•  

      pokaż komentarz

      @LostHighway: Kibicowalem im cale lata :P Ciekawe zjawisko swoja droga, ale nie sadze zeby bylo podobnie np. z kasetami... Moim zdaniem nie maja tego uroku ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @SatanD: Dobrą rzeczą w winylach są dopracowane wydania - dużo opisów na okładce, wewnątrz zdjęcia kapeli, teksty piosenek itp. W pudełku od CD trudno to wszystko upchnąć.

    •  

      pokaż komentarz

      @SatanD: Może dlatego, że vinyl był na 'rynku' bardzo, bardzo długo... ...Płyty gramofonowe były podstawowym środkiem rozpowszechniania nagrań muzycznych od końca wieku XIX do lat 80 wieku XX..

    •  

      pokaż komentarz

      @kuba10: moje zdanie jest takie, że kto nigdy nie słuchał muzyki z płyty winylowej odtwarzanej na dobrym gramofonie (podłączonym do dobrego nagłośnienia), ten nie wie co znaczy prawdziwe brzmienie. miewam taką okazję, ale mój własny sprzęt jest dopiero w sferze planów. cieszę się, że winyle nie umarły. z wykresu wynika, że ich sprzedaż wzrasta procentowo, ciekawe jak to wygląda ilościowo.

    •  

      pokaż komentarz

      @sheslostcontrol: Ja tam nie mam zbyt ostrego słuchu, więc w moim pokoju stoi Bernard GS434+Tosca 303+małe głośniki Sony (głośniki to akurat chcę zmienić). Słyszę często negatywne opinie o polskich gramofonach, ale mi tam odpowiada, co mam.

    •  
      a.......a

      +5

      pokaż komentarz

      @SatanD: Spoko, kasety też wracają. Wiele niemainstreamowych zespołów lubi sobie wydać od czasu do czasu taśmę.

    •  
      W....r

      +34

      pokaż komentarz

      @aleatoria: Ale po co? Jakie są zalety kaset? Wiem jakie są wady: niska wytrzymałość na zniszczenia (wkręcanie się taśmy do odtwarzacza, ahh te czasy :P), na pewno niespecjalnie wysoka jakość dźwięku, nie ma to żadnego "klimatu" jak winyle. Po co?

    •  

      pokaż komentarz

      @Writer: Żeby wybudować sztuczny kult wokół kapeli.

      A ja ostatnio kupiłem swojego pierwszego winylka. Wprawdzie nie mam na czym go odtworzyć, ale czy to ważne? ;)

    •  
      a.......a

      +4

      pokaż komentarz

      No i za co te minusy? Piszę jak jest. Tu na przykład macie kasetę: http://www.discogs.com/Jazkamer-Bentobox-Live-In-Japan-2005/release/595489
      Wiadomo że to się robi dla szpanu, ale to przecież nie moja wina.

      EDIT: Generalnie scena noise'owa jest silnie związana z tradycją wydawania kaset, może dlatego, że w samym procesie tworzenia nieraz używa się zepsutych taśm. A i jakoś dźwięku nie jest w noisie jakaś kluczowa (nawet przeciwnie).

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @jodynaa: Hehe, rozumiem to :] Ale mój zakup wynikł akurat z tego, że jest to debiutancka epka jednego z moich ulubionych zespołów i została wydana tylko na limitowanym winylu. A że chcę mieć ich całą dyskografię, a cena nie była wygórowana, to się szarpnąłem. Kiedyś to przesłucham, na razie mam ściągnięte w mp3 :P

    •  

      pokaż komentarz

      @jodynaa: Niektórzy otrzymują w spadku tyle winyli po rodzicach, że sami zaczynają sobie je dokupować, np. ja. Najlepsze, że używane winyle są nierzadko tańsze od kompaktów.

    •  

      pokaż komentarz

      zbieram wyżej minusy, nie wiem czy ze względu na brak zgody czy brak wiary. jeśli to drugie - uwierzcie, nie ma w tym za grosz snobizmu, brzmienie winylu na dobrym, choć niekoniecznie megaprofesjonalnym sprzęcie, to naprawdę inny wymiar słuchania muzyki.

    •  

      pokaż komentarz

      @kuba10: Niektórzy "upychają" czy może bardziej "upychali" w pudełku CD wiele ciekawych rzeczy. Teksty piosenek, zdjęcia, opisy itd. generalnie to samo co na winylach. Teraz już tego prawie nikt nie robi (są zacne wyjątki), a wraz ze wzrastającą popularnością tekturowych opakowań można się pożegnać z dodatkami raz na zawsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @LostHighway: podepne sie pod pierwszy koment. Mam nadzieję, ze będzie wybaczone - dodałem w powiązanych link do mego wykopu sprzed miesiąca pokazujacego amerykanski przemysl muzyczny na przestrzeni ostatnich 40 lat na wielu ciekawych wykresach.
      Autor zrobił je bardzo porządnie: sprawdził sprzedaż singli, całych albumów, różnych nośników i porównał ją do siły nabywczej pieniądza i wielkości populacji. Wnioski w skrócie: tak źle na rynku muzycznym to od dziesięcioleci nie było.

      Bezposredni link do art: http://theunderstatement.com/post/3362645556/the-real-death-of-the-music-industry

    •  

      pokaż komentarz

      @SatanD: To nawet nie kwestia uroku, bo urok swój mają :) Ale kasety mają słabą jakość dźwięku w porównaniu z cd i winylami. Za to winyl zapewnia lepszą jakość od cd, bo nie ma cyfrowej kompresji i żadne częstotliwości nie są przycinane. Aczkolwiek nie każdej muzyce to służy. Np. muzyka w której dużo elektroniki brzmi bardziej dynamicznie z kompaktu. A znowu muzyka nagrywana analogowo jest bardziej dynamiczna na winylu. Pewnie to kwestia tego, że muzyka nagrywana i masterowana cyfrowo już jest skompresowana, a winyl daje szersze pasmo, które z powodu tej kompresji nie jest wykorzystywane i powstaje wrażenie małej dynamiki.
      Więc jak ktoś lubi starszy rock albo jazz to koniecznie z winyla. Mocniejsze wrażenia :)

    •  

      pokaż komentarz

      @HumanScreen: Z tego co wiem to i współczesne winyle i CD przenoszą całe słyszalne pasmo, tj. do około 22kHz. Więc chyba jakiś inny powód musi być na rzeczy… ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @mcv_: Przy CD pasmo kończy się na 20kHz, przy winylu do 50 kHz. Tylko się nie doczep, że człowiek nie słyszy ponad 20kHz, bo powszechnie wiadomo, że szersze pasmo ma wpływ odbiór dźwięku w zakresie słyszalnym, choćby właśnie na odczucie dynamiki. CD jest też ograniczone próbkowaniem 44100 Hz i 16 bitową rozdzielczością, a winyl takich ograniczeń nie ma.

    •  
      b.....r

      0

      pokaż komentarz

      @footix: sranie w banie, jakiś rok temu zakupiłem nową płytę Buldoga, była ona w tekturowym pudełku, były tekst piosenek (a raczej wiersze) zdjęcia z bardzo fajnej sesji, którą zrobili na tą płytę i nawet naklejkę dorzucili! całość wykonana bardzo estetycznie i widać, że przemyślana.

    •  

      pokaż komentarz

      @HumanScreen: Pasmo CD kończy się na 22.5kHz. Przy winylach kończy się różnie – zależnie od jakości materiału. Ale i tak więcej zależy od odtwarzacza, wzmacniacza i kolumn. Może być i nawet 100kHz, ale mało które kolumny potrafią przenieść choćby 25kHz i tutaj właśnie pasmo będzie ucięte.

      „Tylko się nie doczep, że człowiek nie słyszy ponad 20kHz, bo powszechnie wiadomo, że szersze pasmo ma wpływ odbiór dźwięku w zakresie słyszalnym, choćby właśnie na odczucie dynamiki.”

      Pierwsze słyszę. Powszechnie wiadomo? Poproszę w takim razie o wyjaśnienie tego magicznego zjawiska.

      „CD jest też ograniczone próbkowaniem 44100 Hz”
      No właśnie z tego wprost wynika pasmo jego przenoszenia – 22.5kHz. O tym już pisałeś. I tak prawie nikt nie słyszy dźwięków 22kHz.

      „i 16 bitową rozdzielczością” – co daje szum kwantyzacji na poziomie -96dB, praktycznie niesłyszalny. Większe stosuje się tylko jako materiały do obróbki (a sama obróbka najczęściej jest na 32-bitowych liczbach zmiennoprzecinkowych), ale to już nie na temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @mcv_:
      "Pierwsze słyszę. Powszechnie wiadomo? Poproszę w takim razie o wyjaśnienie tego magicznego zjawiska."

      Właśnie ma to związek ze słyszeniem ;] Nie mam już czasu wertować internetu w poszukiwaniu technicznych wyjaśnień. Na szczęście można bardzo łatwo owe zjawisko zbadać empirycznie. Jeśli ktoś ma jeden album na tychże dwóch nośnikach to może sprawdzić na tych samych kolumnach i różnice w brzmieniu, a szczególnie w dynamice są bardzo wyraźne. Nie mam tu na myśli delikatnych różnic, które wychwyci tylko zboczony audiofil. Sprawdzaliśmy tak ze znajomymi wiele albumów i przy każdym słychać wyraźnie różnice (szczególnie przy albumach rejestrowanych analogowo), a nie posiadam drogiego sprzętu.
      I brzmienie nie zawsze jest na korzyść winyla. Np. album The Faint "Danse Macabre" na którym dużo jest elektroniki, o wiele lepiej brzmi z płyty CD.
      Także polecam przede wszystkim słuchać muzyki, zamiast ograniczania się do czytania na jej temat, bo równie dobrze można rozmawiać z niewidomym o paletach kolorów.

      "Większe stosuje się tylko jako materiały do obróbki (a sama obróbka najczęściej jest na 32-bitowych liczbach zmiennoprzecinkowych), ale to już nie na temat. "

      Nie na temat, ale trzeba się było popisać technicznym żargonem ;]
      Tymczasem bzdurą jest, że większe stosuje się tylko do obróbki, bo znane są formaty oferujące muzykę w jakości 24-bit/192 kHz, jak DVD-A albo SACD.

    •  

      pokaż komentarz

      @HumanScreen: W jaki sposób miałbym sobie to sprawdzić? Zasugerujesz jakiś konkretny sprzęt? Zakładam oczywiście coś co przenosi na całym torze te, powiedzmy, 50kHz. W jaki sposób ograniczałeś pasmo? Kondensator i cewka czy coś bardziej wyrafinowanego? ;-)

      A może chociaż podasz jakieś słowa kluczowe, żebym mógł sam sobie z Sieci znaleźć info o tym zjawisku? Bo szukałem, ale sam nie znalazłem.

      „Także polecam przede wszystkim słuchać muzyki” – zakładasz, że nie słucham? ;-) Nie dość, że słucham, to jeszcze bawię się w jej tworzenie. Sam, wiele lat temu, wierzyłem w różne audiofilskie cuda. Z czasem jak nabyłem doświadczenia, przyszło zrozumienie że byle inny odtwarzacz czy inny wzmacniacz ma o wiele większy wpływ na brzmienie niż nośnik.

      „Nie na temat, ale trzeba się było popisać technicznym żargonem ;]”
      Oczywiście – żebyś nie pomyślał, że masz do czynienia z pierwszym lepszym dyletantem. ;-)

      „Tymczasem bzdurą jest, że większe stosuje się tylko do obróbki, bo znane są formaty oferujące muzykę w jakości 24-bit/192 kHz, jak DVD-A albo SACD.”
      Prawda, zwracam „honorarium”. Chciałbym tylko zobaczyć jak ktoś faktycznie odróżnia materiał z CD i z SACD-a. ;) Z drugiej strony prawdą jest, że materiały z SACD są zwykle przygotowane staranniej i na lepszym sprzęcie niż na pececiku z kartą m-audio, strzelam że pewnie z powodów marketingowych. ;-) A zwykłe CD potrafią czasem szumieć jak kasety, nie z winy nośnika, rzecz jasna.

    •  

      pokaż komentarz

      @mcv_: Tu masz dobrze wyjaśnione zagadnienie:
      http://ixbtlabs.com/articles2/sacd-dvd-a/
      http://www.cco.caltech.edu/~boyk/spectra/spectra.htm

      A sprawdzić można samemu na dowolnym sprzęcie.
      Zresztą jeśli bawiłeś się muzyką to tworząc miks w 192kHZ/32 bit, nie słyszałeś różnicy w brzmieniu po kompresji do 44.1kHZ/16bit? Chyba, że robiłeś muzykę wyłącznie elektroniczną, może wtedy nie słychać. Zajmuję się tym od 9 lat i w miksie z żywymi instrumentami zawsze jest wyraźna różnica po takiej kompresji. Każdy kto choć trochę popracował w studio nagraniowym ma tego świadomość. W zasadzie tak można najlepiej zagadnienie przetestować, bo nie ma innego nośnika, odtwarzacza, ani wzmacniacza, inny mastering też nie wchodzi w grę.

    •  

      pokaż komentarz

      @HumanScreen: Z tego co wyczytałem w podanych linkach, to wnioskuję, że w tym wszystkim chodzi Ci o intermodulację. Przecież to jest zakłócenie spowodowane niedoskonałością (konkretnie nieliniowością przy większych amplitudach) sprzętu, przede wszystkim odtwarzającego. Polega na tym, że do słyszalnego pasma dostają się dźwięki, których w oryginale nie ma. Należy zadać sobie pytanie, czy to jest pożądane zjawisko, czy nie i czy jego obecność „polepsza” odbiór czy przeciwnie¹. ;-) Zresztą i tak nie wszyscy je słyszą – cytat z podanego linka:

      „The experimenters found that the listeners' EEGs and their subjective ratings of the sound quality were affected by whether this "ultra-tweeter" was on or off, even though the listeners explicitly denied that the reproduced sound was affected by the ultra-tweeter, and also denied, when presented with the ultrasonics alone, that any sound at all was being played.”

      Coś jak wzmacniacze lampowe – niby psują, ale ludzie wolą ich dźwięk. Nie zmienia to raczej faktu, że dźwięki >22kHz nie były bezpośrednią przyczyną. Takie zakłócenia można wprowadzić sztucznie.

      Artykuł dla kontrastu: http://drewdaniels.com/audible.pdf (wzięty z http://www.aes.org/journal/online/JAES_V55/9/) – goście wstawiają konwerter C/A/C jakości CD w tor audio high-endowego odtwarzacza i badają, czy ktokolwiek jest w stanie usłyszeć różnicę.

      „A sprawdzić można samemu na dowolnym sprzęcie.”
      Raczej niemożliwe, skoro 99% sprzętu nie przenosi > 22kHz. ;-) Mam kupić high-endowy?

      Co do miksów – jak już mówiłem na początku, przy miksowaniu warto używać wyższych parametrów z tego samego powodu, dla którego graficy wolą operować na 16-bitowych zdjęciach, mimo że końcowe i tak będą 8-bitowymi JPEG-ami – są mniejsze straty przy konwersji, można z takich nagrań wydobyć chociażby więcej cichych partii. Nic nadzwyczajnego. :^) A w muzyce elektronicznej, jeśli się używa sampli, to też nierzadko przydają się próbkowane na 96k albo 192k – np. przy 48k jak chcesz obniżyć dźwięk o oktawę, to zabraknie wysokich tonów (zmora większości syntezatorów-samplerów). I to też jest dobry powód do nagrywania > 48kHz.

      ¹ Oczywiście, przy mocno wydobytych wyższych częstotliwościach może się zdarzyć, że efekt spowodowany intermodulacją może „polepszać” dźwięk, w końcu tak samo fuzz jest w uproszczeniu tak naprawdę ucięciem fali przy jakiejś amplitudzie, a jednak wszyscy kochamy dźwięk gitary i fuzza, nie? Zależy co się na ten fuzz zapoda. ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @mcv_: „Takie zakłócenia można wprowadzić sztucznie.” – zresztą nawet nie trzeba tego robić po stronie odtwarzacza, tylko po stronie studia i nagrać tak zmanipulowany materiał na CD – efekt będzie ten sam.

    •  

      pokaż komentarz

      @mcv_: Myślę, że różnice, zależą też od danego nagrania. Przy niektórych słychać to bardziej przy innych mało albo wcale.
      Wiesz, ja raczej polegam na odczuciach, a to szersze pasmo traktuję jako wyjaśnienie tego co słyszałem. Po prostu odsłuchując z winyla ulubione, osłuchane już wielokrotnie w wersji CD albumy, byłem zaskoczony różnicą brzmienia i tak jak wcześniej pisałem, większą dynamiką.
      I od tego się zaczęło, dopiero później szukałem wyjaśnienia i traifiłem na to. Dodam, że gramofon mam najtańszy jaki znalazłem, więc to nie jest hi-endowy sprzęt :) Zresztą tam w artykule z pierwszego linka jest napisane, że nie trzeba mieć sprzętu, który przenosi powyżej 22kHz, a wyższe harmoniczne i tak wpływają na te z pasma słyszalnego.

      Nie ukrywam, że dla mnie te audiofilskie pierdoły to jest trochę czarna magia i przeważnie tego nie czytam. Ale jeśli słyszę różnicę to chcę się dowiedzieć skąd się ona wzięła, a to brzmi logicznie.
      Co nie zmienia samego wniosku, że analogowo nagrywane winyle brzmią lepiej niż cd, jaki by tego powód nie był.

    •  

      pokaż komentarz

      @sheslostcontrol: Ja jeszcze jestem z tych czasów, które obejmuje początek wykopanego wykresu :), więc miałem okazję słuchać sporo winyli i to na dobrym sprzecie. I powiem to, co przy tej okazji mówie zawsze - wszystko byłoby dobrze, gdyby nie te trzaski. Trzaski płyt winylowych były zawsze czymś, co mnie wpedzało na przemian we frustrację i wściekłość przy słuchaniu muzyki. Wolałem już kasety, bo łatwiej było znieśc jednostajny szum taśmy niz te trzaski. Odetchnąłem z ulgą, kiedy pojawiły się CD i z radością pożegnałem się z winylami na bardzo długo.
      Teraz czasami zdarza mi się wracać do tamtych starych winyli, ale teraz jeżeli bedę chciał, to w każdej chwili moge mieć kopię tej samej muzyki bez trzasków, więc trzaski już tak nie przeszkadzają. Wtedy takiej możliwości nie było i to jest podstawowa różnica.

  •  

    pokaż komentarz

    Grafika prezentuje chyba rynek USA albo UK - w latach '90-'95 mało kto w Polsce miał odtwarzacz CD. Wszyscy jechali na kasetach.

  •  

    pokaż komentarz

    Odkąd zacząłem kupować muzykę, zawsze są to CD (odkąd stały się popularne) i zawsze będą to CD. Nie kumam jak można za cenę CD kupić muzę przez internet i w tejże cenie mieć tylko kilka/kilkanaście plików audio.

    •  

      pokaż komentarz

      @Familiar: mnie z kolei dziwi, że ktoś sobie zagraca dom setkami pudełek. Co kto lubi - nie kupuje muzyki, żeby się brandzlować nad kolekcją pudełek i okładek tylko po to, żeby jej słuchać.

    •  
      c......r

      +9

      pokaż komentarz

      @Tdriver: no właśnie. Sam kupuję muzykę na płytach i to jest cała ceremonia.

      Ostrzegam, że tylko raz jest pierwszy raz!
      http://www.youtube.com/watch?v=j3jhY4R5dtw
      http://www.youtube.com/watch?v=jpXsT98wELQ

      "Płyta bez okładki? Bez opisu? No nie wiem, wrzuć oryginał na słuchawki i niech trafi prosto w Ciebie"

    •  

      pokaż komentarz

      @Familiar: jak za cene CD... taniej przecież

    •  

      pokaż komentarz

      @drastx: Oj Panie. Przykład:
      Album Discovery zespołu Daft Punk
      Amerykański iTunes - 9,99$
      Amazon w UK - 3,99 funta

      Dla mnie to nie dość że taniej, to jeszcze z pudełkiem, fizycznym nośnikiem itp

    •  
      s....8

      +25

      pokaż komentarz

      @Familiar: Ja też kupuję CD, zawsze można sobie to zripować do mp3, ogg, czego tam się chce. I lubię wkładki, lubię artworki w środku, po prostu nie wyobrażam sobie kupowania muzyki inaczej. Ale osoby ceniące sobie większą wygodę kupią mp3 w sieci i też ich rozumiem. Po prostu ja lubię inaczej, ot co!

    •  

      pokaż komentarz

      @str128: Myślę, że można nazwać nas tradycjonalistami. Nasze dzieciaki mogą już nie dowiedzieć się co to płyta CD, podobnie jak nie dowiedzą się co to kaseta magnetofonowa czy video.

    •  

      pokaż komentarz

      @drastx: Nawet cztery razy taniej.

    •  
      W....r

      +4

      pokaż komentarz

      @Familiar, @drastx: No właśnie i tutaj zaczyna się pytanie... czy mogę tą muzykę kupić w bezstratnym formacie FLAC jeśli mam ochotę? Czy cena jest odpowiednio niższa bo za nośnik nie płacę? Czy nie jest zabezpieczona DRMem? Ciężko spełnić wszystkie te moje wymagania, nie wiem dlaczego tak utrudniają kupno muzyki przez sieć, nie kupuję wcale a tak bym kupował. Może Sony i inni mają interes na produkowaniu fizycznych nośników?

      W polskich warunkach lepiej kupić CD i ewentualnie sobie zripować jak się chce jak wspomniał @str128

    •  

      pokaż komentarz

      @Writer: Kto wie.
      Są jeszcze dwa argumenty, które uważam, że przemawiają za fizycznymi nośnikami.
      Płyta audio to od wielu lat jeden z lepszych, drobnych prezentów - zawsze się sprawdza.
      Mam kilka płyt (niewiele, ale jednak) z autografami. Na plikach nikt mi się nie podpisze.

    •  
      s....8

      +1

      pokaż komentarz

      @Familiar: Jak kupię płytę to zawsze przesłucham, ma to dla mnie większą wartość niż mp3. Teraz cuda wianki, mówi się, że mają wypuszczać muzykę na kartach pamięci oO
      A co by nie mówić płyta cd zapewnia jakość wystarczającą każdemu, moim zdaniem nośnik jest bardzo dobry (oczywiście jeśli jest dobrze nagrana i nie uczestniczy w tzw. loudness war ;)). Jednak fizyczna obecność tego krążka coś oznacza, czasem trzeba się sporo natrudzić żeby znaleźć, to po prostu kolekcja ;) Lubię zbierać.

    •  

      pokaż komentarz

      @str128: A zdajesz sobie sprawę ile nasze płyty będą warte, jak tendencja zostanie zachowana i internet wyprze CD? Będzie jak z winylami.

    •  

      pokaż komentarz

      @crougher: no właśnie o tym brandzlowaniu pisał Tdriver ;-)

    •  
      s....8

      +1

      pokaż komentarz

      @Familiar: Mi to pasuje ^^
      Od jakiegoś czasu zbieram dyskografię Pink Floyd, trochę mi to zajmie (zwłaszcza że jestem na studiach). Mojemu najlepszemu przyjacielowi brakuje już tylko EPek do całej dyskografii Dire Straits :).
      Zauważyłem, że w bardzo małych ilościach jest dostępna płyta Black Sabbath - Tyr, aż się zdziwiłem. Praktycznie do kupienia tylko na aukcjach i na naszym allegro rzadko się pojawia ;o

    •  

      pokaż komentarz

      @Familiar, @str128: Może będą warte, tylko pytanie czy CD jest trwałe tak samo jak np. chociażby dysk twardy z plikiem? CD może być wrażliwe na wilgoć nie mówiąc już o zarysowaniach, nigdy nie używałem winyli ale według mnie winyle już są bardziej wytrzymałe na przypadkowe uszkodzenia, wiadomo jednak że zużywają się za to regularnie przy każdym odtworzeniu.
      Nie chce Cię martwić ale kasety po odejściu w niepamięć nie stały się tak kultowe jak winyle, może dlatego że są materiałem bardziej "tandetnym", myślę że to samo może być z CD.

    •  

      pokaż komentarz

      @Writer: Co do kaset - nie stały się kultowe z uwagi na ich tragiczną jakość dźwięku i dramatycznie szybkie zużycie.
      Myślę, że klasyczny dysk twardy jest mniej trwały niż płyta CD. Co innego dyski SSD.

    •  
      s....8

      +5

      pokaż komentarz

      @Writer: @Writer: Zawsze można sobie skopiować. Mi to nie robi różnicy czy słucham z kopii mojej płyty, czy na komputerze żeby nie żonglować CDkami. Płyty nie są tak bardzo trwałe, racja. Ale MA BYĆ. To ma też kolekcjonerską wartość. Niektórzy zbierają znaczki :P
      A płacę i myślisz, że nie zrobię sobie z tego mp3 do słuchania, żeby było wygodniej? ;) A cena często taka sama albo i mniejsza.

    •  
      W....r

      +1

      pokaż komentarz

      @Familiar: Chyba na odwrót, jak na razie to HD są bardziej wytrzymałe niż SSD dostępne do kupienia. SSD mają dobre prędkości zapisu itp. ale szybciej się zużywają jak na razie.

    •  
      s....8

      +3

      pokaż komentarz

      @Familiar: Mój kumpel ma nadal sporą kolekcję kaset, ale powiedzmy sobie szczerze, że nie ma co porównywać jakości nagrań :)

    •  

      pokaż komentarz

      @str128: Wiesz co mi się jeszcze podoba w CD? "Niekasowalność" muzyki. Lubię jak muzyka jest fizycznie naniesiona na nośnik.
      Obawiam się że na pozostałych nośnikach - pendrive, karty pamięci - zawsze znajdzie się sposób na skasowanie zawartości.
      Pamiętam jak nawet na oryginalnych kasetach coś nagrywałem - wystarczyło zakleić folią otwory na jednej z krawędzi. :)

    •  
      s....8

      +2

      pokaż komentarz

      @Familiar: Za to wkurza mnie miliard reedycji w krótkim czasie :P Wtedy po prostu nie kupuję nowych wersji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Familiar: @str128: Jestem z wami! Mimo, że częściej słucham na odtwarzaczu mp3 to i tak kupuję oryginał bo czytanie wkładki przy pierwszych utworach z płyty ma to coś! Wolę gracić półki plastikiem i mieć sentyment niż jarać się tym wyłącznie w cyfrowej postaci. Wielki plus dla CD!

      P.S Mam pięć płyt Pink Floydów ;)

    •  
      Z.......d

      +1

      pokaż komentarz

      @Familiar: Zależy jakie - Ian Hill z Judas Priest tak wypowiedział się o ich pierwszej płycie, która doczekała się remasteru: "Ktoś zremasterował nasze pierwsze dwa albumy i zremasterowana wersja Rocka Rolli jest cholernie lepsza od oryginału!" :D

    •  
      c......r

      +4

      pokaż komentarz

      @klfov: jedni zbierają płyty inni zbierają puszki ;)

      Generalnie ludzie teraz jakoś są przekonani, że fajnie jest nic nie mieć. Zdjęć nie wywołują tylko składują na twardym dysku, książki czytają na laptopach, muzykę ściągają. A właśnie dla niektórych trzymanie namacalnych rzeczy jest fajne ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Familiar: a ja nie kumam po co mam kupić płytę CD skoro nie mam sprzętu do odsłuchu i muzyki głównie słucham z komputera lub na mp4.

      Jak chcę celebrować dźwięk od tego mam gramofon świeżo zakupiony i płyty winylowe (i stare, i nowe, na które nie szczędzę grosza choć są o wiele droższe od CD). I wtedy też cieszą się opakowaniem.

      Ale głównie muzyki słucham na przenośnym odtwarzaczu, więc na co mi do cholery CD?

    •  

      pokaż komentarz

      @Familiar: Zgadzam się,tym bardziej że w sieci nie ma serwisu który pozwoliłby mi kupić POJEDYNCZY utwór mojego ulubionego polskiego wykonawcy..

    •  
      c......r

      -1

      pokaż komentarz

      @tomaszbuuren: musi być marny skoro lubisz tylko jeden kawałek z całej płyty :P

  •  

    pokaż komentarz

    Cyfrowa dystrybucja to jedna z tych rzeczy, których fenomenu do końca nie potrafię pojąć. Rozumiem, że jest wygodnie, szybko i tak dalej, ale to nie to co płyta albo vinyl. Płytę można postawić na półce, obejrzeć, dotknąć. A te kilka plików to coś, czego nie mamy. To istnieje na serwerze, możemy ściągnąć, posłuchać, wrzucić na komórkę czy odtwarzacz, ale to tylko plik. Płyta CD daje nam świadomość tego, że posiadamy fizyczny twór, tego, co stworzył wykonawca. Płyty można kolekcjonować, a w czarnej godzinie sprzedać, by posiąść potrzebne pieniądze. Z plikami nic nie zrobimy.

    Vinyle to coś, co w dzisiejszych czasach kupują tylko kolekcjonerzy i ludzie przy kasie. Kosztują jakieś dwa razy więcej od CD, są większe i mało kto posiada gramofon. Ale to nie ta magia co płyta CD. Poza tym, podobno nie da się uzyskać lepszej jakości nagranej muzyki niż na vinylu.

    I jeszcze jeden minus cyfrowej dystrybucji. Na płycie mam jakość 1411.2 kbit/s, natomiast pliki mp3 pozwalają tylko na 320 kbit/s. To nie to samo.

    •  
      T.........r

      +15

      pokaż komentarz

      @LostHighway: Mało kto ma sprzęt na którym usłyszy różnicę chociażby między MP3 192 a FLAC...

    •  

      pokaż komentarz

      @Rares:

      1. Są inne formaty niż mp3. Podpowiedź: bezstratne.
      2. Ludzie cenią bardziej wygodę, niż chęć widzenia płyty na półce.
      3. Winyle kupują DJe, ze względu na ich własności.

      W przyszłości zostaną więc winyle w swojej niszy i nic ich prędko nie wygryzie, płyty CD/DVD już umierają a BR nawet nie zdążyło się dobrze urodzić :)

    •  

      pokaż komentarz

      @The_Witcher: Między mp3 192 a 320 słyszę różnicę (Iriver + Sennheiser CX300) :) Więc między FLAC na pewno :) A zapytaj jakiegoś melomana który ma świra na punkcie własnoręcznie robionych wzmacniaczy lampowych i kolumn...
      @AgresywnyKaloryfer: BR już się narodziło ale jeszcze nie dorosło :)

    •  

      pokaż komentarz

      @LostHighway: Wiem, ale to nadal nie to samo.

    •  

      pokaż komentarz

      @The_Witcher: Mało kto ma takie ucho... bo onaniści sprzętowi to jedno, a Ci co słyszą różnicę nie widząc parametrów nagrania to drugie.

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: Na razie gówno mam w swojej kolekcji, płyt nie kupuję, bo nie mam tyle $, żeby ją na to wydawać, ale jak w przyszłości będzie mnie na to stać, to będę stosował kombinację winyl + CD. Winyl i CD do kolekcji, winyl do odsłuchu, CD do ripowania muzyki, aby słuchać jej na komórce/odtwarzaczu mp3 gdziekolwiek poza domem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rares: pewnie dlatego, że częśc ludzi kupuje muzykę, żeby jej słuchać a nie patrzeć na półkę

    •  

      pokaż komentarz

      @Rares: "Cyfrowa dystrybucja to jedna z tych rzeczy, których fenomenu do końca nie potrafię pojąć."

      Załóżmy, że kolega poleca ci jakiegoś artystę. Pożyczasz od niego parę płyt i przesłuchujesz je w domu, ale idzie to kiepsko. Odrzucasz pierwszą płytę, drugą, trzecią... aż w końcu trafiasz na perełkę. Jedną, dwie piosenki z szesnastego albumu. Jedna, dwie dobre piosenki pośród morza gówna. Chcesz je mieć, ale chcesz je mieć legalnie. I teraz:

      a) Kupujesz własną kopię krążka za 20 - 50 złotych.Możesz ją "używać" tylko w odtwarzaczu i za każdym razem, gdy chcesz posłuchać swoich rodzynków, musisz przejść przez męczącą "klikaninę" (next - next - next - kur​wа! - previous). Możesz też oczywiście "zgrać" je na komputer, ale to również zajmuje trochę czasu. No i na co ci potem ta płyta, skoro masz już te utwory na dysku komputera czy przenośnego odtwarzacza? Zwracasz ją więc do sklepu. Ale zaraz, zaraz... przecież nadal masz te dwa utwory na swoim dysku! PIRAT!
      b) Kupujesz tylko te dwa utwory za pośrednictwem internetu, każdy za 2 - 3 złote. Jakość - jaka chcesz. Wgrywasz je na komórkę, odtwarzacz, nagrywasz na płytę. Możliwości są praktycznie nieograniczone.

      Odpowiedź jest chyba oczywista.

      Owszem, pozostaje poruszony przez ciebie temat "zbieractwa" i kolekcjonerów i w tym wypadku faktycznie, raczej wyjścia nie ma. Co innego w przypadku "niedzielnych słuchaczy" czy ludzi, których okładka albumu mało interesuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Idi0ta: Pomimo nicku, muszę przyznać ci rację.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rares: "Płyta CD daje nam świadomość tego, że posiadamy fizyczny twór, tego, co stworzył wykonawca."
      Bzdura. Wykonawca tworzy muzykę nie krążek. Płyta CD jest wytworem wytwórni płytowej (jak sama nazwa wskazuje). Wkładka w pudełku na pewno ma jakąś wartość artystyczną, ale sam kompakt jest jedynie nośnikiem właściwej twórczości artysty. Niczym innym.

      "Płytę można postawić na półce, obejrzeć, dotknąć."
      Jesteś ofiarą nostalgii. To co dla Ciebie jest zaletą dla innych jest wadą. Wyobraź sobie kogoś kto słucha dużo muzyki. Naprawdę dużo. Jeśli muzyka którą kupuje będzie znajdować się na płytach CD to prędzej czy później zapełni on całą ścianę takimi płytami. Załóżmy, że podczas imprezy ktoś mu namiesza w porządku tych płyt. Ile czasu on później będzie musiał poświęcić, żeby w tej ścianie płyt znaleźć tę konkretną, wsadzić Ją do wieży i jeszcze znaleźć odpowiedni track? Tak jak napisałeś muzyka w cyfrze jest szybka i wygodna. Ja całą tę "ścianę płyt" mogę schować do kieszeni. Praktyczne.

      "Poza tym, podobno nie da się uzyskać lepszej jakości nagranej muzyki niż na vinylu."
      Przede wszystkim: mit. W drugiej kolejności: snobizm. Zapis cyfrowy jest z definicji kopią wierną podczas gdy analogowy zniekształconą. To że komuś się te zniekształcenia gramofonowe mogą podobać to inna sprawa.

      "Płyty można kolekcjonować"
      Znowu snobizm.

      "I jeszcze jeden minus cyfrowej dystrybucji. Na płycie mam jakość 1411.2 kbit/s, natomiast pliki mp3 pozwalają tylko na 320 kbit/s. To nie to samo."
      Tak jak napisał LostHighway. To zależy od formatu.

    •  
      W....r

      +1

      pokaż komentarz

      @Rares: No właśnie, masz rację bo w teorii jest fajnie a w praktyce w Polsce kupić opłacalnie (w stosunku do całego CD) i w dobre jakości utwór z który mnie będę miał problemu przy kopiowaniu na odtwarzacz jest na pewno ciężko. Mój komentarz trochę wyżej: click

    •  

      pokaż komentarz

      @cyrylk: "Przede wszystkim: mit. W drugiej kolejności: snobizm. Zapis cyfrowy jest z definicji kopią wierną podczas gdy analogowy zniekształconą. To że komuś się te zniekształcenia gramofonowe mogą podobać to inna sprawa."

      Nie do końca. Zapis cyfrowy jest wierną kopią, ale nie rzeczywistego dźwięku, a innego zapisu cyfrowego. A ten sam w sobie także ma zniekształcenia i ograniczenia - tylko inne niż analog. A w przypadku CD jakość studyjna zostaje mocno zredukowana (m.in. częstotliwość obcina się do 44,1 kHz, podczas gdy w studio nagrywa się np. 192 kHz). Do tego osłuchana w winylach osoba (niekoniecznie gramofonowy onanista) rozpozna przy porównaniu, gdy winylowa reedycja jakiegoś starego albumu została wytłoczona nie ze studyjnego mastera, a z płyty CD. A niestety takie buble się zdarzają :|

    •  

      pokaż komentarz

      @shagwest: Cieszę się, że mogłem przeczytać Twój komentarz :) Raz, że poszerzyłeś moją wiedzę. Dwa: trochę potwierdzasz to co podejrzewałem od dawna. Największą przyjemność z muzyki będziemy mieć jeśli posłuchamy artysty na żywo.

    •  

      pokaż komentarz

      @shagwest: "częstotliwość obcina się do 44,1 kHz" ale to jest częstotliwość próbkowania, którą się zmienia a nie obcina, no chyba że chcesz mieć tylko 1/5 z każdej sekundy nagrania

    •  

      pokaż komentarz

      @shagwest: błąd, obcina się dla CD do 20050 Hz z 16-bitową kwantyzacją co jest w zupełności wystarczające.

    •  

      pokaż komentarz

      @qbic: błąd. częstotliwość próbkowania wynosi 44.1 kHZ, co daje spektrum brzmienia ok ~22kHz

    •  

      pokaż komentarz

      @wojtak:bład, no niestety nie masz racji, włącz sobie analizator spektrum na jakiejś płycie CD. Teraz na zadnie domowe możesz sprawdzić sobie dlaczego używa się filtra dolnoprzepustowego i co to są błędy próbkowania.

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: "Winyle kupują DJe, ze względu na ich własności."
      Jeszcze, ale stopniowo coraz mniej DJ-ów używa winyli. Teraz juz wystarczą tylko dwa specjalne winyle z kodem czasowym i odpowiednia przystawka łącząca gramofony z komputerem, zeby grać z plików na komputerze dokładnie tak samo jak z winyli, a o tyle wygodniej, ze nie trzeba przeszukiwać kolekcji płyt i ich zmieniać, na gramofonach leżą cały czas te same płyty...
      Poszukaj w Google "Serato Scratch Live".

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: "Załóżmy, że kolega poleca ci jakiegoś artystę. Pożyczasz od niego parę płyt i przesłuchujesz je w domu, ale idzie to kiepsko. Odrzucasz pierwszą płytę, drugą, trzecią... aż w końcu trafiasz na perełkę. Jedną, dwie piosenki z szesnastego albumu. Jedna, dwie dobre piosenki pośród morza gówna. Chcesz je mieć, ale chcesz je mieć legalnie. I teraz:"
      I teraz, płytę pożyczoną od kolegi możesz legalnie sobie skopiować. Czy też poszczególne piosenki z tej płyty. Dozwolony uzytek własny, artykuł 23 ustawy o prawie autorskim.

    •  

      pokaż komentarz

      @cyrylk: W przypadku CD akurat własności fizyczne opakowania dość znacznie ograniczają mozliwości, natomiast w przypadku winyli wiele z nich - abstrahując od muzyki - było prawdziwymi dziełami sztuki edytorskiej. Podobnie jak to bywa w przypadku książek.
      Np. widzieliście (dokładnie tak - widzieliście bo nie o słuchanie tu chodzi) oryginalne winylowe wydanie "The Wall" Pink Floyd? I to współgranie ze sobą kompozycji plastycznej głównej okładki, wewnętrznych okładek i rewelacyjnych graficznie naklejek na poszczególnych stronach płyt? CD też jest ładnie wydane, ale nijak tego nie oddaje. I z tego względu warto jest fizycznie miec niektóre płyty winylowe, nawet jak się ich nie słucha. To nie snobizm, tylko zachwyt dziełem plastycznym, które towarzyszy dziełu muzycznemu.

  •  

    pokaż komentarz

    Pokazuje również, jak zacofana była Polska, wg. wykresu w 87r. ponad 1/3 rynku to były już płyty cd, a w 91 ponad połowa. Jeżeli mnie pamięć nie myli to w tamtym czasie praktycznie nikt nie wiedział co to jest cd