•  

    pokaż komentarz

    proszę wytłumaczyć prostymi słowami i najlepiej na kilku prostych przykładach dla kompletnego laika czym jest i naczym polega medytacja

    •  

      pokaż komentarz

      @o90: W najprostszych słowach, medytacja zen polega po prostu na siedzeniu w całkowitym spokoju i uspokojeniu wszystkich myśli które przychodzą do umysłu.
      Pojawia się tu oczywiście wiele poziomów trudności. Przede wszystkim koncentrowanie się na tych myślach wzmacnia je. Koncentrowanie się na tym, żeby nie myśleć, powoduje paradoksalny efekt, że intensywnie myśli się o tym... żeby nie myśleć. Tak więc sztuką, która trzeba opanować, jest to, żeby "nie przywiązywać" się do myśli które pojawiają się w głowie - zauważać je i "puszczać", tak żeby sobie odpływały i nie wracały. Są rózne techniki które mogą być w tym pomocne, mozna np. liczyć oddechy czy powtarzać jakies słowa - tzw. mantrę.
      To tak w bardzo dużym skrócie... :)

    •  

      pokaż komentarz

      Jaką lekturę poleciłbyś osobom które chciały by poznać buddyzm, spróbować czy jest to "dla nich"?

    •  

      pokaż komentarz

      @Atanvaro: Lepiej przyjśc do ośrodka i spróbowac praktyki. Żadna lektura tego nie zastąpi, bo w buddyzmie - zwłaszcza zen - bardzo podkreśla się to, że jest to "bezpośredni przekaz poza słowami".
      Ale jeżeli koniecznie chcesz coś poczytać, to takimi klasycznymi pozycjami są:
      Daisetz Teitaro Suzuki - Wprowadzenie do buddyzmu zen
      Philip Kapleau - Trzy filary zen
      Shunryu Suzuki - Umysł zen, umysł początkującego
      i może troszkę bardziej "zaawansowane" - Seung Sahn - Strzepując popiół na Buddę

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: "W najprostszych słowach, medytacja zen polega po prostu na siedzeniu w całkowitym spokoju i uspokojeniu wszystkich myśli które przychodzą do umysłu."

      Jak to praktykowałem w liceum to mówili że się opier***lam.

    •  

      pokaż komentarz

      @raj:
      Którą ręką wolisz mantrować. Lewą czy prawą?

    •  

      pokaż komentarz

      @kinlej: Po co, to troche wyjaśniłem w następnych komentarzach.
      Cel "ostateczny", jeżeli można to tak nazwać, to - osiągnąc oświecenie i zbawić wszystkie istoty od cierpienia.
      Cel "krótkoterminowy" - pozbyć się róznego rodzaju iluzji, które mamy w głowie (np. przekonań wtłoczonych przez wychowanie, bez refleksji nad nimi) i zobaczyć świat "takim jaki jest naprawdę".

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @Blaskun:
      To drugie to raczej oobe i projekcja astralna.

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: podoba mi się "krótkoterminowy cel",bo ten"ostateczny"uważam za iluzję właśnie;) Skąd wiadomo,że można posiąść obiektywną wiedzę o tzw.rzeczywistości i jak ją zdobyć? Czy nie ma to wspólnego mianownika z jakiegoś rodzaju psychoterapią?

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: Co sądzisz o Jezusie i o OSHO?
      \

    •  

      pokaż komentarz

      @kurkuma: Chyba raczej określenie "obiektywna" nie jest własciwe w odniesieniu do tego rodzaju wiedzy, który zdobywa się poprzez praktykę zen. Ale to już jest to miejsce, kiedy słowa zawodzą i kazde określenie bedzie błędne. Jeżeli chodzi o psychoterapię, oczywiście pewne związki miedzy medytacją - róznego rodzaju - a psychoterapia są. Podawałem tu w innym komentarzu link do artykułu, który kiedyś napisałem na ten temat, w którym próbuję troche bardziej szczegółowo opisac tę sprawe: http://zb.eco.pl/bzb/6/medytacj.htm

    •  

      pokaż komentarz

      @kurus: Jezus był bez watpienia wielkim, oświeconym bodhisattwą - po wielu jego naukach przytoczonych w Biblii widac to bardzo wyraźnie. Mysle jednak, że idee które głosił zostały w znacznym stopniu wypaczone przez Kościół.
      Co do Osho, jest on bardzo kontrowersyjną postacią i nie wiem do końca co o nim mysleć. Wiele z tego, co mówił, jest jednak głęboko mądre i skłaniam sie raczej do stwierdzenia, że był autentycznie oswiecony. Co nie znaczy, że nie mógł popełniać błędów - człowiek, nawet oswiecony, nadal pozostaje omylny...

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: przeczytałam.Ogólny wniosek jak mi się nasuwa po lekturze jest "gombrowiczowski"-popadanie z jednej formy w drugą.Do tej pory miałam nadzieję,że buddyzm pozwala odnaleźć odpowiedź na większość pytań egzystencjalnych bądź jest w stanie zapewnić wewnętrzny spokój.Tymczasem okazuje się,że jego koncepcja jest jak najbardziej paradoksalna.Czy zatem jest sens medytować i bez tego,po samym odarciu idei buddyzmu z dotychczasowych moich złudzeń,zwyczajnie machnąć ręką i nie zaprzątać sobie głowy "zbawianiem świata i siebie"?

    •  

      pokaż komentarz

      @kurkuma: Odpowiem krótko: jest sens medytować.
      To oczywiście moja odpowiedź :)

    •  

      pokaż komentarz

      @kurkuma: Buddyzm zazwyczaj jest w stanie zapewnić to o czym piszesz. A ten ,,ogólny" wniosek możesz sobie traktować po prostu jako pewnego rodzaju intelektualne zalożenie. Oświecony powinien kochać wszystkie czujące istoty, czuć wobec nich wspólczucie i życzyć im jak najlepiej. Jeżeli ma się taką postawę to jaki jest cel robienia czegoś co nie ma na celu pomóc sobie lub komuś osiągnąć wyzwolenie?

      Skąd wiadomo,że można posiąść obiektywną wiedzę o tzw.rzeczywistości i jak ją zdobyć?
      Nie wiadomo. Po prostu skoro Budda przedstawil pewną ścieżkę i wizję świata, a ktoś postanowil spróbować i wszystko co mu Budda powiedzial zgadza się z tym co sprawdzil to można po prostu ufać, że to, czego jeszcze nie sprawdziliśmy też okaże się prawdziwe. Po prostu rób to. Jeżeli ten krótkoterminowy cel Ci pasuje to skup się na nim i nikt nie będzie Cię zmuszal do niczego więcej, a być może z czasem zauważysz sens, czy prawdopodobieństwo czegoś więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      medytacja zen polega po prostu na siedzeniu w całkowitym spokoju i uspokojeniu wszystkich myśli które przychodzą do umysłu.
      @raj: niedawno czytałem książkę Cejrowskiego. Pisał w niej, że spotkał indianina który całymi dniami nic nie robił tylko siedział na hamaku i patrzył w niebo, jedynie z przerwami na jedzenie, wydalanie i inne podstawowe rzeczy. Cejrowski go pytał dlaczego nic nie robi, czemu nie zajmie się pracą itd, a ten powiedział, że on nie potrzebuje pracy, pieniędzy i że żyje mu się dobrze tak jak jest teraz. To go spytał co w takim razie myśli ten Indianin całymi dniami kiedy patrzy w niebo to mu odpowiedział, że nic nie myśli tylko patrzy. Czy ten Indianin był oświecony i był mistrzem medytacji?

    •  

      pokaż komentarz

      Czy ten Indianin był oświecony i był mistrzem medytacji?

      @JWna100: Zapytaj tego Indianina :) Ja ani go nie spotkałem, ani nim nie jestem :)

      Ale tak zupełnie "na czuja" powiem, że był chyba raczej kims kto utknął na drodze. Jest taki etap w praktykowaniu medytacji, kiedy mozna się złapać na takie uczucie "o jak mi błogo, jak mi fajnie, nic nie potrzebuję". To złudzenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: chodziło mi raczej o umiejętność nie myślenia. Jak jak nic nie robię to muszę myśleć, a nie myślał tylko patrzył w niebo.

    •  

      pokaż komentarz

      @JWna100: To sie właśnie praktykuje :) Po jakimś czasie medytowania człowiek sie uczy osiągac taki stan "niemyślenia". Nie zawsze, ale potrafi :) Ale z oświeceniem czy byciem mistrzem to ma niewiele wspólnego, to dopiero środek do celu a nie cel :)

  •  

    pokaż komentarz

    Skąd się wzięło u Ciebie zainteresowanie właśnie buddyzmem?

    •  

      pokaż komentarz

      @DMN_Seth: Przygladałem się róznym ścieżkom rozwoju duchowego, szukałem swojej drogi. W ośrodku buddyjskim poczułem się "jak u siebie" - pomyślałem sobie "tak, to jest dokładnie to czego szukałem".
      Co przyciągnęło mnie akurat do tej ścieżki? Chyba głownie to, że buddyzm jest absolutnie niedogmatyczny - nie każe ci z góry w nic wierzyć, sam sobie szukasz swojej drogi... I nauka Buddy jest przepełniona niesamowicie głęboką znajomością ludzkiej psychiki, w odróznieniu od religii "zachodnich", a zwłaszcza chrześcijaństwa z jego sztywnym i czesto nienaturalnym podziałem "dobro-zło", wydaje się dużo lepiej odzwierciedlac to, jakie naprawdę jest życie...

    •  

      pokaż komentarz

      @ibacim: to jakaś sekta?

    •  

      pokaż komentarz

      @ibacim: Nie wiem jaka była Twoja intencja w podrzuceniu mi linku do "O nasladowaniu Chrystusa", ale mam w związku z tym dwie refleksje.
      1) Jedną z podstawowych dla mnie róznic miedzy katolicyzmem i buddyzmem jest język. Katolicyzm przemawia językiem czesto bardzo niezrozumiałym, sztucznym, hermetycznym, oderwanym od życia, zniechecającym do wgłebiania sie w to, co mówi. Przeciwnie buddyzm, przynajmniej jeżeli chodzi o zen - jego język jest bardzo prosty i taki "dla ludzi".
      2) Jest róznica między podejściem mistyka chrześcijańskiego, takiego jak Tomasz a Kempis (który sam medytował), od podejścia zwykłego "kościelnego" chrześcijanina, który nie medytuje. Medytujący - obojetnie w jakiej tradycji - na poziomie pozasłownym zawsze sie jakoś ze sobą porozumieją, miałem okazję niejednokrotnie tego doświadczyć. Jak mówił mistrz zen Richard Baker (swoją drogą też postac kontrowersyjna podobnie jak Osho, troche podobnie się zachowywał) "to nie są rózne nazwy dla tej samej drogi, ale to sa rózne drogi prowadzące do tego samego lasu, do tej samej tajemnicy".

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: w co wierzysz? Że dusza ludzka istnieje i zależnie od tego na co zasłużysz tym zostajesz w przyszłym życiu , czy że możesz zostać zwierzęciem, czy zawsze tylko człowiekiem ?
      Ja wyznaję zasadę zbliżoną, że po śmierci czeka nas kolejne życie.

    •  

      pokaż komentarz

      @EmmetBrown: Jak już pisałem parę razy, niespecjalnie mnie interesuje to, co bedzie ze mna po smierci :)

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: Zen mówi językiem zrozumialym i dla prostych ludzi?! O kurczę, dobrze wiedzieć.... Przecież w zen stara się oderwać od logiki, używa się koanów itp. Nie mówię, że jest w tym coś zlego, bo chociaż już z rok będzie odkąd odszedlem od zen dla therawady to nadal cenię to zenowskie podejście. Mu, suche gówno na patyku, dźwięk klaskania jedną ręką, jak wyglądala Twoja twarz zanim się narodzileś, czy tylko nie wiem to jednak retoryka która wymaga pewnego zrozumienia zenu by w ogóle cokolwiek z tego zrozumieć.

      @EmmetBrown: dusza ludzka Akurat w buddyzmie jedna z podstawowych doktryn, czyli anatta mówi, że nie ma żadnej duszy, a Twoje ego to tylko zludzenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Koany są akurat szczególnym przypadkiem, i jak sam piszesz chodzi w nich o to, aby sie oderwac od logiki. Więc one nie są do rozumienia. One są do przeżycia i znalezienia na nie własnej odpowiedzi.
      A mówiąc o prostym języku miałem na myśli chociażby wszelkie wykłady i mowy mistrzów, czy to te które mozna poczytac w ksiązkach, czy wysłuchac na zywo - ich język jest naprawdę bardzo prosty, "życiowy" i przystepny.

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: Hmm... Dalej mi nie pasuje. Co prawda świetnie do mnie trafiala retoryka z Kwan Um z tym calym uderzaniem 30 razy, uderzaniem w stól itp, ale często takie wyklady są trudne do zrozumienia dla kogoś calkowicie niekumatego w buddyzmie. No, ale może to po prostu nasze różnice w odczuciach i tyle. Mnie na przyklad wlaśnie to co uważam za brak prostego języka sklonil do poszukania sobie innej ścieżki niż zen i Kwan Um (choć jak już pisalem nadal bardzo sobie cenię podejście tej szkoly i lubię sluchać mów Dharmy Waszych nauczycieli)

  •  

    pokaż komentarz

    Jak często medytujesz? Idziesz jakąś ścieżką do oświecenia?

    •  

      pokaż komentarz

      @4est04: Ostatnio przeciętnie raz w tygodniu. Kiedyś było to częsciej, ale miałem też kilkunastoletnią przerwę w praktykowaniu.
      Nie wiem dokładnie o co ci chodzi z tym pytaniem o sciezkę. Praktykowanie w określonej tradycji oczywiście w jakiś sposób determinuje konkretną ścieżkę. Ja praktykuję w tradycji zen Kwan Um, jest to tradycja koreańska wywodząca się z koreańskiej linii Czogje, a założona na zachodzie przez mistrza Seung Sahna.

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: Z tego co się orientuję, to w buddyzmie tybetańskim jest coś takiego jak oświecenie.. Osiąga się to poprzez różnego rodzaju medytację, różne mantry itp. I czy masz jakiś taki wyższy cel w medytacjach?

    •  

      pokaż komentarz

      @4est04: Nie tylko w tradycji tybetańskiej - oswiecenie jest w ogóle kluczowym pojęciem buddyzmu. I zasadniczo praktykując buddyzm każdy dąży do oświecenia, tylko znowu jest tu pewna pułapka: nie można za bardzo do tego dążyć, bo wpada się w pułapkę pragnienia: "pragne oświecenia". A pragnienie to jest jedna z rzeczy, które przeszkadzają w osiągnięciu oświecenia.
      Mistrzowie mówią, żeby do idei oświecenia się zbytnio nie przywiązywać, że tak naprawdę oswiecenie nie jest niczym nadzwyczajnym :)
      To brzmi paradoksalnie, ale już o tym pisałem, że buddyzm jest poza słowami :) Kiedy się podejdzie do tego bez intelektualnej analizy, a poprzez praktykę, to staje się to proste :)

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: Ascendencja? Jak Pradawni z Gwiezdnych Wrót?

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: Praktykujesz raz w tygodniu i uważasz się za "buddystę zen" na tyle kompetentnego, żeby przedstawiać tę ścieżkę innym? Chłopie, praktyka raz w tygodniu to żadna praktyka. Nic nie można osiągnąć robiąc to tylko raz w tygodniu. Ale z zen (i nie tylko z zen) już tak jest, że najbardziej się nim chwalą ci co go najmniej praktykują.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @Matkasiedziztylu: Cóż, masz prawo do takiej opinii. Zwróc uwage na to, że w historii zen (i w ogóle buddyzmu) byli tacy, co osiągneli oświecenie w ogóle nie praktykując formalnie. I odwrotnie, byli tacy co siedzieli non-stop miesiącami na odosobnieniach, a ich zrozumienie w żadne sposób sie nie pogłebiło. Jeżeli uważasz się za bardziej kompetentnego ode mnie, prosze bardzo, odpowiadaj na pytania, myśle że wszyscy z chęcia sie od Ciebie czegoś nauczą...

    •  

      pokaż komentarz

      @Matkasiedziztylu: Jeszcze jedno, weź pod uwagę fakt, że całe życie jest praktyką, nie tylko ta godzina kiedy siedzisz ze skryżowanymi nogami w zendo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Crusier: Gwiezdnych Wrót nie ogladałem, więc niestety nie kojarzę o co ci chodzi...

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: To nie jest jakaś tam moja opinia. Dowolny nauczyciel powie Ci dokładnie to samo, bo zen to właśnie praktyka. Frazesy "całe życie jest praktyką" i gadki o tym, że praktyka wcale nie jest potrzebna to są właśnie myślowe pułapki zen, przez które bardzo wiele ludzi filozofuje o zen, pisze książki o zen, mamy ośrodki spa zen, gabinety odnowy biologicznej zen, komplet mebli wypoczynkowych zen, odtwarzacze muzyczne zen itd. i tylko niewielu jest ludzi którzy zadają sobie trud by ten zen wytrwale, regularnie, codziennie praktykować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Matkasiedziztylu: Pojedź sobie do Azji i popytaj miejscowych buddystów ilu z nich medytuje. W większości tradycji medytacja zostala w zasadzie tylko dla tych ,,religijnych" czyli mnichów i joginów, a świeccy skupiają się na prostym rytualizmie.

      No, ale odkladając na bok to kto jest prawdziwym, a kto nieprawdziwym buddystą. Nawet w samych sanghach praktycznie wszystkich tradycji zawsze istnial podzial na mnichów od medytacji i mnichów od sutr. W niektórych tradycjach nawet na jakiś czas w ogóle wymarli ci pierwsi.

      Próbujesz oceniać kto jest, a kto nie jest buddystą, a to dość śliski grunt. Wielu buddystów w ogóle zaprzeczy temu, że buddyzm to jakaś religia, inni powiedzą, że po prostu nie są żadnymi buddystami, a jedynie podążają ścieżką wskazaną przez Oświeconego. Jeżeli spojrzysz w sutry to Oświecony w żaden sposób nie stawial linii podzialu między buddystami, a niebudystami. On nawet nie używal terminu ,,buddyzm" On tylko mówil o Dharmie, czyli nauce. Świeckim ludziom przede wszystkim polecal jałmużnę (przede wszystkim dla mnichów, którzy sami nie powinni mieć żadnego swojego jedzenia) i przestrzeganie pięciu wskazań. Nie zabijać czujących istot, nie brać tego co nie bylo ci dane, nie prowadzić się źle seksualnie (możesz uprawiać seks mniej więcej z kim chcesz tylko trzeba dbać o to by nie krzywdzić tej drugiej osoby), nie klamać (ogólnie unikać ,,zlej mowy" czyli obrażania, klamania, plotkowania itp), oraz nie brać niczego w celu zaćmienia umyslu (nie upijać się, nie ćpać itp).

      Medytacja jest tylko jedną z rzeczy, o które powinno się dbać na drodze do Wyzwolenia. Jeżeli ktoś chce dużo medytować to może po prostu odejść w bezdomność (zostać mnichem) i jako mnich medytować caly dzień. Świecki nie zawsze ma na to czas (raj, ja też nieregularnie medytuję, ale musimy się poprawić. Pamiętaj, że jeżeli masz czas żeby oddychać to maszczas by medytować :) ) i ma oprócz medytacji inne metody.

  •  

    pokaż komentarz

    1. Ile masz lat i od ilu jesteś buddysta?
    2. W jakim stopniu i na jakich płaszczyznach zmieniło się Twoje podejście do życia?
    3. Czy dużo takich buddystów jest w Polsce?
    4. Jaki budyń uważasz za najlepszy?

    •  

      pokaż komentarz

      @pawlakmc: 1) Mam 46 lat, praktykuję od mniej więcej 1988 roku, z tym że tak jak pisałem miałem kilkanaście lat przerwy w praktyce (co jednak nie oznacza przerwy w buddyjskim patrzeniu na świat :))
      2) Moze nie tyle zmieniło, co raczej dopełniło się w kierunku, który zawsze gdzies wewnętrznie czułem. To jest bardzo obszerny temat, ale ogólnie to co wg mnie daje praktyka buddyjska to więcej zrozumienia dla ludzi, tolerancji, dostrzegania różnych aspektów spraw a nie tylko jednego, wystrzegania się pochopnych dwubiegunowych podziałów w rodzaju "dobry-zły", "przyjaciel-wróg", "swój-obcy". Jak dwóch się kłoci, to zawsze staram się szukac jakiegos kompromisowego rozwiązania, które by ich pogodziło :)
      3) Nie wiem ilu buddystów jest w Polsce. Nie wiem w ilu miastach są grupy praktykujących i w ilu tradycjach. Wiele osób przychodzi do ośrodków praktykować, ale nie wstępuje formalnie do sanghi, więc nigdzie nie są oficjalnie zarejestrowani. Szacuję, że w krakowskim ośrodku może praktykować mniej lub bardziej regularnie około 100 osób, ale to tylko jedna z tradycji buddyjskich działających w Krakowie. Ja wiem o sześciu, a być może są takie o których nie wiem. Ogólnie chyba ciężko to policzyć.
      4) Wolę kisiel ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @raj: jaki zatem kisiel uważasz za najlepszy?
      PS.tak na marginesie fajne AMA

1 2 3 4 5 6 7 ... 20 21 następna