•  

    pokaż komentarz

    Zasady powinny być jasne - ubezpieczasz się i w razie jakiejś katastrofy dostajesz odszkodowanie, albo nie ubezpieczasz się - i w razie czegoś zaczynasz wszystko od początku. Pomoc tylko w podstawowym zakresie dla ubezpieczonych (aby przeżyć najtrudniejszy okres), a potem - volenti sit non iniuria (chcącemu nie dzieje się krzywda). Obecnie wielu (mówię głównie o rolnikach) nie płaci, a w razie czegoś rzad uruchamia rezerwy budżetowe, wypłacane są odszkodowania i zasiłki. Najwięcej tracą ci, którzy uczciwie sie czegoś dorobili i ubezpieczyli. W przypadku nieszczęścia dostaną kasę, ale jeśli nic się nie wydarzy - przepada. A jeśli ktoś się nie ubezpieczy - albo dostanie kasę, albo nic nie traci. I kto na tym wychodzi lepiej?

  •  
    m.......0

    0

    pokaż komentarz

    Biednym dopłaci państwo... ekhm DOPŁACĄ państwo!
    No tak, przecież huragany, wulkany to zmora naszego kraju. Zabawne, wystarczy nagrana trąba powietrzna (bo takich trąb od setek lat mamy w Polsce mnóstwo vide Szczecin lata 50', Lublin lata 30ste), żeby wmówić motłochowi, że potrzebuje ubezpieczenia.

    Ubezpieczyciele mają wspaniałe lobby, przypomnę tylko:

    "Kto przemocą lub podstępem doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem – podlega karze więzienia od sześciu miesięcy do pięciu lat."