.

  •  

    Czwórka Cieni szykowała się do zejścia w dół kopalni. Zaginieni kopacze jak na złość nie chcieli się sami odnaleźć i trzeba było się po nich pofatygować. Sytuacja nie była szczególnie poważna, w końcu to nie pierwszy i nie ostatni raz jacyś durnie dawali się zaskoczyć pełzaczom, ale porządek musiał być. A co ważniejsze - kopacze musieli wiedzieć, że magnaci o nich pamiętają i w razie czego poślą kogoś na ratunek. Po prawdzie, to Gomez i spółka mieli samopoczucie kopaczy głęboko w... kopalni, ale jakby nie patrzeć od życia górników zależały dostawy rudy, a od dostaw rudy - dopływ wszelkich dóbr, których pragnął Gomez.
    Url i Remox przypinali pasy z mieczami a Hosea i Moritz sprawdzali ostatni raz stan łuków i zapas strzał. Każdy zabrał też bukłak z wodą i po kilka pochodni. Nie spodziewali się zostawać na dole zbyt długo, ale lepiej było nie kusić losu.
    Wokół zebrała się grupka podekscytowanych kopaczy. Jeden przez drugiego udzielali Cieniom wskazówek co do zaginionych, aż hałas zrobił się nie do wytrzymania. Moritz rozgonił zgromadzenie, po czym wybrał sobie najmądrzej wyglądającego górnika, by dowiedzieć się w których tunelach przepadły te dwie łamagi.

    - Pamiętajcie o pochodniach. - rzucił Hosea - Jeśli coś nas napadanie rozrzucamy je tak, żeby oświetlić jak najwiekszy obszar wokół nas. Uważajcie na wodę, w niższych tunelach może być mokro. I patrzcie pod nogi. Jak ktoś wpadnie w głęboki wykop, marnie skończy.
    - Myślisz, że natkniemy się na pełzacze?
    - Jeśli narobimy rabanu, to na bank jakieś zwabimy. Ale nie przejmujcie się. Te bydląta są groźne, kiedy dopadają pojedyncze ofiary - nas jest czterech i będziemy się wzajemnie osłaniać.
    - To co, w drogę? - krzyknął stojący przy drabinie Moritz - Wiem już w którą stronę musimy iść.
    - No to ruszajmy. I niech bogowie będą z nami.

    @KrzemowyDuch @ZdenerwowanyBialorusin @krasik01

    #gothicfabularnie
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    •  

      @Carramba666:

      Hosea Matthews

      Powoli zmierzając w mniej bezpieczne i zdecydowanie niżej położone części kopalni Hosea nie mógł sobie nie pozwolić na historyjkę.
      -To było jeszcze w starej kopalni, w zasadzie ona była nową, ha! Na samym początku wszyscyśmy kopali, razem z Gomezem. Jak mnie tu zesłali to kopalnia była ledwo odkryta i wszystkie tunele musieliśmy zabezpieczać własnoręcznie! Strasznie dużo nas wtedy zostało, wiecie, pod skałami. No w każdym razie pewnego dnia mieliśmy podobną sytuację jak dzisiaj, kilku zniknęło w dolnych szybach i trzeba było ich znaleźć. Tylko, że jeszcze wtedy strażnicy króla mieli nas w dupie, więc wysłali nas samych, kilku kopaczy z kilofami, wyobrażacie to sobie? Jak nam wyskoczył pełzacz to myśmy w gacie narobili, każdy w swoje, nie że w jedne, hehe, ale nie był taki straszny po kilkunastu uderzeniach kilofami! Jak dacie radę próbujcie takiego trafić pod głową, albo uciąć mu przednie kończyny, wtedy nie będzie taki wytuptany. Rozumiecie, wytuptany, bo tak chodzi na tych kilku nogach, hehe. pokaż całość

  •  

    Moritz, weteran armii króla Rhobara II, skazany za kłusownictwo

    Słońce grzało nieznośnie, a skuci łańcuchami skazańcy wlekli się z mozołem pod górę. Prowadzący grupę strażnicy, odziani w niewygodne i ciężkie pancerze, zalewali się potem. Szczęśliwym zrządzeniem losu dowodzący oficer posiadał odrobinę rozumu i co jakiś czas zarządzał postoje na odpoczynek. Droga dłużyła się wszystkim niemiłosiernie. Więźniowie, osłabieni kilkutygodniowym transportem na statku, ledwie dawali radę iść. Po czasie, który wydawał się im wiecznością, dotarli wreszcie pod barierę. Trwał właśnie rozładunek windy. Z dołu wjechał transport rudy, którą ładowano na wozy, więc skazańców zapędzono do pomocy w tym niewdzięcznym zajęciu. Nadzorujący pracę strażnik uważnie spisywał i stęplował każdy worek królewską pieczęcią. Nagle jego uwagę przykuł jeden z więźniów. Wychudzony i słaniający się na nogach, skuty ciężkimi kajdanami, ale wciąż dający się rozpoznać dawny kolega z oddziału.

    - Moritz? Na Innosa, co tu robisz?
    - Bogowie, Riko?
    - Nie rozmawiać z więźniami! - wtrącił się oficer.
    - Przejęliśmy ich? Przejęliśmy. Listę masz podpisaną? Masz. To cmoknij mnie w rzyć, pajacu. - odpowiedział bez cienia szacunku Riko.
    - CO!?
    - Jajco. Głuchy jesteś? Zabieraj swoich zbrojnych i jazda mi stąd. Chyba że macie za dużo siły, to zaraz poproszę kapitana Odena, żeby was też przydzielił do targania rudy.
    - Ty gnoju, jeszcze...
    - Taaaa, zobaczę.
    - Riko, to chyba nie był dobry pomysł... - szepnął Moritz.
    - A co on mi może? Naskoczyć! Pagony dostał, młodzik, ale frontu to dam głowę, że nie widział. Mi, weteranowi, nie będzie jakiś gołowąs rozkazywał. Ale, ale. Mów skąd ty się tu wziąłeś. Nudno w cywilu było? Co nawywijałeś?
    - Ech, wiesz jak jest. Wojskowa emerytura licha, a jeść coś trzeba. No i przydybał mnie łowczy, jak niosłem z lasu jelonka. I wiesz, łuk mój, strzały moje, ale jelonek i las królewskie...
    - Nie mogłeś się dogadać?
    - Próbowałem, to mi te sądowe murwy dowaliły jeszcze próbę przekupstwa urzędnika.
    - Uuuu, no ładnie. Ale za to najwyżej na baty skazywali.
    - Chyba w twoich rejonach, pod Monterrą. Ja mieszkałem we wsi na zadupiu - w pół drogi między Geldern a Nemorą. Straszna dziura, pewnie nie kojarzysz.
    - Czekaj, nad taką rzeczką?
    - No.
    - Z takim rozsypującym się młynem? I z nowiuśko postawioną karczmą?
    - No.
    - Aaaa, to kolego - przecież tamtędy idą transporty zaopatrzenia na granicę. Rok temu nadzorowałem jeden, do fortu koło Bragi.
    - No to szkoda, żeśmy się nie spotkali.
    - Nie ma się co dziwić, twoja wiocha nie była na liście przystanków, nocowaliśmy kilka mil dalej na południe.

    -------------------------------------------------------

    - Więźniowie na windę! - rozległ się donośny krzyk jednego ze strażników.
    - No to ten... Miło było, szkoda tylko, że w takich okolicznościach.
    - Słuchaj, Riko, jest tam może ktoś z naszych?
    - Z trzeciego z Trelis? Chyba nie, ale pewności nie mam. Dopiero pół roku tu stacjonuję, może wcześniej ktoś tu trafił. Ale paru żołnierzy z innych pułków widziałem. Będziesz musiał się zorientować już na dole.
    - Dzięki, trzymaj się.
    - Uważaj na siebie, Moritz. Nie znam dokładnie sytuacji, ale ponoć nie jest tam zbyt bezpiecznie. Znajdź jakąś ochronę, nie wychylaj się.
    - Czyli zupełnie jak w armii miłościwie nam panującego.
    - Hehe, zupełnie.

    #gothicfabularnie
    pokaż całość

  •  

    Carrambus wyszedł właśnie z sali konferencyjnej. Briefingi prasowe należały według niego do najgorszych, spośród obowiązów kanclerza. I jeszcze ta tytulatura. Nie znosił nazwy tego stanowiska, a w ciągu godziny zwacano się do niego w ten sposów tyle razy, że wystarczyłoby mu na całe życie.
    Zaraz za drzwiami skinałą głową w stronę Harbbaga, młodszego oficera służby wywiadowczej.
    - Na rozkaz, panie Kanclerzu. - żołnierz ruszył w krok za Caiusem.
    - Jakie masz dla mnie informacje o rebelii w ZS?
    - Tak jak się spodziewaliśmy, panie Kanclerzu, za Darionem stoją Sithowie.
    - Tylko za nim, czy za resztą zamieszania również?
    - Na to nie ma jeszcze dowodów, ale jeśli wolno mi wyrazić swoje zdanie...
    - Nie krępuj się.
    - Zamach Mandalorian nie był inspirowany żdanym zewnętrznymi wpływami. To była raczej odpowiedź na aresztowanie Drala.
    - Czyli nie myliliśmy się co do Xsisa. Może brak mu politycznego doświadczenia, ale z pewnością nie rozumu. Pojawiła się okazja, a on ją wykorzystał.
    - Jakie dalsze rozkazy, panie Kanclerzu?
    - Kontynuujcie obserwację Dariona. Chcę znać jego każdy krok, każdy plan. Chcę wiedzieć z kim i oczym rozmawia. Chcę wiedzieć o nim wszystko.
    - Tak jest.
    - I jeszcze jedno.
    - Tak, panie Kanclerzu?
    - W takich nieoficalnych okolicznościach przestaniesz się do mnie zwracać per "Kanclerzu". Nie mogę już tego słuchać.
    - Eeee, tak jest panie...
    - Wystarczy "sir".

    -----------------------------------------------------------------------

    Po powrocie do gabinetu Carrambus nie zaznał chwili odpoczynku. Czekał już na niego stos raportów, dokumentów do podisania i kilka pilnych holokonferencji. To wszystko musiało jednak poczekać. Caius uruchomił komunikator i wybrał połączenie z admirałem Tartysem z ZS. W oczekiwaniu na ustabilizowanie projekcji sięgnął po pudełko z proszkami przeciwbólowymi. Od początku kryzysu mandaloriańskiego męczył go potworny ból głowy, którego nie był w stanie się pozbyć na dłużej, niż kilka godzin. Na nogach utrzymywały go właściwie wyłacznie tabletki.
    - Panie admirale, przykro mi, że poznajemy się w takich okoliczościach.
    - Mi również. Jak mniemam otrzymał pan naszą prośbę o pomoc.
    - Tak, wiadomość dotarła do mnie niedawno. Strata pani prezydent Celeste to wielka tragedia. Była jedną z odpowiedzialnych za sojusz między ZS i KPP.
    - Ufam, że w obecnej sytuacji ie pozostawicie nas bez pomocy.
    - Zjednoczony sojusz może liczyć na nasze wsparcie. Jesteśmy w trakcie przygotowywania kontyngentu bezpieczeństwa, który wspomoże wasze wysiłki zbrojne. Najdalej za tydzień będziemy gotowi do jego wysłania.
    - Kamień z serca. niektórzy z moich oficerów wyrażali pewne wątpliwości...
    - W naszą słowność? Proszę ich uspokoić. Dopóki KPP pozostaje pod moim przywództwem żaden z naszych sojuszników nie zostanie bez wsparcia. A skoro o przywództwie mowa - rozważał pan może kandydowanie na prezydenta? To znaczy - kiedy ten cały kryzys zostanie zażegnany.
    - Prawdę mówiąc zakoczył mnie pan tym pytaniem. Nigdy nie widziałem się w roli polityka, a co dopiero przywódcy...
    - Już teraz jest pan jednym i drugim. Czasami okoliczności nie pozostawiają nam żadnego wyboru. Czasami decyzja nie należy tak naprawdę do nas. Proszę spojrzeć na mnie - nigdy nie chciałem tego stanowiska. Gdyby nie upadek Republiki, pewnie dożyłbym swoich dni jako skromny senator. Proszę się zastanowić. ZS potrzebuje silnego lidera, a KPP rozsądnych partnerów.
    - Dlaczego mam wrażenie, że ta decyzja zapadnie poza moim gabinetem?
    - Proszę się nie obawiać, nikt tu nie próbuje działać za pańskimi plecami. - odpowiedział Carrambus z uśmiechem, a gdy hologram zniknął i połączenie zostało przerwane, wciąż rozbawiony dodał:
    - Ja to już zrobiłem.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    - Widziałeś wiadomość od Sithów? - zapytał Naruodo.
    - Widziałem. Co więcej, mam zamiar na nią odpowiedzieć. - odparł Carrambus.
    - I co im powiesz?
    - Przedstawię kontrpropozycję.
    - Chcesz z nimi pertraktować? Przecież to banda zdrajców i morderców, niewiele lepszych od najemników…
    - Może to i prawda, ale wyczułem coś w Xsisie. Jest wszystkim tym, o co go posądzasz, ale to też przywódca. Inni za nim podążają i on nie tylko jest tego świadomy, ale umie to wykorzystać. Nie zrozum mnie źle, nie ufam mu za grosz. Jest zbyt podobny…
    - Do ciebie?
    - Hmmm…

    ------------------------------------------------------------------------------

    W komnacie Xsisa zabłysła dioda komunikatora. Lorisas rozsiadł się wygodnie w fotelu, po czym wcisnął przycisk uruchamiający holoprojektor i odebrał połączenie. Kilka kroków od niego pojawił się obraz Carrambusa stojącego za biurkiem, zawalonym stertą dokumentów. Jakość połączenia była kiepska, a obraz co chwilę falował i się zniekształcał.
    - Senator Carrambus, nie spodziewałem się od pana tak szybkiej odpowiedzi.
    - Czyżbym pana zaskoczył?
    - W pewnym sensie. Domyślam się, że dzwoni pan, by odrzucić naszą propozycję. Doceniam, że robi pan to w tak bezpośredni sposób. Uprzejmy gest, o którym niektórzy by nie pomyśleli.
    - Właściwie to chciałem porozmawiać.
    - O. Kolejne zaskoczenie. Tylko niech to panu nie wejdzie w nawyk.
    Carrambus uśmiechnął się pod nosem na tą zawoalowaną groźbę.
    - Proszę się nie obawiać, mam nadzieję ograniczyć kontakty między nami do niezbędnego minimum. W mojej frakcji nie jest pan szczególnie popularny, więc częsta komunikacja nie byłaby mile widziana.
    - W pańskiej frakcji? KPZR przetrwało utratę tylu członków?
    - Mam na myśli nową - starą inicjatywę. Coś, czym KPZR miało być na początku. Koalicja Planet Południa. Inicjatywa na mniejszą skalę. Coś, co ma szansę przetrwania w dobie upadku Republiki.
    - Rozumiem. Nie chcecie się do nas przyłączyć. Wyciągnęliście wnioski z ostatnich wydarzeń.
    - Owszem. Wielkie imperia upadają z wielkim hukiem. Zbyt masywne gwiazdy zapadają się pod własnym ciężarem. Pora by te lekcje wreszcie nas czegoś nauczyły.
    - Jaka jest zatem pańska propozycja?
    - To proste. Ani was, ani nas nie stać obecnie na prowadzenie wyniszczającego konfliktu zbrojnego. Taka wojna zrujnowałaby obie strony. Dlatego proponujemy pakt o nieagresji. Wiem, że w pańskim otoczeniu są ludzie żądni zysków, które mogliby upatrywać w wojnie, jak i samego dreszczu emocji jaki ona daje, jednak to głupcy. Na osłodę możemy im dorzucić otwarcie między nami szlaków handlowych. Będzie pan mógł rozdać odpowiednie stołki i przywileje z tym związane według potrzeb.
    - Interesujące. A co z tymi z pana sojuszników, którzy mnie nie trawią? Nie wyobrażam sobie, by taka umowa była im w smak.
    - To już moje zmartwienie. Jaka jest wasza odpowiedź?
    - Hmmm. To byłaby korzystna umowa. Myślę, że możemy się dogadać.
    - Doskonale. Prześlę panu wzór dokumentów.
    - Nie chce pan wybrać się do nas z wizytą?
    - Proszę mi wybaczyć, ale zachowałbym się jak kura wchodząca do nory drapieżnika.
    - Haha, doskonałe porównanie. Czekam zatem na te papiery. A, jeśli wolno - kiedy będą znane dokładne granice waszego terytorium? Wolelibyśmy uniknąć… incydentów.
    - Wkrótce. Na tą chwilę proszę tylko mieć na uwadze, że Yavin 4 i wszyscy z nim związani znajdują się pod naszą ochroną.
    - Chwileczkę, zdawało mi się, że zlecenia na głowy użytkowników mocy to była wasza sprawka.
    - To była… prywatna inicjatywa jednego z członków byłego KPZR. Z tego co słyszałem ta osoba całkowicie straciła głowę dla tej idei.
    Lorisas prychnął rozbawiony.
    - Chyba dosłownie.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Carrambus szybkim krokiem zmierzał do swojego gabinetu.
    - Z paki prosto do Rady Bezpieczeństwa. - powiedział pod nosem - Szybko poszło.
    - Widok zdziwnienia na twarzy Volesusa, bezcenny. - odpowiedział idący obok senator Naruodo. @meinigel
    - Zagraliśmy, nasze głosy przesądziły o wyborze nowej Kanclerz, ale czy to był dobry wybór?
    - Coś czuję, że nie. Jeszcze się to na nas zemści. Zobaczysz, że poleje się krew.
    - Nie bądź taki anty...
    - Nie, mówię serio. Na Coruscant za chwilę zrobi się cholernie niebezpiecznie, a głowy senatorów zaczną spadać jedna po drugiej.
    - Masz coś nowego?
    W odpowedzi Tanken prychnął rozbawiony.
    - Oczywiście. Dostałem już najnowsze raporty.
    - Wejdźmy do gabinetu. Lepiej, żeby nikt nas nie słyszał.

    W senackich kwaterach panował półmrok. Za oknami zapadł już zmierzch, ostatnie promienie rozjaśniały już tylko szczyty najwyższych iglic. Gabinet oświetlały jedynie światła miasta i błyskające tu i ówdzie diody komputerów i komunikatorów. Tanken i Caius siedzieli w głebokich fotelach, i popijali zielonkawy, połyskujący neonowo trunek.
    - Obrzydlistwo. Skąd to przywiozłeś?
    - Nie mam pojęcia. Wyciągnąłem to z magazynu kontrabandy. Na dokumentach pisali, że to bardzo popularny trunek wsród najemników. Nazwy jakoś nie pamiętam.
    - Rada Jedi.
    - A, możliwe.
    - Nie to, następny punkt obrad Senatu.
    - Hmmm, wygnają ich - co do tego nie ma wątpliwości. Nawet bez naszych głosów. Partia jest podzielona, nie przepchniemy tu niczego.
    - Więc trzeba zagłosować za wygnaniem. Nikt nie może nic podejrzewać.
    - Szechter na bezrobociu, więc nikt nie patrzy nam na ręce.
    - O widzisz, o nim też musimy porozmawiać...

    ---------------------------------------------------------------------------------------

    Były już senator Pryde @kvvach przysypiał właśnie nad lekturą najświeższej prasy plotkarskiej. Nagle jego komunikator rozwrzeszczał się absurdalnie głośnym dzwonkiem, a leżący do tej pory na kolanach Szechtera sierściuch zerwał się przerażony i uciekł w kąt.
    - Khh.. Cz... Khhuuurr.. Czego tam!
    W holoprojektorze pokazały się dwie postacie w znanych Szechterowi hełmach.
    - Zdejmijcie to cholerstwo z głów, wiem...
    - Wiemy, że wiesz. To był żart.
    - Słaby.
    - Nas mimo wszystko bawi.
    - Bo jesteście skończonymi idiotami.
    - Wiesz, Szechter, co mam ci za złe?
    - Pobyt w pierdlu? Pokrzyżowanie zbrodniczych zamiarów?
    - Nie bądź śmieszny. - zdenerwował się Carrambus - Jesteś politykiem, do ciężkiej cholery, powinieś się domyślać.
    - Od domyślania się są kobiety.
    - Ot i znaleźliśmy źródło twojego problemu. Powiem ci...
    - Nie muszę niczego słuchać!
    - Musisz. Zbliżają się kłopoty, a ty musisz coś zrozumieć. Nie mam ci za złe tego, że nas przymknąłeś. Owszem, było to upierdliwe i bądź co bądź bezprawne, ale nie o to chodzi.
    - A o co?
    - O to, że podjąłeś najgorszą z możliwych decyzji. Mogłeś nas po cichu sprzątnąć, mogłeś nas wypuścić - oba te rozwiązania przyniosłyby ci jakąś polityczną korzyść. Ale nie, ty wybrałeś najgorszą dla siebie i dla nas opcję. Zachowałeś się jak szczeniak. Kim jesteś, Szechter? Szczeniakiem czy politykiem?
    - Zrobiłem to, co uważałem za słuszne!
    - No właśnie! To, co uważałeś za słuszne a nie to, co trzeba było zrobić! To są dwie zupełnie różne sprawy! Jesteśmy politykami, takie rzeczy muszą być dla nas oczywiste!
    - Po co właściwie ta rozmowa? Chcecie mnie obrazić? Możecie mnie cmoknąć, nie mam już nic wspólnego z Senatem i nie zanosi się na zmianę.
    - I tu się mylisz. Wracasz do gry.
    - Co!?
    - Dobrze słyszałeś. Czekaj na wieści z najbliższego głosowania.
    - Domyślam się, że chcecie czegoś w zamian...
    - Tylko jednej rzeczy. Chcemy, żebyś przemyślał to, co ci powiedziałem. Idą ciężkie czasy. Możliwe, że każdy z nas będzie musiał zrobić to co trzeba, a nie to, co uważa za słuszne. Zastanów się nad tym.
    - Do zobaczenia w Senacie. - rzucił na pożegnanie Tanken.
    - Jak ja was... - Szechter nie dokończył. Projekcja zniknęłą i połączenie zostało przerwane.

    ---------------------------------------------------------------------------------------

    - To mamy załatwione, co dalej? - zapytał Caius
    - Jedi. Jeśli nic nie zrobimy, wybiją ich do nogi.
    - Twój kontak jest wiarygodny?
    - Potwierdziłem to info w dwóch źródłach.
    - No pięknie. Czyli ktoś tu się usamodzielnił. Szybko się zabrała za własne porządki.
    - Wyjątkowo szybko. Powinniśmy byli to przewidzieć.
    - Powinniśmy byli wystawić kogoś od nas, wtedy nie byłoby takiego problemu.
    - Nie ma co teraz tego rozgrzebywać. Jest bomba do rozbrojenia, a my mamy mało czasu.
    - Dobrze, zrobimy tak... Nie, Tanken, wyłącz ten datapad. Żadnych notatek, nie kuśmy losu...

    ---------------------------------------------------------------------------------------

    Zaczynało już świtać, gdy plan nabrał wreszcie kształtów. W międzyczasie Caius wyrwał ze snu jeszcze kilku partyjnych kolegów, poparcie było mniejsze od spodziewanego, ale były szanse powodzenia.
    - Musisz porozmawiać z tymi twardogłowymi głupcami z rady, Tanken. Masz z nimi lepsze kontakty.
    - Część może się wyłamać. Co wtedy?
    - Przypomnij im, że ich życia nie należą do nich, tylko do Republiki. Jeśli mają zamiar głupio zginąć, to równie dobrze mogą już teraz załadować się do luków torpedowych na jakimś pancerniku i wystrzelić w pustkę!
    - Będzie ciężko. Dam z siebie wszystko.
    - Wiem. Idź, czasu coraz mniej.
    - Mogę zabrać kilka flaszek tego zielonego specyfiku?
    - A podobno ci nie smakował.
    - Mi nie, ale coś mi mówi, że im będzie. A, jeszcze jedno - wypisz mi pokwitowanie na ten pancernik.
    - Racja. Zaraz złożę odpowiednie dyspozycje.

    Tanken opuścił biuro, a Caius na chwilę zapadł się głębiej w fotel. Nie spodziwał się takiego obrotu spraw i sam przed sobą nie chciał się przyznać, że ktoś go wykorzystał. Głowa zaczynała go boleć w ten szczególny sposób wieszczący potworną migrenę. Przezwyciężył niemal obezwładniającą chęć położenia się do łóżka, podniósł się z fotela, połknął garść proszków przeciwbólowych i stymulantów, i ruszył pod prysznic. To będzie musiało wystarczyć za dzisiejszy odpoczynek.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: rapiddetect.com

  •  

    W gabinecie nagle odcięło sieć, a chwilę później również zasilanie, więc Carrambus postanowił się przejść. I tak miał coś do załatwienia. Wychodząc z biura zaważył pracującą w oddali ekipę techniczną i zawzięcie coś tłumaczącego mistrza Stah Scheka. Nie przysłuchiwał się ich konwersacji, gdyż spostrzegł akurat wyłaniającego się zza zakrętu korytarza nowego senatora, Walas'hka ( @Matei123 ).
    - Rzeczywiście dość tęgi. - mruknął pod nosem, po czym ruszył mu na przeciw. Akurat jego miał poszukać.
    Walas'hek, dostrzegłszy zmierzającego w jego kierunku nieznanego mu jeszcze senatora, zawachał się przez chwilę. Siłą woli powstrzymał grymas, który cisnął mu się na usta i przywołał sztuczny uśmiech.
    - Nie mieliśmy jeszcze przyjemności. Jestem Caius Carrambus z Aquili. - Caius wyciągnął na powitanie dłoń, którą Mateo niechętnie uścisnął.
    - Ja jestem...
    - Wiem, wiem. - przerwał mu Carrambus - Świeżo upieczony senator Mateo Walas'hek. Były członek załogi niesławnej Galak Pizzy, obecnie reprezentant Skarpetonu. Jak panu upłynął pobyt w bakcie? Albo nie, proszę nie odpowiadać.
    Mateo nerwowo przestąpił z nogi na nogę. Nie miał ochoty na pogauszki z innymi senatorami, w szczególności z takimi, którzy nie dawaliby mu dojść do głosu.
    - Czy ta...
    - ... rozmowa jest konieczna? Czy ma jakiś cel? Ależ oczywiście. Nie mam w zwyczaju zaczepiać na korytarzu przypadkowych senatorów tylko po to, by popisać się więdzą na ich temat. Nawet tak znanych, jak pan. Ale do rzeczy, widzę pańskie zniecierpliwienie.
    Caius rzucił okiem przez ramię. Rozmowa tocząca się za jego plecami stawała się coraz głośniejsza. Mistrz Schek dwoił się i troił, by wytłumaczyć technikom zawiłość jakiegoś problemu, który koniecznie chciał pilnie rozwiązać, ci jednak najwyraźniej nie do końca rozumieli o co mu chodzi.
    - Przejdźmy się, troche tu głośno, a i uszu ciut zbyt wiele.
    Ruszyli korytarzem, aż zawędrowali do mniej uczęszczanego skrzydła. Nad głowami migały im lampy, zupełnie jakby ktoś zabawiał się bezpiecznikami.
    - Pańscy koledzy trochę nabroili, kiedy pan pływał sobie w akwarium.
    - Nie mam z tym...
    - ... nic wspólnego, wiem, wiem. Gdyby było inaczej spacerowałby pan teraz po korytarzu Homoharemu, a nie Senatu. Nie mniej jednak żywię nadzieję, że nadal czuje pan jakiś związek, jakąś minimalną choćby odpowiedzialność? Nie? No cóż, warto było spróbować. Tak czy inaczej mam pewną propozycję.
    - Chyba ma pan na myśli prośbę.
    - Ależ nie! To by znaczyło, że ja od pana czegoś potrzebuję. Poza tym prośba zakłada, że korzysta jedna ze stron, propozycja natomiast ma skutki korzystne dla obu.
    - Niechże pan wreszcie przejdzie do sedna! Ta wymuszona erudycja zaczyna mnie denerwować!
    - Naturalnie. Sytuacja przedstawia się następująco: Galak Pizza ma na pokładzie zbiegłego mordercę. Na najbliższym zebraniu Senatu zostanie ogłoszona rezolucja, uznająca pańskich kolegów za terrorystów, a w pościg za nimi ruszą siły rządowe oraz prywatne. Proszę być pewnym, że tym razem na ich pobycie w centrum medycznym się nie skończy. Pańska była załoga będzie miała szczęście, jeżeli w ogóle dożyje procesu. Jest jednak inna możliwość.
    - Jaka?
    - Spock to morderca i renegat. Może zmusił pańskich kolegów do współpracy groźbą. Może wykorzystuje ich wbrew woli. Może nie byli świadomi jego niecnych zamiarów.
    Mateo do tej pory nie wiedział o co chodzi staremu senatorowi, jednak teraz zaczął się powoli się domyślac celu tej rozmowy.
    - Jeśli dobrze rozumiem, to chce pan zrzucić całą winę na Spocka...
    - Dokładnie. Niestety jest jeden problem. Spocka tu nie ma i nie może odpowiedzieć za swoje czyny. Na domiar złego nie wiemy jeszcze gdzie dokładnie jest. Cóż, pewnie wypłynie niedługo w jakiejś rozróbie, ale do tego czasu pańskich przyjaciół może już nie być wśród nas. Gdyby tylko jacyś dzielni najemnicy dostarczyli go nam żywego lub martwego... Rozumie pan, co mam na myśli.
    - Rozumiem. Skąd jednak pomysł, że mam jakiś...
    - ... Kontakt z załogą? Ależ ja nic takiego nie mówiłem. To była tylko taka luźna myśl. Może pan się nad nią zastanowić, może pan mnie zbyć, może pan zrobić cokolwiek pan zechce. Proszę tylko pamiętać, że w obecnej sytuacji czas gra na niekorzyść Galak Pizzy. Doprawdy, gdyby już nigdy nie dane nam było posmakować tych wybornych placków - drżę na samą myśl o takiej ewentualności. Ach, podwóje pepperoni na cienkim...
    Obaj senatorowie przez chwilę przyglądali się sobie nawzajem. Mateo nie mógł zdecydować, czy Caius mówi całkiem serio, naigrywa się, grozi mu, czy każde z powyższych.
    - Jakiej nagrody mogliby oczekiwać wspomniani "dzielni najemnicy"?
    - Cóż, poza całkiem pokaźną wypłatą za zbiegłego przestępcę? W grę wchodziłoby oczyszczenie ze wszelkich ewentualnych zarzutów, rządowy kontrakt na usługi gastronomiczno - militarne, może nawet pierwszeństwo w przetargach. O ile oczywiście tacy ludzie się znajdą.
    - Muszę...
    - Proszę nic nie mówić. Oferta pozostaje aktualna do czasu, aż Senat zdecyduje o rezolucji. Czasu, jak już mówiłem, nie ma wiele. A, jeszcze jedno. Gdyby przyszło do ostateczności, życie członków Galak Pizzy cenię sobie znacznie wyżej, niż jakiegoś zdrajcy. Byle dało się dokonać identyfikacji.
    Carrambus bez pożegnania odwrócił się i ruszył w stronę swojego biura. Korytarz nadal tonał w półmroku, a lampy co i rusz włączały się i gasły.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Caius od dobrych dziesięciu minut zajęty był żmudnym wydłubywaniem kawałków ananasa ze swojej pizzy. Degenarci. Nie dość, że pomylili jego zamówienie, to jeszcze posiekali ten najpodlejszy z owoców tak drobno... To jakże pasjonujące zajęcie przerwało mu pukanie.

    - Tak?
    - Senator Norauto do pana. - odpowiedział służący
    - Naruodo!
    - Przecież tak właśnie...
    - Milcz! Wpuśc go.
    - Na litość, coś ty zrobił z tą pizzą? - zapytał wchodzący do gabinetu Tanken - To wygląda jak powierzchnia Ozillona po nalotach dywanowych.
    - Patrz, co oni mi tu przysłali. - poskarżył się Caius - Hawajską! Tak się kończy zamawianie u jakichś barbarzyńców. Za Galak Pizzy to było... Podwójne peperoni na cienkim cieście... - rozmarzył się.
    - Wypuszczają ich.
    - Co?
    - No wychodzą chłopaki, pewnie jeszcze dzisiaj. Tylko jakieś formalności u Jedi i znowu będzie można u nich zamawiać. Cały Senat już się ślini.
    - I to jest pierwsza dobra wiadomość tego dnia.
    - Ale ja nie po to. Słyszałeś moje wystąpienie. Co powiesz?
    - To samo, co do tej pory. Nie interesuje mnie ten stołek. Są w partii inni chętni, będzie można przebierać jak w ulęgałkach.
    - Nie zmienisz zdania? Miałbyś szanse...
    - Ale nie wystarczające. Mamy bardziej medialne twarze, dajmy im powalczyć.
    - W co ty właściwie grasz? - zapytał zdenerwowany nagle Tanken.
    - Czytałeś pewnie o moim ojcu, senatorze Publiuszu Carrambusie. To on uczył mnie zasad rządzących Senatem. Łam reguły gry, spodziewaj się niespodziewanego, sam wybieraj pole bitwy, nigdy nie daj się na czymś przyłapać.
    - Pole bitwy... rozumiem. Wybrałeś inne. Tylko jakie? Bo z pewnoscia nie powierzchnię tego nieszczęsnego placka. - rzucił z ironią Tanken, spogladając w kierunku rozgrzebanej hawajskiej. Pożałowania godny to był widok.
    - Pozwól staremu człowiekowi zachować jakieś sekrety. - odpowiedział z uśmiechem Caius.
    - No nic, pogadamy jeszcze o tym na zebraniu partii.
    - To obietnica, czy groźba?
    - Sam zdecyduj. - Tanken prychnął rozbawiony, po czym ruszył do wyjścia. - Dzisiaj u tego nowego, Lankosta. Przyślę po ciebie kogoś.
    - Nie mam jeszcze sklerozy, wiem jak trafić...
    - Tak jak ostatnio do Szechtera?
    Caius zmarszczył brwi. Naruodo miał rację. Czasami ten młodzik był nie do zniesiena...
    - Tanken...
    - Mhm?
    - Za stary już jestem. Wnuki czas mi bawić, a nie Republiką zawiadować.

    Na korytarzu senator Naruodo przystanął na chwilę, ubawiony ostatnią uwaga kolegi. Za stary, co za wierutna bzdura. Carrambus miał dziesięciu synów, pochował już dwie żony i rozglądał się za następną. Czego jak czego, ale energii mu nie brakowało.
    - Już ja widzę, jak ten stary pryk rezygnuje z polityki. Bujać, to my...

    Carrambus spojżał w kierunku wyświetlacza datapada. Na ekranie migała niedokończona wiadomość do pani Kanclerz. Siedział nad nią, od kiedy wyszedł z posiedzenia Senatu, ale jakoś nie mógł się zdobyć na jej wysłanie.
    - A niech tam. Ta cała demokracja i tak jest mocno przereklamowana. - powiedział sam do siebie senator, po czym nacisnął przycisk "send".

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Kwatery senatora Carrambusa, krótko po spotkaniu w Małej Sali

    Caius pogrążony był w lekturze. Zadziwiające, jakie ciekawostki można znaleźć w wewnętrznej sieci senatu. Zwłaszcza na tych zablokowanych stronach. Sam nie miał większego pojęcia jak ominąć blokady senackiego firewalla, ale od czego ma się nastoletniego syna?
    "Mistrz Spektrum kończył nocną wartę w bilbliotece Świątyni Jedi..."
    Pukanie przeniosło wzrok Caiusa z datapada na wchodzącego służącego.
    - Tak?
    - Gość do pana senatora. Senator Naruto.
    - Nuruodo!
    - Tak właśnie powiedziałem.
    - Nie... nie ważne. Proś.
    Do gabinetu wkroczył dziarsko partyjny kolega, Tanken Nuruodo.
    - Coś ciekawego? - rzucił na powitanie, wskazując świecący jaskrawo wyświetlacz datapada.
    - A, takie tam opowieści o Jedi. Nie uwierzyłbyś, co można znaleźć w senackim intranecie.
    - Mniejsza. Słyszałeś najnowsze wieści?
    - Ba...
    - Niesamowite, prawda?
    - Prawda... ale ona przecież nawet nie jest niebieska.
    - Co?
    - Co.
    - Mówię o posiedzeniu w Małej Sali! Swoją drogą znowu cię nie było. Czym ty się ciąglę zajmujesz w godzinach pracy?
    - Knuciem, przyjacielu. - skłamał z uśmiechem Caius - A tak na poważnie, to już słyszałem co tam się stało. Ujawnił się nasz zakulisowy gracz. Tak, jak przewidywaliśmy, chociaż zaskakująco szybko.
    - Myślisz, że to celowe. Chcą zmusić nas so popełnienia błędu? Ale skąd tak szybko wiedzieli o ustawie?
    - To oczywiste.
    - Mają tu kogoś poza Katarem...
    - Musimy brać taką możliwość pod uwagę.
    - Jasna cholera! Jakby nie dość było tego pionka. - Tanken zdenerwowany zaczął krążyć po gabinecie. Miękki dywan, prosto z magazynu kontrabandy Urzędu Celnego, tłumił jego kroki. - Ta propozycja to jawne wyzwanie! I oczywista podpucha - Senat nigdy nie wyrazi na to zgody. Niektórzy znowu zaczynają z interwencją militarną!
    - Właśnie o to chodzi Sojuszowi. Twi'lekiańskie Ultimatum. My nie możemy go zaakceptować, Ozillon nie może go odrzucić.
    - Hmmmm... - zamyślił się Tanken.
    - Hmmmm... - zgodził się z nim Caius.
    - Hmmmm?
    - Owszem, mam pewien pomysł. Sojusz rzuca Ozillonowi kość, my musimy rzucić cały udziec. Siądź na chwilę i posłuchaj...

    Niemal godzinę później senator Nuruodo z ciężkim westchnieniem wstawał z fotela.
    - To cholernie ryzykowne.
    - Wiem.
    - I pewnie się nie uda.
    - Tak mało wiary? Ranisz mnie wręcz na wskroś...
    - Nie żartuj sobie! Poważnie myślisz, że to przejdzie?
    - Nie bez wysiłku, ale powinno.
    - Będziesz musiał wyłożyć ten pomysł na posiedzeniu partii.
    - Nie chciałbyś mnie raz zastapić? Mam kilka spraw...
    - Nie ma mowy! Nie dam się wkręcić w coś takiego.
    - Niech Ci będzie. Kiedy to spotkanie?
    - Znowu nie uważałeś... Dziś wieczorem, gabinet Szechtera. - Tanken ruszył w stronę drzwi. - Tylko się znowu nie spóźnij! - rzucił jeszcze na odchodne.

    Carrambus przez chwilę siedział zrezygnowany. Jego wzrok wędrował bez celu po gabinecie, aż w końcu spoczął na odłożonym na bok datapadzie. Caius sięgnął po urządzenie i powrócił do rozpoczętej lektury. "Mistrz Spektrum kończył nocną wartę w bilbliotece Świątyni Jedi..." Z każdą linijką oczy starego senatora stawały się coraz szersze...

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Z notatki służbowej S1G/02/01:
    DW: Kanclerz Aurora Pryde ( @profesjonalna_skarpeta), Mistrz Stah Schek ( @Stah-Schek), Mistrz Aqumulus Coll ( @Akumulat)

    Czcigodna pani Kanclerz, dostojni Mistrzowie.
    Zwracam się do was bezpośrednio w związku z zaplanowaną delegacją dyplmatyczną do Zjednoczonego Sojuszu.
    Wydarzenia ostatnich dni, w szczególności zachowanie senatora Katara dały nam wszystkim sporo do myślenia. W mojej prywantej opinii, postępowanie senatora było niezwykle podejrzane. Zachowywał się co najmniej tak, jakby nie chciał wcale uzyskania tego, czego żądał od pani Kanclerz. Może to tylko nadinterpetacja faktów, ale uważam, że dla bezpieczeństwa wewnętrznego Republiki, powinniśmy założyć następującą możliwość - Ozillon nie chce autonomii, a separacji. Może to być zarówno dążenie ich własnych władz, jak też coś inspirowanego zewnętrznymi wpływami. Patrząc na mapę galaktyki nie trudno zgadnąć, kto mógłby być takim inspiratorem. Sojusz znajduje się wystarczająco blisko Ozillonu, by uważać go za swoją strefę wpływów.
    Biorąc pod uwagę powyższe uważam, że należy zwrócić szczególną uwagę na kontakty ZS z Ozillonem, a w szczególości na obecność przedstawicieli Ozillonu na planetach Sojuszu.
    Być może nic takiego nie ma miejsca i obserwacja niczego nie ujawni, jednak przezorność nakazuje wzięcie pod uwagę wszystkich możliwości.

    Z wyrazami najgłębszego szacunku,
    senator Caius Carrambus, Aquila
    pokaż całość

    •  

      @Carramba666:
      RE: Z notatki służbowej S1G/02/01:
      DW: Kanclerz Aurora Pryde ( @profesjonalna_skarpeta), Mistrz Stah Schek ( @Stah-Schek),

      Szanowny Senatorze,
      Dziękuję za wiadomość i za cenne uwagi. Jako Jedi staramy się zawsze zachowywać ostrożność w osądach i jesteśmy świadomi, że wiele rzeczy nie jest takich jakie wydają się być na pierwszy rzut oka. Ze swojej strony zapewniam, że będę mieć oczy szeroko otwarte. Na tyle na ile pozwoli nam charakter misji, postaram się sprawdzić, czy Zewnętrzny Sojusz utrzymuje jakieś niepokojące kontakty z Ozillonem. Musimy także pamiętać, że lecimy tam z misją pokojową, nie możemy sobie pozwolić na gesty, które mogłyby zostać odebrane jako nieprzyjazne albo nieufne (a Pan senator doskonale sobie zdaje sprawę, że skanowanie archiwów Zewnętrznego Sojuszu nosi takie znamiona)
      Z poważaniem,
      Mistrz Aqumulus Coll
      pokaż całość

    •  

      @Carramba666:
      RE: RE: Z notatki służbowej S1G/02/01:
      DW: Kanclerz Aurora Pryde ( @profesjonalna_skarpeta ), Mistrz Stah Schek ( @Stah-Schek )

      Szanowny panie Senatorze,
      Piszę do pana w związku z zakończeniem naszej misji na Abos. Szerszy raport został złożony na ręce pani Kanclerz, do wglądu dla każdego senatora. Chciałbym tylko poinformować, że nie udało się nam zdobyć żadnych informacji na temat kontaktów ZS z Ozillionem. Strażnicy nie odstępowali nas na krok, nawet w toalecie. Nie jest to rzecz jasna żaden dowód, ale mówi to nieco o zaufaniu, jakie do nas mają. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia z Małej Sali w Senacie. Niech Pan wykorzysta tą wiedzę wedle własnego uznania.
      Niech moc będzie z Tobą,
      Mistrz Aqumulus Coll
      pokaż całość

  •  

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    - Wzywałeś mnie, ojcze.
    Caius Carrambus podniósł wzrok znad datapada. W dzrwiach gabinetu stanął jego syn.
    - Słyszałeś zapewne o zajściu w małej sali.
    - Oczywiście. Mój infor...
    - Tak, wiem. - przerwał z uśmiechem Caius - Nie próżnujesz. Bardzo dobrze. Znasz też moją propozycję rozwiązania tej sprawy.
    - Przed chwilą o niej usłyszałem. Prawdę mówiąc nie do końca ją rozumiem.
    Caius zmarszczył brwi w zamyśleniu. Jeśli gra, którą prowadził, nie była jeszcze czytelna dla jego syna, to zapewne większość senatorów również jej nie pojmowała. Z pewnością nie ta gorącogłowa część.
    - Decymusie, pamiętasz, czego cię uczyłem? Polityka to sztuka pozorów. Na wszystko patrz z wielu perspektyw, wszedzie szukaj drugiego dna.
    Młodzieniec usiadł naprzeciwko Caiusa. Zanosiło się na dłuższą lekcję. Przez chwilę milczał, rozmyślając nad słowami ojca. Po chwili zaczął na głos analizować to, co zaszło:
    - Senator Katar wkracza do małej sali w zbrojnej obstawie. Błąd. Przedstawia swoją prośbę... a właściwie żądanie. Błąd. Okazuje brak szacunku senatorom oraz pani Kanclerz. Znów błąd.
    - Albo? Pamiętaj, że Katar to polityk. Ktoś taki powinien rozumieć konsekwencje podobnego działania.
    - Hmmm... Jeśli to nie była głupota, to musiało byc celowe działanie. Katar wcale nie chce rozszerzenia autonomi Ozillonu - musi mieć w tym jakiś własny plan.
    - Doskonale, kontynuuj. - Caius uśmiechnął się z aprobatą. - Dlaczego zaproponowałem zgodę na to żądanie?
    - Katar dopiero przybył, nie masz jeszcze nikogo zaufanego w jego otoczeniu. Nie znasz szczególów jego gry, ale i tak nie zamierzasz mu pozwolić jej prowadzić. Zakładasz, że Katar to nie głupiec, bo takie założenie jest bezpieczniejsze.
    - Świetnie. Teraz przejdźmy do warunków naszej zgody.
    - Pamiętam z zajęć z mistrzem Polinejkesem, że Ozillon to niewiele więcej, niż sterta gruzu. Wojna z Republiką doszczętnie zniszczyła planetę. Stan ich gospodarki nie pozwoli na skuteczne wykorzystanie większych swobód. Dlatego nasza zgoda na to żądanie nie ma większego znaczenia.
    - Chyba, że...?
    - Chyba, że Ozillon szykuje się na szybki skok gospodarczy lub militarny. Ale na taką okoliczność obłożyłeś zgodę warunkami 2 i 3. Zanim zapytasz - punkt 1 to marchewka. Musisz dać coś senatorom planet jądra, jeśli chcesz uzyskać ich poparcie.
    - Znalazłeś marchewkę, gdzie zatem jest kij?
    - Kij trzyma Katar. Swoim zachowaniem wetknął go w mrowisko, a niektórzy senatorowie już zaczynają kąsać. Słyszałem głosy wzywające do interwencji zbrojnej... Ojcze? Czy to właśnie jest sens jego gry? Katar chce wywołać kolejny konflikt zbrojny? Przecież to szaleństwo! Ozillon nie ma w Senacie żadnych przyjaciół... Ha! Teraz rozumiem!
    - Ozillon nie jest taki samotny, jak by się wydawało, synu.
    - Zakładasz, że mają czyjeś ciche poparcie. To musi być ktoś z Zewnętrznych Rubieży, albo jakiś sojusznik wewnątrz Senatu. Czyżby szykował się w Republice jakiś ruch separatystyczny?
    - Tego właśnie jeszcze nie jestem pewien, wolę jednak być gotowy na taką okoliczność. No i wszystko opiera się na jednym, kluczowym założeniu. Założeniu, że Katar nie jest skończonym głupcem.
    Decymus i Caius równocześnie wybuchnęli śmiechem. Po chwili Caius odprawił syna skinieniem głowy.
    - Wracaj do swoich zajęć. Na dziś koniec lekcji.
    - Dziękuję, ojcze.
    Decymus był już w drzwiach, gdy zatrzymał go głos Caiusa:
    - Synu!
    - Tak, ojcze?
    - Jestem z ciebie dumny.
    pokaż całość

  •  

    I to jest #keto pizza, a nie jakieś popierdółki na imitacji ciasta.

    Spód: duże plastry salami.
    Wierzch: sery (niebieski pleśniowy i żółty), jalapeno, oregano, sól #pdk

    #gotujzwykopem #dieta

    źródło: 1565869133372.jpg

  •  

    Nie ma to jak wpierdolić się na czerwonym świetle na lewoskręt. Z wewnętrznego pasa na zewnetrzny. Rowerem.
    Mało mi głupia cipa pod koła nie wjechała, a jeszcze zdziwiona, że trąbię...

    #rower #ruchdrogowy #polskiedrogi

  •  

    #dotaunderlords
    Shadow Fiend + Bilnk Dagger
    Medusa + Blight Stone
    Sniper + Moonshard
    Lycan + Radiance
    Globale: Soul Sucking Syphon, Fall from Grace.

    Obskakiwałem wpierdol przez pierwsze 18 rund. Trzech odpadło, byłem ostatni - zostało mi 25hp. Typ z pierwszego miejsca miał 87hp. Ostatecznie wygrałem z 2hp a on był drugi.

    źródło: 2019-07-08.png

  •  

    #dotaunderlords
    Wygrane z dzisiaj:
    1. Fall From Grace absolutnie zbalansowane xD

    źródło: 2019-07-07 (1).png

  •  

    Właśnie stuknęło mi pół roku na keto, pora krótkie podsumowanko.

    Dlaczego w ogóle zdecydowałem się na dietę? Powodów było kilka, ale wszystkie sprowadzały się do tego, że jestem chory. Cierpię na łuszczycowe zapalenie stawów, zasadniczo nieuleczalne. W ramach terapii musiałem szprycować się sterydami, a sterydy plus brak ruchu (bo bolą stawy) równa się ciągłe tycie. Przed chorobą byłem zwykłym suchoklatesem, ważyłem jakieś 70-72, po trzech latach brania leków już ponad 90kg. Mój brat zaczął się do mnie zwracać "otyły panie" xD.
    Prowadzę siedzący tryb życia. Praca w biurze i brak ruchu dołożyły swoje do leków. Nie dość, że czułem się chujowo przez chorobę, to jeszcze moja opasłość strasznie psuła mi humor. Doszedłem do wniosku, że pora na zmiany.

    Motywacją była nie tylko chęć schudnięcia. Wyczytałem gdzieś, że duże ilości cukru w diecie wpływają niekorzystnie na stawy i pogłębiają stany zapalne, które i tak dawały mi się już mocno we znaki. Potrzebowałem jeszcze tylko impulsu. Takim okazał się znaleziony przypadkiem na YT kanał Ketokocura. Pojawił mi się w proponowanych, to był przepis na ketopizzę. Nigdy jej nie zrobiłem (xD), ale kanał zaciekawił mnie na tyle, że obejrzałem od razu chyba wszystkie ketologi. Postanowiłem spróbować.

    Dietę zacząłem drugiego stycznia. Pierwszego miałem jeszcze pyszną sałatkę makaronową z sylwestra, nie mogła się zmarnować :). Poza tym zawsze uważałem, że jak coś zaczynamy w Nowy Rok, to chuj z tego będzie. Poszedłem do sklepu, kupiłem zapas masła, żeberek i tłustej śmietanki. Zawsze lubiłem gotować, ale do tej pory nigdy nie musiałem tego robić tak często. Wcześniej śniadanie do pracy kupowałe sobie po drodze - najczęściej jakieś gotowe bułki lub coś słodkiego, pączka albo babeczkę. Teraz musiałem zacząć myśleć o tym co zjem w pracy już dzień wcześniej (co samo w sobie jest dobra rzeczą, bo trzeba się ogarnąć i zacząć planować). Moje posiłki w tygodniu wyglądały tak: pieczone mięso (żeberka, golonka, karkówka), tłuste sałatki (zielone warzywa, śmietana, majonez), orzechy, woda.
    Zrezygnowałem z absolutnie wszystkich słodkich napojów, słodyczy i przekąsek. Rzuciłem makarony, chleby, kasze, ryże i ziemniaki. Było ciężko.

    Pierwszy miesiąc był najbardziej spektakularny. Bez żadnych ćwiczeń schudłem 5kg - wiadomo, woda i glikogen, ale nastawiło mnie to tak pozytywnie, że postanowiłem trzymać dietę jak najdłużej. No i wytrwałem już pół roku.
    W kolejnych miesiącach tępo chudnięcia spadało, a obecnie waga ustabilizowała się na 77kg i coś czuję, że bez ćwiczeń już nie ruszy.

    Jak się czułem na początku diety? Chujowo. Odstawianie węgli wiąże się z różnymi dolegliwościami. Prze całe dwa miesiące dokuczały mi biegunki i ciągłe zmęczenie. Na szczęscie po adaptacji wszystko się unormowało. Nie miałem za to innych objawów, na które skarżyli się niektórzy - wysypki, pryszcze itp mnie ominęły.
    Teraz czuję się dużo lepiej. Unormowało mi się trawienie - jest lepiej niż przed dietą, nawet nie miewam gazów. Mam więcej energii, nie przysypiam w pracy. Co do stawów - też się poprawiło. Zmniejszyły się obrzęki, zanikają stany zapalne. Nadal jest źle, ale nawet takie mniej źle to dla mnie spora i zauważalna poprawa. Widocznie poprawiła się też skóra.
    Robiłem niedawno badania - cholesterol w normie (dobry i zły), ciała ketonowe ciut za wysoko, ale nic niepokojącego. Ogólnie wątroba i trzustka sprawne.

    Więc w skrócie:
    - schudłem ponad 13kg
    - ustabilizował mi się apetyt i trawienie
    - poprawiło się moje samopoczucie
    - wyraźnie poprawił się mój stan zdrowia
    - mam lepszą cerę
    - mieszczę się w koszule, które już chciałem wyrzucać :)

    Czy polecam dietę keto? Polecam. Właście każdemu, kto chce schudnąć.
    Czy miałem cheat meale? Miałem. Niedawno, kiedy naszła mnie straszna ochota na lody.
    Czy planuję pozostać na diecie? Tak. Czuję się na tyle dobrze, że nie chce tego stracić.
    Czy planuje zacząć się ruszać? Tak, ale wiadomo jak z tym jest...

    #keto #dieta #chwalesie
    pokaż całość

    •  

      @Carramba666: Podobnie jak Ty cierpię na chroniczne zapalenia stawów o podłożu autoimmunologicznym i zdecydowałem się na diete keto(od 3 tyg). Organizm przyjął to całkiem spoko bez większych rewolucji, ketony się pojawiły i było by super gdyby nie jeden fakt, mega brain fog mi doskwiera przez 90% czasu. O ile na standardowej diecie brain fog pojawiał się na max 2-3 godziny dziennie tak teraz dokucza mi prawie non stop. Jak to wyglądało u ciebie? Masz jakieś sugestie odnośnie brain fog albo ogólnie o keto przy zapaleniu stawów? Będę wdzięczny za każdą sugestie :) pokaż całość

    •  

      @Adam128: Miałem to szczęście, że żadnego ograniczenia zdolności kognitywnych nie odczuwałem. Z tego co czytałem na różnych forach, to ludziom zazwyczaj to przechodzi najdalej po miesiącu. Ja bym na twoim miejscu poczekał - jak nie przejdzie, to porozmawiaj z lekarzem, może coś doradzi. Mój lekarz nie miał nic do zarzucenia moim wynikom badań po przejściu na dietę i właściwie ani mi nie polecał kontynuowania ani przerwania.

      Co do samego keto a zapalenia stawów - cukier jako główne źródło energii może powodować zaostrzenie istniejących stanów zapalnych. Przejście na tłuszcze może spowodować pewną poprawę w tej kwestii. U mnie trochę zmniejszyły się obrzęki, czuję się zdecydowanie lepiej. Co prawda jest to jak najbardziej dowód anegdotyczny - nie znalazłem nigdzie wiarygodnych badań naukowych, które by to potwierdzały.
      Czytałem jedno ciekawe opracowanie na temat występowania chorób reumatoidalnych u alaskańskich Eskimosów. W danych grupach wiekowych objawy chorób stawów występują częściej u białych, niż u Eskimosów. Niestety przyczyny tego stanu rzeczy nie zostały w tym badaniu wyjaśnione. Nadmieniono jednak, że dieta Eskimosów (składająca się w siedemdziesięciu procentach z upolowanej przez nich zwierzyny) różni się od diety białych.
      Link: https://onlinelibrary.wiley.com/doi/pdf/10.1002/art.1780040402
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Rowerzyści to jednak najgorszy sort użytkowników dróg we Wrocławiu. Wczoraj na dystansie 200m mało nie rozjechałem dwóch tych idiotów. Pierwsza pinda wjechała na czerwonym prosto z chodnika na przejście dla pieszych, nawet się wcześniej nie rozejrzawszy. Kawałeczek dalej, jadący z naprzeciwka dureń zjechał nagle na mój pas, przejechał sobie kawałek pod prąd a po chwili przeleciał przez środek skrzyżowania w boczną drogę. Oboje byli mi jakiś metr od maski, żadne się nie rozejżało, nie machnęło, nic nie zasygnalizowało. A później płacz i zgrzytanie zębów, jak jakiś skretyniały cyklista wpadnie komuś pod koła. Zacznijcie ludzie używać głów. Mi was nie będzie specjalnie szkoda, ale waszym rodzinom pewnie zrobicie kiedyś przykrość (a komuś zafundujecie kłopot i problemy psychiczne).
    #rower #rowerzysci #polskiedrogi
    pokaż całość

    •  

      @J_A_N: Czlowieku, ja nawet na drodze z pierwszeństwem się rozgladam na boki. Jak trafię na większego, to co, na nagrobku mi napiszą, że miałem pierwszeństwo? Za dużo widziałem wypadków spowodowanych przez kretynów, którzy nie patrzą na znaki, żeby sam się tak jeszcze zachowywał.

      A jakbym się nie pilnował, to wczoraj byś miał w gazecie info o zgonie koleżki na rowerze. Nie z mojej winy.

    •  

      @Carramba666: Miałem we Wrocławiu kilka wypadków na rowerze i wszystkie były z winy kierujących samochodami. Zazwyczaj chodziło o niezachowanie ostrożności, w drugiej kolejności o wymuszenie pierwszeństwa, dalej zwykła nieuwaga. Możesz bracie krzyczeć w niebogłosy do woli, ale prawda (potwierdzona statystykami policyjnymi) jest taka, że największym problemem polskich dróg są kierowcy, a najbardziej kierowcy w wieku 18-30 lat i z tym się nie da kłócić. pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Dobra, dosyć tego. Od dzisiaj głosuję tylko i wyłącznie na PiS. Skoro wam tak z nimi dobrze, to proszę bardzo. A jak ten dom publiczny, to państwo teoretyczne, ten chlew obsrany gównem ™ wreszcie walnie, to was tu barany zostawię, niech was strzygą, a sam się wyniosę w jakieś cywilizowane rejony.
    Dobrze was Stonoga podsumował, a śmialiście się z niego. Proroka w jego własnym kraju nigdy nie doceniają...

    #wybory #bekazpisu #bekazlewactwa #bekazpolakow

    pokaż spoiler Sz. P. 4gjd usunął mi wpis, więc wklejam jeszcze raz, tym razem bez przekleństw. Nie będzie moderator pluł nam w twarz.
    pokaż całość

  •  

    Taki #keto obiad:
    Naleśnik/tortilla inspirowany przepisem ze strony Ola La Lchf, smażone kurze udka (bez kości), miks sałat, cebulka, ser żółty, sos majonezowy.

    Przepis na ciasto:
    trzy jajka, pięć łyżek śmietany osiemnastki, łyżka oleju, dwie łyżeczki babki jajowatej, ćwierć łyżeczki proszku do pieczenia, sól, pieprz, oregano.
    Jajka ubijamy że śmietaną. Dodajemy olej i przyprawy, dokładnie mieszamy. Na końcu sypiemy babkę i znowu mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji.
    Wychodzą z tego dwa solidne naleśniki (albo cztery na małej patelni).

    Na zdjęciu tylko pół naleśnika, drugie pół zjadłem wcześniej. :)

    #gotujzwykopem #dieta
    pokaż całość

    źródło: 1555411125587.jpg

  •  

    Na dzisiejszy #keto obiad pierś z kaczki. Do tego jakaś zielenina. Polecam kaczkę z Lidla, jest relatywnie tania i bardzo smaczna.

    źródło: 1552320403095.jpg

  •  

    Dzisiejsza kolacja, golonka pieczona w smalcu.
    #keto #gotujzwykopem

    źródło: 1550773418430.jpg

  •  

    Dzisiejszy obiad i kolacja. Do tego jakieś warzywka i jemy.
    #keto

    źródło: IMG_20190201_151026.jpg

    +: a231, a............c +3 innych
  •  

    tura pierwsza: land plus Lannowar Elf
    tura druga: land plus Steel Leaf Champion
    tura trzecia: Steel Leaf Champion (nie mam więcej landów na ręce)
    tura czwarta: Ghalta, Primal Hunger za 2 (DWA) many xD
    Przeciwnik w tym momencie się poddał. To była moja najprzyjemniejsza gra w tym roku. :)

    Swoją drogą - lekko podkręconym deckiem Forrest's Might w dwa dni wszedłem z brązu do gold 3.

    #mtgarena
    pokaż całość

  •  

    Co tu się odjebało...
    Przeciwnik mono white, Ajani Pridemate i tak dalej. Ja mono black, kontrola. Typ miał 33 hp, ja 2, słownie DWA. Obaj zero kart na ręce, na stole tylko mój szczur 1/1 i gość się poddał... Srogie wtf milordzie.

    Swoją drogą mono black gra się niesamowicie przyjemnie.
    #mtgarena

  •  

    Jak ja nienawidzę merfolków...
    Godność człowieka nie pozwala mi grać niebieskim, więc złożyłem na to gunwo czarną kontrolę i od razu gra się przyjemnie. A że w moim wood division połowa decków to merfolki, druga to ajani pridemate i jakieś tokeny wampiry a trzecia to białe benalie chujemuje, to koszę ich wszystkich jak leci. Plague Mare FTW.
    Fajne te początki z mtga, jak człowiek ostatni raz miał styczność z tą karcianką ponad dekadę temu xD
    #mtgarena
    pokaż całość

    •  

      @Failar: Czyli dokładnie tam, gdzie jestem. W brązie. Jak masz talię, która kosztawała trochę cebulionów, to nie siedzisz w niskich dywizjach. A jak grasz f2t, to się użerasz z darmowymi deckami, które są bardziej wkurzające niż dobre.

      +: Failar
    •  

      @Carramba666: ja gram f2p i mam kilka tych drozszych decków (pełny jeskai control, esper control, boros aggro m.in.), do tego z 15k golda i 17 wildcardów rare, z 6 mythic , tylko za dzienne questy, gram od rozpoczecia open bety, jakos ponad 2 miesiace. Wiec spokojnie zdobedziesz to co chcesz, ale trzeba te1,5 miesiąca pograć.

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Niby ten hołmkoming spoko, niby ładny, niby nie ma szpiegów CA, niby jakiś tam balans jest, ale... No nie mam już serca do tej gry. Zdawało mi się, że po dwumiesięcznej przerwie te wszystkie zmiany przyciągną mnie na dłużej, ale nic z tego. Tak Bogiem a prawdą, to najlepiej (najprzyjemniej) mi się grało w Closed Beta i zaraz po. Im Gwint się robił prostszy, tym mniej czasu przy nim spędzałem, aż w końcu przestałem się logować w ogóle. Podziwiam tych, którzy nie tracą zainteresowania. Trzymajcie się, gwintownicy. Wspaniale się z wami grało, nie zapomnę was nigdy. Carramba666 over and out.
    #gwint
    pokaż całość

  •  

    Mam znajomych wegan: małżeństwo, z kotami w domu. Zawsze mnie zastanawiała jedna rzecz. Jak to jest, że nazywają się weganami, trzymają w niewoli dwa koty i na dodatek karmią je truchłem zwięrząt, które ktoś inny dla nich zabił, oprawił i zapakował w puszki (zapewne w nieszczególnie humanitarnym procesie technologicznym). No jakoś mi tak to nie współgra... Ale może to ja jestem dziwny, pewnie od tego żarcia zwierzęcych zwłok.

    #bekazwegetarian #bekazwegan
    pokaż całość

  •  

    Mircy, robił ktoś z was kiedyś guanciale?
    Jak wyszło? Ile wisiało?
    Moje wisi dwa tygodnie i aż mnie skręca, żeby już spróbować.
    #gotowanie #gotujzwykopem #kuchniawloska

    •  

      @Carramba666 daj przepis z którego robiłeś, ja widziałam jakiś ze sól+cukier, pieprz itp, macerowanie na sucho przez kilka dni a potem wiesza na 2-4tyg

    •  

      @chixi:
      Sól + sól peklowa (odpowiednik amerykańskiego InstaCure) + pieprz + ten nieszczęsny koper. Nie dawałem cukru.
      Dwa dni leżało zasolone w lodówce a później suszyło się prawie trzy tygodnie w temperaturze około 5-6 stopni. Nie mam czujnika wilgotności, więc nie wiem jaka była.
      Następne zrobię bez kopru i dam ciut więcej soli peklowej. Z samego procesu suszenia jestem zadowolony. Guanciale wyszło zwarte, bez przebarwień, z lekkim nalotem. nie pasował mi tylko ten anyżowy posmak, ale usmażone było ok. pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Jak Mireczki oceniają wrocławską #hardrockcafe ?

    Byłem do tej pory raz, w Krakowie, na leciutkim kacu. Śniadanie angielskie weszło całkiem nieźle.
    #jedzenie71

  •  

    Jakie tu są wspaniałe nazwiska xD
    Mój Wrocław, taki piękny.
    #wroclaw #heheszki

    źródło: 1536849043778.jpg

    +: Cronox
  •  

    Oj, wydaje mi się, że po tej transmisji coś jednak będzie dzisiaj otwarte.
    #duda #cenzoduda #heheszki

  •  

    Jakby ktoś jeszcze nie miał, to proszę się częstować, świeże klucze do bety.
    Dla wygody innych dajcie znać, który wzięliście.
    qm3-3uy4-3oo
    iox-hdc1-8ke
    sd8-geg6-uhr
    zsr-uboc-etf
    zy1-1f5b-gmo
    #mtg #mtgarena #grypc

    +: sorek, s..u +3 innych
  •  

    Na urodziny dostałem od brata cyrkulator do sous vide. Wczoraj pierwszy raz przyrządziłem nim stek i powiem wam, Mircy, że to jest to. A nawet To, przez duże T. Najlepsza wołowina, jaką w życiu jadłem, wliczając te kurewsko drogie steki we wrocławskich restauracjach. Polecam. Mięsożercy, kupcie sobie taką maszynkę koniecznie. Jak nie macie kasy, to nie wiem, zmieńcie pracę, weźcie kredyt, ale kupcie sobie.
    #oswiadczenie #gotujzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Kuuuurłaaa! Cztery dni hajsiwo odkładałem na draft, a wy mi mówicie, że następny zaczyna się za 90 godzin?!
    #mtgarena

    +: Cronox
  •  

    O bogowie, ale kombo enrage na dinozaurach jest wspaniałe. Wszystkie talie na tokeny leżą i kwiczą.

    Dopiero zaczynam swoją przyodę z MtG i muszę powiedzieć, że te podstawowe decki są niesamowicie przyjemne w prowadzeniu. Wizardzi, robicie to dobrze.
    #mtgarena

  •  

    Tak się czuję, gdy nawracam normika na KEK.
    #heheszki #humorobrazkowy #tworczoscwlasna

    źródło: i.imgflip.com

    +: V....n, ufo99 +2 innych
  •  

    Kurła, jak tak dalej pójdzie, to jako zatwardziały wolnorynkowiec zagłosuję na najbardziej liberalną gospodarczo partię od czasów końca komuny.

    pokaż spoiler Na SLD.

    #bekazpisu #polityka

  •  

    Niby niedziela wolna od handlu, a ja na steamie sprzedałem trzy itemy do #pubg xD
    #zakazhandlu #heheszki

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Carramba666

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.