•  

    tl;dr

    kurwa kochani, wrzucam jeszcze raz bo chcieliście żebym dopisała parę rzeczy ale już nie mogłam edytować.

    #wspollokatorzy #slub #dziecko #workinasmieci

    mój facet, powiedzmy że Karol, od ponad roku wynajmuje mieszkanie ze swoim kolegą, zaczęli w dwójkę - kolega po rozstaniu z partnerką po pięciu latach związku, i musiał szybko coś znaleźć. zgadali się na wspólny wynajem i podzieleniu kosztów po połowie. (600 na głowę) kiedy wynajęli razem norkę, to ja już z nim byłam jakieś pół roku +/-, więc od początku pojawiałam się tam, a raczej prosto mówiąc pomieszkiwałam, czasem dwa dni, czasem miesiąc.

    »edit: od kiedy Klaudia się wprowadziła to przestałam nawet nocować bo mam gdzie mieszkać więc w przeciwieństwie do Karolka nie byłam skazana na jej towarzystwo.«
    dogadywaliśmy się, jak trzeba było coś zrobić to sprzątałam etc.

    jest też, powiedzmy, Klaudia, siostra mojego faceta, Karola.
    Krótki życiorys Klaudii to ukończenie technikum turystycznego,
    następnie zaręczenie się z jakimś gościem, zamieszkanie u niego.

    następnie zostawienie go dla innego gościa, zamieszkanie u niego, wzięcie z nim ślubu.

    następnie zostawienie go i rozwód dla kolesia na wózku i zamieszkanie u niego na miesiąc.

    następnie, dowiedzenie się od mamy, że jej brat wynajmuje mieszkanie z singlem którego kojarzy ze szkoły i całkowite przypadkowe znalezienie się w danym mieście i napisanie do Mareczka, czy chce się spotkać.

    z tym gościem na wózku, jak ktoś zauważył nie był to wózek widłowy, a inwalidzki.
    co było najbardziej chujowe w moim odczuciu przez pierwsze tygodnie, to jej opowieści o tym, jak facet nawet nie mógł jej zrobić porządnie palcówki bo jego dłonie nie były do końca sprawne, i to była takie haha śmieszne, bo segz i wózek. i czy w benisa coś czuł. na szczęście dla niej, sprawne ręce nie były mu potrzebne by ją utrzymywać.

    dosłownie po jakichś trzech dniach jej pobytu w naszym mieście, oświadczono nam że ona się wprowadza do tego samego mieszkania, nawet nie że sama zadzwoniła do brata czy coś, tylko Marek nam powiedział. xD fakt że są tylko dwa pokoje w mieszkaniu więc od razu wiedzieliśmy w czyim łóżku będzie hehe spać.
    niestety Mareczek nie pomyślał żeby spytać Karolka, na przykład, "hej czemu od kilku lat nie utrzymujesz ze swoją siostrą kontaktów, czy to może dlatego że nie jest dobrym materiałem na współlokatorkę?"

    no jak ją spotkałam to dupy nie urwało, typowa karyna, okropnie nieudolny makijaż, chodzenie w kozakach + miniówce itd. codziennie pije z trzy piwka bo dobre na nereczki.
    ten typ laski która 10 lat temu przeczytała lekturę więc wszystkim mówi o tym że czyta książki.
    a no i oczywiście kocha podróże.
    pierwsze co powiedziała po wprowadzce to że ona uwielbia myć naczynia i to ją uspokaja i będzie to robić sama, i że prosi żeby nie sprzątać łazienki bo ona to sama ogarnie, bo robi to bardzo dokładnie i sterylnie.
    laska sprzątała jakieś pierwsze dwa miesiące, potem chyba przestała to lubić, bo trzeba było to robić za nią.
    zaczęło się ich wychodzenie zaraz po pracy na piwo lub pięć, więc butelki i syf był wszędzie, czasem stwierdzała o drugiej w nocy że upiecze trzy bochenki chleba i zostawiała całą upierdoloną kuchnię na następną dobę.
    zaczęły się też dramy o to że ja po niej zmywam xD bo stwierdziła że mam nie ruszać jej rzeczy w kuchni, nawet jak brakuje talerzy, bo robię to źle.
    potem, że Karol zły płyn do naczyń kupuje, i też ma nie ruszać zlewu.
    źle gąbek używamy, źle okna myjemy, bo ona zrobiłaby lepiej. ale nie robiła w ogóle.

    no i tak sobie jej garnki po zupach czasem kwitły po dwa, trzy dni.
    dość szybko Klaudia wyprowadziła mnie z błędu że niby kobiety to schludne współlokatorki.

    jeśli wiecie czym są wkładki, takie do majtek, to domyślacie się że oglądanie czyjejś rozwiniętej wkładki po ośmiu godzinach pracy, zostawionej na pralce, nie jest niczym kurwa fajnym. potem doszła zaschnięta krew na wannie i w kiblu za każdym razem kiedy locha miała okres. włosy po czesaniu zwijała w kłębek i zostawiała w dowolnym miejscu w łazience i przedpokoju. niespuszczone tampony i kupy zaczęły być normą, folie po tamponach znajdywałam nawet pod stojakiem na buty, a staniki po pracy zostawia przewieszone przez krzesła przy stole.

    w łazience zaczął być wieczny rozpierdol no bo pomimo jej młodego wieku (24 chyba) to ma z pięć różnych kremów na cellulit, rozstępy, tak zwane "modelujące", "wyszczuplające", "spalające tkankę tłuszczową". nie cierpi na żadną z przypadłości.

    ich związek to taka sinusoida, co dwa tygodnie jej odpierdoli bo Marek włączy konsolę albo ruszy ręką w zły sposób, więc ona się pakuje zawsze w worki na śmieci, drze ryja na pół bloku i się wyprowadza, ale nigdy nie przekroczyła progu domu z tymi workami, bo koniec końców wraca do sypialni i po godzinie z niej wychodzi ugotować mu obiad.
    generalnie codziennie zaczyna się z nim o coś napierdalać, płakać, a za pół godziny "kochanie, zrobić ci kawkę?"

    jak ostatnio poszli na zakupy, to Marek spotkał starą znajomą i zaczął z nią gadać o pogodzie, więc Klaudia wybiegła z płaczem ze sklepu mówiąc że ona to pierdoli i ma dość tego chuja, a potem chodziła po mieście i do niego dzwoniła z komórki Karolka, żeby się wytłumaczył gdzie on jest (no w sklepie xD)
    z komórki Karolka, bo nie wolno jej używać telefonu. Mareczek tego nie lubi. nie wolno zabierać go do pracy ani na zakupy, ani jak wychodzą na piwo. nie wolno też go używać jeśli są w tym samym pokoju, bo ma się zajmować nim, a nie telefonem.

    zanim się wprowadziła to miała jakiegoś tam psa, ale Marek ma uczulenie na sierść więc kazał zostawić psa u jej matki która mieszka 3 minuty dalej. no zostawiła, ale zbudowała sobie taki uraz że ona chce zwierzątko a nie może.
    kiedyś powiedziałam żebyśmy się wszyscy napili hehe wódeczki, i po trzech kieliszkach jakoś wypaliłam o moich niedawno adoptowanych szczurach, to czekałam jakieś 10 sekund aż się uruchomi. zaczęła krzyczeć, że ona musi mieć zwierzątko żeby coś ją kochało, a jeśli on nie chce psa, to musi jej zrobić dziecko żeby ją kochało. cytując.

    no w sumie to minęło jakieś 6 miesięcy a ona przysięgam ani razu nie przeszła tych 3 minut do swojej starej żeby wyjść z tym swoim ukochanym psem na spacer albo żeby go zabrać do siebie na weekend czy coś.

    ale płacze za nim dalej.

    ile się nasłuchałam o ich ruchaniu, jak fantastycznie wielkiego ma penisa jej Marek i że pewnie jej hehe zazdroszczę że mój takiego wielkiego donga nie ma, jaki on jest zajebisty w łóżku o boże, jaka ona jest spełniona, no generalnie świat byłby lepszy gdyby Marek każdej wsadził. krowa która dużo muczy mało mleka daje. Karolek się ostatnio spytał jak to w takim razie działa, że każdy facet z którym Klaudia jest ma największego, rosną? o wspaniałości swojego związku też mówi, o miłości z czasów szkoły która trwała żywa tyle lat, przeznaczeniu i byciu do końca życia.

    temat dziecka też nie zginął, czasami jak go nie było w pobliżu to opowiadała o tym że chce dziewczynkę i co to nie będzie, ale jak raz ją usłyszał to jej powiedział żeby nie pierdoliła bo on dzieci nie zrobi.
    potem zaczęła gdakać o ślubie i w sumie wracała do tematu co parę dni, że czeka na pierścionek na rączce, tak jej się spieszy.

    ogólnie to nic nie robiła ale w końcu Marek jej załatwił pracę w fabryce w której on pracuje, na taśmie produkcyjnej, no.

    a Marek miał taką byłą co był z nią 5 lat, dziewczyna 23 lata, fajna i inteligentna, jak się rozstawali to ona była kierownikiem salonu orange, to Klaudia za każdym razem jak ją zobaczyła gdzieś po drugiej stronie ulicy to potem przez dwa dni chodziła i pierdoliła pod nosem że zajebie szmatę, że kurwa jebana, że gruba, brzydka, chujowa, i że w ogóle to trzeba być pojebanym żeby być taką młodą kobietą i w tym wieku zostać kierownikiem czegoś w pracy, że jakaś zjebana pracoholiczka i żałosne.
    widzi co jakiś czas tą byłą na ulicy ale nigdy się nawet do niej nie odezwała, mocne.

    ale ona to w ogóle wszystkim by zajebała, jest taka groźna, kupiła sobie ostatnio w chińczyku kij bejsbolowy, i użyła go tylko raz - robiąc sobie z nim zdjęcia na ulicy na facebooka, że niby taka niebezpieczna. jej głównym tematem rozmów było ilu laskom nie zajebała w klubie albo jak to jedną ręką nie podnosiła pudzianowskiego. uwielbia się po dwóch piwach spuszczać nad tym, że wszystkie kobiety w pracy się jej boją bo jest niezależna i wyzwolona, i czują pewnie, że by im wpierdoliła gdyby chciała.

    zaznaczam że laska nie ma żadnych zainteresowań w życiu ani przyjaciół.
    no chyba że ty się znasz na czymś, to ona się zna lepiej.
    nie ogląda filmów, nie korzysta z komórki, nie posiada laptopa/tableta żeby mieć jakiś szerszy dostęp do internetu, nie czyta książek, nie gra w gry, nie słucha muzyki, nie uprawia sportu, mogłabym tak wymieniać.
    chyba, że bycie partnerką to zainteresowanie.

    umówmy się że każdy ma przepis na swój udany związek, oni żyją w takiej harmonii że ona zrobi, wytrze, umyje, naleje, przyniesie, a on pochwali. Klaudia uważa że każda kobieta swoją rolę w związku powinna spełniać przy mężczyźnie i robić wszystko, by był zadowolony, bo kiedyś to kurła było, kobieta w kuchni stała i była szczęśliwa a tera sobie karierę wymyślają.

    my trochę inaczej żyjemy, ja nie lubię gotować, więc Karol gotuje, nie chodzę i nie wycieram po nim bo on sam po sobie wytrze, czasem ja pozmywam, czasem on, czasem coś mu zrobię, ale nie jest to moim obowiązkiem. jest porządek i jest też luz.
    żyjemy w życzliwości, nie zabraniamy sobie rzeczy, jak odpali sobie konsolę to ja się czymś zajmuję i na odwrót.
    wspomniałam że Klaudia mnie nienawidzi?
    no nie dociera do niej, że ktoś może funkcjonować inaczej od niej, dlatego wszyscy nasi wspólni znajomi już od niej usłyszeli jaką jestem chujową dziewczyną, bo nie gotuję obiadów i nie robię prania, a przecież mogłabym.
    kiedyś też stwierdziła że mogłabym czasem umyć łazienkę.
    ja>czemu mam myć łazienkę, skoro tu nie mieszkam?
    »bo nie jesteś u siebie
    »no właśnie, nie jestem u siebie, mam ci umyć wannę w której się kąpiesz? Karol nie myje?
    »myje, ale ty tu przychodzisz i mogłabyś coś zrobić. ja jestem u siebie i chyba nie powinnam ciągle wszystkiego robić.

    nawet nie wiem czy muszę wam tłumaczyć.

    xD

    my nie musimy się odzywać, nie musimy wstawać z kanapy, żeby obudzić krakena. wystarczy, że ja nic nie robię. a jestem kobietą.
    że leżę, że czytam.
    ????? jak ?????
    zgodnie powiedzieli, Karol i Mareczek, że odpierdala jej najbardziej jak przychodzę i ona nas widzi, że coś robimy razem.

    nie będę wymieniać wszystkich dram jakie rozkręciła, zwłaszcza że jeśli Marek ma na inną zmianę w pracy niż ona i ona nie wie, czy on nie rozmawia z jakąś k o b i e t ą , to ma silniczek w dupie dopóki on nie wróci, ale najbardziej pamiętam miskową.

    wbiła do nas do pokoju z pretensją, że nie ma w ogóle misek a ona chce zjeść obiad i nie ma z czego.

    my 5 minut wcześniej dopiero sobie nałożyliśmy obiad, ale powiedziałam jej, że w takim razie mogę skończyć i jej dać swoją. nie była zainteresowana miską, bo zaczęła się nakręcać, że tydzień temu w zlewie był brudny kubek i ona go musiała umyć. no to Karolek się zaczął rozkręcać, że on co drugi dzień po niej myje naczynia więc też może mu się czasem zdarzyć zostawić ten biedny kubek w zlewie.

    no ale ja jestem >>u siebie<< (no bo wiecie ja nie, hehe) i chcę zjeść obiad i nie mam z czego

    ale przecież są cztery miski

    ale wszystkie są zajęte przez was bo kurwa nie odnosicie ich

    no nie odnosimy bo jeszcze z nich jemy.

    super zajebiście Karol że myślisz tylko o sobie.

    ale w tym pokoju są tylko dwie miski, to gdzie reszta?

    ?xD?

    rozpłakała się, wybiegła.

    okazało się że miski leżały brudne u nich w pokoju, i że wcale nie potrzebowała misek, nawet kurwa obiadu nie zrobiła, po prostu chciała się przypierdolić do tego że nie stoją w szafce w kuchni tylko są używane. zresztą często pierdoliła że jak nam nie pasuje że krzyczy na nas bo używamy czegoś z kuchni, to mamy sobie kupić własne. no to kupiliśmy, i teraz ona używa naszych. xD
    przynajmniej wiemy jakich sztućców możemy używać i nie musieliśmy kupować nowych, bo podpisała parę swoim imieniem.

    kiedyś też z ryjem wyskakiwała że mamy wszyscy wypierdalać, bo w kuchni znowu jest syf. jak weszliśmy zobaczyć o co chodzi, to chodziło o garnek w którym był nasz obiad zrobiony 20 minut wcześniej. z zawartością. sprzed 20 minut. xD

    zostawiała po sobie syf sześć dni w tygodniu, a w siódmy się budziła z tym że ma być czysto i wszyscy byli winni bo wszyscy brudzą, a ona tylko sprząta, i chce umyć garnki, a nie może, bo jakieś kurwy ich używają do robienia obiadu.

    słucham też takich historii co jakiś czas że pobrudziłam kuchenkę, bo zupę robiłam, kawę rozsypałam, albo marchewki obierałam, nie umiem robić zup, nie pijam kawy i na chuj mi obrana marchewka. xD

    temat tego że Karolek gotuje obiad i używa do tego garnka, a ona akurat potrzebuje wszystkich garnków naraz bo robi słoiki na zimę był tak częsty, że zaczęłam na karteczkach samoprzylepnych z kuchni rysować smutne garneczki i rozklejać po mieszkaniu. bo mogę.

    mam przyjaciela parę godzin jazdy ode mnie, więc co kilka tygodni odwiedzam go z innymi znajomymi, mój Karol nie jeździ ze mną bo woli robić swoje rzeczy. niestety jest to nie do pomyślenia dla nich, że ja, kobieta, pojechałam sama do grupy ludzi, w której są osobniki posiadające penisa, bo oczywiście skoro ja mam otwór a oni penis to na pewno mi go wkładają, tak się dzieje jak kobieta jeździ sama po ludziach, bez swojego właściciela.
    Klaudia uważa że Karolek jest frajerem jeśli nie rozumie, że jeżdżę na segz.
    a Mareczek, że nigdy by Klaudii nie pozwolił samej do znajomych pojechać.
    potrafili tak go zatruć pierdoleniem, że przestał im się przyznawać że jestem poza miastem.

    ona ogólnie zawsze ma najgorzej lub najlepiej, jej ojciec to alkoholik, ale poza byciem najebanym 24/7 to nigdy nie podniósł ręki na nikogo. Klaudia uwielbia jednak opowiadać jak to on ją napierdalał
    i jakie miała piekło w życiu
    i o boże ja to mam zajebiste życie
    i ona to ma takie doświadczenie
    i nigdy się nie dowiem co to znaczy przetrwanie,
    bo ona kiedyś weszła w słoik który stary rozbił i jej się szkło wbiło w piętę, i ja o tym pierdolonym słoiku słucham jak o zmartwychwstaniu za każdym razem kiedy ona się poczuwa do udowadniania że nikt nie miał tak jak ona miała.
    no i ta pięta.

    poza tym też każdy jej były ją bił i napierdalał, oczywiście.

    problem w tym, że ja jestem przewrażliwiona na punkcie robienia z siebie ofiary, bo naprawdę wychowałam się pod przemocą fizyczną i seksualną i mnie skręca jak ktoś myśli że imponuje wizją spierdolonego dzieciństwa. od słuchania o tym słoiku w stopie i historii jak to ona jedną ręką w wieku dziesięciu lat zatrzymywała swojego pijanego ojca przed duszeniem małych kotków i biciem mamy, i powinna dostać order, ale jest skromna więc nie dostanie, wymsknęło mi się, że może warto przestać myśleć o sobie jak o największej ofierze na świecie. bo przeszłam przez x i y i funkcjonuję dalej. to usłyszałam, że ona wolałaby żeby ją ojciec ruchał, niż żeby tak jej dzieciństwo zniszczył jak zniszczył. i żeby w ten słoik rozbity nie weszła piętą.

    jak jej kiedyś powiedziałam że interesuję się ornitologią, to zaczęła mi mówić ile lat ona nie obserwuje ptaków i czego ona nie widziała bo z lornetką czasem całymi dniami biega po lasach. dobrze że mam Karola, bo mnie zawsze wyprowadza z jej krętactwa. okazało się że nawet nie posiada lornetki. xD

    najgorzej to temat zwierząt u niej trawię, bo pierdoli czasem straszne głupoty, a że to mój konik to nie mogę się czasem powstrzymać żeby ją poprawić, więc jak powie że dzik sra na polu, a ja powiem, że w lesie, to zawsze słyszę jej główny argument że gówno wiem bo jestem dzieckiem i jak dorosnę to pogadamy. xD

    kupiła sobie w zoologicznym myszki >>bo całe życie się interesowała i się zna na gryzoniach<<, to się okazało że nie odróżniła samic od samców i z czterech sztuk zrobiło się piętnaście. zabrakło klatek dla samców więc zdjęła rzeczy z komody w sypialni, wysypała trociny i trzymała tak na komodzie luzem te myszy no bo one same nie zeskoczą, czują, że by się zabiły. xD tyle że w tym samym czasie czajnik z kuchni zniknął, a jak po kilku dniach zostawili włączone światło u siebie i my wychodząc chcieliśmy zgasić, to się okazało że ten czajnik leży na tej komodzie bokiem, jako domek dla myszy.

    miesiące mijają, Karolek traci pracę, pracodawca nie płaci mu zaległych miesięcy, i jest dalej niż bliżej do ucieczki z tej groty rozpaczy.

    Klaudia mieszka już jakieś pół roku, a zasady płacenia się nie zmieniły, 50% na głowę Karola, pomimo że w mieszkaniu są trzy osoby. zwiększa się też ilość jej dram o to, że ona jest u siebie a on ma wypierdalać, bo to ona jest partnerką faceta prawnie wynajmującego mieszkanie. kiedyś kłócąc sie z Mareczkiem i oczywiście pakując w worki na śmieci, powtarzała krzykiem

    niech ci teraz Karol obciąga, jak mnie nie będzie Karol ci będzie obciągał.
    jakby to miało być jej kartą przetargową, że może jednak Mareczek ją zatrzyma, ale Mareczek nigdy jej nie zatrzymywał kiedy się wyprowadzała, a ona nigdy rzeczywiście się nie wyprowadziła. xD
    jedzie po Karolku jak po burej suce, wyśmiewa jego życie, abstynencję, to co je na obiad, to że zamiatając »jej brudy« robi to ruchem w prawo a powinno się w lewo a jak smarka to za głośno, że nawet worki na śmieci wkładałaby lepiej do śmietnika. miała też fazę na powtarzanie, że jest za chudy i niezdrowo wygląda.
    Karolek jest wysportowany i umięśniony.
    domyśleliście się już, że Mareczek nie? xD
    rodzinie pierdoli jaki Karolek jest beznadziejny no i jaki ma chujowy nieszczęśliwy związek, bo ma taką dziewczynę której »musi« gotować, a ja jestem egoistką, bo jeżdżę gdzieś bez niego jak on jest w pracy.
    zwiększa się też częstotliwość mówienia o tym że zrobi sobie dziecko do kochania i trzeba pomyśleć o miejscu na niego.

    no i dochodzi do dzisiejszego dnia, mój smalec wraca z roboty i robi nam obiad, bo chce i może, kiedy ja się opierdalam przed netflixiem w salonie, bo chcę i mogę. wbija Klaudia i mówi swoim rozkazującym tonem

    jak skończysz gotować, to po sobie posprzątasz.

    czyli co posprzątam?

    no kurwa syf po sobie bo ja dzisiaj myłam kurwa kuchenkę kurwa.

    że co, garnek umyję? znowu się popisujesz bo kasia (ja) przyszła?

    tak, umyjesz.

    no umyję, jak zjem.

    ochuj, odmowa wykonania.

    będziesz kurwa robił jak będziesz chciał, jak będziesz u siebie, rozumiesz?

    co to znaczy u siebie???

    ja>no właśnie wydaje mi się, że skoro płaci za mieszkanie tutaj, nie to co niektórzy, to jest u siebie.

    rozsierdziłam lochę tak bardzo, że mam się nie odzywać bo jeszcze nie skończyłam swojej drogiej edukacji i co ja kurwa wiem o rzyciu, a jak jeszcze raz zabiorę głos, to mi wypierdoli.

    bo co mi zrobisz?

    bo ci wyjebię

    aaa zapomniałam, bo ty taka groźna jesteś i wszystkich bijesz i wygrywasz. xD

    zrobiła w moją stronę superszybkie parę kroków, po czym zobaczyła że nie ma reakcji, i wyszła. xD

    impreska trwała dalej, bo Karolek po miesiącach bycia wałkowanym jej krzykami zaczął się z nią napierdalać o to że wszyscy po niej sprzątamy i znosimy jej humor a ona potrafi rozpierdolić wszystkim wieczór przez dwie miski i kropkę z sosu na kuchence.

    myślisz że jak umyjesz raz w miesiącu po sobie kuchenkę, to nie wolno jej używać?
    i nastąpiła rzecz niezrozumiała, bo w trakcie rozmowy o kuchence, zaczęła krzyczeć że jest dojrzałą kobietą bo ona bierze w kwietniu ślub z Markiem i nie będzie znosić takich rzeczy, powtarzam, ślub, powtórzyła gdyby ktoś nie dosłyszał. fajnie, nie pierwszy pewnie nie ostatni. zesrała się także bo ona jest poważną partnerką życiową, a ja jestem tylko do obciągania no bo jestem młodsza, wiadomka. Karol pocisnął że ma nadzieję że worki na śmieci są jeszcze pod zlewem, w razie gdyby jednak po ślubie się wyprowadzała.
    no i w końcu Marek pierwszy raz w życiu zabrał głos, że chyba musimy się pożegnać, bo ona nie płaci, ale jest u siebie. i wychodzą. po czym wściekli zebrali się, i wyszli.

    po 10 minutach wrócili, nie rozbierając się ona weszła do kibla, zrobiła kupę, i znowu wyszli.

    no siema.

    ogarniamy wspólny wynajem na dniach bo w końcu ma być za co,
    wiem że bez ślubu to tylko obciąganie, a bez technikum turystycznego to udawanie człowieka, ale spróbuję.

    dziękuję za uwagę.
    pokaż całość

  •  

    Czesc, mozecie polecić jakiś zestaw żeby był dostępny do świąt, bo planuje sobie taki prezent kupić, tylko nie wiem co wybrać żebym miał najwięcej frajdy, cena na razie nie gra roli, aczkolwiek planuje odłożyć ok 600-800 pln.

    #lego

  •  

    Kupię kartę graficzną z akceleratorem 3D. Taką, żeby #wiedzmin3 czy #assettocorsa śmigało w 1080p. Jakiś GTX1060 albo 1050Ti? Może ktoś wymienia zestaw na zimę.
    #komputery #pcmasterrace #kartygraficzne #spamtagami

    źródło: purepc.pl

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika aderonis

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.