•  
    t...u

    +18

    pokaż komentarz

    Ctrl C, Ctrl V i jakoś to będzie...
    a magistrów jak psów.

    •  

      pokaż komentarz

      @tmkwu: Takie czasy nastały, że nawet do prostych prac potrzeba konkretnych tytułów. Z opowiadań ojca(brak wykształcenia wyższego)wiem, że kiedyś pracownik fizyczny był w stanie bez problemów uczciwie utrzymać rodzinę. W USA jest standardem, że człowiek po szkole średniej idzie do pracy, bo albo go nie stać na studia albo jest w stanie zarobić sensowne pieniądze uczciwą pracą(choćby kierowca).

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein: Sprawa w sama w sobie jest o wiele szeresza i poważniejsza, a samych tytułów potrzeba bo obecnie nic nie znaczą. Zacznijmy od początku czyli od reformy oświaty za czasów AWS - u. Stworzenie gimnazjum było potrzebne urzędnikom polskim by poprawić wskaźnk ludzi ze średnim wykształceniem na tle UE, który wcześniej był dosyć niski. Średnie wykształcenie dawała matura, a jeszcze w tamtych czasach zawodówki i wszelkiej maści szkoły przyuczające do zawodu ładnie działały. Nadmienię od razu, że poziom w tych szkołach był w porównaniu z dzisiejszym nadzwyczaj wysoki. W związku z tym gimnazjum jest traktowane jako szkoła średnia i na zachodzie, dla nich nie ma różnicy między gimnazjum i liceum\technikum, tylko się dziwią, że u nas jest tak śmiesznie. Jednym słowem ktoś z maturą i ktoś tylko z ukończonym gimnazjum ma takie samo wykształcenie wedle zachodnich standardów. Jednocześnie stwierdzono, że niepotrzebne jest większość zawodówek, bo trza podnosić statystyki w UE, więc większość zlikwidowano, to samo stało się z OHP i klasami techników po zawodówce (ludzie z zawodówki, dokształcali się dwa lata i otrzymywali tytuł technika). Jednocześnie zmniejszono o rok uczestnictwo w zawodówkach (2 lata), technikach (4 lata) i liceach (3lata). Wpłynęło to negatywnie na kształcenie zawodowe. Powstały licea profilowane, które stały się wielkim niewypałem, bo to ni pies ni wydra, ale maturę można było zrobić. Sama matura również zeszła na psy i dzisiaj już nic nie oznacza. Kiedyś większość ludzi nie posiadała matury, ale miała wykształcenie zawodowe, a wykształcenie techniczne znaczyło o wysokim poziomie danego człowieka. Matura zaś była przyczynkiem do studiów wyższych i również stała na wysokim poziomie. Obecnie zawodówek jest mało i słabo kształcą, do technikum idą osoby, które kiedyś ledwie by dały radę w zawodówce, sam poziom kształcenia technicznego też pozostawia wiele do życzenia, ale ciągnie się takie osoby za uszy, bo maturę jakoś trzeba zdobyć, większość ludzi w liceum również jest do niczego nie zdatna, a matura jest prościuchna strasznie. W związku z tym, że matura o niczym już nie świadczy idą takie osoby, które kiedyś by nawet nie śniły o studiach wyższych, na studia wyższe. Poziom również żenująco niski, licencjat czy magisterkę średnio rozgarnięta małpa zrobi na większości kierunków w Polsce. Kiedyś wypuszczano na cały kraj kilkunastu magistrantów i były to osoby o dużym zasobie wiedzy, dzisiaj setkami i tysiącami się je produkuje. Tytuł naukowy stracił na wartości. Jak taki promotor ma dwadzieścia osób na seminarium to gdzie on z każdym przedyskutuje prace? Obecnie zauważa się wzrost zainteresowania "zrobienia" doktoratu. I teraz dochodzimy do konkluzji. Ludzie, którzy kiedyś rozwalili cały system, zniszczyli kształcenie zawodowe i techniczne w Polsce, rozwalili idee studiów wyższych, dzisiaj w kampaniach społecznych mówią o tym, jak to fajnie jest studiować na uczelniach technicznych oraz jakie peee są studia humanistyczne, obniżając ich wartość, co jest nie do przyjęcia. Pani Kudrycka sama jest "szefową" WSAP - u i produkuje tysiącami licencjatów i magistrów wszelkiej maści. Do tego wszystkie przepisy ustala właśnie pod siebie (słynne równanie Kudryckiej). Doszło do tego, że niedawno jak miałem szansę pracować w wyuczonym zawodzie (technik ochrony środowiska), okazało się, że jestem zbyt dobrze wykształcony. Z chęcią by mnie przyjęli, ale po liceum zwykłym i jak bym miał inżyniera z ochrony środowiska. Śmiesznie nie? :D

    •  

      pokaż komentarz

      @tmkwu: Tak, doktor... Zdania nie zaczyna się od mi ("mi to doradzano").

    •  

      pokaż komentarz

      @rootout: uprościłeś. Gimnazja, zostały wprowadzone, żeby podwyższyć jakość kształcenia dzieci ze wsi. I to się udało, wg międzynarodowych rankingów dzieci w wieku gimnazjalnym wypadają ŚREDNIO lepiej niż przed reformą. Gimnazja to nie szkoła średnia (za wiki "Po zakończeniu etapu kształcenia w gimnazjum uczeń otrzymuje wykształcenie podstawowe"). Reszta o czym piszesz to inflacja wykształcenia, która jest spowodowana celem jaki stawiają przed sobą rządy, czyli zwiększenie ludzi z wykształceniem wyższym. Umożliwienie studiowania w prywatnych szkołach dodatkowo obniżyło wymagania od studentów. Czy to dobrze, czy źle... w USA taka inflacja też postępuje. Też są beznadziejne uczelnie wyższe. Tylko jeszcze mniej ludzi na nich studiuje, bo ich po prostu nie stać. Prywatne studia w USA należą do najdroższych na świecie, więc kalkulując wysokie czesne i marną wartość dyplomu podrzędnego koledżu ludzie się na to nie piszą. Są też kraje, jak Grecja, gdzie prywatne instytucje nie mogą nadawać tytułów licencjata czy magistra i nie istnieją studia "zaoczne". Ma to pewne zalety, bo dyplom otrzymuje pewien poziom - kompletny idiota nie dostanie go tak jak w Polsce pojawiając się raz na 2 tygodnie w szkółce. Z drugiej strony studia prywatne są w Polsce tańsze niż państwowe, a potencjalny pracodawca może spojrzeć przez jaką szkołę jest wystawiony. Główny problem to zmarnowany czas ludzi, którzy w innej rzeczywistości mogliby wykonywać swój zawód bez nic nie wartego papierka i kwestia rekrutacji na państwowe stanowiska, gdzie zazwyczaj sam papier jest wystarczająco przepustką do posady, a nazwa uczelni która wystawiła dyplom ma najmniejsze znaczenie.

  •  

    pokaż komentarz

    Chyba ktoś właśnie streścił problem systemu oświaty w Polsce.

  •  

    pokaż komentarz

    Mądry gość z tego Pilipiuka. Chyba się odrobinę bardziej zainteresuję. Do tej pory miałem zdanie o jego książkach jako o pisaninie nie najwyższych lotów, choć znam tylko fragmenty. Ale facet wie co mówi i do tego mówi z sensem.

    •  

      pokaż komentarz

      @reventon: Bo Jakub Wędrowycz jest sagą humorystyczną, Andrzej Pilipiuk jest z wykształcenia archeologiem i dużo ciekawych faktów historycznych nawet z Jakuba można wyciągnąć ale nie pakuje ich tam tak dużo bo by czytelników na śmierć zanudził

    •  

      pokaż komentarz

      @reventon: Problem jest szerszy i nie dotyczy tylko edukacji ale całej kultury. Potem ci magistrzy z bożej łaski czytają grafomanów w rodzaju Pilipiuka

    •  

      pokaż komentarz

      @reventon: Mądry gość z tego Pilipiuka
      Łoj mądry i niezłe powieści pisze z prędkością karabinu maszynowego.
      Tylko trochę w Andrzeju Pilipiuku - przynajmniej mnie - drażni ten Andrzej Pilipiuk wystający zza prawie każdego zdania Andrzeja Pilipiuka gdy pisze o czymkolwiek na forum. :(

    •  

      pokaż komentarz

      @reventon: Ale błąd zrobił -" Bez tego w grze o miejsce na Parnasie nie przejdziecie na kolejny lewel."

    •  

      pokaż komentarz

      @Vetinari: Moze chodzilo u o jewel:P Ze trudno najesc sie wegla i wysrac diament - fakt.

    •  
      m....n

      +3

      pokaż komentarz

      @marcin-: Co czytałeś Pilipiuka, że nazywasz go grafomanem?

    •  
      m........9

      +2

      pokaż komentarz

      @7dayz: dokładnie. Takie "Kuzynki" to absolutnie fenomenalne pod tym względem dzieło, podobnie jak "Oko Jelenia" i wiele innych książek czy opowiadań. Absolutnie mój ulubiony autor wśród polskich fantastów, których miałem przyjemność czytać. Chciałbym mieć tyle zapału i wiedzy.

      Fenomenem Sapkowskiego i całej sagi o Wiedźminie moim zdaniem jest absolutna autentyczność postaci, wydarzeń i wszystkiego co znajduje się w tych książkach. Ma się wrażenie, że czyta się fabularyzowaną kronikę historyczną, a to co jest w tych książkach - mogło się wydarzyć naprawdę w zamierzchłych czasach. Pilipiuk piastuje zdecydowanie drugie miejsce w mojej prywatnej hierarchii tego typu autorów.

    •  

      pokaż komentarz

      @reventon: Poza Wędrowyczem napisał dużo innych, np. dwa tomy jego opowiadań były jak dla mnie genialne. Dobrze że wziął się za opowiadania, bo świetnie mu wychodzą właśnie one.

    •  
      m........9

      0

      pokaż komentarz

      @maniek5099: cholera, jednak wstawiłem za dużo "absolutnie" do poprzedniego komentarza, a opcji edycji już nie ma :(

    •  

      pokaż komentarz

      @reventon: fajnie pisze ale jak na mój gust trochę zbyt lekko, np. strasznie się zawiodłem na Operacja "Dzień Wskrzeszenia" pomimo, że postapokaliptyczne książki zazwyczaj pochłaniam niezależnie od tego jakimi kaszanami są. Na tym polu wolę Ziemiańskiego.
      To chyba taki trend już wśród polskich autorów na lekkie, łatwe i przyjemne czytadła, więc jeśli nie masz strasznego ciśnienia na ciężką fantastykę to na pewno Ci się spodoba, zwłaszcza wspomniana saga o Wędrowyczu.

  •  
    J......a

    +3

    pokaż komentarz

    Ciekawe czemu w ogole Pilipiuk sie wypowiada, sam ma mierne umiejetnosci pisarskie wiec o oddzielaniu plew od ziaren ja bym na jego miejscu nie mowil bo nie wie do ktorego wora by go zakwalifikowali :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Jetrocha: Ciekawe czemu w ogole Pilipiuk sie wypowiada
      Bo chce i może. Bycie pokornym przestało być rozsądne wraz z upadkiem starych Bogów. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Jetrocha: Ciekawe czemu w ogole Pilipiuk sie wypowiada, sam ma mierne umiejetnosci pisarskie

      Ciekawe jak mierzysz te "mierne umiejętności pisarskie" bo na mój gust to ma je lepsze niż 99% polskich autorów. Jego książki są rozchwytywane i może z tego utrzymać rodzinę - w przeciwieństwie do zdecydowanej większości "artystów".

    •  

      pokaż komentarz

      @Jetrocha: "Fakt że profesor Niwiński zaproponował mi miejsce na swoim seminarium znaczy dla mniej więcej niż zdobyty gdzie indziej tytuł magistra. I nie przyjąłem tego zaszczytu bo wiedziałem że skiepszczę. Że to kompletnie nie mój poziom."
      Chyba co nieco jednak wie o oddzielaniu ziaren od plew.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jetrocha:
      Szukałem w czym leży recepta na sprzedaż i poczytalność Andrzeja, a tu proszę, wszystko przez marne umiejętności, tyle książek i że też sam na to nie wpadłem...

    •  
      J......a

      -1

      pokaż komentarz

      @Luukass: @arekp @ZdzisiekPoranny
      Sam czytam jego ksiazki a w szczegolnosci Wedrowycza o ile fajna lektura to naprawde nic ambitnego, ot takie do poczytania jak sie komus nudzi na jeden raz i starczy. Bo naprawde powiedzcie co jest ambitnego w wedrowyczu czy w jego innych ktrokich opowiadankach ? Dla mnieto stoi na poziomie ksiazek Jeremego Clarksona i nic ponad to. Fakt wybil sie pomyslem i luznym stylem, ale jego ksiazki nia sklaniaja do refleksji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jetrocha:
      Gościa od top geara porównujesz do pisarza fantastyki...?
      Po serii Wędrowyczów nie oceniaj twórczości Pilipiuka, bo to tylko mała część jego dorobku. Marne umiejętności nie świadczą o książkach ambitnych czy nie, tylko o warsztacie danego gościa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jetrocha: ma dar opowiadania. Nawet jego bardzo kiepskie opowiadania przyjemnie się czyta. Mam wrazenie, że woli napisać dwie nowe rzeczy niż doszlifować jedną, tak jak to robi Sapkowski albo Brzezińska. Ale jak dopracuje, jak np. Mars 1899 to jest na co popatrzeć.

    •  
      J......a

      -1

      pokaż komentarz

      @Luukass: nie czytalem tylko wedrowycza ale tez co niektore jego pomniejsze zbiory opowiadan i w moim odczuci rewelacji nie ma. Jesli mozesz polecic jakis fajny z checia czytne :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Jetrocha:
      Ciężko coś konkretnego polecić, bo mi większość pilipiukowych wypocin się podoba, polecam sprawdzić opowiadania, bo tam każdy znajdzie coś dla siebie, ot np. "2586 kroków" i jeśli masz czas na 6 książek, to polecam Oko Jelenia.

  •  
    i..........r

    +24

    pokaż komentarz

    Co za bufon. Rozumiem, gdyby książki tego kolesia były jakieś imponujące, ale są co najwyżej średniawe.

    Poza tym ten post jest o pracach dyplomowych może w 20% - cała reszta dotyczy redagowania powieści. Ale wiadomo, najwięcej wykopów wpada na żerowaniu na frustracjach niewykształconych wykopowiczów, którzy co dwa dni muszą czytać wykop mieszający studia z błotem, żeby nie załamać się nad swoim losem.

Dodany przez:

avatar zombieblues dołączył
337 wykopali 11 zakopali 22.1 tys. wyświetleń