•  

    Mirki co robicie jak nie macie motywacji by coś zrobić? Ja ciągle myślę o rzeczach, które muszę zrobić ale ich nie robię. Nie potrafię wejść w ten tryb aktywności, od dłuższego czasu wegetuję ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #gownowpis #depresja #przegryw

  •  

    Witam( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Metin2.pl to jest prawdziwy festiwal męskiego spierdolenia. Z punktu widzenia dziewczyny.
    Zaczęło się 8 lat temu, gdy miałam 11 lat i wyczaiłam "super mmo z dalekiego wschodu'', zrobiłam sobie cycatą szamankę i poszłam na dzikie psy. Nie mogło obejść się bez młodocianych stulei ; "bendziesz mojom dziefczynom???1?'' los chciał, że akurat w momencie zadanego pytania do pokoju musiał wbić ojciec. Więc wypierdolił metina w kosmos i zakazał wszelkiego rodzaju gier online do odwołania. I powiedział, że mam przejebane jak w czołgu ruskim. Na kilka lat zapomniałam o metinie, chociaż zawsze gdzieś z tyłu głowy przyświecał mi cel, żeby zagrać ponownie. Taki zakazany owoc. W 2014 zaczęło się na dobre( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Najpierw była ninja, totalny brak rozgarnięcia w czymkolwiek, ale obczajenie co i jak nie zajęło mi dużo czasu.
    Zaczynałam od zera z przeświadczeniem,,po chuj mi te skile nie wiem jak to sie robi bede grac normalnie xd'' a skończyłam w momencie gdy osiągnęłam kosmiczny poziom, a cały IS był mój, za hajs matki. Był szacunek w m1, jak biologa kocham. Kobiety grające na Negrosie można było policzyć na palcach jednej ręki, więc atencja mocno # jednadziewczynawgildii ogólnie leciała masa tekstów o darmowy exp, itemki. Niestety nie dostrzegałam jak mocno przez to wszystko opuściłam się w nauce i ogólnie kurwa życiu towarzyskim :( całe wakacje spędzone przed kompem, zaczynałam mylić rzeczywistość z grą. Pamiętam jak zawsze z góry traktowałam wszystkie cioty na niskich levelach, za to na tych co mieli 95+ spoglądałam niczym groupie, która ma mokro w gaciach. Zdrowy rozsądek przestawał działać, okłamywałam siebie że ten zajebisty sura z trutą 40sr i w seksi kostiumie policjanta wcale nie jest grubym andrzejem z odleżynami od siedzenia w piwnicy ( ͡° ʖ̯ ͡°) Przez pewnien okres czasu grałam nawet jako facet, żeby skupić się na expieniu itd a nie jakiś flirtach z grubasami. Oczywiście nie wytrzymałam długo bo wygadałam jakiemuś normikowi co się z nim zaprzyjaźniłam.
    Prawdziwa historia zaczęła się gdy wstąpiłam do gildii HappyPills jak ja ich kurwa okłamywałam, kilku kolesi podobno studiowali razem wydział typowo męski, wydawało mi się że są spoko, chociaż trochę cioty, ale przyćmiewał to 99lv lidera, więc było na co popatrzeć jak proponowałam pvp a on brał mnie od tyłu trutą na P xdd Czesto chodziliśmy na randki do red lasu, zabierał mnie dropić rękawice a ja po prostu cieszyłam się, że jest tak romantycznie xd Jedyne co działo się w tej gildii to wspólne łowienie ryb, jakieś DT od czasu do czasu. No i walka o atencję jedynej różowej. Nadal łezka się w oku kręci, myślę że oni wciskali mi kit tak samo jak ja im ( ͡° ͜ʖ ͡°) Z jednym tak się zakumplowałam, że nawet wysłałam mu swoje zdj na gg xd on oczywiście nie odesłał swojego "bo ciemno w pokoju". Jak doszło do tego że kupiłam jednorożca z IS za 100zł, uznałam że to już przegięcie i na jakiś czas rzuciłam m2. Ostatnią już przygodą była gra na Tasmanii, o tak, nowy serwer i nowe możliwości ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jako totalna anonka zaczęłam grę jako ninja archer, tylko tym razem jakoś nie mogłam znaleźć znajomych, nie było tam nawet żadnej dziewczyny, a sentyment pozostał. Dropiłam więc wierzchy w m2 czekając na lepsze jutro. Zdarzało się, że wybierałam się do lochów małp po medale albo podczepiać się do dt robionego przez smerfów. Ogólnie to Shinsoo for life.
    Raz w życiu udało mi się na coś oszczędzić. Zagryzając zęby uzbierałam 120kk na riba 40 sr, wyobraźcie sobie moją radość gdy miałam najlepszą broń klasy średniej na serwie ( chociaż jeden gościu miał 47sr, wujek pewnie GM). Stojąc pod ścianą w DT jak posłuszna, dobra żona, czekałam aż mój towarzysz z pt ubije ripera. Może i bym wróciła do tamtego świata i do tej spierdolonej muzyki z m2 ale mam świadomość, że teraz większość gra na privach, a i tylu adoratorów tam nie znajdę ( ͡° ͜ʖ ͡°) M2pl ma niepowtarzalny klimat, ale serwer umiera podtrzymywany przez desperatów co się cieszą że są w topce ale prawda jest taka że ktoś musi, bo nie ma komu.
    Jeszcze w tym roku przejadę się na moim koniu 2/h poexpić na polankę albo podropić fmsy z bestów na BO (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    #gry #przegryw #metin2 #gownowpis #przemyslenia #heheszki
    pokaż całość

    •  

      @Crybaby: @Ponczo88: Tej misji na której można było odbierać nagrodę potem wylogować się i znowu odbierać? Podobno ludzie którzy wydawali hajs na IS, a korzystali z błędu nie dostali bana. Ja niestety też dostałem na monastyrze woj body 64lvl shinso <3, ech wtedy to był czasy pozdro wariaty ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: Crybaby
    •  

      @Brutuso: nie No dostali wszyscy, najpierw miała byc amnestia, ale potem pobanowali... u mnie w gildii niektórzy po 1000pln wydawali miesięcznie na IS i ban na 20 lat :D
      Eh... te nocki na których przejeżdżało sie przez teleport tylko po kase xD

      +: Brutuso
    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Pamiętam( ͡° ͜ʖ ͡°), jak byłam mniejsza to śmiałam się z ludzi, którzy chorobliwie myli ręce. Ale moje dzieciństwo i całe dorastanie było taką karuzelą śmiechu i spierdolenia, że szkoda gadać, ale o tym kiedy indziej :D
    Teraz będzie mocniej, bo o nerwicy natręctw. Zanim pójdę spać, sprawdzam gazy. Czy na pewno wszystkie są wyłączone albo czy mi się coś nie przewidziało, bo przecież jeden moment nieuwagi i wszystko wybuchnie ( tak, mam w podświadomości to że somsiad mógł zostawić włączone i i tak wszystko wybuchnie, nieważne ile razy będę sprawdzać moje), wyobraźnia działa tak, że gdy tylko gaszę światło w kuchni to kurki od gazów same się odkręcają, więc zapalam znowu, i znowu. Najgorzej jak wmówię sobie, że nawet nie wiedziałam kiedy, sama je odkręciłam, więc nie ufając swojej spierdolinie mózgowej, wracam ponownie.
    Czasami wszystkie wykonywane przeze mnie czynności przed snem trwają ponad godzinę. Następny przystanek na drodze do łóżka to drzwi wejściowe. Czy aby na pewno są zamknięte? Kręcę kluczem kila razy odchodząc i wracając, szarpiąc za klamkę i upewniając się, że nikt w nocy nie wejdzie do mojego mieszkania i mnie nie zadźga nożem gdy będę spać.
    Następnie check-out wszystkich okien, czy są pozamykane i nie ma szczelin? Przecież nocą mogą do mnie przyjść pająki albo jakieś inne potwory...a jak zawieje takim chłodem, jak w oszukać przeznaczenie to już w ogóle zesram się po pachy i nie zasnę. Najgorsze są szafy i lustra. Nie lubię wieczorem przechodzić koło luster, bo za każdym razem boję się że coś lub kogoś zobaczę w odbiciu za mną, lub zamiast mojej twarzy. Szafy to już szczyt wszystkiego, zaglądanie pod łóżko było kiedyś rutyną, teraz stało się nią zajrzenie do szafy, czy aby na pewno nikt się tam nie ukrył i nie wyjdzie w nocy.
    Po wykonaniu tych wszystkich czynności mogę spokojnie zasnąć, ale wystarczy jedna myśl, żeby zakłócić mój spokój. Wystarczy, że ją do siebie dopuszczę i już jestem cała spięta i zestresowana:
    me; ,a co jak akurat dzisiaj te gazy są jednak włączone? Przecież wystarczy jedna iskra.
    me2; nigdy nie wyjdziesz z tego gówna, trzeba walczyć małymi krokami, teraz jest ten moment, kiedy idziesz spać i budzisz się dumna z siebie, że robisz postępy.
    me; chcesz mnie przechytrzyć, ja wiem, że to WŁAŚNIE dzisiaj coś się stanie, i WŁAŚNIE dlatego że dzisiaj nie sprawdziłaś, to będzie Twoja wina.
    I chuj, lezę tam znowu tłumacząc się przed sobą, że to ostatni raz i że przezorny zawsze ubezpieczony xd japierdole
    Ogólnie taka lękliwość nie daje żyć, bo załóżmy, że robię coś na kompie, oglądam serial, gotuję obiad, cokolwiek. To w przypadku filmików itd. wmawiam sobie że muszę przewijać o parę sekund do tyłu bo jeśli tego nie zrobię to ciągle będę o tym myśleć. Jak czytam książkę, to zdarza się, że przeczytam to samo zdanie dziesięć razy, bo czuję że MUSZĘ. I cofam się do niego i znowu czytam, nawet jak już jestem parę zdań dalej xd Jak gotuję, to wszystko musi być czyste, ręce umyte milion razy i wszędzie, jak kurwa chirurg i za paznokciami i po nadgarstki i między palcami. Najgorzej jak postawię suszarkę z praniem nie w tym miejscu co zawsze i dziesięć razy w ciągu dnia potrafię mieć mini zawał i podskoczyć ,,bo ktoś tam stoi ".( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Byłam o gównianych psychiatrów, którzy zasypiali w fotelu jak im o tym mówiłam ( jebane stare kiepy), czasami zastanawiam się który to jest poziom spierdolenia nerwicowego( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #depresja #nerwica #przegryw #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    •  

      @Crybaby: o kurwa xd ale mnie twój post rozbawił :) jak tak czytałem to aż sam poczułem przez jakie męki musisz przechodzić, jak byłem mały to wyjebało u mnie w łazience bolier i później przez kilka lat mi odpierdalało podobnie do ciebie. Wyłączałem, szedłem się położyć i rozkmina... a jak kurwa jednak nie wyłączyłem i znów jebnie? aa lepiej pójdę sprawdzić xd straszna maskra ogólnie, ale później powiedziałem sobie nie i chuj, przecież nie jestem kurwa debilem, sprawdzałem przed chwilą to nie będę iść drugi raz... i tak jakoś mi samo przeszło i nie ma takich chorych akcji od 10lat może dłużej. Ale koło lustra też mam schize chodzić w nocy, za dużo horrorów xd mimo wszystko życzę ci powodzenia :D

      ps. sprawdziłaś gaz? bo jak pierdolnie to nie będzie ratunku ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @tagged: kurwa wielkie dzięki xd właśnie wszystko posprawdzałam i nawet sprawnie poszło a tu taki tekst (ʘ‿ʘ)

      +: tagged
    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Zaczęła się bezsenność, wchodzę na nowy poziom spierdolenia, ciekawe czym jeszcze mnie zaskoczy.
    #void #depresja #gownowpis

    +: Thexil
  •  

    Słuchajcie, przemyślenia na dzisiaj. Nie chciałam tego wstawiać rano bo jakbym się zagłębiła w temat od razu po otwarciu oczu, to bym jeszcze bardziej sobie samopoczucie zjebała( ͡° ʖ̯ ͡°)Wczoraj nie mogłam zasnąć i zaczęłam rozmyślać o śmierci, jak zawsze xd i tak sobie myślałam jaki to musi być rozdzierający ból gdy umrze ci ktoś bliski. Ale taki w chuj bliski nie jakaś ciotka z pod Rzecznej Puszczy ( ͡° ͜ʖ ͡°) I już nie chodzi mi o samo opuszczenie albo świadomość, że więcej tej osoby nie zobaczysz ale o ten okropny fakt że te ciepłe dłonie, które tak dobrze znałeś, ta twarz której mimika była dla ciebie już tak przewidywalna, uśmiech i oczy, to wszystko zaczyna teraz gnić jak zwykłe mięcho i zaczyna śmierdzieć jak kurczak zostawiony w lodówie na tydzień ( pewnie o wiele gorzej). W czwartym dniu licząc od zgonu ciało zaczyna wytwarzać różne obleśne rzeczy typu gazy i ropa i inne płyny co jest wynikiem początku rozkładu. Więc jak tak patrze na swoje dłonie ze świadomością że to tylko mięcho z kością ( dwa deko poprosze na zupe ), to czuję się z tym strasznie wyobcowana. Dlaczego tak wspaniały umysł ludzki stworzony został z kawałka przesiąkniętej krwią tkanki. I tak sobie myślę, że skoro posiadam świadomość to co zostanie po tym jak się rozłożę? Przecież dusza musi istnieć! ( kiedyś byłam zagorzałą przeciwniczką tej teorii), ale jeśli się zastanowić to gdyby to inny plemnik zapłodnił komórkę jajową, albo gdyby geny ułożyły się jakoś inaczej, to czy miałabym tę samą świadomość? Przecież to niemożliwe bo byłabym już innym człowiekiem! Nasuwa się więc wniosek że wartości ze sfery duchowej, które mamy w środku, głęboko w sercu są po prostu losowe. I jak tu cokolwiek wierzyć skoro nawet to kim jesteśmy stało się przypadkiem. A co jeśli bez względu na drobne zmiany genetyczne mielibyśmy taki sam charakter i temperament? Wtedy już obieram stronę teorii, która mówi że dusza istnieje. Nie jest przypadkowym fakt, że znaleźliśmy się tu i teraz, lecz idąc tropem natury dostrzegamy że zróżnicowanie genetyczne mogło zajść rozmaite. Jesteśmy więc czymś więcej niż zlepką mięcha i sumienia. Coś musi w tym być, skoro gdy się pojawiamy na świecie możemy naprawdę wiele zrobić ale i tak czeka nas smutny koniec. I co niby wtedy dzieje się z tym wspaniałym bytem, który ma o wile większy wpływ na otaczający go świat, niż inne gatunki. Jesteśmy architektami, człowiek nie rodzi się i umiera po to żeby przewegetować ( od tego są bulwy i dałny( ͡° ͜ʖ ͡°) ) Dręczy mnie fakt, że jestem po prostu chodzącą kupą tkanki mięśniowej, tłuszczu, paroma litrami krwi, które kiedyś wrócą do ziemi, a przecież były takie niedoścignione. Na końcu i tak pojawia się ta myśl czy ciotka już się rozłożyła. Z perspektywy osoby która straciła kogoś bliskiego, to musi być niepokrzepiające uczucie, chcieć przytulić swojego przyjaciela, powiedzieć mu coś ciekawego, rozśmieszyć go i jednocześnie wiedzieć, że przecież leży obok, parę metrów pod ziemią, tylko że tym razem bez spinacza na nos(xd) się nie zbliżaj. No a skoro leży tam tylko śmierdzący trup to gdzie się podziała ta bratnia dusza, która doskonale cię rozumiała? Przecież coś porównywalnego do gwiazd i muzyki się nie rozkłada.Przynajmniej nie w tak dosadny sposób.
    #smierc #depresja #void #filozofia #przemyslenia #sadstory i może jeszcze #przegryw bo i tak nic z tym nie zrobię :)
    pokaż całość

  •  

    Czy dziewczyna może być życiowym przegrywem? Jest dobrze, jest kolejny całkiem okej dzień i są nowe szanse na pozytywne myślenie i życie ,,do przodu'' a i tak coś w stulejarskim (definicja - nawet jak chcesz to nie możesz) sposobie myślenia ją powstrzymuje, by wstać z łóżka i zjeść normalne śniadanie a nie suchą bułę ,,bo po chuj będzie się gimnastykować jak to dla jej zjebanego ciała ". Totalny brak przejęcia czymkolwiek i ta świadomość że czas leci podsycana przez masochistyczne pragnienie doświadczenia przemijania. Jest jakaś zawieszona między życiem a szarym porankiem. Czuje zimno-boli serce-boi samotność.
    ps.: nie usunę konta dopiero się rozkręcam( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #przegryw #przemyslenia #depresja #psychologia #stulejacontent
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Crybaby

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.