•  

    Wróciłem z 10 dniowej podróży po Europie, masa przygód, opowieści, analiz, zdjęć itd. Ojciec:

    - O której wróciłeś?
    - O 1:20?
    - Fajnie było?
    - Fajnie.
    - To dobrze.

    xD

    pokaż spoiler Ale wbrew pozorom ma racje- wasze podróże nikogo nie obchodzą poza wami samymi. Dlatego nie zakładajcie blogów dlatego ze udało się wam zdobyć wizę do USA, bilet do Tajlandii czy po prostu turlaliscie się stopem jak bezdomni żebrząc o prysznic.


    #heheszki #podroze
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ogladam sobie #chlopakidowziecia i to jest dramat. Nie chodzi mi o tych chlopakow, ale o to ze oni wszyscy mysla ze znalezienie dziewczyny rozwiaze wszystkie ich problemy. Zrozumcie jedno #przegryw, zaruchanie czy posiadanie laski nie zmieni twojego zycia. Jak nie masz znajomych to laska i tak cie zostawi bo stwierdzi ze jestes dziwny i malo dynamiczny. Jak masz beznadziejna prace to laska tez cie zostawi bo po ewentualnym zauroczeniu bardzo szybko przyjdzie zwykle zycie. Nie patrzcie na wasze mamy, babcie bo to byly kompletnie inne czasy. Najpierw trzeba ogarnac swoje zycie, a dziewczyna moze byc co najwyzej dopelnieniem twojego szczesliwego zycia.
    Ja jestem sam juz 2 rok i jestem najszczesliwszy. Brakuje mi oczywiscie drugiej osoby, czulosci, seksu, wsparcia, ale potem przypominam sobie jak to wygladalo jak bylem w zwiazku i mi przechodzi. Plusy braku dziewczyny:
    -wewnetrzny spokoj, z nikim sie nie klocisz, zadnych fochow, humorow, nie musisz sie denerwowac bo jakis bolec do niej pisze
    -duuuzo wiecej pieniedzy, wyjscia, kolacje, paliwo do ksiezniczki kosztuja
    -zyje tylko swoimi problemami. Bedac w zwiazku musialem zyc tez jej, to auto sie popsulo, trzeba naprawic, to spina z kolezanka, trzeba wysluchiwac caly dzien, to nie moze pracy znalezc, trzeba jej pomoc itp itd
    -robie co chce i kiedy chce, nie musze sie wiecznie nikomu tlumaczyc, pisac jak spedzilem dzien
    -nie musze jej organizowac czasu, wiecznie zabawiac, wymyslac jak spedzic wolny czas
    -wysypiam sie
    Minusem jest brak seksu, ale z tym tez bywalo roznie, trzeba sie czesto prosic i znosic fochy, a jak juz do czegos dojdzie to tak nie, tu niewygodnie, szybciej, wolniej, delikatniej, idz pan w ch, juz wole sobie zwalic
    Ogolnie nie polecam zwiazku, chyba ze bedac nastolatkiem, bo wtedy laski kochaja cie bezinteresownie i tak naprawde za nic. Potem zdecydowanie odradzam zwiazki, w szczegolnosci z osobnikami z gatunku #p0lka Przegrywy docencie co macie, bo wiele mezczyzn nie moze teraz nawet siedziec przed laptokiem bo mu jego karyna truje dupe zeby pojechal tam i tam i zrobil to czy tamto.
    #takaprawda #zwiazki #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      @bezbekpol: Sorry, przyjrzałam się bliżej Twojemu profilowi i jednak cofam to co powiedziałam, masz rację. Nie mogę oczekiwać zbyt wiele po człowieku który świetnie się bawił oglądając patostreamy i DanielMagicala. Moja wina, moja wina..

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: I tak samo jak op mogę powiedzieć, że spotkałam różnych mężczyzn, wielu egoistów, którzy chcieli tylko zaspokoić swoje seksualne potrzeby, czasami będąc po prostu obrzydliwymi w tym co robią. Facetów bez swojego zdania, bez żadnego pomysłu na życie, lub chociaż próby jakiegoś wzięcia sprawy w swoje ręce. Ale spotkałam też faceta z którym aż chce się spędzać czas i być dla niego lepszą, starać się i nie być jak wasz obraz chętnie przywoływanej 'p0lki'. Jeżeli sami jesteście sfrustrowani to i na takie dziewczyny trafiacie, na wariatki, borderki i materialistki. Normalny związek prowadzi tylko do ulepszania siebie. Fajnie jest wspólnie się czegoś dorabiać, wspólnie motywować i NAWZAJEM wspierać w trudnych chwilach. Fajnie jest mieć po prostu poczucie bezpieczeństwa, zarówno z męskiej jak i żeńskiej strony. pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    tl;dr Objawy nerwicy z fobią, które tak cholernie przeszkadzają w życiu i wyżerają niewidocznie od środka

    Jestem zmęczona. Zmęczona byciem niedynamiczną. Z zewnątrz nic mi nie brakuje, spoko twarz, ciało podobno podobające się facetom z komplementów które słyszałam. No wydawać by się mogło, że wszystko jest w porządku, ale nie pod kopułą. Wychowałam się w tzw. zimnym chowie, toksyczni rodzice.

    W dzieciństwie nie było tak źle i byłam dość otwartym dzieckiem, ale z wiekiem to się jakoś pogłębiało, tak, że dziś jestem wrakiem człowieka. Rodzice od zawsze wychowywali mnie w poczuciu winy, bo chciałam normalnego domu w którym ojciec spędza czas z córką, a nie przed TV. Zawsze mówiono mi, że jestem niewdzięczna, okropna, że wszystko, źle robię. Bardzo lubiłam chodzić do szkoły bo wtedy nie musiałam siedzieć w domu i nasiąkać tym chujstwem. Było sporo krzywych akcji u mnie w domu.

    Dziadkowie dopóki jeszcze żyli nie zwracali na mnie w ogóle uwagi. Moja mama (dziadkowie o których mówię to dla niej teście) była przez nich obgdywana, była źle widziana jako żona mojego ojca a ja jako ich dziecko byłam przy okazji też podświadomie chyba nienawidzona. Pamiętam akcję, której chyba nigdy nie zapomnę. Miałam może z 5-6 lat i miałam nowego pieska, miał szorstką sierść i był caalutki czarny. Pewnej niedzieli nigdzie nie mogłam go znaleźć, chodziłam po dworze i go nawoływałam cały dzień. W pewnym momencie dziadek wziął mnie za jeden z budynków u nas i pokazał mi martwe ciało tego pieska śmiejąc się takim okropnym głosem, gdy w sekundę się popłakałam gdy to zobaczyłam. Jakby z satysfakcji. Sprawiało mu satysfakcję, że pokazał coś takiego małemu dziecku i jeszcze się z tego śmieje. Zero jakichkolwiek słów, gestów, objęcia, wsparcia. I tak było całe moje życie, od rodziców tego nie dostawałam nigdy.

    O zdrowiu psychicznym się nie mówi o nas w ogóle, rodzice są raczej zdania "tylko czubki chodzą do psychologa/psychiatry". A ja czuję się coraz bardziej 'oddalona' od rzeczywistości. Odrealniona?

    Znajomi jakoś się porozjeżdzali. Ci ze szkoły właściwie od razu po jej zakończeniu poszli w swoje strony. Z kilkoma sama zakończyłam znajomość bo wydawało mi się, że byli toksyczni (ale teraz już nie wiem, może to ja jestem?). Jeden chłopak - kolega się we mnie zakochał, ale zupełnie tego nie czułam, nigdy nie rozmawialiśmy na głębsze tematy i nie interesował się tym co przeżywam, choć mówiłam mu kilka razy. On też się odciął zostawiając mnie samą. Dzisiaj praktycznie nie mam już znajomych.

    Ogólnie to studiuję i zaczęłam szukać pracy od wakacji, w ciągu roku też chciałabym coś robić oprócz studiowania. Nie mam żadnego doświadczenia prócz wolontariatu czy prac przy zbiorach owoców i warzyw, więc wysyłałam CV do sklepów w galerii, roznosiłam też osobiście około 50 sztuk do kilku galerii do różnych sklepów. Wynik? Jedna rozmowa, która wydawało mi się, że poszła całkiem okej, ale nikt nie oddzwonił. Potem zadzwonił drugi sklep, dzisiaj miałam dzień próbny, ale oprócz mnie jeszcze 4 dziewczyny się o to miejsce ubiegają. Pierwszy dzień jak to pierwszy dzień - nie ogarniałam aż tak asortymentu bo był dość 'luksusowy', ale na tyle ile potrafiłam tak zagadywałam klientów. Powiedzieli, że odezwą się dzisiaj lub jutro. Dziś już koniec zmiany, więc jeszcze zostaje jutro, ale już mam czarne myśli. Te dziewczyny które mnie wprowadzały były bardzo 'dynamiczne' według wykopowego slangu. Bardzo dużo mówiły i nawzajem do siebie i do klientów, żartując często, rozmawiając jak równy z równym. Nie wiem czy to kwestia tego, że to pierwszy dzień i bym się przyzwyczaiła tak samo być dynamicznym. Wychodząc z tego dnia próbnego byłam bardzo dobrej myśli, wydawało mi się, że jak na mnie to było całkiem spoko (no bo bardzo niska samoocena here), ale później aż do teraz zjazd totalny, mam wrażenie, że poszło mi tragicznie i na pewno nie oddzwonią, a bardzo mi zależy na jakiejkolwiek pracy, bo głupio mieć takie puste CV ciągle.

    Nie umiem w small talk, lepiej czuję się w oficjalnych sytuacjach i gdy bardziej słucham, niż gadam sama. Moja psychika powoli siada, jestem znerwicowana przez sytuację w domu, gdzie ciągle jestem bezpodstawie źle oceniana, nie mam już siły. Zastanawiam się czemu akurat ja musiałam wyrosnąć na taką osobę jaką jestem, cichą i szarą. Często ludzie nawet nie słyszą co mówię, bo mówię tak cicho, chyba przez lęk przed oceną. Dopiero przy lepszym poznaniu ludzie odkrywają, że można ze mną fajnie porozmawiać, wcześniej mam po prostu blokadę. Męczy mnie to bardzo przy tym dynamicznym dzisiejszym świecie. Boję się o moją przyszłość, że nie będę mogła znaleźć pracy nigdy i zdechnę pod mostem. Zawsze chciałam być niezależną dziewczyną, która nie polega tylko na facecie i jego pieniądzach. A przez takie sytuacje, gdzie nawet w sklepie mnie nie chcą, gdzie bardzo często pracują zwykłe karynki to po prostu moja samoocena leci na łeb na szyję.

    Myślałam o tym, że może powinnam robić coś w kierunku pracy w domu na przyszłość, jakiś język nietypowy (norwerski, duński?) i potem działalność jednoosobowa w tłumaczeniach, albo kurs korektorski lub nawet studia z filologii polskiej i zostanie korektorem też z działalnością jednoosobową. O programowaniu nie wspominam, bo chyba rynek przesycony? Co o tym myślicie? Czy mimo wszystko próbować prac z klientem na siłę?

    Na studiach mam duży problem z przemawianiem do publiczności. Przy prezentacjach głos mi się łamie, nogi są jak z waty, serce bije tak, że o mało nie wyskoczy z piersi. Poprosiłam rodzinnego lekarza o coś na uspokojenie, bo przecież prezentacje na studiach są podstawą. Najpierw przepisał mi jeden lek, ale nie pomógł on za bardzo, dużo za to po nim spałam. Teraz przepisał mi drugi zestaw, Kalms i Bellergot, wczoraj zaczęłam go brać i na razie nie widzę jeszcze niczego prócz wzmożonej pracy głowy i wymyślania nowych czarnych scenariuszy.

    Nie wiem czy moje problemy w ogóle kwalifikują się do pójścia do psychologa czy psychiatry. Ale chyba tak, skoro przeszkadza mi to w normalnym funkcjonowaniu. Strasznie się boję być oceniana, to jest chyba mój największy problem. I wydaje mi się, że to głównie przez wychowanie. Czytałam sporo książek psychologicznych, m.in. o toksycznych rodzicach, ale nie wiem ile jeszcze musiałabym tego przeczytać, żeby naprawdę coś zmieniło się w moim myśleniu. Nie da się tego zatrzymać, coś wiadomo, że to irracjonalne. Przed wystąpieniem publicznym niby nie stresuję się aż tak bardzo, tak zwyczajnie bym powiedziała, ale jak już wyjdę i widzę twarze kilkudziesięciu osób, które mnie mierzy wzrokiem to mam ochotę się rozpłakać. Bardzo mnie to męczy, chciałabym normalnie żyć jak każda inna osoba, a ten syf mi nie pozwala... Słyszałam, że pomóc może joga i medytacja? Próbował ktoś? Może ktoś się wypowie.

    Szczerze mówiąc nie wiem co chciałam osiągnąć pisząc ten post. Po prostu chciałam się wygadać, może ktoś z was ma podobnie do mnie (a chyba tak, bo regularnie sprawdzam tagi okołodepresyjne), więc może moglibyśmy się wesprzeć? Nie wiem, po prostu szukam jakiegoś rozwiązania bo jestem zmęczona i brak mi sił zupełnie (╯︵╰,)

    Dziękuję, jeśli ktokolwiek dotrwał do końca ʕ•ᴥ•ʔ

    #depresja #nerwica #psychiatria #psychologia #fobiaspoleczna #feels #zalesie #oswiadczenie #oswiadczeniezdupy #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Chciałby człowiek teraz leżeć przytulonym do kogoś i odpoczywać po całym dniu ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #oswiadczenie #feels #depresja #samotnosc

  •  

    Mam dziś pierwszą w życiu rozmowę o pracę. Dajcie ze dwa plusy na pocieszenie.

    #oswiadczenie #pracbaza #praca

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Chwilowo

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)