wcale nie jestem niczyim multi ;(

  •  

    Odkryj DNA ("geny")
    Opływasz w splendorze, ale nie spoczywasz na laurach i kontynuujesz karierę.
    Twierdź na podstawie wieloletnich badań, że IQ to wina genów.
    Zostajesz pozbawiony honorów i nazwany rasistą.


    Witamy w XXI wieku kurwa.

    #cotusieodpierdala #neuropa #4konserwy #bekazlewactwa pokaż całość

    •  

      nie ma podstaw aby zdolności umysłowe za magiczny wyjątek, który nie podlega mechanizmom ewolucyjnym

      @szpongiel: No i nikt nie uważa, tylko Ty dokonujesz nieuprawnionego przeskoku od stosunkowo wysokiego IQ w ogólnej populacji do twierdzenia, że wymysły o inherentnej niższości intelektualnej czarnoskórych są jakkolwiek uzasadnione. a ludzi co sugerują Ci, że może coś Ci umknęło między tymi dwoma twierdzeniami klasyfikujesz do szufladki „tabula rasa pokaż całość

    • więcej komentarzy (74)

  •  

    Ostatnio sporo się pisze o religii w szkole, a wiele osób pyta co przeszkadza takim jak ja w jej nauczaniu. No to wyjaśnię moje stanowisko tak:

    Polska szkoła:
    8:00 - funkcje trygonometryczne
    9:00 - DNA i informacja genetyczna
    10:00 - opowieść o tym jak powstała kobieta z żebra mężczyzny i rozmawiała potem z wężem
    11:00 - drugie prawo Newtona

    Coś jakby trochę nie pasowało, co?
    #bekazkatoli #szkola #dzieci #neuropa #nauka #edukacja
    pokaż całość

  •  

    #zwierzaczki #dziki #ciekawostki #nauka #neuropa

    Znalezione w sieci, polecam:

    Można odnieść wrażenie, że dziki są odpowiedzialne za zawleczenie choroby z Afryki. To nieprawda. Dzik eurazjatycki nie był źródłem wirusa; jest tylko jego przypadkową ofiarą.

    Naturalnym żywicielem wirusa (ASFV) był żyjący na południe od Sahary guziec zwyczajny (Phacochoerus africanus), a żywicielem pośrednim -- afrykański kleszcz Ornithodoros moubata. Wirus infekuje warchlaki guźca pokąsane przez kleszcze. Dzięki tysiącom lat koewolucji guziec i ASFV osiągnęły zawieszenie broni: guźce zarażają się ASFV, ale przechodzą infekcję bezobjawowo. Również inne gatunki afrykańskich świń, dzikany (rodzaj Potamochoerus) zwykle są odporne na zjadliwą postać choroby. Gdy w Afryce subsaharyjskiej pojawiły się świnie domowe -- spokrewnione z guźcami, ale nieodporne na ASFV -- wirus zaczął się szerzyć poza swoim pierwotnym obszarem występowania. Dopiero kiedy wskutek działań ludzkich został zawleczony do Eurazji, zaraziły się nim także tamtejsze dziki, które są przecież wyjściową formą tego samego gatunku (Sus scrofa), do którego należy świnia domowa.

    Pierwsza europejska epidemia ASF zaczęła się na Półwyskie Iberyjskim w roku 1957 (zahaczyła też o Francję, a później o Kubę i kilka wysp karaibskich). W Hiszpanii i Portugalii próbowano drastycznie zredukować populację dzików, żeby powstrzymać szerzenie się choroby. Nie przyniosło to efektu. Pod koniec lat 90. udało się wreszcie całkowicie opanować epidemię, stosując konsekwentnie likwidację zagrożonych hodowli świń i bioasekurację. Epidemia wśród dzików ustała samoistnie: z czasem wirus stał się mniej zjadliwy, a przebieg choroby łagodniejszy. Rezerwuarem wirusa w środowisku leśnym pozostawały przez jakiś czas kleszcze Carios erraticus, ale ogniska ASF wygasły.

    Carios erraticus, który względem dzików może odgrywać taką rolę jak jego afrykański kuzyn, to kleszcz śródziemnomorski i bliskowschodni; w naszej części Europy nie występuje. Nie ma tych kleszczy również na Sardynii, gdzie mniejsza epidemia ASF trwa od ponad 50 lat; jej utrzymywaniu się sprzyja natomiast tradycyjny wypas świń w miejscach, gdzie mogą się pojawiać także świnie zdziczałe i dziki.

    Kolejna epidemia zaczęła się w 2007 r. w Gruzji; przez Rosję i Białoruś dotarła m.in. do Polski i rozkręca się u nas od pięciu lat. Powinniśmy się uczyć na przykładzie Hiszpanii i Portugalii, gdzie w końcu udało się wyeliminować ASF, a nie powielać błędy popełniane w innych krajach w przeszłości. Walka z dzikami ma u nas jeszcze mniejszy sens niż na Półwyspie Iberyjskim, bo nie ma w Europie Środkowej kleszczy przenoszących ASFV. Właściwie tylko działalność ludzi, w tym polowania na dziki, ale przede wszystkim lekkomyślność i nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa, umożliwiają szybkie rozprzestrzenianie się ASF.

    Wirus ASF jest duży i skomplikowany. Jego DNA koduje 150 różnych białek, których funkcje nie są w pełni poznane. Poza Hiszpanią i Portugalią badania nad ASFV nie były zbyt intensywne -- zgodnie z zasadą "spokojnie, na razie to nie nasz problem". Także w krajach iberyjskich zainteresowanie ASFV zmalało po roku 2000, bo afrykański pomór świń przestał być zagrożeniem. Obecnie prace nad szczepionkami wznowiono. Są prototypy, jest znaczny postęp, tyle że skutecznej szczepionki nadal nie ma i prawdopodobnie jeszcze przez pewien czas nie będzie. Tymczasem trzeba po prostu stosować wypróbowane w praktyce środki prewencyjne.

    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23123296
    pokaż całość

    •  

      @Kempes: wiadomo że nawet jak się nic nie robi to epidemia przechodzi w końcu w endemię albo nawet wytrzebi populację poniżej CCS i wtedy z pewną szansą zanika — ale wcześniej rozprzestrzeni się na inne obszary i dotknie mnóstwo dzików, których może nie dotknie jak się ją będzie ograniczać i spowalniać poprzez np ustanawianie stref buforowych, w których wprowadzi się intensywne polowania. poza tym sugerujesz „rozwiązanie” polegające na czekaniu 40 lat aż się skończy (albo i nie xD) pokaż całość

    •  

      @Kempes: Ale zacytuj, w którym miejscu publikacja źródłowa w ogóle coś takiego mówi. I na jakiej podstawie uważasz, że były nieskuteczne, a równocześnie uważasz że działania towarzyszące czekaniu 40 lat to wypróbowany i skuteczny sposób? Poza tym nawet jeśli było jak mówisz, to samo w sobie stwierdzenie, że polowali jest nic nie warte bez przywołania jak konkretnie te polowania wyglądały, jakie działania im towarzyszyły, etc. I z pewnością nie można bez tych danych tego uogólnić w ten sposób, jak Ty to robisz i przenieść na sytuację w PL.

      Po pierwsze to my wiemy znacznie więcej o tym, jak rozprzestrzenia się ASF niż w latach 50. czy 90. Dopiero w 2015 r. EFSA w ogóle stwierdziła, że polowania jednak są działaniem zalecanym (wcześniej wydawało się, że nic nie dają, dlatego zresztą wszyscy linkujecie bez żadnego researchu do publikacji z 2014 i wcześniej) i jak właściwie powinny być prowadzone.

      W Czechach był co najmniej jeden duży sukces, który został osiągnięty w sposób zgodny z nowszymi zaleceniami EFSA (sekcja 3.1.1.5) i poszło szybciej niż w 40 lat, więc wydaje się, że one są ok, chociaż tutaj też przeniesienie tego na sytuację w PL jest trudne. Niemniej wg. najlepszej aktualnej wiedzy, polowania mogą przyczynić się do zastopowania epidemii.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Życie pięknie zaskakuje. Kiedyś mocno się zajmowałem "oraniem lewaków", aż w końcu... sam się nim stałem :)

    Podziękowanie za oświecenie wszystkim użytkownikom tagu #neuropa - good job!

    #4konserwy - na moim przykładzie jest jeszcze dla was nadzieja na przejście na jasną (lewą) stronę mocy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    Wymyśliłem tak z nienacka, śmieszne i zabawne trochę w sumie kodowanie lub szyfrowanie. Kwestia podejścia chyba.

    Ciekawe na ile ktoś wpadnie jak to działa i zdekoduje ciągi znaków na końcu lub obmyśli metodę jak to działa

    Tutaj przykładowo zakodowane wyrazy (tylko wyrazy ponieważ dla samych wyrazów to zaimpementowałem):

    (Jak coś to postaram się odpowiedzieć na pytania lub zakodować wyrazy, które napiszecie (obsługiwane są tylko małe litery od a do ż (35 liter))

    Podpowiedź:

    pokaż spoiler Pewne ciągi raczej zdradzają do pewnego stopnia metodę. Trochę kwestia ich odnalezienia czy coś.


    stefanbanach 8 19 28 22 14 14 32 30 30 13 13 10

    marekbożejko 23 7 7 19 13 0 33 14 15 9 32 19

    wykop 7 14 18 5 21

    wykopwykop 14 21 25 12 28 7 14 18 5 21

    wykopwykopy 10 17 21 8 24 3 10 14 1 17 31

    żaba 1 2 2 0

    inicjatywa 34 23 6 30 27 15 15 24 28 0

    główkowanie 26 17 2 17 24 11 27 34 34 17 6

    9 16 10 31 12 30 30 14 29 32 23 23 30 17 26 6 18 12 3 10 34 28 5 8 12 31

    16 25 2 17 5 27 26

    25 12 19 19 14 26 26

    21 18 18 3 32 6

    2 25 19 30 4 33 8 11 18 22 19 8 1 4 1

    #kryptografia #hacking #matematyka
    pokaż całość

  •  

    Wykop.pl, opowiem Wam dzisiaj, dlaczego istnieją ruchy antyszczepionkowe. I dlaczego więcej ma to wspólnego z filozofią niż z Jerzym Ziębą.
    Piszę to jako osoba związana z środowiskiem naukowym, w akcie desperacji. Piszę to tutaj, ponieważ może przeczytają to trzy osoby, w tym jedna, której siła sprawcza będzie większa od mojej. Może przypomnę chociaż jednemu lekarzowi o istotności aspektu, który jest istotny, a na drodze porzucania humanizmu w nauce medycznej zapomniany. Tyle gwoli wstępu.

    Ruchy antyszczepionkowe zna każdy i o ile środowisko naukowe powinno charakteryzować się przede wszystkim szukaniem przyczyn problemów i zjawisk, do tego problemu podchodzi precedensowo. Czyli tak naprawdę nie podchodzi w ogóle.

    pokaż spoiler Pobieżne próby wnioskowania opierają się zwykle na:
    1. "Głupim społeczeństwie, które łyknie wszystko" (Racja, ale nie tak samo - dlaczego społeczeństwo tak masowo nie bojkotuje - przykład pierwszy z brzegu - obowiązku szkolnego z, narzuconym w końcu, systemem edukacji? Taki pomysł się nigdy nie pojawił? Z jakiego powodu niektóre aspekty antynauki zyskują poklask większy od innych?)
    2. "Biednych rodzicach, które zrobią wszystko w obliczu chorób swoich dzieci" (Dlaczego więc antyszczepionkowcy często najpierw zostają aktywnymi antyszczepionkowcami, a dopiero później dorabiają się potomstwa? Co daje im energię, aby - mimo, że ich dzieci są już niezaszczepione i "bezpiecznie" - nadal walczyć tak usilnie o sprawę, która już ich bezpośrednio nie dotyczy?)
    3. "Mamią ich autorytety dysponujące dużymi pieniędzmi" (Większość dużych biznesów dysponuje dużymi pieniędzmi. Większość ruchów ma swoje autorytety. Większość pseudoautorytetów jest bardzo charyzmatycznymi ludźmi. Czemu akurat Zięba?)
    Kiepskie próby jak na niezłomnie dążące do obiektywnej prawdy środowisko naukowe.


    Tak naprawdę odpowiedzi na pytanie wcale nie trzeba szukać, co więcej, odpowiedź padła daleko zanim pytanie zostało sformułowane. A padła z ust (pióra) Fryderyka Nietzschego w po raz pierwszy użytym sformułowaniu „Gott ist tot”, w którym - wbrew obiegowej opinii - nie było ani krzty triumfu.

    Bóg umarł! Bóg nie żyje! Myśmy go zabili! Jakże się pocieszymy, mordercy nad mordercami? Najświętsze i najmożniejsze, co świat dotąd posiadał, krwią spłynęło pod naszymi nożami – kto zetrze z nas tę krew? Jakaż woda obmyć by nas mogła?
    Zanim skończysz czytać ten wpis - również jestem niewierząca. Zanim skończyć czytać Nietzschego - tak, on również był niewierzący. Nie mowa o tym.
    Nietzsche zajmował się religią i nihilizmem (uwaga, Nietzsche nie był nihilistą!) w kontekście głównie moralnym, ale przy okazji zaznaczył ludzką potrzebę metafizyki, która nie znajduje już oparcia w poddanej naukowej wiwisekcji, a potem "przeanalizowanej" i w końcu upadłej religii. Nihilizm wkroczył do świata głównymi drzwiami i rozgościł się w umysłach uczonych, odmieniających go przez wszystkie przypadki.

    Stoimy więc jako ludzie w momencie historii, w którym rzeczywistości nie okrywa już nic pozwalającego nam spać spokojnie, przekonanym o sensie, o Matce Ziemi kołyszącej nas do snu, o bogach obiecujących wieczne życie dla najwierniejszych wyznawców, w zachodniej cywilizacji nie trzyma nas nawet do kupy azjatycka kolektywna powinność czy prymitywna potrzeba zapewnienia sobie środków do przetrwania. Jeśli pozostało coś z religii, to dla większości "wierzących" jest to powierzchowne i wypełniane z poczuciem kolejnego przyziemnego obowiązku czynności niewypełniające nawet po części potrzeby zracjonalizowania życia, potrzeby usprawiedliwienia własnego istnienia.
    Nic teraz.
    Nic po śmierci.
    Podmuch alogicznych sił kierujących naszym życiem w nijak niedającym się określić kierunku, niesprawiedliwy i przede wszystkim niekontrolowany.

    A teraz odpowiadam.
    Dlaczego istnieją ruchy antyszczepionkowe? Z powodu kontroli.
    Dlaczego istnieje pseudonauka? Z powodu kontroli.
    Poczucie braku kontroli jest bardzo pokrewne do braku sensu i - jeśli należysz do środowiska naukowego - nie myśl, że radzisz sobie z tym zagadnieniem lepiej. Ludzkość niemal oddaje się w ręce nauki dającej nam przynajmniej namiastki kontroli. Jesteś lekarzem. Masz objawy grypy. Zdajesz sobie sprawę z tego, że są to objawy grypy, mierzysz temperaturę, wiesz, jakie leki przyjąć, prawdopodobnie zaszczepiłeś się przed sezonem grypowym i zdajesz sobie sprawę, że ryzyko ciężkich powikłań jest stosunkowo niewielkie. Ale jest. I choć jest, to jesteś spokojny, bo wiesz, że masz wiedzę, zrobiłeś wszystko, co byłeś w stanie w tym momencie zrobić i masz poczucie kontroli.

    Jak bardzo (po tym całym, przydługim wstępie) dziwi Cię więc to, że osoba, która ma objawy choroby i:
    1. Wie, że nie jest to zły duch, który szaman musi wypędzić z jej ciała (sprawczość -> kontrola)
    2. Wie, że nie jest to zemsta boga za wcześniejsze winy, za które mogłaby pokutować lub złożyć ofiarę (sprawczość -> kontrola)
    3. Nie jest w żaden sposób przystosowana do stawania oko w oko z nieznaną "siłą" (chorobą), której nie kontroluje, nie rozumie i nie ma na horyzoncie żadnego dodającego jej nadziei oręża do walki z nieznanym
    .... ucieka w w pseudonaukę?

    Czy tak daleko medycyna zatraciła w sobie element humanizmu, że nie stara się nawet zrozumieć, że w obecnych czasach człowiek bezsilny wobec chorób i nieumiejący już z biegiem czasu, historii i upadkiem wszystkich wcześniejszych mitów wytłumaczyć sobie rzeczywistości w żaden inny sposób również chce - mimo braków podstaw - uciec się do nauki? Uciec się do nauki jakkolwiek, tak, jak ją rozumie?
    Uciec się do nauki nie z umiłowania nauki, ale dla jakiegokolwiek wytłumaczenia rzeczywistości? Uciec się do nauki pokracznej, wychodzącej naprzeciw desperacji zwykłego zjadacza chleba, tłumaczącej mu zjawiska na łopatologicznym poziomie, tak, aby dać im jakiekolwiek narzędzie przeciwstawiające się ich bezsilności?

    W końcu:
    Czy dla takiego pozostawionego w niezrozumiałym bezsensie człowieka nie byłaby wręcz upragniona myśl, że ten sens gdzieś istnieje? Że istnieje gdzieś chowany przez lekarzy, przez ludzi, którzy mieliby jakikolwiek interes w tym, aby ten sens chować przed zwykłym człowiekiem - znów łopatologicznie wnioskując - dla własnych zysków? Że gdzieś za murami firm farmaceutycznych i w umysłach lekarzy istnieje jakiekolwiek uzasadnienie działających na świecie sił i wystarczy bunt, wystarczy siła "zwykłych" ludzi, aby ten ich utracony sens i kontrolę odzyskać? Czy ta myśl, nawet mimo wrogości wobec środowiska medycznego - nie jest wręcz ubłagana, gdy ewentualnością jest... nic?

    Dlatego istnieją ruchy antyszczepionkowe.

    #nauka #lekarz #medycyna #antyszczepionkowcy #filozofia #religia #przemyslenia
    pokaż całość

  •  

    Czy warto jeszcze w XXI wieku czytać książki?

    W końcu nie od dziś "nikt nic nie czyta, a jeśli czyta, to nic nie rozumie, a jeśli nawet rozumie, to nic nie pamięta.". A współcześnie do tego mamy ultra dynamiczny świat i mnóstwo skrótowców pod ręką - artykuły, vlogi, "5 minute videos", Reddit, Wykop. Po co ten książkowy fetysz? To w końcu tylko forma przekazywania wiedzy, nie? Nie każdy musi lubić czytać.

    Ano nie do końca. Pominę książki z fabułą, bo to trochę osobna (też pożyteczna, ale w inny sposób) kategoria i skupię się na literaturze faktu. Otóż uważam, że krótkie formy nigdy nie dorównają książkom. W dzieciństwie i wczesnej młodości czytałem na tony, potem - jak myślę wielu - praktycznie przestałem, a od paru lat znowu do tego wróciłem i mam na ten temat parę przemyśleń.

    Dobra książka to efekt wytężonego wysiłku kogoś najprawdopodobniej inteligentniejszego i mądrzejszego niż Ty czy ja przez co najmniej parę miesięcy, częściej parę lat, czasem całe życie. Ktoś "poświęcił się" (oczywiście nie za darmo), by zdać Wam jak najlepszą relację z danego tematu. Jeśli spotka się to z Waszą skupioną uwagą, paroma czy paronastoma godzinami z wyciszonym telefonem i bez nieustannego zmieniania kontekstu, ciężko sobie wyobrazić coś bardziej efektywnego i rozwijającego.

    Ale to nie tylko to. Działają tu też insze siły, np. ekonomia. Ludzie obeznani w temacie (np. Orliński na swoim blogu) nie ukrywają, że jakkolwiek prasa papierowa ma się coraz gorzej, bo żeby się opłacała, trzeba mieć dziesiątki albo setki tysięcy czytelników, to książka sprzedana już w 10 tys. egzemplarzy daje utrzymanie autorowi i wydawnictwu. Książki bardziej pasują do "świata nisz" niż Internet.

    Muszę się przyznać, że miałem niezłą satysfakcję, że wrzucane przeze mnie wpisy w tagach o książkach Krasowskiego o historii polityki w III RP ( #historiapolitycznaiiirp ) i - początkowo - oparty na książce Balinta Magyara tag o Węgrzech ( #postkomunistycznepanstwomafijne ), podobnie jak różne wrzutki z książek w temacie, cieszyły się relatywnie (jak na tematykę) dużym powodzeniem. Niby dziesiątki albo setki osób pod #4konserwy i #neuropa siedzą tutaj i śledzą na bieżąco wszelkie informacje, jakie się pojawiają w sieci, a jednak cytaty z książek wydanych nawet parę lat temu wniosły do dyskusji coś ożywczego i szerzej nieznanego.

    Bo "mądrość internetowa" jest dość płytka i polega na wałkowaniu tych samych tematów z tych samych źródeł w kółko. Tak jak uczący się o korwinizmie Wykopowicz jeszcze parę lat temu wkurzał się na "telewizyjny mainstream" swoich rodziców, tak internetowe sieci społecznościowe dorobiły się tej samej papki, tyle że tym razem "alternatywnej".

    Tak więc gorąco zachęcam do zmiany diety. Jeśli nie czytacie za dużo, albo mieliście przerwę, to uczciwie ostrzegam, że na początku będzie ciężko i zniechęcająco. To dobrze! Dobre rzeczy nie są łatwe. Wybierzcie sobie zatem coś w miarę lekkiego na początek, żeby się nie zniechęcić, bo nie ma nic gorszego niż ciężka książka, która nie porywa. Nie ma co chwytać się za podręczniki, książki "popularno-" też mogą być na poziomie, a jednocześnie strwane. Może kupcie sobie Kindla, chyba że wolicie papier, co też jest OK. Książki są tanie, a często nawet "darmowe". Możecie też np. czytać po angielsku i będą dwie pieczenie na jednym ogniu.

    Pozostaje jeszcze pytanie, co konkretnie czytać. Na pewno nie Ziębę, Danikena itd. :). Szkoda sobie zapychać głowę tym, co i tak macie za darmo w Internecie. Parę rekomendacji mam w swoim profilu. Cóż, może po prostu czytajcie w tematach, które Was interesują? Na pewno się coś znajdzie. Ważne żeby wybierać rzeczy jakoś zweryfikowane i godne spędzenia z nimi czasu.

    W epoce buntu przeciwko autorytetom pewnie tradycyjnie mi się dostanie za lemingozę, ale dobre dzienniki czy tygodniki może najbardziej się właśnie przydają do tego, żeby wyłapać przy ich pomocy nowości na rynku wydawniczym. Magazyny "Wyborczej", The Economist, NY Times, itp. często piszą o głośnych książkach. Jeśli kogoś interesują tematy "okołopolityczne" to może śledzić rekomendacje i wywiady w pasującym mu ideologicznie think tanku. A w niszach pomocne będą fora/reddity/grupy/itp.

    Oczywiście, dobry wykład uniwersytecki (taki, co ma jakiś program i co się go słucha 12 godzin) jest niezłym substytutem. Uniwersytety z ligi bluszczowej wydały tego mnóstwo. Polecam też wykłady "Great courses", najlepszy chyba o starożytnym Egipcie :). Moje marzenie to żeby każdy na Wykopie wypowiadający się w tematach politycznych przesłuchał wykładów światowej sławy filozofa polityki, prof. Sandela z Harvardu. Gdyby dyskutanci wiedzieli co to utylitaryzm, a co deontologia i co w temacie miał do powiedzenia Arystoteles, to byłoby tu dużo bardziej cywilizowanie.

    Tak się oczywiście nie stanie, ale każdy może przynajmniej zadbać o swój ogródek we własnej głowie.

    #ksiazki #rozwojosobisty i trochę nieśmiało #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Mireczki, ruszam z nowym tagiem #mordercyateizmu gdzie będę opisywać historie ateistycznych morderców. Zapraszam do obserwowania lub czarnolistowania.

    Dodaję jeszcze raz. A co do ateistów, którzy muszą usilnie tu komentować, jak to taki śmieszny tag to dodajcie go na czarną listę i wracajcie na swoje tagi # pedofilewiary czy # mordercychrystusa, bo te już przecież nie są takie śmieszne.

    5 listopada 2017 roku w kościele baptystów w Sutherland Springs w USA miała miejsce strzelanina. Devin Patrick Kelley zabił 26 i ranił 20 modlących się osób. „Ofiary tej najbardziej krwawej strzelaniny spowodowanej przez pojedynczego osobnika w historii Teksasu miały od 5 do 72 lat” – powiedział, z trudem panując nad swoim głosem, Greg Abbott, gubernator tego stanu. Wśród ofiar śmiertelnych jest 14-letnia córka pastora zboru i kobieta w ciąży.

    Jego znajomi oznajmili, że nienawidził religijnych ludzi. Brytyjski "Daily Mail" przedstawia go jako "wyrzutka", który "głosił swój ateizm" w Internecie. Cytuje jego byłych kolegów i koleżanki ze szkoły. Mówią oni, że Devin był "dziwny" i "szalony". - Był pierwszym ateistą, jakiego spotkałem - mówi o nim Patrick Boyce, który chodził z nim do szkoły średniej Braunfels. Z kolei Nina Rose Nava, również jego była koleżanka, napisała na Facebooku: "Jestem w kompletnym szoku. Dopiero co usunęłam go z Facebooka, bo nie podobały mi się jego posty. Zawsze mówił o tym, że ludzie wierzący w Boga są głupi i starał się głosić swój ateizm". Anonimowy uczeń: "Niedawno dodał mnie do znajomych na Facebooku. Przyjąłem zaproszenie, bo razem uczęszczaliśmy do szkoły. Ilekroć widziałem go na tablicy, udostępniał rzeczy dotyczące broni i bycia ateistą" - stwierdził.

    W latach 2010-2014 był zatrudniony w bazie US Air Force. Jednak w maju 2014 roku został stamtąd zwolniony za nieodpowiednie zachowanie. W czasie popełniania zbrodni miał na sobie kamizelkę kuloodporną i był ubrany na czarno, poinformował Freeman Martin, zastępca dyrektora bezpieczeństwa publicznego Teksasu. Napastnik był uzbrojony w karabin półautomatyczny marki Ruger.

    Zginął ścigany przez dwóch świadków zdarzenia. Jeden z nich – Stephen Willeford – gdy usłyszał strzały w pobliskim kościele, chwycił legalnie posiadaną przez siebie broń i ruszył na pomoc. Pomiędzy mężczyznami wywiązała się strzelanina. W jej trakcie napastnik porzucił trzymaną broń, uciekł z kościoła, wsiadł do samochodu i zaczął uciekać. Willeford z bronią w ręku ruszył w pościg za mordercą samochodem prowadzonym przez innego członka lokalnej społeczności. Morderca wypadł z drogi w mieście New Berlin, 20 kilometrów od miejsca strzelaniny. Przybyli na miejsce policjanci stwierdzili zgon Kelleya.

    #usa #bekazateistow #ciekawostki #bron #mordercy #4konserwy #bekazlewactwa #zbrodnia #kryminalne
    pokaż całość

  •  

    W filmie poniżej, impactor bardzo fajnie (między innymi) wyjaśnia, jak wg niego powinna wyglądać kategoryzacja osób wierzących i niewierzących. Gdzieś tam na jego blogu można znaleźć metaforę, która pomaga to zrozumieć.
    Metafora:
    Na scenę wychodzi mężczyzna. Kładzie cylinder na stole i mówi, że są w nim różnokolorowe kulki. Po czym wkłada rękę do cylindra i mówi, że trzyma w ręku jedną z tych kulek.
    Na widowni siedzi 5 ludzi, którzy mówią:
    1. wierzę i wiem, że trzyma kulkę niebieską.
    2. wierzę, że to kulka niebieska ale nie wiem na pewno.
    3. Nie wiemy jaką kulkę trzyma, bo brak danych i nie ma jak tego sprawdzić (rzecz niefalsyfikowalna)
    4. Wierzę, że to na pewno nie jest kulka niebieska, ale nie mam wiedzy na ten temat.
    5. Wierzę i wiem na pewno, że nie jest to kulka niebieska.

    Na tej podstawie oraz na tym co oznaczają przedrostki i słówka z greckiego (a- - bez, anty- - kontr, gnostycyzm - wiedza), wywnioskował następujące:

    1. Teista gnostyk (twierdzi, że ma wiarę i wiedzę o istnieniu boga)
    2. Teista agnostyk (twierdzi, że ma wiarę i nie ma wiedzy o istnieniu boga)
    3. Ateista (nie ma wiary ni wiedzy i nic nie sugeruje o istnieniu lub nieistnieniu boga - najbardziej neutralna i bezpieczna pozycja)
    4. Antyteista agnostyk (ma wiarę, że boga nie ma, ale brak mu wiedzy na ten temat)
    5 Antyteista gnostyk (ma wiarę i twierdzi, ze wie na pewno, ze boga nie ma)

    Przy czym twierdzi, że pod względem logiki, tylko ateista może, się obronić, bo niczego nie twierdzi, w przeciwieństwie do reszty, gdzie ich twierdzenia są logicznie pozytywne... czy jakoś tak. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale taki podział mi się podoba. Taki symetryczny i elegancki :)

    #ateizm #religia #filozofia #agnostycyzm
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      cały dział „Ⅶa. Argumenty apologetyczne”

      @impactor: Chciałeś się pochwalić, że przez lata pisania głupot po necie nie chciało Ci się nawet sięgnąć po żadną literaturę źródłową dot. dyskutowanych przez Cb argumentów czy co? Przykładowo próbujesz obalać argument kalām na podstawie wpisu jakiegoś randoma w necie, bez sięgnięcia do Craiga i konkludujesz:

      [a]utor najpierw stworzył regułę, że nic nie może istnieć wiecznie, ani nic nie może samo się stworzyć, po czym natychmiast złamał założoną przez siebie regułę postacią „osobowego stwórcy”

      co sugeruje, że nigdy nie poszukałeś nawet żadnej wersji argumentu kosmologicznego w literaturze filozoficznej; w przeciwnym przypadku nie przyszłoby Ci do głowy, że któryś z tych argumentów mógłby zakładać regułę, że nic nie może istnieć wiecznie. Podobnie widać, że nie masz pojęcia nawet w przybliżeniu jak wygląda argument kalām, ponieważ nie potrafiłeś wyłapać, że autor linkowanego wątku — najwyraźniej też znający kalām z trzeciej ręki_ — nieopatrznie połączył część dedukcyjną argumentu z częścią opartą na analizie pojęciowej; analizie pojęciowej nie możesz natomiast zarzucić non sequitur, ponieważ nie jest dedukcyjna. Cała Twoja krytyka, z jaką się spotkałem ma podobne problemy — jest to krytyka kogoś, kto nie zna argumentów, które próbuje obalać.

      @Croce, flirtując z solipsyzmem, proponuje tutaj myśl „ponieważ niczego nie możemy być pewni w 100%, to znaczy że wszystko jest równie wiarygodne”

      @impactor: Mam propozycję — jak chcesz na coś odpowiadać, to przeczytaj to najpierw ze trzy razy, zastanów się co autor mógł mieć na myśli, spróbuj to odnieść do kontekstu, w którym zostało wypowiedziane, etc. Bo jeżeli udało Ci się z mojej wypowiedzi zrozumieć, że wszystko jest równie wiarygodne, to Tw problem jest dużo głębiej niż w skrajnym intelektualnym lenistwie, które uniemożliwia Ci zapoznanie się z jakimś tekstem Craiga, jak komentujesz argument kalām, albo z tekstami Pascala jak komentujesz jego zakład, albo przejrzenie książek historyków zajmujących się historią ST zanim postanowisz propagować pseudonaukowe Christ myth theory wbrew konsensusowi pomimo braku wiedzy o metodach nauk historycznych.

      W mojej wypowiedzi nie ma nic takiego, czego próbujesz się w niej dopatrzyć — jeżeli ktoś chciałby skonstruować epistemologię, która jest oparta na odrzucaniu twierdzeń, które są niefalsyfikowalne z założenia i chciałby powiedzieć, że pod względem logiki bronią się tylko stanowiska spełniające takie kryterium, to musiałby twierdzić że pod względem logiki nie broni się logika, probabilistyka, twierdzenie o innych umysłach czy też samo kryterium falsyfikacji. Kwestia nie jest w tym, czy są pewne, tylko w tym czy są falsyfikowalne — jest to odpowiedź na to, co zostało napisane wyżej, a nie na Tw filmik, którego zresztą nie oglądałem.

      Trudno mi do końca zrekonstruować Tw tok rozumowania, ale jeżeli opiera się na tym, co zreferował @jan_zwyklak, czyli na podziale na wiarę i wiedzę, i ta wiedza miałaby się charakteryzować tym, że coś się uważa na pewno, a wiara że jest się tylko przekonanym na, powiedzmy, ileś tam procent, to nie ma żadnej istotnej różnicy pomiędzy tak zdefiniowanym antyteizmem a ateizmem — i w tym, i w tym przypadku mamy przekonanie „Bóg nie istnieje”, tylko w drugim się je określa jako mniej pewne; i w tym, i w tym też wypada mieć jakieś uzasadnienie, skoro już się uważa, że tylko properly basic beliefs nie wymagają uzasadnień, a twierdzenia o Bogu nie są properly basic.

      Dalej, to nie jest tak — przynajmniej w klasycznym rozumieniu, ale skoro sobie przedefiniowałeś już „ateizm”, to nwm jak u Cb — że properly basic beliefs mają nie mieć uzasadnień, tylko tak że te uzasadnienia są nieinferencyjne. Słówko properly dotyczy właśnie tego, że przekonanie powinno być uzasadnione, a basic że to uzasadnienie jest, powiedzmy, niedoksastyczne. Tj. w uproszczeniu, że nie opiera się na innych przekonaniach. Bardzo wątpię w to, żeby dla kogoś probabilistyka czy też kryterium falsyfikacji były basic beliefs.

      Properly basic beliefs można więc w bardzo dużym uproszczeniu rozumieć jako rzeczy, które są oczywiste, coś co narzuca się samo przez się, a więc coś co można wiedzieć w wyniku czegoś, co nie wymaga procesu inferencji, ale jednak w jakiś sposób uzasadnia przekonanie. Nietrudno zgadnąć, że są teistyczni filozofowie, którzy uważają że properly basic jest przekonanie o istnieniu Boga.

      Co więcej – nie istnieje wiedza absolutnie pewna. Aby wierzenie kwalifikowało się do wiedzy, musi być ono jedynie dostatecznie dobrze uzasadnione

      Bardzo fajnie, ale w takim razie Twoj podział — jeżeli wygląda tak, jak przywołał OP — nie ma żadnego sensu.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Co zrobić by konkurencja ekonomiczna była wyrównana, sprawiedliwa, po wiekach "grabieżczej fazie rozwoju ludzkości" jak mawiał znany ekonomista Veblen?
    Szejk ma ropę bo ją zagrabił i cieżko szaremu człowiekowi z takim szejkiem jakkolwiek konkurować i to nie tylko w wymiarze ekonomicznym.
    #ekonomia #filozofia #pytanie

  •  

    O teizmie i ateizmie wie prawie każdy. Niektórzy wiedzą również, czym jest agnostycyzm, choć okazuje się, że stanowisko to nie ma zbyt wiele wspólnego z dwoma, które wymieniłem wcześniej. A czym jest deizm, panteizm czy panenteizm? I dlaczego komunizm można uznać za religię? O tym wszystkim w dzisiejszym odcinku przybornika filozoficznego, w którym omawiam, jakie stanowisko można zająć przy odpowiedzi na pytanie o istnienie Boga. Zero argumentowania za i przeciw (choć zbieram się, żeby i o nich opowiedzieć). Na razie szykuję grunt pod tę niełatwą debatę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #religia #filozofia #ateizm #youtube #tworczoscwlasna no i fani #bekazkatoli też coś tutaj znajdą
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      poprzeczkę można podnosić w nieskończoność, zaś dopóki nie podniesie jej się na maksymalny poziom, którego nie da się osiągnąć, to nie ma mowy o dowodzie na rzecz nieistnienia.

      @JackTheDevil90: tylko że tak samo jest z dowodami na istnienie — wszystko to, co piszesz nie uzasadnia żadnej asymetrii

      równoważności takich wyrażeń jak P -> Q i ~(PvQ),

      @JackTheDevil90: te wyrażenia nie są równoważne
      pokaż całość

    •  

      wystarczy odróżniać zdania z asercją z parzystymi negacjami lub bez nich oraz zdania z negacją z nieparzystą liczbą negacji.

      @JackTheDevil90: nie wystarczy, ponieważ w interesujących nas przypadkach nieistnienie można utożsamić z pustością pewnego zbioru, a tę wyrazić bez negacji. Co więcej zdanie „nie istnieje King Kong na Pałacu Kultury” można wyrazić jako pozytywne „istnieje Pałac Kultury wolny od King Kongów”. Jeżeli jest jakaś asymetria pomiędzy negatywnymi a pozytywnymi zdaniami, to musiałaby przede wszystkim w bardzo egzotyczny sposób oddzielać jedne od drugich pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

    •  

      A to czy nasze doświadczenia są prawdziwe, czy żyjemy w symulacji czy świat jest efektem czyjegoś umysłu to nie ma znaczenia

      @Cinkito: Nwm, jak np miałbym urojenia i byś je wykorzystał, żeby mi wmówić, że mnie uderzyłeś kamieniem, a tak naprawdę to była tylko Tw ręka, to raczej kamień nie istnieje.

      Opisujemy rzeczywistość, a nie tworzymy ją za pomocą tego opisu

      @Cinkito: Nie mam pojęcia, co by to miało mieć do tego, co pisałem. Jeżeli opisujesz coś z użyciem jakiegoś narzędzia, to musisz założyć, że to narzędzie nadaje się do opisu tego czegoś. Jeżeli opisujesz przyrodę z użyciem matematyki, to potrzebujesz założyć, że przyroda jest matematyzowalna. Podobnie jeżeli coś opisujesz, to musisz założyć, że w ogóle da się to opisać, tzn że istnieje jakiś sposób poznania tego i że to coś zachowuje się zgodnie z jakimiś logicznymi regułami, które da się odkryć — jeżeli ten sposób to jakieś „rozumowe” metody, to potrzebujesz założenia, że świat jest inteligibilny.

      jeśli nie widzisz różnicy między udowadnianiem Boga za pomocą filozofii, a udowadnianiem i opisywaniem rzeczy za pomocą matematycznych czy fizycznych równań

      @Cinkito: Są różnice między jednym a drugim, ale nie ma takiej różnicy, która by była istotna w odniesieniu do tego, co wcześniej napisałeś — tj. że argumenty filozoficzne w kwestii istnienia Boga, kiedyś się muszą sprowadzić do „bo tak” i że to miałby być problem.
      pokaż całość

    •  

      napisałem wprost że da się naukowo udowodnić jego istnienie,

      @Cinkito: no tak, napisałeś że da się naukowo udowodnić istnienie kamienia „bo tak”

      To nie jest tak, że my sobie wymyśliliśmy naukę do opisu przyrody i praw fizyki, to działa dokładnie w drugą stronę. Na podstawie obserwacji przyrody jesteśmy w stanie wyciągnąć wnioski i opisać to co widzimy

      @Cinkito: nie rozumiem za bardzo czemu Twoim zdaniem to jest „w drugą stronę” — w drugą to by było jakbyśmy wymyślili przyrodę do opisu nauki, a nie jak na podstawie przyrody stworzyliśmy język nauki żeby opisać tę pierwszą. To nie ma zresztą specjalnie znaczenia, bo dalej próba opisania świata z użyciem matematyki wymaga założenia o matematyzowalności i inteligibilności — to się nie zmienia niezależnie od tego czy matematyka jest „z doświadczenia” czy a priori

      opierałby się na tej samej matematyce. Ich prawa fizyki mogłoby być bardziej uniwersalne ale nadal byłyby takie same jak nasze

      @Cinkito: to są tylko Twoje założenia i bynajmniej nie są to twierdzenia naukowe, tylko filozoficzne

      W przypadku matematyki jedynym "bo tak" do jakiego możesz sprowadzić kwestię jest "bo tak działa świat"

      @Cinkito: opowiedziałbyś np jakie mechanizmy działania świata umożliwiają paradoksalny rozkład kuli?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (54)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Croce

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)