BRRRRRRRRRRRRRRRRRT

  •  

    Znajomy z USA przyleci do Polski i pyta co chciałbym żeby mi przywiózł. Co polecacie? Jest jakiś must-have ze stanów tak jak z Czech czekolady przywożą, a z Niemiec proszki do prania? :D

    #usa #podroze

  •  

    Czeka mnie kilkanaście dni pracy po 15h bez żadnego dnia przerwy ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    +: compix
  •  

    Kroniki Gothic II Noc Kruka – część XVIII (Stan postaci poziom 48 – ŁOWCA SMOKÓW –ROZDZIAŁ 6)

    Jeśli chcesz być wołany do następnych kronik, plusuj komentarz na dole!

    Dla nieświadomych #gothickroniki to autorski tag, w którym dzielę się wrażeniami z gry Gothic (obecnie Gothic II), którą mnóstwo osób zna na pamięć, a je przechodzę ją pierwszy raz.

    POWRÓT DO KHORINIS
    Pokonałem smoki, wróciłem z przełęczy, a moim następnym celem jest Dwór Irdorath. Zapewne w księdze danej dla Pyrokara znajdują się wskazówki co do tego jak mogę się tam dostać. Dlatego też po powrocie z przełęczy udałem się do Xardasa celem wyjaśnienia paru spraw.
    Aż tu patrzę, a przed wieżą Xardasa stoi Lester. Co tu robi? Po rozmowie z nim ujawnia się niewygodna dla mnie prawda. Xardasa nie ma, zostawił w wieży swoje demony, a mi zostawił list. List, z treści którego wynikało, że oczywiście on już WIE o tym, że szukam dworu Irdorath oraz dał mi zaklęcie za pomocą którego otworzę tą magiczną księgę! Kurde.. gdzie on polazł w takiej chwili? Moja pierwsza myśl, której się trzymam, poszedł do dworu Irdorath i pewnie przed ostatecznym starciem pojawi się dając mi ostateczne wskazówki, jak niegdyś w Świątyni śniącego. Ale to trochę nie miałoby sensu. Skoro to takie proste, by się tam udać, to czemu na mnie nie poczekał i nie zabrał mnie ze sobą?
    Pytania pytania i pytania. Coraz bardziej mi ten Xardas śmierdzi… Lesterowi również, któremu dokuczają coraz mocniejsze bóle głowy. Może Poszukiwacze również go opętali? Ale niestety nie miałem żadnego sposobu ani dialogu by to sprawdzić. Nie mogłem się jednak oprzeć by nie sprawdzić owej Wieży. Wszedłem do środka i zaatakowały mnie z miejsca znajome demony Xardasa. Nie były co prawda jakimś mocnym wyzwaniem, zwłaszcza, że w pewnym momencie zaklinowały się w ścianie xD No ale myślałem, że może w wieży znajdę jakiś smaczek, bądź ukryte skarby, ale nic z tego ;(
    Skorzystałem z okazji i ulepszyłem szpon Beliara.

    POWRÓT DO KLASZTORU
    Nie zwlekałem ani chwili dłużej i natychmiast teleportowałem się do klasztoru celem odnalezienia księgi Irdorath. Pyrokar okazał swój strach przed tym miejscem, że jest to jedna z 4 świątyń Beliara i że jest to najpotężniejsza z nich. Potem pozwolił mi zejść do podziemi, by zabrać księgę, której nie potrafią otworzyć (ciekaw jestem ich min kiedy ja ją otworzę).
    Zszedłem do podziemi, gdzie znów zalał mnie mroczny ambient i poczułem się jak w grobowcu. Jeszcze ten strażnik … ja piernicze, on chyba jest jakiś opętany. Ale pozwolił mi przejść. Znalazłem księgę na jednym ze stołów alchemicznych i otworzyłem ją! Rozbłysłem światłem i znalazłem list oraz klucz. Ale poczułem się jeszcze do obowiązku sprawdzenia tego miejsca, jak ja to zawsze robię. I w ten sposób odkryłem tajemne przejście za biblioteczką naciskając na lampę. Kiedy znalazłem się w korytarzu to zobaczyłem co tam jest w księdze Irdorath. Aaaa, a więc Xardas zostawił mi tam wskazówki oraz klucz do dalszych podziemi klasztoru! Spryciarz, ale jednocześnie creepy, ten mag jest zawsze o krok przed wszystkimi.
    W podziemiach nagle usłyszałem głośny ryk, który sprawił, że aż podskoczyłem na krześle. Ja pierniczę… i jeszcze szkielety mnie zaatakowały. Kurde Gothic, jednak najlepiej sobie radzisz w budowaniu mrocznego klimatu, tam najlepiej odczuwa się rozrywkę! Musiałem więc stoczyć walki ze szkieletami, na samym końcu z jakimś mroczniejszym ich przywódcą. A zdobyty klucz z księgi pozwolił mi wejść do ukrytej komnaty. Tam pojawiły się nagle z 4 demony oraz Książę Demonów, którego Szpon Beliara skutecznie rozłożył, a ja mogłem się przyjrzeć co też Xardas tu takiego ukrył.
    A ukrył tutaj zakurzoną księgę oraz mapę dworu Irdorath, którą bezi skomentował, że trzeba będzie mieć statek. Kurde, czyli trzeba będzie poprosić Hagena o ich statek, albo skądś skombinować, może od piratów i Grega?
    Ciekawsza natomiast była księga, która wspominała o najwspanialszym orężu na smoki, a instrukcję jak taką broń wykonać spisał w almanachu. Almanachu, który był przecież w tej komnacie!
    Od razu rzuciłem się na treść wspomnianej księgi, z której wynikało, że można zrobić niesamowicie potężną zbroję, oraz broń. Jednakże potrzeba do tego smoczych łusek, smoczej krwi (aa to dlatego mi polecaliście naukę wydobywania… kurde, mam nadzieję, że nie jest za późno) oraz magicznej rudy! A no właśnie, a ja jej w ekwipunku mam koło 15 bryłek. Chyba starczy, mam nadzieję, bo jak na standardy Gothica I, to nawet złamanej pochodni bym nie kupił. Znalazłem tez miksturę o nazwie Łzy Innosa, o działaniu nieznanym. Gdy spróbowałem ją wypić to spaliło mnie na wiór… xD
    Jeden ze smoków wspominał o tym, że potrzeba mi 5 ludzi, którzy gotowi są pójść za mną na pewną śmierć, oraz najlepszej zbroi i oręża. Wiedzę o tym wszystkim już mam, także mogę się zacząć przygotowywać do mojej ostatecznej wyprawy.

    PRZYGOTOWANIA I ZBIERANIE ZAŁOGI.
    Pyrokar nie krył zdumienia oraz słusznego krytycyzmu moich zachowań i konszachtów z Xardasem. W świetle ostatnich wydarzeń jest on najbardziej intrygującą i tajemniczą postacią w całej dotychczasowej grze. Nie mniej mag ognia jeszcze raz postanowił życzyć mi szczęścia na dworze nieprzyjaciela, a także utwierdził mnie w przekonaniu, że Łzy Innosa są dla magów ognia, a nie dla Łowcy smoków xD Cóż, szkoda…
    Ja natomiast poczułem się w obowiązku do powrotu na ziemie Onara by zagadać do Gorna, zwerbować go do swojej załogi oraz zagadać do Benneta o zbroję. Tutaj do dyskusji włączył się również Lee, który dał mi wskazówkę, w jaki sposób mogę przejąć okręt Paladynów oraz kogo mogę wziąć do załogi, a bez kapitana się nie obędzie.
    Takie przygotowywanie się do bitwy i zbieranie swojej armii jest ciężko tutaj spójnie opisać, dlatego pozwólcie, że ograniczę się do najważniejszych podpunktów oraz rzeczy które zrobiłem:

    - Po pierwsze, kupiłem u Benneta Ciężki Pancerz Łowcy smoków za rekordową kwotę 20 tyś! Po tym wszystkim zostało mi tylko 5 koła kasy xD Ale za to mam zbroję nie lada!
    - Nauczyłem się u kowala wykuwania mieczy, oraz wykuwania mieczy z magicznej rudy celem wykucia najlepszego miecza w grze (jak mi sugerowaliście, że najlepszy miecz trzeba wykuć, a nie zdobyć). Jednakże celem tego wykucia muszę udać się do górniczej doliny.
    - Torlof może zostać kapitanem mojego statku, ale moim bardzo śmiałym zadaniem jest otwarcie bramy w zamku w górniczej dolinie :D
    - U Benneta dostałem też zadanie przynoszenia dla niego smoczych jaj, dał mi nawet mapę ze wszystkimi jaskiniami Khorinis. Uznałem to za niezły impuls by wyruszyć w podróż po całej wyspie celem wybicia potworów, pozbierania tabliczek zwiększających statystyki, czy znalezieniu szczawiów królewskich. Oraz ogólnie odwiedzeniu miejsc, które kiedyś wydawały mi się zbyt trudne.
    - Zwerbowałem Lestera do swojej załogi

    Ogólnie Khorinis i okolice stały się najbardziej niebezpiecznym miejscem w całej grze. Kiedy rozpocząłem podróż, tak natykałem się co rusz na orków (jak na farmie Lobarta, któremu pomogłem), jaszczuroludów, którzy skryli się w jaskiniach, czy nawet na orków elity. Jaja smoków zostały dobrze ukryte, czasem występowały nie bezpośrednio w jaskini, a np. w krzaku obok, za jakimś grobem, albo przy drzewach. Było to mozolnie męczące, ale przy okazji znalazłem jaskinie, których nigdy nie odnalazłem w czasie regularnych sesji gry. Jak np. w pewnym zagajniku, jaskinia ukryta za gąszczem roślin pokrywających skały. W środku była jakaś mała świątynia z dwoma posągami i skrzynią po środku, ale niestety bez klucza nie mogłem tego otworzyć… Albo np. jaskinia niedaleko obozu Dextera, nie ta pierwsza, ale ukryta za ścieżką odchodzącą od jego chaty. Nigdy tam nie byłem, a musiałem stoczyć walki z zombiakami, mnóstwem szkieletów (którzy napierdalali się z Jaszczuroludami xD). Dokończyłem również wyzwanie na farmie Onara w grobowcu. Tutaj okazało się, że po pokonaniu szkeieletów oraz magów pojawia się STRAŻNIK KRYPTY w otoczeniu szkieletów-magów. Jest to w pewnym sensie świetny motyw, by zrobić miejsca w świecie gry, gdzie dopiero a tym etapie jesteśmy w stanie to przejść, ale z drugiej strony przydałaby się adekwatna do tego nagroda, albo wyjaśnienie. Chociaż można by po prostu rzec, że świat Gothica poniekąd stawia na realizm i nie ZAWSZE musimy dostać nagrodę czy wyjaśnienie. Aura tajemnicy robi swoje, a zauważyłem, że podawanie wszystkiego na tacy lekko odbiera magię wszystkiemu.
    W pewnym momencie jednak poczułem się za bardzo zmęczony tym wszystkim, tym całym zbieractwem, chodzeniem po całej mapie i czyszczeniu z każdego elementu. Dlatego uznałem za słuszne skończenie tej całej zabawy w momencie gdy tylko zebrałem wszystkie smocze jaja. Nie zebrałem wszystkich tabliczek czy roślin. Uznałem, że i bez tego mam naprawdę mocną postać (Ork-Elita jest do pokonania w łatwy sposób). Dlatego postawiłem wszystko na kartę „Teraz albo nigdy”.
    Smocze jaja oddałem Bennetowi, zaliczyłem u niego questa i tym samym zostało już mi tylko werbowanie załogi do końca.
    Na początku udałem się do Górniczej Doliny. Miałem ku temu 2 powody – po pierwsze: nauczyć się pozyskiwania smoczej krwii i zebranie jej ze smoków. A po drugie, żeby zrobić szalone zadanie dla Torlofa (i tak odpływam z wyspy ;)) Jeszcze jeden i ostatni raz udałem się do mojego miejsca, domu, zniszczonego przez smoki. Szybko udałem się do tego myśliwego na skale przy kamiennej fortecy, tam wydałem punkty nauki na smoczą krew (miałem tych punktów sporo bo nie wydawałem jej od razu po powrocie z górniczej doliny) i zebrałem ją z trucheł smoków.
    A następnie udałem się do zamku, gdzie patrząc z nostalgią na paladynów zakradłem się do strażnika bramy, ukradłem mu klucz, uśpiłem go czarem snu a następnie wszedłem do pomieszczenia z dźwignią.
    I szczerze, nie spodziewałem się, że to wydarzenie uruchomi cutscenkę, w której orkowie wkraczają do zamku! Tak jakby to wydarzenie było fabularnie zgodnym wyborem. Kurde jaka masakra, zewsząd pojawiły się orkowe elity, paladyni zostali zdziesiątkowani, a ja miałem okazję by sobie jeszcze doekspić postać :D Paladyni oczywiście nie byli zadowoleni z tego, że ktoś otworzył bramę, dlatego po upewnieniu się, ze żadnego orka tam nie widzę…. spierdoliłem stamtąd xD

    Zdałem tutaj relację Torlofowi, który zgodził się, by zostać kapitanem mojego statku! Udałem się też do Lee, któremu zaufałem i który również przyda mi się na pokładzie. A tymczasem ja ze smoczej krwii oraz magicznej rudy zrobiłem Magiczne Ostrze na Smoki! Które potrzebuje aż 140 punktów siły. To mi przypomniało, że przecież potrzebuję zrobić z pozostałych roślin mikstury ( a jeszcze składniki udało mi się nabyć w sklepach, czy u Sagitty). Byłem więc w posiadaniu po wszystkim chyba z 7-8 mikstur siły, kilku mikstur życia, 4 gulaszy od Thekli, a jeszcze dodatkowo zjadłem polecane przez was jabłka.
    Kiedy wydałem pozostałe punkty nauki na siłę u Erola i użyłem całości moich tabliczek, tak mogłem z dumą stwierdzić, że moja siła dobiła do ponad 180 wartości!
    Pozostała więc tylko załoga.
    Mam Lee, Lestera, Miltena, Gorna, Benneta oraz Torlofa …
    DIEGO! Na śmierć o nim zapomniałem. Szybko teleportowałem się do Khorinis, do portu, a tutaj patrzę, Lares. Ooo ciebie też mogę wziąć, im więcej ludzi tym lepiej :D Witamy na pokładzie.
    Diego oczywiście był zainteresowany wyruszeniem, założył swoją słynną czerwoną zbroję i z dumą pomaszerował do portu. Ja tymczasem zauważyłem ustawionych Paladynów w dwóch rzędach stojących wzdłuż głównego chodnika w górnym mieście. Wybrałem się więc do Lorda Hagena, poinformowałem go, że zabiłem wszystkie smoki oraz… to, że orkowie zaatakowali zamek w górniczej dolinie. A tym samym Hagen zwolnił miejsce na statku :D
    Rozejrzałem się jeszcze po różnych miejscach w Khorinis i tym samym zwerbowałem jeszcze Vatrasa do drużyny, mag wody zawsze się przyda, zwłaszcza reprezentant Adanosa.
    Kiedy tak przechadzałem się jeszcze po mieście, które za niedługo opuszczę, tak trafiłem jeszcze do knajpy, gdzie powitał mnie strażnik Mario. Wyraził on głęboką chęć dołączenia do mojej załogi, jednakże z góry śmierdział mi jakimś podstępem, prawdopodobnie przed kimś ucieka, albo jakiś szpieg.
    Wiecie co? Uznałem, ze go wezmę. Jakby cwaniakował to po prostu dostanie w czapę. Podróż będzie ciekawsza.

    Wszystko zrobione, wszystkie miejsca odwiedzone, chyba nie ma sensu dłużej tu zabawiać…
    Ruszyłem do portu gdzie czekał już na mnie cały skład załogi. Nie miałem kompletnie pomysłu kogo jeszcze mógłbym zabrać. U Cavalorna nie było niestety opcji ;( Wilka też nie mogłem zabrać, bo osiedlił się na farmie.
    Diego, Lester, Milten, Gorn, Torlof, Lee, Bennet, Mario, Vatras, Lares – Oto mój zaufany (w większości) i miejmy nadzieję zwycięski skład przeciwko samemu Beliarowi.

    ZAŁOGA NAPRZÓD KU ZWYCIĘSTWU!

    ROZDZIAŁ 6 CZAS ZACZĄĆ!

    OPINIA:
    Zbieranie załogi pozwoliło mi trochę zweryfikować kogo tak naprawdę polubiłem w trakcie tej serii. Zdałem sobie sprawę, że bardzo dużą rolę w tej grze odgrywają postacie i ich autentyczne, choć czasami proste charaktery. Sam motyw z jajami w jaskiniach ciekawy, choć mam wrażenie że fabularnie potraktowany po macoszemu, skoro i tak idę złożyć wizytę złu w samym jego sercu. Najbardziej podobała mi się wizyta w klasztornych podziemiach. Gothic jednak błyszczy w momentach grozy, przerażenia i niepewności. Wydaje mi się jednak, że wraz z pójściem do centrum zła będę miał największą radochę z gry. Idę tam wyposażony w najlepsze co może być, co mi się nawet podoba, że tym razem ja sam musiałem sobie o to zadbać. A atak orków na zamek był świetnym momentem, takim pokazaniem, że górnicza dolina pozostaje zepsuta do końca, bo ona rządzi się swoimi prawami. Tymczasem ja położyłem się w łajbie kapitana i czekam aż dopłyniemy do dworu.

    #gothickroniki #gothic #gothic2 #gry
    pokaż całość

    źródło: G2.png

  •  

    nie uwierzycie ale @LAU-RA do mnie przyjeżdża i cieszę się jak mała kijanka

  •  

    Praca na wysokosci
    Praca na wysokosci
    Bo po chuj
    Na zie-mi

  •  

    room tour dla was wykopki

    źródło: 1xpps67w.png

    +: Astaroth_, MattCore +131 innych
  •  

    Elektryka prond nie tyka
    Niby pracuje u elektryka i robie tam jakies rzeczy z kablami ale widac ze sie jeszcze nie moge tak nazywać bo tak mn ostatnio pierdolło że o cie huj

  •  

    Tuż przed 23 siedziałem z koleżanką w parku. Podjechał do nas mężczyzna (wiem gdzie mieszka, znam jego dane), który już od kilku lat nęka mnie i mojego brata. Był na rowerze i powiedział: "Jaką masz czelność być w tym parku będąc pedałem?" Odpowiedziałem, że jest to miejsce publiczne i mogę tu siedzieć. Kazał mi "wyprdalać", groził, że "zdejmie kamery i mi wprdoli, albo podpali mi chałupę", bo "tu jest Łęczna i nie tolerujemy tutaj pedałów". Koleżanka zaczęła mu odpowiadać, że nas nie obchodzi jego zdanie, a on zaczął wyzywać ją od pedałek, bo się ze mną zadaje. Odjechał i myśleliśmy, że jest już ok, ale wrócił i mnie kopnął tak mocno, że przez godzinę kulałem. Taka sytuacja miała miejsce nie pierwszy raz, bo już raz groził mi, że "za**bie mojego brata siekierą" i kilkukrotnie krzyczał w moją stronę "pedał" z różnymi groźbami. Zadzwoniłem na policję, gdzie kazali zgłosić mi się na komisariat, ale na miejscu powiedzieli, że mam przyjść tam rano. Zrobię to.
    Napisałem też do Kampanii Przeciw Homofobii. Naprawdę boję się o własne życie.
    #teczowepaski #homoseksualizm #homofobia #lgbt #zalesie #patologiazewsi #patologiazmiasta #pomocy #leczna
    pokaż całość

  •  

    30cm ponad kodnikami se komunikacjom jade a ty se samokodem w korkach stoisz pacanie chacha

  •  

    Patrzcie jaką loszke 10/10 mam w swojej kolekcji par na tinderku ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #tinder #badoo #przegryw #podrywajzwykopem #ladnapani

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1563132844552.png

  •  

    jadłam dzisiaj czereśnie ciekawe ile robaków w nich było

  •  

    Kroniki Gothic II Noc Kruka – część XV (Stan postaci poziom 30 – ŁOWCA SMOKÓW –ROZDZIAŁ 3)

    Jeśli chcesz być wołany do następnych kronik, plusuj komentarz na dole!

    Dla nieświadomych #gothickroniki to autorski tag, w którym dzielę się wrażeniami z gry Gothic (obecnie Gothic II), którą mnóstwo osób zna na pamięć, a je przechodzę ją pierwszy raz.

    TL:DR – Rozpocząłem rozdział 3, oddałem Lordowi Hagenowi list od Garonda i mam się udać do klasztoru magów ognia. Wróg jednak nie śpi i wysłał za mną swoich przerażających Poszukiwaczy…

    POWRÓT Z GÓRNICZEJ DOLINY

    Kurcze, to był dopiero koszmar. Zostawiłem za sobą prawdziwe piekło. Paladyni zaszufladkowani w zamku, gdzie oblega ich banda orków, smoki pustoszą tereny, a ja ledwo uszedłem z życiem próbując się w tym wszystkim odnaleźć. No ale zagrożenie powoli może minąć, bo wróciłem z Górniczej Doliny i teraz muszę skierować się do Lorda Hagena.
    Wychodziłem z przełęczy i zobaczyłem jakiegoś maga przy wyjściu. Może to Milten, albo któryś z magów ognia? Albo Xardas? Ale nagle zobaczyłem czerwone ślepia, ekran mi zamigotał na krwistą czerwień, a z niemych ust owego maga dobył się złowrogi głos oznajmiający, że zaraz zginę. O kurwa!
    Ja pierdyle co to jest, Szponie Beliara atakuj. Zaatakowałem owego „Poszukiwacza” który pozbawił mnie większości HP swoim czarem ognia i udało mi się cudem go zabić. Cholera, co się dzieje? Kto to był?
    Otworzyłem bramę i patrzę, a dwaj Paladyni leżą martwi. A przy ich zwłokach runa z teleportem na przełęcz. Co tu się odwala?
    Poszedłem dalej i patrzę przy drodze stoi SMOCZY ZĘBACZ i kolejny z tych czarnych magów. Ale przed nimi czekał na mnie Lester. Lester? Jak się okazało, podczas mojej nieobecności w Khorinis rozpętało się piekło i Xardas mnie koniecznie oczekuje. Dał mi runę teleportacyjną do niego. Nie mogłem zwlekać. Tyle pytań w głowie.
    Złożyłem Xardasowi raport z mojej wyprawy, a nekromanta poinformował mnie, że wróg zdał sobie sprawę z mojej obecności i postanowił zagrać w otwarte karty wystawiając Poszukiwaczy. Dlatego moim priorytetem jest dostać się do miasta i zdobyć Oko Innosa. Kurde, no tego się nie spodziewałem. Wiedziałem, ze mogę zastać kolejne potwory, ale że TAKIE?
    Wyszedłem więc z wieży Xardasa i skierowałem się w stronę miasta. Tą samą drogą co na początku gry. I nagle patrzę, a w miejscu gdzie kiedyś był Cavalorn stoją WARGI. I to w dodatku w otoczeniu tego całego Poszukiwacza. Kurwa, nie zostawiłem piekła za sobą w górniczej dolinie. Wygląda na to, że przyniosłem je ze sobą. Teraz nawet w sielankowym miejscu muszę stać na baczności. Dobra, to napierdoliłem przeciwnikom do łbów piorunami. Ale nie było łatwo. Wargi to twarde psy, gryzą mocno i mają mocny pancerze. Agresywne w chuj.

    Nie mogłem się oprzeć by nie zajrzeć na farmę Lobarta, no kurde tych poszukiwaczy spotkałem po drodze chyba z 2-óch. Za każdym razem ekran mi ciemnieje, gadają o tym, że moja wędrówka się kończy i muszę z nimi walczyć. I ni jak nie idzie z nimi normalnie wygrać. To twarde sztuki. Aż strach pomyśleć co by było jakbym nie miał poziomu zdobytego z Jarkendaru. Okazało się jednak, ze owi poszukiwacza szukają MNIE, ale nie atakują innych, a tylko nękają. Zastanawiałem się właśnie czy owi magowie nie są jednymi z tych, co to przechodzą obok każdej farmy i spalają ją w pizdu. Otóż nie. Ale strach w oczach farmerów był mocno wyczuwalny. Na osłodzenie atmosfery wykonałem jednak zadanie dla jednego z farmerów przynosząc mu jego laskę. Laska, która była schowana przy kamiennym kręgu, którego pilnował cieniostwór. No ja pieprzę, teraz to stęskniłem się za polnymi bestiami ;( już wolę górniczą kolonię..

    KHORINIS

    Udało mi się jednak z trudem dostać z powrotem do miasta. I tutaj też wiele się pozmieniało. Na samym początku spotkałem DIEGO, który zabawnie wyglądał w stroju obywatela i który uknuł intrygę jak wyeksmitować jednego z mieszkańców górnego miasta celem zajęcia jego chaty. Potem dowiedziałem się od mieszkańców, że jeden z najemników jest oskarżony o zabicie LOTHARA, tego buca paladyna. To ile czasu mnie nie było? Czy teraz każda moja zmiana lokacji będzie obfitowała w jakieś dramatyczne wydarzenie? Niby 27 poziom na karku, w chuj potężna broń, a znowu poczułem się jak malutki robaczek w świecie pełnym zła. Kurde.
    Dobra, ustaliłem plan. W samym mieście miałem do załatwienia parę spraw, którymi chciałem się natychmiast zająć.
    Pierw pomogłem Diego, po pierwsze najpierw musiałem wrócić się do Górniczej Doliny po jego sakiewkę złota, na dawnym miejscu wymiany. Stoczyłem tam okrutne walki z orkami, przy których wkurwiałem się niemiłosiernie, ale ostatecznie znalazłem jego sakwę. Potem pomogłem Diego wykopać mieszkańca z jego chaty, żeby Diego mógł zamieszkać. Przy okazji Diego to niezły cwaniak, on to chyba poradziłby sobie w każdej sytuacji. Prawdziwy człowiek przedsiębiorczy. Nie chciałbym z nim zadzierać. W ogóle na samym początku zanim wszedłem do górnego miasta to mnie zaczepił paladyn, ze niby jestem winny przestępstwa i Lord Andre chce mnie widzieć. No to poszedłem do Lorda Andre a ten, że niby kogoś ważnego pobiłem. Co, gdzie jak, kiedy? No ale grzywna 100 zł nie była jakoś krzywdząca. A przynajmniej nie przy moim budżecie ponad 10k.

    Ogólnie poprzez moją nowo zdobytą umiejętnością kradzieży kieszonkowej zacząłem rozkradać praktycznie wszytkie postacie w mieście. Niektóre oferowały sakwy, inni jakieś klucze do wież (to od strażników), czy nawet dzienniki, ale o tym potem. W samy górnym mieście dostałem się do Lorda Hagena, któremu niezwłocznie przedstawiłem sytuację z doliny. Oczywiście list potwierdzający od Garonda zapewnił mi merytoryczne wsparcie i zaufanie. A ja dostałem list polecający dla Pyrokara – maga ognia, który ma wydać mi Oko Innosa. Mam w tym celu udać się do klasztoru magów.
    Okej, to na razie poczeka ponieważ Poszukiwacze i inne diabelskie nasienie skutecznie zachęciło mnie do wyciśnięcia kolejnych punktów doświadczenia z mojej postaci. Dlatego też pozakładałem wszystkie pierścienie do zręczności, pas i amulety, w celu możliwie jak najlepszej skuteczności przy kradzieży. W ten sposób udało mi się dotrzeć do ciekawych informacji. Otóż Cornelius, jeden z przydupasów Hagena potajemnie współpracował z Poszukiwaczami i to on zamknął najemnika w więzieniu! A więc to tak!
    Następnie udałem się do domu sędziego u którego ukradłem klucz do skrzyni. Ukrytej skrzyni, a w niej ostatni krwawy kielich do zadania z gildii złodziei.
    Udałem się więc do więzienia, w celu wyjaśnienia sytuacji. Otóż zamkniętym najemnikiem okazał się Bennet, kowal. Kojarzę gościa. Został wrobiony w morderstwo i muszę oczyścić go z zarzutów. A tak się składa, że mam przy sobie odpowiednie dowody :D Lord Hagen dowiedział się więc jakim pacanem jest Cornelius i szybko nastąpiła zamiana w więzieniu xD Ale zaczęło mnie zastanawiać w jaki sposób można by rozwiązać to zadanie nie mając wykupionej kradzieży.
    Następnie udałem się do portu, gdzie również pogadałem z okolicznymi mieszkańcami rozkradając ich i próbując dowiedzieć się co nowego u nich. U niektórych z nich dostałem doświadczenie również za informację o bliskich, którzy zaginęli. Teraz po akcji z Jarkendarem ci którzy mogli – wrócili, co cieszy mieszkańców.
    Z portu natomiast poszedłem do kanałów, gdzie odwiedziłem dawno już przeze mnie nie widzianą gildię złodziei. Najpierw Ramirez dał mi zadanie odnalezienia sekstansu, który pamiętam zabrałem chyba Gregowi. Więc wpadł exp. Potem oddałem questa związanego z krwawymi kielichami. A następnie dostałem klucz do spróbowania otworzenia arcytrudnego zamku. Udałem się więc na wyznaczone miejsce gdzie stała samotna skrzynia i zacząłem próbować. Początkową sekwencję znam na pamięć to PPPLPPP bo chyba poszło na to w chuj prób xD Gdyby nie moja podbita do granic możliwości zręczność to moje wytrychy płakałyby xD A w środku skrzyni znalazłem miksturę poprawiającą zręczność i dzięki temu mam teraz AKROBATYKĘ :D

    W DRODZE NA FARMĘ ONARA

    Moje zwiedzanie i rozkradanie Khorinis dobiegło końca dlatego uznałem że trzeba powoli ruszyć w tereny pobliskie miastu by powoli czyścić okolicę, by w końcu udać się na farmę Onara. Na początku gdy wyszedłem główną bramą to skierowałem się do dolinkowej jaskini z bandytami, którzy okazali się nad wyraz trudni. Musiałem się nieźle nagimnastykować by sobie z nimi poradzić. No ale mam exp i dużo złota.
    Potem udałem się wzdłuż muru do drugiej części miasta, tak jakbym szedł na farmę Onara. Tutaj zszedłem na dół do ogromnego zagajnika, swoistej dolinki, która już wcześniej wydała mi się podejrzana. Tutaj na samym dole natrafiłem na grupkę wściekłych wargów oraz cieniostwora. Teraz nie ma przebacz, muszę walczyć z tym co podrzuca mi gra, czasy wilków i chrząszczy się skończyły. Tutaj niestety stado wargów przerosło moje oczekiwania i moje starania. Dlatego zrobiłem pewną rzecz, którą mi polecaliście. Otóż założyłem na siebie cały set wojownika, znaleziony w Jarkendarze. Miałem tym samym bardzo dużo obrony, aż moja postać się zaświeciła. Zrobiłem się na „tanka” co pozwala lepiej ogarniać na polu walki. I to był strzał w dziesiątkę. Wargi gdy tylko się na mnie rzuciły ja od razu zacząłem spierdalać xD W sensie tak by jakoś spróbować je odciągnąć. Różnica w ich obrażeniach była ogromna. Co prawda moje obrażenia również się zmniejszyły ale pioruny ze szponu skutecznie niwelowały różnicę. W ten sposób pozbyłem się w dolince jakichś 8 wargów rozbitych na dwie grupy. A Cieniostwór nawet nie zdążył się podnieść xD Po prostu jeb jeb jeb mieczem i stwór padł w najlepsze. Oj to się Bosper ucieszy z tych skór jak mu poprzynoszę :D No ale została jaskinia. Ta okazała się duża i obszerna w środku. Coś niepokojącego czaiło się za rogiem. I bynajmniej nie były to gobliny, które mnie tam zaatakowały. Nie, to było coś innego. Ślady krwi na podłodze i czaszki porozrzucane w rogach komnaty O_0 O chuj, tu coś będzie.
    Jak się okazało, tym „czymś” był po prostu kolejny cieniostwór. W ogóle fajne jest to, że piorun ze szponu beliara trafia nawet przez jaskinię :D No ale znalazłem kolejną kamienną tabliczkę. Chyba życia.
    Poszukiwacze zajęli rzeczywiście wszystkie strategiczne punkty w terenach Khorinis. Czyli pojawiają się co chwile. W ogóle, jeden z nich jak mnie zaczepił to pojawił mi się wpis „czujesz jak coś cię dusi”. Ale nie wiem o co chodzi. Myślałem, że to coś w stylu zatrucia, ale życie ani mi nie spada ani nic. Spadki odporności też żadne.
    Te całe przygody z poszukiwaczami doprowadziły mnie na farmę Akilla, gdzie rozmowy z farmerami tylko mnie uświadomiły, że „nie dzieje się najlepiej”. Ale dostałem jeden poboczny quest, że Vino, jeden z farmerów Lobarta ma gorzelnię ;)
    Najlepsze było jednak to jak dostałem się do gospody pod martwą harpią, w drodze na farmę Onara. Otóż rozmawiam sobie z właścicielem knajpy, ten mi się żali, że „Panowie w czarnych szatach odstraszają mu klientów” i w tym właśnie momencie widzę jak za farmą spaceruje sobie Poszukiwacz :D No kurwa jebany turysta się znalazł xD Taki Nazgul!
    Nazgule jednak cały czas stawały mi na drodze. Ale udało mi się w końcu dotrzeć w pobliże farmy Onara. Tam najemnik pierw ostrzegł mnie bym założył na siebie strój najemnika, bo cały czas popierdalałem w zbroi pirata (a w nie ludzkich miejscach zbroi strażnika Kruka).

    FARMA ONARA

    Oczywiście nie mogłem przepuścić nawet moim ludziom, moim najemnikom i dlatego ich też pookradałem. Dla expa się wszystko zrobi :D No dobra, ale przyszedłem tu w ważniejszych sprawach.
    Pierw udałem się do Lee, któremu zdałem raport o górniczej dolinie. Ten jednak był zadowolony, bo zła sytuacja w górniczej dolinie oznacza mniej Paladynów tu w Khorinis. Dostałem też od niego questa pobocznego, mam udawać przydupasa sędziego w Khorinis by zdobyć na niego jakieś haki.
    Tutaj po kolei dostawałem nowe informacje od najemników. Torlof obawia się Poszukiwaczy (nie dziwię mu się absolutnie), więc prosi mnie bym się nimi zajął. Thekla dała mi kolejny gulasz podwyższający staty ponieważ uwolniłem Benneta. Gorn podziękował mi za uwolnienie go z więzienia w kolonii. A u Corda nauczyłem się kolejnych punktów broni jednoręcznej. Dobiłem na „czysto” do 69 poziomu więc za waszymi radami zacząłem zwiększać tą statystykę tabliczkami magicznymi. I tak dzięki temu mam 91% w walce jednoręczną bronią!
    Zajrzałem też do Benneta, który, uwaga, mianował mnie ŁOWCĄ SMOKÓW. I specjalnie za to, że go uwolniłem zaoferował mi pancerz. I to jaki zajebisty! Więc od dziś mogę się tytułować Łowcą Smoków! (taa … powiedział ten który spierdala na widok jaszczura ognistego, a co dopiero smoka xD)
    Z nowym tytułem, zbroją i umiejętnościami postanowiłem wybrać się do grobowca przy farmie Onara. Tam gdzie są trzy odnogi ze skrzyniami i szkieletami. Niestety nawet z moimi nowymi nabytkami walka z taką ilością szkieletów, wraz z magiem stanowi problem… więc będę musiał z tym JESZCZE TROCHĘ POCZEKAĆ.
    Z farmy Onara udałem się dalej w okolicę by ją pozwiedzać i tak natrafiłem np. na zbiegłych farmerów Maletha, który uciekł ze swojej farmy, na poszukiwaczy ( OCZYWIŚCIE xD) przy wieży Dextera (za wyczyszczenie których podziękował mi Torlof).
    Na samym końcu udałem się z powrotem do Khorinis, gdzie złożyłem wizytę sędziemu. Zaproponowałem mu współpracę, a ten każe mi załatwić mu młot z KLASZTORU MAGÓW OGNIA. Pojebao? No ale… zadanie to zadanie. Jakoś mu sprostam. Postaram się w każdym razie. A tym bardziej mam w końcu motywację by pójść do klasztoru magów ognia.
    Teleportowałem się do martwej harpii by skierować się w stronę charakterystycznego punktu klasztornego. Tutaj o dziwo żadnego poszukiwacza nie spotkałem. Droga do klasztoru była czysta i schludna. Jakby to powiedział Thanos „As always things should be”. Przy bramie klasztornej spotkałem natomiast Miltena, który nie chciał mnie wpuścić do klasztoru, musiałem powołać się na list od Lorda Hagena by go przekonać. Nie był co prawda zadowolony z mojej zbroi łowcy smoków, no ale „jestem po ich stronie i to się liczy”. No wiadomo..
    Także następnym razem widzimy się po drugiej stronie klasztornej bramy!

    OPINIA: Jezu, ta gra nie daje mi teraz ani na moment wytchnąć. Wracam z górniczej doliny a tutaj poszukiwacze i wargi na znanych mi ścieżkach. Ja tu desperacko walczę o każdy exp, a ta gra mnie dobija butem mówiąc "Leż i kwicz". Ja się boję kolejnych rozdziałów. Założe się, że na 6 to już w ogóle sama śmierć, głód, smród i ubóstwo, a jedyne z czym przyjdzie mi walczyć to najgorsze z możliwych. No ale "Gothic" to nie teletubisie. Zakasam rękawy i napierdalamy.

    #gothickroniki #gothic #gothic2 #gry
    pokaż całość

    źródło: klasztor.jpg

  •  

    skoro nie chcą mnie przyjąć do żadnej pracy to może zostanę moderatorem na wykopie w końcu spełniam najważniejsze kryterium czyli mam downa

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika A-10_Warthog

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)