•  

    pokaż komentarz

    Niech ten Łągiewka zamontuje swój zderzak na samochodzie i p#!$%#@nie w ścianę z prędkością 100 km/h. Jak przeżyje to znaczy, że wynalazek działa.

  •  

    pokaż komentarz

    No specjalnie się rejestruję aby to skomentować.
    Zderzak ten to nic więcej jak po prostu strefa zgniotu.
    Działą jak zwyczajna strefa zgniotu i tyle. Nie ma żadnych nadzwyczajnych właściowości.
    Dodatkowo niemożliwe jest w dzisiejszych czasach skonstruowanie takiego zderzaka który działałby w dużej skali z dużymi prędkościami zderzenia. Nie ma po prostu tak wytrzymałych materiałów do jego konstrukcji.
    Poza tym aby cokolwiek zdziałać walec który jest wprawiany w ruch wirowy musiałby ważyć tyle co reszta samochodu :D
    Zwykła strefa zgniotu lepsza.

    •  

      pokaż komentarz

      @1qazxc1: Ooo! Łągiewka całkiem skuteczny się okazał, zwerbował całkiem kumatego wykopowicza ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @1qazxc1: dokładnie, aż się zalogowałem żeby to napisać, uprzedziłeś mnie. Trochę rozwinę temat, dla tych którzy nie wiedzą jak działa strefa zgniotu: cały sekret polega na tym żeby zmianę prędkości rozłożyć w jak najdłuższym czasie. Przyspieszenie do zmiana prędkości w czasie, więc im dłuższy czas wytracania prędkości tym mniejsze przyspieszenie.

      Spójrzcie tutaj:
      http://www.youtube.com/watch?v=95xcPLf8M_g#t=3m42s

      pojazd wytraca prędkość w momencie stykania się ze ścianą. Przy włączonym mechanizmie czas stykania się jest większy, pojazd wytraca prędkość przez długi czas, traci energię kinetyczną w skutek czego odbija się już z mniejszą prędkością. Przy wyłączonym mechanizmie czas stykania się jest krótki, pojazd praktycznie nie traci energii kinetycznej (zamienia ją na krótką chwilę w energię potencjalną odkształceń, która za chwilę zamieniana jest z powrotem na energię kinetyczną), odbija się z większą prędkością. Także w pierwszym przypadku mamy zmianę prędkości = prędkość początkowa + prędkość po odbiciu (mała) a w drugim prędkość początkowa + prędkość po odbiciu (duża). Dodatkowo czas zmiany prędkości w pierwszym przypadku jest większy niż w drugim, także przyspieszenie z włączonym mechanizmem jest znacząco mniejsze niż z wyłączonym, nic dziwnego ze płytka nie spada.

      Jak ten fakt praktycznie wykorzystać? Trzeba tak zbudować pojazdy, żeby miały coś co wydłuży czas wytracania prędkości przez zamianę energii kinetycznej w inną formę energii (ważne żeby proces trwał długo). Czy to będzie stopniowe rozkręcanie koła zamachowego przez wciskanie wystającego pręta tak jak to ma miejsce w przypadku Łągiewki, czy to będzie stopniowe zgniatanie blachy, czy to będzie zgniatanie stosu poduszek przyczepionych do zderzaka to nie ma znaczenia, zasada jest ta sama i żadne nowe prawa fizyki się tu nie pojawiają.

      Żeby zderzak Łągiewki działał dla prędkości powiedzmy 100 km/h prawdopodobnie samochód musiałby być wyposażony w kilkumetrowy pręt przed sobą, tak aby mógł wytracać prędkość przez długi czas.

      Zadziwiające jest dla mnie to że w projekt tego typu angażują się pracownicy uczelni wyższych. A pana Łągiewki trochę mi szkoda...

    •  

      pokaż komentarz

      @temporary: Ale przyjrzyj się temu filmowi: http://www.youtube.com/watch?v=4_5oseSVUc4&feature=related
      Wyraźnie widać, że przy obu testach pojazd przemierza taką samą drogę od czasu uderzenia do całkowitego wytracenia prędkości. Pojazd wytraca prędkość w tym samym czasie, a tłok nadal pracuje. Wiadomo, że prawa fizyki nie są tu łamane, ale wyraźnie widać, że urządzenie ma bardzo wysoką skuteczność, raczej znacznie większą od zwykłej strefy zgniotu czy niedoskonałej sprężyny. Oczywiste, że nie sprawdzi się w autach, ale przy cumowaniu statków lub chociażby jako kozły hamujące na końcach torów kolejowych, czy też na samych połączeniach wagonów mogłoby być skuteczne. Nie łamiąc prawa fizyki, ale "pochłaniając" siły ze znaczną skutecznością.

    •  

      pokaż komentarz

      @cheslavv: Źle rozumujesz. Droga hamowania to właśnie ta droga jaką pojazd przemierza podczas "wgniatania" zderzaka. Tak więc droga hamowania jest dłuższa w przypadku zderzaka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Farrahan: Zauważ jednak, że wgniatanie zderzaka trwa jeszcze długo po uderzeniu. Samo zatrzymanie następuje niemal natychmiastowo, podobnie jak przy normalnym uderzeniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @cheslavv: Trwa jeszcze po zderzeniu, ale trwa także w trakcie zderzenia. Tak więc wydłuża drogę hamowania.

  •  

    pokaż komentarz

    Z tego co ja słyszałem od znajomego wykładowcy fizyki analizował on te filmy i zasady działania podane przez pana Łągiewkę i doszedł do wniosku, że zderzak owsem, działa ale jedynie jeżeli prędkości są małe a pojazd uderza idealnie prostopadle, środkiem zderzaka do przeszkody. Jak wiadomo 1) w warunkach drogowych rzadko zdarzają się uderzenie prostopadle w ścianę 2) ciężko jest przy czołówce z drugim samochodem trafić idealnie prostopadle w drugi samochód (bo zawsze dochodzą poślizgi, próby powrotu na pas itp). Ponadto przeprowadzane testy pokazują spore, ciężkie urządzenie które działa jedynie przy małych prędkościach przy uderzeniu w nieruchomy obiekt, przy wzroście prędkości siły rosną do kwadratu (a przy drugim samochodzie jadącym tyle samo - do sześcianu!!!), więc jeżdżąc 100 km/h i więcej zamiast małych autek miejskich musielibyśmy się przesiąść na 4 i 5-cio litrowe pickupy i całą pakę z tyłu przeznaczać na urządzenie (a że przy wzroście masy rosną też siły generowane przy zderzeniu więc zderzak musiałby być proporcjonalnie większy, a że wzrost masy zderzaka generuje wzrost masy pojazdu, więc trzeba większy silnik co daje większą masę i znowu wzrastają siły działającej przy zderzeniu... błędne koło). @Cheslavv napisał wyżej, że zderzak mógłby się sprawdzić jedynie przy cumowaniu statków lub jako kozły hamujące na końcach torów kolejowych, a ponieważ mamy już rozwiązania które się sprawdzają jako takie hamulce więc "zderzak" pozostaje czystą nikomu niepotrzebną fikcją patentową , a pan Łągiewka może dalej nakręcać spiralę paranoicznego strachu "to firmy ubezpieczeniowe spiskują żebym nie mógł wprowadzić mojego genialnego urządzenia na rynek!"

    •  

      pokaż komentarz

      @PasjansowyEgoista: więc ten zderzak do mojej taczki,jak znalazł?

    •  

      pokaż komentarz

      @PasjansowyEgoista: Im większa prędkość tym większa powinna byś strefa zgniotu takiego zderzaka. Dlatego wg mnie do samochodów to nie ma zbytnio zastosowania, bo by trzeba było z takim o metr wysuniętym przodem (lub tyłem) jeździć.
      Największe zastosowanie miałoby to jednak jako hamulec awaryjny w windzie, a raczej amortyzator przy zderzeniu z ziemią. Długość trzpienia nie ma znaczenia, a zderzenia są zawsze prostopadłe.

    •  

      pokaż komentarz

      @pepkin88: No właśnie, problem jest cały czas jeden - do najpowszechniejszego i najbardziej potrzebnego ludzkości zastosowania (samochody) zderzak się nie nadaje (z powodów wyżej wymienionych - masa i rozmiary vs możliwość "pochłaniania" siły kinetycznej - bardziej by się opłacało jeździć z metrowymi sprężynami albo gumowymi poduszkami na zderzakach), pan Łągiewka to doskonale wie, ale stosuje manipulację pokazując testy z malczanem, zderzak nadaje się co najwyżej do innych celów (np. windy, statki, pociągi) w których są już inne rozwiązania (hamulce szynowe, przeciwwagi itp). Czyli mamy już koło a mimo to pan "wynalazca" próbuje nas przekonać, że jego koło będzie bardziej okrągłe i potrzebuje jedynie kilkanaście milionów zł na "prawników"... Troszkę śmierdzi mi to przekrętem