciła, bo mogą go wypożyczyć komuś innemu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik: Masz racje nie nie jest. Ale wielu ludzi by nie spłaciło gdyby nie wakacje kredytowe. A obecnie mało kogo stać na kredyty wiec nowych nie są w stanie udzielić. Generalnie banki zarobią swoję ale zobaczymy ile nowch zwolnień będzie po nowym roku. I tak ostatecznie straci szarak.

    •  

      pokaż komentarz

      Odzyskają swój kapitał - inflacja - koszty.

      @Lewy91: yhym, a czemu nie mogą tego kapitału od razu pożyczyć komuś innemu i wciąż na nim zarabiać?
      WIBOR 7%, znaczy gotówka w cenie
      Jak się wymelduję wcześniej z hotelu to narażam hotel na straty, bo on ma skalkulowane, że musi koniecznie zarobić na mnie i nikomu innemu nie wynajmnie pokoju po mnie?

    •  

      pokaż komentarz

      A obecnie mało kogo stać na kredyty wiec nowych nie są w stanie udzielić.

      @Lewy91: no, to czemu deklarują koszt pieniądza 7%, skoro tego pieniądza mało kto teraz chce?

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik: Wibor 7% oznacza że nie ma udzielanych nowych kredytów zwłaszcza przy obencych rekodendacjach. To tak jakbyś poszedl pracować i ustalił że będziesz zarabiać 5 tyś mc przez 10 lat. A nagle dobry rząd mówi firmie że może zapłacić ci tyle ile miałeś kosztów lub maksymalnie te 5 tys :). Przecież byś nie stracił wedlug twojej logiki?

      @Polinik: Lokaty, opłaty, wpłaty na fundusze, straty na obligacjach skarbowych. Obecnie banki są bardzo mocno obłożone podatkami i daninami :) Polecam się rozeznać ile różnych tego typu opłat bank płaci.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik: szef wypożyczalni płakał jak odbierał( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      a utrzymanie ludzi, straty kapitałowe ze wzgledu na inflacje i obligacje, wypłacanie lokat to nie są koszta . Brak zysku przy utrzymaniu kosztów to strata dla banków. Inaczej mówiąc, jak byś nie dostal pensji to nie strata tylko brak zysku. Co z twoimi kosztami.

      @Lewy91: Nie martw się o koszty banków. Banki sobie poradzą. Miały 13 mld dodatkowego zysku od stycznia do maja 2022 roku. To o 13 mld zł mniej w kieszeniach Polaków, którzy kupili mieszkania. Ich kosztami się martw. W odróżnieniu od banków oni nie tworzą pieniędzy na spłaty kredytu i rosnących odsetek z powietrza.
      Na całym świecie normą jest kredyt na stałą stopę procentową. W takim USA są kredyty na stałą stopę na 30 lat. I jakoś nie słyszałem, żeby banki stękały. Ba, konkurują między sobą, kto tą stopę jeszcze obniży. Tylko biednym bankom w Polsce ciągle wiatr w oczy. Co ciekawe, te same banki w innych europejskich krajach oferują taki sam kredyt kilkakrotnie taniej. Filantropi?

    •  

      pokaż komentarz

      Wibor 7% oznacza że nie ma udzielanych nowych kredytów zwłaszcza przy obencych rekodendacjach.

      @Lewy91: Wibor 7% oznacza, że banki wyceniają koszt pieniądza na 7%. Dlatego udzielają kredytu na koszt WIBOR (koszt pozyskania pieniądza) + marża.
      Jeżeli banki uważają, że pieniądz jest obecnie warty 7% -- to niech biorą moją nadpłatę kredytu i niech uzyskają z niego te 7% w inny sposób.

      A jeśli nie jest wart 7% i nie są w stanie uzyskać takiego zwrotu z kapitału to znaczy, że banki zawyżają koszt pieniądza, ale wtedy o jakiej stracie możemy mówić? Że zawyżyły koszt pieniądza, rzeczywistość weryfikuje i twierdzą, że to strata? No i WIBOR nie może być dodatkowym przychodem dla banków -- od tego mają swoje prowizje i marże.

      To ja w zeszłym roku straciłem pół miliona, bo zakładałem, że mój samochód jest tyle warty, a sprzedałem za 960 pln na złom.

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000: Względem roku 2021? No super. Mówisz o innych bankach. Doskonale, sprawdź Sobie oprocentowanie lokat, kont itp, strukture kosztów narzuconych przez panstwo itp. i co? Większość tych zachodnich banków ma marzę x2 względem polskich. Ciekawe dlaczego pomimo niższego oprocentowania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik: Pożycz mi kase na 30 lat za mniej niż 7% np na 2% bo w końcu nie płacisz tych wszystkich opłat itp. :).

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000: Tak jakby ci ktos zabral jedna pensje i powiedzial ze to nie koszt tylko brak dodatkowego zysku.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lewy91: ale to banki twierdzą, że koszt pieniądza to 7%, a nie ja. No to niech zarabiają na tym tyle.
      A ja swoje wakacje planuje nadpłacić, żeby nie płacić im tego 7% + marża.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik: No to zarabiali dopóki ktoś im nie zrobił wakacji kredytowych. Dodatkowo aby udzielić nowt kredyt musisz badać zdolność 7% + marża + 5% czyli jak by koszt był 12% bo tak narzuca knf.

      I mądrze robisz, bądź co bądź . Ale jednak bądź co bądź nie ma w tym nic sprawiedliwego a zwykła kampania wyborcza kosztem banków.

    •  

      pokaż komentarz

      No to zarabiali dopóki ktoś im nie zrobił wakacji kredytowych. Dodatkowo aby udzielić nowt kredyt musisz badać zdolność 7% + marża + 5% czyli jak by koszt był 12% bo tak narzuca knf.

      @Lewy91: Hmm, to może by przestały ściemniać, że pieniądz je wciąż kosztuje 7% i niech obniżą deklaracje WIBORu? Bo jak na razie WIBOR jest przez banki zawyzony, przez co stanowi (zabroniony) przychód banku.
      Jak ja nie dam rady sprzedać auta po założonej cenie i rynek mnie weryfikuje przez co muszę obniżyć cenę - nie ściemniam, że straciłem, bo dostałem mniej niż zakładałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik
      @Lewy91

      Przecież oni nie pożyczaja kapitału, który mają tylko go kreują na potrzeby kredytów :)

      Jak ktoś spłaca ratę kredytu to bank ksieguje zysk z odsetek jako dochód, a reszta kasy znika z obrotu :)

    •  

      pokaż komentarz

      Jak ktoś spłaca ratę kredytu to bank ksieguje zysk z odsetek jako dochód, a reszta kasy znika z obrotu :)

      @ShooleR: O, znów te mądrości z filmów z żółtymi napisami. A prosiłem, żeby do takich bzdur mnie nie wołać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik heh, nawet ciężko mi to komentować.

      Wstęp do kreacji pieniądza masz w kursach dla młodzieży na stronach NBP.

      Później polecam np: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4911187/banki-pieniadze-dlugi-nieznana-prawda-o-wspolczesnym-systemie-finansowym

      Jak skończysz i zrozumiesz mogę Ci polecić kolejne pozycje z inżynierii finansów.

    •  

      pokaż komentarz

      To nie będzie dla banków koszt, tylko brak dodatkowego zysku. To duża różnica.

      @slx2000: Gdyby ktoś się zastanawiał dlaczego w Polsce jest jak jest i rządzi kto rządzi to w powyższym komentarzu i w ilości jego plusów kryje się odpowiedź.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik: Prawda xd Banki takie nie są i zawsze mają na uwadze jako priorytety zadowolenie klienta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Lewy91; @slx2000
      @Polinik Nie wierzysz @ShooleR jak widzę, że niby filmów z żółtymi napisami się naoglądał :D Wklejam w załączeniu fragment "najczęściej używanego podręcznika na pierwszych latach studiów ekonomicznych w większości polskich uczelni" - "Makroekonomii" Begga, Vernasci, Fischera, Dornbuscha. Konkretnie fragment rozdziału 18.3 pn. (lepiej usiądź zanim to przeczytasz): "Kreacja pieniądza przez banki". Absolutne podstawy podstaw, żadne szurskie wypociny czy teorie spiskowe. Jak widać wyraźnie z tabelki na górze, Shooler ma rację - gdy bank udziela kredytu na kwotę x, to to x pojawia mu się nagle w aktywach, a po spłacie kredytu (kapitału) znika z ksiąg i obrotu. Na dole strony wprost wyjaśniono, jak doszło do kreacji pieniądza. Dlatego banki twierdzą, że spłata kredytu to dla nich strata - sami sobie tak wymyślili :D Gdy spłacasz kredyt wcześniej, to jest to po prostu utracony zysk, który banki muszą przyjąć, bo tego wynika od nich prawo (nie mam wątpliwości, że gdyby mogły, zabraniałaby wcześniejszej spłaty - do dziś w niektórych bankach wczesniejsza spłata jest obarczona jakimiś dodatkowymi opłatami przez pierwsze kilka lat kredytu).
      Niby to podstawowa wiedza, a jednak zadziwia wielu ludzi, wiem z doświadczenia :D Jeśli chcesz wiedzieć więcej, polecam książkę Rothbarda "Tajniki Bankowości" - tam jest to bardziej szczegółowo wyjaśnione.

      źródło: makroekonomia.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @matiau:
      Nawet w tym, co wrzuciłeś jest wspomniane o narzuconej prawem stopie depozytu, który bank musi utrzymywać - w przykładzie z książki 10%. Nie może sobie nagle wykreować pięciuset miliardów dolarów z niczego. Nawet w przykładzie z tabelki bank wciąż ma 1000 gotówki, na bazie której wykreował kolejne 9000.

      Gdyby banki mogły sobie kreować pieniądz z niczego -- to by nie bankrutowały, nie miały problemów z płynnością, mogły wykazywać dowolne zyski. A jednak nie mogą.

      Jak bank chce udzielić kredytu i wykreować pieniądz -- musi mieć też gotówkę, która będzie zabezpieczeniem tego wykreowanego pieniądza. Jak nie ma takiej gotówki -- może ją pozyskać z innych źródeł, za opłatą oczywiście, którą przerzuca na biorę kredytu. Obecnie tę wartość pieniądza/opłatę za gotówkę wyceniają na 7%, dość drogo.

      Nigdzie nie twierdzę, że rezerwa ma być 1:1 do udzielanego kredytu, jak próbujecie mi tu wmówić.
      Banki mogą sobie kreować pieniądz, ale muszą mieć na to podstawy w kapitale.

      Jak spłacę kredyt przed czasem -- bank odzyskuje kapitał, który mi pożyczył i może na jego podstawie wykreować nowy pieniądz i na nim zarobić tyle, ile nie zarobią na mnie.

      I po raz kolejny przypomnę, że skoro banki same wyceniają wartość pieniądza na 7%, to niech biorą przedterminowe spłaty kredytów i niech puszczają dalej ten pieniądz w obieg, za te 7% opłaty + marżę, którą miały na mnie, skoro pieniądz drogi, to znaczy, że jest co z nim robić i nie będzie problemu wciąż na nim zarabiać?

      No chyba, że popytu na pieniądz wcale nie ma takiego dużego i wcale nie jest wart tych 7% a deklaracje banków są po prostu nieprawdziwe a biadolenie o stracie jest takim samym biadoleniem, jakby wypożyczalnia biadoliła, że zwróciłem im samochód wcześniej i teraz nie zarobią na mnie -- mimo, że zarobią wypożyczając go od razu komuś innemu.
      Więc jeżeli pieniądz nie jest wart obecnie 7% (czyli WIBOR), a bank nie może zarabiać na WIBORze -- to skąd te 7% się bierze i do kogo ta część raty trafia?

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik: widzę, że tak naprawdę nie ma między nami sporu co do zasady - ja również uważam, że biadolenie o stracie jest tylko tym - żałosnym biadoleniem za "skórą podzieloną na niedźwiedziu" w sytuacji, gdy niedźwiedź jednak zwiał.
      Niemniej jednak są pewne różnice, i myślę, że nie tylko semantyczne.
      Przykładowo piszesz:

      Gdyby banki mogły sobie kreować pieniądz z niczego -- to by nie bankrutowały, nie miały problemów z płynnością, mogły wykazywać dowolne zyski. A jednak nie mogą
      Hmm no jednak mogą - patrz 2008 r. - nagle najpotężniejsze banki (co prawda inwestycyjne, a nie komercyjne, ale w tym przykładzie nie ma to znaczenia) miały problemy z płynnością, bo okazało się że wartość którą niby miały, nie istnieje. Jednak najprostszym przykładem jest hipotetyczny scenariusz "runu" na banki - gdyby do tego doszło, banki upadłyby jeden po drugim. Ale nie martw się, państwo zawsze przyjdzie z pomocą biednym bankom (w Chinach obecnie nawet nie bawią się w jakieś uprzejmości, tylko wynajmują do tego gangi/mafie :D). Z kolei na poziomie semantycznym nie zgadzam się z Tobą, że skoro mamy rezerwę cząstkową - przykładowe 10 % - to banki "nie kreują pieniędzy z niczego" - jak najbardziej kreują pieniądze z niczego, a to 10 % to jedynie przesłanka "uruchomienia drukarki" - same pieniądze powstały jednak ot tak, z powietrza. (banki bowiem nie dysponowały aktywami w wysokości kredytu x, zanim nie udzieliły kredytu). Popatrz na to inaczej - wyobraź sobie, że nie mówimy o bankach, a o wypożyczalni samochodów - powiedzmy że w flocie mam 10 aut - czy mogę jednocześnie wypożyczyć je 20 osobom? NIe, chyba że jestem czarodziejem, i za każdym razem jak przychodzi osoba chętna, to kreuję za pomocą magicznej róźdżki nowy samochód (mogę to robić, bo przepisy antymugolskie mówią, że jak mam chociaż jeden samochód, to mogę wyczarować 9 kolejnych).
      Poza tym zapominasz o najważniejszym - jak wezmę z banku nowopowstałe pieniądze (dajmy na to 1000 zł), to oczywiście je wydaję - ktoś otrzymuje ode mnie to 1000 zł i przykładowo wpłaca... do tego samego banku! I bank znowu może pożyczyć 9000 zł - czy to nie jest kreacja z niczego nawet dla Ciebie? :)
      Muszę podkreślić, że to wszystko nie jest może takie straszne - już Schumpeter (chyba rozwijając Webera, ale nie pamiętam dokładnie) stwierdził, że szczególną cechą kapitalizmu, tą cechą która przyniosła mu sukces (i rewolucję przemysłową), jest potraktowanie pieniądza, jak każde inne dobro, i tym samym przystąpienie do jego produkcji. Większość ekonomistów raczej się zgadza, że produkcja pieniądza 'w jakiejś rozsądnej ilości" jest konieczna, ale "nie można z tym przesadzić". Problem w tym, że nikt nie wie, ile to jest "rozsądna ilość" i tak naprawdę nikogo to nieobchodzi. A dodatkowo irytuje mnie postawa banków, które udają, że nie wiedzą na czym polega kapitalizm i biadolą o jakichś stratach.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak spłacę kredyt przed czasem -- bank odzyskuje kapitał, który mi pożyczył i może na jego podstawie wykreować nowy pieniądz i na nim zarobić tyle, ile nie zarobią na mnie.

      @Polinik: Dodam jeszcze, że zacytowane zdanie jest po prostu nieprawdziwe w świetle tego, jak banki naprawdę funkcjonują i na co dowód przytoczyłem. Banki kreują "kapitał" kredytu na podstawie depozytów, które są po stronie aktywów, i które umożliwiają utworzenie nowych aktywów - kredytu. Gdy spłacam kapitał, bank nie odzyskuje "kapitału", który mógłby od razu pożyczyć - z aktywów po prostu znika dana kwota kapitału. Dzięki wcześniejszej spłacie bank wcale nie może wykreować nowego pieniądza, a nadto traci potencjał w postaci odsetek.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale nie martw się, państwo zawsze przyjdzie z pomocą biednym bankom (w Chinach obecnie nawet nie bawią się w jakieś uprzejmości, tylko wynajmują do tego gangi/mafie :D).

      @matiau: Ale właśnie musiały dostać zastrzyk z zewnątrz -- nie mogły sobie dopisać sześciu zer po stronie "Ma", jak to jest tu przedstawiane.

      Gdy spłacam kapitał, bank nie odzyskuje "kapitału", który mógłby od razu pożyczyć - z aktywów po prostu znika dana kwota kapitału.
      A mimo to -- gdzieś te PLNy muszą się podziać, to że znikną z rubryki kapitałowej to muszą pojawić się w innej.

    •  

      pokaż komentarz

      A mimo to -- gdzieś te PLNy muszą się podziać, to że znikną z rubryki kapitałowej to muszą pojawić się w innej.

      @Polinik: Nie, nie, po prostu nie. Po prostu znikają. Nie znam żadnego źródła, które twierdziłoby inaczej, jeśli Ty znasz, będę wdzięczny za udostępnienie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik No właśnie nie muszą. Znikają. Taki mamy system monetarny. Dlatego banki nie potrzebują kasy żeby pożyczyć. Tzn potrzebują, ale w wysokości % obowiązkowej rezerwy.

      A teraz mamy nadplynnosci XD bo banki mają w ch... kasy, a kredytów nikt nie chce brać więc banki nie chcą podnosić % na lokatach.

      Musisz się przeprosić z filmami z żółtymi napisami ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Tzn potrzebują, ale w wysokości % obowiązkowej rezerwy.

      @ShooleR:
      no przecież cały czas o tym piszę...
      Nigdzie nie twierdzę, że muszą udzielać kredytów 1:1 do posiadanej rezerwy.
      Boże drogi, nie wiem, który raz to powtarzam...

      Żeby udzielić kredytu - potrzebują mieć rezerwę. Jak spłacam kredyt - uwalnia im się ta rezerwa i mogą jej użyć do udzielenia kolejnego kredytu.
      Jak użyją jej do udzielenia kolejnego kredytu - to będą miały przychód w postaci odsetek i prowizji. Zarobią na tej gotówce tak czy siak, jak nie na mnie to na kolejnym kredytobiorcy. To o jakiej stracie mowa?
      No chyba, że nie udzielą, bo nie ma obecnie popytu na pieniądz - ale w takim razie czemu same banki wyceniają go na 7%, skoro nie jest tyle wart?

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik misiu ale irytujesz się że musisz coś powtarzać, w tym co powtarzasz masz rację ale to dopiero wierzchołek góry lodowej. My ci tłumaczymy co jest pod spodem.

      Jeśli dostajesz "wakacje" kredytowe i kasę która normalnie przeznaczyłbys na ratę przeznaczysz na nadpłatę to bank traci bo:
      - spłacasz ratę: 50% to odsetki (dla uproszczenia), 50% to spłata kapitału
      - nadplacasz kredyt: 100% to spłata kapitalu
      I teraz. Dostajesz np 4x wakacje kredytowe. Przeznaczasz 100% kwoty na nadpłatę. To przy założeniu 50/50 masz 8 miesięcy krótszy kredyt.

      Oprocentowanie kredytu jest w skali roku. Policz ile masz do spłacenia jeszcze.

      Kwota do spłacenia * oprocentowanie * 2/3 = strata banku w tym przypadku.

      Ok, to za nie zarobione odsetki, więc mniejszy zysk ale to tak jakbys ustawowo w sklepie kazał sprzedawać z niższa marza po tym jak sprzedawca juz kupil towar i ustalil ceny.

    •  

      pokaż komentarz

      Ok, to za nie zarobione odsetki, więc mniejszy zysk ale to tak jakbys ustawowo w sklepie kazał sprzedawać z niższa marza po tym jak sprzedawca juz kupil towar i ustalil ceny.

      @ShooleR:
      Nie do końca, analogia będzie bardziej poprawna, jeśli dołożymy do niej, że sprzedawca założył sobie jakąś wartość swojego towaru (oderwaną od wartości rynkowej), a potencjalny kupiec się wycofał z transakcji a sprzedawca zysk skalkulowany na nieadekwatnej wartości towaru teraz musi go sprzedawać taniej -- cały czas utrzymując, że towar jest droższy i że to strata.
      A dodatkowo -- tę marżę (WIBOR w przypadku banków) jest regulowane nie ustawą, jak w Twojej analogii, a tylko deklaracją sprzedawcy, która właśnie jest weryfikowana przez sytuację rynkową.

      Po raz kolejny odniosę się do powiązanego tematu, który wszyscy ignorujecie -- skoro banki deklarują wartość pieniądza na 7% i obciążają kredytobiorców tym kosztem, skoro same banki twierdzą, że jakby miały pożyczać pieniądze na rynku międzybankowym -- byłyby skłonne płacić za niego 7% -- to znaczy, że uważają, że są w stanie zarabiać na takim pożyczonym kapitale więcej niż 7%.

      Jeśli teraz ludzie zaczną nadpłacać kredyty (nieważne czy hajsem z wakacji czy po prostu oszczędnościami) -- to bankom uwolnią się te rezerwy obowiązkowe robione pod udzielane kredyty i będą mogły sobie zarabiać te 7%.

      Skoro akcje kredytowe lecą na ryj a banki wciąż ustalają WIBOR na 7% -- to znaczny że albo:
      a) te 7% są w stanie zarobić gdzie indziej
      b) 7% jest wartością zawyżoną i nieadekwatną do wartości rynkowej a pieniądze nie są obecnie tyle warte.

      W obu przypadkach -- gdzie te miliardy strat banku?
      W przypadku b) jeszcze dochodzi pytanie -- jeśli 7% jest wartością zawyżoną a bank nie ma prawa zarabiać na WIBORze (zarobek to może być tylko prowizja + marża) -- to na jakiej podstawie kalkulują to jako stratę?

      Przypomnę też, że artykuł jest o tym, że ludzie zaczęli nadpłacać kredyty nie tylko hajsem z wakacji -- tylko po prostu zaczęli nadpłacać kredyty, bo też umieją liczyć i widzą, że banki przeszarżowały z deklaracjami wysokości WIBORu.

      Kiedyś kredyty hipoteczne były najtańszymi kredytami i nie opłacało się ich nadpłacać, bo przy niewielkim wysiłku wolny kapitał dało się inwestować na stopie zwrotu większej niż oprocentowanie kredytu.

      Obecnie -- banki tak bardzo oderwały WIBOR od rzeczywistości, że mając wolną gotówkę (i to niekoniecznie pochodzącą z wakacji) i nadpłacenie kredytu da PEWNE miesięczne oszczędności (na mniejszej racie) niż jakiekolwiek inwestycje z akceptowalnym poziomem ryzyka.

      Przed pandemią miałem hipotekę na 3,96% (WIBOR + marża), wolne środki bez problemu dawały mi zwrot koło 4,5%-5%, więc nie nadpłacałem hipoteki.
      Teraz kredyt mam na 8,6%, żaden instrument inwestycyjny z ryzykiem chociażby średnim nie da mi takiej stopy zwrotu.
      Więc wolę nadpłacać kredyt i pakować w niego jakiś czas wolne tysiaczki, nawet niezależnie od wakacji krdytowych -- bo jest to dla mnie po prostu najlepsza inwestycja, jaką mogę teraz zrobić.

      Więc niech banki przestaną lać krokodyle łzy i dopasują swoje kalkulacje do nowej sytuacji gospodarczej, bo idą trudne czasy i ludzie po prostu oszczędzają i szacunki robione na górce cyklu gospodarczego brane jako podstawa do wyliczania rzekomy strat są po prostu niewiarygodne.

      Jeśli dostajesz "wakacje" kredytowe i kasę która normalnie przeznaczyłbys na ratę przeznaczysz na nadpłatę to bank traci bo:
      Na wszelki wypadek powtórzę, bo wiem, że jednorazowe napisanie to za mało -- artykuł mówi o tym, że masowe nadpłacanie ma obecnie miejsce niezależnie od wakacji kredytowych. Wakacje się do tego przykładają, ale nie są jedynym źródłem nadpłacanej kasy, więc nie można deklarowanych strat banków przypisywać tylko wakacjom.

    •  

      pokaż komentarz

      bankom uwolnią się te rezerwy obowiązkowe robione pod udzielane kredyty i będą mogły sobie zarabiać te 7%.

      @Polinik: No właśnie tu jest klucz - banki komercyjnie się tym (czyli inwestowaniem) nie zajmują i nie chcą zajmować (a nawet nie mogą - tym zajmują się banki inwestycyjne (oczywiście obie działalności mogą się odbywać pod tym samym szyldem, ale formalno-prawnie są rozdzielone). Na potrzeby dyskusji możemy uprościć, że banki komercyjne to sklepiki z kredytami - tym się zajmują i tylko tym są zainteresowane. Upadek akcji kredytowej powoduje, że nie mogą sprzedawać swojego towaru i nie zarobią tyle ile sobie zaplanowały (na dodatek te projekcje są wręcz dziecinnie naiwne, mianowicie zakładały, że nikt nie będzie nadpłacał kredytu (ew. nie nikt, a bardzo niewielki odsetek). Masz rację że jesteś oburzony, bo banki jęczą jakby były wyjątkowo pokrzywdzone, a są w takiej samej sytuacji jak inni "sklepikarze", którzy zakładali nieskończony wzrost - kryzys zmniejszy ich zarobki tak samo. I to jest wręcz zabawne - jakoś nikt nie współczuje np. restauratorom, którzy widzą, że za chwilę nikt nie będzie chodził do restauracji - "jest kryzys, to chyba oczywiste". Więc tu się zgadzamy. Jedyne czego chyba nie rozumiesz to fakt, że banki komercyjne nie są zainteresowane nadpłacaniem kredytu, a środki na kontach obchodzą ich tylko o tyle, o ile pozwalają na sprzedaż jeszcze większej ilości kredytu. Nie interesuje ich "inwestowanie", stopy zwrotu itp. Twój błąd polega na tym, że przypisujesz im tok rozumowania, który jest nieprawdziwy. Twoje rozważania o wartości pieniądza i jej wpływie na inwestowanie są prawdziwe, ale po prostu nie dotyczą banków komercyjnych. Poza tym możemy sobie podać ręce - zgadzam się z tym co mówisz o WIBOR i nie płaczę za "stratami" banków.

  •  

    pokaż komentarz

    Na czym polega ta przeraźliwa strata banku z powodu wakacji kredytowych?
    Jak ktoś nadpłaca BEZ brania wakacji kredytowych -- to nie ma płaczu, że bank traci.
    A nie traci, bo po prostu odzyskuje swoją gotówkę i może nią znów obracać -- na przykład udzielając kolejnego kredytu na taki sam albo wyższy procent.
    Ale jak ktoś nadpłaci oszczędnością z wakacji -- to bank już tej gotówką nie może obracać ani na niej zarabiać, czy jak?

    •  

      pokaż komentarz

      A nie traci, bo po prostu odzyskuje swoją gotówkę i może nią znów obracać -- na przykład udzielając kolejnego kredytu na taki sam albo wyższy procent.

      @Polinik: od kiedy banki pożyczają pieniądze z depozytów? To tak nie działa :

      aktualnie ilość pieniędzy w obiegu zależy od ilości zadłużenia. Zobacz sobie film "Pieniądze jako dług" i jak to sie zmieniało od czasu kiedy złoto było w obrocie.

      https://www.youtube.com/watch?v=kgWsER4IpEw

    •  

      pokaż komentarz

      @albin_kolano:
      Twoja teza jest nieprawdziwa, bo prowadzi do absurdalnego wniosku -- skoro to czy spłacę ratę czy nie nie ma wpływu na finanse banku i jego zdolność udzielania kolejnych kredytów -- to o co ten płacz banków, skoro spłacanie kredytów nie wpływa na finanse banku?
      W myśl tego co piszesz -- niespłacanie kredytów nie ma dla banku znaczenia, bo jak ja nie spłacę swojego -- to sobie może udzielić kolejnego, którego odsetki mu wyrównają stratę, a to przecież nieprawda.

      Zdolność banku do udzielania kredytu jest powiązana z wielkością depozytów. Jeśli spłacam swoją ratę -- bank ma możliwość obracania hajsem, który mu wpłaciłem, m.in. udzielania kolejnych kredytów.

      Moja wcześniejsza spłata nie jest żadną stratą dla banku, odzyskuje swój kapitał i nie pobiera ode mnie odsetek za użyczanie mi go. A skoro go odzyskał -- może użyczyć go komuś innemu.

      Jak wypożyczę samochód na tydzień, ale oddam po 4 dniach i nie płacę wynajmu za pozostałe 3 dni to też ciężko mówić, że wypożyczalnia ma na mnie stratę -- może wypożyczyć ten samochód komuś innemu i dalej na nim zarabiać.

      A co do wakacji kredytowych, które służą nadpłacie raty -- jeśli bank normalnie dostaje ode mnie 2k o strukturze 500pln kapitał + 1500 odsetek -- to tak czy siak dostaje 2k, tylko księguje je inaczej i może nimi obracać.
      Biorę wakacje i wpłacam 2k z przeznaczeniem na spłatę kapitału -- bank otrzymuje ode mnie 2k, przestaje zarabiać NA MNIE na odsetkach od tych 2k, ale wciąż ma 2k i może nimi obracać tak samo jak wcześniej. I te odsetki może sobie zarobić z tego hajsu na kimś innym, analogicznie do wypożyczenia samochodu komuś innemu.

      I mógłbym jeszcze złośliwie stwierdzić, że skoro banki wyceniają obecnie koszt gotówki dość wysoko (WIBOR 3M obecnie 7%), to chyba gotówka jest w cenie i nie powinni mieć problemu, żeby ją ulokować z zyskiem, co nie?

      Bank oczywiście poniesie stratę, jak wezmę wakacje i NIE nadpłacę kredytu, ale artykuł nie o tym traktuje, tylko o rzekomej szkodliwości szybszego spłacania kredytów.

      Bezmyślne wklejanie linku do tendencyjnego filmu (który oczywiście znam, tak jak znam mechanizm który opisuje) bez zrozumienia tematu nie ma sensu, tak jak wyciąganie z niego pochopnych ale błędnych wniosków.

    •  

      pokaż komentarz

      Zdolność banku do udzielania kredytu jest powiązana z wielkością depozytów. Jeśli spłacam swoją ratę -- bank ma możliwość obracania hajsem, który mu wpłaciłem, m.in. udzielania kolejnych kredytów.

      @Polinik: to by oznaczało ze jeżeli nie ma depozytów w odpowiedniej ilości bank juz nie moze udzielić kredytu. A tak nie jest.:)

    •  

      pokaż komentarz

      to by oznaczało ze jeżeli nie ma depozytów w odpowiedniej ilości bank juz nie moze udzielić kredytu. A tak nie jest.:)

      @albin_kolano:
      Bzdura.
      Jeśli bank nie ma odpowiedniego depozytu a chce udzielić kredytu -- może ten kredyt sfinansować samemu pożyczając kapitał od innego podmiotu, część tego pożyczonego przez bank kapitału staje się depozytem, reszta jest pożyczana dalej.
      Serio -- mniej filmów z żółtymi napisami, bo jak nie znasz kuchni bankowości to faktycznie można łykać bezrefleksyjnie kłamstwa, przeinaczenia i niedopowiedzenia.

      W UE minimalny poziom depozytów określają precyzyjnie wymogi europejskiego nadzoru bankowego.

      Jak chcesz się doedukować to zamiast oglądać manipulanckie filmy -- zacznij np. od stron Europejskiego Banku Centralnego -- tam jest przejrzyści i po polsku opisane co i jak.
      W kwestii zabezpieczania kredytów:https://www.bankingsupervision.europa.eu/about/ssmexplained/html/hold_capital.pl.html

      A jak chcesz dalej szerzyć dezinformację -- to wolna droga, ale weź już mnie do tych bzdur nie wołaj, ok?

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      Zdolność banku do udzielania kredytu jest powiązana z wielkością depozytów.

      @Polinik: Dokładnie. Magia polega na tym, że to co jest kredytem w jednym banku, w innym staje się depozytem. Ba, może być depozytem nawet w tym samym banku. Na przykład kupujesz dom. Bierzesz kredyt, płacisz właścicielowi, który ma konto w tym samym banku. Teraz bank może udzielić kolejnego kredytu, bo wzrosły mu depozyty. I tak to się kręci.

  •  

    pokaż komentarz

    W raporcie, do którego dotarł portal 300gospodarka.pl czytamy, że kwota nadpłaconych kredytów rośnie pomimo wzrostu stóp procentowych. Można nawet stwierdzić paradoksalnie, że im wyższe raty Polacy muszą płacić, tym więcej nadpłacają.

    Kto by pomyślał, że wzrost stóp może motywować do robienia nadpłat. I takie zdania wychodzą spod pióra dziennikarza z kilkunastoletnim stażem...

  •  

    pokaż komentarz

    Polacy to j%!#ni bogacze, nie dają biednym bankom zarobić

  •  

    pokaż komentarz

    źródło: zajawkimoc.cupsell.pl