grzyby jem z masłem czasem na mrozie

  •  

    Anony, przegrałem, jestem zwykłą pizdą, powiem wam co mnie dzisiaj spotkało i co
    ostatecznie zakończy moje i tak już spierdolone życie...

    Kilka słów o mnie: nigdy nie miałem kolegów, odkąd pamiętam byłem obiektem drwin, ale zdążyłem
    się już z tym pogodzić, za chwilę piszę maturę i częściej mnie nie ma w szkole niż jestem, więc nie
    muszę utrzymywać kontaktu z ludźmi z klasy, dla których na zawsze pozostanę ofiarą z której można
    kpić publicznie, a nawet dopuszczać się przemocy fizycznej (ale zakłady kto mi mocniej wbije długopis
    w głowę na lekcji w tym słynnym bardzo dobrym liceum najlepsze).

    Wcześniej bym tego nie przyznał, ale teraz chyba czas spojrzeć prawdzie w oczy - sam jestem
    sobie winien. Jestem straszną pizdą; nie mam nadwagi, ale za to mam obrzydliwe ciało, które nawet
    pod ciuchami sprawia odpychające wrażenie; tłuszcz zalegający na biodrach, ginekomastia, rozstępy
    na plecach i zwisająca skóra na przedramionach (super odchudzanie kurwo). Ogólnie wasz
    stereotypowy przygruby piwniczanin.

    Całości zjebania dopełnia nic innego jak piękny rzadki kuc (to nie troll, Seba, po prostu
    potrzebowałem takiego wstrząsu, żeby krytycznie na siebie spojrzeć), chociaż akurat tego nie
    uważam za jakiś powód przegrywu. Mam kuca, bo wydaje, a może wydawało mi się, że w długich
    włosach wyglądam mniej żałośnie (każdy kuc spierdolina potwierdzi, że nie potrafi sobie nawet
    wyobrazić jak wyglądałby w normalnych męskich włosach), poza tym nie jestem jakimś tam metalem
    czy korwinistą.

    Na koniec hit, czyli jak się ubieram - ja pierdolę, jak można być takim śmieciem bezkrytycznym jak ja,
    to ja nawet nie. Jestem brzydki, mam opryszczoną kurwa mordę, noszę okulary i coś, co ma sprawiać
    wrażenie zarostu i ubieram kurwa płaszcz (inb4 fa, tak bardzo kurwa chciałbym) i noszę, a już teraz
    raczej nosiłem zjebany atencyjny kapelusz jak JJJoker. Czy można wyglądać bardziej komicznie? No
    chyba kurwa nie.

    W mojej klasie (mat-fiz) nie mam kolegów jak już wspominałem, nie jestem nawet dobry z
    przedmiotów ścisłych, ot zwykły przeciętniak, ale wyróżnia mnie jedna zasadnicza rzecz - przyjaźnię
    się (tak, kurwo, to słynne FZ) z jedną z najładniejszych dziewczyn w szkole. Ania - tak ją będę nazywał,
    jest moją rówieśniczką i chodzi do klasy biol-chem. Jest w anonkowej skali 10/10 - śliczna, wybitnie
    inteligentna, skromna, a do tego ma naturę cichej myszki. Znamy się przez naszych rodziców i jak
    nietrudno się domyślić, jestem w niej zakochany od kilku lat, specjalnie nawet poszedłem do tego
    samego liceum co ona, oczywiście oficjalnie przez przypadek.

    Wiem, że nigdy nie miała chłopaka, bo często rozmawiamy, traktuje mnie jak swojego brata, nie
    wstydzi się znajomości ze mną nawet przed swoimi fajnymi kolegami, często stawała w mojej
    obronie, jak na korytarzu robiło się gorąco. Gdyby tylko wiedziała, że co wieczór fantazjuję o
    powolnym rozbieraniu jej do bielizny i wspólnym oglądaniu filmów... Przez to, że nasza relacja ma taki
    charakter, mogę rozmawiać z nią na każdej przerwie (oczywiście zdarzają się docinki, że jestem
    602zakochany w Ani i pojękiwania kolegów z klasy, ale ona zawsze chłodno na to odpowiada i jak
    kontynuujemy rozmowę to mówi, żebym się nie przejmował, że oni tylko żartują i wszyscy wiedzą, że
    jesteśmy przyjaciółmi...).

    Ale do historii. Ósmego marca w dzień kobiet zaprosiłem ją na spacer. Zgodziła się, bo
    widocznie nie była z nikim umówiona, ucieszyłem się, bo planowałem to już od kilku miesięcy,
    chciałem jej wreszcie powiedzieć co czuję. Już układałem w głowie imiona naszych dzieci i kota.

    Idąc po parku wyglądaliśmy komicznie, ale zdążyłem już do tego przywyknąć. Nikt nawet nie miał
    cienia bólu dupy o to, że taka dziewczyna może mieć takiego chłopaka, bo ja nawet nie sprawiałem
    wrażenia jakobym mógł być jej partnerem.

    Po godzinie chodzenia zaproponowałem, żebyśmy coś zjedli. Zgodziła się od razu, mówiąc że
    jest bardzo głodna. Niedaleko parku jest ładna restauracjo-jadłodajnia, kilka stolików, ale w bardzo
    dobrym guście i co najważniejsze, jest tam bardzo romantycznie, tym bardziej w dzień kobiet,
    wszędzie pełno kwiatów.

    Tak więc doszliśmy do restauracji, ja już nieco spocony pod pachami, ale byłem dobrej myśli. Jak
    bardzo się pomyliłem, miałem się przekonać z chwilą, w której przekroczyliśmy próg. Wszystkie stoliki
    były zajęte, rozejrzałem się po sali, rzeczywiście nie było ani jednego wolnego miejsca, Ania też
    szybko to zauważyła i słodko, niby marudząc, powiedziała że musimy coś wymyślić, bo jest bardzo
    głodna i nigdzie się stąd nie rusza.

    To podziałało jak zaklęcie - od stolika przy samych drzwiach, którego wchodząc żadne z nas nie
    zauważyło, wstał młody chłopak i powiedział, że czeka na obiad, ale je sam i reszta miejsc jest wolna.
    Spojrzał najpierw na nią, później na mnie i dodał:

    - Jeśli to nie randka, to zapraszam, siadajcie.

    KURWA MAĆ, co miałem niby zrobić - jakbym odmówił, to zresztą niczego tutaj nie trzeba tłumaczyć,
    on dobrze wiedział co robi jak to mówił.

    Usiedliśmy, ale zanim to zrobiliśmy, a raczej zanim ja zdążyłem zdjąć ze swojego sadła ten obleśny,
    śmierdzący płaszcz, to on już zdążył odebrać płaszcz Ani i odsunąć jej krzesło tak, żeby siedziała
    naprzeciwko niego. To wszystko trwało mniej niż dziesięć jebanych sekund. Usłyszałem tylko głos Ani:
    - Siadaj, Dominik i zamawiamy, bo jestem bardzo głodna.

    Usiadłem obok niej i zza karty przyjrzałem się chłopakowi. Nie mogło być inaczej - miał wszystko to,
    co ja chciałbym mieć. Nie jestem pedałem, ale szczerze był tak przystojny, że aż mnie zapiekło -
    wystylizowana fryzura, męska twarz, fitująca koszula, widać że ćwiczy (okazało się że żegluje i jest
    instruktorem wspinaczki, no kurwa super, ja sram pod siebie i jestem znawcą chińskich bajek).
    Zamówiliśmy. Chciałem jak najszybciej wyjść, więc wziąłem tylko zupę, ale Ani najwidoczniej
    się nie spieszyło. Aleksander, bo tak miał na imię, szybko nawiązał z nami (na początku wydawało mi
    się że z nami) rozmowę - popytał co robimy, gdzie studiujemy, bo on wpadł na obiad po zajęciach i
    takie tam. Prawie się nie odzywałem, speszonym głosikiem odpowiadałem na pytania, zresztą i tak
    nie słuchał, bo kontakt wzrokowy utrzymywał tylko z Anią.

    Okazało się, że jest studentem drugiego roku medycyny, a jako że Ania też chce to studiować, to
    nagle pojawiło się milion tematów. Przez grzeczność zapytał co ja chcę robić - powiedziałem że nie
    wiem, ale na pewno jakaś politechnika, może informatyka, bo lubię siedzieć przed komputerem
    (SUPER TEKST, SPIERDOLEŃCU, SUPER KURWA TEKST). Od razu zaczął coś nawijać jak to on nie
    mógłby siedzieć przed monitorem, bo aktywny tryb życia i blabla, ona cały czas wpatrzona w niego
    jak w obrazek przytakiwała.Chwilę później dodał, że szybko odnajdę się na polibudzie, bo tam jest dużo takich jak ja. Wyczułem szyderę, po tych wszystkich latach byłem na to wyczulony, ale to, co mnie zabolało najbardziej, to
    chichot Ani.

    Zrobiłem się czerwony na twarzy, poczułem pulsujące pryszcze na brodzie, przeprosiłem i wyszedłem
    do łazienki. Miałem już prawie łzy w oczach.

    Jak wróciłem, oni rozmawiali w najlepsze, on kończył już jeść, więc powoli zaczął się zbierać,
    oczywiście zostawił jej swój numer jakby chciała porozmawiać o studiach i takich tam. Już się nawet
    nie przesiadłem - dokończyłem jeść obok niej, ona cały czas mówiła jaki to mądry chłopak ten
    Aleksander i w ogóle. Myślałem, że się zrzygam. Wspomniała nawet, że mógłbym pość do niego na
    trening na ściankę, bo on taki wspaniały i miły, kurwa mać.

    Wyszliśmy, odprowadziłem ją do domu i wróciłem do piwnicy. Zastanawiam się jak duże
    prawdopodobieństwo, że akurat w ten dzień, akurat kurwa w tym momencie zaistnieje taka sytuacja,
    która zniszczy mi życie.

    Przed chwilą dzwoniłem do niej trzeci raz - zajęte. Chyba nie muszę mówić, że domyślam się z kim
    rozmawia. Chyba też już wiem, kto jej zerwie simlocka.

    Kurwa mać, chcę się zabić, takie gówno jak ja nie ma po co żyć. Anonki, pocieszcie proszę.

    Dlaczego to jest takie niesprawiedliwe, że niektórzy dostają od życia wszystko, a inni kurwa są od
    urodzenia paskudnymi genetycznymi odpadami?

    #przegryw

    pokaż spoiler #pasta
    pokaż całość

  •  

    wytłumaczy mi ktoś o co chodzi z tym botem od IBM Wrocław?

  •  

    co teraz porobić

    • 19 głosów (27.14%)
      programowac
    • 29 głosów (41.43%)
      grać w lige legend
    • 22 głosy (31.43%)
      ogladac chinska bajke
  •  

    A ja się nie opyerdalam, ćwiczę codziennie, a trójboistów i trenerów aż dupy pieką ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #mikrokoksy #pokazforme #pokaznogi #duzydzikizwierz

  •  
    Robuz

    +10582

    Jeden plus -> 10 gr na WOŚP.
    Jeden komentarz -> 50gr na WOŚP

    Wpis z zeszłego roku, potwierdzenie z zeszłego roku

    Zasady:
    1. Zielonki w komenatrzach się nie liczą
    2. Jeden komentarz / użytkownik
    3. Deadline 20:00 czasu polskiego
    4. Powyżej 200 komentarza 10gr za komentarz
    5. Powyżej 4000 plusa 1gr za plus
    6. Zastrzegam sobie prawo do zmian, przy czym zmiany nigdy nie będą działały retroaktywnie

    Budżet niestety mniejszy niż rok temu, ale zawsze coś wpadnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #wosp #wosp2019
    pokaż całość

  •  

    Sprawdź, ile osób Cię zna na Wykopie! - EDYCJA STYCZNIOWA (ostatnia była w październiku)

    -plusujesz ten wpis - w ten sposób więcej osób go zobaczy
    -plusujesz pod tym wpisem komentarze wszystkich osób, których nicki kojarzysz - nieważne, czy lubisz tę osobę, czy nie
    -dopisujesz swój komentarz, by inni mogli plusować Ciebie

    Jeśli to nie problem, to prosiłbym o stosowanie zasady "1 osoba = 1 komentarz" dla zachowania porządku. ^_^

    Go!

    #glupiewykopowezabawy #wykop #ranking #fejm #gry oraz dla zasięgu - #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    W Lidlu, do którego chodzę, jest jeden kasjer żywcem wyrwany z pasty o kasjerce #pdk Autentycznie jak go widzę, to szybciutko zmieniam kolejkę na inną... #gownowpis

  •  

    co to za agresywna zielonka postuje jakies linki do porno #moderacjacontent

    +: Dewooox

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika BordowyGrzyb

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)