Ekspert ostrzega: Praca po godzinach prowadzi do depresji i wypalenia zawodowego

Ekspert ostrzega: Praca po godzinach prowadzi do depresji i wypalenia zawodowego

Polacy coraz częściej zostają w pracy po godzinach. Badania wykazują, że pracownicy tygodniowo wykonują średnio 5 h 48 minut dodatkowej pracy za darmo - wynika z najnowszego raportu ADP "People at Work 2022: A Global Workforce View".

  •  

    pokaż komentarz

    A praca "w godzinach" nie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Parotia: Też, ale jak czytam, że ktoś zasuwa nadgodziny za darmo to mogę tylko powiedzieć, że mi go nie szkoda. Jakby mi szef nie zapłacił nadgodzin według ustawowych stawek, to na drugi dzień miałby wypowiedzenie na stole. Pracuje w branży, gdzie nie da się ogarnąć pewnych rzeczy bez nadgodzin i zdaję sobie z tego sprawę, ale za damski ch#@ pracować?

    •  

      pokaż komentarz

      @cyther: różnie to bywa, z kolei niedawno czytałem że pracownicy biurowi średnio jakieś 1,5h dziennie lecą w kulki zamiast pracować

    •  

      pokaż komentarz

      @RKN_: żeby tylko tyle ( ͡° ͜ʖ ͡°) nie da się pracować 8h dziennie umysłowo, jak pracujesz 6h to jest już bardzo dużo

    •  

      pokaż komentarz

      @cyther: My tego nie rozumiemy ale znam pokolenie ktore stalo na mrozie pod pośredniakiem , przyjeżdżał prywaciarz bral 2-3 na robote a reszta wracala do domu z niczym. Dzisiaj ci ludzie chocby jak moj ojciec zyja mentalnie w bańce i boja sie zmian. Matka tez sie daje wykorzystywac. Byla awaria cala firme zalalo a ona sie zgodzila i usuwac skutki powodzi za 200ziko bo tam kiedys 100 lat temu szef jej poszedł na rękę z urlopem który i tak jek sie nalezal. To pokolenie niestety musi wymrzec i wtedy moze cos sie zmieni.

    •  

      pokaż komentarz

      @RKN_

      @cyther: różnie to bywa, z kolei niedawno czytałem że pracownicy biurowi średnio jakieś 1,5h dziennie lecą w kulki zamiast pracować

      Pracownicy fizyczni jeszcze bardziej lecą w kulki, oczywiście nie dotyczy to tych co zasuwają w fabrykach, ale na budowach to się różne cuda wianki dzieją.

    •  

      pokaż komentarz

      @DonMirabello

      @cyther: My tego nie rozumiemy ale znam pokolenie ktore stalo na mrozie pod pośredniakiem , przyjeżdżał prywaciarz bral 2-3 na robote a reszta wracala do domu z niczym. Dzisiaj ci ludzie chocby jak moj ojciec zyja mentalnie w bańce i boja sie zmian. Matka tez sie daje wykorzystywac. Byla awaria cala firme zalalo a ona sie zgodzila i usuwac skutki powodzi za 200ziko bo tam kiedys 100 lat temu szef jej poszedł na rękę z urlopem który i tak jek sie nalezal. To pokolenie niestety musi wymrzec i wtedy moze cos sie zmieni.

      Ja jestem z pokolenia, które najbardziej chyba dostało po dupie jeśli chodzi o pracę i człowiek musiał nie raz łeb skulić. Pamiętam, że człowiek każdej pracy się imał, żeby cokolwiek zarobić. Kiedy moi znajomi sp?#%@$$ali za pracą na zachód ja tu zasuwałem tu za grosze. Ale powoli i systematycznie rozwijałem się zawodowo i nabierałem doświadczenia. I patrząc na to z perspektywy czasu, wyszedłem na tym całkiem dobrze. Dzisiaj to już całkiem inna bajka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pandzior: ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      źródło: Don bezdomny najemnik mirabello.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      żeby tylko tyle ( ͡° ͜ʖ ͡°) nie da się pracować 8h dziennie umysłowo, jak pracujesz 6h to jest już bardzo dużo

      @oreze: wszystko zależy od tego co robisz. Bo czy np. wprowadzanie danych do programu ERP z fizycznych faktur to praca umysłowa? No trochę tak, bo jednak trzeba patrzeć co się robi, ale za dużo myśleć nie trzeba. W 6h na pewno wprowadzisz takich faktur więcej niż przez 4h. Za to np. pisanie jakiegoś programu, projektu funkcjonalnego, projektowanie budynku czy jakiegoś elementu to praca pewnego rodzaju twórcza i jak masz wenę to przez 1h zrobisz tyle co bez weny przez cały dzień. No i np. rozwiązywanie jakiegoś problemu, możesz kombinować trzy dni, a później wpaść na genialne rozwiązanie, które rozwiąże problem po 1 min. Więc zmuszenie pracownika aby siedział i myślał przez 6h dziennie nie koniecznie musi oznaczać, że zrobi coś szybciej niż danie mu wolnej ręki. To są plusy ale także minusy takiej pracy. Bo jak na rozwiązanie nie wpadniesz a deadline się zbliża to musisz pomyśleć w "nadgodzinach".

    •  

      pokaż komentarz

      @oreze: ja dzisiaj pracowałem 8 bardzo intensywnie i wiem, że będę musiał to oddać organizmowi. Praca 8h umysłowo, do tego intensywnie jest niewykonalna na dłuższą metę. 5-6 godzin to max, pozostała część czasu na pierdoły, typu porządki na biurku, w segregatorach itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @Parotia: Praca w starym systemie nie ma już dawno sensu i jest bezproduktywna.

    •  

      pokaż komentarz

      Jakby mi szef nie zapłacił nadgodzin według ustawowych stawek, to na drugi dzień miałby wypowiedzenie na stole. Pracuje w branży, gdzie nie da się ogarnąć pewnych rzeczy bez nadgodzin i zdaję sobie z tego sprawę, ale za damski ch%@ pracować?

      @cyther: A ja nie. Bo w większości miejsc gdzie byłem działało to w dwie strony. "Pracodawca" był bardzo elastyczny jeśli chodzi o godziny pracy, załatwianie spraw na co dzień.... więc nie widzę powodu by od czasu do czasu nie być elastycznym w stosunku do niego.

      Raz miałem nieelastycznego - więc nie było żadnych nadgodzin.

      Teraz mam klienta i jesteśmy umówieni na stałą kwotę i 4h dziennie - czasem zrobię 1-2h, czasem i 8h jak jest potrzeba. Ani ja ani on nie robimy problemu jeśli średnia wyjdzie za mała lub za duża. Zero kontroli, ważne by robota była zrobiona. I wszyscy są zadowoleni.

    •  

      pokaż komentarz

      różnie to bywa, z kolei niedawno czytałem że pracownicy biurowi średnio jakieś 1,5h dziennie lecą w kulki zamiast pracować

      @RKN_: Jako pracownik oraz były menedżer niskiego/średniego szczebla w jednym z korpo - to op@$%?$!anie się jest konieczne do zachowania dobrej atmosfery, odpoczynku (tak, by mieć siłę na kolejne dni itp.), pomoc innych, team building no i zapobiega wypaleniu (albo oddala je w czasie).

      Nie jesteśmy robotami - a w sumie nawet jakbyśmy byli to nawet robot potrzebuje przerw technicznych. Krótkoterminowo możemy się spiąć i robić praktycznie bez przerw, ale wydajność spada, wzrasta liczba pomyłek/błędów, spada zadowolenie, odbija się to też negatywnie na sytuacji w domu...

    •  

      pokaż komentarz

      wszystko zależy od tego co robisz. Bo czy np. wprowadzanie danych do programu ERP z fizycznych faktur to praca umysłowa? No trochę tak, bo jednak trzeba patrzeć co się robi, ale za dużo myśleć nie trzeba.

      Zgoda, widziałem na żywo zespół przepisujący ankiety papierowe do systemu. Klawiatura ledwo co wytrzymywała tempo, a kobitki sobie o dzieciach, paznokciach i torebkach jednocześnie rozmawiały. Przy dobrym procesie nie musiały przy tym myśleć, bo jakiś procent tych ankiet był ponownie wprowadzany przez inną osobę by wychwycić ewentualne błędy - jak było za dużo, to większa część ankiet była ponownie wprowadzana.

      W 6h na pewno wprowadzisz takich faktur więcej niż przez 4h.

      Teoretycznie, ale i tak przy takiej bezmyślnej pracy potrzebujesz odpoczynku, bo może ci się zacząć mienić w oczach, nie tę datę weźmiesz, kwotę z innego miejsca.... Biorąc pod uwagę całokształt, to może się okazać, że owszem w 6h więcej wprowadzisz, ale błędów będzie tyle, że lepiej już by było robić przez 4h z mniejszą ilością błędów. Oczywiście, to gdybanie, ale na cały proces trzeba patrzeć a nie tylko kawałeczek. Bo błąd angażuje zespół QA, wyjaśnianie, ewentualne deycje o ponownym wprowadzeniu jakiejś tam partii faktur. W efekcie takie 6h wprowadzania faktur może kosztować sporo więcej niż 2 dni wprowadzania po 4h max.


      Za to np. pisanie jakiegoś programu, projektu funkcjonalnego, projektowanie budynku czy jakiegoś elementu to praca pewnego rodzaju twórcza i jak masz wenę to przez 1h zrobisz tyle co bez weny przez cały dzień.

      Albo i tydzień :)

      No i np. rozwiązywanie jakiegoś problemu, możesz kombinować trzy dni, a później wpaść na genialne rozwiązanie, które rozwiąże problem po 1 min. Więc zmuszenie pracownika aby siedział i myślał przez 6h dziennie nie koniecznie musi oznaczać, że zrobi coś szybciej niż danie mu wolnej ręki.

      Pełna zgoda. Mało tego, część problemów da się rozchodzić ;). Idziesz na spacer, zrelaksujesz się, wracasz i nagle parogodzinny bloker rozwiązujesz w parę minut.

    •  

      pokaż komentarz

      ja dzisiaj pracowałem 8 bardzo intensywnie i wiem, że będę musiał to oddać organizmowi. Praca 8h umysłowo, do tego intensywnie jest niewykonalna na dłuższą metę. 5-6 godzin to max, pozostała część czasu na pierdoły, typu porządki na biurku, w segregatorach itd.

      @heretyk85: Ja tak miałem wielokrotnie - jak robiłem 12h jednego dnia, to przez kilka następnych dni produktywność była prawie zerowa.

    •  

      pokaż komentarz

      A praca "w godzinach" nie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @Parotia: Też, niezależnie od tego, co się robi i czy się to lubi czy nie. Rozwiązaniem problemu może być praca zdalna, gdzie nie trzeba być przyspawanym do biurka 8h, zmienić otoczenie co jakiś czas, nie tracić czasu, energii i pieniędzy na dojazdy do biura, siedzenie w nim, bezsensowne small-talki, itd. Na swoim przykładzie widzę, że praca jako taka mnie specjalnie nie męczy jeśli robię coś fajnego, tylko męczy mnie przebywanie w pracy i jeżdżenie do pracy.

  •  
    bootcamp_java_developer

    +31

    pokaż komentarz

    Robię w korpo w tzw. Sprintach jako Java Developer i mogę to potwierdzić na własnej skórze i opowiedzieć innym swoje przeżycia.

    •  

      pokaż komentarz

      @bootcamp_java_developer: To coś robisz nie tak xD sporo developerow jedzie na 2 albo więcej etatów, a ci na jednym to norma ze pół dnia w gry grają, czy inne rzeczy robią. Chyba ze cały dzień grasz i potem zostajesz po godzinach xd

    •  

      pokaż komentarz

      @bootcamp_java_developer: Obajtek ciągnie trzy etaty, żeby zostać czempionem, a wy tu narzekacie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  
      bootcamp_java_developer

      +72

      pokaż komentarz

      sporo developerow jedzie na 2 albo więcej etatów, a ci na jednym to norma ze pół dnia w gry grają, czy inne rzeczy robią.

      @geronimo80: kto Ci takich bajek naopowiadal czy naczytales się na wykopie/forach

    •  

      pokaż komentarz

      @bootcamp_java_developer: xD z doświadczenia swojego i znajomych developerow :D
      no ale zaden nie byl na bootcampie ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80: heh pewnie zależy gdzie. Troche zazdrosze jak słysze takie historie. Sam doszedłem do senior java dev lata temu (skończyłem kariere klepacza jak wchodziła Java 1.7 ale dalej commituje sporadycznie w jawce, jsie itp).
      Teraz zarządzam zespołami technologią itd. Jak czytam takie historie to mam ochote wrócić na klepacza :)

    •  

      pokaż komentarz

      To coś robisz nie tak xD sporo developerow jedzie na 2 albo więcej etatów

      @geronimo80: to chyba ci co jebią na dwa etaty robią coś nie tak skoro muszą tyle pracować xD

    •  

      pokaż komentarz

      @bootcamp_java_developer: też pracowałem w agilu jako java dev, korpo, czasy przed pracą zdalną z 8 lat temu.

      Nabawiłem sie depresji, tylko nie wiedziałem co to. Zmieniłem robote, naprawiło się. Po latach zrozumiałem że miałem normalną depresje - i to tylko przez scruma i niby miłe ale niesamowicie dwulicowe i toksyczne środowisko pracy.

      Bycie developerem w scrumie prowadzonym przrz dogmatycznych wyznawców, debili albo cwaniaków to tragedia dla psychiki. Uciekaj do małej firmy, więcej roboty, więcej odpowiedzialności ale wraca chęć do życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @bootcamp_java_developer: A, i chętnie poczytam twoje przeżycia.
      Ja pracuje w niewielkiej firmie i właściwie wszyscy szczerze nienawidzimy scruma, od developerów przez management.

    •  

      pokaż komentarz

      @bootcamp_java_developer: idź do jakieś skandynawskiej firmy, tam mają zdrowe podejście do pracy

    •  

      pokaż komentarz

      @zapalara:

      A, i chętnie poczytam twoje przeżycia. Ja pracuje w niewielkiej firmie i właściwie wszyscy szczerze nienawidzimy scruma, od developerów przez management.

      Wszyscy nienawidzicie scruma, bo pewnie nigdy nie pracowałeś w dobrze prowadzonym scrumie. Gdy firma próbuje być Adżajl tylko na pokaz, to tak właśnie jest. Praca w scrumie, DevOps i pełnym TDD, BDD lub jeszcze lepiej ATDD to złoto dla programisty.

      Tylko na taki team raczej nie da się trafić biorąc oferty z linkedina od nagianiaczy po psychologii.

      @geronimo80:

      sporo developerow jedzie na 2 albo więcej etatów, a ci na jednym to norma ze pół dnia w gry grają, czy inne rzeczy robią. Chyba ze cały dzień grasz i potem zostajesz po godzinach xd

      Marnujesz sobie karierę, choć może jeszcze tego nie wiesz. Trafiłeś na gównianą firmę. Później trafia taki przypadkiem do normalnym projektów i code review mają po 50 komentarzy :(

    •  

      pokaż komentarz

      To coś robisz nie tak xD sporo developerow jedzie na 2 albo więcej etatów

      @geronimo80: to chyba ci co jebią na dwa etaty robią coś nie tak skoro muszą tyle pracować xD

      @Im_from_alaska: No nie wiem chyba wola mieć 200k USD/rok zamiast 100. druga kwestia ze zamykają to w 8h tylko po prostu bez op%??#@@ania się.

      Marnujesz sobie karierę, choć może jeszcze tego nie wiesz. Trafiłeś na gównianą firmę. Później trafia taki przypadkiem do normalnym projektów i code review mają po 50 komentarzy :(

      @git-reset-hard-head: nie wiem jak to sobie połaczyles ze z dwóch etatów wynika c@!@#wy kod, ale nie wnikam. Ja już od dawna na etacie nie pracuje. Ale dziękuje za troskę.

    •  

      pokaż komentarz

      Trafiłeś na gównianą firmę.

      @git-reset-hard-head: Jak pracowałem w korpo, to ludzie też mówili, że klepią drugi etat. To było takie lecenie w c$?$@ przez niektóre osoby, że aż trudno było uwierzyć. Widziałem takie coś tylko raz i tylko w korpo.

    •  
      bootcamp_java_developer

      -1

      pokaż komentarz

      @git-reset-hard-head: po ile dziennie godzin pracujesz? Obstawiam że więcej niż 8 i raczej masz problem z work-life-balance

    •  

      pokaż komentarz

      @git-reset-hard-head: A i jeszcze co najciekawsze. Połowa zespołu się op$$%##@ała, ale firma i tak płaciła za nadgodziny, żeby wyprowadzić projekt na prostą. No i ludzie na tych nadgodzinach też lecieli w kulki. Istna patologia.

    •  

      pokaż komentarz

      dobrze prowadzonym scrumie.

      @git-reset-hard-head: bo takiego nie ma XD

    •  

      pokaż komentarz

      Wszyscy nienawidzicie scruma, bo pewnie nigdy nie pracowałeś w dobrze prowadzonym scrumie

      @git-reset-hard-head: Normalnie zawsze w każdym wątku scrumowym. Wszyscy narzekają na tego zj#%$nego scruma i jedna osoba pojawiając się znikąd tłumacząc, że nikt z tych osób w scrumie nie pracował i jest gdzieś elitarna firma, w której pracują elitarni ludzie przy elitarnych projektach gdzie udało się ten elitarny syf wprowadzić. Scrum to mi przypina komunizm, bo wszystkich wk##%ia i nigdzie się nie udaje go do końca wprowadzić, ale krążą legendy, że gdzieś jest ten prawdziwy i funkcjonuje.

    •  

      pokaż komentarz

      sporo developerow jedzie na 2 albo więcej etatów

      @geronimo80: jak któryś z developerów jedzie na dwa (już nie mówiąc o więcej) etatatów tzn. że mało mu płacą na każdym z nich xDDDD Przeciętny (w sensie z w miarę dobrymi umiejętnościami) developer ma wystarczająco pieniędzy z jednego etatu. Pozostały czas może sobie wykorzystać na inne sprawy niż praca.

    •  

      pokaż komentarz

      jak któryś z developerów jedzie na dwa (już nie mówiąc o więcej) etatatów tzn. że mało mu płacą na każdym z nich xDDDD Przeciętny (w sensie z w miarę dobrymi umiejętnościami) developer ma wystarczająco pieniędzy z jednego etatu.

      @pwone: uwielbiam takie autorytarne stwierdzenia z tylka.
      wystarczajace dla kogo? dla ciebie, może.
      Są ludzie którzy mierzą wyżej. Taki elon po sprzedaży paypala miał więcej kasy niż się zarobki na jakimkolwiek etacie (no nie liczę 'etatów' CEO i podobnych bo to trochę inna liga), a jednak zap@@$#$!ał dalej.

      Przeciętny (w sensie z w miarę dobrymi umiejętnościami) developer ma wystarczająco pieniędzy z jednego etatu.

      @pwone: to ile dla ciebie jest wystarczająco? przeciętny developer w pl to zarobi okolice 10 do ręki może. Lepsi dobiją do 30-40. To dalej nie jest poziom który by dupę urywał i żyjesz jak król.
      Ja wiem że jak ktoś zarabia 2-5 to jest kosmos i mu się wydaje że "więcej nei trzeba"

    •  

      pokaż komentarz

      Normalnie zawsze w każdym wątku scrumowym. Wszyscy narzekają na tego zj#%$nego scruma i jedna osoba pojawiając się znikąd tłumacząc, że nikt z tych osób w scrumie nie pracował i jest gdzieś elitarna firma, w której pracują elitarni ludzie przy elitarnych projektach gdzie udało się ten elitarny syf wprowadzić. Scrum to mi przypina komunizm, bo wszystkich wk##%ia i nigdzie się nie udaje go do końca wprowadzić, ale krążą legendy, że gdzieś jest ten prawdziwy i funkcjonuje.

      @DrKittens: dokladnie, powinien tylko zaczynac od 'za siedmioma gorami, za siedmioma lasami' ;)

    •  

      pokaż komentarz

      też pracowałem w agilu jako java dev, korpo, czasy przed pracą zdalną z 8 lat temu.

      Nabawiłem sie depresji, tylko nie wiedziałem co to. Zmieniłem robote, naprawiło się. Po latach zrozumiałem że miałem normalną depresje - i to tylko przez scruma i niby miłe ale niesamowicie dwulicowe i toksyczne środowisko pracy.

      @zapalara: co? :D to jak oni robili tego scruma?
      Bo k%%?a nie wiem jak scrum by musial byc prowadzony zeby depresji od tego dostac.

    •  

      pokaż komentarz

      @git-reset-hard-head: tak tak zawsze śpiewka "to nie był prawdziwy agile! nie masz prawa krytykować". Z agile jest jak komunizmem "nie działał bo to nie był prawdziwy".
      Miałem 2 organizacje full scrumowe, mój manager byl prelegentem na konferencjach agilowych, cała organizacja miała świra na tym punkcie łącznie z tym scaled agile i wszystkim, sponsorowali eventy agile, obowiązkowe szkolenia agilowe dla wszystkich itd. Więc mi prosze nie mów że to nie był prawdziwy agile xD

      Druga organizacja miała mniejszego świra, ale nadal przestrzegali wszystkiego jak leci, z racji ze ja byłem obeznany w tematach po pierwszej organizacji nawet chcieli mnie zrobic scrum masterem xD jak sie nie zgodziłem i tak mnie brali na narady scrum masterów i managerów (zawsze proponowałem racjonalne rozwiązania co kłóciło się z ich dogmatycznym podejściem dość często).

      Na szczęście każdy doświadczony manager z głową na pewnym levelu wie do czego to służy i widzi wady, z czasem jak awansowalem wyżej coraz więcej takich ludzi spotykam. Agile to jest tam dla tych na dole a duzi chłopcy co obracają realną kasą i klepią deale biznesowe nie bawią się w zabawy dla dzieci.

      A najlepsze ze jak juz agilowiec nie ma argumentów to powie "no tak, idealny zespół ma być samoorganizujący się, mogą się nawet pozbyć scrum mastera i proces modyfikować". Haha to jest genialne, twór którego nie da sie krytykować bo albo "to nie jest prawidziwy agile" albo "agile moze byc wszystkim".

      Ehhh agilowcy, powoli giniecie ale jeszcze długa droga przed nami.
      Za 20 lat będzie z tego większa beka niż z waterfalla 10 lat temu xD

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80: ale wiesz, że pieniądze w życiu to nie wszytko? Co z tego, że na dwa etaty możesz zarobić 2x więcej skoro nie będziesz miał kiedy tych pieniędzy wydać? Jak komuś ledwo starcza na przeżycie to nie ma wyjścia musi brać nadgodziny. Ale jak ktoś ma te "marne" 10 tys. na rękę i ma do wyboru zap!?#%$%ać drugi etat aby mieć 20, albo po prostu sobie spokojnie żyć z tych 10 to większość osób które znam wybiera spokojne życie.

    •  

      pokaż komentarz

      @DrKittens: bo ze scrumem jest jak z komunizmem - "to nie był ten prawidzy, był źle robiony dlatego nie lubisz, zobaczysz jakbys w prawdziwym pracowal byloby super mowie ci, nie, to był nieprawdziwy"

      Zerknij sobie na moją odpowieć do pana git-reset.

    •  

      pokaż komentarz

      @pwone: Nie skumałeś jak się pracuje na 2ch etatach.
      Wiec nie zajmuje im to więcej niż 8h ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80: siedzicie w legacy? Nie wyobrażam sobie, żeby jakiś management tolerował lecenie w c#@!% w normalnym projekcie.

    •  

      pokaż komentarz

      @unlucky_: ee zadnego legacy.
      amerykanie tak sie op#%%@#@aja ze koles robiacy 4h/dzien w maire uczciwie dostawal bonusy za 'performance' co kwartal jako jedyny z teamu, potem zluzowal bardziej ;)

      Przeceniasz zdolnosc managementu do estymacji czasu.
      Po drugie nawet jezeli ktos sie op#%%@#@a i nawet managemnt to widzi jakims cudem, to dochodzi koszt alternatywny wymiany deva, rekrutacja kilka miesiecy minimum koszt ogloszen/zew agencji przesianie cv, rozmow kwal i wcale nie ma gwarancji ze nowy bedzie lepszy.
      Zeby stracic prace jako ogarniety senior to trzeba sie turbo postarac.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale jak ktoś ma te "marne" 10 tys. na rękę i ma do wyboru zap!?#%$%ać drugi etat aby mieć 20, albo po prostu sobie spokojnie żyć z tych 10 to większość osób które znam wybiera spokojne życie.

      @pwone: wybieram 40tys zamiast 20tys. Jestem chciwy. Jakbym nie miał 2 etatu to bym siedział przed TV i grał w gierki. Już lepiej zarobić trochę kasy.

    •  

      pokaż komentarz

      To coś robisz nie tak xD sporo developerow jedzie na 2 albo więcej etatów, a ci na jednym to norma ze pół dnia w gry grają, czy inne rzeczy robią. Chyba ze cały dzień grasz i potem zostajesz po godzinach xd

      @geronimo80: Przy dobrej organizacji pracy (oraz wysokich umiejętnościach) jest to możliwe do zrobienia i to tak, że wszyscy są zadowoleni.

      Tylko też kluczowe jest to, że najpierw się pracuje, a potem op%!#$?@a (lub pracuje dla kogoś innego :)).

    •  

      pokaż komentarz

      kto Ci takich bajek naopowiadal czy naczytales się na wykopie/forach

      @bootcamp_java_developer: Z mojego doświadczenia też. Swego czasu w jednej firmie praktycznie wszyscy programiści grali (na bezczela) bodajże w settlers online.

      Robota była zrobiona (a czasem i więcej), biznes zadowolony, pracownicy zadowoleni i odstresowani... Same plusy.

    •  

      pokaż komentarz

      ak któryś z developerów jedzie na dwa (już nie mówiąc o więcej) etatatów tzn. że mało mu płacą na każdym z nich xDDDD

      @pwone: Niekoniecznie. Robiąc na dwa etaty robisz na stanowiskach poniżej swoich kwalifikacji, ale w sumie zarobisz więcej niż jakbyś robił na jednym zgodnym z kwalifikacjami.

      A plus taki, że mniejsza odpowiedzialność i mniejszy zap%%!%#@ w każdej z tych prac.

      Co kto lubi.

    •  

      pokaż komentarz

      @git-reset-hard-head: Wszyscy nienawidzimy scruma bo to po prostu gówno ( ͡° ͜ʖ ͡°) Sam od roku pracuję w końcu w firmie bez tych wszystkich daily, retro, planningów chujów mujów dzikich węży, tylko raz w tygodniu status update i moje samopoczucie i chęć do życia wróciła :)

    •  
      bootcamp_java_developer

      -1

      pokaż komentarz

      @random_acc_vikop: jaki stack

    •  
      bootcamp_java_developer

      -1

      pokaż komentarz

      @random_acc_vikop: w .net chyba nie ma takiej zj!$?ne kultury zap%!%?#?ania i bycia one-man-army jak w Javie, pewnie przez to że jest mniej popularna. Mój znajomy iOS Developer też w Scrumie nie robi tylko bierze z backlogu na bieżąco

    •  

      pokaż komentarz

      @random_acc_vikop: @bootcamp_java_developer: @zzapal: @inflacja_biedaku: @geronimo80: każdy kto w IT robi na dwa etaty to młody cycek - taka prawda. Nikt kto się dorobi nie j!@%% jak zwierze 15h dziennie, bo po co? Domek jest? Auto jest? Wakacje 4 razy w roku są? Po co j$@#ć na 2 etaty? Stąd mój wniosek jest taki, że widać żeście młodzi, i że jeszcze wam się podejście do zap$!?%!!ania z czasem zmieni.

      Pracowałem w paru firmach gdzie scrum źle działał, ale to przez ludzi, którzy nie przestrzegali zasad.

      W ogóle jak można nie lubić scruma? Backlog, małe cykliczne wdrożenia, retro aby iteracyjnie ulepszać proces, refinement żeby rozumieć taski, velocity żeby poznać potencjał teamu i pomóc w estymacji. Co wam nie pasi?

      Ciekawe jakie macie zdanie na temat DevOps, DDD, BDD, pair programming i innych UŁATWIAJĄCYCH PRACĘ rozwiązań, skoro do agile takie obrzydzenie XD.

    •  

      pokaż komentarz

      @git-reset-hard-head: Ale ja nie mam nic do aspektu ułatwienia pracy przez agile, mój problem do agile to to że mam bata nad głową ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie umiem po prostu metodycznie i systematycznie pracować, niestety mój styl pracy to spontaniczne wybuchy energii gdzie robię przez krótki czas na 10000%. Niechęć do scruma stąd że codziennie muszę coś robić a ja wolę na sam koniec deadlajnu wszystko odbębnić w chwilę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @git-reset-hard-head: A z tym co napisałeś w pierwszej części swojego komentarza jak najbardziej się zgadzam, ja nie jestem w teamie tych walących po 2 i 3 etaty byleby mieć jak najwięcej $$$. Wręcz przeciwnie, preferuję spokojną pracę, idealny work-life balance i fajna atmosferę za 15k/msc niż pracę na wysokich obrotach z jakimiś spocuchami za 25k :)

    •  

      pokaż komentarz

      każdy kto w IT robi na dwa etaty to młody cycek - taka prawda.

      @git-reset-hard-head: taka sama prawda jak że istnieją firmy w których ludzie chwalą sobie scruma xD
      Wśród ludzi których znam na 2 etaty lecą od seniora w górę (TL/Architekt) Chyba że dla ciebie ludzie 30-40 lat to młodzi wtedy spoko ;) Młodym to się nawet paru nadgodzin zrobić.

      Nikt kto się dorobi nie j!@%% jak zwierze 15h dziennie,

      @git-reset-hard-head: tego też nie zrozumiałeś. NIkt po 15 nie robi.

    •  

      pokaż komentarz

      @zapalara: @bootcamp_java_developer: @geronimo80: @bootcamp_java_developer:

      przewrotnie powiem ze pracoholik ma fun z pracy, robi to dla przyjemności kosztem innych rzeczy (taki trochę autyzm). Wtedy to jest hobby a nie praca :)
      Walenie po godzinach często nie jest przyjemne i to nie jest pracoholizm tylko konieczność. Taki wariant wypala człowieka.
      Co do tych cudownych metodologi scrum, agile, kanban to najwiekszym problemem jest ilość i wycena czasu zadań. To powoduje chyba największe frustracje.

  •  

    pokaż komentarz

    Spędzanie czasu w domu z rodziną również może prowadzić do wypalenia oraz depresji ( ͡° ͜ʖ ͡°) Żarty, żartami, ale z moich obserwacji całkiem sporo osób, głównie facetów, siedzi w biurze po 10-11h nie dlatego, że jest tak dużo roboty, a dlatego, że wolą być tam, niż w domu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Brut_all: znaczy są durniami,którzy nie potrafią ułożyć sobie życia

    •  

      pokaż komentarz

      @cacum3:
      Co to znaczy "ułożyć sobie życie"? Ja tym osobom do domów nie zaglądam, ale generalnie każdy człowiek dąży do tego, aby robić to, co lubi, a unika tego, czego nie lubi. Takie siedzenie w pracy to trochę cheatowanie, ale poza tym nie widzę w tym nic nielogicznego, czy dziwnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Brut_all: no że z żonami, partnerkami się nie znoszą. Ja to robię szybko co mam i się urywam do kochanej kobiety i swojego synka

    •  

      pokaż komentarz

      @cacum3:
      Nie muszą się nie znosić z żonami. Ludzie są różni, mają różne potrzeby, nie każdego kręci życie rodzinne. To trochę tak, jakbym powiedział, że urywasz się szybko do rodziny, bo nie potrafisz ułożyć sobie ciekawego życia zawodowego :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Brut_all: nie rób k???y z logiki. Jak kogoś nie kreci życie rodzinne to jest sam a nie unieszczęśliwi innych.

      I nie gadaj, że życie zawodowe jest przed rodziną, chyba że masz jakieś braki poznawcze

    •  

      pokaż komentarz

      @Brut_all: no czyli są właśnie durniami, skoro założyli rodzine gdy nie kręci ich życie rodzinne.

    •  

      pokaż komentarz

      @cacum3:

      Jak kogoś nie kreci życie rodzinne to jest sam a nie unieszczęśliwi innych.

      decydując sie na dziecko nie każdy w pełni zdaje sobie sprawe na co się pisze. I choć nie popieram, bo z problemami trzeba się zmagac razem z żoną, to rozumiem zachowanie niektórych co uciekają do biura by zrzucić więcej obowiązków na zone. Przykre to, ale taki swiat.

      Moje życie wywróciło się do góry nogami i bardzo źle wspominam pierwsze 3 lata życia mojego dziecka. Wszystko mogę robić, kupy, tlumaczenie po 100 razy, choroby co parę dni. Ale brak snu mnie osobiscie wykańczal. W trzy lata postarzałem się o dziesięć, problemy w pracy, z koncentracją, odbijało się to na wszystkich. Moja to samo, bez snu słabo funkcjonuje i zalowalismy rodzicielstwa wiele razy. W końcu po 3 latach zakrywania co drugiej nocki zaczął spać i się ułożyło. A był już rozwód na stole i chęć rzucenia tego w diabły.

      Do rzeczy, kolego p?@$%$!isz, a życie rodzinne bywa zaskoczeniem. No i posiadanie dziecka to jest one way ticket i nie do końca wiesz jakie będziesz miał dziecko. ( Żywe ADHD, nie daj Boże z jakimiś chorobami itp. ). Czasem układa się samo, a czasem to jest bezsilność i łzy. Mierzysz wszystkich swoją miarą.

    •  

      pokaż komentarz

      @cacum3:
      Chyba po prostu nie oceniam ludzi tak zero jedynkowo i nie uważam, że muszą być tacy, jak ja. Każdy ma swoje życie, własną historię, bagaż błędów, które popełnił. Albo i nawet niekoniecznie błędów. Nic mi do tego, jak inni sobie układają życie. "Układają", bo dla mnie takie siedzenie regularnie po 10h to też jest jakaś forma ułożenia sobie życia - nawet jeśli diametralnie różnego od Twojego.

    •  

      pokaż komentarz

      @tomas7: a neurolog, psycholog badali dziecko? Co druga noc zarwana? Stary ludzie mają dzieci od początku ludzkości i nikt przez to nie umarł . Uciekanie w pracę nie jest rozwiązaniem. Są sposoby na radzenie sobie z trudami życia. a nie głupie tłumaczenie.
      @Brut_all: ucieka w pracę to nie próba ułożenia życia a ucieczka, zrzucanie odpowiedzialnisci i brak umiejętności radzenia sobie w życiu. To rodzaj życiowego przegrywu. Życie jest jakie jest i nie można wypiac się na problemy i mieć żal, że ktoś to krytykuje.

    •  

      pokaż komentarz

      decydując sie na dziecko nie każdy w pełni zdaje sobie sprawe na co się pisze.

      @tomas7: Jeśli decyduje się na dziecko w wieku 18 lat to tak, ale później masz w swoim otoczeniu (chociażby w pracy) ludzi którzy mają dzieci w różnym wieku i widzisz jak to wygląda. Więc już nie opowiadaj jak to byłeś wielce zaskoczony że ludzie z małym dzieckiem są niewyspani, no szok i niedowierzanie, żodyn by się tego nie spodziewał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Monke: oj @tomas7 ma racje-nic nie jest w stanie przygotować Ciebie na dziecko. Chocbys nie wiem ile poradników przeczytał i ilu znajomych by opowiadało o dzieciach to dopiero zderzenie z rzeczywistością ukazuje pełen obraz posiadania dziecka. I albo trafi się książkowe bez jakichs większych przygód, albo będą mniejsze lub większe przeboje.
      @cacum3 tak może pisac tylko osoba, która nie miala większych problemów z dzieckiem. Jak jest np. problem ze snem to większość rodziców próbuje wszystkiego łącznie z lataniem do różnych specjalistów, żeby tylko znaleźć jakieś rozwiązanie. Niestety to kosztuje, a często nic nie pomaga. Ja już jestem daleka od pouczania innych o tym, ze „są sposoby”. Czasami nic nie działa i dziexko musi z niektórych rzeczy wyrosnąć.

    •  

      pokaż komentarz

      @trosia: uwierz mi, że też mieliśmy kilka trudnych nocy. Da się tak zrobić, żeby jeden z rodziców byl jakoś wypoczęty. I tak na zmianę. Najłatwiej to narzekać

    •  

      pokaż komentarz

      @cacum3: kilka trudnych nocy brzmi śmiesznie dla kogoś kto ma tak non stop. A twierdzenie uwierz da się inaczej pokazuje, ze udało Wam sie znaleźć rozwiązanie sytuacji i niestety uwierz nie każdemu jest do dane. Dlatego ja się nauczyłam rodziców nie pouczać, ze coś na pewno zadziała. Czasami nic nie działa, ale to trzeba przeżyć żeby zrozumieć. Nikt kto tego nie przeżył w to nie uwierzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @trosia: jak ktoś nie próbuje i jeczy to niech do siebie ma pretensje. A ja informuje innych rodziców, że coś w końcu zadziała. Załamywanie rączek i narzekanie niczemu nie pomoże. Rozwali tylko wszytko. Trzeba się zebrać do kupy
      Im szybciej to ludzie pojmą tym lepiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @cacum3:
      To nie jest tak, że ja pochwalam takie uciekanie w pracę, bo moim zdaniem to nie jest fair względem żony. Natomiast taka już natura ludzka, że choćby i mimowolnie dążymy do przebywania tam, gdzie nam lepiej. Cały temat wziął się stąd, że moim zdaniem ten problem pracoholizmu albo wyzysku pracowników to w dużej części przypadków (przynajmniej w pracy biurowej) nie żaden pracoholizm. Nikt tych ludzi nie zmusza, oni tam nie cierpią - po prostu wybierają to, co dla nich lepsze.

      Natomiast co do spania oraz dzieci, to moim zdaniem nie wiesz, co piszesz. "Kilka trudnych nocy" to brzmi jak bardzo łatwy w obsłudze egzemplarz. Jeśli mój prawie dwulatek budzi się w nocy co 2-3 godziny, to uznajemy to z żoną za dobrze przespaną noc, wyjątek od reguły. Przeważnie trzeba mu w nocy poświęcić z godzinę, półtorej na usypianie, ale zdarzają się też noce, że np. od 1:00 do 5:00 to trwa ciągła walka, bo młody chce spać, a nie umie zasnąć, albo zasypia, ale budzi się po 5-10 minutach i tak w kółko przez kilka godzin. Albo że przez dosłownie pół nocy wisi na cycku, bo inaczej nie może spać. I tak sobie żyjemy od dwóch lat i też wcale nie uważam, żebyśmy mieli jakiś szczególnie trudny przypadek.

    •  

      pokaż komentarz

      @cacum3: a co jak ktoś próbuje po kolei wszystkiego i dalej nic nie pomaga? I kto tu pisze o jeczeniu? Zreszta jak ktoś np nie wysypia się 2 lata to tez ma prawo trochę ponarzekać, co nie zmienia faktu, ze od 2 lat daje jakoś radę wszystko dźwignąć

    •  

      pokaż komentarz

      @Brut_all: a no to teraz mogę się zgodzić i lepiej rozumiem co Ci chodziło. Dziękuję .

      @trosia: ależ niech narzeka ale i próbuje . Bo z tamtej wypowiedzi wynika, że ktoś ręce bezradnie rozkłada i już . Chodzi mi o to że samo narzekanie niczego nie zmieni a tylko zaszkodzi . Dla mnie nieprzespana noc to też trudność i wysiłek ale tak się zmieniamy żeby jakoś dać radę . I chalwa dla tych, którzy mimo tych trudności kochają dzieci i siebie nawzajem oraz starają się by zmęczenie nie zniszczyło związku.

      W skrócie - zrozumialem, ktoś ma problem i cyk ucieka .

    •  

      pokaż komentarz

      @cacum3: @trosia:
      Wydaje mi się, że w ogóle pomieszaliśmy kilka różnych tematów. Istnieją problemy z wychowywaniem dzieci, które można rozwiązać, albo przynajmniej załagodzić. Natomiast problem tych facetów siedzących do 20:00 jest moim zdaniem zupełnie inny. Oni mogą kochać swoje rodziny i nie mieć z nimi większych problemów. Poza tym jednym problemem, że przebywanie z dziećmi jest dla nich ekstremalnie męczące. Tego problemu się nie da od tak rozwiązać, bo to wynika wprost ze specyfiki danej osoby. Niektóre osoby ładują baterie przebywając z dziećmi, a inne to jakby zewrzeć plus z minusem - wypalają się w 30 minut, są jak dętka i marzą o powrocie do pracy, żeby odpocząć.

      Ja sam zdecydowanie należę do tej drugiej grupy, tylko nie bardzo mam gdzie uciec, bo home office ;-) Jakbym pracował z biura, to pewnie też najchętniej wracałbym codziennie o 20:00, więc doskonale rozumiem kolegów "pracoholików". Mam nadzieję, że znalazłbym w sobie tyle siły, aby jednak wracać po 8h, ale byłoby to spowodowane poczuciem obowiązku, a na pewno nie chęcią. Natury nie oszukasz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Brut_all: @cacum3 no chyba faktycznie pocieszaliśmy wątki :) mi chłodziło o to, żeby nie oceniać z góry żadnego przypadku, bo każdy ma inaczej i często mimo prób i chęci nic nie działa i jest po prostu ciężko. A ucieczka w prace jestem w stanie zrozumieć chociaż tez nie pochwalam zwłaszcza, ze jak facet jest w pracy to ktoś innym tym dzieckiem musi się zajmować i to sam. Jeżeli druga połowa ma nie zwariować to tez potrzebuje pomocy chociażby te godzine po powrocie męża z biura.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeżeli druga połowa ma nie zwariować to tez potrzebuje pomocy chociażby te godzine po powrocie męża z biura.

      @trosia: no o to też chodzi. Żeby ludzie mieli większą świadomość, że razem są w danej sytuacji i dzielenie się skromnymi zasobami sil z partnerem jest konieczne. Poza tym to przejściowe 2 - 3 lata (bo jakiś trzeba się pocieszac).

      Powodzenia

    •  

      pokaż komentarz

      @trosia: Wiesz, to zależy czy opowieści znajomych się słucha z uwagą czy myśli się wtedy że mnie to nie spotka, pewnie są beznadziejnymi rodzicami a ja będę lepszy itp. Nie wiem jak wyglądało twoje grono znajomych zanim zdecydowałaś się na dziecko, może wszyscy mieli akurat doskonałe egzemplarze które przesypiały całą noc od pierwszego dnia ale ja takich wypowiedzi jak twoja słuchałam już wielokrotnie od osób z otoczenia i w internecie. I ani nie dziwią mnie takie opowieści ani nie byłabym zdziwiona tym że moje dziecko zrobiło mi z życia piekło. I właśnie dlatego świadomie się na nie nie decyduję bo widzę że to nie jest coś czego bym chciała doświadczyć w życiu xD

      Dyskusja jest o ludziach którzy uciekają od rodziny w pracę. Jeśli nie przemyślisz rodzicielstwa to później zaskakuje cię fakt że posiadanie dziecka nie wygląda jak na instagramie i zaczynasz uciekać od tej decyzji. Tylko zauważ że taki człowiek co zamiast być z rodziną ciągle robi nadgodziny w robocie nie będzie miał kontaktu ze swoimi dziećmi i one jak dorosną nie będą chciały z nim rozmawiać. Więc przez jedną złą decyzję spędzi młodość zap?%?!@?ając w robocie na swoje bombelki i uciekając od przykrej odpowiedzialności, a na starość i tak będzie samotny bo dzieci od takiego się na pewno odwrócą a kto wie czy i żona się nie rozwiedzie. Nieprzemyślane rodzicielstwo to jest recepta na totalne sp%?$#?%enie sobie życia. Dlatego warto słuchać opowieści dzieciatych znajomych z uwagą i nie myśleć sobie wtedy "mnie to nie spotka".

    •  

      pokaż komentarz

      @Monke: ogólnie zgoda, tylko to jest trochę jak z horrorami - oglądasz je to przezywasz i się boisz, ale gdybys miała przeżyć to co tam się dzieje naprawde to doznania byłyby 1000 razy silniejsze. Kazdy wie, ze z dziećmi jest ciężko, ale przeżycie tego na żywo to zupełnie inna bajka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Monke:
      Gdybyśmy mieli się zawsze nastawiać na najgorszy scenariusz, to wtedy praktycznie nikt by nie miał dzieci. To nie jest rozwiązanie. Bierze się los na loterię i czeka, trzymając kciuki - niewiele więcej można zrobić. Poza tym opieranie się na doświadczeniu znajomych może przynieść właśnie odwrotny skutek. Nikt ze znajomych nie miał problemów, nastawimy się na to samo z jakimś marginesem, że może być trochę gorzej, a tu zonk.

      Odnośnie braku relacji z dzieckiem to moim zdaniem mocno przesadzasz. Jak świat światem, faceci unikali zajmowania się małymi dziećmi, a od wieku 4-8 lat włączali się w wychowywanie, mieli normalne rodziny i normalne relacje. Jeszcze w pokoleniu moich rodziców to było zupełną normą. Przy czym nie twierdzę, że to było ok. Dziś świat się zmienił - i dobrze, ale ciężko oczekiwać, że nagle wszyscy faceci odnajdą się w nowej roli.

      Osobiście nie widzę prostego i uniwersalnego rozwiązania tego problemu. Albo prawie zupełnie zrezygnujemy z potomstwa i wyginiemy, albo dzieci będą nadal swego rodzaju normą, ale wtedy zawsze będą zgrzyty, tragedie rodzinne, itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @Brut_all: Myślę że najlepiej by było jakby stosunek par z dziećmi i bezdzietnych był 50-50, wtedy nie byłoby "drogi domyślnej" i każdy musiałby usiąść i pomyśleć czy woli opcję A czy B. Teraz nie ma takiej presji, wielu nie chce się myśleć i idzie drogą domyślną.

      Co do relacji rodzinnych to kiedyś nie było rozwodów a nie można na tej podstawie stwierdzić że wszystkie małżeństwa były udane. Kiedyś nie do pomyślenia było żeby popatrzeć na swoje dzieciństwo z perspektywy dorosłego człowieka i ocenić swoich rodziców. Kiedyś o krzywdach dzieciństwa się nie mówiło a rodzicom należał się bezwzględny szacunek i wdzięczność. Obecnie mnóstwo ludzi chodzi na terapię i przepracowuje traumy dzieciństwa, dużo ludzi decyduje się też zerwać albo ograniczyć kontakt ze swoimi rodzicami co też kiedyś byłoby nie do pomyślenia. Także jeśli ktoś jest miernym rodzicem to nie oczekiwałabym że nie poniesie za to żadnych konsekwencji tak jak to się działo we wcześniejszych pokoleniach. A to z kolei może zmusi następne pokolenia do bardziej świadomego rodzicielstwa i nie ładowania się w dzieci dopóki nie będą mieli pewności że ta ścieżka życiowa jest dla nich. Taką pewność da się mieć pod warunkiem że nie żyjesz jak robot i masz jakieś przemyślenia co do tego czego oczekujesz od życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Monke:

      Myślę że najlepiej by było jakby stosunek par z dziećmi i bezdzietnych był 50-50

      Jakoś tego nie widzę. Z moich obserwacji, niepopartych żadnymi badaniami, zdecydowana większość kobiet chce mieć dzieci, natomiast większość facetów nie chce. Dopóki łączymy się w pary 1:1, nie da się uszczęśliwić wszystkich. Wysoka "norma dzietności" jest wygodna dla kobiet, a niewygodna dla mężczyzn i stąd właśnie to uciekanie w pracę, alkohol, czy młodsze wolne. Być może obniżenie tej normy by rozwiązało powyższe problemy, za to kobiety by wpadały w depresję albo zaczęły kombinować, skąd tu wziąć nasienie "na boku".

      Nawet gdyby oczekiwania mężczyzn oraz kobiet były podobne, to wciąż - nie jesteśmy robotami, żeby łączyć się w pary poprzez wypełnienie formularza z naszymi oczekiwaniami. Wiadomo, trzeba mieć wspólną wizję i plany, ale w większości przypadków, gdy występują rozbieżności, to da się wypracować jakiś kompromis. Sytuacja z dziećmi jest zero-jedynkowa - albo się je ma, albo nie, więc o kompromis dużo trudniej. A może swego rodzaju kompromisem jest właśnie sytuacja, w której ojciec zajmuje się dzieckiem w mniejszym stopniu, niż matka? Nic nie wiemy na temat rodzin, które tu komentujemy. Równie dobrze mogą być umówieni na takie rozwiązanie od samego początku.

      I nie twierdzę, że kiedyś było lepiej. Wręcz przeciwnie. Problem rodzicielstwa i rozbieżnych oczekiwań rodziców jest moim zdaniem uniwersalny, zawsze istniał i jeszcze pewnie długo będzie istniał. Zmieniają się jedynie formy i skutki tego problemu - aktualnie jest nimi m.in. pracoholizm.

    •  

      pokaż komentarz

      @Brut_all: Nie ma kompromisu w kwestii posiadania dzieci. Musisz przemyśleć sprawę a później znaleźć partnera który ma takie samo spojrzenie na ten temat co ty i upewnić się że też je przemyślał a nie tylko podąża w tym temacie za tobą bo stąd się biorą ludzie którzy znienacka zmieniają zdanie. Jeżeli nie chcesz mieć dzieci a twoja partnerka chce i idziesz z nią na taki "kompromis" że zrobisz jej dzieci i ona będzie się nimi zajmować to przej%?#łeś właśnie swoje życie. Jak będziesz chciał od tego uciec poprzez rozwód to musisz płacić alimenty, jeśli uciekasz w pracę i nadgodziny to najlepsze lata swojego życia tracisz na siedzenie w robocie. A po latach nie masz nic, ani wspomnień z młodości ani fajnej starości. I pretensje możesz mieć tylko do siebie.

      A w kwestii proporcji to ja mam odwrotne przemyślenia, że to więcej kobiet nie chce. Ale może w innych środowiskach się obracamy. Jakie by te proporcje nie były to ty jesteś odpowiedzialny za własne życie i to ty cierpisz jeśli popełnisz błędy więc dobrze by było żebyś ty sam odpowiednio dobrał sobie partnerkę. Jeśli w okolicy nie ma odpowiedniej no to trzeba poszukać albo pogodzić się z samotnością, nie rozumiem po co w takiej sytuacji iść w scenariusz 100% negatywny czyli partnerka z innymi oczekiwaniami co do dzieci. No chyba że ani nie chce ci się myśleć nad sprawą dzieci ani nie chce ci się szukać partnerki i żyjesz tak jak cię życie rzuci, a życie to takich najczęściej rzuca na mieliznę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    cholera ci eksperci to coraz mądrzejsi są... jak oni dochodzą do takich skomplikowanych wniosków to ja nie mam pojęcia (✌ ゚ ∀ ゚)☞

  •  

    pokaż komentarz

    Pięć i pół godziny pracy za darmo? Kto i gdzie? To jest niepojęte jak zblazowany i niewolniczy umysł trzeba mieć, żeby pracować praktycznie godzinę dziennie więcej ZA DARMO.