•  

    Axe Dark Temptation EdP. Ktoś śledzi ten zapach? Zmieniło się tylko szkło i pudełko czy formuła też inna? Kojarzę zapach oryginalnego dezodorantu, który kupiłem gdzieś w okolicach 2009.

    Zapamiętałem go jako srogiego mocarza.

    Pamiętam też, że robiłem furorę tym zapachem na szkolnych dyskotekach - istny magnes na cipki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Perfumę zakupiłem dzisiaj na promocji w znanej drogerii w cenie 40 zł za 100ml (nie mogłem przejść obojętnie obok takiej okazji, mając na uwadze fakt, iż pachnidło kilkukrotnie było chwalone w różnych wpisach na tagu).

    Otwarcie przypomina mi zapach palonej izolacji elektrycznej. Kiedy piszę ten wpis, czyli ponad godzinę od aplikacji zapach jest już mało wyczuwalny. Nie wiem czy to z uwagi na kiepskie parametry czy po prostu z powodu unicestwienia mojego zmysłu węchu w początkowej fazie. Raczej to drugie.

    A tak serio, zapach po jakimś czasie zaczyna trochę przypominać doznania z przed ponad 10 lat, które są dalej w moich wspomnieniach. Mimo wszystko nie wydaje mi się, że to ten same nuty. Pamięć jak wiemy bywa zawodna...

    Jestem ciekawy opinii ekspertów, ktoś coś? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #perfumy
    pokaż całość

    źródło: PXL_20201020_190216935.jpg

    +: Arthizo
  •  

    Drodzy towarzysze z #perfumy - chciałem kupić sobie jakiś fajnie pachnący żel pod prysznic, możecie polecić coś godnego uwagi oraz miejsce gdzie można powąchać coś ciekawego? Byłem w rossmanie i hebe, ale u mnie w mieście bieda w tych dwóch miejscach xD

  •  

    315 + 1 = 316

    Tytuł: Dżentelmen w Moskwie
    Autor: Amor Towles
    Gatunek: Fikcja historyczna
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆

    O "Dżentelmenie w Moskwie" słyszałem już parę lat temu. Światowy bestseller zbierający świetne recenzje. W końcu moja ciekawość zwyciężyła i stałem się posiadaczem tej lektury, którą pochłonąłem w niecałe dwa dni. Opowiada ona historię hrabiego Rostowa, który przez pewien wiersz zostaje skazany na dożywotni areszt domowy, który ma spędzić w moskiewskim hotelu Metropol.
    Zacznę od tego, że książka napisana jest pięknym językiem. Styl pisarski autora jest zdecydowanie godzien podziwu. Siłą napędową "Dżentelmena w Moskwie" są niezwykle barwne postacie, które hrabia spotyka na swej drodze w hotelu. I oczywiście sam hrabia Rostow to zdecydowanie najjaśniejsza gwiazda tej powieści. Nie w sposób nie lubić tego dżentelmena, jego stylu, prowadzenia dialogów, pomysłów, życzliwości i płynących mądrości życiowych. Z książki można wykopać niejeden mądry cytat. Warto zaznaczyć, że akcja dzieje się na przestrzeni blisko 30 lat. Czasami potrafi skakać o kilka lat do przodu, jednak nie wprowadza to generalnie chaosu w fabule. Mimo wszystko myślałem, że będzie troszkę więcej o historii, sam mam wrażenie, że chociażby wątek drugiej wojny światowej został troszkę potraktowany po macoszemu. A może to też dlatego, że "Dżentelmen w Moskwie" to przede wszystkim snująca się opowieść w hotelu podczas której towarzyszymy hrabiemu i jego barwnym przyjaciołom podczas wizyt w restauracji i innych hotelowych zakamarkach. To książka o ludziach, ale również hołd złożony rosyjskiej kulturze i rosyjskim artystom. Czasami miałem nieco nużące momenty w lekturze, ale po kilku stronach z letargu wyrywał mnie nowy interesujący wątek i kolejne barwne postacie. Na pewno nie jest to lektura ciężka, ale również nie jest to książka do popcornu. I dużo jest tu o kuchni i o winie. Muszę koniecznie zaznaczyć, że zakończnie powieści jest naprawdę wspaniałe! Ostatnie 20-30 stron to naprawdę wisienka na torcie, czapki z głów.
    Podsumowując, jest to pięknie napisana historia ukazująca wiele życiowych mądrości w towarzystwie znamienitych postaci z hrabią Rostowem na czele. Solidna lektura, godna uwagi.
    "Jeśli człowiek nie jest panem swojego losu, z pewnością stanie się jego sługą."

    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: dsaadsd.jpg

  •  

    Po części prawda
    #takaprawda #pracbaza

    źródło: scontent.fktw1-1.fna.fbcdn.net

  •  

    #perfumy

    jakie znacie perfumy które są królami trwałości i projekcji oprócz Joop! Homme?

  •  

    Hej #rozowepaski ( ͡° ͜ʖ ͡°) Od około roku zauważyłem zaczątek worków pod oczami (30 lvl here). jakoś ich nie widać bardzo ale jak światło pada z góry to wyraźnie widzę w lustrze że mam takie lekkie uwypuklenia pod oczami których kiedyś nie było ( ͡° ʖ̯ ͡°) Nie pomaga wysypianie się, piję dużo wody, alkohol bardzo sporadycznie, nie palę ( ͡° ʖ̯ ͡°) Co byście poleciły do redukcji tego zaczątka worasów. Są jakieś sprawdzone metody? #kosmetyki #uroda pokaż całość

  •  

    Proszę państwa, zaczynamy inbe XD
    #mecz #pilkanozna #hajto #ksiazki

    źródło: Adjustments.plist

  •  

    294 + 1 = 295

    Tytuł: Siedem śmierci Evelyn Hardcastle
    Autor: Stuart Turton
    Gatunek: Kryminał
    Ocena: ★★★★★★★★★☆

    O jedenastej wieczorem Evelyn Hardcastle zostanie zamordowana. Masz osiem dni i osiem wcieleń. Pozwolimy ci odejść pod warunkiem, że odkryjesz, kto jest zabójcą. Zrozumiano? W takim razie zaczynamy…
    Zgrabnie napisany kryminał. Obawiałem się, że być może fabuła będzie zagmatwana. Tymczasem wg mnie akcja jest poprowadzona naprawdę w logiczny i przystępny sposób dla czytelnika. Nie jest to jakaś przełomowa pozycja dla gatunku, można by rzec, że to trochę poplątanie Agathy Christie z zagrywkami niemal rodem z filmów w stylu Incepcji, czy Memento... Tak, czy siak mi osobiście czytało się naprawdę dobrze i jak dla mnie "Siedem śmierci..." ma to coś. Jest też pewien mały plot twist, który również wyszedł książce na plus. Jeśli lubicie kryminalne historie, trochę w klasycznym stylu, a jednocześnie z nutą nowoczesnego sposobu narracji to jak najbardziej polecam i nie powinniście być zawiedzeni.

    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: siedem-smierci-evelyn-hardcastle-b-iext53788515.jpg

  •  

    #perfumyptasznika #perfumy 61 / 50

    Lidl / G.Bellini X-Bolt (2012)

    Dziś coś mocno z przymrużeniem oka, ale na koniec będzie drobne ogłoszenie, więc zachęcam do lektury, plusowania i czytania do końca. Recenzji nie traktujcie do końca poważnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Uwielbiam włoskie marki perfum – Prada to chyba moja ulubiona marka wśród tzw. zapachów selektywnych. Obok niej mamy jeszcze Gucci, która poprzez ambitność i oryginalność swoich propozycji plasuje się w moim osobistym topie również bardzo wysoko. Ostatnio po raz pierwszy zetknąłem się z Acqua di Parma Colonia Essenza i mogę potwierdzić bardzo wysoką jakość tego pachnidła i stawiam dolary przeciwko orzechom, że reszta kompozycji tej luksusowej marki nie odstaje od niej poziomem, a jest może nawet jeszcze lepsza. (choć to nie tyle marka selektywna, co już bardziej niszowa, ale nieważne). A są też inne brandy. Ferrari, Fendi, Mandarina Duck, La Collina Toscana, Blvgari, Dolce & Gabbana, Ermenegildo Zegna, Ferre, Pal Zileri, Anucci, Kiton… Można wymieniać długo – tego jest naprawdę o wiele, wiele więcej.

    No ale jest też G. Bellini – ten włoski ananas długo rywalizował ze słynnym Luccą Cipriano, ale wydaje się, że jest już jasne, kto wysunął się w tym wyścigu na czoło i kto musi oglądać czyje plecy. Za sprawą kultowego już X-Bolta. Trzeba przyznać, że nieistniejący włoski projektant chuj-wie-czego-oprócz perfum mocno się postarał, by stworzyć perfumy podobające się płci przeciwnej, niezbyt nachalne, przyjemne w odbiorze no i opętańczym stosunku ceny do jakości, no bo za 50 ml przyjdzie Wam zapłacić bodajże 12,99 zł (nie, przecinki się nie pomyliły).

    No dobra, teraz już poważnie. Nie będę siebie i Was oszukiwał – X-Bolt, jak wynika z komentarzy w necie, to klon szarego Bossa (Boss Bottled) i chyba tylko o to chodzi w perfumach od G. Bellini. Ale żeby nie było – nie porównywałem ich ręka w rękę, a za Bossem nie przepadam na tyle, że raczej wypieram z pamięci wszystkie zapachy niemieckiego producenta. Mogę jednak tylko powiedzieć, że początek w X-Bolcie jest koszmarny, tani, okropnie syntetyczny, z masą chemicznych utrwalaczy i polepszaczy, dla mnie te pierwsze sekundy to wręcz wąchanie zmywacza do paznokci. Pierwszy wziew szybko sprowadza nas na ziemię i przypomina, że od początku do końca mówimy o perfumach za pieprzone 12 złotych - jeśli taki jest Boss, no to choojnia. Warto jednak poczekać, aż to obrzydliwe otwarcie minie, a zapach zacznie się układać. W tle zaczynają pojawiać się cynamon z jabłkiem, może też trochę wanilii. I coś, czego w szarym Bossie nie ma – nuty przypominające piżmo. Robi się mydlanie i bardziej męsko. Wiodące wciąż jednak jest to jabłko z cynamonem, z którym spotkaliście się nie raz i nie dwa i to ono jest rdzeniem całej kompozycji.

    Słowem doprecyzowania: co do tego koszmarnego, przyprawiającego o mdłości otwarcia mam pewną teorię – X-Bolta poznałem dzięki testerowi w jednym z Lidli, gdzie mógł odstać swoich kilka miesięcy w pełnym świetle i zwietrzeć. Myślę, że na tym nie zyskał, a mógł mocno stracić. Ale podsumowując, nie ma tragedii. Nie chcę inicjować dyskusji o tym, co wypada klonować, a co nie i czy to moralne, by kupić coś, co niemal otwarcie „przyznaje się” do podrabiania oryginalnego zapachu – sami to oceńcie. Nie dam też rekomendacji, czy kupić zamiast Bossa X-Bolta i czy podobieństwo jest doskonałe, czy tylko prawie doskonałe i gdzie jest więcej jabłkowych niuansów, a gdzie jest ich mniej. Sam nie wiem, jak je ocenić: pochwalić Lidla za stosunek cena-jakość (bo perfumy oferują trwałość na poziomie 6-7 godzin przy naprawdę nienagannej projekcji), czy zganić za to, że przez takie wynalazki świat perfum ulega – chcąc nie chcąc – pauperyzacji.

    Ocena zapachu: 5,5 / 10
    Trwałość: 7 / 10
    Projekcja: 7 / 10

    Cena: 12 zł / 50 ml XD
    Fragrantica – brak wpisu
    Parfumo

    A teraz ogłoszenie:

    Chciałbym na trochę zmienić formułę tagu. Kończąc pierwsze 50 recenzji, proponowałem, że mogę robić cykle, tzw. topki jakichś zapachów. No i chciałbym tego spróbować. Top 5 zapachów wykopka, top 10 damskich zapachów, top 10 ulubionych perfum do określonej kwoty, top 10 skórzanych zapachów, top 10 perfum gourmand… I tak dalej i tak dalej, oczywiście unikając dublowania serii jak u Jeremy'ego (np. TOP 10 fragrances that women love i TOP 10 fragrances loved by women ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Wpisy byłyby rzadziej, ale byłyby też dłuższe. Jak się nie przyjmie – wrócimy do starego stylu, spoko.

    Ostatnio pojawił się głos czy dwa odnośnie tego, że za bardzo „męczymy bułę” gadkami o Zoologistach. Prawdę mówiąc, obawiam się tego, kiedy powiecie: dość, a bardzo tego nie chcę :D Zamiast 20 recenzji Zoologist, wrzucanych codziennie, będą dwa wpisy: TOP 10 najgorszych zapachów zoologist i analogicznie, TOP 10 najlepszych, a każdemu przy tym poświęcę sporo uwagi. Testy trwają, więc jeszcze chwilę to zajmie. Tymczasem, do usłyszenia niebawem.
    pokaż całość

    źródło: 61. Lidl G.Bellini X-Bolt.jpg

    •  

      @ptasznik1000 z racji, że zostało mi jakieś 10ml z butelki to się wypowiem. Z otwarciem to przesada, powiedziałbym, że jest zwykłe, szybko przechodzi w zapach al'a szarlotka, jabłuszko i tak pozostaje. Projekcja i trwałość to max 6/10. Jest to zapach, którego nie używałbym ani do pracy ani na randkę, co najwyżej na zakupy, spacer, wyjście z psem, albo po domu. Ocena zapachu lekko naciągane 6/10. Patrząc na cenę to 100ml wychodzi 26pln to za podobny hajs można kupić wodę kolońska Coty Aspen, która jest w innym klimacie, ale zdecydowanie ładniejsza. Ogólnie buteleczkę 50ml warto mieć do tzw. nieformalnego używania i jako ciekawostkę. :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Arthizo

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (6)