•  

    pokaż komentarz

    @daj_mi_szyfr:

    Też jestem ciekaw o noclegu u mordercy, napisz coś więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      @daj_mi_szyfr:
      @aldon:

      W Armenii niedaleko miejscowości Echmiadzin jechałem sobie rowerkiem i z ulicy przywołało mnie dwóch mężczyzn. Obalali flaszkę. Porozmawialiśmy trochę. Kiedy jeden z nich dowiedział się, że nie mam gdzie spać, co więcej nie mam ze sobą palatki (namiotu) zaprosił mnie do siebie. Nie mam w zwyczaju odmawiać, więc się zgodziłem. Pół wsi śledziło ans wzrokiem, jeszcze wtedy nie wiedziałem dlaczego. Podczas kolacji, kiedy obaliliśmy kolejną butelkę owy jegomość wyznał mi, że 2 miesiące temu wyszedł z więzienia, w którym siedział 13 lat za morderstwo swojego brata, którego przyłapał w łóżku ze swoją żoną. Dodam tylko, że żona przygotowała nam kolację. Byłem mega scykany zasypiając wtedy. No ale obyło się bez przykrych konsekwencji.

  •  

    pokaż komentarz

    O! Szczerze mówiąc podziwiam, bo ja jakoś nie potrafię się zebrać na coś podobnego.

    A teraz pytania:
    1. Jak szukasz miejsc na nocleg?
    2. Jakieś niebezpieczne sytuacje?
    3. Wiele podróżujesz, więc jak ze znajomością języków obcych?

    •  

      pokaż komentarz

      @hevo:

      1.
      To złożony proces. Teraz robię to już trochę intuicyjnie. Składa się na niego wiele czynników. Zazwyczaj staram się rozpatrywać potencjalne miejsca noclegowe z perspektywy zagrożeń tj. warunków atmosferycznych, zwierząt i ludzi. Tak, to ludzie są wbrew pozorom największym zagrożeniem przy nocowaniu na dziko. Jakąś godzinę przed zmierzchem zaczynam rozglądać się za noclegiem. Tak aby póki jest jasno coś sobie upatrzyć. Jednak dopiero kiedy jest już ciemno i z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę wiedzieć, że nikt mnie nie przyuważył.

      2.
      Oj, najniebezpieczniejsza z dotychczasowych to z października na Cyprze
      Spędziłem na Cyprze 8 nocy - wszystkie na dziko. Podczas jednej z nich, w tureckiej części Cypru - miejscowości Girne niedaleko plaży upatrzyłem sobie szereg domków w stanie surowym. W środku wyglądały dość przyjemnie, tzn. nie było specjalnie dużo syfu. Póki było jasno poszedłem jeszcze pozwiedzać miasto, umyć się na stacji benzynowej i zjeść kolację na ławce w parku. Po zmierzchu, tak żeby nikt mnie nie zauważył wróciłem na upatrzone miejsce. W domku zauważyłem drewniane drzwi prowadzące na poddasze. Uchylenie ich powodowało mocne skrzypienie. Na wierchu rozłożyłem matę i śpiwór. Jednak ze względu na to, że w nocy było bardzo gorąco spałem w bokserkach na zewnątrz śpiwora. Zasnąłem około godziny 20. Po godzinie 23 usłyszałem dwa niepokojące męskie głosy. Zastygłem w bezruchu starając się nie szeleścić. Dwóch mężczyzn przez chwilę rozmawiało ze sobą po turecku. Nagle usłyszałem skrzypienie drzwi. Ciarki przeszły mi po całym ciele. Zerwałem się siadając na macie i patrząc w stronę coraz jaśniejszych schodów. Turek, chyba dozorca jest zaskoczony tak samo jak ja. Agresywnie bełkocze coś po turecku. Próbuję do niego po angielsku, ale on zdecydowanie odpowiada ‘no english!’ i ciągnie turecki monolog. Z gąszczu słów udaje mi się wyłapać tylko jedno: arkadash – co znaczy kolega, przyjaciel. Próbuję tłumaczyć mu, że jestem tylko ja no i jeśli to problem to się zmywam teraz, a jeśli nie to prześpię się do rana i nie będzie żadnego problemu. On chyba nie rozumie co do niego mówie. Zaczyna znów bablać po turecku z tym, że zaczyna używać kolejnego słowa, które akurat rozumiem. SEX!!! Powtarza je – bez przesady – siedem razy!!! [...] Gdy po drugim, czy trzecim ‘sex’ byłem już pewny o co chodzi zerwałem się na równe nogi, zdecydowanie, ale ze strachem w głosie odpowiadając ‘no!’ W życiu tak szybko nie ubierałem spodni!!! Spakowałem, a właściwie powrzucałem wszystko jak najszybciej do plecaka i przy akompaniamencie monotematyczności słów i obłędnych oczu Turka wybiegłem na ulicę. Śmiejcie się, ale mam traumę do teraz. Wtedy chodząc po nocy ulicami Girne ciągle wydawało mi się, że ktoś mnie śledzi. W przebieralni przy opuszczonym hotelu, gdzie później się rozłożyłem jeszcze długo nie potrafiłem zasnąć. Parafrazując słowa Górskiego w jednym ze skeczy Kabaretu Moralnego Niepokoju: najchętniej spałbym przy zapalonym świetle.

      3.
      Znam angielski w stopniu komunikatywnym, liznąłem trochę niemieckiego. Podczas podróżowania po wschodzie nabyłem tez trochę ruskiego. Generalnie wyznaję zasadę, że jak człowiek chce się dogadać z drugim człowiekiem to się dogada. Dużą rolę odgrywa mimika twarzy, uśmiech i gestykulacja.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie bałeś się czasem, że zrobiłeś wjazd na chatę jakiemuś żulowi?

  •  

    pokaż komentarz

    Dlaczego? Oszczędzasz zwiedzając? Taka zajawka?

  •  

    pokaż komentarz

    1. Najśmieszniejsza przygoda?
    2. Czy spotkałeś ludzi którzy proponowali jedzenie, nocleg?
    3. Ile czasu zajmują takie podróże?
    4. Czy podczas wyjazdów zostałeś okradziony?

    •  

      pokaż komentarz

      @daft_apple:

      1.
      Na jednej z parafii we Włoszech był włoski proboszcz i dwóch polskich wikarych. [...]Kiedy proboszcz zauważył mnie i 2 kumpli, zmierzył nas wzrokiem i mówi 'blablablablablabla Auschwitz blablablabla Auschwitz blablabla'. Myślimy, że pewnie był na wycieczce, czy z Polski kojarzy to miejsce. Ale polscy księża spojrzeli się na siebie i przetłumaczyli nam to tak : ‘Monsiniore mówi, że wyglądacie bardzo szczupło jak na Polaków'
      Innym razem w Syrii niedaleko wzgórz Golan byłem w domu u takich syryjczyków, którzy ugościli nas shishą, plackiem z kwaśnym mlekiem itp. Mieliśmy w zwyczaju zostawiać jakiś drobiazg ludziom, których po drodze spotykaliśmy. Był to obrazek Matki Boskiej Piekarskiej. Kiedy wręczyłem go głowie domu, on tak na ten obrazek spojrzał, wskazał na małego Jezuska i zapytał, czy to ja jak byłem mały ;-) Trochę mnie przecenił ;p

      2. Tak, oczywiście - jest to bardzo częste na wschodzie, zarówno w krajach muzułmańskich jak i postsowieckich. Ludzie są przeogromnie życzliwi, czasami aż do przesady. Prawie nigdy sam nie proszę kogoś o nocleg, ale tak samo jak dla mnie wszystko podczas drogi jest czymś nowym, przygodą to tym bardziej ja jestem ciekawostką dla tych ludzi - biała twarz w naszej wiosce zabitej dechami. Więc ludzie b. często zapraszają na żarcie i nocleg.
      3.
      To zależy od możliwości. Najdłuższa podróż, którą odbłyem samotnie trwała 72 dni. Inne dłuższe trwały 48, 40, 35dni no i mnóstwo od 2 dni do dwóch tygodni.
      4.
      Tak. Zostałem okradziony w Iranie z wszystkich dokumentów i pieniędzy. Katastrofa, ale to dłuższa historia do której odsyłam Cię na moją stronę: http://www.kryvan.yoyo.pl/iran3.php

1 2 3 4 5 6 7 ... 28 29 następna