•  

    Dlaczego w Polsce nigdy nie będzie Wenezueli, ani Grecji?

    Wenezuela to w zasadzie od zawsze kraj 3 świata, nawet pomimo dużych zysków z ropy naftowej. I to właśnie petrodolary fałszowały przez długi czas jej rzeczywisty obraz. W 2007 baryłka ropy kosztowała 135$*1(wedle obecnej wartości dolara 167$*2). A ropa naftowa od zawsze stanowiła podstawę jej gospodarki - w momencie dojścia Chaveza do władzy stanowiła 80%*3. Przy czym wartość całej reszty eksport to około 4 mld $. W 2012, rok przed kryzysem i śmiercią Chaveza, ropa stanowiła 97% eksportu, przy czym wartość reszty eksportu to wciąż około 5 mld$. Przy ogromnym boomie i bańce na ropie, choroba holenderka jest oczywista*4. Następnym problemem jest ogromny wzrost liczby ludności - od 1950 ludność Wenezueli wzrosła o 22 mln, 540%5. Dla porównania ludność innego "socjalistycznego" kraju bazującego na ropie - Norwegii, o 2 mln, 40%6. Dlatego Wenezuela znacznie odbiega poziomem wydobycia per capita od innych petrokrajów. Stąd u niej kryzys, którego się udało uniknąć krajom zatoki arabskiej. Kolejną kwestią jest to, że jak przystało na kraj III świata - ma niskie podatki. Ma niższe podatki od hołubionych tutaj Czechów o prawie połowę. Ma niższe podatki od Korei Południowej, Chin, Polski, Niemiec, Szwajcarii czy nawet USA7.
    Problemem tam nigdy nie był socjalizm, ponieważ socjalizmu tam nie było - kraj ma jedne z najwyższych nierówności społecznych na świecie, nigdy nie było tam żadnego 500+, wysokiej pensji minimalnej. Programy socjalne były śmiesznie niskie w porównaniu do warunków europejskich i wydawały się znaczące tylko w porównaniu do krajów regionu. Już pomijając kwestie sankcji, które także miały swój udział, a które Polsce nie grożą - eksport się załamał i spadł prawie 3-krotnie z powodu zależności od jednego produktu. Polska ma zdywersyfikowany eksport8, dlatego niezależnie od jakiegokolwiek socjalizmu, scenariusz wenezuelski jest po prostu niemożliwy. Kaczyński czy Morawiecki nie posiadają absolutnie żadnych możliwości, nawet jeśli by chcieli, sprowokować do takiego zdarzenia.

    Kompletnie inną sytuacją jest Grecja, której kryzys ma kompletnie inne podstawy. Najpierw opiszę pewne zjawisko w bardzo uproszczony sposób, by zobrazować co daje kurs walut. Załóżmy, że Niemcy produkują telewizory i sprzedają je po 1000 euro. I Polacy też produkują podobne telewizory i sprzedają je za 4000 złotych. Jeśli euro kosztuje 4 złoty, oba w Polsce i w Niemczech kosztują tyle samo(pomińmy efekt tego, że Niemcy jako kraj z renomą sięgającą XIX wieku, będą mieli produkt preferowany przez konsumentów z powodu jakości). Ale załóżmy, że w Polsce mamy mądry rząd, który psuje walutę. I teraz euro kosztuje 5 złotych. I w Niemczech polski telewizor kosztuje już tylko 800 euro, stanowiąc wybór preferowany. Podobnie w Polsce nasz telewizor kosztuje dalej tylko 4000 złotych, ale niemiecki już 5000 złotych. Z kolei jeśli mamy głupi rząd w Polsce, to nasz telewizor w Niemczech kosztuje 1333 euro, gdy niemiecki w Polsce tylko 3000 złotych. Istnieje pewna teoria, która w przypadku strefy euro się doskonale sprawdziła, a której autor dostał nobla9. Poprzez wejście do strefy euro, Grecja zyskała strasznie silną walutę, znacznie silniejszą, niż wynikałoby to z jej faktycznej zdolności ekonomicznej. W ten sposób greccy producenci nie byli w stanie konkurować z importerami, ponieważ wszystko co produkowali, było nieproporcjonalnie drogie do jego realnej wartości. Można stwierdzić jakieś pseudokorwinowskie wnioski, że Grecja przed wejściem do strefy euro wprowadziła eurokomunizm i dlatego nie była w stanie od 2002 konkurować z Niemcami, nie zmieni to jednak faktu, że od wejścia Grecji do strefy euro, Grecy od razu startowali z przegranej pozycji. Drugim, ogromnie istotnym problemem dla Greków z powodu wejścia do strefy były kredyty. Z jednej strony, dług w drachmie zmienił się w dług w euro. Grecki bank narodowy stracił nad nim kontrolę, od teraz jego los spoczywał we Frankfurcie. Z drugiej - Grecy zyskali dostęp do niesamowicie taniego kredytu. I omińmy to co mówi ekonomia klasyczna, bo jest głupia i utopijna, i skupmy się na tym co mówi ekonomia behawioralna, która jest mądra i realistyczna. I generalnie jeśli damy ludziom możliwość brania tanich kredytów, na które ich nie stać, będą je brali. Może i potem na tym ucierpią, zgodnie z tym co twierdzi ekonomia klasyczna. Problem w tym, że z jednej strony będziemy mieli duże grono bankrutów, co samo w sobie jest problemem do rozwiązania. A z drugiej ich bankructwo w sposób pośredni będzie oddziaływać na inne podmioty gospodarcze. Przez lata przed wprowadzeniem euro, zadłużenie gospodarstw domowych było w miarę stabilne, by wzrosnąć 8-krotnie(!!!!!!!) w ciągu zaledwie 5 lat(!!!!!!) z 25 mld $ do 200 mld $9. Żadne 500+, ani żadna 13 emerytura, ani żadna wysoka pensja minimalna nie były nigdy problemem.
    Morawiecki i Kaczyński zdecydowanie sprzeciwiają się przyjęciu euro, więc żaden scenariusz grecki nam nie grozi. Przy okazji w momencie kryzysu Grecja miała dług około 109% PKB, około 10-krotność eksport 10 11 przy czym eksportowali kilka razy mniej niż imprortowali. Polska ma bilans handlowy bliski zera, wartość eksportu bliską(około 10% mniejszą) wartości długu i przede wszystkim ma tylko ~49% PKB zadłużenia. Gdyby Morawiecki wprowadził w tym roku 5000+(pięć tysięcy) na drugie i kolejne dziecko - dalej pod koniec obecnej kadencji zadłużenie byłoby mniejsze. Jakiś tępe trolle wklejały co by można było wybudować i kupić za roczny koszt 500+, wedle tamtego fake newsa, to można by wybudować w Polsce 50 elektrowni atomowych albo 10 000 km autostrad. I dalej byśmy byli daleko od tego poziomu zadłużenia.

    Jeśli chce się szukać negatywny przykład zbyt dużych przywilejów socjalnych(pod to podpadają 13 emerytura i 500+) i praw pracowniczych(a pensja minimalna pod to podpada), należy patrzeć na Francję. I o ile jestem daleki do twierdzenia, że PiS robi Francję+, bo prowadzi w mojej opinii dużo bardziej zbalansowaną politykę finansową, to krytycy programu PiSu mogą właśnie porównywać ich działania do nich i grozić, że skończymy jak oni. Ale Francja powierzchownie to ~top5 potęga gospodarcza świata, z własnym arsenał nuklearnym, okrętami atomowymi i miejscem w radzie ONZ i jej problemy wymagają głębszej analizy. A trolle i idioci, którzy twierdzą, że PiS robi Wenezuelą czy Grecją, są na takie analizy po prostu za głupi.

    pokaż spoiler #kapitalizm #antykapitalizm #gruparatowaniapoziomu #ekonomia #morawiecki #wenezuela #grecja #polska #60groszyzawpis #pis #gospodarka
    pokaż całość

    •  

      Panie Premierze, proszę się nie kryć. Witamy na Mirko ( ͡º ͜ʖ͡º)

      @ziemba1: Chciałbym. Bardzo chciałbym być panem Mateuszem Morawieckim. Niestety mój "networth" jest z 2 cyfry krótszy ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      ile tam płacone teraz macie?

      @efem: 60 groszy. Akurat starczy na 2 kajzerki w Lidlu i jeszcze jest co dać na tacę.

      załóż jakiś tag, chętnie poczytam co jeszcze masz do napisania.

      @Golibroda: Mam napisane 3 wcześniejsze wpisy, chociaż przyznaję się do błędu w jednym z nich - faktycznie eurostat bierze dane z GUSu i dopiero je obrabia, a nie samodzielnie zbiera. Niemniej, dalej uważam, że główna teza wpisu - nie da się w sposób w jakikolwiek znaczący fałszować inflacji - jest prawdziwa.

      budżetówka, w której sprzątaczka będzie zarabiała więcej niż nauczyciel, pielęgniarka czy policjant? Pogrom w zatrudnieniu.

      @niegwynebleid: Nie będzie. Jak napiszę wpis - zawołam. Na razie nie jestem do tego dobrze przygotowany.

      nie mówimy o inflacji na poziomie 3% mówimy o poziomie 10 i więcej. Żywność niedługo tam dobije jeśli wejdzie wyższa minimalna.

      @niegwynebleid: Nie będzie inflacji na poziomie 10 i więcej to raz. Dwa - żywność nie stanowi całości koszyka.

      Podczas gdy słusznie obalasz hiperinflację (do tego jeszcze daleko) to jakoś zanika ci zwykła prosta presja inflacyjna.

      @niegwynebleid: Która jest korzystna.

      Co widać już na chlebie za 6,30

      @niegwynebleid: Niestety poza byciem pisowskim trollem, dorabiam jako zdrajca narodu i ukryta opcja niemiecka, która kupuje chleb włoski w lidlu za 2,89. A czasem, jak wracam późno z siłowni, to i w Kauflandzie na promocji po 21 kupuję za połowę tej ceny.

      widzę błąd w twojej logice. Jesli telewizor kosztuje w Polsce 4000zl a w Niemczech 1000 euro, to po osłabieniu złotówki cena w Polsce wzrośnie do 5000zl co za granicą będzie kosztować 1200 euro.
      Jeśli złotówka osłabnie wszystkie materiały importowane podróże ją


      @eragonn14: Wymaga to założenia, że wszystko importują i całość kosztów to materiały. A tak nie jest. Złotówka spadła z ~2 zł na ~4zł wobec USD między ~2007, a 2010. Zaobserwowałeś dwukrotny wzrost cen w złotówkach w tym okresie?
      pokaż całość

    •  

      ech, myślałem żeś jakaś inteligentna opcja pisowska, ale jednak nie

      @niegwynebleid: Wedle Twojego rozumowania, inteligentna opcja pisowska to oksymoron. Jesteś antypis, czyli poglądy pisu są głupie, a Twoje inteligentne(chyba że się mylę i uważasz swoje własne poglądy za głupie i bezwartościowe). I dlatego mogę być albo inteligentną opcją "pisowską", czyli taką, która za PiSem tak naprawdę nie jest, albo głupią opcją pisowską.

      - to, że żywność nie jest całym koszykiem będzie mało obchodziło ludzi, dla których jest połową koszyka. Mnie to wali, dlatego przestałem się miesiąc przed wyborami przejmować zwycięstwem bolszewików

      @niegwynebleid: Ludzie, dla których żywność to połowa koszyka to twór teoretyczny.

      - presja inflacyjna nie jest korzystna bo będzie ona wynikała ze wzrostu kosztów i obciążeń a nie zysków właściciela

      @niegwynebleid: Zyski w takim układzie także muszą rosnąć.

      korzystna (względnie) jest minimalna inflacja

      @niegwynebleid: Ja tam uważam, że minimalna to za mało. O ile podatek Piketty'ego to urojenie, inflacja to jedyne możliwe obecnie obciążenie kapitału. 3-5% rocznie uważam za optymalne dla Polski.

      - podczas gdy obalasz hiperinflację to nie masz podstaw do obalenia wysokiej inflacji, a jednak to próbujesz zrobić.

      @niegwynebleid: https://ec.europa.eu/eurostat/tgm/table.do?tab=table&init=1&language=en&pcode=tec00118&plugin=1
      To są moje podstawy.

      - a jak już odpowiadasz, że wzrost ceny chleba nie ma znaczenia bo ty kupujesz marketowy to z czystym sumieniem kończę obserwowanie tej dyskusji

      @niegwynebleid: Kiedyś chodziłem do fryzjera za 25 złotych, teraz chodzę do Barbera za 100 złotych. Nie jest to dowodem na wzrost cen o 400%, a zmianą koszyka. Marketowy to produkt z tej samej półki, jeśli chodzi o pieczywo z dobrych piekarni, to już zmiana koszyka zakupowego.

      To jest populizm, bo? Przecież to jest fakt. Już pomijam, że poprzednie rządy nie zrobiły nic, by temu zapobiec. Nie zmienia to jednak faktu, że PiS jest odpowiedzialna za postępującą degradację ochrony zdrowia.

      @koczoroski: Oki. Fakty - podaj liczbę zrobionych tomografii i rezonansów w 2000 i w 2019. Średni wiek karetek i ich przebieg w 2000 i w 2019. Liczbę zleconych badań i ich specjalizację.
      To, że mamy do czynienia ze starzejącą się populacją i epidemią chorób cywilizacyjnych, a także rosnącą technizacją i kosztami specjalizacyjnych zabiegów, badań i leków w medycyny(trend światowy), nie oznacza wcale, że mamy do czynienia z degradacją ochrony zdrowia. W ramach obiektywnych czynników ochrony zdrowia, nigdy nie była lepiej. W latach 90-tych karaluchy i szczury to była norma w szpitalach. Nawet klinicznych. Naprawdę nie chce mi się z takimi populizmami gadać.

      Czyli idąc twoim tokiem "myślenia"( inflacja na poziomie 20% jest dla nas korzystna ) powinniśmy iść krok dalej i dążyć do inflacji na poziomie 1000 % i wtedy polski telewizor w Niemczech będzie kosztował 10 euro xDDD

      @QHiN: Lekarze zalecają picie 2 litrów wody mineralnej dziennie by być zdrowszym. Idąc ich tokiem "myślenia", jeśli wypijemy dziennie 200 litrów wody, będziemy nieśmiertelni.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (68)

  •  

    Nie ma i może być w Polsce kłamstwa, manipulacji i zaniżania inflacji. Po pierwsze - nie tylko GUS oblicza wskaźnik inflacji, ale także eurostat (https://ec.europa.eu/eurostat/tgm/table.do?tab=table&init=1&language=en&pcode=tec00118&plugin=1 ) i wartości te są podobne do siebie. Tezy szurowskiej, że PiS i Kaczyński pociągają za sznurki Radę Europejską i Europarlament nawet nie będę rozpatrywał. Mamy ją za rządów PiSu wręcz za niską, a nie za wysoką.
    Po drugie - wskaźnik inflacji jest po coś wyliczany. Nie tylko do waloryzacji, ale na przykład do oprocentowania. Polska posiada około 1 bilion złotych długu. 1 000 000 000 000 PLN. 1% tej kwoty to 10 miliardów złotych. Więcej niż posiada najbogatszy Polak. Nie wiem dokładnie jaki procent tej kwoty jest na obligacjach 4 letnich, ale nawet jeśli tylko połowa(a prawdopodobnie więcej), to oznacza, że Polska na zaniżaniu inflacji rocznie zarabia 5 mld. Przez 4 lata to 20 miliardów złotych. 20 miliardów złotych, które międzynarodowe banki i instytucje finansowe, kontrolowane przez Amerykanów czy Anglików tracą. Przy 5 % ta kwota się mnoży 5-krotnie i daje nam 100 miliardów złotych. Wynikałoby, że Polska okrada ponad państwowe instytucje finansowe na kwoty 12-cyfrowe i nawet nie traci wiarygodności. Ba - zyskuje właśnie na wiarygodności. Znacie przykład kogoś, kto wchodzi do domu, kradnie na widoku i jest po tym chętniej zapraszany?
    Po trzecie - tezę o zaniżaniu inflacji twierdzą tylko idioci i kłamcy. Czemu? Ponieważ, gdyby nie byli idiotami, a inflacja faktycznie byłaby zaniżana, to by się masowo zadłużali, jako że oprocentowanie lokat zależy w sposób pośredni, ale znaczący od inflacji i to jedyna rozsądna ekonomicznie decyzja w takiej sytuacji. Podobnie jakby szczerze w to wierzyli.

    pokaż spoiler #ekonomia #60groszyzawpis #gospodarka #pis #gruparatowaniapoziomu #finanse #dobrazmiana #inflacja #polityka
    pokaż całość

  •  

    Kilka lat temu na ustach wszystkich w moim mieście był wypadek. Pewien 18-latek, ze swoimi czterema znajomymi, tydzień po odebraniu prawa jazdy, jechał nocą przez miasto samochodem, którzy mu rodzice kupili w nagrodę. Jechał nocą przez miasto z prędkością 180 km/h i stracił kontrolę nad samochodem. Wszyscy zginęli – pięć osób, w sumie dzieci, każda z nich miała wiek zaczynający się od 1. Jazda samochodem zabija młodych, więc należy kategorycznie zakazać prowadzenia pojazdów.
    Idiotyzm? Owszem. Jazda samochodem może spowodować śmierć, ale tutaj mieliśmy do czynienia z wieloma dodatkowymi czynnikami, jak złe warunki, nadmierna prędkość, niedoświadczenie kierowcy, brawura. Podany przykład w żaden sposób nie stwierdza, że samochody są złe, po prostu ich niewłaściwe wykorzystanie potrafi mieć złe konsekwencje.
    Dług jest podstawą nowoczesnej gospodarki od kiedy zaczęły się kształtować obecne mechanizmy ekonomiczne w XVII i XVIII wieku. To właśnie najnowocześniejszy i najlepiej funkcjonujący system bankowo-kredytowy Anglii dał jej zwycięstwo nad Francją i dominację nad światem. Anglicy nie wygrali de facto rywalizacji angielsko-francuskiej podzielonej na 7 wojen z powodu tego, że mieli lepszą gospodarkę. Wygrali, bo mieli więcej pieniędzy, a mieli więcej pieniędzy, bo potrafili go skutecznie kreować, tworzyć, jak i się zadłużać. Od tej pory wiele krajów próbowało szukać innej drogi, systemu opartego na czymś innym, niż tworzenie wirtualnego pieniądza, chociażby różne standardy złota. Wynik był zawsze ten sam – taka gospodarka przegrywa z gospodarką kredytową, nie ma trzeciej drogi. Albo dołączasz do gry na jej zasadach, albo przegrywasz. Wygrywa ten kto ma więcej pieniędzy, a ten kto jest w stanie pieniądz kreować(bo kredytowanie w dużym stopniu to tworzenie pieniądza z niczego), ten ma pieniędzy więcej.
    Pożyczać warto. Co więcej pożyczać trzeba – prawie wszystkie czołowe kompanie i firmy są zadłużone. Czemu? Bo kredyt jest opłacalny. Jedyny główny wyjątek to sytuacja, w której zyski z inwestycji są mniejsze niż odsetki. Wtedy takiego kredytu należy unikać(przypadki wyjątkowe zawsze się znajdą), w innym przypadku brać. Tak dużo, jak dużo się da. I tak funkcjonuje obecna gospodarka, bez zdrowego sektora bankowego, nie może istnieć nowoczesna i rozwinięta gospodarka. Jeśli chcesz zaś zaatakować gospodarkę wolnorynkową, musisz tylko zaatakować jej banki. Reszta pójdzie efektem domina. USA zrobiło tak w latach 80-tych z Japonią, większość od tej pory przyswoiła lekcję – ekonomia to fundament państwa, a banki to fundament ekonomii. Chcesz mieć gdzie mieszkać? Pilnuj fundamentów.
    Nie licząc tanich populistów, chcących się przypodobać gawiedzi tanimi hasłami, dając przykład efektu Dunninga-Krugera w praktyce, deficyt państwa jest czymś pożądanym, jeśli idzie za tym wzrost gospodarczy. Jak wszędzie – są pewne obostrzenia i problemu. Po pierwsze – im wyższy dług, tym większe obawy co do jego spłaty. Co oznacza wzrost odsetek. A pożyczając, chcemy by te odsetki były jak najniższe. Wymaga to wiarygodności, a osoby z niskim zadłużeniem są bardziej wiarygodne od tych z wysokim. Druga kwestia – państwa są o tyle wyjątkową firmą/korporacją, że posiadają monopol na emisję pieniądza. Dlatego w ich przypadku występuje sytuacja, że mogą się zadłużać w dwojaki sposób. Albo w walucie obcej, albo w swojej. Zadłużanie się w swojej walucie jest w oczywisty sposób lepsze – masz kontrolę nad nią. Dlaczego więc zdarza się, że kraje się zadłużają w obcej? Ponieważ wierzyciele są chętni udzielać pożyczek w walutach stabilnych, co do których mają gwarancję ich wartości – USD, CHF, EUR. Rubel przez ostatnie lata stracił na wartości o połowę. Rosja ma niskie zadłużenie, nie dlatego, że nie chce pożyczać pieniędzy. Po prostu nikt nie chce im pożyczyć w ich bezwartościowych rublach. Twarda waluta, po odpowiednim oprocentowaniu – proszę bardzo. W ten sposób wykończono Gierka – gdyby Klub Londyński albo Klub Paryski miał zapisane długi w starych złotych, to by mogli co najwyżej się cmoknąć w tyłek. Dlatego PRL były pożyczane dolary. Podobne problemy mają właśnie kraje w stylu Ukrainy, Wenezueli, Kolumbii etc. Sytuacja Grecji była o tyle wyjątkowa, że za jej wiarygodność odpowiadała strefa Euro, dlatego jej chętniej pożyczano pieniądze, licząc, że ktoś inny je w przypadku problemów spłaci.
    Ogólnie w Polsce przez ostatnie kilka lat obsługa długu spadła prawie o połowę – z około 40 mld złotych do około 25 mld. Nie jest to sama zasługa PiSu, raczej mieli mało istotną rolę w tym, a część szerszego trendu we współczesnej ekonomii. Miast zapożyczać na ~5%, zapożyczamy się na ~2%. Zasługą Morawieckiego jest coś innego – zmiana charakteru długu

    https://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/2017/04/Udzial-inwestorow-zagranicznych-w-polskim-dlugu-550x279.jpg
    https://g.forsal.pl/p/_wspolne/pliki/4203000/4203700-jak-bedzie-sie-ksztaltowal-dlug-657-323.jpg

    Czy za PO nie byli w stanie zadłużać się w PLN, czy też nie chcieli, nie wiem. W każdym bądź razie osiągnięciem Morawieckiego jest zmiana tego. Mając dług w złotych, manipulacja nim i wpływ na Polskę jest dużo mniejszy, niż analogiczny w dolarach czy w euro. Pieniądz to władza. Więc lepiej nie oddawać jej w obce ręce.


    pokaż spoiler #ekonomia #gospodarka #60groszyzawpis #pis #morawiecki #polska #antykapitalizm
    pokaż całość