•  
    l.....7

    +9

    pokaż komentarz

    strzał w kolano z limitami na co2 ? i tak nie będzie go mniej ale kto inny będzie zarabiał ...

    •  

      pokaż komentarz

      @luqas87:
      Kolano, akurat w przypadku Polski to może być od razu strzał w głowę.
      Już obecnie ceny energii w Polsce są jednymi z wyższych w Europie (w ujęciu bezwzględnym), nie wspominając już o ich cenach do siły nabywczej co daje wręcz horrendalnie wysokie ceny w porównaniu do europy zachodniej.
      Jak wyjdziemy z etapów przejściowych to ceny energii skutecznie wybiją wszystkim inwestorom chęć inwestowania w Polsce (nie wspominając o tragicznym prawie i infrastrukturze oraz burdelu w administracji, o samowoli urzędniczej nie wspominając).

    •  

      pokaż komentarz

      @world007: Tzn nie tylko Polska może ogromnie stracić na limitach CO2. Jeśli dojdzie do "punktu krytycznego" to po prostu np. Czechy, Węgry, Słowacja, państwa bałtyckie - po prostu oleją system i tyle. Korzyści dla Państw zachodnich płynące z akcesji państw byłego bloku wschodniego są dużo większe niż limity na CO2 i wszyscy mają tego świadomość.
      Ponadto czy zachód tego chce czy nie, to Europa wschodnia będzie się rozwijać szybciej i sprawniej niż Europa zachodnia a to chociażby ze względu na różnice technologiczne dzielące te części europy. To czym np. Polska "się zachłyśnie", to na zachodzie już dawno przerabiali (mówiąc baaardzo ogólnie). Ponadto stawiane u nich na pierwszym miejscu "innowacje" mogą się o dupę rozbić, bo chociażby w zeszłym roku Chiny ograniczyły eksport metali ziem rzadkich o 60% i dupa. Pozamiatane. A na Chiny niestety nie da się napaść i im tego zabrać.

      Europa zachodnia wymiera, dlatego stawiają na innowacje (umysł) a nie na mięśnie jak u nas. Tzn u nas już też nie, bo Chiny i Indie wszystko wykoszą (tania siła robocza kilku miliardów ludzi) ale i tak w Polsce opłaca się jeszcze cokolwiek produkować "wytwarzając" rzeczy realne a nie tylko wirtualne. Na zachodzie już niestety nie. I myślę, że obudzą się z ręką już nie tyle w nocniku, co w dupie. Jeszcze 10 lat (o ile nie będzie konfliktu zbrojnego w tej części Europy, co jest raczej mało prawdopodobne... że go NIE będzie)

    •  

      pokaż komentarz

      @NieruchomyPoruszyciel & world007 po plusie ale i tak nikt nie zrozumie

  •  

    pokaż komentarz

    Istnieje wiele dużych, szybko rozwijających się gospodarek, jak Brazylia, Chiny, Indie, RPA, jest też kilka innych grup państw silnie się rozwijających, wszystkie one kompletnie ignorują działania UE w zakresie redukcji emisji, ponieważ te działania dla nich nie mają żadnego sensu .

    Nie wiem jak pozostałe kraje, ale o Chinach "Świat Nauki" (4/2011) pisze:
    Przedstawiona przez Chiny zielona strategia wywołała powszechny aplauz. Najludniejszy kraj naszego globu zadeklarował, że do 2020 roku o 40% zredukuje wielkość emisji ditlenku węgla towarzyszącej wytworzeniu jednostki PKB. Tempo inwestycji w alternatywne źródła energii, na przykład farmy wiatrowe oraz w elektrownie atomowe, jest tu najszybsze na świecie.

    •  

      pokaż komentarz

      @btr: No właśnie zadeklarował. USA też deklarowały od czasu Kioto. Ale nie podpisały żadnych umów międzynarodowych i nigdy się z tych deklaracji nie wywiązały.

    •  

      pokaż komentarz

      @Marc1n81:
      Nie jestem jasnowidzem, więc nie wiem czy Chiny wywiążą się ze swoich deklaracji. Wiem za to, że Chiny niedawno miały (i pewnie dalej mają) jeden z najwyższych wskaźników umieralności spowodowanej zanieczyszczeniem (względem liczby mieszkańców, por. mapka) i walczą z tym podobnie jak UE: np. zabraniając wjazdu do Pekinu samochodom emitującym zbyt wiele spalin, sadząc drzewa czy kupując autobusy na gaz ziemny oraz - jak już cytowałem - inwestując w alternatywne źródła energii.

  •  

    pokaż komentarz

    Te limity to świetny biznes. Sprzedawać coś co nie instnieje, jest nikomu niepotrezbne, ale każdy kto produkuje musi to kupić, a im drożej sprzedajesz tym jesteś 'fajniejszy' bo dbasz o środowisko.

  •  

    pokaż komentarz

    Żmijewski mówi przede wszystkim bezwzględnie o rzeczach o których inni boją się mówić. Np o tym, że w Polsce przez ostatnie 20 lat (!!!) wybudowano zaledwie niecałe 200 km dobrej magistrali przesyłowej energii elektrycznej, a tymczasem stawia się budowę elektrowni jądrowej w Polsce jako być albo nie być dla całego narodu.

    Były z nim również wywiady w radiowej Trójce. Gość się nie rozdrabnia. Ale on może sobie na to pozwolić. Jest specjalistą światowej klasy i jego kompetencje są wystarczające do tego, aby mógł pracować gdziekolwiek chce w swojej branży. On już niczego nie musi.

  •  

    pokaż komentarz

    prosty przykład na poparcie tezy - samochody -mercedes sprinter silnik z 1990 roku disel może przejechać hmm 1000000 km (milion kilometrów) do remontu kapitalnego, mercedes sprinter silnik z 2006 roku disel 298 tyś km nie całe trzysta tyś km i do remontu - nieeeeeeeeee do wymiany, remont z racji cen części jest nieopłacalny, trzeba kupić cały silnik,
    silnik w servisie 45 tyś, handlarz pod toruniem 8 tys z montażem i gwarancja na 6 miesięcy, silnik kiedyś były numerowane dziś jest to część, utylizacja pojazdu w niemczech to duży koszt a w polsze :)
    A2 do świecka jest betonowa tylko szkoda że gwarancja na jezdnie kończy się roczek po koncesji itp itd