•  
    d.....n

    +39

    pokaż komentarz

    Jestem ciekaw co na to wiecznie uciemiężone przez mężczyzn feministki:)

    •  

      pokaż komentarz

      @domofon: przecież one od dawna o tym mówią. Prawo pracy przyjazne dla aktywnych ojców oraz walka ze stereotypami, że od wychowywania dzieci jest tylko kobieta, to pomysł feministek.

    •  

      pokaż komentarz

      @domofon: feminizm kończy się, jak trzeba wnieść szafę na 4 piętro...

    •  

      pokaż komentarz

      @camelot: są po prostu feministki i "feministki"... te drugie to rozhisteryzowane, niespełnione, smutne kobiety których nikt nie chce więc rewanżują się za to nienawiścią. Moja mama uważa się za feministkę i nie przeszkadza jej to prowadzić domu; po prostu tata ma lepszy zawód więc dlaczego ona miałaby tracić tyle samo czasu co on, zarabiając mniej, skoro mogą się podzielić rolami tak by każdy był zadowolony? Walka ze stereotypami jest słuszna ale trzeba przy tym pamiętać o naturalnych różnicach między płciami; większości kobiet bardziej zależy na szczęśliwym domu rodzinnym niż na prestiżu, odwrotnie jest z mężczyznami; nie mówię przez to, że nie ma takiej kobiety która byłaby bardziej szczęsliwa pracując niż prowadząc dom ale jest to zdecydowana mniejszość - gdyby śluby brano tak wcześnie jak kiedyś to mniej kobiet decydowałoby się na edukację i pracę, po prostu teraz muszą to robić bo długi czas spędzają w wolnych związkach albo samotnie, a to implikuje się z potrzebą niezależności. Nie twierdzę tutaj, że słuszny jest stereotyp "starej panny"; naprawdę uważam, że są kobiety którym odpowiada samotność, ew. wolne związki, do tego rozwój kariery; nic do nich nie mam, każdy sam szuka swojego szczęścia... są po prostu w mniejszości, stawiałbym na 1/3 ale to wyłącznie intuicyjna dana, taka wartość która wydaje mi się realna patrząc na odwrócenie ról na zachodzie; może być tak też dlatego, że coraz więcej zawodów wymaga łączenia ze sobą wielu rodzajów wiedzy, a jak wiadomo - mężczyźni się lepszymi specjalistami od kobiet, nie radzą sobie za to w pracach monotonnych oraz tych wymagających łączenia wielu różnych umiejętności; kobiety są lepszymi intelektualistami oraz manufakturystkami, mężczyźni są lepszymi ekspertami i pracownikami fizycznymi. Od tego się w statystyce nigdy nie ucieknie.

    •  

      pokaż komentarz

      @elmo-pl: Czy ja wiem. Jak sobie przypomnę moją babę od WF-u to myślę, że ona by lepiej sobie poradziła przy noszeniu szaf niż np. ja ;P

    •  

      pokaż komentarz

      @Wloczymysl:
      "te drugie to rozhisteryzowane, niespełnione, smutne kobiety których nikt nie chce więc rewanżują się za to nienawiścią"

      spotkałeś gdzieś taką, czy powtarzasz głupie komentarze rozhisteryzowanych internautów?

      "Walka ze stereotypami jest słuszna"

      To dlaczego zaraz potem powtarzasz stereotypy?

      "Od tego się w statystyce nigdy nie ucieknie."

      Zdziwiłbyś się. Jest wiele badań na temat takich stereotypowych różnic i praktycznie zawsze się okazuje, że statystyka zależy od kultury i wychowania.

    •  

      pokaż komentarz

      @elmo-pl: chyba jestem feministką, bo do wnoszenia szafy na piętro dzwonię po fizycznych.
      A tak poważnie to moja narzeczona jest feministką i to jest najlepsza kobieta na świecie.

    •  
      A.....h

      +7

      pokaż komentarz

      @domofon: Ja mam właśnie problem przez te głupie stereotypy. Dziecka nie urodzę (ze względów zdrowotnych) ale chciałabym adoptować i nie jest to pomysł chwili bo od 14 roku życia za mną to chodzi. Kiedyś nastąpi czas założenia rodziny i tylko to mogę zaoferować mężowi.
      I tutaj schody. Bo najprawdopodobniej nie przejdę testów na przyszłą matkę jako, że nie chcę siedzieć w domu z dzieciakiem a chcę się też spełniać zawodowo. Nie mam zamiaru rezygnować z pracy a jest to niemile widziane w testach jak słyszałam. idealna matka ma siedzieć w domu 24h i skakać wokół dziecka. Nie wiem po co ten test skoro chcę adoptować paroletnie dziecko a nie noworodka bo noworodki mają ogromne szanse na adopcję a starszymi nikt się nie interesuje. Pomimo tego że mam wielkie serce i chcę dać możliwość szczęśliwego życia dziecku które ma na to nikłe szanse to zostanę oceniona jako wygodna paniusia która chce mieć odchowane dziecko i będzie je zaniedbywać przez pracę.
      I nawet w tak poważnych sprawach dalej działają stereotypy, pomimo że szkodzą interesowi samotnych dzieci.
      Mam nadzieję, że warunki testów zmienią się za te 4-5 lat bo mi zależy na tym.

    •  
      d.....n

      -3

      pokaż komentarz

      @Asharah: Wszystko fajnie, tylko co ma adopcja do feminizmu? Lecz kontynuując- z tego co piszesz chyba nie do końca przemyślałaś temat posiadania dziecka. Piszesz że nie chcesz siedzieć w domu z dzieciakiem (nikt dojrzały emocjonalnie nie nazywa w ten sposób "chcianego" dziecka) jednak chcesz mieć dziecko. Wygląda na to że nie bierzesz pod uwagę różnych, bardzo prawdopodobnych scenariuszy. Co jeśli dziecko zacznie chorować i będziesz musiała zrezygnować z pracy by mieć czas na opiekę? Wynajmiesz nianię? Więc po co Ci dziecko? Żeby mieć świadomość że robisz coś dobrego? To jest zakamuflowany egoizm bowiem tak naprawdę nie myślisz o dobru dziecka tylko o zaspokojeniu swoich potrzeb. Gdybyś tak bardzo pragnęła dziecka jak mówisz nie miałabyś problemów typu "nie przejdę testów bo nie zrezygnuję z pracy" bowiem bez najmniejszej refleksji zrobiłabyś wszystko by to dziecko posiadać. I dla jasności- jako ojciec i głowa rodziny nie jestem zwolennikiem "umartwiania się" przez matki, czy tez ojców, lecz pewne wyrzeczenia przestają być wyrzeczeniami w obliczu posiadania potomstwa. Dlatego proponuję Ci byś jeszcze raz przemyślała ten temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-: To jesteś piz da a nie feministka :)

    •  
      A.....h

      +2

      pokaż komentarz

      @domofon: Nie znasz mnie a już określasz.
      Dla innych osób poświęcam naprawdę wiele choć niestety w 99% na to nie zasługują i sami nic z siebie nie dają. Niestety ostatnio dobija mnie rzeczywistość bo ja ufam ludziom i chętnie im pomagam a oni to wykorzystują. Póki co nie potrafię się zmienić a powinnam bo często bardzo cierpi na tym moje życie. Wiele osób wykorzystało już moją naiwność i obowiązkowość. Ja wypruwałam sobie flaki a oni biorą bez mrugnięcia okiem.
      Chcę mieć dziecko by dać mu bezpieczny dom, miłość i dobre wychowanie tak, by jego życie było szczęśliwe i nie skończył jako narkoman, czy złodziej. O miłości do dziecka adoptowanego może świadczyć fakt, że nie potrafię pojąć wyższości dziecka własnego nad tym adoptowanym. Nie ogarniam tego. Co, własne jest lepsze bo ty je stworzyłeś? Cóż za samozachwyt. Dzieciaki kocham za to jakie są a nie czyje są. Poza tym mam bardzo dziwna więź z dziećmi. One mnie uwielbiają choć nie robię nic by na to zasłużyć. Tworzę z nimi jakąś dziwną więź której u nikogo innego jeszcze nie zaobserwowałam.
      Pewnie że dużo ma do tego feminizm bo on toruje trochę drogę kobietom jak ja- chcemy pracować i się spełniać zawodowo, nie chcemy siedzieć w domach i pierdzieć w sofę oglądając seriale. Niestety dobra matka to ta która robi obiadki i wiesza firanki. Kobiety pracujące są uznawane za wypaczone w takich placówkach.
      Ps Moja praca może być wykonywana równie dobrze w domu, to też wcześniej przemyślałam pod kątem adopcji, więc nie uważaj mnie za kobietę której nigdy nie będzie w domu, bo mam ogromne możliwości w tym polu.
      Ps2- dzieciaki to dzieci które nie są wychowywane przez matki a hodowane jak zwierzęta. Zero wolności i kreatywności, hodowla pod kloszem. Dzieci nie są temu winne i to rozumiem ale chciałam tutaj tylko pokazać efekt tego typu życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @camelot: spotkałem, należałem do stowarzyszenia (Socjalistyczne Kółko Dyskusyjne) które wynajmuje salę razem z Partią Kobiet oraz Stowarzyszeniem Przeciwko Homofobii. Spotkałem tam oba modele feministek... udzielałem się też na forum Partii Kobiet i odpowiedzi na moje posty były bardzo różne: od ognistej nienawiści do przepraszania za fanatyczne koleżanki...

      Nie powtarzam stereotypów. Mózg kobiety i mózg mężczyzny JEST inny; istnieją kobiety z mózgiem "męskim", istnieją mężczyźni z mózgiem "kobiecym" ale w ilości, jak sądzę, podobnej do populacji leworęcznych na przykład... generalnie działa to tak, że mózg typowy dla mężczyzny działa konkretnymi ośrodkami, np. gdy marzą, gdy mówią, gdy uprawiają seks - działa tylko jedna część mózgu, pozostałe ośrodki minimalizują wtedy swoją pracę. U kobiet jest generalnie odwrotnie: mózg działa całościowo, niezależnie od funkcji jakie wykonuje... obie opcje mają swoje wady i zalety które można jednak wypracować tak, że kobieta z kobiecym mózgiem może być lepszym specjalistą od mężczyny z męskim: wymaga to od niej po prostu więcej pracy. Z drugiej strony: istnieją mężczyźni będący humanistami (stare znaczenie) i wychodzi im to dobrze.

      Nie miałem zamiaru nikogo ograniczać w wyborze ścieżki życiowej, często zdarza się np. tak, że im trudniej ci coś na początku przychodzi tym bardziej fascynuje więc w efekcie stajesz się najlepszy z najlepszych mimo, że W TEORII nie miałeś predyspozycji. Chodziło mi tylko o to, że część feministek nie przyjmuje do wiadomości tego, że np. wyszkolona lekkoatletka ma osiągi w biegu porównywalne z niewyszkolonym mężczyzną, mam nawet tego przykład w domu: moja dziewczyna długo ćwiczyła bieg, a jednak gdy się ścigamy to wyniki są zazwyczaj pół na pół, noo może ona ostatnio daje czadu bo wróciłem do palenia... a mam zupełnie inaczej wytrenowane mięśnie, jestem rowerzystą i to tylko hobbistycznie, to zupełnie inne partie mięśni niż te które wymagane są przy biegu... nie mówiąc już o technice której zwyczajnie nie znam.

      Ciała są różne. Umysły są różne. Możliwości są nieograniczone.

    •  
      d.....n

      -3

      pokaż komentarz

      @Asharah: Nie określam, tylko wyciągam wnioski z Twoich wypowiedzi bo to co i jak mówisz definiuje Twoją osobę. Twój post tylko utwierdził mnie w przekonaniu co do słuszności mojego zdania. I już więcej nie będę się wypowiadał w tej kwestii, ponieważ jestem przeciwnikiem "wycieczek personalnych" w dyskusjach, a do tego by się to sprowadziło. Pozdrawiam.

    •  

      pokaż komentarz

      @czub: Albo oszczędza swój kręgosłup płacąc za to innym, bo go na to stać. Też wolę komuś zapłacić, niż żeby mój facet miał coś ciężkiego dźwigać. Nosząc ciężkie przedmioty łatwo dorobić się problemów z kręgosłupem, a tego lepiej unikać.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska: chłopaki z pod sklepu zrobią to za butelkę cherry :)

    •  

      pokaż komentarz

      @czub: Można płacić i w takiej formie, choć osobiście wolę dać te kilka złotych zamiast sama kupować flaszkę. A bo w smak nie trafisz, chłopaki też mają swoje gusta ;)

  •  
    E....a

    +24

    pokaż komentarz

    Drobny problem polega na tym, że od lat przyjęło się mówić, że jak dyskryminacja to oczywiście mężczyzna dyskryminuje kobietę. Fakt - zdarza się i to często. Ale w odwrotną stronę też działa. Facet z artykułu natknął się na dosyć konkretną przeszkodę - mamy prawo dające ojcom możliwość urlopu wychowawczego, ale społeczeństwo jest dotknięte dwoma rodzajami stereotypu: 1. facet z dzieckiem - wariat/niemęski/nie chce mu się pracować 2. kobieta do domu, do garów i pieluch. A skoro ma ochotę spędzić czas z synem to dlaczego niby mu tego bronić. Facet ma gdzieś czy to wymyśliły feministki czy nowe pokolenie młodych ojców - on chce po prostu zapewnić dziecku opiekę.

    Poza tym są mężczyźni z: syndromem couvade albo depresją poporodową (tak nie tylko kobiety) i jest to stwierdzone medycznie. To wszystko związane z pojawieniem się dziecka. A na biologię feministki, pracodawcy, żony ani kumple przy piwie nic nie poradzą i nie mają wpływu, niezależnie od tego jak bardzo niemęskie to się komuś może wydawać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ehlana: Myślę, że społeczeństwo powoli się uwalnia od stereotypów które wymieniłaś. Jedyne co nadal jest zakorzenione to to, że ZAWSZE matka powinna dostać dziecko podczas rozwodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @crypto: nieprawda, w Polsce w około 10% spraw ojcowie występują o prawo do opieki nad dzieckiem i w ok. 3% spraw je dostają. To znaczy, że jeśli ojciec w ogóle chce się dzieckiem zajmować, to w 30% przypadków je dostanie. Więc ja tu widzę bardziej zakorzenioną niechęć ojców do opiekowania się dziećmi.

    •  
      E....a

      +1

      pokaż komentarz

      @crypto: Nie wydaje mi się. Fakt - w przypadku rozwodów bez orzekania o winie dziecko zazwyczaj zostaje z matką, ale ojciec ma pełne prawo do kontaktów z dzieckiem. Ale są też sytuacje odwrotne, gdzie dzieci mieszkają z ojcami (bo matka poświęca się karierze, bo ma problemy emocjonalne itp.). I chyba tak bardzo to już w dzisiejszych czasach nie dziwi.
      A patrząc na sytuacje skrajne to myślę, że nikt nie uważa, że mimo patologii, alkoholizmu i innych takich dziecko powinno zostać z matka, więc to "zawsze" jest chyba jednak przesadzone. No i są też kobiety, które same zrzekają się praw rodzicielskich.

    •  
      K....b

      -1

      pokaż komentarz

      @crypto: albo rodzic, który jest Niemcem

    •  

      pokaż komentarz

      @Ehlana: Tyle tylko, że to nadal jest dyskryminacja kobiet: sugestie szefa, jakoby rolą mężczyzny była praca, a kobiety kuchnia i opieka nad dzieckiem

    •  
      E....a

      0

      pokaż komentarz

      @dogmeat:
      _gdzie dzieci mieszkają z ojcami (bo matka poświęca się karierze, bo ma problemy emocjonalne itp.)
      - chodziło mi raczej o wybór własny matki...są kobiety, które wybierają karierę zawodową i realizują się poprzez pracę a nie wychowywanie dziecka, bez żadnych sugestii ze strony osób trzecich

    •  

      pokaż komentarz

      @Ehlana: Zdziwiła?byś się. Przeważnie orzeka się zostawianie dziecka z matką, nawet jeśli ojciec ma dużo lepszy kontakt z dzieckiem. Czasem ojciec jednak nie chce mieć dziecka "sporadycznie" bo włożył więcej energii w jego wychowanie od matki, ale tak czy siak dziecko dostanie matka bo je urodziła i teoretycznie powinna mieć z nim większą więź. A często mimo patologi dziecko jednak zostaje z matką. Nawet ostatnia internetowa historia :) Jak ktoś się zrzeka to sąd tu nie ma co orzekać. Myślę, że sytuacji gdzie dziecko mieszka z ojcem bo matka jest jebnieta jest mało, a wręcz bardzo mało. Jeśli facet ma kase aby utrzymać to dziecko, matka ściąga z niego alimenty, jeśli nie ma to nikt tym bardziej mu nie przyzna dziecka, jeśli matka nie ma pracy to się jej daje alimenty i nikt nie mówi ze jest nieporadna i nie powinna mieć dziecka.

    •  

      pokaż komentarz

      @crypto: Nie wyciągałbym wniosków o prawdziwym życiu z internetowych historii.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-: wyciągam wnioski z historii prawników którzy prowadzili takie sprawy, lub czytali o podobnych sprawach gdy chcieli pomóc klientowi.

  •  

    pokaż komentarz

    Ludzie rodzaju męskiego a przyznajcie, kto robi zakupy, przygotowuje kanapki dziecku do szkoły, prasuje, zmywa, gotuje, wywiesza pranie, myje okna, piecze ciasto, zmywa, pierze i wiesza firanki, podlewa kwiatki, przygotowuje wam garnitury i koszule do pracy na eksponowanym stanowisku. Już widzę jak wstajecie w nocy nakarmić piersią dziecko i przewinąć. Widzę jak przecieracie warzywa i robicie bulionik z cielęciny dla malucha.
    Przykre to, ale widzę tu głosy wielu strasznie bufonowatych szowinistów. dla których te czynności to powinność kobiety a nie praca.
    Jak się czyta takie wypowiedzi trudno nie dziwić się feministkom.

    •  

      pokaż komentarz

      @kubatre1: przyznaje sam sobie robię zakupy, gotuje, sprzątam, piorę, rozwieszam pranie, prasuje, "nakarmić piersią dziecko"??? o cholera jednak jestem bufonem

    •  

      pokaż komentarz

      @kubatre1: Facet, który nie umie sobie ugotować, wyprać i wyprasować to zwykła ciota, a nie facet. Prawdziwy facet jest samowystarczalny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zenon_Zabawny: nie rzecz w tym. Zgadzam się z Tobą, ale przyznasz, że wielu środowiskach takie myślenie jest wręcz "organiczne". Ja akurat wykonując wolny zawód mogłem sie zajmować dzieckiem - żona nie brała żadnego urlopu wychowawczego, jedynie macierzyński. Nie żałuję, że to wszystko, co napisałem (oprócz cycków) robiłem i byłem cały czas z dzieckiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @kubatre1: ludzie rodzaju wszelakiego przyznajcie: kto zmienia żarówki, układa panele, kosi trawę w ogrodzie, przycina żywoploty, naprawia samochody i komputery, kopie rowy, montuje skrzynki na listy, skręca meble, uczy dziecko jeździc na rowerze, grać w pingponga i kopać piłkę.

      przestańcie uogólniać - niech każdy robi to na co mu się podoba a nie to co mu narzuciło społeczeństwo i jakieś kretyńskie przyzwyczajenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zenon_Zabawny: Tylko że ilu takich facetów jest w tym kraju. Może w naszym pokoleniu więcej, ale wśród oldskuli to jest standard że gotowanie należy do kobity a facet nie potrafi jajecznicy zrobić. Ręka w górę kto ma gotującego ojca.
      A przy okazji przypomniała mi się opowiastka Himilsbacha. Wchodzą na imprezę do jakiegoś typa, a tam syf, śmieci po kostki, a typ się tłumaczy "Bo wiecie panowie żona już drugi rok siedzi"

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-: Podobno mój ojciec świetnie gotował. Większość jeśli nie wszyscy moi byli lubili mniej lub bardziej gotować. Kilku nawet bardzo lubiło. Obecny też ma takowy talent którego stara się przy mnie nie ujawniać (ostatnio mi wkręcał że naleśników nie umie przewracać). Bardziej zaradni studenci których znam też przygotowują sobie całkiem niezłe posiłki. Fakt, że faceci gotują najczęściej w męskim gronie, a jak jest kobieta to wolą się polenić, ale potrafią :)

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-: jest dużo takich facetów. Tak w tym kraju... co prawda jeśli chodzi o mojego Tatę to raz coś ugotował i nikt z ucztujących tego nie zapomni:)

    •  

      pokaż komentarz

      @kubatre1: U mnie podział obowiązków jest raczej sprawiedliwy - ja robię pranie, on zmywa naczynia, na zakupy chodzimy razem, a co do sprzątania to jesteśmy bałaganiarzami więc nie ma problemu, bałagan nam nie przeszkadza. Reszta problemów sama się rozwiązuje, prawie nie gotujemy, nie mamy piekarnika, firanek, żelazka, garniturów, no i dzieci. No i tu mój apel do kobiet na które te obowiązki są zwalone - gdybym ja wykonywała wszystkie prace w domu, to jasne, że on by nic nie robił, tak samo jakbym ja przychodziła do domu na czyste i ugotowane to też bym specjalnie nie zabiegała o swój udział w domowych obowiązkach. Nie róbcie za nich, nie oczekujcie że sami się domyślą że naczynia trzeba pozmywać - postawcie sprawę jasno: "Upiorę ci skarpetki, jak ty mi pozmywasz talerze", i tyle. Działa w obie strony rzecz jasna.

  •  
    M...............y

    -14

    pokaż komentarz

    "U mnie w firmie" rozwiazano te problem w bardzo prosty sposob: nie zatrudniamy ludzi posiadajacych dzieci.

  •  

    pokaż komentarz

    A ja w zasadzie nie będę miał wyboru - żona prowadzi własną działalność gospodarczą i raczej nie będzie mogła sobie pozwolić na przerwę w pracy, więc siłą rzeczy padnie na mnie.