"All you need is love, all you want is sex, all you have is porn"

  •  

    Gdzie lepiej?

    • 14 głosów (30.43%)
      Holandia
    • 32 głosy (69.57%)
      Niemcy
  •  

    Murki z #emigracja zwlaszcza #holandia, ale tez #internetmobilny #roaming. Jak mam pakiet internetu w Play, to na roamingu bedzie mi normalnie chodzil, czy lepiej kupic tam jakas startowke ?

    •  

      @cor1sto:
      Z polskimi numerami problem polega na tym, ze mamy bardzo niskie stawki, a dzierżawa łącza kosztuje, przez co po jakimś czasie- albo po miesiącu albo po dwóch latach- operator zaczyna naliczać dodatkowe stawki, przez co korzystanie staje się nieopłacalne. Te 8 GB może zdążysz wykorzystać.
      Rozwiązaniem pośrednim jest polska karta Lycamobile, jakoś usług co najwyżej średnia, ale bardziej działa niż nie działa. Internet działa w zasadzie zawsze.
      A na miejscu, w Holandii możesz zamówić za darmo albo kupić w punkcie starter Lycamobile lub Lebara.
      pokaż całość

      +: olgiert
    • więcej komentarzy (8)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jak ja podziwiam ludzi pracy, czyli tzw. "człowiek orkiestra". Ja mam jakieś chłopskie geny chyba i wylosowałem ambicje 7/10 i jednocześnie lenistwo 10/10. Chciałbym tak wiele zrobić, podszkolić się w czymś ale zaraz dopada mnie lenistwo, senność, zmęczenie, marazm. Ja nie wiem jak funkcjonują ci zapierd$lacze bo tak ich trzeba nazwać. Pracuje z takimi w korpo (ludzie 25-35). Ludzie mają rodziny, kredyty, dzieci, mnóstwo spraw na głowie a i tak robią 10x więcej niż ja, który mam masę czasu wolnego, 0 zobowiązań i spraw na głowie i wszystkie badania w normie xD..
    Gość X - z wyglądu podobny do nikogo ale świetnie ogarnia swoje obowiązki, ogarnia na tyle swoje zadania że zawsze ktoś go prosi o pomoc z innymi swoimi rzeczami. Poza tym coś ciśnie z automatyzacji bo jest w jakimś projekcie usprawniającym procesy dla całego departamentu. Poza tym zna dodatkowy język (za co dodatkowo ma kasę) gra na gitarze w zespole i bierze udział w jakiś maratonach. Nie jest żadnym nerdem ani nic, widać że ma życie towarzyskie. Na imprezę firmową zawsze wpadnie a od następnego dnia znów zapierd&la. To wszystko jest u niego naturalne, zawsze coś robi i dla niego to normalne funkcjonowanie.
    Gościówa Y - ma męża, dziecko, sprawy rodzinne i podobnie swoje obowiązki jako senior + projekty poboczne + jakieś certyfikaty i jeszcze ma jakiś swój biznesik na boku i sprzedaje jakieś swoje produkty na instagramie, też zna drugi język.

    Ja nie mam żadnych zobowiązań, dużo czasu, nawet pieniądze które mógłbym przeznaczyć na rozwój a i tak zaczynam pracę jak najpóźniej i jak najwcześniej kończę po to żeby wrócić do domu "odpocząć" po niczym tak na prawdę i marnować czas. Najchętniej bym odkładał wszystko w nieskończoność. Ja doskonale wiem, że nie muszę być tak jak oni ale najgorsze jest w tym że autentycznie chce - chce poprawić swoje życie, skille, zarabiać więcej, znać więcej procesów, może coś nowego ale.. coś mnie blokuje od tylu lat xD Postanowienia noworoczne z 2019 nadal nie ruszone xD

    #rozwojosobisty #rozwoj #samorozwoj #nauka #jezykiobce #praca #wychodzimyzprzegrywu #produktywnosc #dzialanie #prokrastynacja #przegryw #postanowienia #feels #zalesie #gorzkiezale ♯blackpill #mozg #psychologia #zmeczenie #sen #sennosc

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62f3d432a5113ec157cf81b5
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    źródło: i.kym-cdn.com

  •  

    Jaka alternatywa dla Krakowa? Mieszkam tutaj już pare lat, ale przeszkadza mi jakość powietrza, ale też chciałbym zmienić otoczenie.

    Myślimy z dziewczyną nad przeprowadzką, ale byle nie do Warszawy, bo nam się w ogóle nie podoba.

    Jakie miasto zamiast Krakowa polecacie? Gdzie jest w miarę zielono jak na duże miasto, można na spokojnie wyjść ze znajomymi na piwko, do pub baru, restaruacji czy do klubu i generalnie jest co robić.

    #krakow #wroclaw #poznan #mieszkajzwykopem #mieszkanie
    pokaż całość

    Jak nie Kraków, to...

    • 95 głosów (31.05%)
      Wrocław
    • 114 głosy (37.25%)
      Gdańsk
    • 83 głosy (27.12%)
      Poznań
    • 14 głosów (4.58%)
      inne (napiszę w komentarzu)
    •  

      @Roquefort:
      GZM
      Coś sobie możesz wybrać z tych 41 miast, są tereny zielone z dobrą komunikacją z Katowicami. Sama Metropolia to największy obszar przemysłowy w Polsce i drugi(lub pierwszy, zależnie od metodologii) największy obszar metropolitarny. No i przede wszystkim mieszkania tanie.
      Co do powietrza to w Bytomiu jest do bani(a szkoda bo pomieszkoł bych se w Bytomiu, ale właśnie luft mnie nerwuje), na całym czornym śluńsku ogólnie bez szału, ale na Zagłębiu jest nawet niezłe, na pewno lepiej niż w Krakowie.
      Swoją drogą osobiście mam bardzo duży sentyment do Białegostoku- powietrze świetne, ludzie wydają się bardziej otwarci, ale to jeden z biedniejszych regionów w Polsce- z pracą ciężko i mieszkania drogie(przynajmniej jak sprawdzałem jakiś czas temu).
      Jeżeli chodzi o Gdańsk to nie każdemu przypasuje nadmorski klimat.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    Ale mnie nosi jak czytam o zatruciu Odry. Jeden wyrzuca śmieci do lasu, drugi spuszcza chemię do rzeki, a trzeci pali plastikiem w zimę.
    Co to za kraj ja się pytam?!!! Jeszcze skończy się na śmiesznym mandacie 500 zł.
    Przecież to jest katastrofa, aż się odechciewa w tym kraju żyć. Wez tu mieszkaj, plac podatki, a może jeszcze śmiej mieć dzieci i skaz je na życie w tym syfie.
    Rzadko mnie tak ponosi, ale teraz pala się przegła!

    #polska #ekologia #odra
    pokaż całość

  •  

    Dziś wbijam 36 level. Mam już chyba wszystko, kochającą żonę, super dzieciaki, psa i kota no i oczywiście fajne miejsce do życia ( ͡° ͜ʖ ͡°) a do 30 byłem sam na #emigracja i myślałem, że już się to nie zmieni
    Nie poddawajcie się

    #wykop30plus #francja #chwalesie i trochę #wygryw

    źródło: IMG_20220810_084402.jpg

  •  
    iquiet via iOS

    +153

    Ale przepraszam czym zawinił w tej wojnie zwykły obywatel Rosji, który nie popiera wojny?
    Przecież jak ja bym był takim Rosjaninem i bym był przeciwny wojnie to i tak nic nie mógłbym zrobić bo co? Pojadę sam jeden do Putina i poproszę go o zaprzestanie wojny bo przez to nie mogę podróżować po Europie bo Rosja straciła na reputacji? XD
    Współczuje zwykłym obywatelom Rosji bo na pewno są tam tacy, którzy są neutralni albo przeciwni wojnie a są wrzucani do jednego wora..

    #rosja #wojna #ukraina #polityka
    pokaż całość

    źródło: IMG_1140.JPG

  •  

    Największą tragedią młodych jest to, że ktoś im wmówił że pensja w pierwszych latach pracy powinna im zapewnić stawkę pozwalającą na samodzielny wynajem mieszkania w dużym mieście (najlepiej warszawie ofc), stołowanie się w restauracji 5 razy w tygodniu, posiadanie samochodu i oczywiście 2 razy w roku wakacje na Malediwach. Pokolenie instagrama i tiktoka ma sprane mózgi - wydaje im się że każdy żyje w luksusach bo algorytmy tych platform promują luksusowe życie a oni biorą to za rzeczywistość.

    Do pozycji zawodowej i dobrej pensji dochodzi się latami, ciężką pracą i proaktywną postawą wobec pracodawcy oraz klientów. A tu przychodzi taki zoomer do pierwszej pracy, uważa że ma gówniane pieniądze i dlatego się opierdala, nic mu się nie chce a od 15 już myśli jak by się tutaj wcześniej urwać z roboty. Taką postawą blokuje sobie jakikolwiek rozwój.

    Gdyby w każdej pracy na start płacili 7k to w takim Krakowie albo Warszawie wynajem kawalerki kosztowałby 6k a posiłek w knajpie 400zł i znowu bylibyśmy w punkcie wyjścia.

    #pracbaza #korposwiat #tiktok #instagram #zarobki #inflacja
    pokaż całość

  •  

    Takie tam przemyślenia na emigracji, może ktoś się utożsamia, zbije piątkę lub totalnie wybije z głowy mój pomysł, ale chyba doszedłem do poziomu w którym muszę wyżalić się nieznajomym z internetu, aby ktoś spojrzał z boku na moje przemyślenia...

    Brakuje mi Polski. Brakuje mi pójścia do żabki, do lepszego niż w UK McDonalda, brakuje mi rozmowy w sklepie po Polsku, brakuje mi nawet wyjścia do chlewionki zastawionej paletami i wkurwiania się na ceny cukru, czy mięsa. Brakuje mi ładnych miast, fajnych lasek na ulicy czy zwyczajnie koncertów artystów w Polsce, pójścia do multikina.

    Mieszkam w UK od 5 lat, wcześniej przyjeżdżałem na kilka tygodni sezonowo, od 2017 na stałe, przez różne perypetie życiowo zdrowotne raczej nie mam zbyt dużych oszczędności. Generalnie, czuje że marnuje tu czas, źle się tu czuje, nie mam ochoty wychodzić nawet z domu w weekendy do jakiś barów, bo A) nie bawi mnie kultura imprezowania Anglików, B) co tydzień w moim mieście #southyorkshire ktoś dostaje kose, B) nie czuje po prostu ich muzyki, klimatu. Nie jestem totalnie od tylu lat zaaklimatyzowany, nie czuje się jak w domu. Gram w kosza od wielu lat z anglikami, żaden z nich nie został moim kolegą, z którym chciałbym spotkać się po treningu na piwo. Mam raczej kiepskie zdanie o anglikach jako o narodzie i uważam, że jesteśmy jako naród przy nich porządnymi ludźmi, wszystkie julki z demotywatorów wrzucające posty o fałszywości miałyby tutaj pełne ręce roboty. Mam znajomych Polaków, widujemy się w weekendy, ale jestem zmęczony tym samym sosem już trochę, a o nowych, normalnych ludzi tutaj ciężko. Nie ma co ukrywać, za granicą często lądują ludzie po przejściach.

    Pracuje jako team leader na magazynie - nie jest źle finansowo, przedział zarobków w zależności od miesiąca i dodatkowych bonusów od 1600-1900 funtów. Da się wyżyć, ale co to za życie gdy totalnie nie masz ochoty korzystać z jego uroków, bo źle się czujesz wśród szeroko pojętej cegły. Przeprowadzka? Byłem i mieszkałem i w South Yorkshire, Kent, a nawet w pięknym obiektywnie Bournemouth - nigdzie nie czułem się dobrze. Rozwój zawodowy, przez co odejdę ze środowiska magazynowo-szczurowego, wiecznego obgadywania, interesowania się cudzym życiem do porzygu - próbowałem. Miałem ambitne plany, zacząłem robić różne kursy biznesowe, do tego uczyć się dodatkowego języka(hiszpański), aby móc pracować sobie w jakimś korpo. Zajęłoby mi to pewnie z rok, ale byłem na to gotowy, chciałem nawet znaleźć jakaś zwykłą, biurową pracę nawet za minimalną krajową po to, aby złapać doświadczenie w korpo pracy, a następnie już z tym doświadczeniem, kursami i dodatkowym językiem uderzyć do jakiejś lepszej firmy. Zacząłem przeglądać oferty pracy pasujące do moich kryteriów - i się załamałem. W mieście w którym chciałbym aplikować, czyli Sheffield(jedno z większych miast w UK?) zarobki są niższe, niż moja obecna praca przy kierowaniu kilkuosobowym zespołem przy wysyłaniu tirów. Czyli zapierdzielałbym rok czasu na to, żeby zarabiać mniej niż teraz. Skąd brać motywacje, żeby się starać? Dodam, że szukając tej zwykłej, korposzczurowej najprostszej pracy tez zderzyłem się z tym, co razi w moim rejonie okropnie - rasizm. Bardzo ciężko jest wyjść z tej podziałki - emigranci na magazynie, reszta do biur. W mojej obecnej firmie aplikowałem o pracę biurową, rozmowa poszła super, było tylko 2 kandydatów, przygotowałem się do niej świetnie, znałem pytania przed rozmową, posługiwałem się super angielskim - wybrali 19 letnią angielkę, która popracowała tydzień bo nie potrafiła używać excela. W innych firmach dochodzą mnie podobne sygnały, znajomi aplikują o coś wyżej, kompetentni ludzie - wybierają byle Anglika który popracuje kilka dni, po czym stanowisko jednak jest likwidowane.

    Tymczasem znajomi ,którzy albo zostali w Polsce, albo 2 lata temu prosili mnie o pracę w UK bo mają dość teraz:
    -Jeden pracował w exporcie, rozmawiając z Chińczykami na whatsappie i dogadując jakieś dostawy, po tych 5 lat został kierownikiem na zdalnej dla firmy z WWA, mieszka sobie w rodzinnym mieście, zarabia kupę siana i do tego zakłada swój biznes, bo ma jakieś myczki do pracy z Chińczykami i zarabianie na tym(chce mnie w to wkręcić, stąd pewnie myśli o powrocie). Kiedyś się śmiałem z niego, że jak tak można, że tu jest życie 9f na godzinę i blant po robocie, a Ty za te 4000 zł tyrasz, na co Ci to...Tymczasem on po kilku latach awansował dość konkretnie, a ja zmieniłem żólty highvis robola na pomarańczowy trochę mniejszego robola.
    - Dziewczyna, która prosiła mnie o pracę w Anglii zdecydowała się zostać w Polsce. Po 2 latach w WWA zarabia 8k+, właśnie wzięła sobie mieszkanie w kredycie.

    Tak, wiem na każde dwie takie osoby przypada 10 osób, które pracują od pierwszego do pierwszego pijąc w weekend Żubra z żabki i nie stać ich na nic. Ale jednak da się, nie jest tak jak próbuje mi się tu wmówić na emigracji, aby tłumaczyć swoje życie. ''Nie no, w Polsce to się nie da żyć'', ''500 plus rozdają dlatego tak drogo(pozdrawiają angielskie benefity, przy którym 500+ to mały wypierdek''. ''W Polsce to się nie da, tu Cię stać na wszystko po opłaceniu mieszkania''.

    Tak, wykonując podstawową, średnią pracę na pewno łatwiej żyje się tutaj, nie ma dyskusji. Ale uważam, że ciężej tu o rozwój zawodowy, czy coś więcej niż poza wegetację weekendową, wieczne bóle głowy(to temat na inną rozmowę, ale weekendy tu są straszne, pogoda mnie dojeżdża i czuje się w weekend gorzej, niż w tygodniu. Wieczne zmęczenie i zmulenie). Tymczasem nie widzę tej biedy. Ludzie jeżdżą na wakacje, budują się, kupują auta, Polska gospodarka się rozwija jako jedyna oprócz Australii jakoś od 1997 roku, wbrew temu co sami o sobie myślimy, wcale nie upadniemy bo jesteśmy zbyt zależni od UE, Niemców i ich eksportu, jesteśmy na prawdę fajnym narodem i miejscem do życia. Po prostu czuje, że spierdala mi tu życie i nie przeżywam niczego, za każdym razem jak jestem na urlopie w PL, to jest to najlepszy czas na świecie, mam pełno energii, życia w sobie.

    Co mnie tu trzyma, skoro jest tak super w Polsce, a tak źle tutaj? Głównie różowy pasek, który absolutnie nie wyobraża sobie powrotu do PL. Pochodzi z małej wioski w bieszczadach, gdzie jedyną pracą jest rąbanie drewna - nie winie jej za to, tj. nie ma prawa widzieć innej Polski, skoro widziała w życiu głównie to.

    Jak żyć, premierze?

    #uk #emigracja #anglia #przemyslenia #pracbaza #powrutcontent #polska
    pokaż całość

    •  

      @lou-c-phere_
      Kurde, nie wiem gdzie wy wszyscy żyjecie, jak wracam do Polski to jedną z rzeczy, które mnie zaskakują jest profesjonalizm obsługi w sklepach
      Jak wracając wysiadłem na stacji w Niemczech to ekspedientki na stacji wyglądały jakby miały zadzwonić po policję, w Polsce się do mnie uśmiechały. Nie wiem czy chodziło o brak maseczki czy kapelusz w barwach Holandii, ale i tak ucieszyłem się, że jestem już u siebie. pokaż całość

    •  

      @DryfWiatrowZachodnich
      Nie wiem jak rząd pisu pisze ustawy, nie czerpię informacji na ten temat z wykopu, ale według zagranicznych agencji ratingowych jesteśmy bardziej stabilnym krajem niż np Francja.
      Wiem, że skasowali ulgę abolicyjną, za co wielki kij im w oko, ale też skończyli z fikcją doręczeń, zakazali kręcenia liczników, utworzyli TVP World i jeszcze kilka udogodnień by się znalazło. Na pewno na nich nie zagłosuje, ale dla mnie to jest rząd jak rząd i stety/niestety mój. pokaż całość

    • więcej komentarzy (109)

  •  

    JA dla przykladu wyjechalem za granice zeby poradzic sobie troche z #samotnosc #depresja i powiem ze dziala.

    Dorobie sobie pare groszy i wroce #holandia #emigracja

  •  

    Mirki #jezykiobce
    Mam problem z językiem w tym przypadku angielskim. Umiem go w takim stopniu, że oglądam seriale na Netflixie po angielsku ale tylko i wyłącznie z angielskimi napisami. Bez napisów mało co rozumiem. Gdy czytam rozumiem praktycznie wszystko. Czy to kwestia osłuchania?
    Gdy prowadzę rozmowę w tym języku to mam to samo, gdy piszę z kimś po angielsku robię i rozumiem to bez problemu. Help
    #emigracja
    pokaż całość

    •  

      @kruszomek:
      Za mówienie, słuchanie, czytanie i pisanie odpowiadają inne części mózgu, trzeba się nauczyć osobno pisać, jak i mówić. Jeżeli umiesz pisać to nauczysz się mówić poprzez praktykę więc potrzebujesz po prostu praktyki.

  •  

    Panowie z #emigracja #niemcy nie orientujecie się o co chodzi z tym 750+rent?
    Dyskusja pod postem o tym, że połowa niemieckich pracodawców narzeka na brak wykwalifikowanych pracowników, sam komentarz został skasowany więc to pewnie coś niepoprawnego politycznie ;)

    pokaż spoiler swoją drogą 750+ brzmi swojsko :P

    źródło: niemcy750plusrent.png

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Potrzebuje zdjęcia na #tinder tylko moja twarz jest mocno niefotogeniczna. Na zdjęciu wychodzi mi nie dosyć że bardziej zaokrąglona to w dodatku mniejsza i węższa. Podobnie jak na załączonym obrazku - ta sama twarz, ale zmieniając jej proporcje, zaczyna wyglądać tragicznie i mniej atrakcyjnie. Foty robię w lustrze (nowym telefonem, z dobrą jakością). W przednim aparacie "wielkość" głowy aż tak się nie zmienia, ale za to jeszcze bardziej się zaokrągla, więc tak źle i tak nie dobrze. Mam póki co tylko jedno zdjęcie, które zrobiłem nawet nie myśląc o tym żeby tam jakkolwiek na nim wyjść, a wyszedłem bardzo ładnie. Ale jedno raczej nie wystarczy.

    Jakieś porady jak zrobić zdjęcie w "domowych" warunkach na którym wyjdę tak jak w rzeczywistości, albo chociaż przyzwoicie, bez takich drastycznych zmian?
    #fotografia #grafika #kiciochpyta #pytaniedoeksperta

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62ed380386ac248b6bb54550
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    +: Mitchum
  •  

    Wpadła mi taka oferta pracy w Belgii: Malarz, oczyszczac konstruckji stalowych Stawka 16 euro/brutto
    Pracował ktoś na takim stanowisku? Zastanawiam się czy warto sobie zdrowie niszczyć. Jedyną alternatywą jaką mam to praca w McDonald.
    #pracbaza #emigracja

    •  

      @oknoe:
      Zgaduję, że robota polega na szlifowaniu np boszką stali pod malowanie i potem malowaniu. Robiłem coś takiego za młodu i za bardzo nie polecam.
      Po pierwsze ze względu na pył- w pracy mówili na mnie "murzynek" bo po dwóch godzinach byłem cały czarny od pyłu, a osłonić się za bardzo nie ma jak bo w masce i okularach kiepsko się pracuje.
      Po drugie ze względu na kontakt z farbą- wdychanie chemikaliów zbyt zdrowe nie jest i po jakimś czasie zaczyna się kręcić w głowie.
      Ogólnie szkodliwa robota i za- w tym przypadku- kiepskie pieniądze. W Belgii wprawdzie jest względnie tanio, ale podatki wysokie od pierwszego progu. Zarobiłbyś może z 1600 EUR na czysto, a czy to wystarczająco żeby tracić zdrowie to już decyzja indywidualna.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Kolejna patologia w PL, nigdzie gdzie pracowałem na zachodzie nie musiałem robić badań.

    źródło: ei_1659703487650.png

  •  

    Siema, kołonwrześnia wybieram się zagranicę, chciałem jechać do #holandia na 2-3 miesiące przez jakąś agencję, ale teraz widzę, że w Otto są wyjazdy do #niemcy. Ktoś jeździł z nimi ? Jak to wygląda i jak się wychodzi zarobkowo ? Jedyna różnica jaką dostrzegam to wypłaty miesięczne, a nie tygodniowe.

    #emigracja #pracazagranica

    •  

      @NexciaK:
      Miałem "polską umowę zlecenie" na mailu i zrezygnowałem po godzinie zastanawiania się jak liczyli godziny, że wychodziło im tyle ile podali w ogłoszeniu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Zresztą, jak dla mnie każda umowa o pracę za granicą z umową inną niż lokalna to potencjalnie wał, a przynajmniej wyzysk.
      Możliwe, że masz rację, nie pracowałem przez polską agencję i w sumie w Niemczech jeszcze w ogóle, ale pracowałem przez dość małą, holenderską agencję i oszukiwali ludzi równo. Raczej nie zastanawiałbym się czy agencja jest polska czy nie tylko czy jest to wiarygodny pośrednik, a nie naganiacze, którym chwilę wcześniej nie wyszło z kołczingiem i teraz zajmują się rekrutacją ;)
      OTTO jest właśnie dużą agencją, typową masówką, z tego co piszą w ofertach to zapewniają "niemieckie ubezpieczenie pracownicze" więc niemiecki kontrakt pewnie też. Co do samej agencji to wprawdzie z czystym sercem polecić nie mogę(wielki kij w oko Katarzynie K. z Bleiswijku), ale nie bałbym się przez nią jechać.
      A tak przy okazji, myślisz, że da się znaleźć w Niemczech pracę przy szyciu szaf sterowniczych z niemieckim na poziomie "Ich lese eine Zeitung?" :)
      pokaż całość

    •  

      @NexciaK Super, byłbym bardzo wdzięczny za cynk w razie czego, ale planuję wyjechać pod koniec roku raczej. Swoją drogą zgaduję, że prawko i samochód to niemal zawsze wymóg w Niemczech w pracach innych niż bieganie po magazynie? Bo wiesz, jeżeli chodzi o jeżdżenie autem to jakbym wytargał z WORDu filmy z egzaminów to mógłbym zrobić zbiórkę na SiePomaga na szofera, tzn jakbym się bardzo postarał to może bym nikogo nie zabił- jeżdżę dobrze dopóki się nie zamyślę- ale jakbym mógł wybierać to wybrałbym rower albo autobus ;) pokaż całość

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    Opowiem wam straszną historię.

    Wykop ostatnio publicznie zlinczował człowieka znanego z imienia i nazwiska, przykleił mu łatkę gwałciciela z którą teraz musi żyć wśród swoich klientów i bliskich.

    Jakiś anonimowy internetowy troll podjudził motłoch, a ten poszedł gdzie mu kazali, w końcu kto by nie uwierzył płaczącej w internecie dziewczynie?

    Z brudnej tłuszczy linczującej tego człowieka udało mi się uwiecznić na poniższych fotografiach kilku wykopków. Może ich znacie i wiecie dlaczego tak zrobili? Dlaczego uwierzyli na słowo jakiejś nigeryjskiej księżniczce? Dlaczego przejmowali się jej rzekomą szkodą na którą nie było dowodu i jednocześnie byli gotowi krzywdzić człowieka z krwi i kości?

    #afera #niebieskiepaski #rozowepaski #pieklomezczyzn
    pokaż całość

    źródło: empatia działa w jednąstronę.png

    •  

      teraz co drugi wysryw będzie ZLINCZOWALIŚCIE CZŁOWIEKA, DOBRZE ŻE SIĘ NIE ZABIŁ

      @golagolagola:
      Czyli, że co, jakaś kobieta oskarżyła tatuażystę o molestowanie żeby zaoszczędzić 1k PLN, on na tym pewnie straci dużo więcej bo stracił markę, nie mówiąc już o nerwach i upokorzeniu, ale minął chyba dzień od faktycznego nagłośnienia sprawy i mamy o tym zapomnieć?
      Powinno się o tym co jakiś czas przypominać żeby kolejny taki taki przypadek nie skończył się właśnie samobójstwem i żeby ludzie mieli świadomość, że kobiety to też czasem ch*je, bywa, że gorsze.
      Inna sprawa, że z jakiegoś szalonego powodu przez ostatni tydzień wpisy na ten temat znikały więc tym bardziej powinniśmy o tym przypominać.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (64)

  •  

    Zawsze mnie rozwalały stwierdzenia typu: "hurr durr trzeba wprowadzić przymusowy pobór, ale tylko dla mężczyzn, bo trzeba chronić kobiety jeśli chce się odbudować populację kraju po wojnie, bo tak to działało przez tysiące lat cywilizacji".

    Przecież tak na Ukrainie jak i w Polsce dzietność wynosi około 1.3 więc o żadnej odbudowie grupy nie ma mowy, skoro nawet w czasach pokoju następne pokolenie będzie o 35% mniejsze niż obecne. Taka jest cena równouprawnienia i tego, że kobiety przestały być zasobem rozpłodowym i mogą same decydować o swoim życiu, w tym i o tym czy chcą rodzić dzieci. A my jako część Zachodu zgodziliśmy się tą cenę zapłacić.

    Czemu więc dziś na wojnie mieliby ginąć sami mężczyźni pod przymusem, zupełnie jakby całe równouprawnienie się nie wydarzyło i kobiety dalej siedziały tylko w domach i rodziły dzieci, a nie miały te same prawa jak mężczyźni, którzy mają za nie ginąć? Przecież dziś jest całkiem inny świat niż był we wszystkich cywilizacjach tysiące lat temu.

    A może tacy ludzie zakładają, że wojna powinna znieść równouprawnienie i kobiety powinny znowu siedzieć w domach, słuchać męża i rodzić dzieci, aby odbudować populację?

    Można w sumie zapytać. @szurszur jesteś za tym, żeby wraz z prowadzeniem poboru dla mężczyzn przywrócić prawa kobiet takie jakie miały one w XIX wieku? No wiesz, ograniczony dostęp do edukacji, praca jak już to tylko najprostsza i znacznie gorzej płatna niż taka sama praca dla mężczyzn, tak aby jedyną szansą na życiowy awans dla kobiet było dobre zamążpójscie i "robotny chłop co dużo nie pije"? Bo tylko przywrócenie takiego systemu gwarantuje dzietność 3.0 i więcej, potrzebną do realnej odbudowy populacji.

    Skoro nie wahasz się przed wysyłaniem młodych chłopaków na front, gdzie mają ginąć rozrywani, paleni żywcem czy kastrowani jeśli wpadną w łapy wroga, to chyba nie powinieneś mieć problemu z odebraniem kobietom równouprawnienia? W końcu tak działały "wszystkie cywilizacje, nacje i społeczeństwa przez tysiące lat" , a obecne równouprawnienie to chwilowa aberracja ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A jeśli masz z tym problem, to jakim prawem chcesz dysponować życiem mężczyzn?

    Ja np. uważam że równouprawnienie jest dobre, dlatego pobór jeśli już miałby być wprowadzony to powinien być dla wszystkich, a najlepiej dla nikogo i zamiast niego powinno się stawiać na ochotników.

    #wojsko #wojna #ciekawostki #dyskryminacjamezczyzn #ukraina #rosja #rozowepaski #niebieskiepaski
    pokaż całość

    źródło: IMG_20220804_065848.jpg

    +: b_is_for_beretta, Mikson212 +367 innych
    •  

      @skitarii:
      Kobiety są z biologicznego punktu wiedzenia bardziej istotne dla przetrwania populacji bo jak facet może przez 9 miesięcy zapłodnić, przyjmijmy, 270 kobiet, tak jedna kobieta przez te 9 miesięcy w ciążę zajdzie tylko raz więc lepiej żeby przetrwało 5 kobiet i jeden mężczyzna niż 5 mężczyzn i jedna kobieta(i zgaduję, że tak się działo w przeszłości skoro większość niebieskookich osób na świecie miała jednego przodka), a co do dzietności to zdaje się, że największe skoki zawszy były w czasach zagrożenia- to pewnie jakiś mechanizm ewolucyjny.
      Ja wprawdzie jestem przeciwny obowiązkowej służbie wojskowej bo niewolnictwo to niewolnictwo, ale jeżeli dążymy do tzw. równouprawnienia to w przypadku jej wprowadzenia nie powinno to obejmować tylko jednej płci, przynajmniej w czasach pokoju bo w czasach wojny i tak większość kobiet pewnie byłaby średnio użyteczna.
      pokaż całość

    •  

      @lemek123:
      Co dokładnie i gdzie dokładnie?

    • więcej komentarzy (283)

  •  

    Może głupie, ale mnie to śmieszy xD

    #heheszki #polska

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    W sumie ciekawi mnie jak chińska armia sprawdziłaby się w boju, ruscy cały czas zdobywali doświadczenie w Czeczeni, Gruzji, Syrii, podobnie jak USA na bliskim wschodzie, a Chinole od lat 80 nie prowadzili żadnej poważnej wojny. Ich armia mogłaby się okazać znacznie większym rozczarowaniem niż rosyjska.

    #tajwan #chiny #wojna

  •  

    - dopłaty do węgla
    - dopłaty do prądu
    - dopłaty na dzieci
    - dopłaty na wyprawki dla dzieci
    - dopłaty na telewizor
    - dopłaty na dekoder
    - dopłaty do elektrycznego samochodu
    - dopłaty do fotowoltaiki
    - orlenowskie karty na paliwo
    - dopłaty dla emerytów
    - dopłaty dla górników
    - dopłaty dla rolników
    Gdzie ja żyję

  •  

    Odsetek ludzi, którzy wierzą w istnienie Boga.
    #mapy #mapporn #religia #ciekawostki

    źródło: vader.joemonster.org

  •  

    Szukanie pracy za granicą przez agencje to dobry pomysł? Jeśli tak to polecacie jakąś? #emigracja #pracbaza

    •  

      @LillXte:
      Jeżeli:
      - nie masz kilku/kilkunastu tysięcy do zainwestowania w mieszkanie lub kogoś, kto przetrzyma Cię przez kilka miesięcy
      - nie masz pewności, że poradzisz sobie na co dzień (a jak przyjedziesz to pewnie będziesz się zastanawiał gdzie bułki kupić)
      - nie wiesz jak wyrobić sobie odpowiednik PESELu i załatwić wszelkie sprawy formalne.
      - nie znasz komunikatywnie lokalnego języka (a dowiesz się na ile znasz jak spróbujesz się nim komunikować)
      To pozostaje Ci szukać pracy przez agencję.
      Przez jaką? Przez dużą żeby zawsze był ktoś nad osobą, która nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, a samej agencji zależało na dbaniu o dobrą opinię.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    A tak dla odmiany, jakieś plusiki życia w Polsce:
    - świetnie rozwinięty system płatności bezgotówkowych
    - paczkomaty, zabki i dina
    - dość dobry poziom edukacji na skalę międzynarodową
    - darmowe studia
    - dobrzy programiści i prężnie rozwijającą się branża IT

    Zapraszam do rozszerzania listy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Anesa:

      -uposledzona mentalność
      - interesowanie się czyimś życiem , czy jest sam/a ,dlaczego ,wyglądem ,stanem majątku '
      - ciągły zapięte...chodzenie chorym do pracy,
      - gardzenie kimś kto pracuje fizycznie ,sprzątaczka,pracownik budowlany,kasjer ,
      -brak tolerancji dla inności,
      -wyludnienie,
      -brak rozwoju,szkół ;


      @Nova88:
      Kolego, ale my tu piszemy o Polsce, a nie o Holandii.
      pokaż całość

    •  

      @Anesa:
      Ja może wspomnę o mentalności Polaków:
      - Ludzie mają Cię zasadniczo gdzieś, nie gapią się na Ciebie jak w Inwazji Porywaczy Ciał jeśli wyglądasz lub zachowujesz się inaczej od nich, jak to bywa w innych krajach więc można sobie być kim się chce, wyglądać i ubierać się jak się chce.
      - Jak już się z kimś zaprzyjaźnisz to możesz traktować tę relację poważnie, Polacy rozumieją czym jest lojalność.

      Poza tym wolność osobista- na zachodzie rządy przykręcają ludziom śruby i zabraniają czego się da, w Polsce mogę sobie np wziąć namiot i zniknąć w dziczy, w Holandii nie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (381)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    W Polsce nie opłaca się żyć i pracować. I bynajmniej nie chodzi o zarobki, a o ceny.

    Zastanawiam się w jaki sposób mam zacząć swój najpoważniejszy etap w życiu, czyli po zakończeniu 25 roku życia następuje wejście w okres 25-30. Wtedy zapewne ukształtuje się droga zawodowa, zegar zacznie tykać nieco szybciej w kontekście poważnych decyzji życiowych. No i co? No i nic, nie widzę kompletnie żadnych perspektyw. Młoda para chce wynająć mieszkanie i byle klitka z opłatami to już 3000-3500 zł. Mówię o mieszkaniach góra 40m2. Kawalerki są po 2300-2700 zł, czyli tak naprawdę życie we dwójkę w mieszkaniu jednoosobowym.

    Ceny są zupełnie nieadekwatne do zarobków. Wszędzie. Nawet w sklepach. Wiem, że zaraz powyskakują mi tutaj ludzie sukcesu, zwłaszcza z branży IT, ale nie żyjemy w państwie feudalnym, gdzie pozwolić sobie na normalne życie mogą tylko lekarze,prawnicy i informatycy :v Jeśli żyję z kobietą i zarabiam powiedzmy 5000 zł, to i tak powodzi mi się lepiej od zdecydowanej większości Polaków, ale prawie 2 tysiące muszę oddać na mieszkanie, tysiąc na jedzenie, zatankuję samochód, kupię leki/suplementy, to zostaje mi kilkaset złotych buforu bezpieczeństwa, czyli tyle jeszcze mogę wydać śmiało, żeby nie naruszać tej granicy "na czarną godzinę" (np wizyta lekarska z drobnym zabiegiem, wizyta u mechanika, mandat, cokolwiek, nie można kończyć miesiąca z zerem). Oszczędności mam tylko i wyłącznie dlatego, że mieszkałem w trakcie magisterki półtora roku z rodzicami i jednocześnie pracowałem na etat. Rodzice mogli sobie pozwolić na to, żebym się nic nie dokładał, magisterka robione zaocznie.

    Realnie patrząc, to pieniądze +5 tysięcy nie przychodzą sobie ot tak, jak twierdzi wykopowe grono, że wystarczy ogarniać excela i umieć komunikatywnie po angielsku ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ogłoszenia o pracę to najczęściej jakiś zbiór mitów i legend. Skończyłem studia, od 3 lat zdobywam doświadczenie (1 praca podczas licencjatu), ale wiadomo, że nie umiem jeszcze wszystkiego. A co widzę? Junior, 5-6k b2b+Vat i wymagania takie, że w mieście mniejszym niż wojewódzkie zarobiłbym dwa razy tyle za te obowiązki XD Duże miasta to jest po prostu korporacyjne niewolnictwo. Robiąc magisterkę zaocznie pracowałem "na prowincji" (miasto średniej wielkości) i dostawałem więcej kasy za to co robię, niż dostałbym w wielkomiejskim korpo, gdzie wyciska się ludzi jak cytryny.

    Zarabiając trochę ponad najniższą krajową w małym mieście żyjesz lepiej, niż zarabiając 5k w dużym mieście ( ͡° ͜ʖ ͡°) Oczywiście to nie mój przykład, bo ja najniższej nie zarabiam, ale koszty łatwo podliczyć. W takich małych miastach mieszkanie 35-40m2 z opłatami wychodzi 1300-1400 zł, a nie 3500. Podzielić na dwa. Auto też mniej spala. Ceny za usługi są zdecydowanie tańsze. Tutaj nic nie jest rzemieślnicze i kraftowe, a smakuje tak samo XD To jest po prostu jakiś komediodramat. Chcę nabyć doświadczenie, więc wracam do dużego miasta, gdzie mieszkałem i studiowałem 3 lata licencjatu. 2 lata magisterki byłem w rodzinnym mieście i miałem niezłą pracę jak na dobry start. I szczerze mówiąc, to kasa podobna do tej wielkomiejskiej, ale życie trochę droższe XD

    Jaki widzę plan na siebie? Popracować 5-6 lat jak robot, nabyć kontakty i doświadczenie, nauczyć się jak najwięcej i poszukać możliwości pracy wyłącznie zdalnej. A potem powrót na "prowincję". Tak, na prowincję, bo życie tutaj nie toczy się tylko pod dyktando pieniędzy. Nie zalewa mnie fala postępowych korposzczurów, którzy żyją od 1 do 1, a udają zamożnych. Nie są zamożni, bo jeśli wzięli kredyt na mieszkania powyżej 500 tysięcy (a ceny są takie, że na pewno powyżej), to nawet zarabiając bardzo dobrze, ich życie nie stoi na takim poziomie, którego ja bym sobie nie mógł zapewnić za 30-40 % mniej mieszkając w polesiu januszowskim dolnym. Ich konsumpcjonistyczny styl życia prowadzi jedynie do uzależnienia się od dóbr materialnych. A jak ktoś chce dyskutować o zarobkach 10-15k to proszę bardzo, powiedzcie mi ile jest takich osób w Polsce XD Równie dobrze mogę was spytać ilu z was jest w stanie wziąć 120-130 kg na klatę i powiedzieć, że ci, którzy tyle nie wezmą, nie są sportowcami, tylko mięczakami. Dla przykładu powiem, że Materla czy Błachowicz (zawodnicy MMA) biorą góra 100-110.

    Twoi rodzice mają dom? Możesz z nimi dzielić bliźniaka lub wprowadzić się na piętro? To się nie wahaj, bo kredyt cię zmiecie z planszy. Dziedziczenie to żaden wstyd. Tak nakręca się propaganda, która chce nastawić was wyłącznie na konsumpcję. To pewnie "zaściankowe", bo zbyt konserwatywne, no ale lepiej inwestować w coś swojego, rozbudować dom, mieć jakieś dziedzictwo, niż pić koniak na który cię nie stać w mieszkaniu na kredyt pod korek, który ledwo spłacasz, ale za to musisz ajfonem zrobić zdjęcie na instagrama, że rzekomo jesteś bogaty XD

    Gdybym dziś miał 18-19 lat, to olałbym ten chłam, który wciskają nauczyciele w szkole o studiach, prestiżu (XD) i wykształceniu. Poszedłbym na studia zaoczne, nawet sam licencjat (dla picu, może nawet po to, żeby pracodawca mnie w Polsce na start przyjął do roboty), zaczął od staży, potem praca z klientem (nawet bank, cokolwiek), orałbym naukę języka ile wlezie (czyli więcej niż poziom B2) i w wieku 22-23 lat dałbym nogę za granicę i zaczął od zera nawet w najprostszej pracy biurowej, inwestując w samorozwój już za Odrą. Wtedy po kilku latach miałbym szansę na jakieś lepsze życie i zawsze mógłbym wrócić gdybym miał taki kaprys. Przynajmniej kasy odłożyłbym tyle, że nie martwiłbym się o mieszkanie (jestem bardzo dobry w oszczędzaniu).

    #anonimowemirkowyznania #pracbaza #zalesie #pieniadze #emigracja #zarobki #inflacja #trojmiasto #nieruchomosci #zycie

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62e8db3e6a7d6cb4c3d0282b
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    No dobra, wołam plusujących ten wpis. Wołam osoby plusujące sam wpis, a nie komentarz, który zebrał 2 razy tyle plusów, bo nie wiem jak zawołać z komentarza xD Wpis miał powstać po 3 miesiącach od powrotu do Polski, ale przez pewne sprawy nie mogłem się do niego zebrać, aż w końcu stwierdziłem, że większy sens będzie jak dodam go gdy pewne sprawy sobie w życiu poukładam, zacznę pracę i takie tam. Także wołam po 6 miesiącach.
    Więc jak to jest w tej Polsce, faktycznie tak źle, czy może jednak fajnie? Wracam z powrotem do UK czy nie?

    Wracając do Polski nie bardzo wierzyłem, że to już. Ciągle odkładałem tę datę powrotu, ale stało się, jestem na lotnisku, wracam. To była moja najdłuższa przerwa w pobycie poza Polską (prawie 2 lata), więc tym bardziej byłem ciekaw jak to będzie. Podróż z rodakami jak zwykle ciekawa, walenie drinów na pokładzie i urlop w Polsce czas zacząć ( ͡° ͜ʖ ͡°) Lądujemy, niektórzy państwo, którzy świętowanie zaczeli świeżo po starcie samolotu już ledwo stoją na nogach i w kolejce do kontroli paszportowej zaczynają się awanturować, ale przez ich stan upojenia wyglądało to komicznie. Byłem jak zwykle przygotowany na wielce obrażonych pana/pani strażnika granicznego z miną jakby siedzieli tam za karę, ale uwaga pierwsze zaskoczenie! Pan strażnik uśmiechnięty, bardzo uprzejmy - myślę sobie, no kurde może się coś ruszyło.

    Początki pozytywne, w końcu spotkania ze znajomymi, z rodziną - z czasem jednak okazało się, że niektórzy ludzie przez ten czas znacznie się pozmieniali, że nie dogadujemy sie tak dobrze. Z jednej strony to naturalne, że ludzie się zmieniają, no ale jednak jakiś tam zawód był, bo były wielkie oczekiwania, a jak w końcu się spotykaliśmy no to cóż, to już nie było to, funkcjonowanie w dwóch różnych realiach (tym samym myślenie innymi kategoriami) - polskiej, a brytyjskiej też myśle swoje zrobiło.
    Przyszła kolej na kupno auta, bo mimo, że polski zbiorkom stoi na wyższym poziomie niż angielski, to jednak nadal bardzo ogranicza i wielu spraw po prostu bez auta się nie ogarnie - co za przygody z tym były, ilość januszy, komisów, mirków handlarzy i innego polskiego cwaniactwa przeraża. Naprawdę sporo było szukania i nerwów - w końcu jednak udało mi się znaleźć coś fajnego od jednego Oskarka, który dbał o to auto faktycznie i póki co (odpukać!) wszystko git. W końcu też nie ma obowiązku wymiany tablic, niezależnie od tego gdzie auto kupimy w Polsce. Beton urzędniczy w starostwie przy rejestracji za to nadal srogi... paniusie obrażone, że ktoś im każe siedzieć i obsługiwać petentów (tu naprawdę jakbym plaskacza dostał na powitanie z polskimi urzędami) XD
    Stan dróg i ilość nowo otwartych ekspresówek też mnie pozytywnie zaskoczyła. Stan tych lokalnych... no tu jest różnie, są fragmenty, które wyglądają jak na jakiejś ukrainie, a są fajnie zrobione. Trochę sobie wyidealizowałem ich stan jak napatrzyłem sie na dziurawe angielskie drogi i nastąpiło zderzenie z rzeczywistością ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Rozwiązania infrastrukturalne też często wołają o pomstę do nieba, weźmy taką dwupasmową autostradę A2, nie dość, że absurdalnie droga i zawalona tirami przez co średnia prędkość na niej jest śmieszna, to jeszcze część jest prywatna - i tam musicie na przykład stawać na bramkach i płacić, inna część (państwowa) już jest pozbawiona bramek i musicie płacić online za te odcinki. Jak można wprowadzić takie rozwiązanie nie dostosowując całej sieci dróg pod jeden system płatności, tylko ja jadąc musze się zamartwiać co gdzie i na jakim odcinku mam zrobić i ile zapłacę. Jak o tym zacząłem czytać to myślałem, że ja czegoś nie rozumiem, a nie że to tak wygląda... W poprzednim wpisie mówiłem o angielskiej kulturze jazdy, że jeździ się spokojniej, respektuje wszystkich uczestników ruchu. Liczyłem, że w Polsce coś się zmieniło i poszło w brytyjskim kierunku - niestety nie, mam wrażenie że jest tak samo źle jak było, albo może i gorzej. Zapierdalanie na krajówkach i ekspresówkach ile fabryka dała, podjeżdżanie na metr, walenie światłami i trąbienie żeby przepuścić, pełna nerwówa na drodze - na porządku dziennym. I po co? Żeby na kolejnym skrzyżowaniu i światłach i tak spotkać sie z takim debilem. Rowerzyści łatwego życia też nie mają. Pato kierowców jest więc od cholery, ale inna sprawa, że odwykłem od polskiego oznakowania, które tez jest samo w sobie patologią. Znaków nawalone tyle, że ciężko czasami zorientować się co gdzie i jak, wydaje mi się coraz cześciej, że tyle tego gówna jest stawianego, bo jakiś szwagier czy brat kogoś z zarządu dróg ma jakąś firme znakarską i tak sie ten biznes kręci. I tutaj wkracza też polska policja - nie brakuje odcinków dróg z ograniczeniami do 50, nawet gdy nie ma wokół żadnej zabudowy, za chwile mamy magiczne ograniczenie do 70/90 i za kilkadziesiąt metrów znowu 50, a policja już czeka za zakrętem z mandatem. Takie to dbanie o bezpieczeństwo i nakręcanie statystyk XD Piesi mają też teraz pierwszeństwo na przejściach, co samo w sobie jest oczywiście jak najbardziej słuszne, ale przez te zagrożenie wysokimi karami za nieprzepuszczenie pieszego dochodzi do dosyć groźnych sytuacji jak tylko ktoś jest w pobliżu przejścia, ale nie jest wiadome czy dana osoba tak po prostu stoi na chodniku czy chce przejść, kierowcy ostro dają po hamulcach i no rodzi to niebezpieczne sytuacje (sam tylko byłem świadkiem kilku stłuczek), tym bardziej przy polskim układzie drogowym i oznakowaniu.
    Ale żeby nie było tylko tak negatywnie - widzę poprawe jeśli chodzi o inwestycje w drogi rowerowe i to takie z prawdziwego zdarzenia, zaczęto odchodzić od pseudo dróg rowerowych z krzywego chodnika, a buduje sie na wypasie asfaltowe odseparowane od ruchu pieszych ciągi. I to nie tylko w dużych miastach, ale nawet w małych miejscowościach i wioskach, mnóstwo powstało takich tras przez te kilka lat mojego pobytu w UK. I faktycznie cała masa osób w każdym wieku z nich korzysta co jest fajnym widokiem.

    Co do cen - kupno auta przypadło mi w dzień inwazji ruskich (wtedy też miałem przez moment obawy czy dobrze zrobiłem wracając), więc nawet nie uświadczyłem tankowania poniżej 6 zł. Teraz ceny diesla to średnio 7,50/l... zabawne są te kłótnie samochodziarzy z eko aktywistami oszołomami, jedni curwią na wysokie ceny paliw, drudzy cieszą się z tego, bo przecież auta szkodzą środowisku hehe, ale już nie pomyślą, że jakoś towary do sklepów trzeba dowieźć, że jakoś przemieszczać na dłuższe odległości trzeba, a tutaj potrzebne jest paliwo. Wzrost cen paliwa = wzrost kosztów transportu = wzrost cen w sklepach. Ceny w sklepach rzeczywiście są wysokie, ale też jak widze czasami na wykopie wpisy w gorących, gdzie ludzie się żalą co to ile kosztowało... no nie wiem, wiele tych wpisów mam wrażenie, że jest przesadzonych. Fakt, jest drogo, coraz drożej, ale te wpisy typu "patrzcie kupiłem masło chleb, ser i wydałem 200 zł" to sam nie wiem, jakby wyjęte z dupy, byle dostać troche plusów. Mnie osobiście najbardziej przerażają ceny warzyw i owoców, ale co tam - alko nadal nie jest jakieś przesadnie drogie, a to dla wyborców pewnej partii najważniejsze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ceny usług też poszybowały, ale tutaj też nie jest tak, że nie idzie znaleźć kogoś w rozsądnej cenie. Na przykład za fryzjera mam miejsce w mniejszej miejscowości gdzie płacę 25 zł, ale już w mieście wojewódzkim męski fryzjer/barber to 70/80 zł. Przed wyjazdem płaciłem może połowę tego.
    Ceny w knajpach za to popierdoliło, nawet biorąc pod uwagę polski wał, wszystkie rachunki, koszty pracownicze i inne, to ceny które sobie wołają to kpina. Mimo tego i tak ludzi, którzy jadają na mieście jest od cholery. Jednak pomimo to muszę przyznać jedno - czy idziecie do jakiejś miejscówki bardziej fancy czy jakiejś podrzędnej knajpki czy mc donalda to jakość posiłków, obsługa, czystość pomieszczeń, toalet jest na nieporównywanie wyższym poziomie niż w UK. Mam wrażenie, że ludzie tutaj się bardziej starają o klienta i wchodząc do losowej knajpy masz większą szansę wyjść zadowolonym niż w UK.

    Sami ludzie spotykani na ulicy, w sklepie... tu chyba zmieniło się na plus, w sklepie raz, może dwa razy natknąłem się na naburmuszonych sprzedawców. Jedno babsko miałem ochotę aż gdzieś zgłosić, ale w końcu machnąłem na to ręką. Poza tym sprzedawcy mili, uśmiechnięci. Co do innych randomowo spotykanych osób.. no cóż, zahaczysz o kogoś to raczej nie usłyszysz odpowiednika "sorry mate" tylko wyjebane, nawet się nie spojrzą, ale zdarza się, że spotkasz się z kimś wzrokiem to ta osoba się uśmiechnie, trochę chyba więcej takich sytuacji niż kiedyś. Oczywiście nazjeżdżało bardzo wielu ukraińców i tutaj kilka gorzkich słów, mimo ich uwielbienia na wykopie. Jest ich po prostu za dużo, kilka lat temu śmiano się z niemiaszków, że przyjmują uchodźców jak leci, ale oni zrobili to z głową rozlokowując ich po całym kraju. Polski rząd zrobił to bez żadnego planu i efekt jest taki, że niektóre polskie miasta są przeludnione, rynek najmu został przez nich rozpierdolony - już wcześniej był chory, ale w tym momencie to katastrofa, ceny astronomiczne, a znalezienie wolnego mieszkania graniczy z cudem. Nie mówiąc już o problemach z miejscami w szkołach/przedszkolach czy w placówkach medycznych. Obawiam sie, że ukry podzielą los Polaków w UK - już teraz slyszy się coraz wiecej negatywnych opinii na ich temat, a jak przyjdzie jesień i jeszcze wieksze problemy z miejscami w szkołach, szpitalach, miejscami w akademikach (gdzie ukry mają pierwszeństwo xD) i na rynku najmu, a ceny energii wywali w kosmos, to po prostu musi się na nich odbić. Przypominam, że przekroczenie miliona Polaków mieszkających na Wyspach zajęło ponad 10 lat od otwarcia rynku pracy - ukrów przyjechało do Polski w 3 miesiące ponad 3 miliony. Niech to da do myslenia. Sam jestem za pomocą, ale w przypadku gdy kraj jest w stanie zaspokoić potrzeby własnych obywateli, potem można mysleć o pomocy innym. Tu oczywiście zrobiono wszystko po polsku na odwrót, na zasadzie "jakoś to będzie".
    Ale... poza ukraińcami widać napływ ludzi z innych krajów, szczególnie z Azji, naprawde wydaje się ich dużo więcej niż pare lat temu. Nawet w mojej okolicy rodzinnej, w małej miejscowości ich sporo, niektórzy nawet otworzyli jakieś swoje biznesy, np. z żarciem. Czyli wbrew temu co krzyczał pis kilka lat temu, Polska poszła w pewnym stopniu w multi kulti. I absolutnie nie mam z tym problemu, taka kontrolowana imigracja jest jak najbardziej okej. Podkreślam kontrolowana.

    Co do tego co się widuje na codzień - w UK raził mnie wszechobecny syf na ulicach, który nikomu nie przeszkadzał. Polska to przy tym cud, naprawde jest czysto i schludnie, zarówno w miastach, parkach, jak i choćby poboczach dróg. Oczywiście zdarzają sie syfiarze i śmieci i to nie tak rzadko, ale to zupełnie inna skala niż w UK. Po drugie bezpieczeństwo - czuje się tutaj bezpiecznie, niezależnie o której porze wychodzę, nie ma tylu "gett", nożownicy to rzadkość. W Anglii mieszkałem w jednej z najbardziej spokojnych dzielnic w mieście, a i tak masa podejrzanych typów się kręciła, a policja bywała regularnym gościem na dzielnicy.
    Praca - tutaj trochę bałem się, że będzie problem, bo tak jak przed powrotem robiłem research to znajdowałem multum ogłoszeń, ale na jakąś fizyczną robote, z pracą dla specjalistów już większy problem bo i mnóstwo osób na jedno miejsce. Poświęciłem jednak kilka dni, zrobiłem nowe dwujęzyczne cv w polskim "standardzie" i zaaplikowałem. Opłaciło się. W sumie przeszedłem 2 etapy i się dostałem (dla ciekawskich ogólnie mówiąc branza e-commerce). Na pewno pomógł mi mój angielski i doświadczenie z UK. I muszę powiedzieć, że jestem zadowolony, warunki pracy spoko, w końcu mam czas na siebie, brak sztywnych godzin pracy, hybryda. Jedyne co mnie drażni czasem to szef, wychodzi z niego czasem służbista, wiecie - taki gość, który najchętniej cały czas spędzałby w pracy, żyje tą pracą 24/7... Zarobki - to nie jest wielka tajemnica, ale przypominam, że jesteśmy na wykopie, więc pozwolicie, że nie bede ich jednak ujawniał żeby nie usłyszeć tekstów, że hehe, co to jest jakieś tam 15k, przecież tyle mając to na waciki nie starcza lol XDD No - ale generalnie nie jest źle, to żadne wielkie kokosy, ale też nie klepanie biedy. Czasem jak zaczynam narzekać na pracę to widzę ludzi czekających na przystankach na swoje pracownicze autobusy i widząc te wszystkie smutne twarze, myśląc, że idą jebać do jakiegoś Amazona za 2,5k zaczynam doceniać co mam.
    Tak, niestety - nadal mnóstwo firm oferuje ochłapy rzędu minimalnej albo trochę ponad, jak oferują 3k netto to jest już naprawdę nieźle, takie zarobki nie tylko spotkać można w typowo "robolskich" pracach, ale też w biurach. Mówię tu typowo o etacie, wiadomo jak nawalisz nadgodzin to zarobić można więcej, ale chyba nie o to chodzi w życiu żeby spędzać po 60-70 godzin tygodniowo w pracy i nie mieć na nic siły potem...

    Podsumowując - pomijając aspekty polityczne, Polska zmienia się, mentalność ludzi też. Niestety pewne aspekty funkcjonowania w tym kraju pozostają niezmienne, masa absurdów drażni szczególnie mocno, gdy doświadczyło się życia w zachodnim kraju, gdzie takie i inne problemy nie istniały, a tu nagle okazują się nie do przejścia. Gdybym miał "po polsku" przeliczać co zarobiałem w UK, a w PL, to zarobię mniej, ale mój poziom życia nie spadł, wręcz przeciwnie, wzrósł. Mam więcej czasu na rozrywki, moje życie towarzyskie znacznie odżyło, spotykam się ze znajomymi, bardziej zacząłem dbać o swoje zdrowie, wyjeżdżam gdzie mam ochotę, generalnie towarzyszy mi mniej stresów, praca sprawia mi więcej satysfakcji, a tym samym mam po niej więcej czasu dla siebie. Oczywiście towarzyszą mi jakieś obawy co będzie dalej, ale towarzyszyłyby mi również żyjąc w UK. Tak, zarobię i odłożę mniej, wróciło liczenie cen przy zakupach, zanim coś kupię zastanowię się 2 razy - w Anglii po prostu brałem do koszyka co mi sie podobało na wyjebce. Nie mniej jednak mój powrót pomimo kilku potknięć i błędów uważam za udany i wróciłbym po raz drugi, ale...

    jeśli chcecie wiedzieć czy polecam powrót to odpowiem - I TAK I NIE. Trudno odpowiedzieć jednoznacznie bo każdego sytuacja osobista jest inna. Jeśli jesteście specjalistami, macie konkretny fach, a przede wszystkim macie plan na siebie co chcecie robić, odłożyliście trochę grosza, macie łeb na karku - uważam, że poradzicie sobie bez problemu i będziecie żyć na normalnym poziomie. Jeśli jednak wracacie z myślą, że jakoś to będzie, bez planu, nie macie fachu i wykształcenia, a w UK pracowaliście fizycznie to możecie się ostro przejechać. Bo nagle się okaże, że te 3000 netto/msc to szczyt możliwości i to wypruwając se flaki. I nie piszę tego absolutnie z pogardy dla takich ludzi! Uważam, że każdy zasługuje na godne życie i płace, niezależnie czy jest programistą 15k czy robi na produkcji, ale tak wygląda polska rzeczywistość.
    Podam Wam przykład - pewnie niektórzy z was śledzą jakieś polskie reemigracyjne kanały na yt. Jest na przykład taki chłop, który siedział 15 lat w UK i przez ten czas nie nauczył się nawet języka, a pracował jedynie przy rozładowywaniu tirów. Wrócił do Polski, buduje dom, w pracy zaproponowali mu 2200 zł, a każdy jego film to płacz jak jest źle w tej Polsce... I tacy ludzie to chyba najwięksi frustraci. A jest inny Polak, wrócił po 5 latach z UK, gdzie pracował jako lakiernik, w Polsce też robi w tym fachu, ogarnia dobrze angielski i również buduje dom i zarabia przyzwoite pieniądze. Gdy nagrał film, że jedzie do Anglii, masa ludzi zaczęła mu pisać, że ooo, a nie mówiłem że wrócisz hehe, wracaj z tej chujolandii, spoko byku wracaj do nas. Okazało się, że jedzie tylko w odwiedziny do rodziców i zaczęło się plucie jadem i bóldupienie takich właśnie frustratów, którzy gdzieś tam utknęli za granicą ze swiadomością, że w Polsce sobie nie poradzą.
    Jeszcze raz chce podkreślić, że każdy ma inną sytuacje życiową i tym samym inny punkt widzenia, ja akurat widzę to tak jak przedstawiłem i powrotu nie żałuję. Oczywiście też niczego nie wykluczam, jeśli będzie mi źle to wyjadę, ale narazie nie mam takiej potrzeby. Jeśli jesteście szczęśliwi będac poza Polską to super, żyjcie sobie dalej i niech Wam się wiedzie! :) Jeśli mieszkacie w Polsce, albo wracacie do Polski to też super i powodzenia Wam wszystkim :D Mój wpis powstał też trochę dla takich osób, które się wahają i może ich zainteresować punkt widzenia osoby, która wrociła - zawsze lepiej przeczytać chyba coś takiego, niż kolejne mądrości ludzi qrwiących na Polskę i wychwalających emigrację, którzy jednocześnie nigdy za granicą nie mieszkali, a mają najwięcej na ten temat do powiedzenia :D
    Do UK chyba na długo pozostanie mi sentyment i trochę zaczałem tęsknić, ale to nie za samym mieszkaniem, a po prostu takim angielskim klimatem, dlatego pewnie wpadnę wkrótce w odwiedziny.
    Kto dotrwał do końca gratuluję i życzę udanej niedzieli! :D

    #uk #emigracja #przemyslenia
    pokaż całość

    •  

      kompletny brak jakiejkolwiek standaryzacji - kazdy sobie rzepke skrobie czytaj dom jednorodzinny wybudowany w jakims polu, taka nasza ograniczona mentlanosc.

      @ksos:
      Nie bardzo rozumiem dlaczego to, że można sobie wybudować dom w polu oznacza ograniczoną mentalność.

    •  

      @ksos:
      Nie wiem co jest lepsze, na pewno oba rozwiązania mają swoje zalety (chociaż polskie bunkry> holenderskie kurniki) i fajnie, że można wybierać.
      Tyle, że nie rozumiem gdzie tu coś wschodniego skoro zarówno Holendrzy, jak i Niemcy też budują domy pośrodku niczego.

      +: Ag90
    • więcej komentarzy (73)

  •  

    Mirasy stawka 14,50 euro brutto, ile zarobię na całym etacie (168 godzin w miesiącu) + ewentualne nadgodziny w liczbie 15 (+25%) przy 1 klasie podatkowej?
    #niemcy #emigracja

  •  

    Jak to jest z szukaniem pracy za granicą? Chciałbym wyjechachać do #islandia czy #skandynawia tylko specjaliści. Tyle mówi się o konieczności zrobienia uprawnień na coś konkretnego no i? Dzwonię do agencji pracy i pytam o pracę dla operatora wózka widłowego, bo jestem w trakcie zdobywania uprawnień, a słyszę, że chcą ludzi z doświadczeniem, to jak mam je zdobyć? Opłaca się robić jakieś inne kursy? Myślałem o pilarzu czy coś, ale po co, skoro świeżaka by do pracy nie wzięli... Pracowałem 3 lata w Holandii na magazynie - chłodni. Wróciłbym to tego kraju w ostateczności, ale odnoszę wrażnie, że do NL przyjeżdża same polskie patusiarstwo. Co tu kurwa robić... #emigracja #patologia #zalesie #pracbaza #stoppolonizacjieuropy #europa #holandia pokaż całość

    •  

      Wróciłbym to tego kraju w ostateczności, ale odnoszę wrażnie, że do NL przyjeżdża same polskie patusiarstwo.

      @DarthKenobi:
      Jedna ze Złotych Zasad Emigracji jest taka, że dążysz do tego żeby pracować z tubylcami albo ludźmi mniej-więcej zintegrowanymi bo pracownicy tymczasowi to pracownicy tymczasowi, spotkałem "patusiarstwo" z różnych krajów i uważam, że nie jest to kwestia narodowości, a zjawiska. Jak się upycha ludzi w bungalach albo podłych hostelach to ciężko się po nich spodziewać zbyt wiele. Potencjalnie mniejsze prawdopodobieństwo spotkania dziwnych ludzi jest w agencjach, które rekrutują po angielsku bo to odsiewa tych najmniej ambitnych.
      Normalna sprawa, że chcą ludzi z doświadczeniem bo nie wszyscy dobrze jeżdżą wózkiem, ja np mam uprawnienia, ale się do nich nie przyznaję bo mógłbym spowodować jakąś katastrofę ;)
      Może któraś agencja przymknie oko na brak doświadczenia, ale chyba najłatwiej będzie zdobyć je w Polsce.
      Z takich zawodów, które prawdopodobnie można wykonywać po kursie to może coś w stylu cięcia stali palnikiem albo plazmą, ale do tego chyba trzeba dodatkowo zrobić VCC/SCA. Szkolenia VCC/SCA to i tak dobry pomysł bo nie kosztują dużo, a otwierają furtki- to takie zachodnie BHP.
      Ewentualnie po kursie możesz poszukać pracy jako pomocnik elektryka albo coś w ten deseń, ale najlepiej po prostu patrzeć po ofertach i według tego się szkolić i zdobyć doświadczenie.
      Za granicą można dobrze zarobić w branżach, w których można dobrze zarobić i w Polsce czyli operator/programista CNC, spawacz, elektryk budowlany/przemysłowy, wózkowy czy choćby w budowlance/wykończeniówce. No i wiadomo, w IT.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Eksperyment @rozowyslonikx fajnie pokazuje jak tak naprawdę odmienna i sprzeczna ze sobą jest społeczność ludzi na portalu wykop a w szczególności na pewnych tagach...
    - ludzie na tagach #przegryw często nabijają się z "bankomatów" a gdy slonik chodzi na spotkania z ludźmi, którzy za nią płacą (czyli mogliby być uznani przez #przegryw za bankomaty) to nagle jest tą złą
    - ludzie na tagach #przegryw aprobują eksperymenty gdzie wystawia się dziewczyny, a gdy dziewczyna SPOTYKA się z innymi to nazywają ją od najgorszych, mimo, że nic złego nie robi. Dostaje zaproszenie na posiłek to po prostu idzie. Co jest w tym złego?
    - ludzie nazywają dziewczyny szonami jak z kimś szybko pójdą do łóżka, a jak jakaś nie pójdzie do łóżka po tym jak najadła się za darmo... to uwaga - też jest szonem (logika przegrywów pokroju @nukey tak jak na screenie)

    Rozowyslonik sam mówi że nigdy chamsko nie zrywa kontaktu. Ona spotyka się z tymi ludźmi i sama wskazywała, że z wieloma z nich nadal ma kontakt. A jeśli zrywa kontakt to normalnie o tym informuje, że to nie to itd, nie jest to chamskie ghostowanie.

    Więc co jest złego w wychodzeniu z kimś na kolację? Jeżeli ktoś z nich okaże się fajnym chłopakiem to chyba oczywiste że różowysłonik będzie kontynuować znajomość. Czy to jej wina że większość z nich po prostu jej nie odpowie charakterem albo na przykład tym, że przychodzą tylko z myślą zaruchania? Poza tym, czy ona komuś każe płacić? Czy ktoś zabrania tym facetom zaproponowanie podzielenia rachunku?

    Prawda jest taka że nieważne co kobieta zrobi to niektórzy z Was zawsze znajdą powód żeby uznać jej zachowanie za złe. To się nazywa mizoginia.
    - Kobieta idzie zjeść posiłek i nie da dupy = szon, wykorzystuje chłopaków
    - Kobieta idzie zjeść posiłek i da dupy = szon, nie szanuje się

    Zrozumcie że skoro ktoś dostaje zaproszenie pójścia na posiłek to może na niego iść i nie musi się w żaden sposób nikomu tłumaczyć. Sama często przyjmuję takie zaproszenia i nie widzę w tym nic złego. Nikomu niczego nie obiecuję i nikogo nie oszukuję. A jak jakiś chłopak "liczy" na coś za to że postawi posiłek, to bardzo słabo, jeżeli myśli że może sobie "kupić" w ten sposób kobietę xd

    #rozowepaski #tinder #badoo #przegryw #randki #rozowypasek
    pokaż całość

    źródło: nukey.png

    •  

      @Vidella:
      Mi ten "eksperyment' pokazał, że wiele kobiet nie ma pojęcia czym jest honor i ma bardzo płynne podejście do moralności.
      Sprawa jest bardzo prosta- dziewczyna spotyka się z facetami tylko po to żeby się najeść za darmo, wykorzystuje fakt, że przyjęło się, że to mężczyzna płaci za kobietę na randkach, ale no właśnie- randkach.
      Pytanie czy jeżeliby od razu im mówiła, że spotyka się z nimi tylko po to żeby nażreć się na ich koszt to czy spotykaliby się z nią? Nie? No właśnie.
      To czy któryś z nich liczył na to, że skończą w łóżku to sprawa indywidualna, ale prawie na pewno liczyli na rozpoczęcie romantycznej relacji bo o to chodzi w randkach, a ona cynicznie to wykorzystywała.
      To trochę tak jakby kolegować się z kimś kogo się nie lubi tylko po to żeby nas gdzieś woził albo stawiał piwo, a nawet gorzej bo w tym przypadku to żerowanie na sympatii, a w przypadku tej dziewczyny na uczuciach.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ehh przez prawie 30 lat swojego żywota (a raczej wegetacji) nie miałem żadnych zainteresowań, marzeń, celu aż w końcu odkryłem jedną rzecz którą bym chciał w życiu robić tylko problem w tym, że to hobby dla milionerów xD Chciałbym mieszkać za granicą ale co jakiś czas w innym kraju. Tak jak vlogerzy z youtube. Nie tylko zwiedzać najlepsze atrakcje ale też być częścią ich społeczeństwa, robić te codzienne rzeczy jak oni, poznać kulturę od wewnątrz. Na kilka miesięcy mieszkać sobie w Kolumbii, innym razem w USA a potem znów gdzieś indziej. Ostatnio Cash podsumował swój trip do USA i wyszło mu 70k, tylko że gość ma non stop hajs z youtube i może sobie zwiedzać. W dodatku ma masę znajomych. Ja pospolity przegryw za średnią krajową xD

    #przegryw #podroze #podrozowanie #emigracja #marzenia #marzenie #szczescie #samotnosc #vlogcasha #bezplanu #youtube #polskiyoutube #hobby #zainteresowania

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #62e631b14ea2949af827a246
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

    źródło: i.kym-cdn.com

Osiągnięcia (4)