•  

    pokaż komentarz

    O ile rzeczywiscie poziom szkolnictwa wyzszego w Stanach stoi na wysokim poziomie i ksztalca one mnostwo doskonalych pracownikow naukowych (ila razy slyszeliscie "Kolejne odkrycie amerykanskich naukowcow) to poziom edukacji zwyklego obywatela US and A jest dosc mierny. Filmik na ktorym obnazana jest ich czysta glupota jest dosc znany, wiec chyba nie musze podawac argumentow. Oczywiscie, dopuszczam mozliwosc odpowiedniego doboru klipow i wypowiedzi do niego, ale 60% Amerykanów wierzy co do slowa w teorie kreacjonizmu, 50% nie ma pojecia o tym ze to Ziemia Krazy dookola Słońca i tylko w tym kraju mozliwe jest istenienie czegos takiego jak "Towarzystwo Plaskiej Ziemii" (nie musze mowic w co wierze, ba! maja dowody)

    •  

      pokaż komentarz

      Przeciętny Polak zna 100 różnych stolic na świecie i potrafi wskazać je na mapie.
      Wie co krąży wokół czego. Wie, gdzie leży kraj, w którym giną żołnierze broniący w jego imieniu demokracji.

      I co z tego?

    •  

      pokaż komentarz

      Nie wiecie o co chodzi? Jedna wąska grupa do kierowania a reszta do roboty. Oni ledwo czytać potrafią (analfabetyzm funkcyjny- potrafi się coś przeczytać, ale pozostaje się na poziomie formy i ciężko jest zrozumieć treść)

    •  

      pokaż komentarz

      Nie chce po prostu zeby Stany jako kraj gdzie jest najwiecej najlepszych uniwerkow byl traktowany jak swiatowe zaglebie madrosci - bo Ameryka to imperium głupoty.

    •  

      pokaż komentarz

      @1plactyc, nie o to chodzi. Po prostu zdolności ludzi opisuje krzywa Gaussa, większość ludzi [około 66%] przebywa sobie w granicach IQ 85-115. Dla rozwoju cywilizacji liczą się ludzie z IQ powyżej 115, a dla rozwoju nauki ci z IQ powyżej 130, z tym, że ci ostatni stanowią mniej niż 5% populacji. W naszym interesie jest żeby np. nasz lekarz był z tej grupy z IQ nie mniejszym niż 115, a jeszcze lepiej nie mniej niż 130, tego samego chcielibyśmy od ludzi, którzy konstruują nasze samochody czy samoloty. Ludzie zarządzający gospodarką też nie mogą należeć do przeciętnej. I w końcu jest tak, że 10-20% populacji gromadzi 80-90% dóbr i również wpływa w 80-90% na rozwój społeczeństwa.
      Bo prawda jest taka, że z praktycznie każdego profesora fizyki można w ostateczności zrobić kopacza dołów, ale zrobienie profesora fizyki nie jest możliwe w przypadku każdego z kopaczy dołów.

    •  

      pokaż komentarz

      @przemelek, prawie ze wszystkim się zgadzam, plus :)
      ale ta puenta była zbyt pochopna, bo czy pracowałeś kiedyś jako blue collar worker? :P bo chyba mało wiesz o filozofii kopania dołów, jak ktoś ma większy potencjał niż 110 IQ to raczej zmieni pracę albo zostanie bezrobotnym, uważam ;]

    •  

      pokaż komentarz

      Z tym że Ameryka to imperium głupoty, trudno się zgodzić. Amerykanów jest po prostu ponad 6 razy więcej niż Polaków, stąd rażące przypadki są częściej widoczne i nagłaśniane. U nas też dziwaków przecież nie brakuje. Uniwersytety w USA są tak wysoko dlatego, że tam studiują (najlepsi) ludzie z całego świata - Wolszczan w Polsce nie zrobiłby takiej kariery jak w Stanach...

  •  

    pokaż komentarz

    Nie ma konkurencji wśród uczelni wyższych, to i poziom słaby. Co się dziwić - dopóki w edukacji nie będzie decydował konsument - czyli student - lecz urzędnicy ministerstwa czy leciwi naukowcy oderwani od rzeczywistości i przywiązani do publicznego grosza, nie ma się co spodziewać jakiś zmian na lepsze. Strach pomyśleć ile kasy się marnuje co roku przy finansowaniu miernych uczelni.

    •  

      pokaż komentarz

      A Twoim zdaniem to ludzie walili by drzwiami i oknami tam gdzie poziom jest wysoki czy tam gdzie można sobie "postudiować"?

    •  

      pokaż komentarz

      Oczywiście, że tam gdzie poziom jest wysoki.

    •  

      pokaż komentarz

      To skąd taki rozkwit uczelni po nazwach których już wiadomo, że to jest jakaś kpina? Albo takie popularne kierunki jak marketing i zarządzanie, turystyka czy politologia?

    •  

      pokaż komentarz

      Stąd, że w Polsce z jakiegoś powodu powstało przekonanie, że każdy musi być co najmniej licencjatem/inżynierem, a powinien być magistrem.
      Fakty są takie, że na uczelniach-krzakach nie jest trudno się dostać i utrzymać, a na uczelniach, które jakiśtam poziom w "rodzimych" rankingach prezentują i owszem.

    •  

      pokaż komentarz

      wiele zależy jeszcze od kryteriów oceny uczelni, bo branych jest często sporo czynników, które tak naprawdę nie mają jakiegoś większego wpływu (ze statystycznego punktu mogą być istotne, ale nie decydują o ogólnym poziomie)... można by tu wymienić ilość osób na jeden komputer, ilość studentów na wykładowcę, dostęp do bezprzewodowego internetu, liczba sal dydaktycznych, ilość publikacji w piśmie X, itd, itp

      dodatkowo ocenie poddawane są całe uczelnie, a nie wydziały (nie mówiąc już o katedrach) - mało jaka placówka ma rozwinięte na wysokim poziomie wszystkie swoje człony... poza tym i tak najwięcej zależy od samych studentów - jeżeli ktoś chce się nauczyć może to zrobić nawet samemu w domu, a dzisiaj u nas powstała moda studiowania dla samego studiowania...

    •  

      pokaż komentarz

      Zgadzam się z przedmówcą.. Teraz panuje moda na studia, nieważne jakie, byle by studia. Większość ludzi woli iść na jakąś mierną uczelnie by studiować 'cokolwiek'. Prawda jest taka że jeśli 1/10 z tych studentów dostanie pracę w zawodzie to będzie sukces... a wystarczyłoby mieć uprawnienia na spawacza, wózek widłowy czy zostać choćby murarzem, bo im często lepiej się potem w życiu powodzi niż takim 'magistrom'...

    •  

      pokaż komentarz

      @1plastyc: Będzie armia zawodowa, to zobaczysz, ile z tych śmiesznych "uczelni" padnie.

    •  

      pokaż komentarz

      Do poprzednika: uczelnie prywatne faktycznie będą padały, ale nie dlatego, że będzie armia zawodowa lub nie, tylko dlatego, że zaczął się niż demograficzny. Wg GUS w 2006 r. było 3,8 mln osób w wieku 19-24 lat, w obecnym już 3,65 mln, ale szacunki mówią, że w 2012 będzie 3,1 mln, a w 2020 będzie tylko 2,3 mln. Problem ten póki co dotyczy tak naprawdę tylko uczelni prywatnych, bo publiczne mają środki z budżetu i im niż wisi...

    •  

      pokaż komentarz

      http://www.youtube.com/watch?v=fJuNgBkloFE komentarz zbedny...

      ps kiedys wyczytalem gdzies statystyke, ze co piaty amerykanski absolwent szkoly wyzszej nie potrafi pokazac swojego panstwa na mapie swiata. Szczerze wole juz moja wogole nie sklasyfikowana politechnike poznanska.

    •  

      pokaż komentarz

      @yahoo: gwarantuję ci, że podobny uliczny performance można nakręcić również w Polsce.

    •  

      pokaż komentarz

      @Yahoo_
      nie wiem na jakiej podstawie wysnuwasz taki wniosek, ale akurat na mojej uczelni większość Amerykanów jest niesamowitych; mają doświadczenie, pasje, zacięcie do dobrego interesu i wiedzą jak wykłócić się o patent, czy opracowaną przez siebie technologię; ludzie w USA są po prostu przygotowywani do pracy i prawdziwego życia, a nie wkuwania ton stronic na tydzień przed sesją; na cholerę im wiedzieć szczegóły jak mają pojęcie ogólne i co najważniejsze, umieją posługiwać się zdobytymi umiejętnościami, a nie odwzorowywać po podanym przykładzie. Jestem na studiach magisterskich na University of Chicago (9 miejsce na świecie) i wiem, co mówię. Na początku musiałem wiele nadrobić (i wcale nie wkuwając wiedzy), by móc porozmawiać na konstruktywne tematy i krytycznie ocenić projekt danego doświadczenia, czy omówić raport. Ich system szkolnictwa wyższego po prostu działa bez zarzutu.

    •  

      pokaż komentarz

      @pawel_dom tylko pogratulowac. tylko zeby studiowac w USA trzeba byc albo kuresko zdolnym albo rodzice musza pracowac cale zycie zeby wyksztalcic 1 dziecko... ja pochodze z duzej rodziny, i biorac pod uwage ze lubie sie zabawic to pewno w stanach bym sobie nie postudiowal... peace

  •  

    pokaż komentarz

    Pisze to jako absolwent jednego z najlepszych angielskich uniwerkow, tak wiec nie bronie "swojej" uczelni".

    Ranking ten jest rankingiem uniwersytetow jako instytucji nie jakosci ksztalcenia ich studentow. Jesli ktos zajrzy do metodologii to szybko zobaczy, ze liczy sie ilosc nagrod nobla zdobytych przez absolwentow/pracownikow naukowych, liczba cytowan w magazynie "Nature and Science" (ktory w Polsce nie jest popularny i nasi naukowcy sie jakos specjalnie nie staraja by tam zaistniec).

    Wiekszosc tych kryteriow do zdobycia jest jedynie przez bardzo bogate uczelnie i ma sie nijak do tego jak ksztalceni sa zwykli studenci. Bo czy to, ze uczelnia ma np 3 laureatow Nobla oznacza, ze automatycznie studenci ucza sie czegos czego gdzie indziej by sie nie nauczyli? Czy to, ze jeden z doktorow zostal zacytowany w magazynie odrazu oznacza, ze grupa ktora nawet nie ma z nim zajec nagle jest lepiej wyksztalcona?

    Polskie uczelnie ksztalca bardzo cenionych pracownikow. Jesli mowimy jednak o ich wadach, to jest nia na pewno zbytnie skupienie sie na wpychaniu na sile wiedzy do glow studentow, a nie uczenie ich myslenia, kreatywnosci, rozwiazywania problemow i umiejetnosci wyszukiwania informacji. Zyjemy w swiecie, gdzie niemal kazda informacje mozna znalezc online, gdzie komputery i arkusze kalkulacyjne same policza za nas skomplikowane wzory - firmom zalezy teraz na pracownikach ktorzy potrafia sami znalezc informacje z roznych zrodel, a nastepnie umiejetnie polaczyc je w dobre rozwiazanie - a tego niestety nasze uniwerki nie ucza. Dlatego polscy absolwenci sa bardzo chetnie zatrudniani na poczatkowych pozycjach - czyli analityk, koder itp. gdzie sa tylko mrowkami wykonujacymi polecenia, za to awansuje sie absolwentow uczeli zagranicznych ktorzy sa lepsi w kontaktach miedzyludzkich, kierowaniu praca grupowa, relacjach z klientami, zarzadzaniu projektami, wymyslaniu rozwiazan itp.

  •  

    pokaż komentarz

    Harvard - płatny(dużo), prywatny
    Stanford - płatny, prywatny
    Barkeley - płatny, prywatny
    MIT - płatny, prywatny

    Hmm... Czy przypadkiem to, JAKA ma być ta reforma nie nasuwa się aż nazbyt brutalnie po lekturze szczytu listy najlepszych uczelni?

    •  

      pokaż komentarz

      Tak naprawdę to to są bardzo słabe uczelnie, udało im się wypromować tylko kilka wybitnych jednostek.
      UW i UJ są uczelniami o niebo lepszymi, bo skupiają się "na udostępnianiu pomocy dydaktycznych i naukowych szerokiej grupie studentów a nie na wąskiej sferze doświadczeń i badań (choć te drugie też są bardzo ważne)".

      A przynajmniej takie brednie wynikają z powyższych, co poniektórych, wypowiedzi :-)

    •  

      pokaż komentarz

      MIT - całkowicie pokrywa wszystkie zapotrzewowania finansowe KAŻDEGO ucznia, tzn. jeśli Ciebie stać to płacisz $50k rocznie, jak nie to pokrywają wszystkie koszty - moja koleżanka tam studiuje od roku i nic nie płaci
      Harvard - j.w.
      Stanford - również need blind, ale niestety tylko dla mieszkańców USA
      UC Berkeley - tym razem uczelnia stanowa, czyli PAŃSTWOWA, mają program pomocy finansowej, ale przyznam że nie rozmawiałem z nikim kto tam studiuje i nie wiem czy są aż tak hojni jak MIT, Harvard czy Stanford. Na pewno mają za to dwa razy niższy koszt nauki (przed wzięciem pod uwagę pomocy finansowej.)

      Po poprawie kilku błedów rzeczowych (te uniwersytety nie miałyby tak świetnych wyników gdyby nie niewyobrażalnie wielka pomoc finansowa dla studentów - tam nie studiują same dzieci bogatych rodziców...) muszę się zgodzić, że taki system jest o wiele lepszy niż polski.

      Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że USA jest wciąż ziemią obiecaną tysięcy świetnych młodych naukowców napędzających ich system edukacji, uniwersytety dostają gigantyczne dotacje od swoich byłych studentów, państwa (też...), wielkich firm komputerowych i nie tylko. W Polsce nie mamy odpowiedniej bazy, żeby coś takiego stworzyć...

    •  

      pokaż komentarz

      @kundziad - i na takim MIT, a chyba też innych z tych uczelni w USA jest tak, że więcej mają studentów na studiach postgraduate, czyli zwykle doktoranckich, niż na studiach pierwszego stopnia. Do tego dochodzi sytuacja, że na takim MIT na jednego doktoranta przypada chyba ciut więcej niż jeden doktor, a studenci biorą udział w normalnych pracach badawczych.
      W USA jest tak, że są uczelnie z ligi bluszczowej, które tworzą naukę i setki jeśli nie tysiące "uczelni", które odpowiadają poziomem naszym szkołom policealnym.
      Z tym, że u nas rynek wymusza by wszyscy dążyli do poziomu tych słabszych uczelni.

    •  

      pokaż komentarz

      Pamiętajmy również, że także i polskie uczelnie prywatne oferują zniżki i stypendia - nie tylko za wyniki, ale także za aktywność; poza tym dostają również środki z budżetu państwa (od niedawna) na stypendia. Znam osoby, które studiowały na najlepszych prywatnych polskich uczelniach przez 5 lat za darmo, bo wykorzystywały możliwości jakie dawała im szkoła.

  •  

    pokaż komentarz

    Uniwerek Jagiellonski i Warszawski jest w 3 setce a nie 4 (301-400). Znaczy zalezy jak liczyc;)