Piłsudski i Petlura: razem przeciwko bolszewikom

Piłsudski i Petlura: razem przeciwko bolszewikom

Gdy tylko Polska odzyskała niepodległość, stała się orędownikiem utworzenia państwa ukraińskiego. Piłsudski był zwolennikiem koncepcji federacyjnej, w myśl której na terenach dawnej Rzeczypospolitej miały powstać powiązane z Polską Litwa i Białoruś. W myśl tej koncepcji Ukraina miała być...

  •  

    pokaż komentarz

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 6q17ty.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    Piłsudski to był dzban, na miarę Kaczyńskiego. Co z tego, że był przeciw Bolszewii? Kaczyński też jest i co z tego? Sanacja to było gówno, a jak już mówić o wielkich Polakach z tamtych lat to o Romanie Dmowskim albo Generale Rozwadowskim, a nie powielać mity....

  •  

    pokaż komentarz

    A ci bolszewicy to niby kto był? Marsjanie, Brazylijczycy czy może Fidżyjczycy? To byli, owszem, w największej liczbie Rosjanie, ale zaraz potem Ukraińcy. Dziesiątki milionów bolszewików to byli Ukraińcy, więc 1-1, napdali na nas Ukraińscy bolszewicy i broniliśmy się razem z ukrainskimi narodowcami Petlury.

  •  

    pokaż komentarz

    Gdyby wiedział co zrobią PL na Wołyniu to by inaczej z nimi zatańczył. Profilaktycznie by ich elegancko usadził.

  •  

    pokaż komentarz

    Szkoda, ze potem Piłsudski wypiął się zadkiem na Ukraińców, można powiedzieć, że w sumie to ich zdradził w Rydze

    •  

      pokaż komentarz

      @wanghoi: Czy to z tego powodu w czasie IIWŚ Ukraińcy wymordowali ponad 100 tys. cywilnych Polaków?

    •  

      pokaż komentarz

      @janusz_z_czarnolasu: raczej wymordowali kolonistow, którzy kojarzyli się z uciskiem, którego doznawali dzięki II RP i kościołowi katolickiemu, ale to sa tylko moje podejrzenia

    •  

      pokaż komentarz

      @wanghoi: Ale Polacy w granicach przedwojennej Polski na ziemiach wschodnich nie byli kolonistami. Przedwojenna Polska była krajem wielonarodowościowym w którym na ziemiach wschodnich zwanych też Kresami Ukraińcy żyli obok Polaków jako równorzędne podmioty.

    •  

      pokaż komentarz

      @janusz_z_czarnolasu: Poczytaj sobie o osadnictwie wojskowym w II RP

    •  

      pokaż komentarz

      @wanghoi: Chętnie poczytam, a czy możesz coś teraz na ten temat napisać?

    •  

      pokaż komentarz

      @janusz_z_czarnolasu:

      co prawda nie moje, ale ciekawe i z biuletynu IPN 12/2004

      W grudniu 1920 r. Sejm Ustawodawczy przyjął ustawę o przejęciu
      ziemi opuszczonej na Kresach Wschodnich i nadaniu jej żołnierzom.
      Ziemię tę za darmo mieli otrzymać inwalidzi, szczególnie zasłużeni
      żołnierze oraz ochotnicy, inni także mieli uzyskać pomoc w naturze
      (budulec) oraz kredyty. Miała to być z jednej strony forma uhonorowania żołnierskiego wysiłku, z drugiej – sposób na umocnienie polskości na ziemiach wschodnich.
      Apogeum akcji osiedleńczej przypadło na lata 1921–1923. Przed wybuchem wojny
      w województwach objętych akcją osiedleńczą (wołyńskie, poleskie, nowogródzkie, wileńskie oraz białostockie – początkowo tylko powiaty grodzieński i wołkowyski, a od 1932 r.
      także augustowski i suwalski) mieszkało nieco ponad 9 tys. osadników wojskowych, co
      łącznie z członkami ich rodzin dawało około 50 tys. osób1.
      Często byli zgrupowani w osobnych osadach (było około 700 osad liczących minimum
      trzech osadników), których nazwy zostały przejęte od nazw parcelowanych majątków lub
      nazw pułków i dowódców (np. Krechowiecka, Hallerowo, Piłsudy). Średnia wielkość gospodarstwa osadniczego wynosiła ponad 18 hektarów. Część osadników nie miała przygotowania rolniczego, wyróżniali się jednak poziomem wykształcenia (tylko 1,2 proc. osadników było analfabetami, ale ponad 1/3 miała wykształcenie wyższe niż powszechne) i byli
      bardziej otwarci na nowinki w rolnictwie (okazali się pionierami we wprowadzaniu np.
      nawozów sztucznych). Osadnicy wojskowi byli organizatorami spółdzielni kredytowych (40
      proc. spółdzielni powstało dzięki ich wysiłkom, a 29 proc. przy ich współudziale), kółek
      rolniczych (byli organizatorami bądź współorganizatorami 62 proc. kółek), a także twórcami większości domów ludowych na swoim terenie2.
      Odgrywali bardzo dużą rolę w samorządzie terytorialnym. W 1933 r. w działalność
      samorządu było zaangażowanych 739 osadników, z których 58 było wójtami, a 11 burmistrzami. Również po wyborach w 1934 r. wielu osadników objęło różne funkcje samorządowe: 561 radnych gminnych, 115 wójtów, 26 podwójtów, 62 ławników, 93 członków
      rad powiatowych, 34 członków wydziałów powiatowych3. Przed wybuchem II wojny światowej co ósmy osadnik pracował lub działał w samorządzie terytorialnym.
      Osadnicy byli jednak nieprzychylnie przyjmowani przez ludność miejscową, jako przybysze
      zagarniający jej ziemie. Z tego powodu osadnictwo było krytykowane przez różne ugrupowania
      mniejszości narodowych, a także część polskich środowisk politycznych, które określały je jako
      „niewłaściwe posunięcie”, „niedojrzały eksperyment”. Władzom państwowym bardzo zależało
      na poprawie relacji między ludnością miejscową a osadnikami. Dlatego zalecano, aby jak najszerzej uwzględniać wszystkie wnioski i postulaty osadników występujących także w imieniu ludności autochtonicznej. Wielu osadników znajdowało dodatkowe zatrudnienie poza rolnictwem
      (samorządy, spółdzielczość) – zarobione w ten sposób pieniądze inwestowali w gospodarstwa,
      zatrudniali przy pracach miejscowych chłopów. W ten sposób dawali zarobić sąsiadom. Dodajmy, że osadnicy jako osoby biegłe w piśmie i znające przepisy pomagali innym w różnych sprawach urzędowych, np. pisaniu podań. Byli więc potrzebni, ale w przypadku miejscowej ludności
      niepolskiej oznaczało to raczej pogodzenie się z rzeczywistością – w podświadomości pozostawała zazdrość i poczucie krzywdy, podsycane przez komunistyczną propagandę.
      Propaganda ta kreowała negatywny obraz osadników i zaogniała istniejące animozje.
      W powstałym 40 lat po wydarzeniach września 1939 r. opracowaniu autorstwa działacza
      komunistycznego z okręgu brzeskiej Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi nie szczędzi
      się osadnikom złych słów, nazywając ich „czarną gwardią Piłsudskiego” i „zażartymi dławicielami wolności narodu białoruskiego”4. Do takiego stereotypu odwoływali się komuniści
      po 17 września 1939 r., kierując „gniew ludu” przeciwko osadnikom

    •  

      pokaż komentarz

      @wanghoi: Dzięki, ale czy ten tekst nie dotyczy przypadkiem obszaru dzisiejszej Białorusi?

    •  

      pokaż komentarz

      @wanghoi: No to teraz niech sobie mieszkaja na tym Wolyniu