•  

    #pytanie #psychiatria #pytaniedoeksperta #kiciochpyta #psychologia #depresja
    tldr: schorowany dziadek zwariował, czy jest dla niego nadzieja, może ktoś z Was miał bliskiego w podobnym stanie

    pokaż spoiler Powoli tracimy jakąkolwiek nadzieję, jesteśmy na skraju załamania nerwowego. Dziadek, starsza osoba, lvl 85+, schorowany (rozrusznik, rak prostaty, poruszający się z chodzikiem) trafił na koniec lutego do szpitala - omdlewał, gadał kompletne głupoty i był całkowicie bez sił. Zdiagnozowano zapalenie oskrzeli, a jako że z domu wcześniej w ogóle nie wychodził, to podejrzenie padło na zmianę leczenia serca, jaka nastąpiła pół roku wcześniej. 2 tyg. w szpitalu - zapalenie wyleczone, neurologicznie okej, jednak w trakcie pobytu dziadek zaczął masakrycznie wariować - chciał uciekać z oddziału, wracać do domu, oskarżał wszystkich o zmowę itd, od pewnego momentu na noc podawano mu leki na uspokojenie (minimalne dawki), raczej nie pomagały. Wrócił do domu z wyleczonym zapaleniem, unormowaną pracą serca i rozrusznika, ale bardzo niskim ciśnieniem (80/40). W tej chwili mijają dwa miesiące - z EKG słabe serce, ciśnienie różnie - na leżąco często jest 140/80, ale na siedząco drastycznie spada (80/50), pozostałe wyniki raczej w porządku (była mocznica, bo za mało pił) natomiast jakikolwiek kontakt jest w zasadzie niemożliwy - dziadek przez większość czasu nie poznaje, gdzie jest, nie poznaje najbliższych, widzi duchy, ma jakieś flashbacki z przeszłości, potrafi spać cały dzień, a w nocy się awanturować, próbować uciekać itp. Przyjmuje leki na serce, dodatkowo zaczął na tarczycę, wit. D3, na uspokojenie i antydepresanty. Przez kilka dni po wypisie ze szpitala był w miarę normalny, ale kolejne dwa miesiące do teraz to gehenna - jeść nie będzie, pić nie będzie, leków przyjmować nie będzie i tylko z duchami rozmawia, czasami potrafi przez całą noc. Własna żona nie jest w stanie przemówić mu do rozumu, z wielkim trudem daje się namówić na proszki, wypija ok. 1,5l wody/dziennie. Wcześniej nie miał takich jazd. Lekarz nakazuje mu ćwiczenia i sił ma nieco więcej - miesiąc temu nie był w stanie usiedzieć kilku minut, teraz dałem radę ogolić brodę i głowę na raz, ale wstać nie ma siły, często nawet podciągnąć się na łóżku. Co na to lekarze? Ci ze szpitala, przychodni, przychodni kardiologocznej, prywatny odwiedzający go regularnie oraz zaprzyjaźniony psychiatra omamy i wariowanie tłumaczą 'słabą pracą serca, niewystarczającym nawodnieniem, brakiem ruchu'. Pojawiły się głosy, że może być to zespół otępienia albo demencja, ale tylko lekko rzucone w rozmowie (przez pielęgniarkę pobierającą krew i dyżurującego którejś nocy w szpitalu lekarza). Szukam jakiegokolwiek słowa nadziei, że to się cofnie, że może być to mix schorzeń i dzięki lekom wszystko wróci do względnej normy, ale póki co psychicznie jest tak źle, jak było pierwszego dnia na SOR szpitala. Czy Wasi bliscy mieli podobne stany, jak w ogóle sobie z tym radzić, bo próba normalnej rozmowy najczęściej kończy się zupełnie niczym :/

    dzięki z góry, jeśli chociaż przeczytacie.
    pokaż całość

    źródło: mozg1.png

    •  

      @KK88: moja babcia (prawie 90 lvl) po wylewie i z problemami sercowymi zaczęła się zachowywać bardzo niestabilnie, też rozmawia z postaciami, których nie ma, w nocy pobudzona i agresywna, typowa psychoza. Psychiatra zalecił neuroleptyki, ale nie chce brać. Przejebane, niestety w takim wieku to już raczej się nie cofnie, ale jak się ustabilizuje na lekach to może nie będzie aż tak uciążliwe dla rodziny.

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    MEDIALNY DETOKS - część I

    wpis drugi
    #nodop

    “Digital detox” to sformułowanie odmieniane ostatnio przez przypadki w międzynarodowych mediach. Ironia? Według mnie bardziej zbiorowa potrzeba, która w końcu znajduje ujście w publicznej dyskusji. Zaczęłam moją przygodę z ograniczaniem mediów już 6 lat temu i pierwotnie byłam dość negatywnie nastawiona do wszelkich rozwiązań technologicznych czy aplikacji, które miałyby w tym pomóc. Po co, zamiast usunąć najbardziej czasochłonne aplikacje ze swojego smartfona, mielibyśmy dodawać kolejne tylko w celu ograniczania powyższych? Czy nie lepiej zamiast czytać bloga o tym, jak autorka znalazła czas na codzienny spacer za pomocą 5 prostych trików organizujących poranki, po prostu... iść na spacer?
    Z czasem moje nastawienie zaczęło się zmieniać. Nie zmieniło się w pełni (nadal wysypką reaguję na każdą próbę sprzedania produktu / aplikacji / poradnika za zasłoną “tej jednej jedynej rzeczy, którą potrzebujesz, aby zorganizować swoje życie”), ale zaczęłam doceniać cegiełkę, którą technologia dokłada do pomocy w zarządzaniu czasem.

    Czy rynek zwalcza problemy, które sam stwarza? Owszem.
    Czy to znaczy, że należy założyć ręce i zamiast korzystać z technologii, które mogłyby nam pomóc - zagryźć zęby, wierzyć w swoją dyscyplinę i próbować “po swojemu”, zamiast na skróty? Być może.
    Wydaje mi się, że znalazłam pośredni sposób.

    Postanowiłam zrobić ten wpis (i następne) katalogując media społecznościowe i skupiając się na detalach, które pomogą ograniczyć rozpraszanie się i wyklarować w jakim naprawdę celu chcemy tych mediów używać. O Instagramie i Snapchacie nie mam kompetencji wypowiadania się, ponieważ usunęłam je całe lata temu. Co do reszty, dorobiłam się w życiu sporej kolekcji sposobów, nawyków czy technologicznych metod, których używałam w przeszłości albo używam do dziś i może pomogą również komuś z Was.
    No to lecimy.

    CZĘŚĆ PIERWSZA z (chyba) dwóch: FACEBOOK, YOUTUBE

    FACEBOOK

    Poza wykopem (o którym później) pozostawiłam sobie jedno główne konto w mediach społecznościowych - jest nim facebook. Źródło nieco odchodzące do lamusa, ale sprawdzające się, kiedy trzeba przypomnieć sobie, że koncert, na który pół roku temu kupiłeś bilet rozpocznie się za dwie godziny, albo że właśnie przegapiasz urodziny przyjaciela z liceum (któremu i tak po prostu napiszesz “sto” w wiadomości prywatnej, ale pamiętałeś, graba). Ja używam go również do spraw uczelnianych i bez tego źródła informacji studiowanie byłoby drogą przez mękę. Kiedyś myślałam, że usunę facebooka po studiach, ale teraz raczej wycofuję się z tego pomysłu - mam tu wszystko, czego mi potrzeba (rozmowy z rodziną i znajomymi, wydarzenia, przypomnienia), a jednocześnie nie rozprasza mnie praktycznie w żadnym stopniu, PONIEWAŻ:

    1. Usunęłam większość znajomych
    Plusy: Wiem, kim są ludzie, których mam na tablicy. Interesuje mnie to, co się u nich dzieje, więc nie marnuję czasu przeglądając nowości. I tak, zostawiłam sobie tylko ludzi, których lubię ( ͡° ͜ʖ ͡°) przez co gotowanie bigosu zdarza mi się czasem tylko po wejściu na wykop. I serio - usunięcie z facebooka ludzi, których nie lubisz jest ekstra, polecam. Kurczę, mamy jedno życie. Zróbmy je sobie fajnie, co nie?

    Minusy: córka fryzjerki mojej mamy, którą ostatnio widziałam na oczy w roku 2004 może na mnie krzywo patrzeć.
    (A tak serio, to tak, minusem jest to, że dla części ludzi usunięcie ze znajomych na facebooku jest dość dużą zniewagą, nawet jeśli nie robisz tego z czystej antypatii, a dlatego, że ograniczasz media społecznościowe. Pewnie i tak Ci o tym nie powiedzą, ale jeśli nie podoba Ci się myśl o sprawianiu komuś hipotetycznej przykrości - co również rozumiem - to rozwiązaniem może być usunięcie profilu i założenie go od nowa. Myślę, że gdybym decydowała się na ograniczenie facebooka w tym momencie, to właśnie tak bym zrobiła - oprócz większej ilości czasu i tych wszystkich zdecydowanie dobrych konsekwencji dostałam łatkę ekstrawagantki, kompletnie niepotrzebnie i nieintencjonalnie.)

    2. Usunęłam większość obserwowanych stron
    Nie trzeba “odlubiać”, wystarczy “odobserwować”. Zrobiłam tak ze zdecydowaną większością stron (na zmianę z używaniem opcji “nie pokazuj mi tego”, do której używania i nadużywania serdecznie namawiam) i swego czasu robiłam tak z ludźmi. Tak, chodziłam z profilu na profil i wyłączałam opcję obserwowania. Jednak wraz z doświadczeniem NIE POLECAM wyłączać obserwowania znajomych, ponieważ jeśli tych znajomych jest już 100 czy 200, to może warto czasem zerknąć, kto się ożenił, a kto wybrał na stopa do Azji. Oczywiście, jeśli lubisz ludzi - jeśli nie, to rób to śmiało.
    Nie polecam natomiast wyłączania obserwowania ludzi, bo znalazłam nowy sposób, a mianowicie:

    3. News Feed Eradicator
    Jest to rozszerzenie do Chroma i mój przyjaciel, dzięki któremu przez większość czasu moja tablica na facebooku wygląda tak - klik.
    Czy to będzie dobre dla początkujących? Szczerze mówiąc, zaczęłabym mimo wszystko od wyłączenia obserwowania większości stron i fanpejdży (protip: zostaw sobie 2 czy 3 lubiane strony, ale nie “uzależniająco” lubiane - odradzam memowe grupy z 5 postami na minutę. Tak wiem, że to boli. Ale jeśli ktoś czuje taką potrzebę, to znaczy, że warto to zrobić). Jeśli zaczniesz od takiego rozszerzenia, z dużym prawdopodobieństwem jutro wieczorem go wyłączysz, a za 3 dni zapomnisz włączyć go z powrotem i cała przygoda się skończy. Polecam za to jako dodatek do tego o czym pisałam wyżej, jako opcję na czas pracy (można to swobodnie włączać i wyłączać) oraz dla ludzi, którzy już trochę ochłonęli od tablicy i nie chcą się rozpraszać - ekstra rozwiązanie. I co najlepsze, po wyłączeniu raz dziennie lub raz na kilka dni można sobie bezkarnie i bezwysiłkowo włączyć tablicę i przescrollować nowości.

    YOUTUBE

    “Unfortunately it is impossible for one person to watch all the videos on YouTube.” ~ Google answers

    Youtube, moje guilty pleasure… Nadal tutaj tkwi mój nawiększy zjadacz czasu. Pisząc ten wpis z ciekawości wyszukałam informację o tym, ile czasu spędziłam na yt w ciągu ostatnich 7 dni. Jest taka opcja, bardzo łatwo dostępna. Klikacie w wasze konto w aplikacji i jedna z pierwszych dostępnych opcji to właśnie “time watched”.
    U mnie jest to około 12 godzin.
    Ponad godzina dziennie.
    Dla niektórych pewnie dużo. Dla niektórych być może zatrważająco dużo. Szkopuł jest jednak w tym, że około pół godziny dziennie spędzam rano przy spokojnym robieniu śniadanka, piciu kawki i słuchaniu sobie po cichu tej muzyczki. Już brzmi jakbym była nawiedzona, a jeszcze nie powiedziałam ani słowa o tym, że medytuję ( ͡° ͜ʖ ͡°). Kolejne minuty to znane i lubiane (a jeśli nie, to poznaj i polub, cudowne do nauki) lo-fi hiphop radio i filmiki edukacyjne związane z moją dziedziną. Na filmiki rozrywkowe, vlogi czy Ted-ed’y również znajduję czas, zdecydowanie codziennie, ale nieregularnie. Czy chcę z tego rezygnować? Absolutnie nie. Dla mnie to wspaniałe źródło niemal niekończącej się wiedzy.

    1. Wybieram wartościowe kanały
    Youtube jest jednym z miejsc, które bardzo bezpośrednio “karmią” nas tym, czym chcemy być karmieni. Algorytmy są bardzo prostolinijne i jeśli obejrzysz dzisiaj pięć kompilacji najlepszych walk żuli ulicznych, to możesz być niemal stuprocentowo pewien, że jutro z rana youtube uraczy cię kolejnymi, przypominając - hej, wczoraj Ci się podobało, więc wyselekcjonowaliśmy to specjalnie dla Ciebie.
    To jednak sprawia, że bardzo łatwo można uświadomić sobie sposób działania strony głównej i zacząć go wykorzystywać. Jeśli chodzi o mnie - obserwuję trzy kanały - jeden popularnonaukowy, jeden naukowy z mojej działki i jeden rozrywkowy. Mam wyłączone powiadomienia, więc widzę tylko kropkę przy kanale i tylko wtedy, kiedy intencjonalnie zechcę ją zobaczyć.

    No i kolejne, teraz pa na to - wejdź na youtube. Najedź na jakikolwiek filmik. Kliknij na trzy kropki po prawej stronie. Kliknij “nie polecaj kanału”. I zapomnij o wczorajszym maratonie walk żuli. I o każdym innym kanale, na którym obejrzałeś coś z przypływu ciekawości, ale wcale nie chcesz, aby youtube dalej Ci go polecał.
    Robię tak z większością kanałów.
    A jeśli już naprawdę musisz pracować, to…

    2. Jakikolwiek bloker reklam.
    Tak wygląda mój youtube, kiedy uczę się i raz na jakiś czas potrzebuję go odwiedzić dla celów naukowych.
    Ściągasz uBlocka. Albo AdBlocka. Albo innego blocka. Klikasz prawym przyciskiem myszy na tło strony głównej youtuba. Klikasz “zablokuj element”. Cieszysz się pustą stroną główną z samym paskiem wyszukiwania. Uczysz się / pracujesz. A później klikasz w ikonę blokera i wyłączasz filtrowanie kosmetyczne. I, jeśli jesteś choć trochę z tej samej gliny co ja, cieszysz się pięknem całej reszty youtuba.

    REASUMUJĄC WPIS
    Mojego facebooka i youtuba łączy to, że są przede wszystkim… spokojne. Nie są dystrakcyjne, nie zawierają treści, które odrywają od spraw, którymi się zajmuję. Jeśli boisz się, że coś Cię ominie (o FOMO będę jeszcze pisać) - część informacji zawsze Cię znajdzie, wiem z doświadczenia. Do części będziesz mógł dotrzeć bardziej intencjonalnie, skupiając się na informacjach, a nie scrollując je wśród reklam i rzeczy, które średnio Cię interesują. A część ominiesz. Po prostu. Da się z tym żyć.
    Takie usuwanie, oczyszczanie otoczenia wymaga czasu. Czasem jest to klikanie “nie interesuje mnie” przy kolejnej odmianie tej samej strony z obrazkami z Małą Mi (kiedy myślałeś, że wypleniłeś już je wszystkie). Kiedy indziej zastanawianie się, czy ta osoba, z którą dwa lata temu byłeś na piwie powinna zostać wśród twoich znajomych (niby nikt ważny, ale go polubiłeś). To wszystko jest procesem, ale prowadzi do miejsca, w którym jest ekstra. To też wiem z doświadczenia.
    A poza tym jeśli doczytałeś mój wpis aż dotąd, to chyba jednak trochę tego potrzebujesz, co? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Buziaki!

    PS.
    Mam nadzieję, że komukolwiek powyższy wpis pomoże. Myślałam, że w takiej objętości wpisu załatwię cały digital detox, ale gdzieżby tam. Pewnie zrobię z tego dwa albo trzy wpisy. Mogą pojawiać się nieregularnie, ponieważ jestem w środku sesji, ale pamiętam i obmyślam. Jeśli macie jakieś sugestie co do stylu pisania, klarowności czy innych aspektów - śmiało.
    PS2.
    Jeśli czytają to jakieś #rozowepaski (do czego zachęcam przy okazji przemycając tag), przepraszam za używanie rodzaju męskiego, po prostu jest wygodniejszy niż obie formy z ukośnikami, a wolę pisać bezpośrednio do czytelnika.

    #dopamina #technologia (no i jak różowe to i) #niebieskiepaski
    pokaż całość

    •  

      @BytNiepokorny:

      Jeżeli chodzi o mnie i zarządzanie czasem, energią i dopaminą w kontekście korzystania z internetu, polecam takie dwie opcjonalne zasady:

      1. Lista "na później" - jeżeli ilość newsów, ciekawostek czy postów do przeczytania, lub filmów do obejrzenia na naszej liście tylko się wydłuża, zamiast co jakiś czas spadać do zera, to należy się jej całkowicie pozbyć, bo powoduje efekt odwrotny do zamierzonego.

      2. Jedna rzecz po kolei, czyli rezygnacja z otwierania miliona kart w przeglądarce. Może się to wydawać staroświeckie, ale dzięki takiej organizacji codziennej prasówki, mózg nie będzie zaśmiecony wieloma tematami naraz, za to lepiej będziemy mogli skoncentrować się na tym co akurat czytamy lub oglądamy i później to zapamiętać.

      To wszystko dotyczy także uzależnień, bo tworząc sobie takie listy lub dodając kolejno zakładki na "za chwilę", uruchamiamy podświadome mechanizmy w psychice, polegające na zmuszaniu siebie samego do chłonięcia tych wszystkich treści, zamiast świadomego ich przyswajania zgodnie z tym ile posiadamy czasu, energii lub po prostu ochoty. Później przeradza się w to w nawyki, z których ciężko zrezygnować, bo stanowią bardzo wysoki priorytet w hierarchii skoków dopaminy.
      pokaż całość

    •  

      ad 1. Oczywiście mam na myśli wszystko to bez czego nasze codzienne życie się może obejść, bo jeżeli chodzi o materiały niezbędne do pracy czy nauki, to tu będą panować inne zasady.

      ad. 2. Tu mam na myśli raczej czas, który traktujemy jako wolny, niż moment, kiedy akurat pracujemy nad czymś ważnym i robimy research, lub uczymy się czegoś co wymaga korzystania z wielu źródeł jednocześnie.

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    kino samochodowe

    to jest jakis zart ? xD max 2 osoby (no chyba ze z gnojstwem to juz moga byc 4 ), jakies zapyziałe sluchawki zamiast puscic to soie z radia. Dodatkowo 45zl za bilet na kino do ktorego nikt nie udostepnia nawet lokalu to calkiem sporo xD tymbardziej ze to sie odbywa na parkingu miejskim, ale szukaja frajerow haha #gdynia #zalesie pokaż całość

  •  

    Szwedów tam nie ma. Jest za to kultura.
    Był ktoś z was w środku? Jeśli tak, to warto się wybrać?
    #photocollagechallenge #gdynia #trojmiasto

    źródło: konsulat.jpg

  •  

    Konkurencja robi swoje i ceny spadają. Internety 1 Gb/s z telewizją za 52,5 zł ( ͡° ͜ʖ ͡°) Specjalna oferta dla #gdynia
    https://upc.pl/gdynia
    #upc

    źródło: Opera Zrzut ekranu_2020-05-20_013511_www.upc.pl.png

  •  

    #zalesie
    Mojej #rozowypasek odbiło i myśli że podróżuje między alternatywnymi wszechświatami. Rozmawia z wyimaginowanymi hakerami, Elonem Muskiem który rzekomo miał do nas przyjść ale zaatakowała go jaszczurka, cały czas gada o jakimś kodzie, symulacji czy czymś takim, porozumiewa się bez ładu i składu. Zaczęła też gadać o bogu, energii i innych dziwnych rzeczach. Otwiera drzwi bo "czeka na kogoś" a jak się pytam na kogo, to nie jest w stanie powiedzieć. Wybiega z domu krzycząc że "ktoś go zaraz zabije", poczym wraca po chwili, albo stoi na korytarzu. Dziś też powiedziała że w sumie to mnie kocha, ale jak przyjaciela i chciałaby mi pomóc znaleźć kobietę życia XD. Nie wiem co mam o tym sądzić, boję się że 4 lata związku pójdzie jak krew w piach, a już się zżyłem z nią emocjonalnie i mi szkoda. Nie chcę obwiniać #narkotykizawszespoko ale boję się, że #lsd odblokowało jej jakieś genetyczne predyspozycje do #schizofrenia czy paranoi które się teraz uaktywniły. Trwa to jakoś od poniedziałku i o ile bawiło mnie to trochę, potem przeraziło tak teraz jestem już tym po prostu zmęczony. Nie wiem jak naprawić różowego. I nie, nie jest to bait, nie wiem sam co mam o tym myśleć ani jak mam się zachować. Boję się, że to eskaluje dalej i sobie albo mi coś zrobi, bo "ktoś z przyszłości" jej powie że tak trzeba. Sam jestem dość otwartym człowiekiem na teorie multiversum i brain conectivity, ale wątpię że to tak wygląda. I proszę nie pisać że bolec na boku, bo oboje siedzimy większość czasu w domu, więc nie wiem gdzie ani z kim miałaby coś na boku robić XD. Proszę mirki spod #psychiatria doradźcie co począć, jak jej mogę pomóc albo co robić żeby nie pogarszać jej stanu. pokaż całość

    •  

      @MuchomorSromotnikowy: A to lipa, zapomniałem że wszędzie kwarantanny, u nas też nie ma odwiedzin w szpitalach.
      No ale może to właśnie będzie ten moment, że się przełamiesz i spróbujesz okazać emocje. Spróbuj z tego wyciągnąć jakąś "naukę", nie wiem jak to napisać, jakąś lekcję o życiu, o związku, żeby się nie wycofywać emocjonalnie jeszcze bardziej.

    •  

      @MuchomorSromotnikowy: Myślę, że to będzie odwracalne, tylko na pewno przez dłuższy czas będzie musiała przyjmować jakieś leki i pewnie co miesiąc - dwa będzie standardowa kontrolna u psychiatry, ale to powinna dostać wszystkie informacje na wypisie ze szpitala.

      Dobrze, że tak to się skończyło. Wiem, że te wszystkie legendy typu, że komuś się "zawiesił" kwas śmiesznie brzmią i ludzie niedowierzają (szczególnie tzw. "psychonauci", którzy nigdy nie przeżyli czegoś takiego), no ale przypadek Twojej dziewczyny pokazuje, że jednak coś takiego jest możliwe, jeżeli ma się predyspozycje i przesadza się z ilością. pokaż całość

    • więcej komentarzy (60)

  •  

    Trzeci dzień bez #antydepresanty (zapomniałam spakować na wyjazd) - nigdy, ale to nigdy nie spróbuję narkotyków uzależniających fizycznie. Umarłam już na każdym możliwy sposób i chyba jeszcze najgorsze przede mną.

    Wymioty, zawroty głowy, nudności, ból głowy, problem z utrzymaniem równowagi, fale gorąca i zimna, bezsenność, drganie powiek, rąk, wiecznie cała mokra, spocona, leje się ze mnie.

    Cóż, rozmowa telefoniczna z #psychiatria dopiero w środę żeby dostać się do e receptę, pewnie do tego czasu już najgorsze objawy miną (choć wciąż czekam na "brain zaps" jakie miałam po odstawieniu SSRI)

    #zalesie #gownowpis nie #narkotykizawszespoko
    pokaż całość

    •  

      @Aenys: nie masz opcji pójść gdzieś na oddział psychiatryczny na konsultacje lub jakiekolwiek centrum zdrowia psychicznego, gdzie dyżuruje lekarz? Są takie miejsca, często parę godzin czeka się w kolejce, ale jak powiesz jaka jest sytuacja to powinni jednorazowo wypisać Ci receptę. Ewentualnie opcja prywatna, chyba lepiej wydać kasę niż się męczyć? Bo jak ktoś napisał wyżej - to może trwać długo.

    • więcej komentarzy (12)

    •  

      @ameneos: Ja biegać nie mogę z powodu problemów z kolanami, ale od paru miesięcy ćwiczę sobie siłowo z hantlami w domu i jest to zajebiste uzupełnienie do leków i psychoterapii. Nigdy wcześniej nic nie ćwiczyłem, każdy mnie namawiał na siłke to zawsze odmawiałem, a teraz jak już otworzą siłownie to się zapiszę, bo się wkręciłem. Po prostu musiałem się do tego przekonać samemu.

      Ogólnie to po pierwszych paru treningach czułem podobną euforię jakbym wciągnął kreskę mefedronu :P i właściwie na początku ćwiczyłem tylko dla tego efektu. Z czasem euforia zaczęła zanikać, a treningi stały się rutyną. Miałem pewne wątpliwości czy je kontynuować, ale zainteresowałem się techniką ćwiczeń, dietą i suplementami, żeby po prostu znów nie myśleć o ćpaniu (a sporo lat kiedyś przećpałem). No i jak na razie działa, także polecam.

      Wiadomo, że nie każdemu przypasują akurat treningi siłowe, ale jakakolwiek aktywność ruchowa jest pomocna w wychodzeniu z depresji.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Dobry_Ziemniak

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.