•  

    Mirki
    <Tl;dr>
    Suiektywne zestawienie najciekawszych kanałów podróżniczych na polskim YouTube. Trochę opisów, ale najważniejsze linki.
    #podroze #youtube #podrozujzwykopem #zwiedzajzwykopem

    </tl;dr>

    Dla tych co mają czas trochę paplaniny:
    Łapcie zestawienie podróżniczych kanałów na YouTube. Naoglądałem się tego sporo, odsiewam więc ziarna od plew i wrzucam własne zestawienie – po co też macie marnować życie na oglądanie również tych słabych kanałów. Wystarczy, że ja to zrobiłem.

    No to GO – kolejność raczej losowa:

    Bez Planu
    https://www.youtube.com/channel/UCNu7GSRF7Y10OIWHQHpAx1g/about
    Absolutny KRÓL YouTube. Dociera tam, gdzie innym mięknie faja. Głównie Ameryka Południowa, fawele, baria i ale jest też spoko seria z Azji, gdzie śmiga na skuterze z koleżanką.
    Będą Państwo zadowoleni. Szczególnie followujący tagi #ladnapani i #oldtimer #wenezuela #kolumbia

    Krzysztof Gonciarz
    https://www.youtube.com/user/wybuchajacebeczki
    Opinie na wykopie o tym panu są bardzo różne. Mówcie co chcecie, ale typ jest kozakiem i to powinno się szanować. Myślę, że technicznie to jest absolutny top dailyvlogowania na świecie. Serie z #hongkong, #grenlandia czy #nowyjork urywają dupsko. Ładne obrazki, fajna muzyka, ma kolega też czasem coś ciekawego do powiedzenia o świecie i życiu. W ogólnym rozrachunku warto 1000% , choć nie każdy film to arcydzieło to poziom i tak wyśrubowany.

    Marcin Mossakowski
    https://www.youtube.com/channel/UCGMXM2RS39k1UwyNVoyzHYw
    Zachodzę w głowę dlaczego ten koleżka nie jest jeszcze gorącym nazwiskiem influencer marketingu. Ma poukładane w głowie, kręci piękne obrazki, a do tego jest w tym wszystkim taki jakiś skromny i autentyczny. Robi materiały tak dobre, że aż chce się rzucić robotę i gdzieś pojechać z plecakiem.
    Jest sporo o #surfing także po Bałtyku

    Globstory
    https://www.youtube.com/channel/UC4ADK57DRGhb6aVOF0Y7GLg
    Ta koleżanka po świecie podróżuje sama. Opowiada ciekawe rzeczy o miejscach, które odwiedza. Stara się pokazywać je częściowo oczami mieszkańców, co uważam niesie za sobą wartość. Miejsca raczej spoza utartych turystycznych szlaków. I dobrze!

    Busem przez świat
    https://www.youtube.com/user/BusemPrzezSwiat/
    Trend podróżowania vanem i nagrywania swoich tripów rośnie w siłę. Nie wiem czy byli pierwsi, ale z pewnością są najbardziej rozpoznawalni. W mojej opinii robią to też najlepiej. Nieźle zrobione filmy, sporo ciekawostek. Dla miłośników taniego podróżowania absolutny must.
    Seria o Alasce kozacka!
    Dla miłośników – kanał o podobnej tematyce z #wroclaw #pwr – Żukiem przez świat:
    https://www.youtube.com/channel/UCY_CyYy_jL7DU1Z5rR4uo9A

    Gdzie bądź
    https://www.youtube.com/channel/UCgU8V4vSeu6zLO4ukOK3gmQ
    Para bardzo sympatycznych młodych ludzi. Dużo uśmiechu, ciekawostki i prawdziwe wyprawy na koniec świata z historią rzuconego korpo w tle. Teraz realizacja jest już na fajnym poziomie, choć przyznam, że sam przekonywałem się do tego kanału długo ze względu na formę.
    Segment Ziomek Od Cinka skradł moje serce. Pozdrawiam Up to date festiwal z tego miejsca.

    Kamil Werner – kołem się toczy
    https://www.youtube.com/channel/UCG2kQBVlgG7kOigXZTcKrQw
    Coś dla miłośników pedałowania. Realizacyjnie jest to jeden z kocurów i to się bardzo chwali. Klimat swojski – kabanosy i konserwy zamiast homarów i don perinion i to mi się bardzo podoba. Miejescówki ciekawe – także w Polsce!
    Wiem, że kolega jest tu Mirkiem, więc zbijam 5! Dobra robota!

    Travelplanet
    https://www.youtube.com/user/pltravelplanet/featured
    Pozornie dla miłośników innej formy wypoczynku, czyli all inclusive. Ale przewodniki filmowe są w pytkę i moim zdaniem choćby dlatego warto śledzić ten kanał.

    PodróżoVanie
    https://www.youtube.com/channel/UC6IlY-a7p3rXimkUWSz-Wxw/featured
    Znowu spanie w busie i taki #kamper life, ale tu na naprawdę low budgecie, także wielbiciele #cebuladeals to segment dla Was. Sam mam tu relację love/hate, bo są naprawdę ciekawe odcinki, ale bywają i naprawdę kiepskie. Niemniej śledzę, więc trzeba odtrąbić sukces.
    Szanuję szczególnie serię po krajach nordyckich najbardziej.

    Wędrowne Motyle
    https://www.youtube.com/user/gdziewyjechac
    tu podobnie – forma mnie nieco męczy, ale ilość materiałów i treść godna podziwu. Lepiej się chyba czyta ich bloga niż ich ogląda, ale w sumie to top tego co na polskim YT warto śledzić.

    Michał Sadowski
    Oficjalnie CEO Brand24, po godzinach filmowiec-podróżnik. Kanał pełen pięknych obrazków, więc bez gadania do kamery, za to piękne obrazki. I to się szanuje.
    Jeśli jesteście wkręceni w #dron to sporo tu materiałów typu „mokry sen droniarza”.
    https://www.youtube.com/user/sadeek?fbclid=IwAR300bEPaZfplw410Hn7sLkQEJ71K60h6mOk-sXkR3V2_smleFtRhDwOoUo

    Vlog Casha
    Niedawne odkrycie, nawet spoko się ogląda, ale nic poza tym nie mam jeszcze do powiedzenia. Dla wielbicieli #australia na pewno punkt obowiązkowy.
    https://www.youtube.com/user/vlogcasha?fbclid=IwAR1Ugorbno3y16B-YB1UiExTIA6x9THX-S5MSWgIGk4hiHS3x2jHj4Ry1Dg

    Radosław Gajda i Natalia Szcześniak
    Tu trochę ciężko nazwać to kanałem podróżniczym, choć sporo tego podróżowania jest. Kanał o #architektura #urbanistyka i #planowanie z #podrozowanie w tle. Sporo ciekawostek, o których raczej nie usłyszycie od podstarzałego przewodnika z brzuszkiem. Jest też sporo nowych obiektów, a w końcu je też oglądamy jeżdżąc po świecie.
    https://www.youtube.com/user/rgajda?fbclid=IwAR281k32-bRicbg02e44x-XwyHhnFEWTDMVkRha3Y4xvPdDjp0mQLPkyAHQ

    Borsuk Vlog
    Taki luźny kanał, widać na początku drogi, ale z odcinka na odcinek coraz ciekawiej. Fajne ujęcia z #dron , pozytywna energia, bez napinki.

    https://www.youtube.com/channel/UCZP2fS0Sh6MOMNaI8ONYq7w?fbclid=IwAR3wFJpxhFg75VbxEN_5c-6iY8dp2anp601ABLR9u3Eizbfi_YFxlVDj-OY

    Macie inne propozycje – śmiało wrzucajcie poniżej – chętnie poznam Wasze typy.

    Jeśli wpis spotka się z Waszym zainteresowaniem zrobię zestawienie anglojęzycznych kanałów, które warto oglądać. Więc jeśli chcecie – plusujcie wpis.
    pokaż całość

  •  

    Mirki, przytrafiła mi się historia jak z pierwszych stron Faktu. I to nie taka zabawna niestety.

    Wracałem z qmplem z pracy, jedziemy sobie autem elegancko, heheszkujemy na światłach. Atmosfera sielankowa jak w czołówce do Plebanii.

    Jeśli jesteście z #wroclaw , to na pewno kojarzycie to miejsce przy Dworcu PKP, gdzie światła nigdy nie działają. No więc nie działały akurat również.

    Wyjezdzamy czinkłaczento spod wiaduktu i żeby nie wpierdolił się przed nas autobus kumpel docisnął przy zakręcie i wtedy na pasy przy niedziałających światłach wpierdolił się żul. za późno było żeby wyhamować.

    Świat na moment zwolnił, zupełnie jak w filmach.

    Chujowa uczucie, kiedy nie masz wpływu na rozwój akcji, a jednocześnie jesteś jej głównym bohaterem. #niepolecam

    Z całym impetem przywaliliśmy prosto w niego. Szyba poszła w drobny mak.
    Podobnie niestety Pan Luj. Głowa mu dosłownie pękła...

    Krew była wszędzie. Na tapicerce, na ubraniach, na naszych twarzach. Mówię Wam, jatka jak na slaszerach z lat 80tych.

    No nic przyjemnego, będzie mnie to prześladować do późnej starości.

    Byliśmy w szoku. W dodatku cali we krwi tego biednego żula.

    Gorączkowo wybierałem 112 w komórce. Zrobiło się zbiegowisko. Ludzie nawet wysiadali i z autobusów żeby się tylko pogapić.
    Wtedy nie wiem co mnie podkusilo, ale polizałem krew, którą miałem na twarzy.
    I nie zgadnijcie co?
    Smakowała jak Trotex - keczuk dla podludzi. Zdziwieni?
    Ja ani trochę.

    Przemyślcie to jedząc Waszą następną zapiekankę na dworcu.

    #pasta #ketchup
    pokaż całość

  •  

    Dziś spełnił się mój najgorszy koszmar… i mam samochód do oddania xD

    Ale po kolei.
    Odkładałem z mojej chujowej pensji kilka miechów, żeby kupić sobie plejstejszyn cztery. W końcu udało się i zamówiłem starter paka. Nie jakąś używkę z OLXa jak biedak jakiś - najnowsza wersja PRO 1 tera + wyhajpowana gierka w zestawie. W końcu luksus na jaki zasługuje.
    Urządziłem nawet śwince-skarbonce rekonstrukcję odbytu za pomocą noża do masła, żeby tylko kurier szybciej przyjechał. Wszystko żeby jak najszybciej grać w grę.

    Tombrajder xD

    Targały mną emocje jak na lvl 13.
    Kumacie - z jednej strony podjaranko 100% jak przed pierwszym zamoczeniem korniszona.
    Ale z drugiej obawy, zanim zdążę dobiec do domofonu jakiś Misza z Drohobycza odjedzie swoim busikiem na biegun północny, gdzie znajduje się najbliższa baza #dhl.
    A ja zostanę w przedpokoju jak smutnazaba.jpg

    Nagle w końcu on. Długi i wyraźny BZZZYTT dobiegający z przedpokoju. Dźwięk wyczekiwany jak to pierwsze delikatne pierdnięcie zwiastujace sranie po 3 dniowym zatwardzenu.
    Zrywam się, lecę.
    W słuchawce słyszę “Kurier”

    Syreny wyją, lampki jarzą się czerwonym światłem. Ekscytacja osiągnęla poziom krytyczny.

    Otwieram drzwi i wtedy BAM!

    Życie przyjebało mi w ryj z półobrotu. W slowmotion widzę wysypujące mi się z pyska jedynki, w ślad za nimi lecą kły, a potem trzonowce. Krew pryska jak na filmach Tarantino.

    Szok nie do opisania. Przede mną stanął on.

    #krzysztofkurier w całej swej nędznej niedołężności.

    Teraz pora na efekt rewindującej się taśmy i flashback sprzed kilku lat.

    Krzysztofkurier to typ, z którym za czasów #studbaza mieszkałem przez jakieś 72 godziny w tym samym mieszkaniu.

    Encyklopedyczny przykład zakamuflowanego żula. Pozornie korposzczur na usługach firmy kurierskiej, jednak w rzeczywistości bezdomny superbohater zrzucający uniform poczteksu, by chlać dykte, zagryzać folią bąbelkową i zaniżać rejtingi Wrocławia samą swoją obecnością w granicach miasta. Nieodkryty talent do burd, dla którego #patostreamy to nawet nie libretto do “kilku piwek” w środku tygodnia.

    Taśma fastforward i znów jestesmy w korytarzu mojego mieszkania.

    W drzwiach krzysztofkurier z paczką, ale nie jest sam. Towarzyszy mu jego smród. Poważnie - osobna postać z własną w pełni wykształconą osobowością.
    Nie taki zwykły sztynk żula, wiecie, co czasem przytrafi się latem w tramwaju.Tylko ten typ smrodu, co jak mieszkasz na śródmieściu, nie wyniesiesz śmieci ze trzy dni i już kurwa pod zlewem wylęgną Ci się cyganie. Otwierasz szafkę, a tam kurwa Don Wasyl gra na weselu skórki od banana i resztek konserwy turystycznej. Normalnie skrzypki, akordeon, wokół biega gromada dzieci, a Ty jeszcze po nosie dostajesz bo nie jesteś swój i na chuj się wpierdalasz xD

    Łeb opuszczony - paczkę wręcza mi do łapy, cośtam miesza przy tym małym komputerku.

    Paczka do pana, proszę o podpis czytelny tu na urządzeniu

    Biorę paczkę w ręce. Myślę uda się, kurwa. Zabija go rutyna. Codziennie przecież widuje setki twarzy, dostarcza tysiące paczek w całym mieście.
    Nie pozna mnie, nie spojrzy.
    Biorę rysik.
    Głowa Krzysztofakuriera dalej gdzieś na dole.
    Uda się - uda się.
    Podpisuję i rysik przezornie wpinam w urządzenie.
    Paczka już dawno odłożona.
    Szybko chwytam klamkę od drzwi, by jak najszybciej je zamknąć.
    Kątem oka dostrzegam uśmiech w przerzedzonym uśmiechu Krzysztofakuriera.

    Stopa w drzwiach ląduje szybciej niż na mistrzostwach świata świadków jechowy. I zaczyna się.

    Noooo cooo Ty mordo! Przecież się zgrywam - poznałem Cię od razu, więc to tutaj teraz mieszkacie z #rozowypasek

    I pakuje mi się na kozaku do mieszkania.

    Co tam sobie zamówiłeś? Jakieś fajne sprzęty, oo widzę ładnie mieszkacie. Wiesz, bywało się w fajnych mieszkaniach, teraz tu sporo po osiedlu jeżdżę, ludzie się wprowadzają, jest na co popatrzeć.

    Ja na to, że się spieszę i mam spotkanie, właśnie wychodzę wiesz-rozumiesz-znasz. No ale w pidżamie byłem średnio przekonujący, więc Krzysztof dalej penetrował mieszkanie i nawijał.

    O cie kurde, tu widzę że też macie po królewsku jak w zamku jakimś czy co hiehie. Kuchnia ładna, sypialnia, łazienka, nie to co tam na śródmieściu co to się do kuzyna niby tak szybko wyprowadzaliście. Ten kuzyn to tutaj z wami mieszka?

    I otwiera pokój, co to dla naszego gówniaka mieliśmy szykować. Póki co pusty. Jedynie łóżko w nim stoi co było do wyrzucenia.

    Widzę, że chyba macie pokój wolny, a to się dobrze składa, bo ja akurat szukam mieszkania. Mam też ze sobą wszystko co potrzeba.

    Wyciąga zza pazuchy półlitra wódy owiniętej w bibułę. Kokarda zawiązana, ale spod bibuły wystaje etykieta parkowa i cena 12,99. W mniemaniu krzysztofakuriera to z pewnością prezent jaki atasze kulturalny wręczałby na dworze królowej brytyjskiej. Przynajmniej taką miał minę kiedy zapytał

    To jak dogadamy się?

    eksplozjamózgu.exe

    Nie czekając na moją odpowiedź, krzysztofkurier wyciąga giry na łóżku, zrzuca łapcie, a obok niego ląduje torba - nie większa niż zrywka z biedexu. Cały jego majątek jak mniemam.

    Busa zaparkowałem tu pod oknami, będę mieć na niego oko.

    Potrzebny był mi plan i to szybko.

    Postanowiłem więc pokonać Krzysztofakuriera jego własną bronią.
    Zaczęliśmy pić.

    A że ja jestem gospodarzem podejmującym nowego gościa - będę kelnerował.
    To mie się podoba mówi Krzysztof, więc mówię mu, że teraz pijamy tylko drineczki u nas na zamku - mam tu nawet taki szejker specjalny i proszę ja ciebie będę teraz robił sexondebicz i inne modżajta.

    Krzysztof mina jak po wygraniu losu na loterii, rozłożył się jak panisko na materacu i czekał.
    Chlaliśmy do wieczora. Znaczy Krzysztof chlał, bo ja piłem sok i co jakiś czas narzekałem, że może trochę za mocne te drinkasy robię. Krzysztof wówczas chwalił, że dobre-dobre,
    takie mają być hiehie.

    W międzyczasie do domu wrócił #rozowypasek.
    Awantura zawisła w powietrzu, a tłumaczenia nic nie dały. Drzwi do sypialni trzasnęły z siłą huraganu katrina. Szykował się na mnie zamach jak na Kenediego. Chuj tam myślę, jakieś ofiary muszą być, przecież działam w imieniu wyższego dobra. Najwyżej umrę jak Norwid - niedoceniony.

    Długo to trwało, ale Krzysztof w końcu przyzgonił.
    Obszukałem cały jego dobytek. Znalazłem kluczyki do busa. Poleciałem po różową. Zebrałem słowny wpierdol, po czym oboje wciągnęliśmy Krzysztofakuriera do limuzyny poczteksu.

    Pojechałem 20 km za Wrocław do lasu. W chuj, ze dwa razy modliłem się, żeby się nie zakopać tym busem. Wywlokłem niedoszłego współlokatora, zabrałem buty - te same, które krzysztof kupił za zaliczkę od szefa
    I wróciłem do #wroclaw.

    Auto zostawiłem otwarte na parkingu koło aquaparku, także jak ktoś ma ochotę na busa i buty - nie krępujcie się.

    #pasta # #mieszkaniadowynajecia #wspolokatordebil #copypasta #chujowiwspollokatorzy

    ______
    Dla spragnionych historii o #krzysztofkurier polecam:

    pokaż spoiler https://www.wykop.pl/wpis/35476033/kurna-anony-co-sie-odjebalo-%E0%B2%A0-%E0%B2%A0-ostatnio-dzwon/ https://www.wykop.pl/wpis/35162489/jakis-czas-temu-wracam-sobie-do-domu-z-roboty-w-hu/
    pokaż całość

  •  

    To był kolejny dzień naszego życia i nic nie zapowiadało takiej amby na wysokim szczeblu xD

    Spotkaliśmy się z chłopakami jak zawsze o 4:20.
    Zapowiadało się nieźle bo Młodego starzy wzięli urlop na tydzień i wyjechali z sąsiadami na wesele. Oznaczało to, że Młody będzie szoferem, a my najpierw zrobimy się w plenerze, a potem będziemy rozbijać się po mieście mercedesem puchaczem, którego ojciec Młodego - Janusz - trzyma pod kocem. Zupełnie jak w mokrych snach handlarza o płaczących Niemcach.

    Wybiła godzina, Młody grzecznie podjechał i polecieliśmy po Wiśnię. Wiśnia zawsze miał na mieście kontakty, robił więc za zaopatrzeniowca, ale po cichu kroił nas też zawsze trochę. Raz była o to nawet awantura, ale Wiśnia powiedział, że to opłata manipulacyjna i jak się nie podoba to możemy wypierdalać xD

    Od tamtej pory przymykaliśmy na to oko, bo ani Młody ani ja nie mieliśmy jaj łapać tematy na mieście samemu
    #przegryw.

    Po chwili Wiśnia wsiadał już do wyglancowanego w środku puchacza i oprócz załatwionego tematu miał też plan. Co do Wiśni było zupełnie niepodobne.

    Panowie, dziś jedzie z nami biała dama, przypłynęła parostatkiem z Niderlandów. Dlatego Młody zachowuj się i prowadź - dzisiaj jedziemy podziwiać widoczki. Będę Cię nawigować.

    Taka elokwentna wypowiedź wymagała od Wiśni minimum tygodnia przygotowań, więc nie było gadania. Młody po prostu wykonywał polecenia - jak Wiśnia mówił ”skręć” - skręcaliśmy.

    Jechaliśmy już z dobrą godzinkę, robiło się ciemno, a Wiśnia wywiózł nas na totalny wypierdów. Droga była tak dziurawa, że amortyzatory sapały gorzej niż stara Młodego pod jego starym. A Janusz swoje warzył - wierzcie mi.

    Podjechaliśmy na jakąś wchuj górę i zaparkowaliśmy na jakiejś łące.
    Trudy dojazdu i przekleństwa Młodego wynagrodził nam widok całego miasta, rozświetlonego jak Nowy Jork. Z tym, że to nie był ani Nowy, ani Jork, tylko 30-tysięczna dupa na #dolnyslask
    No ale był Amsterdam, więc hehe ma się rozumieć, sami wiecie. Długo nam nie zajęło, żeby zajarać się widoczkiem bardziej niż samochody na przedmieściach Paryża (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Posiedzieliśmy trochę, popodziwialiśmy, nasz gość z Holandii szybko się ulotnił, więc czas by Młody puścił “Riders on the storm” w wersji z need for speeda i uderzyliśmy w miasto.

    Tak się akurat złożyło, że oddali niedawno fragment drogi prowadzący póki co donikąd. Wiecie, taka droga co Wam ją zrobią jak idą wybory. Żeby się wykazać i zbierać Wasze głosy, żeby ją dokończyć w następnej kadencji.

    Piękny gładki asfalt i nowe rondo, na którym można zawrócić lub dojechać do domu burmistrza xD

    Uderzyliśmy tam - pokręciliśmy się raz - drugi. Ale sami rozumiecie - pusta droga bodżców brak. Wiśnia szybko wpadł na genialny pomysł, że po rondzie to on jeszcze nie jeździł tyłem.

    No my z Młodym też nie, więc szybko podchwyciliśmy temat i lada moment zapierdalaliśmy już puchaczem tyłem po nowiuśkim rondzie. Wiśni było ciągle mało, więc wrzeszczał szybciej, szybciej. A Młody dociskał i dociskał.
    Byliśmy w 7dmym niebie, tak fajnie kołysało. Im szybciej jechaliśmy tym robiło się weselej. Zupełnie jak na karuzeli. Światła latarni migotały. Ja już pełen relaks, Wiśnia też powoli odpływał na tylnej kanapie. Faza życia, mówię Wam. Młody oczy miał już nieco nieobecne. Mówił ,że stoimy w miejscu, to świat wiruje wokół nas.

    Aż tu nagle JEBUT.
    Huk kurwa jak japierdole.

    Otrzeźwienie wleciało w nas jak strzał w pysk brudną szmatą od sprzątaczki na szkolnym korytarzu.

    W tylnym lusterku widać było, że w bagażniku naszego puchacza zaparkował właśnie nowiutki GLC. Taki co to jeszcze w środku pachnie salonem samochodowym. Piękna maszyna, tyle że rozjebana.

    No i teraz skumajcie - akcja jak w amerykańskim filmie.
    Nagle całe miasto postanowiło się zlecieć słysząc ten huk. Na drogę, która przed chwilą była kompletnie pusta, bo kurwa prowadzi donikąd, nagle zaroiło się od ludzi.

    Z krzaków wyskoczył jakiś dziadzia co to po nocy wyszedł wysrać pieska. Przypałętała się para jakichś studenciaków wracających z imprezy. Kurwa był nawet jakiś cyklista, co to trenuje do tur de poloń. A wisienką na torcie okazał się bagietowóz na rutynowym patrolu, który właśnie wyjechał zza zakrętu i włączył koguty.

    Skumajcie teraz atmosferę w naszym aucie. Wszystko działo się tak szybko, że nie było nawet czasu ustalić jakąś wersję wydarzeń. Poza tym wszyscy byliśmy zajęci sraniem w portki.

    Podchodzi oficer Bagieta, pyta czy jesteśmy cali.
    Jesteśmy
    Proszę zostać w samochodzie.

    Podchodzi do nowego Merca. Facet tam nie odpowiada. Widzimy we wstecznym lusterku, że głowę ma wbitą w poduszkę powietrzną i się nie rusza.

    Aktualny poziom kupy w naszych portkach 150%

    Wyciągają gościa z mercedesa na ulicę i badają puls.
    Po chwili słyszymy, że oficer bagieta mówi przez radio
    Dajcie szybko na rondo karetkę. Mamy tutaj filipińskiego akrobatę.

    W aucie zaczęło się polowanie na czarownice. Młody łzy w oczach i drze się na Wiśnię, że to wszystko jego wina, że to on go podjudzuł do jeżdżenia tyłem, że wszystko powie. Że powie też o innych rzeczach i Wiśnia za to wszystko beknie. Wiśnia wkurwił się niemożebnie i powiedział, że to się skończy dla Młodego źle. Bo jak z niego konfident i kumplojebca to go dojdą na mieście, nie zdążą nawet rodzice z wesela wrócić. Na to Młody w płacz jak nastolatka po rozstaniu z pierwszym chłopakiem.Bo jakby dotarło do niego, że Janusz i Bożena wracają za 48h do chaty, a ukochanej furze ojca bliżej obecnie do Matiza niż do porządnego niemieckiego wozu.

    Podjeżdża karetka, widzimy, że zbierają kierowcę na nosze.

    Biegieta przychodzi do nas i pyta co się stało.
    Z Młodym zero kontaktu, tylko ryczy jak bóbr. Pyta więc Wiśnię. WIśnia na to, że ja się panie oficerze zabrałem na stopa i przysnąłem. Obudził mnie dopiero ten huk.

    Myślę sobie pięknie Anon. Jesteś właśnie po szyję w gównie. To jest Twój moment prawdy, a w głowie hula wiatr i te krzaczki z westernów. Bagieta przenosi swój pytający wzrok na mnie, wtedy wypalam serią jak z karabinu.

    Panie Bagieta, ja to w telefon patrzyłem. Jechaliśmy tu z kolegą sobie niespiesznie rondem i nagle trach, taka sytuacja jak na załączonym obrazku. Nie wiem jak do tego doszło, ten samochód pojawił się znikąd.

    Bagieta na to, dobrze - teraz zapytamy świadków. Podeszli sanitariusze, żeby nas opatrywać.

    Stan przedzawałowy pogłębiał się u mnie wraz z każdym kolejnym przesłuchiwanym świadkiem. Wszyscy kolejno odchodzili w swoją stronę, najpierw dziadzia z pieskiem cyklista i studenciaki. W końcu bagieta wrócił do nas.

    Teraz już wszystko wiedzą. Wydało się. Siłą woli zaciskam odbyt, aby był twardy jak stal w obawie, że jeszcze dziś będzie trenowany przez współwięźniów.

    Bagieta podchodzi i mówi do nas tak.
    Dwie sprawy. Po pierwsze macie szczęście, że nic się Wam nie stało. Pijany kierowca samochodu musiał przysnąć i uderzył prosto w Was. Jest tylko trochę poobijany. Prosiłbym Was jednak, aby nie chwalić się tym wydarzeniem jakoś specjalnie.

    Jeśli jest coś takiego jak mentalny orgazm, to wiedzą o tym tybetańscy mnisi osiągający nirwanę i ja. Nie mogłem uwierzyć w nasze szczęście. Mało, że nas nie zbadali na trzeźwość, to jeszcze nikt nic nie widział i założyli winę pijanego gościa.
    Życie nie mogło być piękniejsze.

    Bagieta kontynuował.
    Jeśli medycy nic u Was nie znajdą, jeźdźcie do domu i nikomu nic nie mówcie.

    Tu pozornie ospały Wiśnia wkroczył ze swoją przekorą szybciej niż zdążyłem go powstrzymać.

    A czemu mamy nic nie mówić?
    Wiśnia, Ty tu nie filozuj, tylko morda, bo wiemy o Tobie wszystko. Sprawa tajna i tyle. Zrozumiano?

    Nie dyskutowaliśmy.

    Młody trochę się uspokoił, przyjechały lawety. I wszyscy rozjechaliśmy się po domach.

    Następnego dnia w prasie, ani w internecie nie było słowa o wypadku na nowym rondzie.
    Odwołali za to wykład byłego prezydenta Alka Kwachowskiego, co miał być na auli w domu kultury. A newsem dnia była obniżka ceny skupu zboża. Ot kolejny dzień na zadupiu.

    My do tej pory nie możemy uwierzyć w nasze szczęście. Znaczy ja z Wiśnią, bo Młody nie ma czasu. Szuka na cito jakiegoś magika, co wyklepie puchacza do niedzieli zanim starzy wrócą z wesela. Jak macie jakiś namiar - piszcie.

    #pasta #copypasta ! #420 #narkotykizawszespoko #wykopjointclub
    pokaż całość

  •  

    Mirki dałem ufuranemu dresowi lejce do czołgu. Zgadnijcie co się stało xD

    Po kolei. Będąc w #studbaza miałem wielu wspólokatorów. Na tej liście niekwestionowanym królem był Mario.
    Lvl 30
    Czapka wpierdolka
    Uszanowanko na parafii
    Z zawodu elektryk
    Z zamiłowania DJ amator (na początku nieudanej kariery)
    Hobbystycznie antemafinowy somelier.
    Tu pełna poważka. Potrafił specjalnie jeździć z samego rana 150km pekasem z 2 przesiadkami, bo miał typka na wiosce, który zakopywał wikuałyi. U niego naładować się energią na cały dzień, po czym wrócić do #wroclaw i rozpamiętywać “ten intensywny glebowy posmak w nosie” i rzucać uwagi typu “fajne takie mokre było, ziemiste” przez resztę dnia.

    W pokoju z nim ja.
    Anon
    Lvl 24
    Taki nie #wygryw nie #przegryw
    #student poważnych kierunków technicznych
    W rzeczywistości hochsztapler i pozorant
    linoskoczek lawirujący na krawędzi wytrzymałości prowadzących

    Para jak w słabym sitkomie z lat 90tych ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wracam sobie raz po zajęciach, a tam właśnie jeden z tych dni, kiedy w chacie sajgon 100%. Pizgają lasery, manieczki z konsolety, a na to wszystko Mario bez koszulki w głebokim dyskotekowym transie. Wtóruje mu Adrianek - jego przyjaciel, IQ porównywalne do rozmiaru buta, również elektryk.
    Obaj zamiast źrenic mają pierścienie saturna, a na twarzy natchnienie jakby byli conajmniej na Ibizie.

    Sytuacja typu nie pogadasz - trzeba przeczekać.
    5h później Adrianka wywołała żona do domu. W pokoju zostaliśmy sami z Mariem.
    U niego cały czas bateryjka naładowana, więc zaczął mi robić wykład - trochę o życiu i mądrościach zdobytych u Niemca na saksach, głównie jednak o przekrojach kabli i metodach ich kładzenia w hipermarketach.

    Byłem w pułapce.

    Na szczęście przypomniałem sobie, że mam jeszcze grę telewizyjną #pegasus. Poziom skomplikowania gier idealnie skorelowany z możliwościami intelektualnymi Maria. Rozrywka w sumie spoko, ale długo nie na da się grać, bo robi się zwyczajnie nudno.

    Odpaliłem konsoletę i na pierwszy ogień poleciały TANKI 1990. Klasyk.#gimbusynieznajo

    pokaż spoiler jesteś czołgiem, napierdalasz inne czołgi. masz za zadanie chronić swojego orzełka i zajebać wszystko co się rusza na planszy. Im dłużej grasz, tym trudniej się robi.


    Wręczyłem lejce do czołgu Mariowi, drugiego pada chwyciłem sam i zaczęła się rozgrywka. Była 20:00.
    Mario początkowo średnio sobie radził, ale po godzince zmasterował temat, na tyle żeby wkręciła mu się wojna.

    Na grubo, jak w czasie apokalipsy.

    Zadry noszone przez naszych dziadów wypłynęły na wierzch. Kiszona przez pokolenia ksenofobia miała szansę wyjść na jaw. My byliśmy Polakami, sztuczna inteligencja pegasusa Niemcami. Oczywiście Mario był generałem xD

    Im dalej brnęliśmy w temat, a poziom trudności rósł - okrzyki Maria stawały się coraz głośniejsze. Z początkowych “kuwa” przechodziły w zlepki bluzgów po szwabsku zasłyszane na saksońskich plantacjach owoców. Potem wydawał mi polecenia “bierz tego po prawej, zabij go, tak! zabijaj, TAAAAK!”

    Każde zwycięstwo cieszyło jakby front się cofał, wizja pokonania wrogów kraju stawała się dla Maria coraz bardziej namacalna.

    Tym gorsza była każda porażka. Jak sypana solą i podlewana jodyną rana. Jak plama na honorze, którą sprać mogła tylko śmierć pikselowych batalionów wroga.

    Mario w swej naiwności nie przypuszczał wówczas, że w szeregach swoich wojsk miał kolaboranta. Superszpiega Wermachtu - Anona von Anonsteina.

    Myślicie świnia ze mnie, ale była kurwa 4 rano, czyli 8 godzina rozgrywki z rzędu. Mario w nozdrzach miał reszty węgorzy albinosów, a ja piłem tylko piwo. No i ile można grać w Tanki ?!

    Zacząłem więc sabotować cały proces. Mario nie był w ciemię bity - widział, że łapiemy tyły. Wszedł więc w tryb furii.
    Zaczął się na mnie wydzierać, że jestem jakiś pojebany, że kto mnie uczył grać. Że musimy zabić wrogów. Że ostatnie życie, nie możemy przegrać. Od tego zależą losy Polski.

    Trochę zdygałem - chuj wie co takiemu do łba strzeli - na ostatnie życie grałem już normalnie.

    Wtedy przyszedł moment słabości Maria. Zaczajony w pikselowych krzakach czołg wypalił mu prosto w plecki, a potem dopadł naszego orzełka zanim zdążyłem dojechać na miejsce swoim wozem.

    Na tę chwilę czas zwolnił. Prawie się zatrzymał.

    Mario zrywa się jak oparzony z fotela.
    Z impetem ciągnie za pada - pad konsolę - konsola telewizor - telewizor zydelek, na którym stał.
    Wszystko w zwolnionym tempie wypierdala się na podłogę.
    Kineskop w telewizorze idzie w drobny mak.
    Mario widząc porażkę nie może wytrzymać - ściska więc pada.
    Pad roztrzaskuje się w rękach Maria.
    Kawałki plastyku opadają na podłogę, część wbija się w ręce genrała.
    Krew pryska na podłogę.

    Ja szok 2000.

    Mario patrzy na to pobojowisko,zerka na swoje ręce i mówi tylko “Zawiedliśmy. Teraz Polska nigdy nie odzyska niepodległości”. Po czym udaje się na swoje łóżko i zasypia.

    Czego jak czego, ale tego się nie spodziewałem. Mario nigdy wcześniej nie używał słów posiadających więcej niż 3 sylaby, a tu nagle ta “niepodległość”.

    #pasta #wspolokator #truestory #mieszkaniadowynajecia #wspolokatordebil
    pokaż całość

  •  

    Pamiętacie jak w na Nowowiejskiej we #wroclaw otwierali ksero24, gdzie można było grać w automaty? Polazłem tam i co przeżyłem to moje.

    Wlazłem i stanąłem z boku. Patrzyłem jak tryskające testosteronem byczki przegrywają zasiłek
    Jak stulejarze z budowy tracą tygodniówki by wrócić do żony z niczym. Jak moczymordy wrzucają w te diabelskie maszyny ostatni grosz.

    Obserwowałem i spokojnie wyczekiwałem momentu, aż odejdą od automatu,
    by wrogo przejąć maszynę i wygrywać pieniądze na posiłki ich dzieci, leki dla ich matek i alimenty dla byłych żon.
    Wtedy do pomeiszczenia wszedł on
    Ubrany na czarno, z charakterystycznym uśmieszkiem.
    Początkowo nie skojarzyłem, ale przedstawił się jako Lu.

    Lu pozbierał kilku takich jak ja drobnych cwaniaków, żądnych hajsu i żerujących na głupocie innych
    Zabrał nas na zaplecze
    było ciasno
    śmierdziało moczem i niestrawionym alkoholem
    - pewnie zastanawiacie się dlaczego Was tu zebrałem - zapytał Lu - Oko wie o Was wszystko.
    myślę chuj, co za oko
    ale grajmy w te gre Lu
    wtedy On, popchnął automat z kolą
    a naszym oczom ukazało się kasyno
    zielone stoliki
    dym papierosowy kłębiący się jak mgła
    i panienka gotowa zawiesić się na Tobie jeśli tylko passa będzie Ci sprzyjać
    Łasiła się jak dzika kotka i większości z nas to odpowiadało, ale nie jemu. Lu tylko stroił sobie drwiny z fajnego kurwiska.

    Lu powiedział, że dziś gramy w ruletkę
    Siedliśmy do stołu

    Ja
    Lu
    Cherlawy okularnik
    i niepozorny chińczyk

    Okularnik odpadł jako pierwszy - chciwość go zgubiła. Zagrał o wszystko i przegrał. Poprosił o chwilę rozmowy z Lu, po czym wrócił ze stosem żetonów.
    Graliśmy dalej, ale passa Okularnikowi nie sprzyjała. Postawił wszystko na czerwone, ale kulka zatrzymała się na czarnym.

    Zanim się obejrzeliśmy zniknął.

    W tym samym momencie panienka owinięta w lisie futro podała drinki
    krupier rozkręcił ruletkę
    i rzucił kulkę
    kiedy koło przestawało się kręcić
    Niepozorny chińczyk wpadł w szał, bo dostał zły sok.
    Strzelił placka z pudrem dziewczynie.
    Lu nawet nie mrugnął, choć w duchu na pewno się ucieszył
    Jak się później okazało chińczyk pija tylko sok bananowy
    Cała akcja tak mnie rozproszyła, że powoli zacząłem wtapiać żetony. Z każdą kolejną rozgrywką mój stosik malał w oczach.

    Nie wiem co mi wtedy strzeliło do głowy
    kiedy chińczyk nie patrzył podpiłem trochę jego sok po cichu.
    Lu to widział, jednak nie pisnął ani słowa.
    Passa zaczęła opuszczać chińczyka wraz ze znikaniem soku, a ja trafiałem bez pudła
    najpierw kolor
    potem przedziały
    Znów kolor

    Chińczyk przegrywał za każdym razem, a kiedy stracił już wszystko - też rozpłynął się w powietrzu.

    w końcu przy stole zostaliśmy tylko my - Lu i ja
    Podrinkowaliśmy już ostro, więc graliśmy o wszystko
    Na stole najwyższa stawka
    Lu nagle ni z tego ni z owego wypala
    jeśli przegrasz zabiorę Ci nie tylko żetony
    wezmę też Waszą duszę

    myślę, co to za pojebana akcja Lu, rozumiem żetony, zegarek, nawet samochód, ale duszę od razu

    ale chuj - miałem już w czubie
    grajmy w te gre Lu
    Stawiam wszystko na 7 czerwone
    krupier rzuca kulkę
    włącza się zwolnione tempo
    kulka skacze
    Przetacza się z czarnego na czerwone
    najpierw powoli, coraz wolniej
    patrzę to na kulkę to na Lu
    Jego twarz zaczyna się zmieniać
    gęba wykrzywia się mu w okropnym grymasie
    robi się czerwony
    powoli widzę jakieś chore kształty
    Zrobiło się gorąco
    Twarz robi się coraz bardziej znajoma
    Teraz już widzę wszystko wyraźnie, to on
    To nie Lu, to Janusz Tracz
    Oczy płoną mu jak dwa rozżarzone węgle
    Kulka powoli przeskakuje z pola na pole
    Z czoła Janusza zaczynają wyrastać rogi
    Klik-klik skacze kulka
    Z gęby wysuwa się ozór i
    W uszach mi dudni, a kulka coraz wolniej klik-klik
    Janusz nachyla się nade mną i czuję już już smród siarki
    Wtedy jak przez mgłę słyszę tylko krupiera
    7 czerwone
    słyszę wrzask mrożący krew
    wybuch gorąca dopierdala mnie kompletnie
    Zrywa mi się film
    budzę się rano na progu ksera24 na nowowiejskiej
    kieszenie mam pełne żetonów
    patrzę na witrynę
    a tam

    Teraz juz wszystko rozumiem. To prawda co pisali na wypoku Tracz od tyłu to przecież Czart.

    picreal

    #pasta #tracz #copypasta #plebania #heheszki

    _____

    Wołam

    pokaż spoiler @perasperaadopelastra @temokkor @krytykujacy_zrzeda @vizori @Sundutch @Zazielenialazielonazielonka @Dej_mi @krave @Olek188 @scunnydyjek @Tobek90 @a_ma_pan_dowud @Rympau @restecp @konspiracja @kaszanka_z_cebulka82 @Elmiurson @kurlapejter @ES_Blofeld @czapkakoloruczerwonego @konrad-kubicz @Takise @Marlej @kissmybattery @fairbairn @osaaldona @k_x_p @baetky @AmadiS @GaKe @Shiev @Igiomir @Perla_Export @perasperaadopelastra @Krafti @HenioPL @DelPiotrek @uspokoj_sie @razro @jedyna_wolna_nazwa @Yourisu @paulinsien @Luftwafelek @najman @DeusVultV @LewitujacyMnich @lukmar @hvdy @NoMercyIncluded @ni_wuja @Gorion103 @makrofag @jaroslaw-syrek @Futsalista_cisowianka @kenguh @SzwagierMajster @TheMrDraven @Czarny12309 @cuoco @fantastyczny_pan_lis @CAdam @Acai0 @Kosedek @DuckHead @Vodka_z_koksem @messerschmitt @DCane @BeDoEl @SzewskaPasja @mianowicie_defacto @LiveDieRepeat @mirkomirka @Marbarella @QuaLiTy132 @karmelkowa @CoJaToNieTY @Amads @ManHidden @88chaos-STAR @RAYKER @Chacha @MisiuMisiu @msnrc @wypok_smieszne_obrazki @Baldwind @andrzej_kowal @renta85 @omlettedufromage @login___zajety @Prezes1313 @szybonit @Kiszone_ogorki @kijanka23 @faerlan @Ljubo93 @tuhna @victor89 @Oude_Geuze @Catttana @Bastsex @Tomaszwpierdziel @Xax92 @rudapanda @Bobig @vito_corleone @danielolbrychski @dodzik @YourUncle @yanbar @elektroda_topliwa @konstruisto @pieskesmieszke @r__k @Jdk_ @cichy_pozorant @Promets @vizori @hipotrofia @tolstyy00 @P_aul_a @SephirotUTP @kisiu333 @abell @slqpl @Mortimer3 @Asseter @Keboon @Sonrimo @wykopie_staz @Raissimmi @sesh_ @hyfykyfy @Cinkciarz @lewoprawo @Bukuria @foxbond @jest_agrest-nie_ma @pixel7 @ImbaJakichMalo @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca @JestemNocnymMirkiem @krytykujacy_zrzeda @majestatyczny_brodacz @Shade_ @furgala @sveq91 @Kurwix_123 @urumi_kanzaki @Daqnny @Druzbitkahelo @Kramdnal @ELIXIR @aweczet @Szczupakabra @dolokomanton @Datun @lijka @WebSpider @skibi @mtriciak33 @Jaal0504 @Lenka_ @malvv @roberrto @luukasek @JaszczurReptylCzipke @Mr_NiceGuy @Zlodziej_zywieckiej2772 @xmatrxon @MentoZZer @Rozbrykany_Kucyk @El_Kutazzo @Narqs @KapturekTermokurczliwy @mastero97 @blessmaster @datmoor @DumnyPomidor @RSGoldie @voodoo_nin @szMMina @Alheed @stallowa @Andrzejkmicic @Vadzior @olit @PanKapusta @fonkes @Szala @kokrys @CoJaRobje @Mallow @wasyl777 @pocociteznaki666 @NaczelnyHejter @PEREPLUT @polowczyk @Palace @PanNoobek @WiELEBNY @Marcines @Asdasiq @TheDeviantFox @Ouzer @Pepeb @nesco @KrzyzaczeQ @Kuprix @koparfild
    pokaż całość

  •  

    Dobry współlokator to skarb, a ja niestety nigdy nie byłem bogaty.

    #studbaza to dopiero były chude lata. Cały hajs wydawałem na kasety VHS, więc pieniędzy ledwo mi starczało na kaszę gryczaną z tłuszczem w barze Miś. Na domiar złego wyprowadził się współlokator i musiałem szukać nowego.
    Zaciskać pasa nie było już jak, więc decyzja była szybka. Padło na Maria z ogłoszenia na #olx

    #wspollokator Mario - lvl 30, encyklopedyczny dres. Chuderlak w typie kaczego ogiera, czapka wpierdolka, dresik i obowiązkowe adldasy. Wisienką na torcie tego obrazu nędzy i rozpaczy był brak górnej jedynki. Taki gap na fajka,rozumiecie.

    Mario był elektrykiem, ale marzenie miał. Chciał być DJem i grać gigi na Ibizie. Zainwestował więc w konsoletę i przybrał pseudonim artystyczny DiDżej Łajt, od zainteresowań ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
    Tak Mario został akolitą muzyki elektronicznej, a ja świadkiem tej kiepsko zapowiadającej się kariery.

    Do dziś zastanawiam się czy Mario poza światełkami wykorzystywał choć minimum możliwości jakie ta konsoleta dawała. Pierwsze co Mario zrobił to wypierdolił instrukcje i powiedział, że on przecież wie jak się gra muzykę, bo do klubów chodzi c’nie?

    Następnie w miejscu świętego obrazka nad drzwiami przykleił plakat DJ Hazel. Był więc gotowy do rejwów jakich wrocław jeszcze nie widział.

    Pogoń Maria za marzeniami oznaczała, że najczęściej po powrocie z zajęć zastawałem taki obrazek:

    Głośniki rozkręcone na cały regulator i dwóch tańczących do łupanki koleżków. Oczy jak spodki. Absolutny brak koszulek i samoświadomości zapachowej.

    No bo właśnie - Mario miał przyjaciela - Adrianka. We dwóch kładli kable i sprawdzali alarmy we wrocławskich galeriach handlowych. Razem pracowali, razem imprezowali jak papużki nierozłączki spędzali ze sobą praktycznie całe dnie. A ja chcąc nie chcąc - razem z nimi.

    Nastał dzień urodzin Maria, jako dobry frends Adrianek zabrał więc ich obu na balety. Ja miałem robotę od 6 rano, więc wystawiłem spektakl pod tytułem “jak mi przykto - następnym razem już na pewno”. No i uderzyłem do spania.

    Około godziny 3 do pokoju wtacza się Mario. Ściągnął buty i poległ na łóżku. Nie wiem czy powalił go alhohol czy zapach własnych skarpet.

    Godzina 4 rano. Dzwoni domofon. Raz, drugi. Nikt się nie zwlókł. Po chwili słyszę narastające wrzaski z podwórka “marioooooo” - Mario nieprzytomny. Po chwili słyszę jakiegoś Januszka, któremu dziecko się obudziło i wydziera mordę na Romea wołającego swojego Maria.

    Wyglądam na podwórko - nikogo nie ma.

    Po dłuższej chwili słyszę cichutkie pukanie do okna balkonowego.
    Anon! Anon! Wpuść mnie.
    Wstaję, a tam Adrianek wciśnięty między okno a barierkę wyrzygacza (balkonu nie mieliśmy). Skubany wlazł po rynnie na 2 piętro i wkomponował się między żelazne pręty jak jakiś wunż i stoi pokraka.

    Wpuściłem Adrianka do środka, myśląc że chłopak legnie obok Maria i tak złapię jeszcze 2 godziny snu. Jednak Romeo nie to było w głowie. Wystartował jak Usajn Bolt prosto do Maria i drąc się jak zarzynane zwierze ruszył na nieprzytomnego przeciwnika z pięściami. I to tak pełna poważka, leciały buły prostu na ryj, słuchać było tylko odgłosy echa dudniącego w głowie Maria. Skutku jednak nie odnosiły, bo Mario był w dalszym ciągu nieprzytomny.

    Jako dobry samarytanini odciągnąlem Adrianka pytając cosię-cosię stało. Jak to tak z miłości braterskiej od razu w status arcywrogów. Adrianek trochę sapiąc, trochę chlipiąc mówi
    Bo on mnie zostawił!
    Proszę więc o więcej szczegółów odciągając Adrianka w najdalszy róg pokoju.
    Skurwiel mnie zostawił, poszliśmy do klubu. Spotkał tam jakąś Loszkę, zabrał ją gdzieś na bok, a o mnie zapomniał. Potem nie odbierał telefonów. Surczysyyyyn!
    I zanim się zdążyłem zorientować Adrianek w szale bojowym leciał na Maria, a buły głucho odbijały się od gęby mojego nowego współlokatora.

    Po chwili cisza. Jakby bateryjka Adrianka się wyczerpała, ostatkiem sił zapytał czy jest w domu jakaś wódka, po czym wyszedł jej szukać. Wrócił do pokoju z flaszką, nalał sobie do ulubionego kufla po piwie solidną porcję dobrze zmrożonej substancji. Łyknął i jakby go otrzeźwiło - spojrzał na kufel, po czym pizną nim w podłogę. Szkło posypało się po całym pokoju i drąc się do nieprzytomnego Maria
    Ty złamasie i co Ty na to, rozbiłem twój kufel, jak ty rozbiłeś naszą przyjaźń.
    Adrianek włączył tryb berserkera i nacierał ze szkłem w dłoni.
    Trochę śmiesznie, trochę straszno, ale dość już miałem patrzenia na to wszystko. Złapałem Adrianka i pomogłem mu udać się do wyjścia.

    Wróciłem do pokoju, a na łóżku przebudzony Mario - ryj puchnie mu w oczach, jakby nocował w ulu. Nic jednak nie daje po sobie poznać, bo pyta mnie śmiertelnie poważnym tonem czy ja jestem poważny, że odpierdalam takie amby o 4 rano skoro na 6 mam do roboty.

    #pasta #truestory #mieszkaniadowynajecia #copypasta
    pokaż całość

  •  

    Kurna Anony co się odjebało ( ಠ_ಠ)

    Ostatnio dzwoni do mnie właścicielka mieszkania, które wynajmujemy z #rozowypasek i mówi, że Ancymon z pokoju obok się wyprowadza, ale żebyśmy się nic nie martwili bo z nieba jej spadł Następca i już wszystko ogarnięte.

    Pytam jej coż to za zbawiciel i co o nim wiadomo. A właścicielka chaty, że w sumie nic ponad to, że ma na imię Krzysztof, taki nie za młody nie za stary i dowozi jej paczki do firmy, bo jest kurierem. Krzysztof wprowadzi się za dwa dni, ale nie ma klucza i do końca nie wie gdzie jest mieszkanie, więc przekazuję mu Twój numer i będzie dzwonił.

    Myślę pięknie kurwa. Trafił swój na swego - babka bierze do wynajmu gościa, który doręczył jej paczkę, a on w ciemno wynajmuje pokój w mieszkaniu, którego na oczy nie widział. Wysyłam list gratulacyjny do rodziców.

    Dwa dni minęły, dochodzi 22 dzwoni telefon

    Hej Anon, to ja Krzysztof kurier. Jestem 2 kilometry od adresu - niedługo będę, czy zastanę kogoś w domu teraz. O przepraszam, skłamałem - jestem już 1,8 kilometra. Będę nieco szybciej. Za jakieś 4 i pół minuty.

    Korpomowa pocztexu wyprała chłopakowi mózg. Typ się nie wprowadza, tylko doręcza jebany sam siebie do mieszkania.

    Mija chwila. Dzwoni domofon.

    To ja, Krzyszof, ten kurier.
    Mam zejść pomóc Ci wnosić rzeczy?
    Nie, mam mało rzeczy.

    5 pięter bez windy później do mieszkania wkracza on. Zbawiciel. Wiek na oko chrystusowy, jednak zamiast dobrej jakości lnu - wytarty sweter, zamiast sandałów dziurawy but, a zamiast dobytku w ręce jedna torba, nieco tylko większa niż duża reklamówka z biedexu.
    Encyklopedyczny obraz nędzy i rozpaczy.

    Po krótkiej wymianie uprzejmości dowiaduję się, że ta torba to wszystko co ma. Wprowadzam go do pokoju.

    12 mkw. Jedno łóżko, okno, biurko i szafa i coś co kiedyś było fragmentem meblościanki. Na biurku zepsuty kineskopowy telewizor. Ściany nie widziały pędzla od prezydentury Kwaśniewskiego. Krzysztofakurier oczarowany. W oczach tańczą iskierki, gęba rozdziawiona jak u 8 latka na wystawie klocków lego.
    Rany jaki luksus mówi krzysztofkurier, tak mi się trafiło. I to w ciemno.

    Pokazuję kuchnię. Meble ze sklejki, za witrynką talerze każdy z innego kompletu. Elektryczny podgrzewacz wody. Blaszany zlew. Na podłodze linoleum.
    Przechodziny do łazienki. Stary niebieski sraczyk, wanna, pralka automatyczna i junkers.

    Krzysztof nie wierzy własnym oczom, dopytuje czy z tych wszystkich luksusów może korzystać.

    Myślę przypadek kliniczny, ale w sumie dobrze, że mu się podoba.

    Do domu wraca rozowypasek i dalej koleżkę na spytki w krzyżowy ogień pytań. Szybko dowiadujemy się, że #krzysztofkurier do niedawna był bezdomny, bo tatko pił i bił. Pracy żadnej nie miał, trochę prosił o pieniądze na ulicy, ale teraz to on jest gość. Bo ma busa z poczteksu i doręcza paczki. Szef go chwali, bo dostarcza najwięcej na rewirze. Dzisiaj miał kurs z Leśnicy na Sępolno, to całe miasto zwiedził - tyle frajdy mówię wam.

    Późno się robi mówię. My idziemy spać.

    Wiecie to moje pierwsze mieszkanie, więc dzisiaj przyjdzie tu mój kolega na szybkie piwko i pójdziemy w plener. Rzuca na odchodne.

    Budzę się o 5 rano. Z pokoju krzysztofakuriera dobiegają odgłosy zapasów i powrzaskiwania. Po chwili jednak wszystko ucichło i słyszę pukanie do drzwi naszego pokoju. Ignoruję. Pukanie nie ustaje. Otwieram.

    Krzysztofkurier pyta czy może sobie pożyczyć patelnię, żeby pierogów przygrzać, bo głodny się zrobił hiehie.
    Tłumaczę, że oczywiście, może korzystać z naczyń, no i że 5 rano to nie jest godzina na tego typu pytania. Było trzeba zagrzać pierogów, zrobić sobie herbaty, a potem wszystko pozmywać i po problemie.

    Spać już nie szło, dzień spierdolony, więc czekam aż ugrzeje tych pierogów i doręczy się do swojego pokoju. Mam nadzieję, że wie jak korzystać z kuchenki gazowej, a nie rozpala tam ognisko.

    Wychodzę do kuchni. Z pokoju Krzysztofa znów słychać odłosy posapywania, jakieś głuche poklepywania i skrzypienie łóżka. Robię sobie po cichu herbaty. Po chwili znów wszystko milknie. Klepię zdrowaśki żeby mi się nie zwalił na łeb krzysztof, ale nic z tego nie wyszło, bo po chwili do kuchni wkracza on.

    Wali gorzelnią i mocykami. Sweter poszarpany. Gęba zakrwawiona, łuk brwiowy rozcięty. Pytam więc, czy jakaś ostra loszka mu się trafiła w tym plenerze.

    A on na to ton jak w telenoweli, że on mnie starsznie przeprasza za kolegę, ale on się tak napił i się awanturuje. Że jemu strasznie głupio i w ogóle.

    Piękne love story myślę. A to dopiero pierwszy dzień.

    Mówię, że spoko - zdarza się - najważniejsze, że teraz już kolega się uspokoił. Krzysztofkurier na to, że i owszem, bo zajebał mu strzała i kolega jest nieprzytomny, więc na jakiś czas będzie spokój. Teraz to on idzie spać, bo za godzinę musi jechać na bazę po paczki na dzisiaj.

    Tak minął wieczór i poranek dzień pierwszy.

    Dalej było już tylko z górki, ale o tym innym razem:

    pokaż spoiler https://www.wykop.pl/wpis/35162489/jakis-czas-temu-wracam-sobie-do-domu!-z-roboty-w-hu/


    #pasta #truestory #mieszkaniadowynajecia #wspolokatordebil #studbaza
    pokaż całość

  •  

    Karma to suka.
    Ja dowiedziałem się o tym już na początku podstawówki.

    Naprzeciwko budy, po drugiej stronie ulicy mieliśmy ośrodek dla upośledzonych. Był tam jeden as, który szybko stał się wioskowym pośmiewiskiem.
    Przede wszystkim dlatego, że to była jedyna prawdziwa postać na tym smutnym zadupiu. Rozczochrany, zęby przerzedzone, lvl 20+. Jeździł wokół naszej podstawówki składakiem o absurdalnie małych kółkach. Na łapskach rękawice bez palców - wiecie takie jak bezdomni, którzy grzeją się w Niujorku przy beczkach. Na wyposażeniu koleżki zawsze było też radyjko, z którego puszczał sobie discopolo w trakcie jazdy.

    Sami wiecie, że w #podbaza rządzi niepodzielnie prawo dżungli. Jak bardzo niesprawiedliwe byłoby upośledzenie chłopaka - dzieciakom to zwisało - żadnej szansy nie można popuścić.

    Chłopak miał jeszcze jedną przypadłość - w wyniku mikrouszkodzenia mózgu czy czegośtam - nie wypowiadał literki “T”. Co przy imieniu Tomek dawało spore pole do popisu szkolniakom.

    Tomek sam jednak nie był świadom swojej ułomności, więc pokrzykujące “Omek Omek” dzieciaki uruchamiały u niego tryb berserkera. Darł japę i brał się do bitki.

    Wśród najgorszych hejterów Omka był jeden taki Rysiek z piątej A.
    Rysiek wymyślał w podstawówce najbardziej chore akcje - A to rzucał balonami z farbą. Dzwonił na policję, że przy podstawówce na rowerze jeździ szaleniec. W pobliskim sklepie potrafił kupować fajki na sztuki, żeby tylko zmusić Omka do wypowiadania zdań typu “Tata Tomka tratował tatarak” w zamian za szluga. Ten oczywiście nieświadom zasadzki szedł w to jak w dym, co na koniec dnia kończyło się awanturą na całą okolicę.

    Zimą była jeszcze taka świecka tradycja zapoczątkowana przez Ryśka. Wielka bitwa na śnieżki z dzieciakami ze szkoły specjalnej. Na długiej przerwie jak tylko spadł śnieg kulki latały przez ulice jak pojebane.Mało kiedy ktoś trafiał, więc nikt nie robił z tego problemu. Dzieciaki darły się po obu stronach i w sumie głównie o to chodziło.

    Dla Ryśka było to jednak za mało. Niczym rasowy torreador szczuł Omka na inne dzieciaki. Darł się “Omek Omek raf mnie proso w arz”

    Omek jak się okazało nie był w ciemię bity. Szybko zorientował się, że może zyskać przewagę upgrade’ując swoją broń. Cwaniak złapał więc fragment dachówki,okleił ją śniegiem i pizną w tryumfującego Ryśka.

    Pech chciał, że ścieżka poleciała z precyzją, której nie powstydziłaby się jednostka Navy Seals.

    No i Rysiek dostał.

    Prosto w oko.

    Oczywiście ryk, szok, panika. Dyżurujący nauczyciel nagle poczuł 2kg kupy w gaciach. Z chłopakami szybko polecieliśmy po pigułę i do dyrka.

    Jak dotarliśmy na miejsce oko Ryśka było już w dwóch miejscach i dwóch konsystencjach naraz. Częściowo w oczodole w stanie stałym, a częściowo na policzku w stanie półpłynnym.

    Oczywiście policja, pogotowie, dochodzenie. Omek miał jednak wypierdolone, bo miał żółte papiery i mogli mu generalnie skoczyć. U niego sprawa rozeszła się po kościach i mógł dalej popierniczać na rowerku z radyjkiem.

    Rysiek za to szpitale, operacje i rosnące długi rodziców. Trwało to kilka lat. Oka mu nie odratowali na tyle żeby widział, ale przynajmniej nie nosił absurdalnej przepaski.

    W końcu wrócił do szkoły i pierwsza rzecz jaka go przywitała to nowa ksywa.
    Cyklop.

    Teraz to za nim biegały pielgrzymki dzieciaków wykrzykujące “Cyklop cyklop”. Piana z pyska Romka nie schodziła. A wiecie jak to działa - im bardziej cyklop wkurwiony, tym bardziej dzieciaki za nim biegały. Także Karma to suka. Mówię Wam Mirki.

    #pasta
    pokaż całość

  •  

    Zrobiłem w życiu kilka pojebanych rzeczy Mirki, ale do dziś żałuję tylko jednego.

    Będąc w #studbaza mieszkałem z pewnym ananasem w mieszkaniu. Student prawa, ręce do dupy przyrośnięte. Stary jest lokalnym watażką w jednej z podwrocławskich miejscowości, więc służba na chacie te sprawy. Nienawykły więc koleżka do roboty, to i nic dziwnego, że nie sprzątał po sobie wcale, samodzielna dbałość o higienę osobistą lvl XIX wiek. Typ gościa, co ma jeden ręcznik na semestr. Taki, który nigdy nie wysycha.

    Ale to wszystko chuj - nie takie rzeczy się ze szwagrem w okopach w ‘45 przetrzymywało.

    Było jednak coś, co doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Współlokator po każdej wizycie w kiblu zostawiał drachę. Prawdziwe gównostrady na ściance klopa, pasy startowe dla kolejnych gównolotów, które wyfruwały mu z dupska po kilka razy dziennie.

    Każdy ranek zaczynałem więc od widoku jebanego Jacksona Pollocka rozmazanego na porcelanowym tronie, a koleżka się do swoich dzieł wcale-a-wcale nie poczuwał.

    Przyszedł w końcu dzień, że miarka się przebrała.
    Wchodzę rano do kibelka, a tam w środku rzeźnia jak po połknięciu granatu. Wybiegam z zamiarem przytknięcia doń twarzy autora tego rozbryzgu,ale nie ma go w pokoju.
    Dzwonię - nie odbiera.

    Zrobiłem więc fotkę
    gowno.jpg
    i piszę typowi smsa

    “No elo, piękna ta dzisiejsza abstrakcja na niebieskim tle. Jestem pod wrażeniem. Czas by świat dowiedział się o Twoim małym art-projekcie. Wrzuciłem te fotkę na ratemypoo.com i jest spore zainteresowanie. Obczaj koniecznie - tu masz passy:
    Login: imienazwisko
    Hasło: sprzatajfekalia “

    The game is on myślę sobie i wracam do swoich zajęć.

    Nie minęło 30min do chaty wpada Anon zziajany jakby z centrum biegiem zapierdalał. A przy jego sadełku musiał być to doprawdy zacny widok.

    Pot leje mu się z czoła jak z wodospadu szklarka, charczy jak ciągnik, ale ostatkiem sił wszczyna mi karczemną awanturę w przedpokoju.
    Że co ja sobie myślę, że jego stary to przecież osobowość ze znanym nazwiskiem, że nie mogłem zwrócić normalnie uwagi tylko taka szopka ze zdjęciami w necie. Co ja mam w ogóle w głowie, to się skończy w sądzie.

    To ja na to poker face, poważka 100% i brnę w to gówno. Że sorry Anon nie wiedziałem ,że Cię to zdenerwuje. Myślałem, że zależy Ci na tym aby te ulotne dzieła zyskiwały widownię. Nie rozumiem tej awantury nic a nic. Przecież robię Ci przysługę kolego. Ludzie już srają po gaciach widząc Twoje wzory w necie. Sporo pozytywnych komentarzy się pojawiło - warto żebyś może odpisywał coś to się jeszcze rozkręci.

    Powieka mi ani drgnęła przy tych jasełkach, więc Anon nieco zgłupiał i spuścił z tonu na tak poważnie postawioną sprawę. Chwilę się jeszcze tylko powydzierał, rzucił paroma wyzwiskami i zamknął się w pokoju. Nie odzywa się do mnie do dziś.

    Z perspektywy czasu żałuję jednej rzeczy, że nie widziałem miny gościa - jak w ciszy swojego pokoju wszedł biedaczek na ratemypoo.com wpisał swoje imię, nazwisko i hasło. Po czym dowiedział się, że takiego konta nie ma, bo go nie założyłem.

    Malujący się na jego ryju #przegryw to musiało być coś.

    #pasta #heheszki #gownowpis #wspollokatorzy
    pokaż całość

    +: roberrto, b.................i +17 innych
  •  

    kurcze Mirki z tym oeliksem to jest jednak piekło.
    Ostatnio sprzedawałem body do Canona 550d. Rozumiecie, lustrzanka cyfrowa, te sprawy.
    Zgłosił się koleżka. Umówiliśmy się kulturalnie w kawiarni. Przyszedł spóźniony 30 min i napierdala mi tu farmazony że korki i musiał zatankować. Że on ze Śląska przyjechał specjalnie i że to on od dawna szuka czegoś takiego na necie.
    Po używany aparat jechał gość 200km i jak już dotarł, to nie wziął nawet tego aparatu do ręki.
    Dziwne, myślę, ale w sumie co mi za różnica
    To co pytam co chcesz wiedzieć kolego
    Cisza jak w szkole na matematyce kiedy szmaciura pyta ile jest 6 razy 8
    No to myślę - czas zainwestowałem w czekanie - to muszę wepchnąć mu to w gardło.
    Bo jeszcze bardziej będę w plecy, a w końcu to sobota, dzień wolny od pracy. Szkoda by było.
    To mu mówię że TO - A - TAMTO
    Że przebieg maly - migawka niewyruchana
    Że sprzęt super - tania alternatywa dla Canona 5D
    I że z ciężkim sercem sprzedaje
    I techniczne pierdolety wymieniam
    Mocne 15 minut monologu
    Pytam typa
    To może Ty masz jakieś pytania.
    Bo taki jakiś milczący jesteś jak na kupującego
    A on mi na to - wiesz to fajnie wygląda ten aparat
    Ja jestem amatorem i dla mnie ważniejsze niż sprzęt
    Jest to od kogo to kupuje
    A Ty jesteś godny zaufania
    Ładnie opowiadasz
    Wiem że się żonglowaniem się interesujesz
    Filmy robisz i telewizję internetową
    I w porządnej firmie pracujesz
    No ja wtedy kurwa
    W glowie alert
    Syreny wyją.
    Przed oczami żółte światła.
    Dzwony biją na alarm.
    Nerwowo poszukuje drogi ucieczki z tej kawiarni, ale nogi jak z waty.
    A on na to:
    - Słuchaj to Ty już nic nie mów
    I zaczyna się nachylać w moja strone
    To ja już pełną panika
    Zaraz mnie tu będzie swój nabrzmiały ozór do gardła próbował wciskać
    Dedektyw, że śląskiego CSI
    Zamarłem
    A wtedy on półgłosem wyszeptał
    Ale 25zł to opuścisz żeby mi się za wachę zwróciło
    No i w ten sposób
    Mam już tylko obiektyw na sprzedaż, Helios, taki ruski wiecie. Więc jakby co to priv ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #pasta #olx #fotografia
    pokaż całość

  •  

    Jakiś czas temu wracam sobie do domu z roboty w humorze perfekcyjnym. Piątek, słońce świeci, kup jakby mniej na chodniku. Tajm of maj lajf.
    Porządek rzeczy zaburza wibracja w telefonie. Dzwoni mój (wciąż) wspólokator #krzysztofkurier. “Dar niebios” jak określiła go landlordka, która wcisnęła nam go do mieszkania po wyprowadzce poprzednika. Jak wykazało moje i Katarzyny śledztwo, żaden z niego dar, a za to do niedawna bezdomny. Bez stałego adresu, z patologiczną przeszłością i niedookreślonym uzależnieniem alkoholowym. Dziś najemnik poczteksu, który za życiowy cel stawia sobie “doręczenie codziennie wszystkich przesyłek nawet jeśli musi sikać w trakcie jazdy busem do butelki i wylewać wszystko przez okno w trakcie jazdy”. Jego własne słowa.
    No ale.

    Dzwoni #krzysztofkurier. Myślę wspaniale - popołudnie tak dobrze zaczęte - zaraz będzie spierdolone. I odgrywa mi się w głowie scena słynna z filmu o Adasiu Miałczyńskim od rana wkurwionym na poranne napierdalanie od bladego świtu. Odbieram.
    - Gdzie jesteś? O, to dobrze! Wracaj szybko do domu. Jest akcja - muszę Ci coś pokazać. Za ile będziesz?

    W głowie uruchamiam najczarniejsze scenariusze. Majątek nam płonie. Pękła rura, zalewamy sąsiadów. Zapomniał zamknąć drzwi i obrobili nam chatę.
    Wbiegam na ostatnie piętro kamienicy. Drzwi otwarte, w progu #krzysztofkurier ponaglającym gestem ręki dopinguje mnie jebaniec na ostatniej prostej.

    - Szybko muszę Ci coś pokazać. Nie uwierzysz. Chodź do mojego pokoju.

    Po drodze omiatam mieszkanie - wszystko w porządku się wydaje. Chuj wie co zastanę w środku - może zwłoki.
    Wchodzimy. Zwłok nie ma, jest za to dumnie wypięta pierś #krzysztofakuriera i mysterybox na tapczanie.
    No otwórz-otwórz. Zobacz co sobie kupiłem dzisiaj.
    Otwieram paczkę, spodziewając się co najmniej jaj faberże, jednak oczom mym ukazują się buty typu adidas. Zwykłe - żadne specjalne edycje, najzwyklejsze buty sportowe z trzema paskami.Myślę no ok.

    - Dostałem dzisiaj od szefa zaliczkę - nareszcie mogę wyrzucić stare łapcie. Zobacz jakie wygodne.

    Ściąga buty swe żebracze i zakłada nowe adidasy. Puszy się jak paw nieprzymierzając. Chodzi ogląda, uśmiecha się pod nosem.

    Chuj zaniemówiłem. Za puentę niech robi cytat z wieszczki narodowej Sylwii Grzeszczak “cieszmy się z małych rzeczy bo wzór na szczęście w nich zapisany je-est”.

    #pasta #truestory
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika AchacyK

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)