Jak piszecie do mnie na gg, to drodzy Państwo się przedstawiajcie :)

  •  

    Uważacie, ze jeśli kobieta prowadziła rozwiązłe życie seksualne przed związkiem to powinna się do tego przyznać obecnemu partnerowi? Czy może lepiej skłamać co do ilości partnerów lub przemilczeć temat? #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki #seks #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow pokaż całość

  •  

    Wg tej dziwnej teorii Klocuch ma z 22 lata maks, a odnoszę wrażenie, że ziomek jest w moim wieku lub nawet starszy. Ta huba buba była na topie jak byłam w jakieś 2 czy 3 klasie podbazy, czyli gdyby ta teoria była słuszna, to klocuch wtedy by musiał mieć ze 4 lata. Tym bardziej jeśli chodzi o Hugo i kilka innych motywów. Trochę za wczesny wiek, żeby budziło to w nim jakąś "nostalgię".

    Zresztą, chuj z tym kim on jest.
    #klocuch
    pokaż całość

  •  

    Wszedłem sobie na moje żeńskie fake konto na fb i trochę się zdziwilem XD

  •  

    30 sekund i już decyzja, brawo @moderacja, ważne, że nie wolno obrażać imigrantów kiedy są porównywani do małp, wtedy to straszycie organizacjami, a tutaj proszę bardzo - wszystko ok.
    #moderacjacontent

  •  

    No ludzie do jasnej cholery co jest z Wami? Mamy ładne dni, nie za ciepłe, nie za chłodne, nie pada, jeszcze trwa sezon urlopowy a Wy wciąż narzekacie. Dlatego w tej chwili, oficjalnie i ostatecznie zamykam tag "zalesie". Nieprzestrzeganie zakazu skutkować będzie złym humorem piszącego.

  •  

    Pomyśleć, że kiedyś Wisła jebała 4-1 Parmę z takimi piłkarzami w składzie jak Adriano czy Mutu. Kilka tygodni później 4-1 egzekucja na mocnym Schalke.
    8 lat temu Lech eliminował Juventus i wygrywał z nabitym kasą ManCity.
    A dzisiaj?
    Mistrz polski kreowany na polski Bayern najpierw wypierdala się na gównoklubie, który maluje trawę na zielono, a później na amatorach, podkreślam to, amatorach z nibykraju, w którym mieszka mniej ludzi, niż w samej Warszawie. Do tego rok wcześniej jest za słaby na kluby z Kazachstanu i przymierającej głodem Mołdawii.
    Jakim cudem w tym kraju są w ogóle pieniądze na ten sport?
    #mecz #pilkanozna #legia
    pokaż całość

  •  

    dopuść się oszustwa podatkowego
    idź za to do więzienia
    żyj z podatków, za niepłacenie podatków
    profit.


    #pasta

  •  

    Halo, halo, halo! Jutro #piwowpoznaniu!
    Jako, że jest wolna środa to można pić alkohol we wtorek i rano nie narzekać przed wstawaniem do pracy ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Tak że:
    spotykamy się jutro o ~20:00, ale jeszcze nie wiadomo gdzie.
    Na razie chcę sprawdzić po prostu ile osób się pisze na coś takiego i wtedy zrobię rezerwację.
    Więc jeżeli ktoś chce przyjść to wiecie co robić (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Będę apdejtować wieczorem, jak już się chociaż kilka osób określi.
    Zapraszam cały #poznan jak i wszystkich, którzy postanowili do nas przyjechać na swój długi weekend :D

    pokaż spoiler gif na 99% już był, ale go lubię ¯\ _(ツ)_/¯
    pokaż całość

    GIF

    źródło: images.immediate.co.uk (496KB)

  •  

    powinnam znaleźć sobie jakieś bardziej dziewczęce zainteresowania podobno

    co to znaczy

  •  

    Za mną tydzień w Atlancie. Pierwsze wrażenia całkiem ciekawe, nie obyło się również bez kilku szoków kulturowych:

    - Brak chodników
    Po co zadbać o infratstrukturę dla pieszych, gdy KAŻDY ma samochód?
    Serio się zdziwiłem, gdy na google maps wytyczyło mi pieszą trasę do biura, a jak doszedłem do ulicy to nie było nigdzie chodnika. Poboczami chodzą tylko bezdomni i wariaci. Chodnikami chyba chodzą tylko turyści oglądający okolicę ( ͡º ͜ʖ͡º)

    - Ludzie są uśmiechnięci i pozytywnie nastawieni.
    Sympatyczne zjawisko. Ludzie uśmiechają się do siebie na przywitanie, pytają "How you doing", życzą miłego dnia. Było to dziwne dla polaka, ponieważ kontakt wzrokowy i uśmiech w polsce może skończyć się wpierdolem. Wieszcz Testo miał racje

    - Brak możliwości kupna pojedynczych sztuk przekąsek w marketach oraz ceny tychże
    Chciałem kupić sobie puszkę coli, jedno piwo. Nie da się się. Piwa i napoje są pakowane po 6 sztuk i więcej, złączone plastikiem i sprzedawane w kartonach. Batoniki sprzedawane w paczkach. Jak spytałem znajomego, gdzie mogę kupić pojedyncze sztuki, to usłyszałem, że na stacji benzynowej ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Co do cen, to przetworzona żywność jest bardzo tania w stosunku do mediany zarobków w Atlancie (10$/h według google). Posiłek na wypasie w fast foodzie to jakieś 10$, drożej w restauracjach

    - Ciemność widzę
    Połowa ludności Atlanty to czarni. Jak jeżdże komunikacją miejską (metro, autobusy) to często jestem jedynym białym w tym środku transportu, lub w przedziale. Czasem można poczuć się trochę nieswojo. Biali mają auta, albo jeżdża Uberem.

    - To jak w dupie jest polskie społeczeństwo.
    Tutaj żyje się inaczej, ludzie mają więcej pieniędzy i są bardziej szczęśliwi. Po ulicach nie jeżdża spawane klekoty, tylko same nowe auta i SUVy. Znajomi z pracy kupują sobie domy, nowe samochody, wyjścia na codzienny lunch w restauracji jest niczym nowym tylko normalnością.
    Klasa średnia ma się tutaj dobrze. Zazdroszczę.

    Jedyne na co ludzie narzekają (przynajmniej w moim otoczeniu), to koszty studiów i opieki zdrowotnej. Reszta to "dobrze sie żyje".

    Podoba mi się tutaj. Pewnie więcej "ciemnych" stron odkryłbym w przyszłości, ale zostaję tu jeszcze 2 tygodnie. Potem wracam do Polski i zamkniętych sklepów w niedzielę. Bombowo.

    inb4 jak Ci się nie podoba w polsce to nie wracaj.
    Japa koniu.

    #usa #podroze #oswiadczenie #atlanta
    pokaż całość

  •  

    Jak w każda niehandlowa niedziele na mirko. #zakazhandlu

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 01792422-488B-402B-BBFB-8A0E9C3F1471.jpeg

  •  

    Wołam plusujących od tego wpisu .

    Było grubo - nie wyobrażałem sobie że tak zareagują. Rozowa chciała to załatwic po cichu. Ja zostałem jeszcze chwile na piętrze, a do salonu wbiła rozowa. Wszyscy juz byli - odrazu padła informacja zebysmy sie szykowali do koscioła (zadnego pytania, wkoncu rozumie sie to samo przez się). Ona rzuciłą że nie idziemy i dodała ze zle spalismy (chyba chciała zmienic temat). Oczywiscie normalni ludzie by ucieli temat - to ich prywatna sprawa dlaczego nie ida itd.

    Dlaczego nie idziecie? A kiedy pojdziecie? Przeciez pozniej nie bedzie czasu?

    Warto wspomniec ze oni wiedza ze nie po drodze mi z kosciołem - co prawda nie było comming out - bo niby po co mialby byc, to moja prywatna sprawa. Ale na weselach/pogrzebach czy jakis innych obrządkach nie modle się, nie zegnam, nie klękam itd Babcia a nie wiem czy reszta jej rodziny - rzucala teksty ze kawaler sie nie podoba (oczywiscie za plecami) bo boga w sercu nie mam, bo do koscioła nie chodzi. Standard jak to w normalnej rodzinie wyznajacej jezuska - wkoncu katolicy - obłudnicy.

    Zirytowałem sie tymi pytaniami na które rozówa cos sie sciemniala. Szczerze wolałbym zeby powiedziala jasno ze nei chodzi do koscioła i nie wierzy zamiast kręcic i to odwlekac. Powiedziałem ze ja nie mam zamiaru isc bo jestem niewierzący i zostane w domu. Oczywiscie zostałem zaatakowany ze rozowa przekabacam, ze prze zemnie ona tez nie chce isc i że nic mi sie nie stanie jak pojde z nimi. Zaczałem tlumaczyc ze rownie dobrze nic sie nie stanie jak mnie tam nie bedzie + że to co robie w strefie duchowej jest moja prywatna sprawa - ja nie wnikam w ich wiare, nie narzucam im swojego zdania i nie komentuje rzeczy których często chcac nie chcac musze sluchac - i ze oczekuje tego samego od nich.

    Stary janusz zaczał juz bajdurzyc cały czerwony o tym ze jestem polakiem, kazdy polak wierzy w boga i chodzenie do kosciola to obowiązek ktorego oni jako katolicy musza pilnowac (XDDDDDDDDDDD). Na szczescie mam swietna pamiec wiec odrazu go zgasiłem ze jeszcze 2 dni temu mowił ze on sie w zyciu kieruje zasada ze to w co ktos wierzy i to co ktos robi z swoim zyciem to jego prywatna sprawa i nalezy to uszanowac (mowil to a propo marszy ze po co te homosie wychodza na ulice, bo ludzie maja w dupie co oni robia prywatnie).

    Stary janusz zrobił sie jeszcze bardziej czerowny - juz sie nei odezwał, wstał i wyszedł z pokoju.

    Teraz z braku argumentow, przerzucili sie na rozówa - bo "z toba nie ma gadki " (XDDDDDDD).

    Ze oni wiedza ze ona rzadko chodzi do kosciola (tak naprawde w ogole nie chodzi). Ze co sie z nia stało, zły wpływ?XDDD Ze kiedys brała udział w oazach i była bardzo wierząca, a jeszcze niedawno za gowniaka z babcia słuchała radia maryja XDDDD Ze bardzo trudno im tolerowac jej grzechy (3 lata mieszkamy razem bez ślubu) i teraz jeszcze to. Ona wkoncu też sie odważyła i powiedziałą ze od kilku lat juz nie wierzy i nie ma zamiaru nikogo okłamywac ze jest inaczej.

    Tutaj nastąpiła masowa histeria babki i matki. ZAWIODŁAM JAKO MATKA, CO JA Z SWOIM ZYCIEM MAM ZROBIC BO MOJA CORKA NIE WIERZY W BOGA XD NIE TAK CIE WYCHOWAŁAM XD rozowa tlumaczy ze od zawsze byla do tego wszystkiego przymuszana i w sumie na dobra sprawe to nigdy nie wierzyla - ale przecież jest caly czas ta sama dobra osoba.

    Nie wiem co tym chciala osciagnąć - ale chyba nie to co nastapiło. Babsztyl wrecz zamarł i po chwili wybuchł płaczem. Ja mialem tej calej manipulacji juz dość wiec powiedziałem ze ide sie spakowac - zemna poszła rozowa. Na góre po 3-4 minutach przyszedł jeszcze jej ojciec chrzestny (syn brata) i probował zalagodzic sytuacje zeby jednak to wszystko cofnela i poszła do kosciola z reszta a ja sobie moge tu zostac + pytanie "chcesz byc jakims bezboznikiem" XDD Na szczescie w pogotowiu była zona (a chrzestny to beciak) i go zaraz zgasiłą zeby sie zamknal i glupot nie gadal. Po czym dodała ze szanuje nas za szczerość a reszcie wkoncu przejdzie.

    Jak zeszlismy z bagazami to janusz zastapił nam droge i zaczał przekonywac zebysmy zostali chociaz do obiadu. Ja powiedziałem ze jesli nie bedziemy poruszac tego tematu to decyzja nalezy do rozowej. Ona powiedziała w sumie to samo ze zostaniemy jak nie bedziemy do tego wracac.

    Cala akcja troche trwała wiec oni po obiedzie mieli zamiar isc do koscioła. Na obiedzie było troche sztywno + plus docinki ale na zasadzie ze nie do nas tylko ogolnie - ze babsztyl to od halinki o cudach słyszała i ze to fakty + inne wysrywy.

    Tyle zeszło napisanie bo niedawno wrocilismy - to był cięzki dzien.

    Co do komentarzy pod wpisem - skomentuje to tylko tak - chyba was poje**lo. Nie wiem jak was, ale mnie uczono ze ja jako gospodarz mam sprawic zeby goscie czuli sie jak najlepie - tak aby chcieli wracac. A nie wykorzystywac swoja pozycje do jakis gowno zagran i przymuszen.

    Mogłbym isc do tego kosciola i sobie odpalic w wyobrazni ostantio widziany film - ale po co? Bysmy mieli to ciagnac tak dalej? Slub koscileny bo nie wypada obrazic rodziny? Chrzest bo nie wypada urazic rodziny? Tak to wlasnie by sie ciagnelo - dasz palec a wezma cala reke. I tak przypuszczam ze foch może byc mega na te rewelacje - wkconu obludnicy nie widza nic zlego w tym ze niewierzacy czlowiek bierze slub w kosciele - wazne ze cala rodzina widzi ze WSZYSTKO JEST PO BOZEMU. To moje zycie - nie wujka stefana i ciotki haliny. Gdybym był tak obłudny jak oni - to jak miałbym spojrzec w twarz swojemu synowi/córce za kilka lat? Jak sobie mialbym spojrzec w twarz? Żyje dla siebie, nie dla innych.

    Jak ktoś nie chce, nie music czytac - czarno i wszystko- tagi sa. A jezeli taki post jest w goracych to znaczy ze jest zainteresowanie. Jak nie chce czytac katolicych wysrywów albo inncyh mirko modlitwa i innego gowna to wrzucam na czarno i spokój. Wiem ze to jak wymagac od kamienia zeby napisał prace magisterska z fizyki jądrowej - ale postarajcie sie czasami ruszyc głowa SAMI( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #katolicyzm #gimbokatolicyzm #wiara #ateizm #zwiazki #gimboateizm #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    Mircy, jestem z #rozowypasek na rodzinnym spotkaniu. O 10:00 jest msza, ja jako #ateista nie chodzę do kościoła, i nie mam zamiaru robić wyjątku. Czuję że będzie imba bo niektórzy są wręcz fanatyczni jeśli chodzi o ten klub rybacki( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Kolejna sprawa, różowa też nie chodzi I nie chce iść. Więc jeśli to powie to będzie armagedon. Żyjemy w kraju w którym dorosłe osoby odczuwają dyskomfort psychiczny i obawy wobec swojej rodziny, Która wierzy w Pana na chmurce I na siłę wciska to innym osobom( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Każdego plusujacego zawolam co się odwali I jak przebiegnie te starcie. Trzymajcie kciuki żeby różowa nie wymiekla ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #katolicyzm #gimbokatolicyzm #wiara #ateizm #zwiazki #zwiazki I trochę #gimboateizm
    pokaż całość

  •  

    bądź mno
    kiedy byłem
    kiedy byłem malym chłopcem hej
    wzial mnie ojciec
    brak profitu


    #pasta

  •  

    Podesłalibyście jakieś dobre #creepystory albo #creepypasta? Bo w CPwiki już zwątpiłam.

    +: Ouzer
    •  

      Jest to sequel creepypasty: Opuszczony przez Disneya.

      Minęło wiele czasu nim odważyłem się napisać cokolwiek temat Disneya, rozumiecie chyba dlaczego.

      Zdarzyło się sporo rzeczy, od kiedy opublikowałem swój ostatni post.
      Byłem zasypywany wieloma pytaniami i obawami od znajomych, którzy przeczytali moją relację z pierwszej ręki na temat Pałacu Mowgliego... parku rozrywki zbudowanego, a następnie opuszczonego przez Disneya.

      Na początku chciałbym podziękować wszystkim, którzy przekazali dalej moją historię. Zniknęła ona z wielu portali, głównie z dużych stron niepokojących się o dobry wizerunek.
      Jak jednak zauważyłem, na jedno usunięcie przypadało sto wstawień.

      To jest coś, czemu muszą stawić czoła. Nie ma już dla nich odwrotu... nie ma go już dla mnie...
      Definitywnie jestem śledzony. Przez miesiąc czy też dwa zrzucałem to na karb paranoi. Każde mrugnięcie okiem czy też półuśmieszek w moją stronę sprawiał, że jeżyły mi się włoski na karku i tak dalej.

      Pierwszą z oznak, a raczej pierwszą, którą udało mi się dostrzec, był pracownik linii telefonicznych, kręcący się przy mojej rezydencji.

      Był w średnim wieku, nieźle nawalony, wyglądający zupełnie tak, jak powinien wyglądać, ale coś w nim było nie w porządku. Nie miałem pojęcia o co chodzi, ale byłem pewien, że to nie był jedynie wytwór mej wyobraźni.
      Zachowywał się bardzo niezgrabnie – zupełnie nie tak, jak normalna osoba wykonująca swoją rutynową pracę.

      Podążyłem za nim, dopóki nie zniknął mi z oczu, po czym wróciłem do domu. Oczywiście on już tam był. Stał jakoś dziesięć stóp za mną.

      „Och…. a więc lubisz odwiedzać różne ciekawe miejsca, tak?” – zapytał oskarżycielskim tonem i odszedł.

      Powiedzcie mi proszę, jacy phone jockey’s* tak robią?

      Zgaduję, że to najgorsza część. Kompletny brak poczucia bezpieczeństwa. Kompletny brak samotności. Zaczęło się od znalezienia małych, gumowych Myszek Miki w skrzynce na listy. Potem znalazłem magazyn „Disney Adventure” na mojej półce z książkami.

      Wszędzie ukrywają małych Mikich. Trzy kółka – dwa małe, jedno duże w sylwetce sławnej głowy myszy.

      Zacząłem prowadzić listę Myszy, które znalazłem.

      Kubki do kawy na moim stoliku. Jeden duży, dwa małe. Kolorowe butelki ustawione na progu (czerwone). Grafitti na ścianie koło mojego domu, przedstawiające wielką Ziemię i małe Słońce i Księżyc w odpowiednich miejscach.

      Są wszędzie.

      Najlepszy jak dotąd, jedyny przez którego zacząłem się śmiać bo był naprawdę straszny, był rysunek narysowany kredą obok mojego samochodu.

      Zarys wydawał się idealnie dopasowany do, cóż… „ofiary morderstwa”, z czym jesteś prawdopodobnie zaznajomiony jeśli czytałeś resztę moich postów.

      Było tam też napisane żółtą…. farbą, tak, jestem prawie pewien… jedno słowo…

      „SCHOWAJ SIĘ”

      Jedyną dobrą rzeczą, która z tego wyszła, jest świadomość, że nie jestem jedyną osobą, która widziała coś, czego nie powinna widzieć.

      Dostawałem naprawdę wiele e-maili od ludzi, którzy również odkryli sekrety Disneya…

      Nie, nie będę podawać ich imion... zaraz powinniście się przekonać, dlaczego...

      „Naukowiec” chodzi do Disneylandu kiedy tylko może, przez praktycznie cały rok. Nie zamierza jednak się tam bawić, cieszyć z jazdy na karuzeli itd.

      On szuka Gaskotek.

      Najwyraźniej istnieje jakaś ciekawa tradycja zgłaszania pojawienia się dziwnych postaci na terenie parku. Cisi, nieruchomi, wypatrujący czegoś ludzie w każdym wieku, kształtu i wielkości. Młodzi i starzy.

      Wszyscy w maskach gazowych z motywami bajek Disneya.

      Pracownicy parku dostają tony skarg dotyczących „dziwnie ubranych” ludzi. Ludzi, którzy dołączają do tłumu i niepostrzeżenie znikają.

      Czasami zdarza się, że ludzie wyciągają ciekawe wnioski z tych masek i zgłaszają „prawdopodobnych terrorystów” bądź „zamachowców”.

      Wszystkie te raporty prawdopodobnie poszły prosto do kosza, nie można także znaleźć podobnych przypadków zgłoszonych przez media (choć należy zdawać sobie sprawę z faktu, że Disney może jak nikt inny kontrolować prasę).

      „Naukowiec” idzie do parku, rozmawia z paroma osobami i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Po prostu podchodzi do 3-4 osobowych rodzin i pyta, czy nie widzieli „jego przyjaciela”, który ubiera „śmieszną maskę”.

      Nigdy jeszcze nie widział gaskotki osobiście…. choć raz, gdy przedzierał się przez tłumy, usłyszał krzyk dziecka – „Mamo, ja też chcę taką maskę z Goofym!”

      Mój znajomy, którego nazwę „Ratownikiem”, pracował w Aquaparku Disneya w latach 2001-2003. Stał na szczycie ogromnej zjeżdżalni wodnej i pilnował, aby dzieciaki nie były nazbyt hałaśliwe. Przepuszczał je dalej, mówił w kółko, żeby zachowywały się bezpiecznie, trzymały ręce blisko ciała i tak dalej.

      Pewnego dnia jeden gruby dzieciak wjechał do tuby i nie wyjechał drugim końcem.

      Nie zauważając tego, przepuścił po nim dwoje, troje dzieci, więc to chyba oczywiste, że jeżeli gruby dzieciak utknął, to one też.

      Jednak one wyjechały. Tylko tamten grubas zniknął.

      „Ratownik” zatrzymał zjeżdżalnię, narażając się na zdenerwowanie czekających dzieci. Zanim jednak zdążył przeprowadzić jakąkolwiek z procedur Disney’a – SPLASH – grubasek wreszcie wylazł.

      Pracownicy wyciągnęli dziecko z wody. Osunął się na ziemię – jego skóra była lekko niebieska, a oczy szeroko rozwarte. Cały czas powtarzał „Dzieci bez Twarzy” i „Przestańcie mnie ściskać”.

      Dzieciakowi nic się nie stało, jeśli cię to ciekawi. Został przewieziony do ośrodka medycznego. Gdy „Ratownik” powiedział, aby otworzyć zjeżdżalnię, chłopak zrobił olbrzymią awanturę o to, jak bardzo nie był on bezpieczny podczas jazdy. Jednak, pomimo skarg, pod groźbą zwolnienia „Ratownik” był zmuszony do otwarcia.

      Od tamtego momentu zaczął uważniej przyglądać się dzieciom. I zauważył, że bardzo często wychodzą w innej kolejności… nigdy nie były tak zszokowane jak tłuścioch, jednak ich twarze miały wyraz delikatnego otępienia…. Jakby starały się odróżnić, co jest rzeczywistością, a co nie.

      Po tym, nigdy już tam nie wracały.

      Czytałem jego e-maile z równym niepokojem, który wy teraz możecie odczuwać. Prosiłem go, aby opublikował swoją historię, ale nie chciał narażać się w ten sposób. No cóż, nie mogę go za to winić.

      „Królewna Śnieżka”, pomimo że nie odegrała w swej historii żadnej roli, miała dla mnie całkiem ciekawy kąsek. Wiesz, co się dzieje, gdy pracownik pada martwy w swoim kostiumie?

      W jednej chwili robi sobie zdjęcie z małym Jimmym, a w drugiej umiera?

      Drugi pracownik w kostiumie musi usiąść z trupem na krawężniku bądź ławce i poczekać, aż podjedzie samochód z napisem „Pralnia”, by zabrać w dyskretny sposób zwłoki. Zanim to jednak się stanie, odwiedzający nie mają pojęcia, że robią sobie zdjęcia z trupem.

      W tym momencie zapraszam do dokładnego sprawdzenia swoich albumów fotograficznych.

      To było straszne, ale inna osoba, z którą korespondowałem, „Dozorca”, na szczęście miała dla mnie nieco mniej szokujące newsy.

      Disney World, (lecz prawdopodobnie nie tylko) jest zbudowany z szeregów tuneli metra tuż pod twoimi nogami. I znajduje się tam dla użytku pracowników wszystko, co tylko możesz sobie wyobrazić.

      Nazywają się Utilidors. Korytarze do użytkowania.

      Wyjaśnia to, dlaczego nie widzisz nigdy sprzątaczy i woźnych chodzących po parku. Po prostu przemieszczają się dołem.

      „Dozorca” powiedział mi coś, co może być powszechnie znane, ale dla mnie była to nowość.

      Disney ma wybudowane apartamenty w swoich parkach. Jeden jest nad Zamkiem Kopciuszka…jeden nad Grotą Piratów z Karaibów. Są wszędzie.

      Co więcej, są tam nocne kluby, kino, kręgielnia, a także wiele, wiele innych atrakcji. Wszystko to za drzwiami, które omijasz bez większego zainteresowania.

      Klub 22 jest jednym z takich ukrytych obszarów. Jeśli masz wystarczająco dużo kasy (a niemal na 100% nie masz), będziesz mógł do niego przystąpić.

      Disney Co. nazywa je „Ciemną stroną”. Jest to miejsce, gdzie wszystko jest dozwolone. Jest to miejsce, gdzie roześmiane oblicze Myszki Miki pozwala pić, ćpać, i, tak, chędożyć się.

      Odwrotnie, reszta parku jest nazywana „Jasną stroną”, z kilkoma „Szarymi stronami” Utilidorów pomiędzy.

      „Dozorca” powiedział też, że nie zawsze tak było. Spadek norm społecznych tej elitarnej jednostki następował całkiem wolno.

      A skąd on to wie? Sprzątał tam.

      Teraz, zanim w twej głowie na dłużej zagoszczą jakieś satanistyczne „ludzkie ofiary”, nie, „Dozorca” nie znalazł tam nic w tym stylu. Puste butelki po alkoholu? Tak. Zużyte kondomy, porozrzucane jak baloniki, z których spuszczono powietrze? Tiaa, to też.
      Czyścił tamto miejsce z krwi, moczu i wymiocin, ale to wszystko było jedynie oznakami nieograniczonego zachowania klientów, przeciwnego do zachowania jakiegokolwiek kultu.

      Przynajmniej tak to widzi z perspektywy czasu.

      Wszystkie te śmieci, które znalazł, palił później w kominie jednego z domków.

      Więc jeżeli byłeś kiedykolwiek w Disney World, prawdopodobnie oddychałeś superskondensowanym grzechem.

      Przeciwieństwem jego historii była historia „Młota”. Napisał on do mnie w tradycyjny sposób, choć nie mam pojęcia, skąd miał mój adres. Przesłał mi kopię dokumentów potwierdzających jego zatrudnienie, a także instrukcję, aby je spalić.

      Co z największą przyjemnością uczyniłem.

      „Młot” robił rozbiórki i przebudowy dookoła Disney World’u. Kiedyś podszedł do swojego szefa, zapytać o dziwne plany budowlane, które dostał.

      Był na nich odgrodzony prostokątny, szeroki obszar o wielkości supermarketu. Nie miał on żadnej nazwy, a jedynie dwa słowa: „NIE KOPAĆ”.

      Nie tylko jego przełożony był wybrany w ciemno, ale był on super-k*rwa-wybrany-w-ciemno. Nie chciał o tym mówić, nie chciał o tym słyszeć, i rozmowę zakończył „to miejsce celowo pozostanie puste”.

      „Młot” nie rozumiał tego. Wydawało mu się to marnowaniem przestrzeni i przeszkadzało w wykonaniu roboty, którą dano jego zespołowi. Zaczął grzebać dookoła tego miejsca po pracy, po czym znalazł jedynie zdewastowane drzwi i sporą połać betonu za nimi.

      To była „warta supermarketu” pusta, szara podłoga.

      Parę dni potem „Młot” zaczął widywać Gaskotki w tłumie.

      W przeciwieństwie do innych raportów, ci ludzie…te stworzenia…stały całkowicie spokojnie, nie znikały niepostrzeżenie, co więcej, były jak najbardziej na widoku, tak, aby mógł je sobie dokładnie obejrzeć. Stali w grupkach w oddali lub byli dociśnięci do ściany, gdy skręcał w róg ulicy.

      Napisał, że „dziwnie się ruszały”, tak, jak łania zraniona przez myśliwego, uciekająca ostatnimi resztkami sił.

      Maski gazowe… „Młot” zauważył, że były w środku mokre. Malutkie kropelki wody osadzały się na szybce, tak, że niemożliwe było cokolwiek przez nią zobaczyć.

      „Młot” zaczął wypytywać o to ludzi, którzy pracowali u Disneya dekadę lub dłużej.

      Cały czas był w ślepym zaułku, dopóki pojechał do kobiety o imieniu Ida, która pracowała w restauracji na głównej ulicy.
      Była tam od chwili, gdy przestała pracować dla Disneya, i choć nikt nie miał jaj, aby o to pytać, wszyscy wiedzieli, że miała do opowiedzenia kilka naprawdę strasznych historii.

      Zapytał ją o puste miejsce oraz ludzi w maskach, i na początku myślał, że znowu nie otrzyma zadowalającej odpowiedzi. Jednak ona była cicho. Niesamowicie cicho.

      „Pokój Zero” wychrypiała, łapiąc się za policzek jakby była małą dziewczynką, bojącą się dostać karę od ojca.

      Przez całą rozmowę unikała jego spojrzenia.

      Pokój Zero, jak się okazało, był jednym z ukrytych pokoi, takich jak apartamenty Disneya czy Klub 22. Jednak jego miejsce, a także wielkość, odróżniają go od innych, przeznaczonych do rozrywki miejsc „Ciemnej strony”

      To był schron.

      Został on zbudowany, aby przetrzymywać zmasowane ataki wrogów.

      Pokój Zero miał być zaopatrzony w tyle racji żywności, aby w odpowiednim momencie wyżywić cały park gości, a był wielkości niezbyt dużego „panic room” Disneya.

      Podczas WWII Disney rzeczywiście produkował maski gazowe w kształcie postaci z kreskówek. Miało to pomóc dzieciom w przezwyciężaniu lęku przed niebezpieczeństwem.

      Tak, znam oczywisty problem.

      Podczas Zimnej Wojny, gdy wybudowano Disney World, Pokój Zero został zaopatrzony w te właśnie maski.

      Co więcej, jakiś geniusz wymyślił, że dzieci będą przestraszone WTEDY, gdy rodzice włożą swoje maski... dlatego też zaczęto produkować je także dla dorosłych, aby dopasować się do tych chorych standardów.

      Ida określiła to jako „leczenie ran sokiem z cytryny”.

      „Byłem tam” powiedział „Młot” – „nie zostało tam nic oprócz cementowej podłogi”

      „Nie” odparła Ida, tłumiąc szloch – „byłeś na nim”

      Ktoś lub coś wszczął alarm wtedy, gdy park był pełen. Ostrzeżenie było jasne. To miał być atak powietrzny.

      Ochrona sprowadziła wszystkich na dół, do ogromnego schronu. Tam kazano im ubrać maski i kucnąć na czas ataku.

      Przez trzydzieści minut panowała cisza, przecinana jedynie przerażonymi szeptami i płaczem dzieci. Nikt nie chciał umierać, więc byli wdzięczni za te dziwne formy bezpieczeństwa.

      Wtedy rozległ się pierwszy krzyk.

      „Ej” krzyknął jakiś facet - „przestań mnie szczypać!”

      Fala wrzasków i pisków przeszła przez tłum.

      „Kto biega? Uspokój się!” krzyknął ktoś inny.

      „Ktoś się śmieje? To nie jest śmieszne!”

      Pomimo nalegań strażników, aby się uspokoić i zachować zimną krew, tłum stawał się coraz bardziej niespokojny, aż w końcu, po prawie godzinie szaleństwa…

      Światła zamigotały.

      To była ich śmierć.

      Grupa pracowników i wybranych klientów wyważyła drzwi schronu, ponieważ woleli zmierzyć się z Wojną na górze niż z szaleństwem na dole.
      Tym, co zastali, był oczywiście nietknięty park rozrywki, w którym wciąż pobrzmiewała cicha muzyka.

      Po powrocie na schody do Pokoju Zero, nigdzie nie było słychać śladu poprzednich walk. Tylko cisza.

      Ida zeszła po nich na dół, chcąc sprawdzić, co się stało.

      Sięgnęła do klamki. Została tam tylko ona w ciemności i brzęczenie w jej uszach.

      Z ciemności wydobył się jeden głos. Przez echo nie mogła rozróżnić, czy osoba do której należał była daleko od niej, czy też tuż przy niej.

      „Zamknij drzwi, kochanie. Wpuszczasz do środka zimno”.

      Zdjęta przerażeniem, zrobiła to i jak najszybciej uciekła. W ciągu paru dni….cała sprawa….schronienie, schody, wszystko…było pokryte na stopę cementem.
      Systemy powietrzne i generatory powyżej pułapu zostały usunięte, tworząc wielką, pustą przestrzeń.

      „Oni wszyscy wciąż tam są” powiedziała „Młotowi” Ida - „Razem z tym czymś.”

      Zapewne zauważyłeś, że w przypadku Idy użyłem po prostu jej imienia.

      Niestety, zmarła wkrótce po opowiedzeniu tejże historii. Przypadkowy upadek, podobno, gdy wstała z łóżka by zgasić światło.

      „Cóż za wspaniała firma”, podała gazeta. „Cała jej sypialnia była przyozdobiona Myszkami Miki…”
      pokaż całość

    •  

      Jest to trzecia, a także ostatnia część serii "Abandoned by Disney"

      Jeżeli naprawdę w coś wierzysz, możesz to osiągnąć.

      W każdym razie, zostaliśmy ukierunkowani do myślenia w taki właśnie sposób. Przypuszczam, że jest to mechanizm, mający na celu powstrzymać nas od walki z bogaczami.
      Wszyscy myślimy, że staniemy się kiedyś bogaci – jeżeli będziemy wystarczająco mocno chcieć. Ile czasu minęło od dobrego, staroświeckiego uboju zamożnej elity?

      To chyba nie był zbyt dobry pomysł na rozpoczęcie tego bloga… Jestem nieco bardziej niż trochę zmęczony, ale pieprzyć to.

      "Corruptus".

      Był to temat emaila który otrzymałem, zanim odcięto mi internet. Mój telefon zmienił się w cegłę tego samego dnia. Cholera.
      Myślę, że było to w dokładnie tym samym momencie, choć trudno mi powiedzieć na 100%.

      „Corruptus”…. Nigdy nie słyszałem tego słowa wcześniej, i, prawdę mówiąc, nie jestem do końca pewny czy to rzeczywiście JEST słowo. Może to być po hiszpańsku.
      Przypomina nieco hiszpański. Nie udało mi się tego sprawdzić, a to jest pierwszy raz gdy mam dostęp do internetu od kiedy mój ISP zerwał kontrakt.

      Próbowałem zapisać się do lokalnej biblioteki. Moja karta została cofnięta… miałem na niej zaległe opłaty za książki, których nigdy nie przeczytałem i tym bardziej absolutnie mi nie znane.
      Głównie na temat osobowości „borderline” i samopomocy z różnymi chorobami psychicznymi. Najwyraźniej bardzo szczegółowy tomik o broniach masowego rażenia był otoczony przez bibliotekarza szczególną troską.

      Kręciłem się wokół biblioteki przez może pół godziny, zanim ktoś nie zostawił zalogowany do sieci i niestrzeżony komputer. Kiedy chciałem potwierdzić mój email aby napisać na tweeterze co się stało, te konta również zniknęły. Szczerze, to byłem naprawdę głupi oczekując, że nic się z nimi nie stało.

      Nie trwało długo, zanim zauważyłem prawowitą właścicielkę komputera, wskazującą na mnie na recepcji. Zgaduję, że nie była wielką fanką bezpośrednich rozwiązań. Byłem na zewnątrz zanim ktokolwiek mógł zrobić prawdziwe zamieszanie.

      Minęły dwa lata od momentu, kiedy opuściłem Park Mowgliego nie oglądając się za siebie.

      Oryginalny post pojawiał się i znikał tak wiele razy… był na tylu różnych stronach… już nawet ledwo pamiętam, gdzie go po raz pierwszy umieściłem.
      Gdybym wiedział jak daleko to zajdzie, nie mam pojęcia, czy byłbym w stanie zhakować to wadliwe, proste konto, biorąc pod uwagę, co się stało. Ciśnienie byłoby zbyt duże, a przypuszczam, że jest pewna wygoda w tym, że nikt nie ujrzy lub też nikt nie zainteresuje się twoją pracą.

      Wygląda na to, że mnóstwo stron usunęło zbiór moich informacji, przez prośbę Disneya… lub też z własnego strachu przed odwetem.
      Znam bardzo popularnego youtubera, który usunął ze swojego kanału filmiki, na których odczytywał moje posty. Plotka głosi, że ktoś groził mu pozwem; niejaki „autor” tej „historii”. Brednie.
      Wiem z pierwszej ręki że niemal zesrał się ze strachu, gdy zdał sobie sprawę z tego, że jego firma partnerska jest związana z Disneyem.

      Starałem się zachować mój „po Opuszczonym” blog. Nie wiem, ile osób widziało moje notatki na temat Pokoju Zero, Klubu 22 i tak dalej.
      Nadal są praktycznie wszędzie, jeśli dobrze poszukacie…a przynajmniej w czasie pisania tego posta.

      Tak, Klub 22 istnieje. Nie, nie jest to nic w stylu Klubu 33. Później dowiedziałem się z tego źródła, że jest jeszcze Klub 11, i podobno rozpusta rośnie wraz z tym, jak maleją numery.
      Słyszałem o Klubie 00, jednak nie mogę tego potwierdzić do końca. Nie wiem też, czy ze względu na nazwę ma on jakikolwiek związek z „Pokojem Zero”.

      Tak, na drzwiach było prawdopodobnie napisane „Postacie” lub „Członkowie Obsady”, nie „Maskotki”. Wiem, wiem, widziałem wasze komentarze. Bardzo dziękuję wam za sprostowanie.
      Zgaduję, że wasza pamięć jest krystalicznie czysta w chwilach skrajnego terroru, prawda?

      Ogólnie rzecz biorąc, cieszę się że moje słowa rozprzestrzeniły się tak daleko… problemem jest za to to, jak niewielu z was traktuje to poważnie… Nie mogę tego wystarczająco podkreślić…
      Wyspa Skarbów? Istnieje. Utilidors. Istnieją. Tylko dlatego że nie możecie znaleźć pełnych dowodów na resztę, moja opowieść nie jest jedynie “cool story, bro!”. Zamiast podkreślać wszelkie nieścisłości i nielogiczności czy też tworzyć gry o tym, jak fajnie byłoby być na moim miejscu, może ludzie wzięliby to na serio i zaczęli sprawdzać, co się właściwie dzieje dookoła.

      Może?

      Nie wiem. Nie chcę robić z tego kazania czy czegokolwiek w tym stylu. Chcę skupić się, i upewnić że wyjawiłem publicznie absolutnie wszystko, co miałem. Cały ten stres... stalkerzy, telefony z pogróżkami, pobite okna…. Wiem, że to wszystko powinno mnie już dawno zniechęcić.
      Oni chcą abym był zmieszany, przerażony, a przede wszystkim – był cicho.

      Istnieje grupa mężczyzn i kobiet w garniturach, których czasami zdarzało mi się zauważyć, tu i tam. Nazywam ich „Focus Group”, ponieważ zawsze mają ze sobą notatniki i długopisy, którymi notują wszystko co robię. Każde z nich ma taki sam strój, takie same nerdowskie okulary w grubych oprawkach i takie same czerwone długopisy, dosłownie krzyczące „oceniamy cię!”

      Po raz pierwszy zauważyłem ich gdy śledzili mnie w centrum handlowym. Zmieniłem nagle kierunek i odwróciłem się, aby MIEĆ PEWNOŚĆ, że na 100% mnie śledzą….i robili to, krok po kroku. Parę dni później, zauważyłem ich ponownie w oknie pralni naprzeciwko mojego nowego mieszkania.

      Raz zacząłem gonić jednego z nich. Takiego baryłkowatego. Milczał przez cały pościg, a nawet podczas bójki. Kiedy wyrwałem mu z dłoni notatnik, strona po stronie, był tam jedynie przypadkowy bełkot z kiepsko narysowanymi sylwetkami Myszki Miki. Wszystko tym samym, czerwonym długopisem.

      Wiem, że to brzmi jakbym miał coś nie tak z głową – grupa facetów I kobiet w czerni podąża za mną i pisze bezsensowne notatki, ale myślę, że o to właśnie chodzi. Moim zdaniem główną ideą jest to, że ten cały nonsens POWINIEN sprawić że oszaleję, a nawet jeśli tak się nie stanie, wy wciąż będziecie myśleć że mi odbiło – właśnie przez napisanie czegoś takiego.

      To sytuacja bez możliwości wygranej.

      Będę zawsze żałować tamtej wycieczki na Szmaragdową Wyspę, ale z drugiej strony będę zawsze wdzięczny ludziom, którzy zdobyli się na odwagę i podzielili się ze mną swoimi doświadczeniami.
      Ten, kto wysłał mi „suggestion box” z ośrodka jest w zasadzie moim bohaterem w tym momencie. Przeczytać, co napisałem o tamtym miejscu, a mimo to odważyć się tam pojechać…. Wow. Nie mogę sobie nawet wyobrazić, jak się wtedy musiałeś czuć, kimkolwiek jesteś. Zostawiłeś nawet oryginalne, zardzewiałe blokady, więc wiem, że pudełko było prawdziwe.
      Zrobienie tego wszystkiego bez chociażby spojrzenia do środka musiało być naprawdę ciężkie. Dziękuję.

      Jeśli nie zauważyliście, traktuję ten post jak mój “ostatni odcinek”. Są pewne powody. Nie wiem, jak długo mogę powstrzymać próby uciszenia mnie przez Disneya, zanim poweźmie on ostateczną akcję.
      Nie mam wątpliwości, że gdzieś, dokładnie w tym momencie, ktoś używa mojej tożsamości aby popełnić przestępstwo, które by mnie absolutnie dyskredytowało. Albo czy mili mężczyźni w białych ubraniach nie zechcą pokazać mi pięknej, małej, obłożonej miękkim materiałem celi. Nie mam pojęcia, co mnie czeka, i jak zgaduję, to jest najgorsze. Wiem jedynie, że coś nadchodzi.

      Więc, czym jest „Corruptus”? Tak jak już to powiedziałem wcześniej, jest to temat emaila, który otrzymałem. Tego, który został skasowany razem z moim kontem. Był pusty, i najprawdopodobniej istniał on jedynie w celu dostarczenia mi załącznika – dokumentu tekstowego.

      Na nieszczęście dla naszej kochanej wytwórni filmowej, wydrukowałem go jak tylko go zobaczyłem.

      Tego nie mogą cofnąć, czyż nie?

      Powinienem dodać…. Pamiętacie tamtą bibliotekę? Użyłem ich ksero do stworzenia tysięcy kopii tamtego listu. Kilkaset przyczepiłem do przypadkowych miejsc, kilkaset rozdałem przypadkowym ludziom, a resztę… powiedzmy, że to niespodzianka. Spróbujcie TO zatuszować, wy obrzydliwi myszofile!

      Bez dalszego przedłużania, oto list. Słowo w słowo. Przybył ze źródła, którego nie ujawnię… chociaż i tak bardzo prawdopodobne, iż tamto konto było atrapą.

      Podsumowanie incydentów związanych z CORRUPTUS, styczeń 2015

      Tylko do użytku biura. Ta wiadomość zawiera informacje które mogą być poufne lub zastrzeżone, lub też chronione przez immunitet prawnik-klient, lub owoce pracy doktryny przeznaczone jedynie do adresata(ów). Jakikolwiek przegląd, ujawnienie, rozpowszechnienie, kopiowanie czy też wykorzystanie informacji przez kogoś innego jest całkowicie zabronione.
      Jeżeli dostałeś tą wiadomość przez pomyłkę lub bez autoryzacji, prosimy poinformować o tym nadawcę przez natychmiastową odpowiedź i usunąć oryginalną wiadomość.
      Wszystkie emaile wysłane na ten adres będą odbierane przez system email korporacji Disney i zostaną poddane archiwizacji, a następnie przeglądowi przez kogoś innego niż adresat. Naruszenie którejkolwiek z powyższych zasad poskutkuje konsekwencjami prawnymi.

      Prosimy odnieść się do oficjalnych wytycznych dotyczących „znanych” i „niepotwierdzonych” zgłoszeń incydentów.

      Znane incydenty związane z CORRUPTUS przed i włączając styczeń 2015

      Wyspa Skarbów
      Ekstremalne pobudzenie/intrygująca działalność populacji sępów
      Łagodne nasilenie pobudzenia/intrygująca działalność ludzka
      Rozwiązany problem z CORRUPTUS: nieznane gatunki ptaków
      Opuszczone. Ostatecznie.

      Disney's Pop Century Resort
      Poruszanie się i zapodziewanie obiektów.
      Chroniczna dyslokacja/Anachronizm.
      Nierozwiązany problem z CORRUPTUS: wędrowanie przedmiotów
      W oczekiwaniu.

      Disney's River County
      Zakażenia drobnoustrojowe
      Nierozwiązany problem z CORRUPTUS: "Clear Man" aka "See-Thru Man" aka "Friendly John".
      Opuszczone. Ostatecznie.

      ImageWorks: The What-If Labs (2nd Floor)
      Wielokrotne zaginięcia ludzi,
      Śmiertelne Pin screeny
      Schorzenie wibrującego lustra
      Nierozwiązany problem z CORRUPTUS: instalacja "Wily Wizard"
      Opuszczone. Ostatecznie.

      Pałac Mowgliego
      Omamy słuchowe i/lub projekcje.
      Poruszanie się i zapodziewanie obiektów.
      Od umiarkowanego do ciężkiego pobudzenia/intrygująca działalność ludzka.
      Nierozwiązany problem z CORRUPTUS: "Odwrócone" postacie
      Opuszczone. Ostatecznie.

      The New Global Neighborhood
      Rozwiązany problem z CORRUPTUS: Glista w światłowodach (NGN C 1)
      Rozwiązany problem z CORRUPTUS: Cyfrowe wycie (NGN C 2)
      Rozwiązane. Możliwość modyfikacji.

      Pokój Zero
      Nagłe nadejście masowej histerii.
      Omamy słuchowe i/lub projekcje.
      Nierozwiązany problem z CORRUPTUS: nieznany
      Wstrzymane. Ostatecznie.

      Uwaga: Nara Dreamland nie jest oficjalnym parkiem Disneya i nie należy udostępniać o nim informacji i wszelkich zasobów wiedzy.

      Kompletna lista incydentów podejrzanych o związanie z CORRUPTUS będzie niebawem dostępna.

      Musiałem przeczytać to kilkakrotnie, zanim udało mi się cokolwiek zrozumieć. Zasadniczo, jeśli powyższy plik jest prawdziwy, to wydarzenia, których byłem świadkiem nie były odosobnionym incydentem. To, co się stało w Pokoju Zero…. Gaskotki…. Wygląda to na o wiele większy problem.

      Czym jest “Corruptus”?

      Uszkodzenie. Rozkład. Nie potrzebuję do tego Google Tłumacza, nawet jeśli MÓGŁBYM przerwać na chwilę pisanie, bez ryzyka że ponownie ktoś odnajdzie mnie i odłączy w jakimkolwiek momencie.

      Zepsucie czego? Snów? Idei? Pragnień?

      Nigdy nie byłem szczególnie religijnym człowiekiem, ale chodziłem do szkółki niedzielnej częściej niż potrzeba, by wiedzieć o złotych cielcach. Fałszywych bogach, wykreowanych przez człowieka… figurkach, płaskorzeźbach…

      Postaciach.

      Maskotkach.

      Jeżeli wierzycie całkowicie Biblii, a nie jestem pewien że ja to robię, zwłaszcza po tym, co przeżyłem… może Bóg nie był zły, ponieważ ludzie wielbili inne przedmioty.
      Może, zaczął się obawiać. Może, jeśli wystarczająca liczba ludzi wierzy w coś wystarczająco mocno, wtedy jest szansa, że to stanie się prawdą.
      Ponieważ jesteśmy z natury wadliwymi istotami, istnieje dość duża szansa na to, że coś takiego mogłoby się uszkodzić.

      Jeśliby o tym pomyśleć, filmy Disneya zawsze mają jedną, nadrzędną wiadomość do przekazania.

      Klaśnij w dłonie i uwierz wystarczająco mocno, a Dzwoneczek stanie się prawdziwa. When you wish upon a star… Makes no difference who you are… Anything your heart desires…

      Ludzie lubią powtarzać, że Disney ma coś wspólnego z satanizmem, ale osobiście w to nie wierzę. Nadal. Myślę za to, że próbował on stworzyć złotego cielca… boga-figurkę w którego wszyscy wierzą… tego, którego wszyscy kochają… To prawie tak, że jeżeli jakikolwiek pomysł lub sen zalęgnie się w wystarczającej ilości ludzkich serc i umysłów, jest spora szansa, że stanie się on prawdą.

      Stworzenia… jeśli istnieją jakiekolwiek inne poza tymi, które widziałem na własne oczy… myślę, że są zdeformowanymi pół-startami. Losowymi przejawami ciemnego, niemożliwego do określenia antyistnienia, które przedostaje się do naszego stanu bycia. Są pomyłkami realności. Pozaziemskimi aborcjami.

      Uszkodzonymi.

      Czy wszyscy w przystani Szmaragdowej Wyspy czuli negatywną energię pałacu Mowgliego? Jak silny był strach przed wojną nuklearną w dniu, którym Pokój Zero został zapełniony? Jeśli chcesz odnaleźć Gaskotki i tajemnicze głosy, czy poszukiwania nie przyniosą efektów?

      Jak wiele dzieci było zawiedzionych, zmieszanych czy też przerażonych na śmierć widząc Myszkę Mickey bez jej “głowy”?

      To pytania, na które nigdy nie będę znał odpowiedzi. Nie wiem, czy ktokolwiek ją zna. Tak naprawdę, to może być ostatni moment, gdy piszę do was o Disneyu i wszystkim, czego się dowiedziałem.
      Bardzo mi z tego powodu przykro, zwłaszcza od kiedy jest tyle rzeczy, które mógłbym powiedzieć… wychodzi na to, że teraz wszystkie te niepotwierdzone plotki, dokumenty I przedmioty które otrzymałem odejdą na zawsze…

      Myślałem, że oni próbowali po prostu zachować tamten kostium Myszki Miki. Myślałem, że to dlatego robili wszystko co w ich mocy aby nie dopuścić do wiadomości publicznej czegoś tak mrocznego. Dlatego zmuszali I zastraszali, aby stało się tak jak zechcą.

      Teraz rozumiem, że byłem w błędzie.

      Cały czas chodziło właśnie o to.

      Oni nie chcieli, aby cokolwiek takiego jak TO się wydostało.

      Życzę wam wszystkim powodzenia. Mi samemu też się to przyda.

      Dziękuję.
      pokaż całość

      +: Wolkow
    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Trochę wam się dziwię że tak was śmieszy eurowpierdol Legii. Z perspektywy kibica Legii będącego wreszcie po drugiej stronie żenuje mnie to. Mnie zawsze eurowpierdole Lecha, Jagi, Piasta, Cracovii, Zagłębia czy kogokolwiek innego zawsze bardziej załamywały niż śmieszyły. Polska piłka to dramat, naprawdę to aż takie śmieszne że mistrz Polski - najlepszy zespół w Polsce który jest lepszy od Waszych klubów, nie może sobie poradzić z mistrzem kurwa Luksemburga?

    No ja pierdole (╯°□°)╯︵ ┻━┻
    #mecz
    pokaż całość

  •  

    Tego jeszcze nie grali.
    Co to kurwa jest ulubione miejsce pracy xD

    Logika i pozytywne emocje, nie wierzę

    pokaż spoiler i to tylko N A J L E P S Z Y M kandydatom


    #pracbaza #hr #hrcontent #bekazhr

    źródło: hrcntnt.jpg

  •  

    #pogoda #lubelskiobserwator #burza

    *wpis informacyjny, nie musicie dawać plusów

    Póki co scenariusz pogody realizuje się dosyć dobrze względem porannej prognozy choć start konwekcji burzowej jest znacznie szybszy niż zakładałem. Burze pojawiły się (i nadal mogą występować) w pierwszej strefie, a wzmożona aktywność burzowa stopniowo widoczna jest także w strefie drugiej (łódzkie,mazowieckie) póki co na obszarze województwa łódzkiego. W kolejnych godzinach zjawiska powinny rozwijać się w kolejnych województwach przytoczonych w prognozie zaś bliżej wieczora i w nocy do Polski zbliży się zatoka niżowa wraz z frontem chłodnym i aktywnymi burzami. Front ma duży potencjał do napędzania zjawisk burzowych co widać po obecnej sytuacji w Niemczech. W zachodniej części przetacza się tam rozległa burza wielokomórkowa o potencjale do generowania bardzo silnych porywów wiatru. Jest ona napędzana przez wyjątkowo szybko pogłębiający się niż powstały na pofalowanym froncie, który przemieszcza się nad obszar Beneluksu i Danii. Tam też przyniesie on silną wichurę ze względu na szybko narastający gradient baryczny (możliwe porywy wiatru do 120-130 km/h) Aktywne elektrycznie burze nadal są bardzo prawdopodobne w całym pasie Polski zachodniej, a także nad obszarami Polski środkowo północnej w godzinach nocnych trwając lokalnie do rana. pokaż całość

  •  

    Mam taki folder na pulpicie w którym czasami zapisuje sobie ciekawe screeny głównie z FB. Dzisiaj przez przypadek wszedłem w niego i wynalazłem takie o to cudo.
    Typ ugotował dziewczynie kiełbasę na śniadanie, a ta się podjarała jakby zrobił jej jakieś wykwintne danie i dodała na FB xD
    #heheszki #gotujzwykopem

    źródło: Beztytułu.png

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika BQP

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (28)