Z tego konta wrzucane są anonimowe wyznania mirków. Możesz dodać swoje wyznanie na http://mirkowyznania.eu Kontakt: @sokytsinolop

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Google nie zwróciło mi nawet żadnych sensownych wyników dla zapytania "czasy, gdy nagrywało się gry na CD", to chociaż tu napiszę: tęsknię za czasami, gdy miałem 9~19 lat, GG służyło do rozmów, a nie wyświetlania reklam, mp3 przynosiło się najpierw podzielone na dyskietki z kafejki, później na dysku od kumpla, później na płytach, później ściągało 3 dni przez neta z Kazaa. Tęsknię za czasami, gdy oglądałem teledyski T.A.T.U. (proszę bez hejtu i tak fajne dupy były) w rozdzielczośći 120x240 i była to zajebista jakość. Gdy samemu się składało kompa, a starą grafikę oddawało do komisu.

    Gdy miało się modem i nawiązywało kontakty na grupach dyskusyjnych, pisało odpowiedzi offline i łączyło się, żeby zmieścić się w 1-2 impulsach. Jak została chwila, to wchodziło się szybko na IRCa albo jakiegoś czata i czytało offline co tam się scacheowało. Ktoś rozwiązywał krzyżówki z Komputer Świata? Ja tak, wchodziłem, czekałem aż aplet się załaduje (tutaj pokolenie powyżej '00: a co to aplet?), rozwiązywałem i wysyłałem rozwiązanie na maila. Raz wygrałem chyba 60 zł (nie pamiętam w sumie), listonosz przyniósł przekazem pocztowym i miałem ustawione życie na dwa tygodnie.

    Gdy jedno demo ogrywało się pół roku, bo gry były za drogie. Gdy w pismach o grach były recenzje bez emotek, a reklamy stanowiły nie więcej niż 10% zawartości. Gdy poznawało się pierwsze fajne zespoły rockowe lub pop-rockowe. Gdy grało się w MUD-y (kto grał, ten plusuje), chociaż były już od dawna gry graficzne, ale MUDy miały klimat. Gdy graficzne gry RPG były wyzwaniem, wymagały czasem kartek, notatek, myślenia i rozkminy.

    Gdy siedziało się na IRCu. Gdy na IRCu poznało się pierwszą dziewczynę. Gdy udało się spotkać czwartą dziewczynę z IRCa :D. Gdy w końcu siódma była ładna :D. Nie no, przejaskrawiam, ale wtedy tak to trochę było. WTEDY SIĘ ROZMAWIAŁO Z LUDŹMI. Nawiązywało głębokie przyjaźnie, romanse, miało się kumpli na drugim kurna końcu Polski, miało się fajną kumpelę, którą sobie mogłeś co najwyżej wizualizować, a jej zdjęcie może zobaczyłeś w rozdzielczości 640x480 (jak miałeś farta) po pół roku znajomości i tygodniu kombinowania jak tu przesłać taki duży plik. Teraz tylko lewo, prawo, łapka w dół i w górę, po co tracić czas.

    Może i kiedyś lepiej nie było, ale było. Nie jestem desperatem, jestem szczęśliwy i takie tam, nie o to chodzi. Tylko tak czasem, gdy jest chwila, których kiedyś, w liceum i podstawówce było aż nadto, gdy jest taka chwila, to sentyment nachodzi człowieka, że kiedyś siedział o takiej porze i był w środku rozmowy, która się kończyła nieraz o 5 rano, a nieraz i później, w tle leciało Within Temptation lub Guano Apes, wcześniej Iron Maiden. A w ogóle, to zanim był Internet, to co max trzeci dzień było się w bibliotece.

    Jest dla takich ludzi gdzieś jakaś enklawa w internetach?

    #takbylo #prehistoria #kiciochmowi #starosc #internet #truestory #takbyloniezmyslam #mud i tacy ludzie też to pewnie pamiętają, to i #rpg #papierowerpg

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Zrobiłem osobne wyznanie o "starym internecie", teraz ciekawe czy ktoś to opublikuje i czy później ktoś się przyzna :).
    Osoby z IRCa o poszczególnych nickach proszę o znak życia, zupełnie z ciekawości co z Was wyrosło: LeX, Cimek, ZoczuS, Klepa, Ages, nammah, faith, LySy, Innero, airbase, XMAX, , zOsia, Rzul, DonPedro, military

    Bez tagów, może ktoś to czyta. Tak mode, to bez sensu i większości nie obchodzi, weź przepuść.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jest jakaś możliwość zeby urosnąć jeszcze gdy mam 26 lat? Jestem niebieskim z 168 cm wzrostu. No i kurwa czuje, że przegrałem życie. Ryj mam nawet wyjściowy i co z tego jak i tak przegrywam wszędzie, w pracy, na imprezach, na randkach, poprostu wszędzeie. Czasem leże i sobie wyobrazam jakby bylo zajebiscie miec te 175 chociaz i wyglądać normalnie. Jakie by było piękne życie, a tak to caly czas karakan. Rozowego oczywiscie nie mam no bo skąd, na tinder przeciez nie wejde i nie napiszę wzrostu, bo wiadomo, że nie zgarnę ani jednej pary xD. Gdziekolwiek na impreze pojde to jaki ma sens podbijac, skoro 99,99% facetów jest wyższych o te minimum 10 cm i wiadomo, że na mnie nawet nie sporzą xD. Jest jakiś sposób, nie wiem rozciąganie, jakieś tabsy?

    #wzrost #zwiazki #problemypierwszegoswiata

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      OkiełznanyStulejarz: @AnonimoweMirkoWyznania: Ziomek, gówno prawda to co piszesz. Jestem niższy od Ciebie. Jestem w związku, przez Tindera wyobraź sobie, że też kiedyś udało mi się zaruchać(nie, to nie jest chwalenie się). Naprawdę masa jest tam dziewczyn niższych od Ciebie. Takie geny, nic nie zrobisz. Też chciałbym być wyższy. Po prostu działaj. Staraj się poprawić sytuację. Wiem, że to brzmi jak pierdolenie, instaluj tego tindera, spotykaj się z dupami. Nie masz nic do stracenia. Trzymam kciuki

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    •  

      PrzyjemnaHostessa: Mój niebieski ma 1.73 m, ja mam 1.64 m i wiesz co? Walić ten wzrost. Jest przystojny, mądry, wysportowany, ma pasje, jest romantyczny, zabawny, i przede wszystkim pewny swoich atutów, więc niczego pod żadnym względem mu nie brakuje. I wiesz co? Byłam z jednym co miał 1.90m wzrostu i co mi po tym wzroście jak był nudziarzem. A skoro tak już z anonimowego to powiem, że w majtkach wielkością się nie różnili, za to umiejętnościami już tak ( ͡° ͜ʖ ͡°) no i powiem, że mniejsza różnica wzrostu pozwala na wiele więcej pozycji i jest po prostu wygodniej w łóżku. Dlatego gdybym tylko na wzrost patrzyła, byłabym po prostu głupia. I sądzę że jest wiele takich różowych jak ja. Pomyśl o tym i zacznij być trochę bardziej pewny siebie, a wszystko się jakoś ułoży.

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam dylemat.

    Odziedziczyłem posiadłość.
    Mogę zamieszkać w 130 metrowym domu z działką położonym w puszczy jakieś 15-20 minut drogi autem od miasta ~~50k mieszkańców w centralnej Polsce.
    Dom wybudowany jakoś ~~2010 roku. Kominek jest.
    Wioska zabita dechami (brak asflatu, brak latarni, brak komunikacji z miastem).

    Mogę też sprzedać ten dom z działką za jakieś ~500 tysięcy i kupić za to kawalerkę w dużym mieście typu Warszawa.

    Zastanawiam się co wybrać.

    Ja stawiam się po stronie domku. Luba krzyczy, że po jej trupie zamieszka na wiosce bez sklepów (nawet spożywczego nie ma), komunikacji miejskiej i w ogóle czegokolwiek.

    Zostawić lubą i samemu tam zamieszkać? ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Ciężko mi tak po 5 latach związku.

    #pytanie #kiciochpyta #dylemat #pomocy #problemypierwszegoswiata

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    Co byście wybrali?

    • 280 głosów (72.54%)
      Zostaw ukochaną i zamieszkaj w domku na wsi sam
    • 106 głosów (27.46%)
      Zostań z ukochaną, sprzedaj dom i zam. w kawalerce
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Drogie Mirki!

    Pytanie do Was. #rozowypasek here, jestem ze swoim #niebieskipasek od ponad 2 lat, mieszkamy ze sobą, wszystko super, pięknie, ładnie. Mam tylko jeden problem - seks. Ja mam duże potrzeby, naprawdę, mogłabym to robić codziennie. Wiem trochę dziwne, no cóż, ale tak jest. On jednak ciągle się wykręca. A jak już chce to jest szybko i byle jak. Mirki podpowiedzcie, co lubicie robić w łóżku, ale wstydzicie się o tym pogadać ze swoim #rozowypasek. Chciałabym podkręcić atmosferę w łóżku, może czasem przejąć kontrolę... Poradźcie!

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    +: Hrabia1
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    WRESZCIE SIĘ ROZWIODŁEM
    Ratowanie związków to jest ułuda, to jest coś najbardziej popierdolonego w życiu co można sobie zaserwować. Lubisz tracić czas i siły? Lubisz czuć się jak popychadło? Lubisz poczucie zmarnowanych lat?
    Walcz o martwy związek!

    Wreszcie, WRESZCIE to skończyłem. Związek? Tak, ale nie to skończyłem przede wszystkim - skończyłem się oszukiwać.
    Latałem za tą pindą od dwóch lat. Latałem, bo byliśmy małżeństwem, bo wierzyłem w wyższość tego świstka i dodałem temu magiczne moce. Nie powiem, że małżeństwo jest gównem - może kiedyś uda mi się znaleźć Żonę przez duże Ż, teraz mi dane nie było ale wierzę że znajdę. To tkwienie w chujowym małżeństwie jest gównem i oszukiwanie się, że kiedyś znowu ogień zapłonie.
    Ile kasy wydałem na terapie małżeńskie (z tego miejsca pozdrawiam pewną panią terapeutkę, która od początku mi dała do zrozumienia że szkoda życia na to, ja ją potępiłem i jeszcze nasmarowałem opinię w internecie, wstyd mi jak chuj - miała kobieta rację a ja jestem dwa lata w plecy).
    Ale wracając do kasy. Chodziliśmy na terapię małżeńską 2 razy w tygodniu, każda taka impreza kosztowała nas 180 zł, czyli 360 zł na tydzień. Chodziliśmy tak prawie 12 miesięcy. Potem pajacowałem z jakimiś wyjazdami, zakupami, na siłę szukałem nam jakiegoś hobby (kilka zajęć z salsy bo niby taka erotyczna i nawet na jebane szydełkowanie byłem w stanie iść z nią byle to ratować). Tak naprawdę to wszystko to jest chuj i nic, żal mi każdego grosza który mogłem wydać na realizację siebie (odmówiłem sobie wymarzone studia na które chciałem wrócić po latach.)
    Ja wiem że w momencie kiedy skończył się między nami seks - to skończyło się wszystko. Teraz dopiero to widzę. Czasem się bzykaliśmy, oczywiście, przecież musiała zachować pozory. Ale iskry w tym żadnej nie było, to było zaspokojenie się obustronne, nic więcej.
    Jestem zły na siebie że wmówiłem sobie, że małżeństwo trzeba ratować, że rozwód to ostateczność. Teraz dopiero dotarło że rozwód to żadna ostateczność, to początek nowego, lepszego życia dla mnie. Wyjebane mam na to, co powie rodzina, wyjebane mam na to, co powiedzą znajomi. Grunt że nie miałem z nią dzieci, nie zdążyliśmy na szczęście.
    Kurwa mirki, jaki ja się czuję teraz wolny, jak mi kamień z dupy spadł jak jej powiedziałem "chcę rozwodu". Co zabawne zaczęła histeryzować, no kurwa, myślałem że umrę. Odpierdalam jakiś szajs w którym ona może i bierze jakoś udział ale zupełnie biernie, bez emocji, bez zaangażowania. Na zasadzie - ok fajnie, wyjazd do Tunezji zajebiście - no bo się za Twój hajs pobyczę ale i tak to gówno zmieni w naszej relacji. Tak to było. Tak to zmarnowałem 2 lata na skakanie jak pajac dookoła nieambitnej i wiecznie sfochowanej baby.
    Popłakała jeden dzień i po miesiącu już nowo narodzona XD wielka miłość kurwa mać małżeńska.
    Nie róbcie tego błędu co ja, nigdy. Małżeństwo to nie jest obowiązek, małzeństwo to nie jest wasze jedyne wyjście. Jak się chrzani to walczcie, ale jak się chrzani, powalczycie i gówno z tego - posłuchajcie starego idiotę - nic z tego nie będzie.
    Szkoda życia.
    Żeńcie się, wychodźcie za mąż, ale jak się sra i nie przestaje srać - idźcie dalej szkoda życia!

    PS. może jakaś różowa z #katowice ma ochotę wyskoczyć gdzieś czysto rekreacyjnie, bo przez tamtą mendę kontakty też jakiekolwiek z płcią przeciwną zaginęły i zostały mi jej psiapsióły dla których teraz jestem persona non grata.

    PS2. Uważajcie na rozwódkę Monikę, całkiem ładna, może trochę dupa za duża, po ślubie zrobi wam z życia piekło.

    #zwiazki #rozwod #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      PonurySeba: Ucz mnie życia mistrzu. Jak sie moge z Tobą skontaktować?

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}

    •  

      dessperro: Witajcie mirki,

      Chcialbym napisac ten wpis dla smutnych przegrywow z ktorego sam wyszedlem.
      Jak bylem mlodszy (okolo 10-12 lat) bylem przecietnie wygladajacy. Zawsze ciotki mowily, ze mam ladny usmiech. Nie patrzylem wtedy za dziewczynami bo kazdy chyba facet wie, ze mialo sie inne priorytety niz kobiety. Przyszlo dojrzewanie to ch*j bombki strzelil. Na ryju masa pryszczy, zeby sie przekrzywily no i niski wzrost bo tylko 163 cm w 2 liceum. Nawet wygladalem bardzo dzieciego w szkole, przez co bylem wiele razy wysmiewany. W skali dalbym sobie 2/10, moze 3 jak jakos ulozylbym fryzure. Dziewczyny nawet na mnie nie spogladaly xD. Mialem nogi tak chude, ze nie znalem zadnej dziewczyny, ktora moglaby miec chudsze od moich. Mialem mase kompleksow przez to, bylem wykluczany z roznych imprez organizowanych przez kolegow z klasy. Social life dla mnie nie istnial. Ale istnialy gry mmo. Nie zaluje, duzo sie w nich nauczylem. Mase fajnych ludzi poznalem. Jednak brakowalo mi bliskosci. Po zakonczeniu nauki w szkole postanowilem pojsc na silownie (tak, cwiczylem wtedy dla dziewczyn xD). To byla lokalna silownia, dosyc mala i zawsze byly tez lokalne koksiki. To bylo gdzies w 2013-2014 roku. Jeden byl naprawde dobrze i fajnie zbudowany ale z charakteru byl gownem. Nie zapomne tego nigdy, jak podszedl do mnie jak dzwigalem hantelkami 3kg i sie nabijal, szydzil przy swoich kolegach z mojego wygladu, wzrostu. Bardzo przykro mi sie zrobilo. Poszedlem do toalety i sie poplakalem. Juz mialem szczerze dosc wszystkiego. Bylem mega zawiedziony ludzmi i mialem niesamowicie duzo gniewu w sobie. Zacisnalem zeby i postanowilem nie odpuscic. Po jakis 2 miesiacach od tego incydentu, widzialem swoje pierwsze zyly na rekach i to mnie bardziej zmotywowalo do tego, zeby cwiczyc dalej ale nie mialem zbytnio pieniedzy. Szukalem pracy lokalnie i nie moglem znalesc wiec wyjechalem do holandii zbierac warzywa xD. I nagle po wyjezdzie zdarzyl sie dla mnie cud. Zaczalem rosnac, zauwazylem dopiero kiedy ludzie w wiekszosci byli mi na rownii albo mniejsi. do 20 roku zycia juz mialem 182 cm. Z twarzy zaczal schodzic baby fat, pojawily sie mocne rysy kosci policzkowych i tradzik powoli ustepowal. Kiedy zaczalem zarabiac to zainwestowalem pieniadze, zeby wyleczyc tradzik wyprostowac zeby i ogolnie w siebie. Po 2 latach w holandii ogarnalem sie. Z 3/10 zrobilem sie na mocna 8-9/10 Przybralem dosyc duzo na masie miesniowej i zaczalem sie schludnie bierac.. Nigdy nie mialem zdjecia profilowego na fb. Postanowilem wstawic i znajomi ze szkoly i z sasiedztwa wogole mnie nie poznawalo. Wiekszosc komentarzy bylo napisane trescia "czy to napewno ty?" Nawet dwie znajome twarze, zaczely mnie zapraszac na jakis wspolny wypad lub impreze. Nie moge ich nazwac kolezankami skoro spogladaly na mnie z pogarda w szkole. Ignorowalem je. W niedlugim czasie poznalem swoja obecna dziewczyne, ktora bardzo kocham i nie wymienilbym na zadna inna.

      Nie zmienilbym nic w moim zyciu. Te wszystkie przykrosci, ktore spotykaja utrwalaja charakter i pozwalaja zrozumiec przez co inna osoba przechodzi. Trzymajcie sie i glowa do gory.

      #rozowepaski #niebieskiepaski #anonimowemirkowyznania #zwiazki

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @RandomowyMirek
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (31)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jaka jest wasza recepta na najlepsze ruchańsko? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Żeby nie było - nie mam problemów z seksem bez żadnych wspomagaczy, ale czasem lubimy z partnerką pobawić się trochę dłużej.

    Czego próbowałem do tej pory?
    1. Sildenafil - działanie super, ale trochę boję się, że można się od tego uzależnić (psychicznie), poza tym chyba nie jest do końca bezpieczne łączenie z alkoholem, no i orgazm też wydaje mi się po tym słabszy. Niewątpliwą zaletą, że można szybko wrócić do gry
    2. Durex Performa - prezerwatywy z benzokainą - działają na mnie zbyt mocno, tzn. po 30-40 minutach prawie całkowicie przestaję czuć beniza, a czasem wręcz przestaje stać, do tego ryzyko jakiejś kontuzji, jeśli się go nie czuje
    3. Pierścienie erekcyjne - to jest w miarę OK, ale po jakimś czasie też ogranicza czucie + niby nie powinno się stosować dłużej niż 30 minut

    Próbowałem też kombinacji dwóch z powyższych, wtedy był odlot. Łączenie wszystkiego chyba nie ma sensu, tzn. przede wszystkim sildenafil z pierścieniami nie ma sensu.

    Polecacie jeszcze coś innego?
    #seks #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #rozowepaski Jak ubieracie sie na spotkania z ludźmi? Mam wbite do głowy, ze jak mam się komuś spodobac to sie spodobam w golfie i spodniach. Nie mam faceta, ale też nie chcę by tlyko leciał na mój wygląd. Taki jeden z którym się spotkałam mi mówił, że jakbym mnie zobaczył "odstrzeloną" to by zwariował. A ja nadal, sweter, spodnie, niepomalowane paznokcie, płaskie buty, no ale mam makijaż i rozpuszczam włosy. Byłam ostatnio u znajomych i brałam sie w golf i spodnie dzinsowe, jakieś stare, poszliśmy do pubu, zrobiłam sobie selfie w kiblu :D (byłam wstawiona) i dotarło do mnie ,ze wyglądam jak kocmołuch, w beznadziejnych ubraniach i powinnam się troche postarać, bo jednak jestem w końcu kobietą i sama bym nie zachwyciła sie kobieta w takim stroju. No ale potem znowu wracaja myśli, ze najważniejsze jest to co w środku... I nie wiem, Jakie są wasze poglądy? Bo jednak chcę mieć faceta, ale nie płytkiego...
    Cały czas mam w głowie jakieś teksty kobit, które mówią "mój dżony mnie poznał jak byłam bez makijażu i w dresie w górach i sie zakochał"...tez tak chcę... ale z drugiej strony w życiu prawie wszystkie kobiety sie starają i wiedzą, zeby zwrócić uwagę warto ładnie wyglądać, nawet dla siebie. A może prawda jest brutalna i niektóre po prostu MUSZĄ się postarać, bo są nieurodziwe gdy są naturalne. Ja jestem taka 6,5/10
    #modadamska #ubierajsiezwykopem #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      Zaplusuj ten komentarz, aby otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach w tym wątku. Kliknij tutaj, jeśli chcesz skopiować listę obserwujących

    •  

      RzeczywistyDaniel: Skoro masz z tym aż taki problem, to spróbuj czegoś pomiędzy. Tak, żeby nie wyglądać ani jak "kocmołuch", jak to ujęłaś, ani nie emanować seksapilem. Zobaczysz wtedy, jak ci się to podoba.
      I masz strasznie spaczone podejście. Jak już kobieta z kimś jest, to raczej nie zrywa się z łóżka, zanim się obudzi, żeby przypadkiem nie zobaczył jej bez makijażu, nieogarniętą. Twój mężczyzna będzie cię widywał zaspaną, chorą, zmęczoną, nie ominiesz tego i każdy ogarnięty facet o tym wie. I trochę za daleko lecisz z tym wnętrzem. Oczywiście, to jest cholernie ważne, ale ignorowanie fizyczności z tego powodu to głupota. Mężczyzna może być w tobie zakochany na zabój, ale jak nie będziesz o siebie dbać to nie zdziw się, kiedy westchnie za jakąś śliczną, zadbaną kobietą na ulicy. No i wyobraź sobie hipotetyczną sytuację. Masz do wyboru dwóch mężczyzn różniących się tylko tym, że jeden jest zadbany, a drugi nie. "Wnętrze" jest takie samo. Chyba długo byś się nie zastanawiała.
      No i ostatnia sprawa. ONI LECO NA SEKS! Czy zrezygnujesz z seksu w związku tylko dlatego, że masz to z tyłu głowy?

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #logikarozowychpaskow #zwiazki
    Koniec studiów, poznałam go na uczelni, zagadał, wspólbe pasje - jezdziectwo, kino i koncerty.

    Jeden wieczór z alkoholem u mnie na stancji zamienił nas w parę, ale nie czuję żebym tęskniła gdy się nie widzimy, a on o to pyta. Brak jakby tego motylkowania jakie zawsze ma miejsce w takich sytuacjach. Czy to wiek? On, całkiem ogsrnięty jak na #niebieskiepaski nie jesr idealem, ale nie ma co narzekać, skacze aby było mi dobrze.

    Nie jestem ksiezniczka, a po prostu zastanawiam sie - moze to nie ten, moze to przyjdzie z czasem, moze to szukanie idealnej milosci powoduje, ze ta rzeczywista znowu boli i przemija.
    #zwiazki #pomocy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wiecie co jest najgorsze? Mimo, że masz idealne białe zęby, dobre ciuchy, prace i zadbaną twarz to Twoje życie towarzyskie jest skończone w momencie gdy wyłysiałeś a przeszczep włosów mimo zrobienia go za granicą nic nie dał. Trzeba pogodzić się z samotnością najwidoczniej. Przykro mi, że odrzucany jestem przez kobiety tylko dlatego, że nie mam włosów. "Nie chciałabym żeby moje dzieci były łyse". Samoocena zero.

    #lysienie #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    +: Brisign
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, moja babcia zwariowała i nie wiem, co robić.

    Piszę z anonimowych, bo się wstydzę. Mam 25 lat i jestem zależny od starszej kobiety, która jednocześnie się na to uskarża i robi wszystko, by mnie jak najbardziej uzależnić. Szczerze mówiąc... była jedną z rzeczy, która zniszczyła związek moich rodziców. Pewnie, oni sami w sobie nie umieli współdziałać i zaciągnęli masę długów, ale to, że babcia (matka taty) pojawiała się u nas w domu regularnie co 2-3 dni, kontrolując, co jemy, jak jemy, przynosząc jedzenie i ścierając kurze, dowalało tylko tematów do kłótni. Moim rodzicom nie powodziło się zbytnio - powiem więcej, żyliśmy czasami w biedzie, nie mając co włożyć do garnka. Wtedy zjawiała się ona, wykonując chrześcijański obowiązek, z obiadem. Trudno nie było być jej wdzięcznym. Potem ścierała w całym domu kurze. Potem myła okno, głośno przy tym narzekając na smród i bród. Szczególnie do mojej mamy, czyniąc jej uwagi, w jaki sposób powinna prowadzić dom. Moją matkę trafiał wtedy szlag. A kiedy teściowa wychodziła, zmuszając moich rodziców (szczególnie matkę) do podziękowania jej za okazaną dobroć, zaczynało się piekło, po którym tata uciekał z domu, a ja dostawałem parę siniaków i rany do krwi po laniu kablem od żelazka.

    Piszę to, by nakreślić sytuację. Babcia lubi od siebie uzależniać. Całe moje życie to jej pyszne obiadki i jej rozpieszczanie - byłem przecież wnukiem. A kiedy wszedłem w dorosłość... popełniłem błędy. Dałem się omotać. Tata uciekł do innego miasta, mama na wieś. Ja musiałem gdzieś mieszkać, szukałem mieszkania. Babcia zna w naszym mieście masę ludzi. Wyobraźcie sobie kobiecą wersję Tywina Lannistera - to ona właśnie. Tylko do tego przepełniona poczuciem misji i święcie przekonana, że musi się zamęczać dla dobra innych. Więc ma powiązania wszędzie. Długo je zdobywała, te znajomości. I dzięki tym znajomością zdobyłem świetne mieszkanie w zasadzie za bezcen - warunek: ona będzie wpisana jako współlokatorka. Dzięki tym znajomością, nasza rodzina dostaje pomoc finansową z ameryki, od jednego z tamtejszych milionerów, w którego wżeniła się (za sprawą znajomości babci) jej siostra.

    Więc... w czym jest mój problem? Mój problem jest taki, że zostałem sprytnie zamknięty w klatce, co dopiero teraz zauważyłem. Parę razy w tygodniu przymusowe wizyty w mieszkaniu i kontrola czystości. Zawsze coś się znajdzie i wtedy babcia zaczyna wszystko czyścić, głośno krzycząc, że jest bród, syf i czemu ja jej to robię, czemu zmuszam ją - blisko osiemdziesięcioletnią kobietę - do wysiłku. Zawsze wtedy przynosi wielkie ilości jedzenia, których nie jestem w stanie przejeść i później gniją w lodówce - do której ona zagląda i krzyczy, że jestem niewdzięcznikiem.

    Nie mam dobrej pracy. Babcia znalazła mi szkołę policealną - płatną. Za semestr 4 000. Powiedziałem jej, że to głupota, bym tam szedł, bo mnie na to nie stać. Dostałem kasę na urodziny, ale z wytycznymi, co mam z nią zrobić - jak zresztą zawsze, kiedy z jakiejś okazji daje kasę. I ze wstydem przyznam - poszedłem. Oferta była kusząca.

    W międzyczasie umarł dziadek. To on zarabiał na fanaberie babci. Co się teraz dzieje: babcia zaczyna tonąć w długach, co chwilę do mnie dzwoni i mówi, że nie ma co jeść prawie przeze mnie. Wylicza mi, ile ją kosztuję. Że kiedy ostatnio skręciłem sobie kolano, to załatwienie mi dobrego lekarza kosztowało X pieniędzy. Więc mówię jej - zastopuję szkołę, zdobędę dobrą pracę i sam sobie za nią zapłacę. I wiecie jaka jest odpowiedź pewnie - nie ma takiej możliwości. Jednocześnie (w jednej rozmowie!) potrafi wyliczyć mi, ile ją ta szkoła kosztuje, i że przeze mnie niedługo umrze, a kiedy proszę ją, by przestała wysyłać na nią pieniądze - wrzeszczy, że nie ma takiej możliwości. To jest chore. To jest tak bardzo chore, że czuję, jak robi mi się niedobrze.

    Nie umiem tego rozwikłać nawet na poziomie własnych emocji. Co powinienem czuć? Wdzięczność? Złość? Zniechęcenie? Radość? Bo czuję wszystko na raz. Tak zostałem wychowany, by być wdzięczny i korzystać z prezentów i pomocy, którą mi się udziela. Nie zaglądać darowanemu koniowi w zęby. Czuję się bezsilny i ubezwłasnowolniony. Mam mieszkanie, ale muszę się liczyć z jej najazdami na nie, nie mam pełnoetatowej pracy, bo mam szkołę. Ciągle wysłuchuję, jakim niewdzięcznikiem jestem i jak bardzo ją ranię i zdzieram z niej pieniądze - i nie jest ton czcze gadanie, ona naprawdę sama sobie odmawia. By mi było lepiej. Ale kiedy proszę, błagam, krzyczę, by tego nie robiła - robi to. W jakimś chorym poczuciu misji, polegającej na głośnym samoudręczaniu się na pokaz. I dopóki żyje, tak będzie robić.

    O kobiety się nawet nie pytajcie. Nie mam z nimi problemu - ale muszę je ukrywać przed babcią. Dla babci to, że kobieta sypia ze mną bez ślubu - choćby w jednym łóżku, czy zostaje u mnie po 19stej, oznacza z automatu, że jest kurwą. I mówi to. Kiedyś oberwała tak moja koleżanka - gadaliśmy i nagle przyszła ona, bez uprzedzenia. Zgrzyt kluczy w zamku, wpadła do pokoju. Zobaczyła wino, mnie i kumpelę. I zaczęła wrzeszczeć, że "ta kurwa" ma stąd natychmiast wyjść. Wszystkie kobiety to kurwy - oprócz niej.

    A każda moja próba, by się wyrwać, by znaleźć dobrą pracę... jednocześnie jest aprobowana, bo babcia ciągle mi wylicza, że jestem darmozjadem bez pracy i niszczona, bo zaraz wydaje pieniądze, bym musiał coś dla niej zrobić - w czasie, kiedy bym miał pracować. I tak doszło do momentu, że nie mam żadnych pieniędzy. Mam czas, na który ona łoży i mieszkanie, na które ona łoży i je kontroluje. Każda próba wyjścia z tego kręgu spierdolenia, kończy się jeszcze większym zaciśnięciem finansowej smyczy.

    Nie wiem, co robić. Żyję w spirali poczucia bycia niewdzięcznikiem, pasożytem i wkurwienia, że jestem do tego zmuszony. W życiu w strachu, że kiedy przychodzą do mnie znajomi, to ona wejdzie i zacznie ich wyzywać, a każdą kobietę nazwie kurwą. Parę znajomości już przez to straciłem. Zostałem z tym sam.

    Nie wiem, co zrobić.

    #rodzina #spierdolenie #przegryw #babcia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #seks #przegryw #stulejacontent #tfwnogf

    Prawiczek here.
    Ostatnio naszła mnie myśl, żeby chociaż nauczyć się zakładać gumę na... wiecie na co.
    No i potrzepałem trochę żeby stanął na baczność i zacząłem zakładać i w sumie jak trochę nałożyłem to za mocno mi ta guma jakoś ściskała tak, że nie założę bo inaczej spuszczę z kija.

    No i w sumie poczekałem 15 sekund, założyłem i ...doszedłem w jakieś 2 sekundy.
    Czy mój kolega jest jakiś za bardzo wrażliwy na bodźcie?
    Czy jestem zdrowy?
    Jak się chyba dużo trzepie, to chyba jest odwrotnie, tzn. jest problem z dojściem(death grip).

    Pomóżcie co robić.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #narkotykizawszespoko #depresja
    Tak sobie myślę, że jakbym w życiu nie odkrył dysocjantów, to albo bym był teraz głęboko w życiowej dupie, albo by mnie w ogóle by nie było bo bym się zabił. Wcześniejsze lata to była jedna wielka stagnacja, mieszkając na zadupiu, z objawami PTSD. Swoje zasługi ma też MDMA, w jedną noc naprawiła mi się samoocena. Substancje psychoaktywne stosowane z rozsądkiem mają zajebisty potencjał terapeutyczny, nie wiem czy doszedł bym do wszystkiego tego łażąc latami po gabinetach psychoterapeutów, płacąc ogromne pieniądze.
    Jest mnóstwo badań naukowych potwierdzających prawdziwość moich doświadczeń, polecam poszukać ich w Google wpisując słowa kluczowe np. Ketamine Depression NBCI.
    Łatwo oczywiście zacząć to wszystko nadużywać, polecam się bardzo pilnować, bo jedno poślizgnięcie może oznaczać konieczność rezygnacji z narkotyków do końca życia, jako, że silne nawyki tak naprawdę nigdy nie znikają z naszej głowy.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Co mirki sądzą o #bodystocking? Ale nie na obrazkach z idealnymi, wysokimi i zgrabnymi modelkami z nogami do nieba, tylko na prawdziwej dziewczynie, powiedzmy 160 cm i 55 kg. Wiadomo, że te fatałaszki nie wyglądają już tak zjawiskowo, ale czy nie jest to śmieszne albo po prostu mało interesujące?
    #bieliznaboners #pytaniedoeksperta

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie wyrabiam ze stresem na studiach. Obawiam się ze uwale coś mimo ze do tej pory dorobiłem się średniej powyżej 4. Niestety w tym semestrze jest jakiś podobno mega trudny przedmiot, którymi straszyli jak się później okazało osoba która to pisała jak się okazało prowadziła korki. Duzo studentów uwala. Na zajęciach nie moglem w ogóle myśleć. Tak mnie stres zahamował. Teraz tez nie potrafię zrobić innych rzeczy, skupić się na nich bo ciągle zamartwiam się o tamte zajęcia i pewnie będę miał problemy ze snem, jak zwykle. Studia mnie kompletnie wykańczają. W pracy czuje się wręcz fantastycznie, wolny. A teraz doszło do takiego momentu ze widok ścian z uczelni, tych pustych korytarzy pomalowanych farba olejna (chyba) przepełnia mnie strachem. Prowadzący również. Ta obawa ze mogę uwalić jest u mnie ogromna. Tak samo opinia rodziny jak w takiej sytuacji by zareagowała.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam problem.

    Dziadek zmarł 2 lata temu i w testamencie zapisał mi dom w którym mieszka teraz babcia.
    Mama z babcia maja nie za dobre stosunki i babcia mści sie na całej rodzinie.
    Bierze teraz niepotrzebne kredyty i wydaje kasę na jakieś pierdoły. Providenty, skoki oraz jakiś nieubezpieczony w alior banku na ok 50k.
    W sumie kredytów jest na ok 80k.
    Wszyscy maja już dość jej zachowania. Cala rodzina się od niej odwróciła.

    Co możemy zrobić w takiej sytuacji? Dogadanie się z nią nie wchodzi w grę.
    Można uniknąć dziedziczenia tych długów? Co z domem który nie jest jej własnością tylko moja otrzymana w spadku od jej zmarłego męża?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow
    Fail 1. Wez sobie za zyciowego partnera niebieskiego, ktory swietnie udawal, ze jest super ogarniety i pragnie tylko znalezc milosc (opowiesci o super znajomych mieszkajacych za granica, imprezach, wyjazdach, pracy)
    Fail 2. Daj sobie wmowic, ze to z Toba jest cos nie tak bo sama masz problemy z pewnoscia siebie a jedyne czego pragniesz to bliskosci a jednoczesnie prowadz klotnie o rzeczy, ktorych on nie dostrzega
    Fail 3. Zrezygnuj ze swoich marzen i tkwij w tym zwiazku w poczuciu winy i oskarzeniu o odciaganie od znajomych (pomimo przeprowadzenia sie do tego samego miasta/kraju i wspolnych wyjazdow na urlopy z nimi) przez prawie 4 lata
    Fail 4. Dostrzez, ze on zawsze byl majacym zero asertywnosci luzerem, ktory zatrzymal sie na rozwoju na etapie studiow i nie potrafi sobie poradzic z emocjami i doroslym zyciem oraz stworzeniem cieplego, kochajacego zwiazku (kilka razy w tygodniu zarty na temat trojkatow, zarty na temat bycia ciagle "dzieckiem", utrzymywanie kontaktow i przyjazn z ludzmi ktorych nawet nie lubi)
    Fail 5. Rozstan sie a po rozstaniu zmagaj sie z atakami paniki, ciaglym ukrywaniem emocji i lekiem przed cieszeniem sie czymkolwiek Uczeszczaj na terapie aby pozbyc sie wpojonego poczucia winy.

    Love is a bitch.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Student, bez kasy. Gdzie zaprosić dziewczynę? Jesteśmy już razem, chcę sprawić przyjemność. Budżet niski, tyle tylko, że każde z nas zawsze płaci za siebie, więc trochę lżej. Kino nie, bo na to sam wpadłem.
    #zwiazki #pytanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    TL;DR: Rodzice mojej różowej mnie nie akceptują, bo nie mam wyższego wykształcenia.

    Z moim różowym znamy się właściwie od podstawówki, ale w związku jesteśmy dopiero lekko ponad 1,5 roku. Układa nam się bardzo dobrze, natomiast mam problem z jej rodzicami - nie akceptują mnie. Nie robią tego jakoś bardzo otwarcie, choć nieco czuć tę niechęć i lekką pogardę w rozmowach (często rozmawiają, o jej bracie, który właśnie poszedł na medycynę, gadają o studiach etc.) Oprócz tego moja dziewczyna mówiła mi, że jej rodzice kilkukrotnie już próbowali wyperswadować z głowy ten związek na osobności. Jej rodzice lekarze, prywatny gabinet, ona też właśnie kończy medycynę.

    Ja mam 25lvl, ona też. Skończyłem ogólniak, klasa mat-fiz, byłem całkiem niezły z matmy, na studia dostałem się bez problemu na informatykę na PG, żeby zostać #programista15k ale jednak okazało się, że to nie dla mnie. Potem próbowałem studiować coś związanego z moją pasją (leśnictwo, maszyny, ciężki sprzęt) czyli Mechanikę i Budowę Maszyn, ale też szybko zrezygnowałem i poszedłem do pracy jako kierowca, a później jako operator harvestera. Obecnie od 2 lat prowadzę własną firmę, mam kilka kontraktów, zajmuje się tym co kocham, czyli drwalstwem, całkiem szybko się rozwinąłem (głównie dzięki nawałnicom w ostatnie lato, ale cóż), zarabiam całkiem dobrze, kupiłem kilka hektarów na których planuje się kiedyś pobudować, mogę sobie pozwolić na nowe auto, nie jestem żadnym biedakiem, mimo iż nie mam studiów potrafię się wysłowić, jestem dość wygadany i kulturalny, co jest dość dużym wyczynem bo większość czasu spędzam w towarzystwie osób, które co drugie słowo wciskają kurwa, a edukację skończyli na zawodówce albo co gorsza podstawówce.

    Nie rozumiem więc w czym jej starsi mają problem. Pasujemy do siebie, kochamy się, jestem w stanie zapewnić jej dobrą przyszłość (w sumie, to ona sama nawet byłaby sobie w stanie jako lekarz ją zapewnić, żeby nie było), dobrze zarabiam, robię to co lubię, mam już jakiś majątek. Nie wiem co robić.

    Narazie nie jest to jakiś wielki problem, ale boję się, że im dalej w las mogą się one pojawić. Jak zareagują na zaręczyny czy ślub? Jakieś rady i słowa otuchy?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej ostatnio bardzo denerwują mnie hipokryzja i podwójne standardy facetów czyli pasje.

    Większość facetów obecnie mówi jakie to rózowe są nudne i głupie bo nie mają pasji. Albo ich pasją jest malowanie paznokci.. Ale to nie prawda.

    Prawda jest taka, że niebiescy sami w zdecydowanej większości mają nudne życie i nie mają pasji.

    Typowy niebieski i jego pasje:
    - oglądanie meczów w TV. Niebiescy uważają to za super i ekscytująca pasję. Ale jak różowe oglądają seriale bądź filmy to już jest głupie nudne i nie jest pasją.
    Więc wytłumaczcie mi dlaczego oglądanie meczy to pasja a seriale już nie? Czy mecze są bardziej ambitne od seriali?
    - motoryzacja. Na czym to polega? Wiejski tuning 20 letniego auta, wariowanie na śniegu w zimie i oglądanie aut na necie. Kolejna super ekscytująca pasja niebieskich. A powiedzcie mi co w tym takiego ekscytującego i ciekawego - to jest typowe męskie zajęcie. Tak samo jak malowanie, robienie fryzur, makijaż u kobiet. Ale oczywiście "motoryzacja" to super pasja a malowanie nie. Co z tego, że obie czynności są banalne jak konstrukcja cepa.
    - gry komputerowe - kolejna super pasja niebieskich, którą każdy uznaje za pasje.
    - siłownia - U mnie na siłowni stosunek kobiet do facetów to jakieś 70:30 .Oczywiście większość facetów przychodzi koniecznie z telefonem na siłownie a przy okazji robią trening. Tylko niewielu widać, że lubi to robi i zna się na rzeczy, cała reszta ćwiczy na odwal się i gapi w telefon. Nie wspomnę o niektórych co po siłowni idą na jakiegoś fast fooda bo diety nie chce im się trzymać.

    I to nazywacie "pasjami i ciekawym życiem" - robienie banalnych czynności, które robi 90% niebieskich.

    Ale jak kobieta chodzi na siłownie, imprezy, ogląda seriale i interesuję się modelingiem/fotografią czyli interesuje się typowo damskimi zajęciami to już jest nudna.

    Panowie, sporo kobiet może i nie ma pasji albo jest nudne - ale to są głównie te wylansowane dziewczyny - atencjuszki z instagrama czy tinderka, które wrzucają półnagie zdjęcia. Takich kobiet jest sporo tak samo sporo a nawet więcej jest niebieskich bez pasji,bez pomysłu na siebie, przeciętnych i nijakich. Jest sporo kobiet które mają wspaniałe i ciekawe pasje: biegaczek, kolarek, podróżniczek. Znam dziewczyny co są świetnymi tancerkami, wspinają się lub jeżdzą konno, grają w drużynie w siatkówkę. Podróżują po całym świecie, latają balonem, nurkują, pływają. I robią wiele innych ciekawych zajęć. Ale takich dziewczyn nie znajdziecie na tinderze czy instagramie bo takie dziewczyny nie mają czasu na takie aplikacje ani nie mają kilka tysięcy lajków od napalonych facetów bo nie wrzucają pół nagich zdjęć tylko zazwyczaj zdjęcia na których coś się dzieje i coś robią - w ubraniach.
    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #anonimowemirkowyznania

    Pytanie do #rozowepaski - kiedy jest spotkanie, kiedy randka? #niebieskiepaski i internetowi alfa-samce dupa cicho

    Jak się kogoś dopiero poznaje, przypadkiem pub/klub czy coś, to sprawa jest prosta. Można bzikować do woli.

    Pytanie co kiedy poznajecie się w większej grupie - gdzie nie zna się nikt. Potem wychodzi jakoś, że się dogadujecie. W sumie nie chwaliliśmy się nigdy, że spotykamy się "po godzinach" - raczej nawet czuję, że było to ukrywane.
    Przesiadujemy u niej/u mnie całe noce, do rana, czasami cały weekend. Wychodzenie do teatru, oglądanie filmów, łyżwy i co się da. Coraz częściej. Plus jestem jedynym #niebieskiepaski zapraszanym do jej mieszkania, bo generalnie jest ban (dziwne koleżanki) - z tego są śmieszne sytuacje, no ale nie zaprasza nawet takich zwykłych kumpli, których zna od lat. Ona jest bardzo - ale to bardzo - wstrzemięźliwa w relacje damsko-męskie, bo nie chce się na nikim przejechać.
    Ja się już przejechałem, dlatego nie bzikuje z jej powodu. Czy ktoś chce mnie uświadomić, czy to są #randki czy relacje koleżeńskie? Czy to idzie po prostu bardzo powoli, ale w dobrym kierunku ( ͡° ͜ʖ ͡°)?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    randka, bzikuj chłopie

    • 24 głosy (64.86%)
      friendzone prewencyjnie dwa pokolenia do przodu
    • 13 głosów (35.14%)
      sprawdzam
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Chcę udać się w najbliższym czasie do mojego promotora pracy magisterskiej.
    Promotorowi chcę powiedzieć, że rezygnuję z magisterki.
    Z magisterki rezygnuję, bo pracuję w ciut innym zawodzie i wiedza, i umiejętności, które zdobędę przy pisaniu magisterki są mało wartościowe.
    Stan projektu to jakieś 30%.

    Chciałbym wręczyć mu jakiś upominek w zamian za poświęcony czas oraz w ramach przeprosin, że nie dokończyłem pracy.
    Czy uważacie, że to dobry pomysł, aby dać niedoszłemu promotorowi prezent?

    #studbaza #studia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

    Co dać promotorowi pracy magisterskiej w przypadku rezygnacji z pisania pracy?

    • 54 głosy (45.76%)
      Nic
    • 34 głosy (28.81%)
      Alkohol
    • 18 głosów (15.25%)
      Pióro
    • 12 głosów (10.17%)
      Książkę branżową
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki i Mirabelki

    Help!
    Jak i czy w ogóle da się nareperować związek, w którym kobieta jest psychicznym zakładnikiem faceta? Ona: czuje się obco w związku, nie ma wsparcia, jest ograniczana na każdym kroku, kłótnie i walczenie z jego chorobliwą zazdrością zdarzają się bardzo często, ma już tego po prostu dosyć. On: W zasadzie całą winę zrzuca na nią, nie widzi w sobie problemu.
    Następnego dnia po kłótni mówi jak bardzo ją kocha itp. itd a później znowu to samo - wymyślanie niestworzonych historii, szukanie pretekstu do kłótni, kłótnia, wyznanie miłości. I tak w kółko.
    Czy to jeszcze miłość czy toksyczny związek?

    pokaż spoiler Uważa, że nikt jej nie pokocha tak jak on... Dlatego też #logikarozowychpaskow


    #zwiazki #pytanie #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dostalam wlasnie 25% podwyzke.

    O rozmowe z szefem odnosnie podwyzki poprosilam sama, rzucilam liczbe odpowiadajaca obowiazkom, ale sama bylam zaskoczona, ze sie na nia zgodzil. I nawet nie moge sie cieszyc, bo mnie teraz w pracy szczuja. Facet, ktory uwaza sie za mojego adoptowanego ojca przez pol godziny probowal przekonac szefa, ze to za duzy skok, wszyscy patrza spod oka, atmosfera sie zmienila i mimo ze zaczynam od marca zrzucaja juz na mnie problemy, ktore same stworzyli.
    Jesli nie sa zadowoleni z wlasnej pensji, to czemu to ma byc moj problem, skoro boja sie negocjowac? Frustrujace. Jesli ktos nie potrafi sie cieszyc szczesciem innych to niech przynajmniej nie rzuca klod pod nogi.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    źródło: us.123rf.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czuje się podle...

    No ok, jestem żonaty ale nie układa nam się, mamy dwoje dzieci, żyjemy jakoś tak obojętnie obok siebie i jakoś to trwa. Co to normalny seks już nie pamiętam, co to pocałunek również, od dwóch lat sypiam na kanapie w salonie.
    Niedawno zmieniłem pracę i mam fajną szefową. Nie to żebym ja wpadł jej w oko ale dziewczyna jest po prostu cudowna - to ciało, twarz, aparycja, pewność siebie, "zadziorny charakter". Pracujemy w sporym korpo. Ona ubiera się bardzo kobieco i jak na matkę kilkuletniego dziecka wygląda lepiej niż niejedna studentka... Jak się pozbyć fascynacji nią i przestać myśleć jeśli codziennie ją widzę, spotykam, rozmawiam - i widzę to co tak cholernie kusi? Raz miałem nawet erotyczny sen z nią w roli głównej ;(

    #seks #zwiazki ♯praca #malzenstwo ♯zdrada ♯korpo ♯korposwiat ♯pracbaza #boldupy #przegryw #firstworldproblems

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      132313: Brak bliskości w związku = rozpad związku. Brak bliskości = brak oksytocyny czyli hormonu odpowiadającego za poczucie więzi. Dlatego sobie zobojętnieliście. Tzn nie wypracowaliście modelu związku na PO sadku koktajlu hormonalnego w czasie zakochania czyli 2-3 lata max. Nie zaprzyjaźniliście się w tym czasie widać na tyle, by być blisko siebie dalej.

      Zaakceptował: sokytsinolop}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @SaXer, @Arti504
      pokaż całość

    •  

      rada: @AnonimoweMirkoWyznania:
      Do OP:
      Kiedy miałeś ochotę na seks, to twoja żona o tym wiedziała - czy umiesz rozmawiać o seksie? Nie wiem też, czemu śpisz na kanapie w salonie od dwóch lat - tak to nie powinno wyglądać, czy umiesz rozmawiać z drugą osobą, zwłaszcza jak jest nieporozumienie? Moim zdaniem brak seksu jest najlepszą rzeczą, jaka ci się tu przytrafiła - ponieważ zapomniałeś, że masz jaja ;) Mam nadzieję, że się wkurzysz to czytając i weźmiesz do zmiany w swoim życiu.

      Najważniejsza rzecz - ratujesz to małżeństwo czy spisujesz na straty? Jeśli ratujesz, to porozmawiaj z żoną o tym, co czujesz, czego potrzebujesz (wiesz, czego potrzebujesz i żona o tym wie, i czy wiesz, czego ona potrzebuje), czego ci brakuje, jak sobie to wszystko wyobrażałeś.

      Bywa, że pewne związki ludzi nie nadają się do naprawy, więc czasami dobrym sposobem na naprawę związku jest go zakończyć i ew. próbować poznać się na nowo (kiedy ostatnio wyjechałeś z żoną poza dom, sam na sam - podróż poślubna, miałeś ją w ogóle?).

      Zaakceptował: sokytsinolop}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @SaXer, @Arti504
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (50)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jak przekonać dziewczynę do seksu? Od kilku miesięcy tylko seks oralny i rękami, mnie już to nudzi, a ona kryje się za barierą "strach przed ciążą". Jak ją przekonać? Ile to może trwać?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #niebieskiepaski, jak byście zareagowali, gdybyście usłyszeli od dwudziesto-kilku letniej dziewczyny, z którą się właśnie zaczynacie spotykać, że nigdy nie była w żadnym związku i nadal jest dziewicą? W jaki sposób najlepiej coś takiego powiedzieć? Boję się, że gość jak to usłyszy to uzna mnie za turbo frajerkę, wystraszy się i ucieknie... ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #zwiazki #seks #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      12345: Ja pierwszy związek miałam w wieku 19-20 i nie rozumiem co w tym złego? Nie byłam z nikim wcześniej na poważnie zakochana, nie trafiłam na nikogo dla siebie. Dużo osób mnie podrywało, bo wyglądam atrakcyjnie, ale nie chciałam, by facet lubił tylko mój wygląd.
      Dobrze, że trafiłam na faceta, którego brzydzą laski pukające się po kątach z byle kim i w sumie cholernie cieszył się z tego, że z nikim jeszcze nie spałam.
      Dla mnie to byłaby zaleta, a nie problem.
      Dodam, że chętnych wcześniej było wielu, ale nie chciałam sypiać z kimś po raz pierwszy w życiu na nie wiem, 3,4 randce, jak kogoś praktycznie nie znałam.

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    •  

      jl: Że pewno czeka z tym do ślubu a po ślubie to nie wiadomo co będzie... LOW LIBIDO ALERT!

      Zaakceptował: sokytsinolop}

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kurwa mam dość.

    Przychodzi do mnie dyra, rzuca na stół papiery i mówi:

    - Chcę potwierdzenia eksportu na ten transport.
    - Dzwoniła do mnie księgowa w tej sprawie ale nie mogę dojść co to było (w tym momencie biorę do ręki papiery i czytam) a ona:
    - Chcesz płacić za to VAT? Kto zapłaci VAT? (ewidentnie z pretensją)
    - Aaa, bo to wyrób gotowy jest, to ja nie jestem za to odpowiedzialny, dlatego nie mogłem znaleźć
    - To nie możesz tego zrobić?
    - Oczywiście, że mogę i już robię, tylko nie wiem czemu miałbym płacić VAT?
    - Pamiętaj ostatni punkt obowiązków - "WSZYSTKIE polecenia przełożonego"
    .. nic nie odpowiedziałem, poszedłem zeskanować papier by wysłać do kogo trzeba i uzyskać co trzeba
    i na odchodne:
    - Bo będzie nagana z wpisem do akt...

    Kurwa .... ale po co to było? Czy czegokolwiek odmówiłem? Co niby zrobiłem źle, by dostać naganę? Nienawidzę być wyciorem czyichś nerwów.

    Jeszcze kurwa żebym robił cokolwiek z mojego zakresu obowiązków poza "innymi poleceniami przełożonego"... od roku nie wykonuję swoich obowiązków z umowy tylko zupełnie inne. Szukam pracy ale gdy mówię 3300 brutto to "dziękujemy, za drogo"... chyba pora pogodzić się z powrotem do stawek poniżej 2k na łapę ale zmienić środowisko.

    #pracbaza

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej ludzie. Długo się zbierałem do tego wyznania. Ale w końcu ciekawi mnie jakie wy macie spojrzenie na tą sprawę. Więc od początku. W szkole nie byłem za bardzo lubiany. Ot taki #przegryw klasowy. Za co zapytacie? Za nic ot w drodze losowania wygrałem bycie poniżanym. Myślałem że w szkole średniej poznam nowych ludzi i będzie cool. Niestety głupi ja poszedłem za namową rodziców tam, gdzie już byli moi "koledzy". I też miałem przechlapane. Ale jedna jedyna rzecz się zmieniła. Miałem dziewczyny. Na początku jedną w której byłem zauroczony. Rzuciła mnie, bo chciałem z nią spędzić sylwestra. No myślałem że od tego jest się w związku. No ale cóż, mimo że miałem może jedną osobę z którą mogłem w szkole pogadać, to potrafiłem zauroczyć dziewczynę jak było potrzeba. No miałem gadane. Aż sam sobie się dziwiłem jak wyrwałem kolejną. W dodatku była moim ideałem. Teraz z perspektywy czasu aż mi się to wydaje niewiarygodne. I nawet koledzy zluzowali jak z nią chodziłem (nazwijmy ją Zuza). Zakochany byłem w niej bez pamięci i Zuza chyba we mnie także. Mimo że chodziłem z nią rok to planowałem wspólną przyszłość, wiecie jak to jest gdy się zakocha bez pamięci jeszcze w tak głupim wieku. No ale sielanka się skończyła tak nagle jak zaczęła. Jeszcze tego samego dnia gdy się z nią widziałem, całowałem, rozmawiałem, przytulałem... rzuciła mnie. Nie dosłownie. Po prostu stała się oschła, nie chciała się spotykać itp. Wymusiła wręcz na mnie bym to ja ją rzucił. Byłem przybity. Okazało się, że chciała po prostu przespać się z kolegą z klasy. Dla mnie to był cios prosto w serce. Jeszcze przed 18 urodzinami się załamałem. Wpadłem w marazm. Przestałem dbać o siebie, o wszystkich wokoło. Stałem się ponownie klasowym pośmiewiskiem. Ale ja to miałem gdzieś. Cierpiałem przez tą jedyną której oddałbym swoje serce w razie potrzeby. Myślałem że może rok minie i się pozbieram. Ale jak na złość moje otępienie nie schodziło. Zawaliłem szkołę. W sumie to wysiłkiem rodziców zdałem maturę w innej szkole. Stałem się gruby, leniwy a jak tylko słyszałem imię Zuza, to od razu krwawiło mi serce. I trwało to wieki. Rok, dwa, pięć. I teraz mija 10 rok od kiedy nie miałem dziewczyny. Żadnego przygodnego seksu. Nic. Poznałem ludzi którzy mnie zaakceptowali, a nawet polubili. Ale dalej w sercu mam przerażającą pustkę i zimno. Nie zwracam uwagi na kobiety. Nie podniecają mnie w ogóle. Oglądam porno i to mi wystarczy. Boję się relacji z nimi (mimo że w paczce mamy dziewczyny i dogaduje się z nimi doskonale - może dlatego że zaręczone są). Nie mam problemów z innymi ludźmi. Jednak nie chodzę do klubów, dyskotek nie podrywam a zbliżam się do 30. Boję się samotności, a z drugiej strony bardziej boję się cokolwiek zmienić w tej kwestii. A że teraz wyglądam jak dobrze najedzony żul, to i inne się nie interesują mną. Zdziadziałem mając 20 lat. Nie mam depresji. Cieszy mnie życie. Ale strasznie chciałbym się przytulić a nie mam do kogo. Coraz częściej sięgają mnie myśli że będę sam. W tym roku w sylwestra zamiast ponownie sobie życzyć poznania kogoś kto naprawi moje serce, to stwierdziłem że nie ma dla mnie już ratunku. Że miłość nie jest już dla mnie. I to wszystko przez gówniarską miłość do osoby której nie powinienem kochać.
    #przegryw #podrywajzwykopem #stulejacontent #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jeśli chodzi o zniesienie ubezwłasnowolnienia z powodu ustania przyczyny.

    Jeśli złoży to osoba ubezwłasnowolniona z powodu schizofrenii, która to osoba nie bierze leków od kilku lat, radzi sobie w życiu i nie miała nawrotu, to sąd na to przystanie?

    Chodzi o to, że mama na starość zrobiła się bardzo arogancka i lubi się przede mną popisywać władzą nade mną. W związku z tym postanowiłem się wyprowadzić i zacząć żyć własnym życiem. Oczywiście nie było to takie proste, bo mama mi na siłę wmawiała, że się nie uda, że potem jak wrócę to już mnie nie przyjmie, itd, żeby mnie od tego odciągnąć. A jak już zdecydowałem, znalazłem mieszkanie i zapakowałem się, to gadała rzeczy w stylu "nie pakuj tyle rzeczy, przecież ty tylko na 2 dni jedziesz, ja już dobrze wiem że wrócisz" i takie tam.

    No i koniec końców po przeprowadzce pomyślałem sobie, że, skoro po takim stresie nie dostałem nawrotu, pomimo iż nie biorę leków, to raczej mi to nie grozi. I przestałem się przejmować, zacząłem żyć swoim życiem, no i już tak zostało.

    Problem może być taki, że nie udowodnię przed sądem, że nie brałem leków i nie byłem hospitalizowany. A schizofrenia, co tu mówić, jednak uchodzi za nieuleczalną chorobę przewlekłą.

    Wie ktoś, co mogę zrobić? Zależy mi na tym, bo nie chcę, żeby nagle wyszło na jaw, że nie mogę wziąć ślubu bo jestem jakimś psychopatą. Żeby przeszłość została przeszłością. No wiadomo.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    pokaż całość

    +: izycka
    •  

      NiepełnosprawnaBabcia: @AnonimoweMirkoWyznania idź do psychologa albo psychiatry ale koniecznie innego niż chodziłeś do tej pory.i pokaż mu że bez leków żyjesz normalnie, może to mamusia ci chorobę wmawiała.....

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}

    •  

      OP: @kiszczak: Dziwne, że wszyscy, których spotkałem, poza mamą, też zachowują się tak samo "dziwnie"...

      @sikzmiednicy: Praktycznie żadnych. Tylko tyle, że jak ktoś mnie zaczepił, to oddawałem z trzykrotną siłą, bo miałem dość zaczepek od kilku osób i chciałem pokazać, że nie warto.

      No i na izbie przyjęć jak mówiłem, że tych kilku mnie prześladuje, to odpowiadali "nie prześladują cię, tak ci się tylko wydaje". Tak, bo na pewno to widzieli. Szkoda gadać.

      Reszta objawów praktycznie pojawiała sie dopiero po 2 miesiącach stosowania leków, a znikała po 2 miesiącach od odstawienia. Wahania nastroju, zobojętnienie. Nie żeby te leki na cos pomagały. No pomagały na tyle, że w psychiatryku nie było prześladowców, nie atakowałem ich, więc agresja przeszła, leki pomogły...

      Aż zacząłem przypuszczać, że ta cała psychiatria to jeden wielki spisek. Bo ciągle dawali leki o takim samym działaniu, ciągle tak samo działały, i ciągle mówili "a może te akurat pomogą", i za każdym razem tak mówili, za każdym razem nie pomagały.

      Oczywiście mama też widziała, że nie pomagają, więc udała się ze mną do znachora. "Znachor" kazał odstawić leki. I co? "Znachor" pomógł, oddam mu całe swoje pieniądze żeby dalej pomagał... no i wtedy zaczęła sie wielka rodzinna masakra. Mama przepijająca kasę na oszusta, ja cierpiący z braku kasy na jedzenie... ja do mamy, czemu zawsze kupuje to, co ona lubi, szpinak, sałatę itd, a nigdy to, co ja lubię, mięso, ryby? Mama do mnie, czemu zawsze muszę marudzić, nie mamy pieniędzy to nie kupujemy wszystkiego co chcemy. No i wiadomo jak dalej się działo.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: sokytsinolop}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie wiem co mam robić. Wszystkie moje plany może trafić szlag przez relacje z najbliższymi - rodzicami. Chcę zmienić studia, bo aktualne mnie nie interesują. Nie - nie jest to zwykły kaprys i fanaberia tylko przemyślana decyzja, o której myślałem prawie 1.5 roku. Wiąże się to niestety z kilkoma latami w plecy pod względem edukacji, ale nie wyobrażam sobie dokończenia, a co najgorsze pracy w aktualnym kierunku.

    Oba kierunki nie są złe, ale różnią się diametralnie. Rodzice byli pewnie, że skończę to, co zacząłem. Niestety tak nie będzie. Teraz robią mi wyrzuty. Gdybym miał możliwość, to bym się odciął i studiował na własną rękę, ale nie mam, a może lepiej napisać, że nie chcę odcinać się od rodziców przez tak głupią sprawę. Oni tego nie rozumieją i wiedzą, że robię błąd życiowy. Teraz rozmowy wyglądają tak, że rób co chcesz, ale wiedz o tym, że jak zrezygnujesz to jesteś nikim.

    Serce jak i rozum podpowiadają mi jedno - pieprzyć ich opinię, bo to moje życie, a nie ich. Jednak jednocześnie nie chcę ich ranić... Tak cholernie nie wiem co teraz robić, zawsze miałem dobre relacje z rodzicami, a teraz czuję, że wszystko się wali :/ Nie wiem też po co to piszę, ale czuję, że muszę się komuś wyżalić. Gdybym komuś innemu miał doradzać, to sprawa jest prosta. Twoje życie, twoje decyzje, nie patrz na innych. Jednak prosto komuś doradzać, a trudniej coś robić, jeśli to dotyczy ciebie :/

    #zalesie #studia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej Mirki!

    Czy znacie jakąś dobrą książkę czy stronę jak umiejętnie i efektywnie pomagać i wspierać bliską osobę z #depresja ? Jak skutecznie aktywizować taką osobą i jak powolutku krok po kroku powodować żeby stawała na nogi? Kontakt z lekarzem psychiatrą jest od prawie samego początku depresji ( jakoś ok. roku).

    #choroba

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      Zaplusuj ten komentarz, aby otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach w tym wątku. Kliknij tutaj, jeśli chcesz skopiować listę obserwujących

    •  

      Normik: Cześć mirku, jestem w podobnej sytuacji jak Ty.

      Również szukam takiej książki. Ja na początku czytałem książki ogólne o depresji, tak, by zrozumieć dokładnie na czym ta choroba polega oraz jak się objawia. Moja kobieta niestety cierpi na to i często zdarzało się tak, że całkowicie mnie od siebie odpychała. Raz była w humorze, a raz płakała cały dzień z niemocy. Do tego bardzo niska samoocena, zazdrość innym, nienawiść do siebie i inne. Najpierw się denerwowałem, bo byłem pewien, że to takie proste się "wziąć w garść", jednakże książki o depresji szybko wyprowadziły mnie z błędu. Dowiedziałem się jak to działa i jak się objawia. W ten sposób mogłem sam się uspokoić i wiedziałem, co muszę robić oraz jak reagować na pewne rzeczy. Ona w takich momentach jest święcie przekonana, że ja jej nie chce, dlatego mnie odsuwa od siebie. Zanim wiedziałem cokolwiek to po prostu się wku*wiałem, ale potem wiedziałem, że muszę po prostu być przy niej.

      Ekspertem nie jestem, ale powiem Ci z własnego doświadczenia - za żadne skarby nie próbuj jej robić wyrzutów, takie osoby odczuwają to jeszcze mocniej i bardziej je to rani. W depresji całą winę zwalają na siebie. Nawet gdy powiesz jej "mogłaś wyrzucić chociaż śmieci.." to ona to odbierze tak, że jest najgorsza na świecie, że nie nadaje się nawet do wyrzucenia tych głupich śmieci i nic nie osiągnie. Niestety depresja dotyka też nas, ale musimy być tym motorem w związku. Musimy przyjąć wszystko na klatę, uspokoić się i pomagać. Moja kobieta z początku nie miała siły nawet zrobić sobie posiłku sama, przez długi okres to ja robiłem śniadanie, żarcie do pracy, obiad, przekąski i kolację. Z czasem jakoś ją przekabaciłem, żeby mi troszkę pomogła. Raz pomogła mi wyciągnąć rzeczy z lodówki, potem coś pokroiła, aż w końcu sama robi żarcie i cieszy się, że jej to wychodzi. Nie zmuszaj jej do niczego, nie naskakuj na nią, nie denerwuj się. Po prostu bądź. Mi też bardzo pomogło wyciąganie jej na spacery i na miasto, ale to zależy od typu depresji. Niektórzy nie mogą w ogóle wstać z łóżka i nie chcą żyć i nie ma opcji, by wyszli na spacer. U nas spacerki i jakieś wyjścia dużo pomagają. Ostatnio byliśmy na atrakcji, na którą chciała kiedyś pójść, ale nigdy nie miała motywacji, już nie będę się zagłębiał na co, ale po wielu próbach i jej mówieniu, że za żadne skarby nie pójdziemy i błaga żebyśmy zostali w domu - poszliśmy. Tak szczęśliwej jeszcze jej nie widziałem. P.S. unikaj mówienia - "weź się w garść", "ogarnij się w końcu", itd.

      Wiem co czujesz i wiem, że jak ktoś nie miał do czynienia z taką chorobą nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji i jak to wszystko wygląda. Trzymam kciuki i mam ogromną nadzieję, że uda się Twojej bliskiej osobie wyjść z depresji, jest to możliwe, ja nadal walczę. Pamiętaj - nie poddawaj się, to będzie ciężkie, ale musisz pokazać, że można wszystko osiągnąć. Wierzę w Was! ᕦ(òóˇ)ᕤ

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tldr: Zdradzila mnie dziewczyna

    Nie wiem nawet jak zaczac, jestem rozstrzesiony do teraz... Moja dziewczyna zostala zaproszona na wieczor panienski do Wloch. Jakies okazje byly bo to zima i nie ma sezony i dosyc tanio wyszlo. Wrocila i w zasadzie o niczym bym sie nie dowiedzial gdyby nie moj podejrzliwy znajomy, ktorego dziewczyna rowniez tam byla. Odkryl, ze jego dziewczyna zdradzila go. Przyszedl do mnie i pocieszalem go ale cos mnie tknelo, ze moze to nie tylko jego to zrobila. Generalnie przycisnalem byla mojego kolegi, a ona byla juz taka podkurwiona ze wygadala sie, ze moj rozowy robil loda jakiemus Wlochowi.

    W jendym momencie stracilem grunt pod nogami. Zawalilo mi sie nagle wszystko w jednej sekundzie. Kochalem ja tak bardzo, wydawalo mi sie ze idealnie do siebie pasujemy. Tyle wspolnych wspanialych chwil, tyle cudownych wspomnien... Zawsze mi sie wydawalo, ze aby doszlo do zdrady musi sie cos psuc w zwiazku, u nas tego nie bylo, przynajniej wedlug mnie. Zadnych sygnalow, nic. Jeszcze przed wylotem zazartowalem zeby grzecznie sie tam zachowywala to mnie pocalowalo i mowila, ze tylko ja sie licze i zebym nawet nie myslal w ten sposob.

    Czuje sie z tym fatalnie, nigdy nikomu nie zaufalem tak bardzo jak jej. Oczywiscie na poczatku udawala, ze nic nie bylo, ze tamta klamie ale po ilus godzinach klotni w koncu pekla i wybuchnela placzem. Mowila, ze nie chciala, ze to byl impuls, ze podpily itd. Zachowalem spokoj, nie wyzywalem jej ani nic z tych rzeczy. Po prostu zamilczalem na chwile bo nie wiedzialem co powiedziec Dopoki nie powiedziala mi tego ona ciagle jakas chyba wewnetrzna nadzieja we mnie byla, ze to jednak klamstwo. Ze ona by mi tego nie zrobila. Powiedzialem jej, ze zranila mnie i ze to koniec, ze naprawde ja kochalem i zycze jej zeby kiedykolwiek ktos ja pokochal tak bardzo jak ja.

    Niestety ale nadal ja kocham chociaz wiem, ze nie ma juz odwrotu. Nie chce do niej wracac pomimo ze ciagle sie ze mna kontaktuje i chce bym zmienil decyzje. Nie ulegne jej pomimo tego ze nadal ja kocham, nie jestem w stanie zyc z ta swiadomoscia czego sie dopuscila.

    Co gorsze wydaje mi sie, ze zawazylo to na moich przyszlych relacjach z kobietami. Nie wiem czy kiedykolwiek, kotrejkolwiek bede w stanie zaufac. Moj obraz kobiet zostal calkowicie wypaczony (wiem, ze to niesprawiedliwe ale nic na to nie poradze). To tak bardzo boli...

    #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #milosc #zdrada

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy będąc w nowym związku za normalne uznalibyście zainteresowanie zaszłosciami związanymi z byłym partnerem? Mój niebieski mieszkając już ze mną wszedł w wiadomości swojej byłej (miał hasło do jej maila i Skype'a) i czytał jej rozmowy z gościem, dla którego go zostawiła. On twierdzi, że to nie świadczy o żadnym uczuciu które miałby do niej jeszcze żywić, po prostu był ciekawy jak i od kiedy robiła go w wała.cóż, sądziłam że on ma to już za sobą, szczególnie że rozmawialiśmy o tym i prosiłam żeby zostawił ten etap za sobą. #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ja i mój cumpel mamy od niedawna dosyć dziwne... hobby. Nagrywamy z ukrytej kamerki sexy z naszymi różowymi po czym spotykamy się przy piwku i wspólnie oglądamy, komentujemy i trochę się chwalimy ;) Uważacie, że to poważny odchył od normy czy dobry kumpelski fun?
    #truestory #nocnazmiana #anonimowemirkowyznania

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

    Co myślicie o takiej zabawie?

    • 403 głosy (17.47%)
      To zajebista sprawa! Chyba też tak spróbuję.
    • 1904 głosy (82.53%)
      Jesteście chorzy, idźcie się leczyć zboki jedne!
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    co zrobić żeby przestać bać sie zobowiązań? wbrew pozorom #rozowypasek. spotykam się z facetami i wszystko jest fajnie ale tylko do momentu kiedy zaczynają się deklarować, mówią o związku i ja już przestaje być zainteresowana. przestaje pisać, dzwonić. chociaż naprawde to fajni faceci ale jakoś po prostu nie mogę tego przejść.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    +: bakidh
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Sory że przez anonimowe, ale lurkuję na niewidoku w pracbaza.

    Mirki, czy jest jakaś możliwość skończyć #awf #fizjo lub #wf dziennie lub zaocznie w okresie krótszym niż 3 lata lub zdać nie chodząc na wszystkie ćwiczenia?
    Chciałbym studiować, ale niestety muszę pracować nierzadko na dwa etaty... poniekąd sytuacji rodzinnej sie nie wybiera, ale też chciałbym się rozwijać a licencjat by mi sie w tym rozwoju przydał.

    #studbaza

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Faceci, prosze, wytłumaczcie mi. dlaczego pewne kobiety lubicie nawet jak dały wam kosza a innych nie cierpicie po takim samym koszu?
    Bo sa takie kobiety, które są takie dziwne, że są bardzo miłe, urocze i nawet same zaqadują faceta, ale nie chcą go jako faceta i ci faceci się na nie nie złoszcza za to. np taka koleżanka była zajeta i ciagle coś pisała na fb takiego jednego, ciągle mu coś lajkowała, on ją ciagle gdzieś zapraszał, i chyba wtedy miała chłopaka. Nawet jak on był na wakacjach z inna dziewczyną to ona mu pisała na fb i komentowała to.Teraz chyba jest wolna i oni nadal tak ze sobą "flirtują". I widzę, że on sie raczej nie spotykają, ale sie lubią. No i dlaczego tak jest, że on się na nią nie wkurza? Zabiera mu czas a on ją lubi i tak. A jak ja dałam kosza (to znaczy po prostu długo nie byłam gotowa na seks i on się zniecierpliwił i chyba sam mi dał kosza, nie wiem jak to interpretować), to potem okazywał mi wkurzenie i nagle z cudownej kobiety stałam się najgorszą.
    A on o tamtej mówi w superlatywach. mimo, ze ona go jako faceta NIE CHCE.
    Może chodzi o to, że ona ma dobry zawód i widzi ją jako kogoś na "poważnie"? :(
    Ja też mam poczucie humoru i też jestem fajna, ale akurat mnie zdecydował nienawidzić:( A ja nie gram z nim w zadne gry. Nie lajkuję mu jak głupia wszystkiego by potem wymigiwac się od spotkania. I ona wcale nie jest jakoś piękna, ot zwykła, ale inteligentna.
    #feels #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tl;dr czy powinno się winić za błędy wynikające z niewiedzy?

    Jestem strasznie sfrustrowany. Jest bardzo dużo rzeczy których się nie wie i nie jest to nic złego. Jednak co z rzeczami bardziej praktycznymi, takimi, których niewiedza wiąże się z reakcją "Jak to możesz nie wiedzieć?!" ?

    Jestem młodym studentem, 21 lat póki co. Przez wychowywanie się w patologicznej rodzinie mam duże braki w "wiedzy życiowej". Nie umiałem prać, prasować, załatwiać żadnych poważnych spraw, nie mówiąc już o zupełnie nieuregulowanych kwestiach emocjonalnych, bo absolutnie nie miałem zielonego pojęcia jak to robić, a też nikt mnie tego nie nauczył. Wielu ludzi patrzyło się na mnie jak na kogoś wyklętego, przez niewiedzę takich podstawowych rzeczy. Myślałem że to minęło i teraz już mogę się nie przejmować.

    Ale nie. Zmieniam pracę, a księgowy w nowej firmie uświadomił mnie że przez 2 lata podawałem zły adres zamieszkania we wszelkich umowach. Powierzchownie myślałem że "adres zamieszkania" to miejsce gdzie się najwięcej przebywa, więc chodzi o adres stancji, ale okazało się, że to nie to, i adres zamieszkania jest bardziej tożsamy z adresem zameldowania.

    Z tego co mi wiadomo muszę teraz pisać odnośnie aneksowania umów, i poprawienia tego adresu, aby ktoś nie uznał że podawałem fałszywe dane, a także by nie mieć problemu z poprawnym przesłaniem podatków. Jednak jest mi cholernie głupio. Wstydzę się po prostu napisać do "podałem zły adres zamieszkania", szczególnie że miałem też wydanych kilka umów o dzieło, a z tego co rozumiem one też powinny zostać poprawione. Przecież to takie oczywiste gdzie się mieszka.

    Ta sytuacja przelała moją szalę goryczy. Z jednej strony, mogę winić tylko siebie, bo to JA nie wiem/nie rozumiem/mylę się. Z drugiej strony, są to rzeczy, o które nigdy nie miałem kogo zapytać, więc uczę się ich na własną rękę, jak widać czasami metodą prób i błędów. I się przez to wszystko cholernie obwiniam, bo cierpię też na zaburzenia obsesyjno kompulsywne, nie prowadząc przy tym żadnego leczenia. I z tego powodu wynikło moje pytanie na samym początku.

    Może musiałem to z siebie tylko wyrzucić.

    #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      OP: @Wychwalany urząd już mi cofał pity do mojego rodzinnego miasta, gdzie jestem zameldowany. Ostatnio też, uznał że mam nadpłatę w urzędzie rozliczanym według "miejsca zamieszkania" i po skonsultowaniu z ich działem księgowości, uznali że należałoby go wysłać według miejsca zameldowania.
      Dlaczego? Bo w mieszkaniu w którym mieszkam na studiach, nie jestem zameldowany. Stąd problem, moim zdaniem.

      Ale zasadniczo o to mi chodzi tylko połowicznie w tym wpisie.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: kwasnydeszcz}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @a_sram
      pokaż całość

    •  

      OP: @Wychwalany Okej, z tego powodu cofnęli mi zeszłorocznego PIT'a, to mogę zrozumieć.

      Ale, w takim razie, teraz płacę zaliczki podatku dochodowego osobiście, ponieważ mam umowę z zagraniczną spółką. Wysyłałem do urzędu wg. adresu zamieszkania (i podanego na umowie), i te zaliczki również przekierowywano automatycznie do urzędu skarbowego wg. adresu zameldowania (dowiedziałem się o tym, kiedy dostałem wezwanie odnośnie wyjaśnienia nadpłaty).

      Jak wspominałem, nie znam się na tym, wysyłałem według strzępków informacji na internecie, które wskazywały "według adresu zamieszkania". I wysyłałem. Ale, od otrzymania informacji o tej nadpłacie i o tym, że zwracają podatek dalej do urzędu wg. adresu zameldowania, zacząłem szukać zasadniczo definicji tego czym jest "miejsce zamieszkania", i najczęstsze odpowiedzi to były właśnie "miejsce stałego pobytu, najczęsciej pokrywające się z adresem zameldowania". Dochodzi do kuriozalnej sytuacji że nie wiem gdzie mieszkam, bo utknąłem w kompletnym mętliku informacyjnym.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: kwasnydeszcz}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @a_sram
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Od 1-wszej klasy kilka osób ciągle się ze mnie nabija. Często za plecami i mnie to wkurza. Jak się powinienem zachować? Nie reagowanie nic nie pomaga,a im o dziwo się nie nudzi. Postawienie też nie załatwiło sprawy. Nie wiem też jaki może być powód,a nic im nie zrobiłem. Jakoś reszta się nie nabija.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mieliście kiedyś niesatysfakcjonujące życie seksualne w związku pełnym miłości? Jak to wyglądało, się rozwinęło, naprawiło i do czego doprowadziło?

    #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mireczki, mocno zastanawiam się nad wykonaniem obrzezania całkowitego. Byłem już u urologa, powiedział mi jak wygląda zabieg i rekonwalescencja po nim. Pisząc to mam nadzieje że znajdzie się paru mirków, którzy obrzezali się już jako dorośli ludzie i podzielą się swoimi spostrzeżeniami.
    -Jak to wygląda z bólem po zabiegu, zarówno nosząc jeszcze opatrunki i w późniejszym okresie już bez nich? Da się żyć na przeciwbólowych, czy jest pszypix?
    -Ciężko było się przyzwyczaić? Po jakim czasie nie czuliście już dyskomfortu?
    -Jak długo trwało pełne gojenie ran?
    -Żałujecie że zdecydowaliście się na zabieg? Z dzisiejszym doświadczeniem zdecydowalibyście się na niego?

    #niebieskiepaski #obrzezanie #pytanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mój chłopak nie dochodzi we mnie podczas seksu.
    Potrafi skończyć tylko wtedy, kiedy zrobi to ręką sam sobie, bo ja oczywiście nie potrafię "utrzymać odpowiedniego tempa".
    Jesteśmy razem od dwóch lat i nie spuścił się we mnie ani razu!
    Jestem tym bardzo sfrustrowana, nie czuję się kobietą, nie mam ochoty na seks bo czuję się jakbym nie mogła go zaspokoić. Wolałabym, żeby kończył w dwie minuty niż nie kończył w ogóle i musiał zaspokajać się ręcznie i spuszczać mi się na brzuch czy plecy.
    Leżę tylko jak placek i czekam aż sobie zjedzie na ręcznym. Rzygać mi się chce.
    Taki seks jest beznadziejny. Odechciewa się wszystkiego. Zaczynam łapać się na myślach że chcę go zostawić przez nieudane życie seksualne, ale przecież go kocham. Nie wiem co robić.
    Po cholerę biorę te tabletki to nie wiem.
    Z poprzednimi partnerami było wszystko ok. On twierdzi, że nie jest w stanie zapewnić sobie podczas stosunku takiego tempa i takiego uścisku jaki daje mu ręka i mówi, że to wina bardzo częstej masturbacji którą praktykował od lat zanim mnie poznał. Kłamie?

    #seks #zwiazki #gorzkiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      faapfap: bardziej mi to wygląda na uzależnienie od masturbacji. przez długi czas musiał ją uprawiać i do niej tylko się przyzwyczaił i nie może się przerzucić na seks. nie wiń go za to od razu tylko udajcie się do specjalisty, samemu ciężko sobie z tym poradzić. tutaj akurat jest ważna twoja rola bo on sam przed sobą może się wstydzić przyznać że tak jest

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    •  

      obozowamiłość: Ma może imie na M? Bo wypisz wymaluj moj byly ( ͡° ͜ʖ ͡°) generalnie u niego bylo prawdopodobnie spowodowane to antydepresantami (przynajmniej on tak twierdził), ale nie czułam się z tym jakoś mega źle bo sama na początku miałam problemy z orgazmem i jemu pomagałam ustami, jęczałam i mówiłam sprośne rzeczy bo mu to pomagalo. a no i uwielbiał jak się bawiłam jego sutkami

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (44)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czołem. Nie będzie to post o inteligencji kobiet, problemach miłosnych, ani zaletach prostytutek. Mam 15 lat, pochodzę z chrześcijańskiej rodziny z konserwatywnymi podglądami. W pierwszej klasie gimnazjum pewnego dnia uznałem, iż wiara w katolickie dogmaty jest bez sensu, a wysłuchiwanie księży głoszących, jakie mam ustalać priorytety w swoim życiu jest śmieszne. Przebywając w kościele i słuchając kazań osób w podeszłym wieku, które potępiają rozwój technologii i nauki, tłumacząc się Bogiem coraz skrajniej wkraczałem w ateizm. Do kościoła chodziłem z przymusu, nie dlatego, iż wierzę.

    Moi rodzice nie rozumieją mojej "wiary" w istotę trascendentną, która nie jest Bogiem przedstawianym w wielu księgach religijnych. Chociaż czy to jest wiara? - prawdopodobnie nie. Ja w sumie bardziej mam podglądy agnostycyzne, sam nie wiem, kto stworzy świat i czy jest to istota trascendentna, czy jest to słońce czy latający potwór spaghetti - w sumie mnie to nie obchodzi. Dlaczego mam chcić istotę, której nie znam dlatego że mnie stworzyła? A wracając do rodziców - a dokładniej rodziny - tu się zaczyna najgorsze. Wzywanie księdza do dyskucji (która opiera się na jedynym argumencie księdza ad hominem - "Za młody jesteś, by o takich rzeczach mówić. Idź poczytać biblię, i pamiętaj, każdy ateista dozna kary")
    Za kazdym razem jak jadę do którejś z babć, wiem co będzie. Mówienie jak ich zawodzę tym wszystkim, jak to tradycja katolicka jest psuta (haha, jak mój syn będzie wychowany w rodzinie ateistycznej, to mam mu zabraniać katolicyzmu?), że bez boga to do proga i wywoływanie u mnie wyrzutów sumienia. Nawet dzięki temu doznałem nerwicy natręctw (cholera, nawet nie myślałem, że mam nerwicę. Nawet nigdy się nie przejmowałem tym, dopóty nie doznałem łysienia na tle stresowym)

    To jest żart, że istnieje pewna organizacja, która przez tyle lat manipuluje ludźmi wchłaniając im do głów wartości, tłumacząc się bogiem i przykazaniami.

    Co polecalibyście robić na moim miejscu? Jestem wkurzony patrząc na to wszystko dookoła. Ciągłe podcinanie nogi z powodu wyznań. Babcine "To Ty zawiniłeś. Popatrz na swoją kuzynkę - w Służby Maryjnej robi, nie to co ty, szatanie"

    #wiara #wyznania #kosciol #ateizm

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

    •  

      Zaplusuj ten komentarz, aby otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach w tym wątku. Kliknij tutaj, jeśli chcesz skopiować listę obserwujących

    •  

      OP: @elegantia_galia
      Cholera, akurat posiadam ferie, a w szkołach gimnazjalnych jest rozłam na trzy (nawet cztery) przedmioty szkolne, ale dzięki za troskę mistrz i troskę o moją edukację.
      @robertx
      Witam Robercie, akurat bunt a własne wyznanie to zupełnie coś innego, jednakże być możliwie miałeś okazję ujrzeć przypadek odejścia od wiary z powodu nastoletniego buntu, co wpłynęło na Twój pogląd w tej w sytuacji, co jak najbardziej rozumiem, gdyż sam miałem stycznośc z takimi sytuacjami... - jednakże istoty które odeszły z powodu buntu zazwyczaj nie wkładają znacznej chęci w poznanie różnych opinii na dany temat oraz nie oglądają ani nie czytają różnych książek na temat religii i wyznań. W większości przypadków te osoby nie wierzą "Bo tak nie chcą" - co i tak jest lepszym argumentem niż Ad Hominem.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki mam 25 lat, oczywiście nigdy nie miałem dziewczyny, ale trzymałem za rękę koleżankę z którą tańczyłem polonez na studniówce :D. Co jakiś czas przechodzę przez rozmowę z starszą siostrą oraz rodzicami (znaczy się z mamą, bo tata za co mu dziękuje nie wchodzi ze mną w rozmowę na ten temat) odnośnie dziewczyny. Szczerze głupio mi przy nim, bo był moim przeciwieństwem jeśli chodzi o kobiety.

    Co jakiś czas muszę im uświadamiać i przypominać, że z moją nikłą aparycją, słabą bajerą oraz zarobkami na poziomie 3k na rękę (ale z sporymi perspektywami) nie mam szans na "fajną" kobietę. Dzieje sie tak ponieważ zaczynają w moim kierunku jakieś głupie podchody, gierki... Mirki nie zrozumcie mnie źle, ja sie nie wywyższam poprostu nie chce być z pierwszą lepszą karyną z żabki. Pogodziłem się z obecnym stanem rzeczy, rozwijam swoje pasję i szczerze mówiąc nie mam za bardzo siły,chęci ani czasu szukać drugiej połówki (chodzi mi głównie o tindera czy inne badoo). Mieszkam sam, jest mi z tym wygodnie choć nie powiem bywają dni że brakuje kogoś bliskiego. Do tego jestem stałym użytkownikiem #divyzwykopem ,dziękuje panu @wyjde_z_przegrywu dziękuje kolego za rady ;). Na szczęście mam małe libido, raz na miesiąc ide na prostytutkę i mam spokój z popędem :).

    Siostra z mamą, zawszę na mój argument o aparycji, przywołują przykłady moich dalekich kuzynów ( przykładowo kuzyn od Cioci Róży, no jak tak popatrzę z boku to troche racji mają, gość prawie bliżej 30 lat robi w pracy na słuchawce, Bradem Pittem nie jest, mrukowaty a różową ma naprawdę prima sort i właśnie z nią wpadł xD), synów znajomych...

    Siostra jednak przeszła samą siebie, pokazuję Wam streszenie rozmowy z nią JA (J) Siostra (S)
    (S): A ludzie na niepełnosprawni np wózkach, jakoś potrafią znaleźć kobietę i co oni mają powiedzieć o aparycji?
    (J): dobrze, a ile znasz albo kojarzysz z widzenia takich par?
    (S):to o niczym nie świadczy... ( odpowiedź po długiej ciszy z jej strony)
    (J): Ja widziałem kilka razy w TV i wiesz co? Zazwyczaj to facet był z kobietą na wózku, a niby to faceci są wzrokowcami. Twój przykład jest inwalidą, takich par jest 1 do 10 000
    Tutaj się kończy rozmowa z moją siostrą :).

    Przechodze do meritum. Moja kochana siostra, mama oraz tata (co mnie mega zdziwiło), byli na mnie źli po tym jak zerwałem kontakt z córką ich znajomych. Chodziłem z nią do klasy w podstawówce, byłem z nią również na studniówce. Dziewczyna z zamożnego domu, ale :) ma 3 letnie dziecko i jest po rozwodzie. Kobieta z dzieckiem jest dla mnie na chwilę obecną nie do zaakceptowania, nie wiem być moze ok 40 lat to się zmieni, kto wie.
    Owa koleżanka była strasznie namolna ostatnim czasy, wypisywała do mnie, chciała się spotkać...

    Mirki jak to u Was wygląda? Jak dać do zrumienia swoim bliskim, a raczej jak ich przygotować na to, że będę sam? Po jakimś czasie to już przestaje być irytujące, a zaczyna boleć...
    #przegryw #stulejacontent #tfwnogf

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Prawdopodobnie gdy to czytacie nie ma mnie już tym świecie. Opisuję tą historię ku przestrodze innym młodym użytkownikom takich miejsc, może nie tym którzy szukają tylko seksu, ale tym którzy są tak samo wrażliwi jak ja. Może i „starsi” odnajdą w tym cząstkę siebie i przez chwilę spojrzą na sprawę z innego punktu widzenia. Może pozwoli to uniknąć sytuacji, która się wydarzyła. Proszę nie usuwać tej wypowiedzi. Chciałbym aby była to forma ostrzeżenia dla innych. Proszę również o nie odpisywanie w moim kierunku i tak tego już nigdy nie przeczytam. Może będzie w tej historii trochę szaleństwa, może mnóstwo głupoty, a może strachu. Może rozdzierającego wnętrze krzyku błagającego o pomoc, a może najzwyczajniej zwykłej słabości. Żyjemy w czasach w których świat mocno przyśpieszył, cnota stała się przedmiotem do pośmiewiska, a oszustwo i okrucieństwo powodem do dumy. Możliwe, że byłem słaby a taki już jest los słabych osobników. Silniejszy czyli samiec alfa wypiera te słabsze, a ci słabi umierają, przecież taka jest natura, czy można ją o to winić?

    Nie bardzo wiem od czego mógłbym zacząć swoją historie, aby pokazać to co chciałbym pokazać. Gdybym napisał że wszystko zaczęło się od tej dziewczyny byłoby to kłamstwem. Trwało to już dużo wcześniej. Gdy wchodziłem w dorosłe życie myślałem, że wszystko będzie inne, karmiony bajkami i filmami o miłości, honorze i sprawiedliwości sądziłem, że będzie to przepełnione tym wszystkim. Zderzenie z rzeczywistością było bardzo brutalne. Wszystko jakby było fikcją hollywood i nie miało żadnego pokrycia z rzeczywistością. Zamiast sprawiedliwości i honoru spotykałem ludzi niewrażliwych całkowicie na krzywdy innych. Nie potrafiłem nigdy tego zrozumieć jak można przechodzić obojętnie obok ludzkiego cierpienia, a zamiast miłości dostałem porcję kłamstw.

    I tu pojawiła się prostytucja, zniesmaczony i zdemotywowany całkowicie życiem szukałem czegoś co pozwoliłoby mi się oderwać od rzeczywistości. Chciałem całkowicie pozbyć się uczuć, stać się jak ci których codziennie mijałem na ulicy. Szybko uzmysłowiłem sobie iż jest to niemożliwe, a moje kolejne spotkania kończyły coraz bardziej gorszym nastrojem, ale przez chwilę przecież czułem się kochany. Tylko, że ta chwila zawsze się kończyła wtedy gdy kończył się czas za który się płaci. Może nie byłoby tak źle, gdyby nie to, że za każdym razem gdy przychodziłem smutny lub płakałem na spotkaniu dostawałem „sztuczne zainteresowanie moimi problemami”, które kończyło się zaraz po mijającym czasie, a rozpoczynało się znów na kolejnym spotkaniu. Było to okropne. Nigdy nie rozumiałem jak można kłamać w takich sprawach i jak karmić człowieka złudną nadzieją pomocy nie oferując mu nawet kilku minut „darmowej rozmowy” aby mu pomóc.

    W końcu z czasem przerodziło się to w paniczne proszenie o pomoc, przecież nastolatek przychodzący do prostytutki i tulący się do niej z strasznie ponurym nastrojem to nie jest codzienność. Z czasem uznałem, że jakakolwiek rozmowa nie ma już sensu skoro i tak będę oszukiwany i spotkania zaczęły wyglądać już tak, że po seksie jedyne co robiłem to tuliłem się do dziewczyny i chowałem głowę w jej piersi i tak do końca spotkania bez żadnego słowa. Na końcu każdego spotkania spojrzenie ze łzami w oczach i jeszcze jedno przytulenie z całego serca jakby ktoś rozdzierał moje serce.

    Skrajny moment tego wszystkiego przybrał moment w którym odwiedziłem ją po raz pierwszy. Gdy otworzyła mi drzwi i usłyszałem jej słodki głos „Hej, jestem Natalia, jak masz na imię? Wyglądasz bardzo młodo, ile masz lat? Ok, nie będzie ci przeszkadzać że mam 22lata?”. Oczywiście nie wyglądała aby miała 22 lata, bliżej było jej 30 niż 20. Kolejne kłamstwo, poczułem się bardzo źle, ale wiedziałem, że już jest za późno. Było w niej coś czego nigdy dotąd nie spotkałem. Miałem do niej już nigdy nie wracać, ale pokusa była zbyt silna. Nie chodziło o seks, nigdy o to nie chodziło, nie chodziło też o jej wygląd, bywało dużo ładniejszych kobiet z którymi miałem okazję sypiać, nigdy nie potrafiłem sobie na to odpowiedzieć. To był chyba jej głos i oczy.

    Gdy wróciłem do niej po raz drugi spotkanie przebiegło prawie identycznie tak samo. Seks, a potem reszta czasu spędzona na przytulaniu prawie bez słowa. Gdy wychodziłem spojrzałem jej w oczy i się przytuliłem z całego serca. Zapytała się mnie czy ktoś kiedyś bardzo mnie skrzywdził. Nie odpowiedziałem jej nic, zostały mi może 3 minuty do końca spotkania. Nie potrafiłbym tego powiedzieć od tak, a przecież nie poświęciłaby mi dodatkowego czasu na wysłuchanie mnie, przecież jeszcze żadna tego nie zrobiła. Zresztą nikomu nigdy o tym nie opowiadałem, więc dlaczego ona miałaby się czymkolwiek różnić.

    Niestety zaraz później kontakt się urwał, nie odbierała już ode mnie. Chciałem zadzwonić z innego numeru i się zapytać czy zrobiłem coś nie tak skoro już ode mnie nie odbiera i że bardzo mi zależy na spotkaniu z nią. Nie odbierała, więc napisałem smsa. O dziwo zaproponowała mi godzinę i umówiłem się z nią za pomocą smsa. Gdy przyjechałem na miejsce zapytałem się czy jest zła za to co zrobiłem i poprosiłem aby nie krzyczała na mnie. Odpowiedziała, że była zajęta i nie mogła odebrać, nie odpowiedziałem nic. Po chwili usłyszałem „Jesteś bardzo wrażliwym chłopakiem, to nie chodzi o twój wygląd, nie chcę ci zrobić krzywdy”. Nie wiedziałem czy to kolejne kłamstwo. Po wszystkim gdy się do niej przytuliłem usłyszałem, że ma wyrzuty sumienia gdy to ze mną robi.

    Kolejne spotkanie przebiegło w pewnym stopniu dość dziwnie, była zła. Uprawialiśmy seks przez 40 minut, a ja nie mogłem dojść. W końcu stwierdziła, że ona już nie może i mogę już do niej nigdy nie przyjść, ale ona nie może dalej. Powiedziałem, że faktycznie może być zmęczona i nie nalegałem dalej. Gdy chciałem się do niej przytulić, odsuwała się ode mnie. Czułem, że już raczej nie odbierze ode mnie.

    Gdy przyszedłem do niej po raz kolejny, spotkanie przebiegło tragicznie. Po 10 minutach seksu stwierdziła, że ona nie może uprawiać ze mną seksu bo jestem dla niej za młody i budzę w niej instynkt macierzyński. Było mi bardzo smutno, przytuliłem się tylko do niej i prawię się rozpłakałem. Zaczęła się dopytywać dlaczego tak się zachowuje i czy ktoś kiedyś mnie bardzo skrzywdził.. po tym wszystkim nie miałem ochoty na żadną rozmowę. Czułem się oszukany, mój nastrój, który wskazywał na to jakbym miał się zaraz powiesić nawet nie wywołał w niej odrobiny skruchy.

    Załamałem się całkowicie, z początku próbowałem zaznać ukojenia u innych dziewczyn, ale nie potrafiłem. Kontakt był z nią bezskuteczny. Była nieugięta i zawsze było nie spotkamy się. Z czasem żeby normalnie spać zacząłem jeść tabletki nasenne, które umożliwiały mi jakieś funkcjonowanie. Spędziłem pól roku opychając się tabletkami i śpiąc całymi dniami myśląc o samobójstwie, nie potrafiłem się po tym wszystkim pozbierać. Tak bardzo ją kochałem, a ona nawet nie chciała spotkać się ze mną za pieniądze. Ciągle w głowie miałem wypowiedzi innych użytkowników w jej temacie. Czułem się jak ostatni śmieć, który jest nikim. Najgorsze były koszmary po nocach, śnili mi się jej klienci i to, że czekam pod jej blokiem, a ona się ze mnie śmieje, że się w niej zakochałem i te wszystkie wypowiedzi w jej temacie. To, że nigdy nie potrafiłem jej tego dać, bo byłem za młody.

    Gdy minęło pół roku i odważyłem się wyjść pierwsze co zrobiłem pojechałem do niej. Spotkanie było poniżej krytyki. Gdy wyszedłem, nie wiedziałem kompletnie co mam zrobić. Napisałem do niej smsa o tym wszystkim co się stało, była na mnie wściekła, bo ją z czymś kiedyś okłamałem. Zapytała się mnie czy może mi w jakiś sposób pomóc. Powiedziałem, że to bez znaczenia skoro traktuje mnie w taki sposób i już nigdy się nie zobaczymy.

    Kilka dni później nie potrafiłem tego dłużej już znieść, poprosiłem ją o pomoc. Wysłałem jej sms’a z prośbą o pomoc i napisałem całą prawdę, dlaczego tak było. Zaproponowała mi spotkanie na kawę, aby porozmawiać. Z początku chyba źle mnie zrozumiała, bo całe spotkanie zaczęło się od rozmowy na inny temat. Myślałem, że gdy prześpię się z nią tak jak inni „użytkownicy tego forum” to mi przejdzie i będę wreszcie mógł się jakoś pozbierać i pozbyć się jednego problemu, którym był miłość do niej. Po kilku godzinach udało mi się ja namówić na spotkanie pod warunkiem, że po spotkaniu pojedziemy do psychologa i „załatwimy” mój drugi problem, który tyczył się odwiedzania prostytutek i szukania u nich „ciepła”.

    Oczywiście gdy nastał dzień spotkania zapomniała o tym całkowicie. Gdy przyjechałem do niej i czekałem pod jej klatką nie było jej. Przyszła po 5 minutach z psem i stwierdziła, że całkowicie zapomniała, ale spotkanie się odbędzie tak jak mi obiecała, tylko że nie może jechać ze mną bo ma już inne plany. Gdy było już po wszystkim myślałem, że przyniesie mi to ukojenie, niestety tak nie było. Oczywiście musieliśmy zaraz się pożegnać bo bardzo się jej śpieszyło.

    Zdziwiło mnie bardzo dlaczego tak postąpiła i jak można zapomnieć o takim czymś zapewniając, że na 100% znajdzie na to czas. Nie dała mi nigdy nawet swojego prywatnego numeru, musiałem rozmawiać z nią przez jej telefon służbowy. Nie podała mi swojego prawdziwego imienia. Pod koniec spotkania usłyszałem, że nie zostanę z tym samym i abym się nie martwił i możemy pojechać tam innym razem. Umówiłem się z nią na zwykłą rozmowę.

    Gdy nastał czas spotkania, dostałem wiadomość 30 minut przed, że dziś nie może, ale nie przeszkodziło to się umówić na spotkanie sponsorowane. Sądziłem, że wtedy z nią porozmawiam. Oczywiście gdy czas się skończył, musiałem wyjść. Sądziłem, że może znajdzie te 5-10minut na zwykłą rozmowę. Myliłem się. Pozwoliła mi jedynie pójść ze sobą jeszcze do sklepu, ale nie chciałem z nią rozmawiać w taki sposób, w biegu. Zapytałem się jej czy kiedykolwiek będę mógł z nią normalne porozmawiać i czy się w ogóle kiedyś jeszcze zobaczymy i czy nie będzie jak kiedyś, że przestanie ode mnie odbierać. Umówiliśmy się na spotkanie i obiecała mi, że nie będzie i mam przestać wymyślać takie farmazony.

    Gdy byłem prawie na miejscu, dostałem smsa, że innym razem. Dziś nie może. Byłem tak już wszystkim zmęczony i załamany, że nie potrafiłem nic zrobić. Nie miałem gdzie wracać. Usiadłem pod jej blokiem i spędziłem tak 14h czekając na nią, gdy wróciła. Była wściekła na mnie, usłyszałem, że zachowuje się jak psychopata. Załamany całkowicie odszedłem.

    Kilka godzin później napisałem jej, że po co to wszystko było skoro jedyne co ze mnie ma to moje cierpienie i czy naprawdę sprawia jej to przyjemność. Odpisała mi tylko, że nie miała telefonu służbowego przy sobie i wystraszyła się, że zrobię jej krzywdę, chociaż nigdy nie wiem skąd miała takie podstawy do myślenia. Nawet gdy mnie oszukała i nie chciała uprawiać ze mną seksu na spotkaniu, a mimo to pieniądze zabrała, jedyne co wtedy zrobiłem to przytuliłem się do niej, więc dlaczego miałbym kiedykolwiek jej coś zrobić? Powiedziała, że może mnie wspomóc, ale jeśli pójdę do psychologa, bo ona jest dziwką i to oczywiste, że mi nie pomoże i psycholog mi pomoże. Poczułem się jak totalny śmieć oszukiwany po raz kolejny.

    Umówiłem się nawet z psychologiem, ale gdy poszedłem nie miałem odwagi tam wejść, była jedyną osobą z która kiedykolwiek o tym rozmawiałem, usiadłem na ławce i wysłałem do niej kilka smsów. Skłamałem, opisałem jej przebieg spotkania. Uwierzyła, napisała mi że jest bardzo szczęśliwa i, że znajdzie dla mnie czas aby porozmawiać i abym się nie martwił bo będzie wszystko dobrze.

    Oczywiście gdy nastał czas spotkania, gdy byłem w drodze znów dostałem smsa, że wypadło jej spotkanie z klientem. Nie wytrzymałem i napisałem jej wszystko co o tym sądzę i, że to jest koniec i że mam dość tego pastwienia się nade mną i moimi uczuciami i, że lepiej będzie jak mnie zabije, bo to co robi jest gorsze niż śmierć. Pojechałem do innej, myślałem, że mi to pomoże, ale było jeszcze gorzej, chociaż „zaopiekowała się mną” jak mało która.

    W nocy do mnie napisała, że jest bardzo zajęta prywatnie i służbowo i, że może odwołać dla mnie jutro klienta i mogę przyjść do niej na spotkanie za pieniądze. Nie chciałem, odmówiłem, miałem tego już dość. Napisałem, że się jej boję i nigdy nie czułem się tak zaszczuty. Zadzwoniła do mnie, rozmawialiśmy chyba przez 4 godziny do 5 nad ranem. Umówiliśmy się znów na normalne spotkania, powiedziała, że wszystko będzie dobrze i mam przestać ją oskarżać o takie rzeczy bo to tylko mój wymysł wyobraźni i ona taka nie jest.

    Następnego dnia przypomniały mi się jej słowa odnośnie tego, że ona uważa iż potrzebuje się komuś wygadać. Napisałem jej, że to nigdy nie chodziło o rozmowę tylko o wsparcie, że potrzebuję kogoś kto pozwoli mi wydostać się z tego i pozwoli uwierzyć mi w ludzi. Kogoś kto ze mną od czasu do czasu porozmawia i mnie przytulic mówiąc, że wszystko będzie dobrze i świat nie jest taki zły, aż się pozbieram, a nawet jeśli to niech będzie już za pieniądze, ale nich mnie nie zostawia z tym samym.––

    W odpowiedzi dostałem tylko: „Nie będę się tulić do kogoś jeśli nie czuję tego czegoś, tulenie = miłość”. Odpisałem jej, że nie o takie tulenie mi chodzi i, że na spotkaniach pozwalała mi się tulić. W odpowiedzi dostałem „to było 5% przytulania, dla mnie przytulenie jest bardziej intymne niż seks, nie wszystko da się kupić”. Poczułem się oszukany i upodlony, napisałem jej, że po co to wszystko i czy naprawdę sprawiało jej to przyjemność, manipulowanie i oszukiwanie mnie, że mam tego dość i nie chcę już dłużej żyć, że zabiłbym się pod jej drzwiami gdyby to coś zmieniło, ale ona by jeszcze na mnie napluła i wyciągnęła mi pieniądze z kieszeni. Chyba wtedy przesadziłem. Byłem kompletnie zrozpaczony.

    Od tamtej pory już nigdy nie odpisała na żadną wiadomość, a za każdym razem gdy dzwoniłem z innego numeru i słyszała mój głos, od razu się rozłączała. Kupiłem jej nawet misia, Kłapouchego, postać z bajki Kubusia Puchatka. Każdy kto oglądał wie czym charakteryzowała się ta postać i co reprezentowała. Wrzuciłem jej go na balkon, myślałem, że może mi wybaczy moje słowa i oskarżenia, chociaż nigdy nie miałem pewności czy ona mną manipulowała czy to kwestia mojego braku zaufania doprowadziła do takiej sytuacji.

    Początkowo próbowałem załagodzić wszystko u innych dziewczyn, myślałem, że to mnie uleczy, ale za każdym razem było co raz gorzej. Ostatnia dziewczyna którą odwiedziłem, była dla mnie tak cudowna, pierwszy raz poczułem się przy niej jak mężczyzna, ale dla mnie było już zbyt późno. Jak to ona stwierdziła „dlaczego jesteś tak nastawiony negatywnie do siebie, przecież tobie nic nie brakuje, wiem, że nie musisz w to wierzyć, ale nie mówię tego żeby coś ugrać tylko taka jest prawda”.

    Mój ponury nastrój nie pozwalał raczej złudzeń co do mojego nastroju, ale była cudowna, tylko że wszystko i tak toczyło się wokół tamtej. Koszmary się nasiliły, coraz więcej znów o niej myślałem, aż znów wróciłem do faszerowania się lekami, aby nic nie czuć. Błagałem ją o rozmowę, o to aby mi to wszystko wyjaśniła. Odpisała mi tylko, żebym dał jej święty spokój i, że ma tego dość i, że mam przestać do niej pisać. Przestałem do niej pisać, myślałem, że może jej przejdzie po pewnym czasie, ale ponowna próba kontaktu skończyła się całkowitym brakiem odpowiedzi.

    Ostatecznie nigdy nie potrafiłem znieść tego, że gdy ja płakałem ona pierdoliła się z innymi, nigdy nie zrozumiem co się wtedy stało. Nigdy nie zrozumiem tego wszystkiego. Być może to kwestia nieporozumienia, być może mojego braku zaufania, być może „dziwkarskiego braku empatii”. Zrozumiałbym to gdybym miał chociaż 30lat, albo nawet 25 lat, ale mi do tego brakuje jeszcze dużo. Byłem dopiero dzieckiem, moja psychika nie była ukształtowana tak samo jak osoby dorosłej, a ona postąpiła jakby nie miała serca.

    Jeśli doszedłeś do końca tej opowieści prawdopodobnie nie ma mnie już, a to jest ostatnia rzecz, którą chciałem się podzielić. Proszę o nieusuwanie tej wypowiedzi. Niech to będzie przestroga ku innym młodym ludziom decydującym się na korzystanie z usług prostytutek, jak i tym mającym różne problemy. Myślałem, że sobie z tym poradzę, ale mnie to przerosło. Jeśli nawet jedna osoba na tym skorzysta i uratuje jej to życie to będzie coś. Dla mnie było już za późno. Nie wierzę w życie po śmierci, więc prawdopodobnie jestem otoczony pustką, tak jak gdyby nigdy nic nie istniało. Zero problemów, zero zmartwień, zero uczuć. Zwykłe nic.

    Więc drogi czytelniku, interpretację pozostawiam Tobie. Może byłem zwykłym szaleńcem, może chłopakiem z problemami, może słabym dzieciakiem który powinien tak skończyć. Nigdy nie potrafiłem sobie z tym poradzić, aż w końcu to wszystko pękło. Byłem pozostawiony sam sobie, a moja jedyna nadzieja, którą była ona okazałą sia złudna i fałszywa.

    Gdyby kiedykolwiek moja rodzina trafiła na tą wypowiedź, chcę aby nikt nie obwiniał tej dziewczyny o to co się stało. To nie jest jej wina, było wcześniej już źle. Była jedyną, której o tym opowiedziałem. Wiedziałem w jakie miejsce przychodzę i czego mogę się spodziewać. Nigdy nie sądziłem, że skończy się to tak. Moją ostatnią wolą jest to aby nikt z moich bliskich nigdy jej o to nie osądzał. Prawdopodobnie się to stanie, wystarczy spojrzeć w telefon i zobaczyć smsy z prośbą o pomoc pod jej numer. Nie pozostawia to raczej żadnych złudzeń.

    Ci którzy czytają to forum, na pewno wiedzą o kogo chodzi. Pisałem w jej temacie dwukrotnie i dwukrotnie usunięto moją wypowiedź. Samo zwracanie się do niej o pomoc było bardzo ciężkie, ale nieważne. To już bez znaczenia. Nigdy nie chciałem nic od niej więcej. Nie chodziło o bycie razem, nie chodziło o seks, jedynie o pomoc, odrobinę wsparcia przez pewien czas, potem bym zniknął szczęśliwy i wyleczony.

    Jeśli dotarłeś, dotarłaś do końca pozostaje mi tylko zadać jedno pytanie: Co ty byś zrobił/zrobiła?

    Mam nadzieję, że odnajdzie się w tym zarówno płeć męska jak i płeć, która świadczy takie usługi.

    Czy to wszystko jest tego warte? Czy będąc mężczyzną/chłopakiem warto jest powierzać swoje uczucia w takich miejscach i łudzić się, że my i nasze problemy są dla nich ważne? Wszystko przecież kiedyś mija i kończy się, a jak to przyjmiemy? Przecież sami tego nawet nie wiemy. Bynajmniej ja nigdy nie potrafiłem sobie z tym poradzić.
    #seks #feels #divyzwykopem

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: NowyJa
    pokaż całość

    +: TauCeti, Dej_mu_na_zimnym +57 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #rozowypasek, 23 lvl z tej strony. Muszę to gdzieś napisać, bo chciałabym być zrozumiana. Nigdy nie czułam takiej frustracji związanej ze związkami. Ostatni czas zaliczyłam emocjonalny rollercoaster. Dwie relacje z facetami w ciągu kilku miesięcy. Postaram się to krótko opisać.

    Pierwszy z nich, to był toksyczny związek i przemoc psychiczna. Nigdy na mnie nie krzyknął, ale mówił mi tak okropne rzeczy. Nigdy nie czułam się tak bardzo niekochana i z niską samooceną. Wszystko mi wypominał, ciągle kazał mi się zmieniać na różnych płaszczyznach. Kazał mi zrezygnować z alkoholu, bo jeśli byśmy mieli kiedyś mieć dzieci, to straszył mnie, że mogą mieć wady genetyczne. (sic!) A ja nawet nie piję tak często, tylko okazyjnie ze znajomymi. Kiedy byliśmy na jakiejś imprezie lub ja gdzieś bez niego wychodziłam, to oczywiście muchy w nosie i pretensje. W późniejszym etapie byliśmy na odległość (300 km )i to ja do niego jeździłam, nawet po całym tygodniu pracy w noc i studiach w dzień - zero snu. On powiedział, że do mnie nie przyjedzie, bo nie lubi mojego miasta i nie chce, a poza tym był wcześniej (3 miesiące wstecz), więc teraz nie musi. Miałam przy nim wiele przykrych momentów i płakałam. Sama miałam problemy - pogodzenie pracy ze studiami, choroba jednego rodzica jakiego mam i do tego doszła depresja, w którą mnie wpędził. Zaczęłam czuć się przy nim jak wariatka, a ja się po prostu go bałam, bo mnie nie akceptował i nie kochał. Po tym jak powiedział, że nie chce przyjechać a ja też nie mogę, bo mu "przeszkadzam" i ma "zaległości", to postanowiłam się rozstać. On zaczynał swoje studia od początku, bo wcześniej mu nie wychodziło w życiu i całą swoją obsesję przerzucił na naukę. Rozmawiałam nawet z jego mamą, czemu się tak zachowuje wobec mnie, to ona stwierdziła, że chce nam udowodnić, że skończy studia , bo ja mam już wyższe wykształcenie i czuje się gorszy. Wtedy poczułam się winna. Sama zaproponowała mi, żebym "na niego zaczekała", aż chociaż skończy I rok. To już wydawało mi się smieszne, bo nie mam zamiaru na nikogo czekać, bo każdy ma obowiązki i nie zwalnia go to o dbania o bliskich. Postawiłam na tym krzyżyk. Mimo, że było mi szkoda tego wszystkiego, to spaliłam ten most raz na zawsze. Wróciłam do domu, żeby odpocząć.

    W domu nie okazało się lekko, bo strasznie płakałam. Chciałam dodać sobie otuchy i poznać kogoś innego, żeby zapomnieć. I poznałam przez internety chłopaka, z którym przegadałam całą noc. I potem to się rozkręciło, bo rozmawialiśmy i rozumieliśmy się we wszystkim. Spodobało mi się jego podejście, bo wreszcie mogłam przy kimś poczuć się wolna i zrozumiana. On przyjechał do domu na urlop, bo normalnie pracuje za granicą. W tym czasie spotkaliśmy się dwa razy. I już pomijając chemię jaka między nami była, to rozmowy były fantastyczne. Dawno czegoś takiego nie czułam. Jak wyjechał, to potem jeszcze mieliśmy dobry kontakt internetowo-telefoniczny. Nie chcę tu wszystkiego wyrzucać. Myślałam, że jemu na mnie zależy, a potem to wszystko j*bło. Zaczął być chłodny i obojętny na mnie, to co mówię. Powiedział, że nie chce tracić czasu na korespondencje i żebym o nim zapomniała. Nie chciałam już naciskać, bo mi nie wypada. A wcześniej mimo to zapewniał, że się spotkamy za parę tygodni. I naprawdę byłam w stanie na niego czekać i dalej to rozwijać, bez presji.

    Tylko serio, nie mogę. Naprawdę nie mogę ruszyć dalej. Ciągle wracają do mnie wspomnienia z nim związane, to jak nam się rozmawiało. A jak myślę w jaki sposób mnie potraktował to jest mi smutno. Rozmawiam z innymi niebieskimi, ale jakoś to nie to samo. Są mi obojętni i aseksualni. Nigdy nie czułam się tak samotna i wykończona. **.
    Myślicie, że na nim też postawić krzyżyk i ruszyć dalej? Czy może spróbować się odezwać?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mó #rozowepaski twierdzi, że będąc w związku nikt inny jej się nie podoba, ale uwaga potrafi zauważyć czyjąś obiektywną atrakcyjność. Moim zdaniem to jest naturalne, że inni ludzie mogą się nam podobać, po wejściu w związek oczy nie zachodzą mgłą. #logikarozowychpaskow #zwiazki #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Zaczęliśmy się spotykać, zawsze to ona propnowała piwko, rower czy spacer. Jest atrakcyjna i wszystko z nią ok, zaczęliśmy ze sobą być, nawet nie wiem kiedy. Mam wrażenie, że dałem się poderwać, nie wypatrzyłem jej z tłumu tylko raczej ona mnie. Kazda osoba na początku związku jest szczęśliwa, ale nie ja, powinienem planować jakieś rzeczy razem, ale nie ja. Mówi mi, ze sie nie staram i nie jestem pewny uczuc.

    Mam wrazenie, ze ta chwilowa zajawka minela. Czy to sie moze zmienic? Co robic? #zwiazki #logikarozowychpaskow

    To powinno wygladac inaczej
    ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość