•  

    Żeby zrozumieć wielkość Milanu i słabość Interu musimy się cofnąć o kilkanaście lat wstecz. W 1986 właścicielem Milanu został pochodzący z biednej rodziny Silvio Berlusconi który dorobił się wszystkiego sam (pewnie dlatego był takim genialnym zarządcą, o tym dalej). Silvio w typowym dla siebie stylu objął klub, zorganizował mega imprezę na którą przyleciał helikopterem (serio xD). Na ten moment wszystkie sukcesy opiszę do roku 2006 bo jest to istotna data, dlaczego o tym później.

    Sukcesy AC Milan za prezydentury Silvio Berlusconiego (wymienione do roku 2006):
    Mistrz Włoch: 7
    Puchar Włoch: 1
    Superpuchar Włoch: 5
    Liga Mistrzów: 4
    Superpuchar UEFA: 4
    Puchar Interkontynentalny: 2

    Berlusconi często podejmował ryzyko, ale praktycznie zawsze wychodziło mu to na dobre. W 1987 roku zatrudnił, wówczas anonimowego, Arrigo Sacchiego. A ten w ciągu niecałych pięciu lat zdobył mistrzostwo kraju, po dwa Puchary Mistrzów, Superpuchary Europy oraz Puchary Interkontynentalne.
    Te sukcesy sprawiły, że Sacchi objął stanowisko selekcjonera reprezentacji Włoch. Silvio Berlusconi w jego miejsce wybrał Fabio Capello. Jak się okazało później, znowu wykazał się świetnym wyczuciem.
    Capello stworzył z Milanu, drużynę nie do pokonania. Rossoneri pod jego wodzą nie przegrali 58 spotkań z rzędu, co do dziś jest rekordem ligi włoskiej. A w Lidze Mistrzów dotarli do finału, gdzie upokorzyli Barcelonę, gromiąc ją 4:0. Berlusconi zaczął zdobywać coraz większą popularność.


    A teraz przejdzmy do Interu xd Massimo Moratti pochodzący z bogatego domu, syn biznesmena Angelo Morattiego, potentata naftowego, byłego prezesa Interu w latach 1955-1968. Stary Moratti z Interem zdobył 3 scudetto, 2 puchary europy, 2 puchary interkontynentalne.
    Jak mawia klasyk "Twój ojciec był wielki dyrygentem, a ty? Nie potrafisz zadbać o swoje sprawy" Massimo chciał powtórzyć sukcesy ojca ale nie był zbyt bystrym dzieckiem, był po prostu partaczem xD za jego wspaniałej prezydentury klub zdobył bagatela:
    jeden jakże prestiżowy puchar uefa xd oraz pójdę im na rękę: dwa puchary i dwa super puchary włoch.
    Warto odnotować, że w roku 2000 oraz 2001 tytuły mistrzowskie zdobyło Lazio i Roma, widocznie (tutaj pada ironia dla niekumatych) Juventus źle ustawił mecze :)

    Kiedy jesteś cuckiem Serie A, wszyscy wypominają ci wspaniałe sukcesy ojca, miałeś tylko jedno zadanie #youhadonejob a nie potrafiłeś zdobyć nic, zmieniałeś trenerów jak rękawiczki, wydawałeś bajońskie sumy na transfery a liczba tytułów mistrza Włoch nadal wynosiła 0 musiałeś uciec się do tego, co bogate dzieciaki robią żeby coś zdobyć - oszustwo.

    i tutaj nastaje wspomniany rok 2006 - afera Calciopoli która jak się później okazała:

    Aferę Calciopoli w 2006 roku nagłośniła "La Gazzetta dello Sport", którą złośliwi kibice innych drużyn nazywali "Gazetta dello Inter". To właśnie tam pojawiły się transkrypcje rozmów Moggiego, które dostarczył Telecom. Tym ciekawszy wydaje się fakt, że ówczesnym właścicielem tytułu był Carlo Buora – były wiceprezydent Interu oraz... dyrektor Telecomu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystko wygląda na system naczyń połączonych. Połączonych w jednym, dość wyraźnym celu.

    Geneza wzajemnej niechęci na linii Juventus – Inter to temat na odrębny artykuł, jednak historyczny kontekst z pewnością zasługuje na podkreślenie. W 2006 roku mijał 17. rok Interu bez tytułu mistrzowskiego. Massimo Moratti – właściciel klubu – co sezon inwestował w transfery kolejne szokujące sumy, a najważniejszego trofeum wciąż nie mógł się doczekać.

    Kilka razy było blisko – jak choćby na finiszu sezonu 1997/98, kiedy to doszło do pamiętnego starcia, które zespół z Turynu wygrał 1:0 po golu Alessandro Del Piero. Jedną sytuacją z tego meczu żyły przez moment całe Włochy. W drugiej połowie Mark Iuliano powalił w polu karnym Ronaldo, jednak Piero Ceccarini nakazał grać dalej. Juventus ruszył z kontrą, po której pod bramką Interu padł Del Piero i wówczas arbiter rzut karny podyktował.

    Wszystko rozegrało się w kilkanaście sekund. Parę minut później na trybuny wysłany został protestujący trener Nerazzurrich Luigi Simoni, który w emocjach wbiegł na murawę, a czerwoną kartką ukarany został Ze Elias. Protestom nie było końca. W parlamencie doszło nawet do bójki dwóch posłów, którzy zaciekle kłócili się o przebieg spotkania. Koniec końców zespół z Turynu miał w kluczowym momencie sezonu 4 punkty przewagi nad rywalem i sięgnął po kolejne scudetto.

    "Ist fecit, cui prodest" – ten uczynił, komu to przyniosło korzyść – głosi łacińska sentencja. Jeśli odnieść tę zasadę do Calciopoli, to sprawa stanie się czytelniejsza. Trzeba podkreślić, że wydarzenia z 2006 roku dotknęły nie tylko Juventus. Choć turyński klub ucierpiał najmocniej – został relegowany do Serie B i pozbawiony dwóch tytułów mistrzowskich – to dostało się także Milanowi, Fiorentinie i Lazio, zespołom z czołówki. Wszystkie zostały ukarane bagażem ujemnych punktów i karami finansowymi.

    Nowe rozdanie w uprzywilejowanej pozycji zostawiło tylko jeden zespół – Inter Mediolan. W nowych realiach klub Morattiego szybko został ligowym hegemonem. Serię triumfów w Serie A zwieńczył finał LM z 2010 roku, w którym piłkarze prowadzeni przez Jose Mourinho pokonali (2:0) Bayern Monachium.

    Być może doszukiwanie się związków "La Gazetta dello Sport" – Inter – Telecom na zawsze mogłoby pozostać w sferze spekulacji, gdyby nie kilka osobliwych faktów. Pierwsza fala skandalu w maju 2006 roku zmyła ze stanowiska Franco Carraro, ówczesnego prezesa FIGC. Zarzucono mu działanie na rzecz Lazio. Jego tymczasowym następcą został Guido Rossi, były... dyrektor Interu, zdeklarowany kibic tej drużyny i dobry znajomy Morattiego. To właśnie on odpowiadał za ekspresowe tempo procesu. Jakby tego było mało, gdy we wrześniu 2006 roku Rossi rezygnował w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, czekała na niego posada dyrektora w... Telecomie, którą piastował przez blisko rok.

    Rola Rossiego w procesie była kluczowa. To właśnie on skonkretyzował zarzut "ekskluzywnych kontaktów z osobami odpowiedzialnymi za delegowanie sędziów", który wcześniej nie występował w kodeksie karnym i rzucił na całą sprawę korupcyjne światło, które nigdy nie znalazło odbicia w faktach

    Ciekawe w tym kontekście są słowa Christiana Vieriego. W 2009 roku długoletni napastnik Nerazzurrich, który opuścił zespół w 2005 roku, zwołał konferencję prasową, na której ogłosił zakończenie kariery. Między typowymi dla takich sytuacji słowami napastnik przemycił jednak coś wyjątkowego.

    – Nie mogę dłużej trzymać tego wszystkiego dla siebie. Aferę Calciopoli wywołał Moratti. Za moich czasów każdy piłkarz Interu musiał podpisać dokument, który zabraniał wspominania o związkach Interu z Telecomem. 70 proc. mojego wynagrodzenia płacił klub, a resztę Telecom, któremu jak wszyscy piłkarze Interu musiałem świadczyć usługi reklamowe. Wszystko po to, aby obejść system podatkowy. Współczuję Juventusowi i Milanowi, cierpiałem razem z nimi, ale wtedy wszyscy chcieliśmy działać na rzecz naszego prezydenta, który okazał się kimś dwulicowym – stwierdził zawodnik wywołując kolejną burzę.

    Skąd taka reakcja Vieriego? Po latach dowiedział się, że przez większość okresu gry w Interze Moratti śledził go i podsłuchiwał jego rozmowy telefoniczne. Wszystko z obawy o krewki charakter nieprzewidywalnego piłkarza.

    Sprawa rozwijała się stopniowo, a Inter został oskarżony dopiero w lipcu 2011 roku. Zarzuty sformułował Stefano Palazzi – ten sam prokurator, który doprowadził do skazania Juventusu w pierwszej instancji.

    – Inter również brał udział w oszustwach związanych z aferą Calciopoli. Czerpał z tych nieregulaminowych działań korzyści o charakterze sportowym – przyznał.

    I to właśnie te słowa spięły klamrą całą sprawę. Billingi od początku pokazywały jednoznacznie, że Moggi kontaktował się z odpowiedzialnymi za delegowanie arbitrów, co było niezgodne z prawem. Kłopot polega na tym, że podobne kontakty utrzymywali wtedy przedstawiciele wszystkich klubów , także Interu, co na jaw wyszło dopiero po latach – w dużej mierze dzięki stronniczemu przedstawieniu dowodów w pierwszej instancji. "Oszustwa sportowego" polegającego na stworzeniu wielowątkowego systemu wypaczającego przebieg rozgrywek nie było – były tylko dążenia poszczególnych ludzi, nie zawsze zgodne z przepisami prawa.

    Sąd Najwyższy – oprócz uniewinnienia działaczy Juventusu – potwierdził także, że wyniki w sezonie 2004/05 nie zostały wypaczone przez niezgodną z przepisami działalność. Wszyscy sędziowie, którzy mieli być rzekomo sterowani przez Moggiego, zostali uniewinnieni.

    źródło

    #acmilan #milan #inter #intermediolan #juventus #seriea #pilkanozna
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika AzbestowyDzik

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.