•  

    pokaż komentarz

    @kryv: A czy takie podróże nie byłyby dla dziewczyn niebezpieczne? Może w męskim towarzystwie mniej, niż gdyby podróżowała sama, ale niestety, nie sądzę, że nawet podróżująca z kimś dziewczyna znalazłaby taką aprobatę i życzliwość jak Ty np. w krajach muzułmańskich czy na wschodzie Europy :( Jak uważasz, jak bardzo różniłoby się przyjęcie Ciebie a dziewczyny podróżującej samej lub z kimś?

  •  

    pokaż komentarz

    Stary, wygrałeś!
    Z Iranu:
    "Facet w taksówce, którą wracamy, na pulpicie ma biało-czerwony szalik reprezentacji Polski! Nie mówi po angielsku, więc nie jest mi w stanie wytłumaczyć, skąd go ma. Ale serce rośnie!:) "

    Masz zamiar napisać kiedyś jakąś książkę? Tego bloga o Iranie świetnie się czyta.

  •  

    pokaż komentarz

    W jakim celu robić hardkor-nocleg skoro bez wiekszych problemów a araczej całkowicie bezproblemowo można kimac gratis z hospitality club, coachsurfing nie wpominając o servas i esperantystach.
    Gratis najczęściej z wyżywieniem grzecznościowym ciepłym prysznicem i praniem plus opieka hosta.
    Nie bardzo rozumiem tę potrzebę robienia z siebie kloszarda/squatersa/survivalowca.

    •  

      pokaż komentarz

      @o90: Zdarzyło mi się kimać kilka razy z couchsurfingu, jednak często wolę przekimać się na luzie w outdoorze;-) Co więcej podróżując na spontanie, bez konkretnych planów - nie wiedząc gdzie będę jutro, a tym bardziej za tydzień nie ma szans na sensowne szukanie noclegów przez CS. Tym bardziej nocując w na prawdę ciekawych miejscach, wsiach zabitych dechami, gdzie nie ma czasem Internetu w promieniu 100km nie ma tym bardziej możliwości takiego nocowania.

      Nie bardzo rozumiem tę potrzebę robienia z siebie kloszarda/squatersa/survivalowca.
      Ja określam siebie jako skrytonocnik
      Pozdrawiam

  •  

    pokaż komentarz

    Jak było z higieną w podróży i ubraniami na zmianę ? Po tygodniu waliło od ciebie jak od rasowego menela ? :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Maxxtom: Nocując w schronisku dla bezdomnych w Batumi taki obrazek. Ławka przed schroniskiem siedzimy i czekamy na otwarcie, ja, jakaś babka z 6 reklamówkami, i jakiś facet- widać chory. Wszyscy śmierdzimy. To jest trochę nie do opisania i nie do wyobrażenia, jeśli człowiek tego nie przeżył na własnej skórze.
      Ubrania przepieram na bieżąco, najczęściej korzystając z wody na stacjach benzynowych, albo u ludzi - b. często są to jednak noclegi u ludzi
      Biorę ze soba mydło, obciętą szczoteczkę do zębów i koncentrat pasty. http://i43.tinypic.com/282kec4.jpg Do tego ścierka z mikrofibry jako ręcznik.

  •  

    pokaż komentarz

    Super AMA, akurat w te wakacje jechałem z Gdańska do Francji na rowerze z kolegą, bez ustalanych noclegów, ale mieliśmy namiot - jednak często nocowaliśmy albo przez couchsurfing albo u kogoś w ogródku.

    Jednak w drodze powrotnej, autostopem, zdarzyło nam się nocować na dziko blisko centrum Paryża (za pierwszą obwodnicą), pod gołym niebem, przy korcie tenisowym w jakiejś murzyńsko-pakistańskiej dzielnicy - chcieliśmy pod pobliskim mostem, ale był już zajęty przez regularnych bezdomnych : / Świetna przygoda, w następne wakacje też chcemy coś tanim kosztem, a w te ferie chcę tanimi liniami po Europie polatać :)

    Zdarzyło Ci się na szlaku z kimś skumać i np. parę dni razem podróżować albo szukając noclegu przenocować z kimś jeszcze?

    I jak będziesz jechał do którejś z Ameryk, to zaaabieeerz mnieeee, bo to moje marzenie :D

    261 km rowerem sporo, moja życiówka koło 160 km, ale na rowerze nie jeżdżę W OGÓLE, więc chyba nie tak źle :)

    I skądś znam to, że do takich podróży nie ma chętnych - spośród moich znajomych na rower nie był NIKT chętny - a przecież co drugi-trzeci dzień była szansa na prysznic, czasem dawało radę w łóżku się przespać. Podróżowanie extra sprawa, cieszę się, że są jeszcze tacy ludzie, jak Ty (czy trochę ja).

    •  

      pokaż komentarz

      @Luxik: Gratuluję równie ciekawej podróży:) Czasem spotkało się na kogoś na trasie, popedałowało razem, ale nie więcej niż jeden dzień. W okolicach jeziora Van w Kurdystanie spotkałem podróżującego stopem Ukraińca, z którym nocowałem razem w jego namiocie. Kilka razy złapało się też stopa na doczepkę z kimś.
      No na tę Amerykę to muszę wpierw jakąś kasę znaleźć:)
      Pozdrawiam serdecznie:)