•  

    pokaż komentarz

    Więcej chwilowo nie będzie, gdyż jest tu jakiś pieprzony limit znaków. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem tym długim wpisem. Jak jeszcze mi się coś przypomni to będę dodawał w komentarzach. Pozdrawiam.

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: wrzucanie takiego wykopu = całkowity brak instynktu samozachowawczego

    •  

      pokaż komentarz

      @Murinio: Dlaczego? Przeżyje kilku wojujących ateistów :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Murinio: E tam, ja nie widzę powodu, żeby czegokolwiek się czepiać. Ot, takie tam luźne historyjki, jak ktoś się będzie względem tego napinać to chyba zwyczajnie brak mu wyczucia.

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: Bardziej bym sie obawiał tekstów "jak często snickersy dostawaliście?" (to tylko przykład, wiem że to było poruszone w wykopie)

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: Spoko, niektórzy ateiści też byli ministrantami. ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      mi tam sie podoba i prosze o wiecej :)

    •  
      k..........e

      -25

      pokaż komentarz

      @BQP: No a gdzie snickersy?

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: Hej jestem ateistą i proszę o więcej historyjek. Nieźle poprawiły mi humor :)

    •  

      pokaż komentarz

      @matkud: "Spoko, niektórzy ateiści też byli ministrantam". Az nastala 5 klasa i wyrosli :)

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: Wrzuć na pokazywarka.pl i dodaj w powiązanych

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: sorry za podpinkę ale mam takie cool story ;)

      Kilka lat temu gdy byłem jeszcze ministrantem w zamian za odśpiewanie kolędy dostaliśmy z kumplem po czekoladzie ;)
      co się później okazało - w czekoladzie wciśnięte było 50 złotych ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Quilo: moje story: Będąc niewielkim jeszcze dzieciakiem byłem pierwszy raz jako ministrant z kumplami na pogrzebie. Wszystko przebiegało baz problemów. Do czasu. Po zakończonej mszy następował przemarsz na cmentarz. Wbilismy do zakrystii, chwila przygotowań i zaraz wychodzimy. Niestety kumple wyszli zbyt wcześnie, a akurat kończyła się jakaś pieśń. Ksiądz powiedział głosniej "a wy gdzie k@!%a?". Zapewne większość z przodu słyszała, boi był to mały kościół.

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: pierwsza historyjka o lampkach i piwnicy powala głupotą właścicieli. Ale cóż, różne przypadki są na świecie.

    •  

      pokaż komentarz

      @janstar: @Gadzinski: Powiem szczerze, że zainteresowanie tym wykopem mnie troszkę zaskoczyło. Skoro tak się przyjęło to dopiszę jeszcze jeden taki zbiór. Przez 13 lat trochę takich rzeczy uzbierało :)

      @pawelwykop: Jak to czasem opowiadam na różnych zlotach to mi nikt nie chce wierzyć, że to autentyk. Czasem takie dziwne rzeczy się zdarzają :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Murinio: mimo bycia kimś, kogo nazwalibyście "wojującym ateistą", nie mam nic przeciwko takim wykopom, bo niby czemu?
      chciałem się nawet zapytać, czy BQP nadal wierzy w te bajki, które niejako pomagał szerzyć, ale sądząc po jego odpowiedzi to owszem, a więc nic tu po mnie, żegnam.

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: Mógłbyś zrobić AMA. Jako, że ama nie masz, pytam tutaj: co masz z tego, że jesteś ministrantem? Pytam jak najbardziej serio, wstawanie na 9 rano aby posiedzieć przy jakiejś figurce musi dawać jakieś profity, tylko jakie?

    •  

      pokaż komentarz

      @ojejq: Jeżeli patrzysz na profity rzeczowe to takowych nie ma. Za to czuję się potrzebny i jestem bardzo dobry w tym co robię. Daje mi to niesamowitą wręcz satysfakcję. inna sprawa, że jestem przez to osobą rozpoznawaną na ulicy i praktycznie mogę u mnie na wsi wszystko załatwić (a niektóre rzeczy są trudne do załatwienia dla zwykłego mieszkańca). Otworzyło mi to drogę do zostania tymczasowo kościelnym (a za to profity finansowe idą, ale o tym jeszcze się dowiesz, gdyż wraz z jednym wykopowiczem zrobimy AMA - kościelny). I to mi w sumie wystarcza, szczególnie, że robota wcale ciężka nie jest. Wstawanie o 9 rano mnie nie przeraża, bo przeważnie od 7 jestem na nogach (nie, że muszę, ale po prostu nie lubię spać)

    •  

      pokaż komentarz

      @Murinio: Oczywiście
      Ja np. podczas rozpalania trybularza, który składał się z błyszczącej obudowy i metalowego kubka we wnętrzu, który to się wyjmowało i łapało długim drutem. Do środka wsypywaliśmy węgiel drzewny i rozpalaliśmy ruchem kołowym. Tzn drut w rękę na końcu a'la kubek i ruchem obrotowym węgiel coraz to bardziej się rozpalał (w kubku były otwory). Dzień wcześniej naoglądałem się filmów karate i zacząłem szpanować jak to nie umiem tym machać (firedance został wymyślony przez ministrantów). Dany kubek wylądował w rynnie kościoła z braku osprzętu do obudowy trybularza włożyliśmy na biegu kupione szlugi. Mina księdza który zaczął machać tym podczas mszy bezcenna. W profesji utrzymałem się około 6 miesięcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @matkud: "Spoko, niektórzy ateiści też byli ministrantami. ;-)"

      Nie mam nic do ateistów. Mam za to do wojujących ateistów, którzy bardzo chcą mi pokazać jak bardzo się mylę. Dopóki ktoś nie ma nic przeciwko mnie to może być ateistą, buddystą czy satanistą, nie będzie mnie to ruszać. Więc nie masz się czego obawiać :)

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: Jak ja byłem ministrantem też była adoracja przy grobie Jezusa. Pusty kościół, tylko ja i kumpel. No to sobie chodziliśmy po kościele na zmianę. Jakby ktoś wszedł, to po coś gdzieś tam byłem i już. Co to kogo obchodzi. No ale nikt nie wszedł. Do czasu. Kumpel poszedł do zachrystii, włączył mikrofony, podszedł do mikrofonu i na cały głos zaczął śpiewać "Freestyler'a" (wtedy to jakoś modne było). Nie przewidział, że na dworze też są głośniki, że echo idzie w świat i że organista mieszka 20 metrów od kościoła. Jak wpadł do kościoła, to myślałem, że kumplowi ucho urwie, tak ciągnął zawzięcie;P

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: ja dorzucę od siebie historyjkę:

      Kiedyś kolędowaliśmy na ulicy, przy której jest kościół. Weszliśmy do jednego z mieszkań i mówimy, że kolęda itp itd. W odpowiedzi: "o kura, poczekajcie tylko się przygotujemy". Poczekaliśmy i po kilku minutach zaśpiewaliśmy sami do pustego pokoju (chociaż kilka osób było w domu). Po jakimś czasie przyszliśmy z księdzem, odmówiliśmy modlitwę, aż w końcu ksiądz chce poświęcić dom, patrzy a tam zamiast kropidła leży śrubokręt. Więc pyta się, jak ma poświęcić, skoro nie ma kropidła. Gospodyni odpowiada, że można zrobić tak jak u Świadków Jehowy i nie święcić wcale... tak więc dokonaliśmy zwrotu taktycznego i opuściliśmy lokal :)

    •  

      pokaż komentarz

      Jeszcze coś o chrztach:

      Kiedyś z takim księdzem jajcarzem chrzciłem dzieci. Przyszła kolej na nałożenie białej szatki. Podeszliśmy z księdzem do jednego z dzieci, ksiądz spojrzał na szatkę i coś takiego: ale to miała być biała szatka a nie szmatka, następnym razem zamiast chusteczki niech będzie szatka!

    •  

      pokaż komentarz

      @Quilo: a to cool story mojego byłego nauczyciela muzyki, organisty w kościele: Msza zaczęła się normalnie, pieśń na początku zagrana. W momencie kiedy ksiądz miał zacząć mówić do mikrofonu z głośników poleciało "Baśka miała fajny biust...". Jak to powiedział: "mohery się zbulwersowały.".

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: Za moich czasów kiedy się było ministrantem to były specjalne listy kto na kolędę idzie na jaką ulicę, bo w Gdańsku była taka jedna, gdzie po jednym wieczorze można było uzbierać 150zł, a były też takie gdzie dostawało się czekoladę czekoladopodobną, ale nikt nigdy nie wybrzydzał :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @shazza: śpiewał "raka maka fon" ? :)

    •  

      pokaż komentarz

      @janstar: @Gadzinski: Zgodnie z obietnicą, jeszcze kilka ciekawostek

    •  
      K....r

      -6

      pokaż komentarz

      @BQP:
      Wiem, że zostanę zupełnie zaminusowany ale nie podoba mi się to co robisz. Każdy zawód czy zainteresowanie rządzi się pewnymi prawami, etykietą. Niepisaną zasadą jest to, że to co widzimy w domach pozostaje nam i nie wynosimy tego poza naszą wiedzę.

      Reszta świetna. Od siebie dodam tylko tyle, że mamy w parafii pewnego niepełnosprawnego umysłowo pana, który lubi zrobić jakieś wygłupy

      1. Ugryźć księdza gdy ten podaje mu komunię.
      2. Wyjść na mównicę, rozłożyć ręce i krzyczeć AMEN!
      3. Podchodzenie do ludzi i dawanie im "liścia".

      Wyobraźcie sobie mnie (avatar) próbującego zrobić coś z tym panem.

      Poza tym wbiegające w trakcie psy czy koty, ptaki etc.

      I nie podoba mi się także brak jakiegokolwiek rygoru czy zasad w waszej parafii :(

    •  

      pokaż komentarz

      @Kevlar: "Każdy zawód czy zainteresowanie rządzi się pewnymi prawami, etykietą. Niepisaną zasadą jest to, że to co widzimy w domach pozostaje nam i nie wynosimy tego poza naszą wiedzę." Nie podałem żadnych danych. Nawet nie wiadomo skąd jestem, więc myślę, że skoro nikt na tym nie traci to nic się nie dzieje. Nie raz słyszałem jak księża gadają ze sobą w stylu: a miałem kiedyś w spowiedzi przypadek... Nie podają żadnych danych, które można by z kimś powiązać. Ja robię to samo.

      "I nie podoba mi się także brak jakiegokolwiek rygoru czy zasad w waszej parafii :("
      Na jakiej podstawie wysunąłeś taki wniosek? Nic na ten temat nie pisałem.

    •  
      K....r

      -5

      pokaż komentarz

      @BQP:
      Mimo wszystko to dobra dawka tematów dla hejterów chrześcijaństwa.

      A wnioski wysuwam z tego, że nie do pomyślenia jest to, żeby ktoś wlał zamiast wina wódki czy podłożył księdzu pinezki. To kompletny brak wyczucia dobrego smaku. Nie wiem czy wiesz, ale msza z wódką jest nieważna. Nawet pieść jest "Przyjmij wino z kroplą wody"

    •  

      pokaż komentarz

      @Kevlar: co hejterów to uważam, że oni mają 100x lepsze argumenty (znam kilku), przeciwko nie tylko chrześcijaństwu, ale i religii w ogóle.

      Co do wódki, to pisałem wyraźnie, że jest to opowieść zasłyszana od kolegi z innej parafii. Zresztą dowcipnisie od razu po Mszy wylecieli. Natomiast pinezki to zwykła legenda, co nawet zaznaczyłem w tekście. Nikt nigdy tego nie widział, tylko zna kogoś, kto zna kogoś, kto ma kuzyna, który widział. Na takiej zasadzie jest ta ostatnia historia.

    •  
      K....r

      -3

      pokaż komentarz

      @BQP:
      W takim razie tytuł znaleziska kłamie bo napisałeś " jakie zdarzyły mi się"

    •  

      pokaż komentarz

      @Kevlar: wszystko jest dobrze opisane, przeczytaj jeszcze raz :) Zdarzyły mi się prawie wszystkie z tych zdarzeń, a jeżeli nie, to uprzednio o tym pisałem. Znajdziesz tu całe 3 historie na 15, nie będące moje. Więc jednak tytuł w pełni się zgadza.

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: już chyba kiedyś pisałeś coś na wypoku? kojarzę ministranckie opowieści jakieś już stąd.

    •  

      pokaż komentarz

      @wankiel: Cóż, jakby nie patrzeć to znalezisko sprzed 3 lat, więc tak, pisałem :) Jak Cię archeologu tu przywiało?

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: omg, rzeczywiście :D nie zwróciłem uwagi :D nie mam pojęcia, dałbym rękę uciąć że z głównej...

      pokaż spoiler ale pamięć to ja mam dobrą :D

    •  

      pokaż komentarz

      @wankiel: zajebistą :) jak chcesz autograf to pisz od razu, a nie, że błędy na głównej. Jakby jeszcze pracował Maciej to bym uwierzył :)

  •  
    M......n

    +277

    pokaż komentarz

    Dla wszystkich nieświadomych o co chodzi ze Snickersami: otóż według najstarszych tradycji kościelnych Snickers to zapłata od księdza dla ministrantów za ulżenie księdzu w bólu związanym z celibatem.

  •  

    pokaż komentarz

    I uważam, że właśnie tak powinno wyglądać AMA.

    Wpierw osoba tworzy opis, opisuje pewne zdarzenia, oczywiście warto byłoby, gdyby również napisała, jaki jest jej związek z daną sytuacją, czyli jeśli pracowała, to jako kto, ile lat, co robiła.
    Potem pytania zadaje się bardzo fajnie, a nie, że takie sztuczne nabijanie komentarzy, bo przecież należy zadać pytanie, "hej, a co tam robiłeś?", by wiedzieć o czym pisać. Wykop jak najbardziej.

  •  
    d.....n

    +29

    pokaż komentarz

    A można wiedzieć ile kasy za takie 9-godzinne łażenie po chatach dostawaliście?

    •  

      pokaż komentarz

      @domofon: Jak mój brat był ministrantem to "wyciagał" jakieś 50-60 zł za dzien lazenia po kolendzie (6-8h), to było jednak z 10 lat temu. Dużo też zależało od bloku, w jednym w sumie zebrał 150 a w innym 10 zł.

    •  

      pokaż komentarz

      pamiętam, że koleś, jakoś 10 lat temu za pieniądze z kolędy kupił nagrywarke za 450 zł [;

    •  
      G.......d

      +46

      pokaż komentarz

      @domofon: To nie AMA. ;)

    •  
      k.........o

      0

      pokaż komentarz

      @domofon: kolega podobno 900 zl wyciagnal (duze osiedle)

    •  

      pokaż komentarz

      @domofon:
      Ja w jedym roku wyciągnąłem około 900zł, a w drugim 500zł (miałem złamaną rękę przez pół kolędy). Zwykle średnia to było około 800-900zł za 'sezon'. Kolęda zwykle trwała około 5h. Zazwyczaj zarabiało się około 60zł, na ulicach z domkami jednorodzinnymi ludzie dawali zwykle po 5-10zł (czasmi nawet po 20 na ministranta), więc wyciągało się do 150zł. Raz byłem na najgorszej ulicy w mieście i zarobilismy z kolegą ok. 10zł, a na koniec kolędy, gdy ksiądz usłyszał jak o tym mówimy, wyjął z koperty po 20zł. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @domofon: a ja wyciągnąłem tyle ile udało mi się wyciągnąć. Z puszki.

      Ksiądz brał w łapę, a my chodziliśmy z puszką i do niej ludzie wrzucali jako "dla ministrantów". Ksiądz w swej dobroci te puszki podp%!!%$@ił i powiedział, że idzie "na misje" ^^. Wyciągało (przechylamy puszkę, jakimś pręcikiem monetka po monetce, czasami banknot jakiś) się z reguły po 30zł/łebka za jeden dzień chodzenia (a z 6 godzin).

      Z historyjek. Najbardziej mnie wk#!%iało jak ksiądz, grubasek, wp%!!%$@ił sobie z domownikami kolację, zeszła mu około godzinka, a my w tym czasie czekaliśmy na zewnątrz przy siarczystym -10/-15 mrozie. Po tym incdydencie spasowaliśmy z wyciąganiem kasy bo nikt nie miał jaj, żeby ściągnąć ręczkawiczki na tym wypizgówku. :p

      Można jeszcze dodać jak pukamy do drzwi, otwiera mała dziewczynka. Pytamy się czy są rodzice. Ona sp#$#$#@a gdzieś wgłąb domu, wraca i mówi "mama mówi, że jej nie ma". Dopóki tego na własne uszy nie usłyszałem byłem przekonany, że to tylko tępa legenda. :)

      Ah, jeszcze jedna. Pamiątkę po niej mam do dziś i będę miał do końca życia zapewne. Odpust, kościół wypełniony po same brzegi, przychodzi moment dzwonienia "dzwonkami" (coś w tym stylu). Ja jako zapalony gówniarz ochoczo nimi machałem. Za trzecim machnięciem przyp%!!%$@iłem sobie konkretnie w szczękę, uj!$!łem kawałek jedynki. Dziwne uczucie. Zlewa kolegów ministrantów też nieprzeciętna :d. Ze 3 razy mi ten ząb wypadł (na bułce, na lizaku, na bułce), a teraz mam na sztyfcie i jestem happy. Poza tym, że !$%$owo wygląda. X[

    •  

      pokaż komentarz

      @chanelzeg: przez te 10 lat raczej nic się nie zmieniło, wątpię, żeby zaczęli ministrantom papierki dawać.

    •  

      pokaż komentarz

      @arcanos: Twoja zębowa historia jest niesamowita, rozbawiłeś mnie do łez :_D

    •  

      pokaż komentarz

      @arcanos: U mnie pieniądze z puszki miały iść na 'salkę ministrancką' gdzie były różne gry typu piłkarzyki, ping pong oraz na obóz, który był organizowany na wakacjach. Ale i tak najlepsi byli ludzie, którzy jak widzieli te puszki to wyciągali dodatkowo 2zł wrzucali do puszki, a banknoty wciskali nam na siłę do ręki/kieszeni dodając: 'kościół i tak ma za dużo kasy, a wam też coś się należy'. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @domofon @dzoker
      Zależy gdzie. Kumpel jednego roku zebrał tyle, że z samej kolędy kupił sobie całkiem niezłego kompa, więc i papierki musiały się trafiać. Inna sprawa, że to on ustalał trasy (na jaką ulicę idzie jaki ministrant), więc wybrał sobie co lepsze kąski ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @domofon: Na najlepszych trasach można było wyciągnąć ok 120zł. Tyle, że było takich bardzo mało. Dosłownie kilka. Reszta to przeciętniaki za 50-60zł

    •  
      P........e

      +5

      pokaż komentarz

      @domofon: Jako że byłem ministrantem a jestem ateistą bez skrupułów powiem że to dobry biznes. Na mojej parafii w mieście gdzie są prawie same bloki z tego co ludzie dawali było zazwyczaj około 50-70zł na jednego. Oczywiście z jakieś 90% ministrantów przechylało zupełnie przypadkiem puszkę co dawało łącznie jakieś około 100zł dla jednego. Rekord to było 165 w moim przypadku. Czyli po komentarzach widać że wszędzie podobnie. Księża pod tym względem lepsi nie są. Raz po kolędzie bardzo młody ksiądz zaraz po święceniu (jego pierwsza parafia) dał nam po 50zł. Pierwszy raz się z takim czymś spotkałem więc spytałem z jakiej to okazji. Odpowiedź była -Pani Basia (kobieta od finansów na parafii) nie musi wszystkiego dostać.

    •  

      pokaż komentarz

      @arcanos: A to wy mieliście trochę lipę z tymi puszkami :P
      Mnie najwięcej udało się wyciągnąć 140 zł z jednej kolędy , a najmniej około 30 zł
      A częstotliwość chodzenia po kolędzie "w sezonie" zależała od ilości zebranych podpisów do specjalnego dzienniczka przez cały rok, hardkorzy potrafili mieć nawet po 300-350 podpisów, czyli 250 odbytych mszy, majówek, itp ;D

    •  

      pokaż komentarz

      @domofon: A u mnie księża chodzą sobie sami. A ci co chcą sobie zarobić organizują się w grupy kolędników. Starsi bez przebrania ze słabym głosem niestety nie mogą liczyć na żadną kasę, a zdarzają się tacy. Za to dobrze prezentująca się grupa jest mile widziana.

    •  

      pokaż komentarz

      @domofon: U mnie na parafii można było zarobić od 50zł do nawet 160-170zł na łebka. Za dzień kolędowania. Ksiądz zależnie od obecności na mszach w całym roku wysyłał ministrantów 1-4 razy na kolędę. Im więcej domów miałeś do obejścia (bywało od 8 do nawet 30) tym więcej zarabiałeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @isomalta: no mi też się płakać chciało po tym incydencie. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: Ja pamietam jak uzbierałem kiedyś 160 000. Jak na dzieciaka w 4 klasie podstawówki to była kupa kasy! Starczyło na kupno chyba czterech kaset audio (z hologramami!)

      Chociaz patrząc na wyniki małej ankiety zamieszczonej kilka dni temu to raczej mało kto z wykopowiczów będzie wiedział co to są kasety audio z hologramami ;(

    •  

      pokaż komentarz

      @beazee: Ja wiem co to były kasety z hologramami :) Tylko czy ten hologram był do czegoś potrzebny? Z tego co pamiętam to był tylko na oryginalnych kasetach. Ach, te szalone czasy VHS :)

    •  

      pokaż komentarz

      @BQP: Hologramy na kasecie to wtedy szpan niegorszy niż wyciagnąć teraz iPada :)

    •  

      pokaż komentarz

      @beazee: W sumie racja. Nieźle to wszystko zapiernicza do przodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @domofon: Ja mieszkałam w małej wiosce- mój brat był ministrantem latami. W sumie rzadko dostawali konkretną kasę( ksiądz zresztą też), ale na ogół z 30zł/dzień było + słodycze ( mieli geniusze plecaczek z sobą, aby ludzie nie wiedzieli jaką kolekcję już zebrali:), później w domu długo to wcinaliśmy w czwórkę.
      Ogólnie brat lubił kolędy, bo w przeciwieństwie do opisanych w tekście zwyczajów ministranci zawsze chodzili dom do przodu i ten sam czas co ksiądz( średnio po30-45minut) siedzieli sobie z gospodarzami częstowani smakołykami - na ogół ludzie kazali im brać więcej np. dla młodszego rodzeństwa- mnóstwo pomarańczy, mandarynek, ciastek i czekolady,choć kiedyś ktoś dał im np. szynkę:)
      Któryś rok poszedł w ciut zniszczonych butach, bo nowe przemoczył i wiara dawała mu kasę aby sobie kupił nowe - z 400zł wyciagnął

  •  
    T....7

    -47

    pokaż komentarz

    Zminusujcie mnie ale nie kumam fragmentu ze snickersem :/.

1 2 3 4 5 6 7 ... 17 18 następna