Górski Żyd

  •  

    Za kazdym razem jak jestem w szpitalu w odwiedzinach u kogos, nachodzi mnie mysl jak ci chorzy ludzie, zwlaszcza ci starsi okropnie wygladaja.. Jaki to zalosny widok, gdy tak kurczowo trzymaja sie zycia, nafaszerowani lekami, nie mogacy chodzic, mowic, zdani na laske personelu...Obdarci z godnosci, takiego nie wiem, czlowieczenstwa? Byleby ukrasc jeszcze jeden dzien zycia za wszelka cene..

    Ja mam jasny plan: na starosc, albo w przypadku gdy zdiagnozuja u mnie jakies nieuleczalne skurwysynstwo - kula w leb. Doslownie kula w leb, ewentualnie jakas forma samookaleczenia. Jedynym warunkiem w doborze metody jest krew, ktora musi sie polac. Lepiej zeby moje miejsce w szpitalu zajelo jakies dziecko, ktore ma nadzieje i zycie przed soba. Chetnie oddalbym rowniez swoje organy, ale z powodu samobojstwa to chyba niemozliwe. Zycze sobie tylko, zebym mial jaja to zrobic, kiedy nadejdzie czas.

    #zdrowie #przegryw #szpital #przemyslenia #samobojstwo
    pokaż całość

    •  

      @Ruchaka_rozrabiaka: prawo do eutanazji powinno być jednym z podstawowych praw człowieka.

      Swoją drogą mam nieco inny plan - planuję utrzymać się w formie i bez nadciśnienia do późnej starości - zniwelować zagrożenia tam, gdzie mam jakiś na to wpływ.

      Po 75 roku życia - bez krępacji, jakis fachowy cykl sterydowy, dhea, hormony, by utrzymać masę mięśniową , funkcjonalność, samodzielność i jakość życia.

      Poza tym myślę że wtedy wirtualna rzeczywistość będzie już na tyle rozwinięta, że nawet jeśli mój starczy prawie-trupek będzie przykuty do łóżka, faszerowany lekami przeciwbólowymi i karmiony przez kroplówkę - to mój umysł będzie przeżywał przygody o jakich nigdy mi się nie śniło - wszystko to oczywiście przy założeniu że będę bogolem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Czy ktoś tutaj mieszka w #czechy? ;) interesuje mnie jakie tam jest życie, ludzie, praca, emerytura, ceny mieszkań.
    Trochę info jest w Internecie, ale mało świeżych i nie wiem ile z tego jest aktualne.

    •  

      @mrzonek: czechy w porównaniu z PL teraz to eldorado. Bezrobocie 1.8%, wzrost wynagrodzeń w 2019 roku ma być dwucyfrowy.

      Jeśli IT/korpo, to polecam zwłaszcza Brno, rozwija się szybciej od Pragi, płace się mocno zbliżają do stolicy, ale na szczęście ceny jeszcze nie. Fajnie się tu żyje, przypomina Kraków sprzed 10-15 lat, poza tym że jest bezpiecznie, wszędzie niemal można dojść z buta/dojechać tp, o wiele mniej turystów.

      Żyje się bezstresowo i przyjemnie. Problemem są ceny wynajmu i nieruchomości (przez ostatnie 5 lat ceny wzrosły 30-40%) oraz szwankująca, ogólnie pojęta infrastruktura (ścieżki dla rowerów - kiepskie i mało, chodniki rozwalone, wszędzie remonty).

      Znalezienie mieszkania będąc polakiem to niełatwa sprawa, ale i tak o niebo łatwiej niż będąc hindusem/czarnym/arabem - mimo iż ciężko w to uwierzyć, czesi są jeszcze bardziej ksenofobiczni niż polacy.
      pokaż całość

    •  

      @mrzonek: ujmę to tak, operację na którą w PL na NFZ czekałbym 11 miesięcy, tutaj miałem de facto od ręki - po 2 miesiącach, u światowego specjalisty w swoim fachu. Operacja w prywatnej klinice refundowana w 100%, płaciłem tylko za 48h pobyt. Duża różnica na plus, w porównaniu do Luxmedu czy Medicover (byłem w obu). Z NFZ jako takim ( do czasu urazu), miałem do czynienia ostatnio gdzieś przed 2010, więc ciężko mi nawet porównywać. Do czynienia miałem tylko ze specjalistami- ortopedami i dentystami, z internistami ponoć bywa baaardzo różnie.

      Co do czechów, wielu polakom wydaje się że nas nie lubią - to tak nie działa, oni nie lubią zasadniczo nikogo ( ͡° ͜ʖ ͡°). Po prostu tak mają, nie starają się nikomu na siłę przypodobać, ani starać się byś ty polubił ich - ten ich stoicko-lekceważący stosunek może być drażniący, ale ja tam ich szanuję - nie ma tyle obłudy co w PL, tak ja to widzę.

      Btw. zresztą, ciężko nas lubić - bo i za co - dopiero z perspektywy "zagranico", widać jak bardzo mamy łeb we własnej dupie. Jedna koleżanka co mieszkała z polką mi to bardzo ładnie wyłożyła - wszystko postrzegamy na płaszczyźnie "koń, a sprawa polska" - czyli ktoś mnie nie polubił nie temu że jestem bucem, tylko temu ŻE JESTEM Z BOLZGI xD Oczywiście generalizuję, ale nie mogę już tego teraz odzauważyć, zwłaszcza na wykopie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Czy macie/znacie dobrego (godnego polecenia) doktora ortopedę, albo sami przechodziliście przez zerwane więzadła i możecie kogoś polecić z Katowic (lub całego GOPu)?
    #lekarz #pytanie #ortopedia
    #acl

  •  

    Gdy czasem jest mi smutno że cała zabawa już się zakończyła, przypominam sobie wówczas oblężenie Byblos i już nie jest mi smutno ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #lacunafabularniejihad
    #lacunafabularniekrucjata

  •  

    S1 - Wielka ucieczka #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    ----------------------------------------

    Hrabia de la Gregua siedział związany w namiocie. Jak na niewiernego traktowali go całkiem przyzwoicie. Jego rany zostały opatrzone, otrzymał nawet skromny posiłek. Hrabia wiedział jednak, że na świecie nie ma nic za darmo, a czas spłacania długów nadejdzie wyjątkowo szybko. Dość szybko zorientował się, że więzy na jego nadgarstkach zostały związane słabiej niż zwykle. Zaczął się delikatnie szamotać, próbując nie zwracać uwagi dwóch strażników, stojących przed wejściem do jego namiotu.

    Hrabia po chwili masował swoje obolałe nadgarstki i rozpoczął odwiązywanie skrępowanych nóg, gdy spostrzegł cienie obu strażników opuszczających swoją wartę. Z boku namiotu pojawił się bardzo znajomy cień mężczyzny.

    - Frothi?! - szepnął teatralnie hrabia - co ty tu robisz?
    - De la Gregua? - zapytał ściszonym głosem - chyba mamy szansę, żołnierze gdzieś poszli.
    - Bądź ostrożny! - jęknął hrabia.

    Za namiotem rozległo się głuche uderzenie, a potem odgłos upadającego ciała. Następnie do namiotu wszedł potężnie zbudowany mężczyzna, który ku całkowitemu przerażeniu hrabiego rzucił mu pod nogi tryskającą krwią i chaotycznie mrugającą i obracającą oczami głowię Frothiego. De la Gregua wydarł się przeraźliwie, co przerwał Asasyn, przykładając palec do ust przerażonego jeńca.

    - No hejka, co tam się z Tobą dzieje? - zapytał szyderczo Nasir przyzwoitą łaciną - Skąd to zwątpienie? Dlaczego chcesz teraz się poddać, tylko dlatego, że raz czy drugi Ci nie wyszło?

    Wskazał na zakrwawioną głowę Frothiego

    - To nie jest żaden powód. - ciągnął - Musisz iść i walczyć. Osiągniesz cel. Prędzej czy później go osiągniesz, ale musisz iść do przodu, przeć, walczyć o swoje.

    Asasyn rzucił hrabiemu pod nogi jego miecz.

    - Nie ważne, że wszystko dookoła jest przeciwko Tobie. - Nasir czerpał nieukrywaną radość z każdego wypowiedzianego słowa - Najważniejsze jest to, że masz tutaj wole zwycięstwa. To się liczy. Każdy może osiągnąć cel, nie ważne czy taki czy taki, ale trzeba iść i walczyć. To teraz masz trzy sekundy żeby się otrąsnąć, powiedzieć sobie "dobra basta", pięścią w stół, idę to przodu i osiągam swój cel.

    De la Gregua powoli wstał. Jego nogi trzęsły się niemiłosiernie. Wyciągnął miecz przed siebie, by błyskawicznie go odwrócić i wbić go sobie głęboko w serce. Nasir nie zdążył zareagować i po chwili trzymał już umierającego chrześcijanina w rękach. Popatrzył na martwe spojrzenie jeńca, zrobił zafrasowaną minę i dotknął dwoma palcami swojej brody.

    - O cholera, tego to się nie spodziewałem - powiedział do siebie Nasir, po czym wyszedł z namiotu i spojrzał w niebo - Znowu coś pomieszałaś... tzn. pomieszałeś.

    Spojrzał następnie na strażników przy namiocie, którzy wpatrywali się na niego z uwagą.

    - W środku jest trup, sprzątnijcie to i powiedzcie dowódcy, że wydarzył się mały wypadek
    - Ale... ale Panie, poniesiemy za to konsekwencje!
    - Nie, jeżeli powołacie się na mnie.
    - Nikt nam nie uwierzy, że tu byłeś!

    Nasir uśmiechnął się złowieszczo

    - To już Wasz problem...

    ----------------------------------------

    Bohaterowie @Diamond-kun i @Gregua zostali zabici przez odpowiednio bohaterów @kvvach i @Gregua .

    ----------------------------------------

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    Karta postaci i armii
    Link do mapy sektorowej

    ----------------------------------------

    Grafika Sniggle-Wiggle @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    #lacunafabularnie

    Masakra pod Tyrem to dobry moment na ponowne otwarcie zapisów do gry. Przypominam, że powracający gracze nie mogą zmienić strony konfliktu. Chętni do przyłączenia się do gry mają czas do 15.02 do godziny 23:59

    Dodatkową zmianą w tej rundzie zapisów w przypadku Krucjaty jest możliwość dołączenia do gry jedynie jako zakonnik. Jihadyści z kolei mają jedynie możliwość wybrania oddziałów piechoty i na początku gry dołączą do 103. Armii, stacjonującej w Tyrze.

    Formularz zgłoszeniowy krzyżowca (zakonnika)

    Formularz zgłoszeniowy jihadysty (piechura)

    Do gry dołączycie przy okazji kolejnego wydarzenia globalnego - obserwujcie tagi gry.

    ----------------------------------------

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    Karta postaci i armii
    Link do mapy sektorowej

    Grafika @ deviantart
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    #lacunafabularnie #lacunafabularniejihad #lacunafabularniekrucjata
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    Hej dziewczyno, hej niebogo
    Jakieś wojsko idzie drogą,
    schowaj dinary, schowaj amforę

    kryj się, kryj

    A ja myślałem że to owce, na nasze knagi cne pokrowce,
    a to Krzyżowce, Krzyżowce,

    kryj się, kryj

    A ten gruby, co na przedzie
    na kradzionym kuńu jedzie
    to @kinasato -wiec
    dymany mangowiec

    kryj się, kryj

    A ja myślałem że odzwierny
    jakiś lamus stoi mierny
    a to niewierny, niewierny

    kryj się, kryj

    Przyjdą nocą, zgwałcą srodze
    na kradzionej gdzieś podłodze,
    zostawią z bobasem
    małym @Queltas -em

    kryj się, kryj

    A ja myślałem że to chińskie
    skośne oczy, mordy krymskie
    a to łacińskie, łacińskie

    kryj się, kryj
    pokaż całość

  •  

    Mirki, którzy jeżdżą w #gory #tatry i nocują w schroniskach: czy jest możliwość z rana (ok. 7.00) dostać wrzątek? I czy w razie braku miejsc w schronisku, jest możliwość przespać się podłodze, np. na stołówce?

  •  

    Barcelona - 26 Maj 1999r.
    Tego dnia, miał się rozegrać finał ligi mistrzów pomiędzy Manchesterem United a Bayarnem Monachium, jak się potem okazało najbardziej emocjonujący w historii.

    Prowadzone przez Hitzfielda Monachium trafiło bramkę już w 6 minucie bezpośrednio z rzutu wolnego, a zdobywcą bramki był Basler. Do końca pierwszej połowy jedna i druga drużyna próbowała jeszcze coś trafić jednak bez skutku i skończyło się 1:0.

    Druga połowa. Bayern Hitzfield zmienia aż trzech swoich zawodników, a Ferguson dwóch - w 67 minucie Blomqvista zmienia Sheringham, a w 81 Andy Cole zostaje zmieniony przez Ole Gunnara Solskjaera.

    Do 90 minuty wszystko już wskazywało na to, że już nic nie odbierze Bayernowi zwycięstwa. Aż w końcu 91 minuta, rzut rożny dla Manchesteru, z bramki do pola karnego rywali wbiega nawet Schmeichel. Po dośrodkowaniu, następuje zamieszanie, piłka trafie przed pole karne Giggs oddaje strzał, piłka trafie pod nogi Sheringhama i strzela wyrównującą bramkę. Wszystko wskazywało na to, że potrzebne będzie dodatkowe 30minut w którym zwycięzcą będzie ten kto trafi pierwszą bramke. Jednak wszystko zmienia się w 93 minucie gdy znów po rzucie rożnym, piłka trafia pod nogi Solskjaera, a on trafia na 2:1.

    Doliczony czas gry, te 3 minuty zmieniły cały przebieg spotkania. Genialne zmiany Sir Alexa Fergusona i charakter drużyny sprawiły, że niemożliwe stało się możliwe.
    #ciekawostkisportowe #pilkanozna #manchesterunited #bayernmonachium #mecz
    pokaż całość

    źródło: Ole.jpg

  •  

    #lacunafabularnie Nowy temat do zadawania pytań.

    Ten wpis poświęcony jest pytaniom, dotyczącym aktualnej rozgrywki w przygodzie w czasach Krucjat. Na pewno o czymś zapomniałam albo niedostatecznie jasno opisałam, więc nie krępujcie się pytać.

    Przed zadaniem pytania sprawdź poprzedni temat, być może odpowiedź na pytanie już padła pokaż całość

    •  

      @lacuna: jak wprowadzani do gry są nowi gracze? Z tego co widzę na ten moment więcej jest zapisanych na karcie krucjaty - jak ma się to do balansu całej gry?

      Odnośnie oblężenia Tyr - jakim cudem armia krzyżowców wchodzi do miasta, sieje tam pożogę i zniszczenie, później się z niego wycofuje ze śpiewem na ustach- mimo iż BPP domyślnie im ten odwrót blokowało niczym korek od butelki - i to przy ponad dwukrotnie mniejszych stratach niż obrońcy + BPP? Czy nie powinny być jakieś kary dla wycofującej się armii, chociażby w morale?

      Czy oddziały których dowódca został zamordowany przez assasynów przechodzą w całości karnie pod komendę innych graczy? Spodziewałbym się raczej chaosu i zamieszania w obozie, a w efekcie dezercji - vide GoT i sytuacja w obozie Renly'ego po morderstwie na nim.
      pokaż całość

    •  

      @lacuna:
      @ZdenerwowanyBialorusin: chill pill, nie mam pretensji, pytam jeno kulturalnie bo nie wiem, po to chyba jest ten wątek. Ostygnijcie.

    • więcej komentarzy (63)

  •  

    Krucjata 3R - RAPORT część druga #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    Link do części pierwszej

    ----------------------------------------

    Słońce zbliżało się powoli do linii horyzontu, łączącej niebo z morzem. Postać ubrana w powłóczyste szaty stała przed bramami Tyru. Oficer Lorenza Fuxa wraz z kilkunastoosobowym oddziałem wyjechali mu naprzeciw, lecz gdy tylko podjechali bliżej i zorientowali się, że postać jest kukłą poobwieszaną bukłakami, z których śmierdziało dziwną substancją, natychmiast zawrócili. Nie wszyscy zdążyli - płonąca strzała zdążyła trafić kukłę, a eksplozja zabrała ze sobą kilku konnych.

    - Dość tych podchodów - zirytował się generał-komandor - Przygotować fustibalusy! Łucznicy, na pozycje!

    Armia zaczęła szybko podchodzić pod mury miasta, ustawiając się w odległości kilkudziesięciu metrów. Przedmurze nagle rozjaśniało blaskiem tysięcy pochodni i płonących pocisków, które niczym wodospad zalały mury miasta. Obrońcy również odpowiedzieli ogniem, co dla obserwatora z zewnątrz mogło wyglądać jak zażarta dyskusja magów ognia, wymieniających raz po razie argumenty. W całym tym zamieszaniu na środek wyszedł biskup Tymazjusz i zaczął recytować:

    Ewangelia świętego Łukasza, rozdział trzeci, wersy szesnasty i siedemnasty:
    idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym

    Nagle mury miasta zaczęły stawać w płomieniach w kolejnych punktach, a po chwili pożar zaczął rozlewać się na dachy budynków w mieście. Zapanował ogromny chaos, co od razu wykorzystali atakujący.

    - Skąd tyle płomieni? - zapytał Brat Albert
    - To smoła i olej - skrzywił się Brat Wilhelm - to wszystko czekało na nas, przeklęci Saraceni, tfu!

    Brama miasta szczęknęła i zaczęła się uchylać. Znad niej brat August Sedláček uniósł rękę z pochodnią i wykonał umówiony znak.

    Dwójka pojmanych wcześniej przez Zakon Asasynów ze wściekłością obserwowała dywersantów, atakujących miasto od tyłu na tratwach. Większośc planów zawiodła, pozostało liczyć na ten ostatni...

    * * *

    Kawaleria krzyżowców wjechała do miasta, zaraz za nimi weszła piechota. Nagle w mieście rozległ się ryk setek gardeł, a w chrześcijan poleciał grad kamieni. Z uliczek zaczęły wybiegać oddziały uzbrojone we włócznie. Dowódcy kawalerii wydali przytomny rozkaz o wycofaniu się przed mury miasta. Gdy przejechali przez bramę, z przerażeniem stwierdzili, że piechoty jest jeszcze więcej - ogromny oddział zbliżał się do nich z bocznej bramy. Grad strzał spadł na zaskoczonych rycerzy, którzy wycofali się do pozostałych oddziałów. Walka podzieliła się na tą przed murem i na tą w mieście.

    Komandor Gerhard von Fulda wraz z pozostałymi chorążymi w sztabie obserwowali wszystko z ogromnym zaskoczeniem.

    - Co to za dzikusy? Nie wyglądają jak regularne wojsko, choć biją się jak regularne wojsko.
    - Armie zakonne są niezwyciężone! - krzyknął brat Wilhelm - nie straszny nam żaden wróg.
    - Nawet w takiej ilości?
    Wszyscy zamilkli, obserwując zażartą walkę piechoty.

    * * *

    Walki w mieście ani trochę nie słabły. Obrońcy miasta choć rozbici na murach, stawiali dzielny opór napastnikom w ciasnych ulicach. Mieli świadomość, że jakakolwiek próba negocjacji z wrogiem mogła spotkać się z gniewem Asasyna, którego wizerunek w ostatnim czasie stał się dość popularny dzięki rozprowadzaniu plakatów z jego podobizną po południowo-zachodniej części Ziemi Świętej.

    Nasir trzymał właśnie jeden z takich plakatów w ręce. "Zapraszam chętnych po nagrodę" - wycedził do siebie po cichu, po czym wzruszył ramionami i wyrzucił list gończy. Cały zgiełk w mieście obserwował z bezpiecznej pozycji, zastanawiał go jedynie brak znaków od pozostałej dwójki. Splunął ze wściekłością i wyskoczył na najbliższy dach.

    Po kilku skokach usłyszał znajomy krzyk. Skierował się w stronę jednej z uliczek. Oparty o ścianę jednego z domów Arianos trzymał się za krwawiący brzuch, z którego wystawały dwie strzały. Obok niego z kilkoma rycerzami Krzyżowców walczył cały we krwi Hasik. Ciężko było określić do kogo należała krew na szatach Hasika. Nasir nie tracił czasu na rozważania i zeskoczył z dachu, by po kilku szybkich ruchach katarów posłać niewiernych do piekła. Hasik padł na kolana. Był bardzo blady, a z jego boku sączyła się krew. Nasir spojrzał na dwójkę asasynów i zaklął szpetnie. Przerzucił Hasika przez ramię i zaczął wspinać się po ścianie domu. Obrócił się, by spojrzeć po raz ostatni na Arianosa. Zobaczył jego zaszklone, pełne strachu oczy. Z sąsiedniej uliczki dobiegał straszliwy szczęk pancerzy piechoty niewiernych. Nasir zaklął jeszcze raz, wrzucił ledwo żywego Hasika na dach, następnie wrócił się do arianosa i wraz z nim wdrapał się na dach. Zarzucił obu asasynów przez ramiona i bardzo ociężale skierował się do kryjówki. W umówionym miejscu czekał jeden ze szpiegów, który wziął na swojego konia rannego Arianosa, po czym cała czwórka udała się do pałacu. Hasik obserwował oddalającą się płonącą dzielnicę, a gdy galop ustał, wyszeptał do Nasira.

    - Jednego... trafiłem. Dziękuję Ci... Nasirze... że wybrałes mnie... - po czym opadł bezwładnie, wykończony ostatnimi godzinami i odniesionymi ranami. Nasir popatrzył na omdlałego asasyna i tylko pokręcił głową z niesmakiem.

    * * *

    - Odwrót! Wycofać się do miasta!
    - Odwrót! Wycofać się do obozu!

    Dowódcy obu armii zdecydowali się nie zawierzać losowi dalszego przebiegu walki. Ich żołnierze byli zmęczeni, morale złamane, a Arabska BPP od razu skorzystała z możliwości zajęcia pozycji w mieście widząc wycofującą się armię Krzyżowców.

    * * *

    - Biskup leży tutaj!

    Ulrich Czarny przedarł się przez tłum, by zobaczyć leżącego w kałuży krwi biskupa Tymazjusza. Ujął go w ramiona i popatrzył mu w oczy. Biskup rozchylił wargi i zacżął mówić ostrożnie.

    - Mój trud już skończony, niedługo odpocznę. Na naszą cześć napiszą pieśni, a...
    - Gdzie zostałeś ranny biskupie? - zapytał Ulrich. Biskup niechętnie wskazał na tylną część ciała.

    Ulrich bezceremonialnie zrzucił biskupa z rąk na ziemię, obracając go na brzuch. Biskup jęknął, a Ulrich ściągnął mu spodnie. Brzechwa strzały sterczała mu z lewej części lewego pośladka, podczas gdy grot wystawał z prawej części prawego. Ulrich zaczął się histerycznie śmiać ku konsternacji całej gawiedzi. Wyciągnął mizerykordię, którą rozłupał strzałę na pół i wyciągnął obie jej części, nie zważając na cieknącą krew.

    - Za trzy dni widzę Cię na mszy w mojej intencji. Nie żebym był medykiem czy coś. Tak mi się przynajmniej wydaje.

    Do rozbawionej dwójki podszedł zakrwawiony generał-komandor. Spojrzał na powoli dogorywające miasto i zamyślił się. Oblężenie na pewno będzie kontynuowane.

    ----------------------------------------

    I Oblężenie Tyru

    Atakujący: 4. Zakon Rycerzy Chrystusowych (1060) i sojusznicy (354) ** vs. **Arabska BPP (1900) i obrońcy Tyru (400)

    Straty atakujących:

    Arturb1922 Ciężka piechota z mieczami 33
    Aspirrack Ciężka kawaleria 2
    DonSimon Łucznicy 60
    FearFactory Łucznicy 67
    Hiszpan
    Jan Łucznicy 56
    jaksa0 Ciężka kawaleria 7
    lubiacy_beton Kusznicy 37
    orlando74 Ciężka piechota z mieczami 24
    sandal Ciężka kawaleria 4

    kacpiboss Ciężka kawaleria 5
    Anagama Ciężka kawaleria 7
    Uaimmiau Ciężka kawaleria 6
    Gregua Ciężka kawaleria 7
    Knyazev Lekka piechota z włóczniami 114

    Łącznie: 429

    Straty obrońców:

    Cepion Lekka piechota z włóczniami 64
    CZARNYCZAREK Procarze 101
    Damixi Łucznicy 48
    DrKilljoy Lekka piechota z włóczniami 50
    eliot123 Lekka piechota z włóczniami 58
    kaloryferconiegrzeje Łucznicy 56
    kar4mb0l Inżynierowie 9
    Kozlov666 Procarze 99
    Kroomka Inżynierowie 7
    Stah-Schek Lekka piechota z włóczniami 48
    zjadacz
    Cebuli Lekka piechota z włóczniami 66

    Arabska BPP - 606
    obrońcy Tyru - 320

    Łącznie: 926

    Tyr nie został zdobyty przez Krzyżowców, oblężenie trwa

    ----------------------------------------

    KONIEC TURY KRUCJATY

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    KARTA POSTACI I ARMII

    ----------------------------------------

    Grafika @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      Sadr Al-Guraljani

      A życie zaczynało być takie piękne

      pomyślał sobie 19-letni Ibrahim, maszerując w pierwszym szeregu rozwiniętego szyku bojowego "Szakali Atlasu" oddziału armii BPP, dowodzonego przez - niechaj-żyje-wiecznie-ale-niechaj-bawi-się-w-wojaczkę-beze-mnie - Sadra Al-Guraljaniego, 3-go syna wodza Berberów.

      Przez ostatnie tygodnie wiódł słodki żywot dekownika. Co prawda całodzienne treningi przyprawiały go o odciski tworzące się w miejscach innych odcisków, które z kolei tworzyły się w miejscach których by o to nigdy nie podejrzewał, ale w krótkich okresach czasu wolnego, udało się albo zakraść do sadu po figi, to na panienki do Tyru, a w ostatni wieczór przed wymarszem - wygrał świetny barani kożuch w kości, wyliniały tylko odrobinę na plecach - rarytas.

      Niemniej - było to biedne pierdolone obozowe życie, ale było to jakieś życie - Ibrahim dla którego do tej pory największym doświadczeniem była wizyta na targu w mieście (gdzie co prawda ukradli mu pieniądze, ale przynajmniej zobaczył pokaz kuglarza)- nie narzekał.

      Teraz maszeruje ku pewnej zgubie z całym oddziałem, walcząc nie z niewiernymi, a ze swoimi własnymi nogami - które nagle stały się jak z waty - o każdy kolejny krok. Tyr jest tuż za tym wzgórzem. Murów miasta nie widać, ale odgłosy bitwy są już bardzo wyraźne - da się odróżnić komendy od jęków mordowanych. Właśnie oderwanie tych dźwięków od obrazu który przesłaniało wzgóreze, było w tym najgorsze. Pozostawiało to pole wyobraźni. A wyobraźnia Ibrahima była bujna, barwna i niezbyt subtelna.

      Spóbował przęłknąć ślinę - nic to, język stanął mu kołkiem niczym stary sparciały rzemyk. Uświadomił sobie że zaciska zęby tak mocno, że chyba tyko cudum nie pękają niczym ziarna kukurydzy nad ogniem.

      Spojrzał na swojego dowódcę. Jego oblicze było spokojne i zamyślone, nieobecne nawet.

      "Ciekawe czy jak niewierni będą nam wbijać kopie w dupę, to też będzie taki zamyślony"

      Pomyślał ze złością. Jednak szybko połajał się za swoje myśli. Cała nadzieja w nim. Pewno obmyśla jakiś plan jak nas wydostać z tego pierdolnika zanim urzyźnią naszymi flakami tę jebaną pustynię.

      Piechota pokonała szczyt ostatniego wzgórza dzięlącego ich od obleganego miasta. W końcu ich zobaczył jak na dłoni. Konnica szybko oderwała się od masy wojsk i uformowała frontem w kierunku miejsca w którym stał Ibrahim. Tamci ruszyli stępem. To byłoby takie piękne gdyby nie było takie przerażające.

      _allachuakbaallachuakbar nie dajże mię tu szczeznąć jak pies.allachuakbaallachuakbar. a niech ich zaraza wytłucze wszystkich allachuakbar zginę ja i pchły moje! allachuakbar.allachuakbar _

      Wtem poczuł rozlewające się ciepło biegnące od dołu, zajmujące jego myśli czymś innym niż paraliżujący strach. Czyżby allach wysłuchał moich próśb i zesłał na mnie dar męstwa? To działa, już się tak nie boję! Ha, nie wiedziałem że to będzie takie proste! Po czym spojrzał w dół i zobaczył ciemniejącą plamę w okolicach swojego krocza. Jego pęcherz miał nieco inne zdanie na temat przebiegu zbliżającej się bitwy.

      Tamci przeszli w galop. Zagrały proce i zaświszczały łuki. Ziemia trzęsła się wokół, niebo trzęsło się wraz z nią, wydawało mu się że o dziwo jedynym co przestało się trząść był on sam. Gryzący pot zalewał mu oczy, ręce zaciśnięte do białości spoczywały na włóczni, jak gdyby to była ostatnia deska ratunku utrzymująca go na powierzchni oceanu szaleństwa.

      "WŁÓÓÓÓÓÓÓÓÓCZNIE" padła komenda.

      "ja pierdolę" - pomyślał Ibrahim.

      Szczęk, żelazo, mur żelaza, kotłowanina ludzi, błyski wzniesionych ostrzy, obłąkańcze rżenie koni, krew, ciemność. Ciemność.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (30)

  •  

    Krucjata 3R - RAPORT #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    ----------------------------------------

    - Odeszli na południe. Tak po prostu - zameldował strażnik dowódcy zmiany straży z Byblos - Zniknęli w wąwozie, ale odeszli. Nie zgasili nawet ognisk.
    - To już nie nasze zmartwienie Mohammedzie. To jest wielka polityka, a my dzisiaj pijemy i śpiewamy za tych, którzy polegli przepędzając niewiernych spod bram Byblos!

    ----------------------------------------

    Brat Theobald White grał w wraz z bratem Bialym Murzynem w szachy, podczas gdy brat Jerzy Kukułka zajęty był nalewaniem sobie kolejnej porcji dziwnie pachnącego trunku. Wziął kolejny łyk paskudztwa, kląc przy tym niemiłosiernie.
    - Ja cię nie mogę, ale niedobre.
    - To po co pijesz? - zapytał Theobald - nie ma obowiązku spijania się każdego wieczoru, chyba że nie znam zasad Waszego zakonu.
    - Muszę bracie, muszę - skrzywił się Jerzy - Wszyscy pijemy, aby nie myśleć o tej paskudnej krainie, o tych paskudnych ludziach. Moi bracia zakonni też piją, by zapomnieć.

    Zza namiotu usłyszeli przewracające się ciało

    - Sami widzicie b...racia - czknął Jerzy - nawet strażnicy musza się rozluźnić na tym wypi...

    Urwał gdy zobaczył przerażone miny braci. Theobald wypuścił skoczka z rąk, po czym położył dłoń na mieczu. Kątem oka dostrzegł upadającego bezwładnie Białego Murzyna z ostrzem wbitym w oczodół, a on sam puścił miecz i złapał się obiema rękami za gardło, z którego trysnęła fontanna krwi. Upadł na ziemię i jeszcze przez chwilę trząsł się w konwulsjach, by znieruchomieć w kałuży własnej krwi.

    Arianos Doner powoli zbliżył się do bladego jak śmierć brata Jerzego. Ujął go delikatnie za brodę, po czym zbliżył swoje miękkie i pełne usta do jego ucha i wyszeptał łamaną łaciną.

    Wiedzieć dlaczego przeżył? Będzie Cię to trapić do końca żywiec

    Po czym wykonał błyskawiczny ruch ostrza na wysokości jego czoła. Jerzy poczuł spływającą krew, ale adrenalina blokowała wszelkie uczucie bólu. Gdy po chwili otrząsnął się z szoku zaczął krzyczeć na alarm. Ale Arianosa dawno już tam nie było.

    Gdy po pewnym czasie przejrzał swoje zranione czoło w odbiciu, ujrzał na nim wycięty znak Asasynów. Generał-Komandor zarządził wymarsz pod Tyr jeszcze tej samej nocy.

    ----------------------------------------

    Bohaterowie @Passer93 i @mrcs oraz pięciu innych żołnierzy zostali zamordowani. Oddziały przez nich prowadzone zostały tymczasowo rozdzielone pomiędzy innych dowódców. Morale tych oddziałów jest obniżone do następnej walki.

    ----------------------------------------

    Renald de Montfort i Alfred-Jordan oczekiwali w karczmie spotkania z umówionym kupcem. Podejmowane środki ostrożności zaczynały ich powoli męczyć, ale dzisiejsze spotkanie miało być ostatnią próbą, mającą rzucić cień na poprzednie nieudane wywołania społecznych rozruchów.

    Umówiony kontakt się spóźniał, co wywoływało niepotrzebne napięcie u wojskowych. Alfred-Jordan starał się uspokajać towarzysza, ale ten miał ciągle złe przeczucia.

    - Musimy wracać, ta misja od samego początku wydawała mi się niedorzeczna.
    - Dajmy mu jeszcze godzinę.

    Wypowiadając te słowa dostrzegł starszego człowieka z turbanem na głowie, niepewnie rozglądającego się po gościach karczmy. Gdy ich wzrok spotkał się ze sobą, starszy podszedł i przysiadł się do Krzyżowców.

    - Mości Panowie, wybaczcie spóźnienie, ale sami rozumiecie - ściszał głos kupiec - za samo spotkanie mogą pozbawić mnie głowy.

    Czoło starca błyskawicznie oblało się potem. Renald zmarszczył brwi, po czym spojrzał pytająco na kupca.

    - Aaa, informacje, oczywiście. W jednej z chat jest tajny tunel, prowadzący poza mury miasta. Zaprowadzę Was tam.

    Cała trójka wstała i udała się w kierunku wskazanym przez starca, który odpalił pochodnię dla rozświetlenia mroku. Alfred-Jordan trącił jego pas, na co kupiec rozsupłał szaty, by pokazać, że nie ma ze sobą broni. Zaprowadził ich następnie do stojącej na rogu ulicy chaty. W środku nie było żywego ducha, było ciemno, a sama chata sprawiała wrażenie dawno niezamieszkałej. Kupiec otworzył drzwi w podłodze i wskazał gościom drogę. Renald wykonał krok do przodu, ale Alfred-Jordan zatrzymał go ręką, pokazując by kupiec szedł pierwszy. Kupiec posłusznie skinął głową i zszedł pod chatę. Alfred-Jordan wchodząc jako ostatni rozejrzał się, szukając zasadzki, ale niczego nie znalazł.

    Gdy ostrożnie zamknął klapę za sobą zorientował się, że znajdują się w ciasnej piwnicy, rozświetlanej jedynie blaskiem pochodni. Kupiec podszedł do szafki, szukając czegoś. Jego oddech nagle gwałtownie przyśpieszył. Renald wyciągnął miecz i doskoczył do kupca, przykładając mu koniec miecza do pleców.

    - O co tu chodzi?! - krzyknął. Alfred-Jordan skierował się ku wyjściu. Starzec upuścił pochodnię na ziemię.

    ALLAHU AKBAR!

    Upadająca pochodnia zapaliła kawałek nasączonej dziwną substancją szmaty, a kilka sekund później nastąpił wybuch z amfory, stojącej w rogu piwnicy.

    Stojący na dachu jednego z budynków al-Khidr ibn Al-Ka'im obserwował zbiegowisko, zainteresowane hałasem i płonącą chatą. Uśmiechnął się, po czym zniknął gdzieś w mroku nocy.

    ----------------------------------------

    Bohaterowie @Askaukalis i @kolorowy_jelonek zostali zamordowani. Oddziały przez nich prowadzone wróciły do Bejrutu i zostały tymczasowo rozdzielone pomiędzy innych dowódców. Morale tych oddziałów jest obniżone do następnej walki.

    ----------------------------------------

    - Otwierać bramy! W imieniu Zakonu Najświętszej Maryi Niepokalanej nakazuję wam poddanie się, a życie Wasze zostanie oszczędzone!

    Hrabia Juliano Furian widząc napinane łuki zdecydował się odjechac od murów. Tętent koni dobiegający z dwóch stron oraz z otwieranej powoli bramy uświadomił mu, że znalazł się w pułapce. Na jego skromny oddział nacierało kilkuset konnych, a strzelająca z murów mangonela już w pierwszej salwie trafiła sześciu jego zbrojnych. Jeden z kamieni o włos minął jego głowę.

    Bitwa nie była ani długa, ani chwalebna. Juliano resztkami sił próbował walczyć z szarżującym na niego przeciwnikiem, ale Sahib Abdul-Rahman Bahar w manewrze okrążającym wypuścił strzałę z łuku, trafiając go prosto w twarz. Hrabia Furian upadł na kolana, by przewrócić się na bok i zakończyć historię Zakonu Najświętszej Maryi Niepokalanej.

    ----------------------------------------

    I Bitwa pod Nazaretem

    Atakujący: Zakon NMN (85) vs. Armia Jihadu i obrońcy Nazaretu (500+)

    Straty atakujących:

    Mnichuy: 85 - śmierć dowódcy

    Straty obrońców:

    Armia Jihadu - 0
    obrońcy Nazaretu - 0

    Bohater @Mnichuy zginął w walce

    ----------------------------------------

    CIĄG DALSZY NASTĄPI

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    KARTA POSTACI I ARMII

    ----------------------------------------

    Grafika @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Jihad 2 #lacunafabularniejihad

    ----------------------------------------

    Sułtan al-Zafari z niedowierzaniem przysłuchiwał się raportowi, zdawanemu przez przerażonego wojskowego.

    - Coś jeszcze? - zapytał chłodno władca
    - Mamy niepotwierdzone informacje o przemieszczaniu się około setki konnych w okolicach Bakki. Nie znamy ich zamiarów ani kierunku poruszania się.
    - IDŹ PRECZ - krzyknął ze wściekłości sułtan i cisnął w spłoszonego oficera bananem. Sułtan wstał i spojrzał przez okno. Pasmo górskie w oddali z pewnością nie mogło równać się z morzem, którym jeszcze niedawno oddychał, a które to zaczyna być mu kawałek po kawałku odbierane.

    - Mój Panie, czy mam wezwać al-Sharifa?
    - Wezwiesz go, jak Ci rozkażę półgłówku - wycedził sułtan do swojego doradcy - Niewierni wykrwawiają się na wieśniakach, którzy trzymali dzidę przez rok swojego życia, przez resztę trzymając jedynie laskę pasterską albo pług. Po pierwszym starciu z jihadystami podwiną swoje świńskie ogony i wrócą do Europy.

    Sułtan obrócił się na pięcie. Jego spojrzenie spotkało się z mężczyzną w kapturze, opartym na ścianie. Asasyn skinął głową i wyskoczył przez okno.

    - Jak mniemam, wyjście przez drzwi nie byłoby wystarczająco dramatyczne - zakpił sułtan.

    ----------------------------------------

    POCZĄTEK TURY JIHADU

    Zadeklaruj działanie w komentarzu (zawołaj mnie do niego) lub skorzystaj z formularza deklaracji działania (tylko jeżeli otrzymałeś PIN na PW). Czas na działanie w 2. turze do 7.02 do godziny 18:00. W przypadku braku deklaracji armia rozbija obóz lub obsadza w całości garnizon. Brak aktywności asasyna wyklucza go z rozgrywki.

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    KARTA POSTACI I ARMII

    ----------------------------------------

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      Sadr Ibn-Guralanji

      Wieczór już dawno zalał bezbrzeżną pustynię okalającą obóz, lecz piasek oddawał wciąż nagromadzone w ciągu dnia ciepło - oblepiająco gorące powietrze ledwie się poruszało - podobnie jak i myśli Sadra, ciągnące się jak smoła i czarne, dokładnie jak ta przeklęta noc.

      Wieści spływały z północy krainy, rozdygotane i fantastyczne, podawane spierzchniętymi ustami, rozgorączkowanymi głosami - okute w stal potwory na koniach ziejących ogniem - zdawały się być wszędzie i nigdzie wraz, Bejrut padł, Byblos płonie, jeden wychudzony i wycieńczony żołdak był gotów przysiąć iż wojska niewiernych prowadzone są przez anielskie zastępy są już pod Al-Quds, a zbroje ich świecą blaskiem tysiąca słońc...

      ... z rozmyślań wyrwał go ochrypły głos piechura biegającego wokół latryn, trzymającego w garściach spodnie, by owe nie znalazły sie na poziomie kostek, wykrzykującego raz po raz:

      "GDYBY NIE INTERWENCJA KAPRALA, TO PAS BY MI URWAŁ JAJA"

      mimowolnie uśmiechnął się - to z pewnością sprawka Qurika - zawodowego kaprala podarowanego mu w służbę przez ojca, jako adiutanta i zaufanego doradcę. Qurik przerabiał pierdoły i szumowiny tego świata na żołnierzy dłużej niż Sadr chodził po ziemi - pewno dziś jakiś nieszczęśnik śmiał zostać przyłapany z niedopiętym umundurowaniem, wracając z szaletu.

      "Gówno!" - pomyślał. I w istocie rzeczy poczuł - delikatny zefirek który raczył się wreszcie zjawić, oczywiście dmuchnął na obóz od strony latryn, rozprowadzając nieznośny fetor.

      Nie miał zamiaru więcej dumać nad plotkami.

      "To zwykła banda która tak samo sra, pierdzi i rucha co popadnie, jak wszyscy inni ludzie"

      Wszystko idzie zgodnie z planem. Niechaj maszerują, ze śpiewem na ustach i krwią na rękach, niechaj pędzą galopem, wprost ku swej zgubie.

      Zapłacą za to co zrobili, szubrawcy. Zapłacą drogo.

      Nawet rycerska zbroja bijąca blaskiem tysiąca słońc zmatowieje, gdy zostanie obsrana po kołnierz.
      pokaż całość

      GIF

      źródło: 66.media.tumblr.com (811KB)

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    Czy ktoś z mirków wie jak czeska policja zareaguje w przypadku kontroli delikwenta, który nie będzie posiadał przy sobie dowodu rejestracyjnego? Wiadomo, że trzeba go posiadać, pytanie co się stanie jeśli go nie będzie.

    #czechy #prawo #motoryzacja

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Dr_Killjoy

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (6)