•  

    Centrum Tajpej, pani stanęła swoim gruzem na zakazie parkowania i śpiewa karaoke ᶘᵒᴥᵒᶅ

    #tajwan #piatekpiateczekpiatunio

    źródło: image.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dzisiaj historia o żałosnym człowieku jakim się stałem, o #uzaleznienie i #narkotyki
    Historia o tym jak prawie zmarnowałem sobie życie przez bycie ciekawym "jak to jest".
    I prośba o pomoc, albo porady jeśli ktoś był w podobnym miejscu?

    Długo zbierałem się do napisania tego tekstu, w zasadzie większość czasu myśłałem o tym jak o stracie czasu, że nie potrzebuję spojrzenia innych osób bo przecież sam sobię poradzę z problemem, że nie ma co robić z siebie pizdy, że wyolbrzymiam problem, że przecież jestem facetem i nie wolno mi użalać się nad sobą, faceci nie płaczą i tak dalej bla bla..
    Może ktoś znalazł się w podobnej sytuacji i ma protipy jak się ogarnąć?
    Może ktoś jest obecnie w podobnym miejscu co ja i wyciągnie wnioski z tej historii albo z waszych rad?
    A może kogoś kusi żeby razem z kumplami coś "przetestować"? No bo przecież to te słynne dragi, kolega próbował i mówił że fajna faza, w ogóle twój ulubiony raper nawija o wciąganiu kresek i ruchaniu suk? Chciałbyś zobaczyć jak to jest? Nie warto.

    Ostrzegam i odradzam, wydawało mi się że mam silną wolę, że jestem inteligentnym gościem który przcież wie że dragi są złe, że szkodzą i nie ma opcji żeby rządziło mną coś tak błahego. Być może ty masz silniejszą wolę niż ja, być może nie. Może jesteś w stanie to kontrolować, a może nie?
    Po co to testować?

    Też na początku wydawało mi się że kontroluje ćpanie, kumple też racjonalizowali to tekstami typu "od czasu do czasu fajnie tak łeb zamulić" czy "wszystko jest dla ludzi, tylko z umiarem" (to nic, że drugiej części tej sentencji nikt potem nie przestrzegał i nie przestrzega do dziś, ale o tym więcej później).

    Zaraz pewnie znajdzie się też jakiś narkotykowy świr, który napiszę mi że przecież nie walę hery dożylnie i nie śpię pod mostem, więc nie mam prawa się wypowiadać bo moje "przygody" to nie żaden "problem" i żebym się ogarnął, bo wcale się nie staczam a z uzależnieniem od tego gówna walczy co drugi seba z matim, a ja płatek śniegu piszę o pomoc w internecie. Od razu zapraszam wypierdalać na hyperreal czy inny tag wykopowy narkotykizawszespoko. Wystarczy tylko przestać brać, co nie mordo?

    Ale do rzeczy:

    Mam 27 lat, cudowną narzeczoną, razem od 9 lat, w przyszłym roku ślub + idę na studia, buduję dom, jest dobrze.
    Normalne życie na które nie mogę narzekać OPRÓCZ faktu że od około 3 lat, co jakiś czas ćpam w ukryciu przed narzeczoną mefedron/klefedron czy inne beta-ketony od mojego dilera typu patus-siwy (chuj wie tak naprawdę co to jest, ten słynny "kryształ") czy tam z darknetu.
    Próbuję z tym walczyć też samotnie "w ukryciu" i chyba jestem na dobrej drodze żeby się ogarnąć samodzielnie, ale powiedziałem sobie że po kolejnej porażce która niestety miała niedawno miejsce powiem o wszystkim swojej kobiecie i że poproszę ją o pomoc, bo może jednak nie daje sobie rady i tylko mydlę sobie oczy że dam radę?

    Boje się jednak jej reakcji: Tego że po tylu kłamstwach i po takim nadszarpnięciu zaufania nigdy nie spojrzy na mnie tak samo jak wcześniej. Kiedy ja ćpałem nocami, oglądając porno i walac konia całą noc, ona w dzień wciskała mi witaminy bo coś przeziębiny jestem ostatnio i że muszę bardziej dbać o siebie..
    Boje się że mnie zostawi, bo która z was, różowe, chciała by spędzić resztę życia z takim kłamcą i krętaczem? No właśnie. Biłem się z myślami czy nie powiedzieć jej już dużo wcześniej, ale doszedłem do wniosku że zaszło to za daleko i muszę sam sobie z tym poradzić, bo na tym etapie mi nie wybaczy i stracić mogę zbyt wiele (całe nasze dotychczasowe życie), a zyskać jedynie pogardę i brak zaufania, nawet jeśli mi wybaczy.

    Historia:

    Zaczęło się niewinnie, scenariusz niewyróżniający się niczym szczególnym: mała miejscowość, grupka kumpli, wspólne melanże i ten jeden znajomy który już testował coś więcej niż zioło i zaczął opowiadać jaka jest super faza po pixach, po mefedronie, po kwasie, że raz na jakiś czas można. Same superlatywy, a ja że z natury jestem ciekawski chciałem sprawdzić o co tyle szumu w tym wszystkim i dałem się namówić na mefedron, tak samo jak pare innych osób.

    Początki? Super. Zerowa tolerancja a więc śmieszne ilości nam wystarczyły, euforia, gadka, miękkie nogi, wszystko przyjemne, pluszowe, typowa początkowa braterska miłość i przepraszanie się za wszystko, na tym etapie miało to miejsce bardzo rzadko. Wszystko to wydawało się nieszkodliwe, a więc i różowa wiedziała o wszystkim, zarzekałem się (jak każdy z resztą) że to tylko w ramach zabawy, przetestowania i w zasadzie nie ma żadnego problemu, wtedy serio wierzyłem w to co mówie a różowa mi zaufała.
    Spotykaliśmy się grupką znajomych dość często, czasem z dziewczynami/narzeczonymi a czasem sami kumple - nie muszę chyba pisać który typ spotkań towarzyskich był później preferowany..

    Oczywiście z biegiem czasu częstotliwość ćpania się zwiększyła, moja różowa nic nie wiedziała, bo po co ma się martwić, wiadomo. Kazdy coraz częściej przesuwał granicę "częstotliwości", ćpałem też sam, po nocach przed komputerem, był to jeszcze etap początkowej fascynacji i super zabawy więc wystarczyły mi śmieszne ilości typu 1g który trzymałem w szufladzie i bawiłem się nim przez dwa weekendy, jedna, dwie kreseczki = chwila zabawy i można iść spać, nic strasznego!
    Z biegiem czasu wyrobiła się tolerka to zwiększyły się ilości.
    Aż pewnego razu na jednym melanżu jeden znajomy stracił przytomność bo wziął zbyt dużo chuj-wie-czego-od-siwego, dostał halucynacji i ataku padaczki - karetka zabrała go nad ranem.

    Po tym wydarzeniu każdy z nas ochłonął (przynajmniej tak mi się wydawało na początku) niektórzy przestali ćpać całkowicie a inni "zrobili sobie przerwę".
    Można powiedzieć że "główna atrakcja" naszych spotkań, czyli ćpanie chwilowo zniknęła z radaru i była tematem tabu więc spotykaliśmy się rzadziej, a nauczony doświadczeniem że dilerzy sprzedają słabe gówno mieszane pewnie z kofeiną ("TWARDE, KWAŚNE I MAŁE" #pdk) wpadłem na genialny pomysł nauczenia się jak into Tor/Darknet i zagraniczne markety. Odkryłem źródło nieograniczonego towaru dobrej jakości, mogę kupić dragi nie wychodząc z domu i bez użerania się z patusami i siwymi, sztos!
    I wtedy się zaczęło.
    Nie układało mi się zbyt dobrze z różową jeśli chodzi o seks, ona z tych co mają niskie libido, ja odwrotnie, więc wtedy odkryłem jaka super jest masturbacja po stymulantach, nie dość że można to robić całą noc to jeszcze doznania są cudowne. Znalazłem więc w tym ujście dla mojej frustracji łóżkowej i się zaczeło: zamawianie po 1g, potem z biegiem czasu 1g wystarczał na zbyt krótko więc i 5g, czasami nawet po 10g - w zasadzie tylko po to żeby walić konia przed komputerem. Branie kryształu z kolegami zaczęło mnie męczyć, chciałem tylko wrócić do domu, poczekać aż różowa zaśnie i odpalić pornhuba.
    Tak jak pisałem wyżej, zaczęło się ok. 3 lata temu, to teraz jesteśmy mniej więcej na połowie osi czasu czyli 1,5 roku.
    I tak spędziłem kolejne 6 miesięcy, wciągajac po nocach a późnej także za dnia, w kiblu, pod nosem kobiety.
    Oczywiście koncertowo udawałem i grałem że wszystko jest w porządku, chodziłem do pracy, czasami wciągałem nawet w kiblu w pracy, żeby jakoś wysiedzieć przed kompem, oczywiście małe ilości i tak żeby nikt się nie zorientował. Czasami w domu rodzinnym, też na "przetrwanie".
    Nie muszę mówić że nie liczyło się nic innego, jakieś hobby? Daj spokój. Ambicja życiowa znikała z każdym nowym woreczkiem, liczyło się tylko to.
    Nie jednokrotnie brałem urlop w tajemnicy przed kobietą, tylko po to żeby wrócić do domu jak ona wyjdzie, ćpać i oglądać pornole, a potem kłamać jej w żywe oczy jak było w pracy.
    Dzisiaj przeraża mnie fakt jak dobrym kłamcą i oszustem się stałem, wtedy nie robiło to na mnie żadnego wrażenia bo przecież nie robiłem nikomu nic złego, a dzisiaj nie mogę patrzeć na siebie w lustrze.

    Pod koniec drugiego roku zacząłem zauważać jakie to jest puste i bezsensowne, masturbacja przed kompem przestała sprawiać frajdę, miałem wiecznego doła i brak chęci do życia, zacząłem być oziębły, nic mnie nie cieszyło, zacząłem odsuwać się od dziewczyny, zaczęła mnie wkurwiać samą swoją obecnością.
    Wtedy zrozumiałem że mam problem i postanowiłem z tym skończyć, wiedziałem że będzie to trudne, ale nie sądziłem że aż tak.
    Zaczęły się epizody: przez jakiś czas udawało mi się nie brać dopóki któregoś wieczoru mi nie odjebało i nie zacząłem przeglądać marketu, zdrowy rozsądek przegrał a paczka była coraz bliżej wiec już nie liczyło się nic. Tylko to.
    I tak parę razy. W końcu zebrałem się i usunąłem wszystko co z marketami i darknetem związane. Pomogło. Do czasu aż pijany nie zacząłem przeglądać wykopu i tagu #narkotykizawszespoko, podchmielony znowu odpaliłem tora, pozakładałem konta i zamówiłem co trzeba.
    Tym razem gardząc sobą jeszcze bardziej, stwierdziłem że to za mało, wyjebałem wszystko co z marketami związane, przestałem przeglądać polskie chany, wykop i ograniczyłem mocno alkohol, wiedząc że po nim mi odpierdala i mam głupie pomysły.
    Pomogło, czasem dostawałem niepohamowanej chęci przyjebania sobie, więc korzystałem z usług lokalnego siwego, gdzie było drogo, mało i chujowe - co rozczarowywało mnie jeszcze bardziej. Było mi po prostu szkoda pieniędzy więc od gościa brałem mało, co pomogło zmniejszyć dawki i ograniczyć dość mocno.
    Na pewno nie pomogało mi to że cały czas wieczorne siedzenie przed kompem kojarzyło mi się tylko z jednym, coś jak docent fiutt #pdk xD, czasami łapałem się na tym że nachodzi mnie ochota ale jakoś udawało mi się powstrzymać.
    Zacząłem uprawiać sport i w zasadzie zerwałem wszystkie kontakty ze starymi kolegami.
    Dieta, siłownia i bieganie bardzo pomogły mi w zajęciu czymś głowy, czułem się zdrowo, chodziłem spać o normalnych porach a libido się poprawiło. Czułem się dobrze, łapiąc się na tym że chyba próbuję zastąpić użytkową pustkę alkoholem, przestałem go pić całkowicie, w strachu ze znowu odjebie coś po pijaku, a dodatkowo nie jest mi to do niczego potrzebne.
    Ściągnąłem aplikację na telefon, liczyłem dni bez alkoholu i ćpania.

    Było dobrze, nawet jeśli powinęła mi się noga były to małe ilości, kiedyś znajomy dał mi na imprezie z 0,5g które wykorzystałem jednego wieczoru do maratonu masturbacji przed komputerem i jedyne co czułem do siebie potem to obrzydzenie i pogardę.
    Miałem jakieś 45 dni przerwy i na kolejnej imprezie spotkałem starego znajomego, który akurat się pojawił i poczęstował, niestety nie potrafiłem odmówić i wciągnąłem jedną kreskę, w zasadzie nic nie poczułem, byłem zadowolony z siebie że nie chce więcej, następnego dnia wstałem uśmiechnięty bo czułem że nie ma to nademną takiej władzy jak kiedyś, że tego mi nie brakuje. Zresetowałem licznik na telefonie licząc dni od nowa i wróciłem do swojego życia, normalnie jak gdyby nigdy nic.

    Minęło jakieś 25 dni i mi odjebało.
    Jadąc samochodem przez miasto z dziewczyną zauważyłem starego znajomego i momentalnie mi odwaliło, chyba poczułem że paczka jest na wyciągnięcie ręki i napisałem do niego ukradkiem z pytaniem czy ma coś ogarnąć. Mówił że pewnie i będzie wieczorem, żebym wieczorem przyjechał.
    Jak wielki był mój smutek jak się okazało że jednak nie da rady i zebym odezwał się następnego dnia.
    Następnego dnia oczywiście wziąłem wolne, kupiłem 5g i wciągałem to cały dzień, całą noc, potem cały dzień i wieczór, przerwa na spanie i końcówka rano.

    Oczywiście po otrzeźwieniu dotarło do mnie co zrobiłem, mam wrażenie że cały mój wysiłek poszedł na marne, wydawało mi się że mam to pod kontrolą a wystarczyła jedna głupia sytuacja i oto proszę, powtórka z rozrywki i to właśnie jest ten moment z początku tekstu. Wydawało mi się że radzę sobie sam, ale chyba jednak tak nie jest.

    Teraz siedzę, pisze ten tekst z łzami w oczach 3 lata później, czytam reddita z podobnymi historiami gdzie ludzie potrzebowali pomocy i łudze się że moja kobieta zrozumie mnie tak samo jak tamtych ludzi ich partnerzy.

    Potrzebuje pomocy, ale nie chce jej ranić bo to cios zbyt mocny, cios na który nie zasługuje bo zaszło to tak daleko że boje się tego, że mnie zostawi.

    Boje się także dalszej, samotnej walki z tym gównem bo nie wiem czy jestem w stanie to pokonać, widzę że idzie to w dobrym kierunku pomimo potknięć, ale ile jeszcze mogę kłamać i oszukiwać?
    Kiedy się od tego uwolnie? Tłamszę w sobie to wszystko, NIKT z moich znajomych nawet nie wie o moim problemie, mam już dość, a ten tekst to moja pierwsza próba powiedzenia o tym komukolwiek.
    Wydaje mi się że jeszcze nie jestem na dnie ale jeśli czegoś zaraz nie zrobię to zaraz go dotknę.
    Co mam robić? Pomocy, proszę.

    p.s przepraszam jeżeli ten tekst to jeden wielki bełkot, pisałem to jednym ciągiem w przypływie dużych emocji, dzieki za czas jesli to przeczytales/as.

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62ebb54c0e584a8a2fa51114
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    Coraz więcej napięć na świecie. Chłop niedługo będzie nadawał 24/7.
    #zychowicz #tajwan #chiny

    źródło: youtube.com

  •  

    Znowu zamuła, znowu dół... chłop dalej singlem. Trzeci rok mija nieubłaganie. Gdyby nie #divyzwykopem to nie widziałby przez ten czas żadnej tzipy. Nie ma sprawiedliwości na tym łez padole...
    #przegryw #divyzwykopem #p0lka

  •  

    Koliedzy, polećcie jakieś blokery apetytu co można dostać w PL legalnie (albo od lekarza), tylko nie żadne spalacze i bez kofeiny

    Jak ktoś chce mi prawić banały, że mam zaburzenia, powinienem się lepiej kontrolować, żebym pił dużo wody, jadł warzywa itd., to darujcie sobie, bo będę usuwał od razu. Jestem okazem zdrowia, bf ~12%, bardzo zdrowa dieta, duża aktywność. Powody mam i tyle.

    Z góry dzięki za merytoryczne odpowiedzi

    #mikrokoksy #mirkokoksy #silownia #dieta #odchudzanie #suplementy
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Dominikjagoda

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)