•  
    j..................e

    +24

    pokaż komentarz

    Cukier po 15 zł, a jakoś dało się żyć.

  •  

    pokaż komentarz

    W przeliczeniu na dzisiejsze stawki taki wiezien dostawal jadla za 5zl (po podwyzce) - poswiecilem pare minut na googlowanie i okazuje sie, ze jeszcze do niedawna (ostatnie lata) stawka zywieniowa pacjenta w szpitalu wynosila w granicach od 4 do 6 zl.
    (Ciekawostka - podaja, ze szpital w Tychach jeszcze w roku 2001 przeznaczal 1,70zł dziennie na wyżywienie pacjenta)

    •  

      pokaż komentarz

      @deenes: Każdy kto sam był, albo miał kogoś bliskiego w szpitalu wie, że często zasada jest taka, że bez "dostaw" z domu ciężko by było wyżyć na szpitalnym wikcie ;). Nie wiem jak teraz, ale kiedyś tak było, może obecnie coś zmieniło się na lepsze w tej materii.

    •  

      pokaż komentarz

      @histeryk_13: Rok temu byłem w szpitalu dziecięcym w katowiacach i jedzenie było pyszne, zawsze ciepłe, czasami jakieś schabowe czasami ryż z mięsem. Do tego herbata a na sniadanie i kolacje kakao bądź kompot. Także ja nie mogłem na prawdę narzekać na jedzenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @histeryk_13: Tak jak kj5 byłem w tamtym roku w szpitalu i to w dwóch różnych. I jestem zadowolony z wyżywienia. Było smaczne a jego ilości chociaż nie za duże były wystarczające, przynajmniej jak na 85 kilowego faceta mającego 185 cm wzrostu. Tak więc jedyne o co prosiłem by mi przynosiła rodzina to coś do picia( 3 kubki napojów to trochę za mało). Uważam wręcz, że posiłki były optymalne. Nie zapominajmy, że w szpitalu nie ma co robić a wiec gdzie tych kalorii wypalić jak i o ograniczaniu niektórym osobą jedzenia(sam byłem przez jakiś czas na kroplówkach) a więc po czymś taki obżarstwo jest nie wskazane:). No a jak ktoś lubi wpieprzać to niech to robi na swój koszt :P

    •  

      pokaż komentarz

      @5th: Dobrze wiedzieć, że idzie ku lepszemu, chociaż akurat nie specjalnie pali mi się do przetestowaniu na własnej skórze szpitalnej kuchni. Dużo pewnie też zależy od danego szpitala.

    •  

      pokaż komentarz

      @5th: Dokładnie. W szpitalu dodatkowo większość pacjentów jest tymczasowo i dieta szpitalna nie będzie ich obowiązywała przez kilka lat, albo nawet całe życie, dlatego nie dziwi mnie wcale, że w stawka żywieniowa dla osadzonych w więzieniach jest większa od tego w szpitalach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elaviart: no cóż jak moja mama byłą w szpitalu ( w bielsku) chyba z rok temu to hitem żywieniowym była zupa mleczna w każdej postaci i o każdej porze ale jak mowił naszczescie tylko na pare dni była bo oprócz tego to chyba nedzne kanapeczki były

    •  

      pokaż komentarz

      @bartekgej: a mnie własnie szpitalne mleczne zupy niesamowicie smakuja. Nie wiem jak oni to robia ale w domu nie udało mi się powtórzyc efektu

  •  

    pokaż komentarz

    Rewelacyjny wykop. Jestem mózgiem ścisłym i zawsze zasypiałem na historii. Może gdyby przedstawiano nam historie w taki sposób nauczyłbym się z niej czegoś więcej...

    •  

      pokaż komentarz

      @Koniuu: Dzięki, cieszę się, że Ci się podoba. Ida jest taka, aby zainteresować historią, a nie zanudzać. Co prawda skończyłem historię, ale to czego uczą w szkołach faktycznie może skutecznie zniechęcić do zgłębiania tego przedmiotu.

    •  

      pokaż komentarz

      @histeryk_13: Nieprawda! To zależy od nauczyciela, który uczy, bo ja miałem przez pierwsza 2 lata w liceum świetnego nauczyciela historii, który na lekcji opowiadał z pasją i bardzo ciekawie, później on odszedł i było gorzej, a materiał do nauki tak jak ze wszystkich przedmiotów jest różny. Są ciekawsze i nudniejsze tematy i to też zależy kto co lubi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Majsterko: Oczywiście masz rację. Jednak w moich czasach ;), trzeba było zakuwać masę dat, a to skutecznie zniechęca do historii. Poza tym dlaczego w szkołach uczy się po kilka razy o starożytności, a praktycznie nie poruszać tematyki po 1945 r. (może teraz jest inaczej?). Z tego co pamiętam ze szkoły to historia była jednym z najmniej lubianych przedmiotów.

    •  
      l.....2

      +1

      pokaż komentarz

      @Koniuu: Tylko zauważ, że nie wszystko da się i można przedstawić w formie takich ciekawostek. Nie zawsze jest też na to czas, jeśli masz tylko 45 minut na omówienie powiedzmy kształtowania się autorytaryzmu w Polsce w okresie międzywojnia, to poświęcenie 15 minut tylko na omówienie kosztu utrzymania więźnia w Berezie (a uwierz mi, że na przeciętnej lekcji czytanie i omawianie takiego z pozoru krótkiego tekstu trwałoby właśnie tyle) rozwaliłoby ci całą lekcję. Ogólnie popieram takie uprzyjemnienie zajęć, ale niekiedy z powodu braku czasu jest to po prostu niemożliwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @histeryk_13: bo jest mnóstwo materiału do opracowania i przez 3 lata idzie się na historii "chronologicznie" (bo jest podział na Świat/Polska, co skutecznie potrafi namieszać uczniom w głowie, bo w natłoku dat i wydarzeń zwykły Kowalski nie ogarnia co się działo w Europie, którą już opracował w tym czasie gdy opracowuje Polskę...) Tak więc jako, że większości nauczycieli się nie spieszy to czasu na lata 1945-teraz zwyczajnie nie ma czasu. Dla mnie bez sensu jest dokładne omawianie co zrobił jaki król obcego mocarstwa jeżeli to nie miało większego wpływu na historię. Większość uczniów chciałaby się dowiedzieć więcej o przebiegu 2 wojny światowej chociażby, bo u mnie wyglądało to mniej więcej tak: kiedy się rozpoczęła i dlaczego, szybka analiza mapek, bo trzeba gonić materiał, zakończenie. Nie dowiedziałem się nic o takich bitwach jak chociażby ta nad Wizną, czy ogólnie o przebiegu inwazji na Polskę, nie usłyszałem żadnych informacji o Polakach na innych frontach (np. Dywizjon 303 i jemu podobne). Nie dowiedziałem się czym walczono na tej wojnie i możliwe, że gdybym nic nie wiedział o tym wcześniej to mógłbym pomyśleć, że walczyli na dzidy i gaz bojowy, bo tylko o tym słyszałem... Tak podsumowując, skończyłem liceum na mat-fizie, ale na prawdę chciałbym, żeby historia była nauczana porządnie, ale nie tak pamięciowo, bo to przecież nie ma sensu. Znam wiele osób, które znają wydarzenia wraz z datami, ale nic więcej nie są mi już w stanie powiedzieć, bo nie pamiętają... Osoby, które nie piszą matury z tego przedmiotu na prawdę lepiej chyba, żeby wiedziały co to i jakie miała skutki na przykład schizma wschodnia, albo co ważniejsze przewrót majowy, a nie jakiego dnia to się dokładnie odbyło...

    •  
      D.......s

      +1

      pokaż komentarz

      @histeryk_13: Nam kazano uczyć się po 40 dat na pamięć...

    •  

      pokaż komentarz

      @DanioPL: Na podstawie historia jest po prostu bardzo ogólna. Nie pamiętam za bardzo żadnych szczegółów obcych mocarstw które nie miało wpływu na historię Polski, ale na przykład powstanie Stanów Zjednoczonych czy upadek caratu w Rosji to są dosyć istotne rzeczy. To historia "podstawowa", to co powinien znać każdy - kiedy i gdzie rozpoczęła się II Wojna Światowa, jej ogólny przebieg, a nie poszczególne bitwy. Przy jednej godzinie w tygodniu gdyby było tak jak piszesz - więcej o II WŚ, musiałoby by być mniej o Królestwie Polskim czy innych sprawach.
      U mnie to wyglądało tak, że jak kogoś bardziej zainteresował dany temat, a nie był na rozszerzeniu (bo tam w liceum mieli naprawdę szczegółową historię + obowiązkowe lektury) to na własną rękę starał się go zgłębić. Mnie interesowała najbardziej II WŚ i dalsze czasy, więc trochę o tym poczytałem - to bardzo proste. Ludziom w wieku 18 lat nie można wybierać co jest ciekawsze a co nie, oni sami mają to rozstrzygnąć we własnym zakresie, a jeśli są na profilu ścisłym to historię mają znać ogólnie - ponieważ są w liceum ogólnokształcącym.
      Nigdy nie rozumiałem tego psioczenia "szkoły uczą niepotrzebnych i nudnych pierdół" - to kształć się sam w interesującej Ciebie dziedzinie, a nie czekaj aż ktoś to zrobi za Ciebie. Nie wszystkich interesuje to samo. Jeden lubi twórczość Mickiewicza, inny czasy Cesarstwa Rzymskiego, inny nie cierpi lektur za to kocha książki Sapkowskiego, a kolejny chce żeby go w szkole nauczyli wypisywania PIT-ów. I jak to rozwiążesz?
      I nie jest to do końca wina nauczycieli, chociaż oczywiście wiele zależy od ich sposobu prowadzenia lekcji, ale głównie stosunku ilość materiału/ilość godzin lekcyjnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elaviart: Ale ja nie mówię, że trzeba usunąć połowę materiału z historii, ale skoro jeśli nauczyciele się nie wyrabiają to znaczy, że jest go za dużo i trzeba by go inaczej usystematyzować, bo jaki ma sens to, że wiem co się działo 1000 lat temu skoro nie wiem co się działo 20 lat temu. Dodatkowo chciałbym zauważyć, że zasób czasu ludzkiego jest jednak ograniczony i skoro interesuję się informatyką, gram w zespole itd. to logiczne jest, że nie mam go na dokształcanie się z historii na własną rękę tylko dlatego, że komuś się nie chce zmienić głupiego systemu oświatowego. Tutaj nie chodzi tylko o historię. Popatrz na takie przedmioty jak biologia, chemia. Jak dla mnie podstawa to powinny być głównie rzeczy przydatne w dalszym życiu, bo tak jak wspomniałeś jak ktoś będzie się chciał dowiedzieć jakie procesy zachodzą w komórkach podczas rozmnażania zrobi to na własną rękę, a takich ludzi jest o wiele mniej niż takich, którzy chcieliby się dowiedzieć różnych rzeczy związanych z chorobami, pierwszą pomocą czy chociażby popularnej ostatnio ekologii...

      Skoro wspomniałeś PIT-y, są takie przedmioty jak Wiedza o Społeczeństwie i Podstawy Przedsiębiorczości. Na obu w zakresie podstawowym powinny być właśnie takie rzeczy jak założenie firmy, jakie podatki trzeba płacić, jak działa system podatkowy w Polsce i jakieś podstawy ekonomii, ale tego w programie za bardzo nie widziałem w ciągu 3 lat nauki, owszem dowiedziałem się jakie są rodzaje inflacji, ale nauczyciel już nie potrafił nam wytłumaczyć dokładnie jak to działa na gospodarkę. To tak jakby mieć rower, ale nie umieć na nim jeździć. Wiem, że się czepiam, ale to, że wymagam szacunku dla cudzego czasu to chyba nie jest zbyt wiele? Rzeczy w szkole, które są zupełnie niepotrzebne jest dość sporo, owszem jest to swego rodzaju wiedza ogólna, ale dla mnie jak już napisałem w szkole powinni właśnie uczyć takich rzeczy jak wypełnianie PIT, albo kiedy mam go wypełnić i jakich błędów, żeby mi skarbówka nie zrobiła z dupy jesieni średniowiecza. Ba nawet pisanie takich rzeczy jak CV - niby banalna sprawa, a ostatnio było parę wykopów na ten temat i widać jak bardzo społeczeństwo jest uświadomione jak to robić...

    •  

      pokaż komentarz

      @Elaviart: Ja miałam nauczyciela-pasjonata, przy czym jego głównym skrzywieniem była właśnie II WŚ i okres po niej. Lekcje zawsze były naprawdę ciekawe, a dzięki temu, że bardzo chciał przeprowadzić z nami jak najwięcej tematów z ulubionej dziedziny - często "przelatywał" przez tematy dotyczące kultury i sztuki danej epoki z prostego powodu: mieliśmy to na polskim, na woku i każdy z nas posiadał już ową wiedzę. I pomimo głównego zainteresowania PRL-em i II WŚ nie ominęło nas nic z wcześniejszych tematów, zwłaszcza nic, co powoli prowadziło do takiego, a nie innego, kształtowania się zależności politycznych na świecie. Chociaż muszę przyznać, że pomimo posiadania w technikum tylko podstawowej historii - zakupiłam książkę rozszerzoną, dzięki czemu, ucząc się z niej, posiadałam nieco bardziej rozwinięty zakres informacji...

    •  

      pokaż komentarz

      @DanioPL: @histeryk_13:
      Ostatnia reforma programu nauczania zmieniła ten tok nauki.Z tego co wiem w gimnazjum ma być omawiany okres od starożytności do roku 1918,w pierwszej klasie szkoły średniej okres do XXI wieku,a w kolejnych klasach ma być przedmiot o nazwie "Historia i społeczeństwo".Tutaj jest trochę więcej szczegółów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Roxar123: No i to ma sens, ale też obawiam się, że nauczyciele będą mieli problemy z przejściem na nowy program tym bardziej, że większość z nich ma wciąż myślenie typowo PRLowskie niestety. No i jak już tak sobie narzekamy to i tak wszystko zależy od nauczyciela. Na przykład z fizyki w gimnazjum straciłem 2 lata praktycznie, bo jako szczeniak nie wiedziałem, że mam takie a nie inne zdolności, a nauczycielka obrała sobie jednego "prymusa", którego tam na różne konkursy przygotowywała, a w 3 klasie zmienił się nam nauczyciel i nagle okazało się, że zwykły szary Danio lepiej poradził sobie z eliminacjami szkolnymi do olimpiady niż rzeczony prymusik, no ale jednak zbyt ciężko było przerobić tyle materiału z tym nauczycielem, aby osiągnąć realne sukcesy w tej olimpiadzie... Takie cool story obrazujące różne postawy nauczycieli i to, że oni po prostu nie potrafią odkryć w swoich uczniach talentu...

    •  

      pokaż komentarz

      @Koniuu: "Może gdyby przedstawiano nam historie w taki sposób nauczyłbym się z niej czegoś więcej" - znalezisko powyżej należy do grupy tak zwanych "ciekawostek historycznych", które, jak sama nazwa wskazuje, są ciekawe. Jednocześnie, z punktu widzenia historii (rozumianej jako "coś ważniejszego"), są w zasadzie zbędne. Dlatego upraszczanie nauki historii do samych ciekawostek jest... głupie. Po co mam wiedzieć, że król A miał 6 żon, król B na śniadanie jadł 15 jajek zaś król C prawdopodobnie był gejem skoro nie wiem absolutnie NIC o krajach, którymi ci władcy rządzili, o wygranych przez nich bitwach i konsekwencjach ich decyzji? Oczywiście zgadzam się, że "tradycyjna" droga nauczania historii jest dla dzieciaków strasznie nudna a wkuwanie na pamięć samych dat do niczego nie prowadzi, ale też przeginanie w drugą stronę, spłycanie historii do samych ciekawostek, jest strategią jeszcze groźniejszą. Bo trzeba pamiętać, że umiejętne nauczanie historii, balans miedzy faktami a ciekawostkami może przyczynić się do zmiany "wizerunku" historii - z przedmiotu "martyrologicznego" na przedmiot, który potrafi nauczyć dzieciaki myśleć, analizować i wyciągać wnioski.

  •  
    r......e

    +5

    pokaż komentarz

    sorry ale tytuł jak z faktu

  •  

    pokaż komentarz

    Jak widać, II RP była krajem totalitarnym pełną gębą, ale oczywiście na historii się opowiada o totalitaryzmach wschodnich i zachodnich, a u nas to tylko autorytaryzm, więc w sumie fajnie i warto się odwoływać to tego dorobku.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vino: Wg mnie to znaczne uproszczenie. Jedna Bereza nie powoduje, że można mówić o II RP w kategoriach państwa totalitarnego. Na to, aby jakiś kraj zakwalifikować do tego grona musi zaistnieć wiele czynników. Moim zdaniem akurat określenie państwo autorytarne jak najlepiej oddaje to czym była II RP. Mieliśmy władzę opierającą się na autorytecie Marszałka Piłsudskiego. Nie rozwiązano u nas opozycyjnych partii politycznych (z małymi wyjątkami), odbywały się opozycyjne zebrania i zgromadzenia. Wychodziła opozycyjna prasa (co prawda w jakimś stopniu cenzurowana) etc. W związku z tym nijak nie można tego porównać z tym co działo się w ZSRR czy III Rzeszy.

    •  
      T....s

      +21

      pokaż komentarz

      @Vino: II RP nie była krajem totalitarnym. Znajdź mi tam- jedną panującą ideologię, wszechmocną policję polityczną, brak opozycyjnych mediów, (sam pisałem pracę na podstawie kilkunastu tytułów endeckich, które brutalnie atakowały sanację, poza dwoma przypadkami konfiskaty nie było kagańca) i ingerencje państwa w każdy element życia społecznego. I przestań gadać głupoty, o których nie masz bladego pojęcia.

      Zrozumcie ludzie, że totalitaryzm to nie wyrażenie wyrażające osobistą dezaprobatę wobec jakichś ustrojów, tylko unikalne zjawisko, ściśle wyodrębnione przez historyków, które posiada kilka elementów sine qua non.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vino: Jeżeli nie rozróżniasz autorytaryzmu od totalitaryzmu to pokazuje Twoja ignorancje. W sumie nic zaskakującego po osobie mającej w awatarze symbol anarchizmu...