•  

    Hejka mireczki!

    Zastanawiałem się nad jakimś względnie prostym rozwiązaniem na przyciski o nieregularnych kształtach, takich jak grafika (grafika nie biorąc pod uwagę przezroczystej powierzchni) w #cpp (lub C czy C#) #sfml (może być i sdl czy allegro). Potrafię sobie napisać funkcje do przycisków w kształcie koła, trójkąta czy innego sześciokąta prawidłowego, ale nie o to mi chodzi, chcę aby kształt był dokładny, a nie zbliżony.

    Myślałem nad czymś w rodzaju niewidzialnej warstwy nakładanej na każdy element z inną wartością, ale pojawia się problem implementacji przezroczystości (no chyba że przez 255, 0, 255 zamiast warstwy przezroczystej). Czuję że jestem blisko jakiegoś sensownego rozwiązania, ale czegoś mi tu brakuje...

    Generalnie to nie umrę z braku odpowiedzi, ale jak ktoś na coś wpadnie to będę bardzo wdzięczny :)

    #programowanie at it's best
    pokaż całość

    •  

      @Filala: czemu musiałbyś pilnować? jak ustawisz tak przyciski że na siebie nachodzą to masz problem to ty decydujesz jak je ustawisz, natomiast jeśli nachodzić na siebie będą 2 prostokąty to żaden problem sprawdzić który przycisk kliknąłeś - już nie mówie o tym że poleganie na kolejności renderowania jest słabe bo rysowanie powinno być oddzielone od klikania i reagowania na interakcję

    •  

      @mirasKo-Kalwario ale i tak jedno i drugie rozwiązanie sprowadza się do tego samego, czyli sprawdzenia co było "na wierzchu" tj. narysowane później.

      A co do oddzielenia rysowania od reakcji, dzięki za poradę, przypilnuję tego, bo to był jeden z problemów w poprzednim kodzie

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Halo #leszno #mikrokoksy polecicie jakąś siłownię? Nie musi być bardzo bogata w sprzęt ani trenerów personalnych (a najlepiej żeby wgl nie było trenerów personalych ( ͡º ͜ʖ͡º) #pasta) i miło gdyby to nie był żaden fitnes sritnes XD

  •  

    Wymieniałem w lapku ( Lenovo Z50-75) taśmę matrycy i po złożeniu nie uruchamia się (nie reaguje na przycisk zasilania). Po podłączeniu zasilacza dioda zasilania się świeci. Sprawdzałem z/bez zasilaczem/baterią.

    Przycisk zasilania jest bardzo "bystrze" na tej części obudowy którą się zdejmuje, taśmę sprawdzałem wielokrotnie i wydaje się być w porządku. Praktycznie niczego nie ruszałem w części z płytą główną tylko przy ekranie. Internet niestety nie przyniósł żadnej sensownej podpowiedzi.

    Jakieś pomysły/heheszki?

    #laptopy #elektronika #komputery
    pokaż całość

  •  

    A wykopki lubio takie sosiki?

    SHU 500k o ile dobrze pamiętam

    A jaki słodziutki mmm

    źródło: 1547777136270.jpg

  •  

    Elo nocna, mam fajną zabawę

    Zgadujecie jedną informację o mnie (bez szukania we wpisach) i kto zgadnie ten będzie zgadywany

    Zgadywanie wieku itp. jest banalne, spróbujcie zgadnąć czego teraz słucham, gdzie albo w jakiej pozycji teraz jestem ( ͡º ͜ʖ͡º)

  •  

    #heheszki #kawa #dziendobry

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1547016104734.jpg

  •  

    Wczoraj pożegnałem się z wypokiem i wrzuciłem kilka past.

    Zgadnijcie kto nie dostał bana za wrzucenie pasty o serwerowni dwa razy XD

    +: n.........u, hora_curka +2 innych
  •  

    Niepełnosprawni mają w życiu łatwiej. Tak stwierdziłem po 16 latach mojego spierdolonego żywota. Nie handlujcie z tym, bo to prawda. Państwo płaci pieniądze za Twoje wady. Pracodawcom wszystkie instytucje liżą dupę, byle tylko ktoś Cię zatrudnił. Dopłacają do Twojej pensji, dbają przepisami żebyś tylko się kurwa za bardzo nie przemęczył. Ulgi na przejazdy, imprezy kulturalne, masa udogodnień, tylko dlatego że jesteś wadliwym przedstawicielem gatunku. We wszystkich talent show, niepełnosprawni są zawsze w ścisłym finale, choć widać że kurwa kaleczą rzemiosło, ale wszyscy zachwyceni, bo jakoś daje radę. Celebryckie kurwy wylewają hektolitry łez, przytulają (widać że z dystansem) bo potem mogą mówić, jak bardzo kochają niepełnosprawnych, tylko chuj wie za co.

    Żeby też zaznać tyle dobra, postanowiłem zostać niepełnosprawnym. Zacząłem się zastanawiać, jakim niepełnosprawnym mógłbym być. Odrzuciłem paraliże i upośledzenie umysłowe, bo na to trochę za późno, choć nauczyciele twierdzą, że upośledzony jestem na 100%. Brak rąk czy nóg też nie wchodzi w grę. Niepełnosprawny a niesprawny, to jest jednak różnica, którą nawet ja wyczuwam. Zostanę głuchoniemym. Tak. To już postanowione. Takim tylko udawanym, żeby spijać śmietankę płynącą ze statusu, ale mimo wszystko cieszyć się życiem i czerpać z niego garściami.

    By realizować swój plan, zapisałem się do Związku Strzelców. Ozapierdalałem się z tymi stulejarzami po lasach, śpiewałem przy ogniskach te ich zjebane piosenki, wszystko po to, żeby zdobyć granat ćwiczebny - hukowy.

    Gdy już go miałem, zamknąłem się w piwnicy, wyjąłem zawleczkę i stanąłem na baczność, jak bohaterski żołnierz wysadzający się razem z tabunem nieprzyjaciół. O ile dobrze pamiętam to jeszcze salutowałem. Obudziłem się w szpitalu. Czułem się całkiem dobrze. Nie widziałem na jedno oko, ale okazało się, że to mój stary mi przypierdolił jak byłem nieprzytomny. Nie czułem się źle, najważniejsze, że byłem totalnie głuchy. Pozostało tylko być niemym. Nie odzywałem się do nikogo. Przychodziło to z łatwością, bo zawsze byłem aspołeczny i w sumie nikt ze mną nie gadał. Nie mówiłem i chuj. Zgodnie z tym co wyczytałem w necie po takim szoku po kilku dniach zaczynałem odzyskiwać słuch, do czego oczywiście się nie przyznawałem. Trwałem w milczeniu jak grób. Robili mi setki badań, lekarze twierdzili że powinienem słyszeć, a mówić przecież do kurwy nędzy nie zapomniałem. Ostatecznie stwierdzono, że mowa mogła zaniknąć w wyniku szoku pourazowego, ale być może z czasem powróci. Głuchota też powinna ustąpić. Tak więc czasowo jestem niesłyszący i niemówiący, czyli w sumie głuchoniemy. Osiągnąłem swoje cele, ale tylko czasowo, tak jak czasowa była moja głuchoniemość, czy tam kurwa głuchoniemowość. Rodzice zrozpaczeni. Chuj wie czego, wszak się do mnie nigdy w ogóle nie odzywali, a teraz wielce zmartwieni, że nie słyszę. Ojciec cały czas się wydziera z pytaniem, na chuj odpalałem ten granat w piewni, matka płacze, że pewnie chciałem skończyć ze sobą i żeby nie darł na mnie ryja, bo mogę próbować z gazem w domu i wszyscy wylecimy w powietrze. Ja stoję cały czas zdziwiony i udaję że nie słyszę i nie mówię, bo udaję że nie mogę wykrztusić ni słowa.

    Na kartce mam napisane tylko - Nie nienawidźcie mnie!-i- Jestem niepełnosprawny, nie można mnie krzywdzić! Pokazuję te komunikaty na zmianę, bo widzę, że ojciec jest ostro napalony żeby mi dopierdolić. 

    Szybko dotarło do mnie, że żeby uzyskać status osoby w pełni a nie czasowo niepełnosprawnej, muszę przejść komisję w ZUS-ie. Przeryłem internetowe fora, jak dokonać arcytrudnego zadania, oszukania tamtejszej komisji, która odprawia z kwitkiem ludzi autentycznie chorych i kalekich. Już nie ja jeden próbowałem grać głuchoniemego przed tymi bestiami. Musiałem się dobrze przygotować, bo mają sposoby na takich jaka ja. Potrafią strzelić z kapiszona za plecami, a tylko dygnij, to z miejsca jesteś skreślony, bo ewidentnie słyszysz.

    Przygotowywałem się do komisji z należytą starannością. Sporządziłem kompilację wystrzałów, bitego szkła, pojedynczych ostrych dźwięków, wszystko nagrane w zapętlającym się nagraniu na dwóch kolumnach estradowych. Zapuszczam płytę, cisza, cisza, cisza, a nagle jak nie jebnie ustawiony na ścieżce dźwięk, wystrzału armatohaubicy. Za chwilę znowu cisza i jak nie zajebie potężny dzwon z kościelnej wieży. Wszystko dobrane tak, by jebać mnie tym z nienacka. Znieczulić na nagły hałas, odebrać choćby drżenie powieki na nawet najdziksze pierdolnięcie decybelami. Ciężko znosili to sąsiedzi i rodzina. Matka zaczęła brać leki, ojciec pił po pracy i wracał tak najebany, że nic nie było w stanie go ruszyć. Sąsiedzi dzwonili po Policję, wtedy ja wychodziłem z kartką- "Jestem osobą niepełnosprawną, te odgłosy to element terapii, proszę dać mi czas na powrót do zdrowia. Moje cierpienie jest wielokroć poważniejsze niż chwilowe zakłócenie spokoju. Nie życzę nikomu tego, przez co przechodzę ja i moi bliscy."

    Pokażcie mi policjanta, który w takiej sytuacji wystawi jakiś mandat. Jasne, niepełnosprawnemu mandat. Jeszcze raz powtórzę, że skurwysyny mają lepiej.

    Po dwóch tygodniach treningu stanąłem przed komisją. Badali, oglądali, próbowali strzałów za plecami, rozbicia talerza, wrzasków, szantażu. Daremne ich próby. Cały czas miałem przed sobą zieloną łąkę, po której biegam, skaczę, fikam koziołki, w ręku trzymam legitymację osoby niepełnosprawnej. Byłem daleko, nie mogli mnie zranić. Wyrwało mnie z tego uderzenie pieczęci na orzeczeniu o mojej niepełnosprawności, byłem pełnoprawnym głuchoniemym. Renta i inne profity stały się faktem. Cel osiągnięty.

    Nie minął dzień, kiedy skontaktował się ze starymi pracownik społeczny, który miał pomóc im w dalszym wychowaniu mnie jako niepełnosprawnego młodocianego.

    Musiałem zmienić szkołę. Wysłano mnie do szkoły specjalnej z internatem. Specjalna szkoła dla głuchoniemych. Gdy stałem z walizką mama płakała, a ojciec uśmiechał się do mnie i mówił do matki, że dobrze że ten debil jedzie w pizdu, bo już nie może na niego patrzeć. Oczywiście wszystko słyszałem, ale co miałem powiedzieć jak nie mówię. Przykro mi specjalnie nie było. Byłem na drodze spełniania marzeń, nic nie mogło mnie zasmucić. Jechałem do nowej szkoły dla głuchoniemych i to zupełnie za darmo. Od razu czułem że mam lepiej.

    Szkoła to piękny obiekt pod lasem, z kompleksem boisk, kortów, basenem i atrakcjami, o których pełnosprawni mogą jedynie pomarzyć. Zostałem zaprowadzony do swojego pokoju, który w porównaniu z moją piwnicą wyglądał jak apartament. Piękne pastelowe kolory odbijające ciepłe promienie słońca, wdzierające się przez czyściutkie szyby okiennic.

    Pokój jednoosobowy. Na poddaszu.

    Sympatyczna pani, która mnie tam zaprowadziła, spisała chyba dwie strony A4 z przeprosinami, że mam osobny pokój i że może być tu cieplej niż w innych. Odpisałem na kartce, że nie ma problemu i pomimo niewygody nie chcę robić problemów. Schowałem swoje rzeczy do pięknej dębowej szafy i położyłem się na swoim łożu, żeby zdrzemnąć się po podróży.

    Gdy się obudziłem, w drzwiach stała uśmiechnięta pani, jak się potem okazało Leokadia. Starsza babka, taka dobra ciocia, patronka głuchoniemych. Podała mi kartkę, na której była informacja, że przez dwa tygodnie będę przechodził intensywny kurs języka migowego, żeby jak najszybciej rozpocząć naukę z resztą swojej głuchoniemej klasy. Zaprowadziła mnie do małej salki, w której przez bite dwa tygodnie uczyłem się wywijania łapami i palcami, które składać się miały na słowa i zdania. Okazałem się bardzo pojętnym uczniem. Uczyłem się bardzo pilnie, nie marnowałem czasu na zabawę i internety, tylko cały czas szlifowałem migowy. Jedzenie póki co przynoszono mi do pokoju, bo nie chciałem wchodzić w kręgi głuchoniemej braci bez jakichkolwiek narzędzi komunikacji.

    Po dwóch tygodniach byłem migowym erudytą, Leokadia była wzruszona określając mnie jako najpojętniejszego ucznia z jakim jej do tej pory przyszło pracować.

    Przyszedł dzień, w którym zostałem przedstawiony swojej głuchoniemej klasie. Przedstawiłem się w języku migowym, pokazując swój talent w tej materii. W klasie dało się słyszeć "krzyki" podziwu-Yyy yyy yyy yyy yyy.

    Jakby się dobrze "wsłuchać" (jak potrafisz słyszeć) i popuścić wodze fantazji, to przypominało to odgłosy nowozelandzkich rugbystów w swoim słynnym tańcu. Po tym "aplauzie" usiadłem w ławce i rozejrzałem się trochę po klasie. Wypatrzyłem kilka fajnych loszek. Zwracały na mnie uwagę, bo każdy ich głuchoniemy kolega miał wymalowaną niepełnosprawność na twarzy i charakterystyczny grymas, od wydawania tego bezdzwięcznego- Yyy yyy. Byłem największym przystojniakiem w klasie głuchoniemych. Głuchoniemy Don Juan co się zowie. Loszki zaczęły się uśmiechać i zalecać w migowym języku. Z taką ekspresją wymachiwały łapami, że nauczyciel się wkurwił chyba, bo zmarszczył czoło i na migi wyszył w powietrzu palcami - Klasa proszę o ciszę!

    Kurwa, co za absurd. Nie ma chyba cichszego miejsca na ziemi, niż klasa głuchoniemych. O co ty człowieku kurwa prosisz?

    W trakcie lekcji wyszło , że program jaki przyswoiłem w dotychczasowej szkole, wystarczy na zostanie prymusem w szkole specjalnej. Błyszczałem już pierwszego dnia. Interpretacja utworów literackich dla głuchoniemych objawia się trudnością pokazywania w migowym słów takich jak: irracjonalne, ambiwalentne, paralela i wiele innych, na których głuchoniemi łamali sobie palce. Mnie przyszło to z łatwością. Wymachiwałem palcami, nadgarstkom nadawałem rotację w najróżniejszych kierunkach, dłonie tańczyły w powietrzu wyplatając dzianinę narracji. Loszki rozmarzone podpierały twarzyczki dłońmi i "słuchały", a raczej oglądały mój słowotok. Miałem nieprawdopodobny talent do migowego. Ta kurwa matka natura obdarzyła nim słyszącą osobę. Co za bladź. Zanim skończyłem rozwlekłą interpretację zadzwonił dzwonek na przerwę. Przerwy po 20 minut, bo wiadomo że niepełnosprawny ma lepiej. Korytarz wypełniony przytłumionym- Yyy yyy yyy. Trwają ożywione dyskusje na palce. Zwyczajny "gwar" szkolnego korytarza. Tyle że cicho, że ja pierdolę.

    Następny w-f. Szybka przebiórka i wypad na teren świetnie wyposażonego kompleksu sportowego. Do wyboru, do koloru. Postanowiłem póki co być biernym obserwatorem, bo wierzcie mi, jest co oglądać. Mecz piłki nożnej, zgraja chłopaków biega i "krzyczy"-yyyy yyyy yyyy.-na migi pokazując - podaj, podaj, no kurwa podaj ty chuju jebany! Piłkarze nie wiedzą co to przegląd pola, gdy trzeba ogarnąć kilku kolegów nadających w migowym jednocześnie. Przekomiczne jest, gdy bramkarz wychodzi do dośrodkowania i krzyczy - Yyyy - a migowym pokazuje - Mojaaaa! - zaznaczając kolejne "a" w wyrazie. Tak się w końcu mota, że nie jest w stanie złapać piłki i na migi opierdala obrońców. Zabawne. Nieopodal siatkówka. Głuchoniemi odliczają kolejne odbicia piłki - Y! Yy! Yyy!- co oznacza znane z hal sportowych - 1! 2! 3! Akcentują to na jeden rytm w migowym. Co za widok. Kibice siatkówki zawsze wydawali mi się upośledzeni, ale po takim obrazku wypada ich chyba rozgrzeszyć.

    Jeszcze ciekawiej wyglądają biegi. Nie ma rzecz jasna startera, bo na chuj ma strzelać starter, skoro nikt go nie usłyszy. Startujący wuefista powoli w migowym pokazuje słowo start, robiąc pauzę przed ostatnim "t". Masa falstartów, bo nie każdy łapał, w którym momencie kończy się "t". Oczywiście, że prościej byłoby zwyczajnie machnąć ręką, ale wuefista jak widać jest srogo niedojebany. Tak oglądałem sobie z boku ten "sport", aż zadzwonił dzwonek, zwiastujący kolejną, tym razem godziną obiadową przerwę. Godzina na obiad w szkole. Niepojęte. Za tabunem podążyłem na stołówkę. Siedliśmy przy stołach i dyżurny nauczyciel na stołówce wymigał - Jemy, nie gadamy! Kurwa, Monthy Pyton by się nie powstydził. Jak się potem okazało ma to swoje uzasadnienie. Ożywione dyskusje w migowym ze sztućcami w rękach, kończyły się widelcem w oczodole, przeciętą tętnicą i takie tam. Po pysznym obiadku, jakiego nie widziała żadna stołówka pełnosprawnej elity społeczeństwa, wyszedłem przed stołówkę, gdzie dorwało mnie stadko loszek. Zaczęły migać, że dzisiaj jest szkolna dyskoteka i muszę być, będzie ekstra zabawa i w ogóle. Pewnie że będę. Odjebany jak pingwin na święto Antarktydy, wyspiskany AXE stawiam się na dyskotekowo przystrojonej sali gimnastycznej. Na sali potężne kolumny, tylko chuj wie po co. Sprawa szybko się wyjaśniła. Emitują ostry bas, bo drżenie wyznacza rytm i pozwala głuchym czuć muzykę. Może to fajne dla głuchych, słyszący może szybko ochujeć. Loszki z daleka machają do mnie i porywają do zabawy. Bas napierdala niemiłosiernie, krzywi mnie okrutnie, a wszyscy wesoło się bawią i tańczą. Spierdalam szybko za kolumny, by uwolnić się od fali niskich tonów. Przez bas przebija się rytmiczne - Yyy, Yyy, Yyy. Co się okazuje, miejsce za kolumnami jest sceną, na której co odważniejsi głuchoniemi próbują swoich sił jako "wokaliści". Stoję lekko zdezorientowany, podbiega loszka i szybko tłumaczy migając, że wybieram na komputerze jakiś modny utwór i "śpiewam" na migi. Popularne kawałki są dobrze znane, bo słuchają ich sobie z napisami. Ale kurwa paranoja. Cóż, jak zabawa to zabawa. Szybko na YT zapuszczam Taconafide "Tamagotchi", bas podkręcam do granic absurdu i zaczynam migać :

    "Nasze pokolenie Tamagotchi.."

    Sala-YYY

    "Dziwne urządzenie bada oczy..."

    Sala- YYY

    O kurwa, rzeczywiście znają tekst. Płynę migowym po bicie. Tłum szaleje. Gdy dochodzi do zwrotki MrQ, wiję się jak popierdolony, udało mi się nawet na migi oddać dźwięk GG. Chuj, że nie wyłapali.

    Na sali czuję woń soków ze zwilżonych cipek, zostaję bohaterem szkoły dla głuchoniemym. Wiwatom nie ma końca. Król imprezy. Ja, spierdolone dziecko piwnicy realizuję to o czym do tej pory nawet nie marzyłem.

    Po tej epickiej dyskotece, rozpoczynam wyjątkowo bujne życie erotyczne. Wszystkie loszki pałają niepowstrzymaną potrzebą doszlifowania swojego migowego, na prywatnych korepetycjach u mistera szkoły głuchoniemym, czyt. chcą nadziać się na mój pal.

    Seks z głuchoniemą okazuje się być czymś niesamowitym, ale i niewąsko zrytym. Kiedy ruchasz koleżankę z klasy głuchoniemym, a ona wydaje z siebie jedynie - YYY, YYY, YYY, to może to równie dobrze oznaczać podaj piłkę, 3, albo dośpiewkę do Taco Hamingwaya. Inna sprawa, że seks jest ostry. Moją ulubioną pozycją jest od tyłu, z trzymaniem za ręce. Mogę spokojnie ładować im do dupci, a one nie są w stanie na migi zaprotestować. Kiedy zabierają się do lodzika, to na migi proszą żeby powiedzieć kiedy będę bliski erupcji. Oczywiście nic nie mówię, a potem tłumaczę na migi, że "mówiłem" że już, a one nie widziały. Ileż to razy w ekstazie chciałem krzyknąć pospolite "O Boże!", ale wydawać mogłem z siebie jedynie - YYY, żeby się nie zdemaskować przed kimkolwiek słyszącym. Głuchoniemy do końca. Tak sobie ruchałem co chwila inną. Ktoś z Was wolałby mówić?

    Weekendy z reguły byłem w szkole sam. Wszyscy wyjeżdżali do swoich rodzin, ja swojej wolałem nie odwiedzać. Miałem swoją rentę, większą niż półroczne kieszonkowe, postanowiłem pozwiedzać trochę świata i zażyć nieco kultury. Pociągami jeździłem za darmo, bądź pół darmo. Legitymacja głuchoniemego to istna VIP karta. 

    Za darmo muzea, galerie, wszelkie ośrodki sportu i rekreacji. Imprezy kulturalne, koncerty. Wszystko na patencie. Podbijałem pod bramkę, migałem rękami jak pojebany, YYY, YYY, potem pisanie na kartce, że zgubiłem bilet, płacz, legitymacja, wejście za free po kilku minutach. Kto nie wpuści głuchoniemego na koncert muzyczny? Jakiś ostatni skurwysyn. Pewnie, że niepełnosprawnym łatwiej. Byłem na wszystkich koncertach wielkich gwiazd w Polsce, gdzie jako w pełni sprawny człowiek nie mógłbym tego zaznać. Tak czas mijał mi szybko. Królowanie w szkole, wieczorne ruchanka, epickie weekendy. Czas do matury zleciał szybciutko. O samej maturze nie ma się co rozpisywać, bo to bułka z masłem. Komisja egzaminacyjna bez krępacji omawiała test, dyskutowali o poziomie pytań i przekomarzali się na tematy właściwej interpretacji. Wystarczyło słuchać, a słuchającego w sali pełnej głuchoniemych się nie spodziewali. Zresztą chodzili i sami podpowiadali niepełnosprawnym na drodze ku dorosłości. Jako pełnoletni ze świadectwem dojrzałości, stanąłem na na rozwidleniu dróg, które różnymi odnogami ścieżek prowadziły w różnych kierunkach kariery i rozwoju zawodowego. 

    Postawiłem na Show Biznes i postanowiłem spróbować sił w programie Mam Talent. 

    Wszedłem na scenę z wielką podłużną rynną, która została napełniona wodą. Pokazałem Jury i do kamery swoje zaświadczenie o swojej niepełnosprawności z tytułu głuchoniemości i przystąpiłem do pokazu. Poprosiłem Małgosię Foremniak, żeby recytowała po kolei zdania z podanego tomika wierszy pochylona nad taflą wody. Ja po drugiej stronie rynny moczyłem lewą stopę i wmówiłem tępym dzidom, że na podstawie drgań na tafli wody rozpoznaję kolejne słowa, które przekazuję w języku migowym. Małgosia się popłakała, Chylińska z rozwartą japą darła się - Łooooooo, Jeeeeeee, Czaaaaaaad. Co za małpa. Agustin ze świeczkami w oczach powiedział sakramentalne 3 x Tak i awansowałem do dalszych etapów. Przejebalem sromotnie w półfinale, niepełnosprawą (a jakże kurwa!), niewiadomą wokalistką. Też mi kurwa talent. Przecież można śpiewać bez oczu. Co to kurwa ma być. Kariera skończyła się na kilku występach w telewizjach śniadaniowych i showbiznes o mnie zapomniał. Jako ochłap rzucili mi pracę lektora migowego w publicznej telewizji. Tłumaczyłem na migi Agrobiznes, Ziarno, Anioł Pański i wszystkie programy dla niesłyszących, które chyba tylko oni oglądają. Próbowałem zmienić pracę, ale państwo pomimo dopłat do mojego etatu przewiduje przepisami tylko same nudne jak skurwysyn zajęcia. Nie po to nie odzywam się tyle czasu, żeby teraz w fabryce napierdalać torebki foliowe zszywaczem, albo malować gliniane dzbanki. Skoro showbiznes się Ciebie wyparł, to trudno. Masz dar. Migasz jak pojebany. To Twoje przeznaczenie. Internet daje niesamowite możliwości, grzechem z nich nie skorzystać. Zaczynasz karierę w mediach społecznościowych. Twój film jak migasz szybciej teksty Eminema niż on je wypowiada porywa masy. Wielki świat zaczyna się o Ciebie dopominać. Kontakty, audiencje, konferencje. Anioł Pański już nie z telewizyjnego ekranu, ale na balkonie obok Papy. Migasz na negocjacjach pokojowych między Koreami, Eurowizję i rozdanie Oscarów. Poproszono Cię o tłumaczenie migowe wyborów Miss World głuchoniemych, gdzie poznajesz swoją przyszłą żonę. Miss Hawajów, głucha jak pień, piękna tak, że nie musi wmawiać ni słowa. Wystarczy, że wypowiada sakramentalne- Yyy. Zamieszkujecie w pięknej posiadłości nad brzegiem oceanu. Tworzycie piękną rodzinę, bo przychodzą wam na świat bliźnięta. Głuchonieme. Płaczesz ze szczęścia. Niech one też mają lepiej. Wiesz czym jest sens życia, gdy migają już w kołysce pierwszy raz słowo Tata. Nie ma słów, które opiszą ten stan, a nawet jakby były, to byś ich nie wypowiedział, bo w sumie milczysz już tyle lat, że zapomniałeś jak to się robi. Całe szczęście... 

    Yyyyyy! (znaczy: Cześć!)
    pokaż całość

  •  

    Pasta o zemście na siostrze (Harold)

    miałem 16 lat, mieszkałem wtedy w małym domku z 3 sypialniami z mamą, tatą i siostrą

    rodzice są surowi jak skysyn, bardzo chrześcijańscy

    ja i moja siostra, mieliśmy swoje własne sypialnie

    rodzice pozwalali mi mieć starego kompa w swoim pokoju, pod warunkiem, że obiecam im nie walić konia

    wiem, to pojne

    drzwi od mojego pokoju musiały być otwarte 24/7, rodzice sprawdzali moją historię przeglądania żeby upewnić się, że nie zejdę z właściwej ścieżki

    k***yniewiedząotrybieincognito

    rodzice pracowali do wieczora, więc gdy ich nie było to siostra trzymała pieczę nad polityką otwartych drzwi

    suka co chwilę przechodziła koło mojego pokoju i upewniała się, ze nie robię nic nieprawego

    stałem się Daredevilem, słyszałem ludzi idących do mojego pokoju z odległości kilometra

    wyrobiłem refleks naszprycowanego spastycznego tygrysa otwierając i zamykając okienka z pornografią jak haker po metaamfetaminie w 1980

    nie mam żadnej prywatności więc gdy oglądam to zapamiętuję jak najwięcej, żeby potem strzepać do pamięciówki pod prysznicem

    Bardzo chciałbym opowiedzieć o swoich masturbatorskich nawykach ale nie mają nic wspólnego z historią, więc tu skończę.

    siostra zaczęła przyprowadzać do domu chłopaka od czasu do czasu, wyglądał jak metroseksualny cwe* pokroju Justina Biebera

    ziomuś zachowuje się dobrze i nienagannie przed rodzicami, siostra wmawia im, że chce "uratować jego duszę" więc oni nie mają nic do ich związku

    rodzice dają mi zadanie, mam robić wszystko, żeby jego kuas nie znalazł się w waginie mojej siostry

    role się odwróciły

    tak jak wszystko co robię, trenowałem i szlifowałem swoje działania

    zawsze czekałem na odpowiedni moment, zawsze świadom wszystkich chwil z romantycznym nastrojem i z okazją na j***nko

    wynurzałem się z cienia za każdym razem, gdy słyszałem, że jest u ich cicho i po prostu stałem i gapiłem się na nich

    jak upiorny cień w kącie ich oka niszczyłem im każdą szansę na zbliżenie

    jak sędziwe oczy gniewnego boga wpatrywałem się w ich spragnione rchanka dusze jak najbardziej niezręcznie się dało

    i to wszystko podczas gdy mój umysł powtarzał mantrę

    "JESTEM PEŁZACZEM, CZATOWNIKIEM TERRORU, JESTEM OCZAMI W CIEMNOŚCI, WARTOWNIKIEM NOCY, MOJA JEST OBECNOŚĆ I OSĄD I SIŁA,

    JESTEM WAGINALNYM KORKIEM"

    moja siostra była już zmęczona tym co robię, tak samo jej ludzkie dildo

    powinni byli po prostu iść do hotelu

    sfrustrowani obmyślili plan, bardzo ch*jowy plan

    plan który byłby tylko oliwą do ognia jakim jest mój brak życia socjalnego i nadmiar wolnego czasu

    gdy brałem prysznic, weszli do mojego pokoju i naściągali jakiegoś hardcorowego gejowskiego BDSM porno

    nie spodziewałem się tego

    rodzice wracają do domu, sprawdzają moje zadanie domowe i historię przeglądania

    przypał taki, że ja pie**olę

    gdy zobaczyłem, co właściwie zrobili, poczułem mieszankę rozbawienia i strachu

    trochę jak oglądanie psychopatycznego klauna wsadzającego monety w dupę karła, gdy wiesz że Ty będziesz następny

    próbowałem im wyjaśnić, że to jakiś wirus albo kawał, ale prędzej chyba bym sprzedał żydowi wielbłąda z 3 nogami

    zabrali mi internet, wykasowali gry i uprawnienia na komputerze

    wiedzałem, kto był odpowiedzialny za tą zniewagę, i wiedziałem gdzie mieszkają

    Wiem, że nie brzmi to przekonująco, ale miałem kumpla który miał magistra we wk***ianiu ludzi i chciał, żeby go nazywać Harold

    Harold i ja obmyślaliśmy plany i w końcu zdecydowaliśmy się na ten, który miał największe szanse powodzenia

    Faza pierwsza planu: STRACH

    nie miałem nic do robienia podczas wolnego czasu oprócz czytania, bo nie mogłem nigdzie wychodzić po 17

    cały czas spędzałem na siedzeniu w pokoju, nawet przestałem sprawdzać siostrę

    oni myślą, że wygrali

    raz na jakiś czas śmiałem się, nie takim normalny śmiechem ale śmiechem o wyższej barwie, wibrującym śmiechem z małymi pauzami pomiędzy wydechami

    wyobraźcie to sobie jako nagiego Świętego Mikołaja któremu ktoś ssa pałę podczas gdy ten właśnie bierze 80 kg na klatę

    pierwsze starania były bez rezultatu, lecz po jakimś czasie pedałek i siostra zaczęli to zauważać

    wsłuchiwałem się jak nietoperz, a gdy tylko robiło sie u nich cicho, robiłem to tak głośno, żeby usłyszeli, robiłem to z 3 czy 4 razy dziennie, nigdy gdy rodzice

    byli w domu

    pewnego dnia siostra pyta o odgłos dochodzący z mojego pokoju

    udaję zmieszanego i zwalam to na przeciąg z łazienki

    ona nie łyka tego i wie, że to ja, jakoś głupio komentuje w stylu "pewnie tak bardzo tęsknisz za swoim pedalskim porno i stąd te odgłosy"

    robię to przez kolejne kilka tygodni i siostra w końcu wk***ia się tak bardzo, że wparowuje do mojego pokoju i każe mi przestać

    nigdy nie nakryła mnie robiąc to, zawsze byłem czujny i przestawałem, gdy słyszałem że się zbliża

    zacząłem zachowywać się tak jakbym nie wiedział o czym ona mówi i udawałem nawet zmartwionego jej stanem zdrowia

    ziarno zemsty zostało zakopane, wszystko szło według planu

    po miesiącu mój neurotyczny śmiech spongeboba stał się czymś, do czego siostra po prostu przywykła i nic sobie z tego nie robiła, to też była część planu

    Harold jest bogatym dzieciakiem i ma sporo rzeczy których nawet nie potrzebuje

    pożyczył mi dyktafon, mały skysyek którego mogłem ukryć praktycznie wszędzie, a można do niego była podłączyć jakiekolwiek wyjście audio

    nagrałem swój śmiech

    wpierw ukryłem dyktafon w szparze pomiędzy pudełkami ze starymi ciuchami w swoim pokoju

    upewniłem się, że ciężko go będzie znaleźć ale nadal zostanie dużo miejsca, żeby nie wytłumić dźwięku

    poszedłem do salonu i upewniłem się, że siostra i chłoptaś mnie zobaczyli, powiedziałem, że wychodzę do sklepu

    wyszedłem z domu i poszedłem do najbliższego spożywczaka

    zostawiłem dyktafon nastawiony na puszczenie nagrania 13 minut po moim wyjściu, i kolejne 10 minut później

    wszedłem do sklepu i patrzyłem na lody jakbym był Sashą Grey na międzyrasowym gangbangu przez 20 minut

    wróciłem do domu równo 30 minut po moim wyjściu i zobaczyłem siostrę i jej chłopaka w salonie

    ich wyraz twarzy gdy wszedłem do domu, niszczy mnie za każdym razem jak sobie o nim przypomnę

    czuję mrowienie w kręgosłupie jakby ktoś masował mi prostatę

    strach w ich oczach, niezaprzeczalny strach

    to wszystko wymagało lat dyscypliny samuraja, żeby nie wybuchnąć wtedy śmiechem

    wyglądali tak, jakby zobaczyli mnie właśnie wyczołgującego się z wielkiego odbytu w ścianie

    odpaliłem wewnętrznego DiCaprio i zachowywałem się tak zdziwiony i przejęty jak tylko się dało

    spytałem czy coś się stało bo wyglądają blado, spojrzałem siostrze w oczy gdy to powiedziałem

    siora się wkiła, zaczęła sapać, mówić, że mam chore pomysły

    ogólnie pełno oskarżycielskiego gówna, tak jakby nie widziała, że dopiero wszedłem drzwiami frontowymi, pytała jak to zrobiłem

    zachowuję pokerową twarz i pytam czy coś brała

    mówię, że zachowuje się jak poj**na odkąd zaczęła tu przyprowadzać tego wacka

    spojrzałem na cwea wkurzonym wzrokiem

    oznajmiam jej, że powiem wszystko rodzicom o tym jak się zachowuje, to ją trochę uspokoiło

    przypomniało jej się, że mam moc skarżenia jak malutki tchórz którym właściwie jestem

    powiedziałem żeby się ogarnęła i przestała robić to co robi, wyszedłem jak teksański kowboj po Alamo

    Faza druga: PARANOJA

    minął tydzień z hakiem po incydencie z dyktafonem

    siostra nic nie powiedziała rodzicom o tym kawale

    ja tu ciągnę za sznurki

    mój śmiech znów zaczął na nią działać, wbiegała do mojego pokoju, żeby mnie przyłapać

    zapomniała, że to ona jest Fretką a ja Fineaszem i Ferbem

    nie udawało jej się mnie przyłapać, czasem nawet nastawiałem dyktafon i będąc z nią w pokoju robiłem swoje

    przeszukała mój pokój próbując znaleźć cokolwiek, bezskutecznie choć raz było blisko

    mówi, że tylko ja mogę wydawać ten odgłos bo pan Timberlake też to słyszy

    zignorowałem ją i nie przestawałem oglądać swojego dokumentu o narwalach i innych arktycznych kreaturach

    zacząłem śmiać się w dłuższych interwałach, czasem pomijałem parę dni żeby miała fałszywe poczucie bezpieczeństwa

    nie mogła spać, nie mogła cieszyć się czasem z jej chłopakiem, próbowała mnie przyłapać

    stałem się najsprytniejszym małym gówienkiem, nawet rozważałem karierę w wywiadzie

    nadszedł dzień gdy siorka nie mogła już wytrzymać i nasłała na mnie rodziców jak parę wściekłych psów na bezbronnego kotka

    powiedziała im, że próbuję ją wkręcić i to wszystko jest niedojrzałe, Johnny Depp ją wspierał mówiąc, że też to słyszał

    rodzice zaserwowali mi pełno bzdurnego gadania, że stąpam po cienkim lodzie itd

    nadal nie puszczałem broni jak upośledzony republikanin po strzelaninie

    dałem pokaz warty Oskara o mojej niewinności, mówiłem, że w wielu przypadkach nie było mnie nawet w domu itd

    pokazywałem in nawet paragony które służyły za alibi, byłem gwałcicielem w obcym kraju z dyplomatycznym immunitetem

    rodzice uwierzyli, k***a, nawet ja na chwilę uwierzyłem

    siostra nadal zakładała, że kłamię

    rodzice powiedzieli że jesteśmy za starzy na takie rzeczy, dali mi ostrzeżenie i wyszli

    to dało mi erekcję tak silną by powalić nią antylopę

    czas w końcu nadszedł

    cała ciężka praca się opłaciła, spędziłem tyle czasu układając kostki domina

    czas je popchnąć

    Faza trzecia: ROZpie**ol

    piątkowa noc, mama i tato mieli randkę a ja zostałem sam z siostrą, dostała od rodziców pozwolenie na zaproszenie tego ku*asa

    podsłuchałem rozmowę i pan piękniś się jakoś wywinął i powiedział, że nie przyjdzie

    w tym miejscu wiedziałem, że koza którą zarżnąłem w imię Adanimusa, boga psotników, dała mi jego błogosławieństwo

    Od incydentu ze śmiechem, nigdy nie zostawała sama w domu. Wiedziała, że ja jestem jedynym możliwym wytłumaczeniem na te śmiechy, jedyną logiczną solucją.

    spakowałem rzeczy i powiedziałem, że idę do biblioteki

    wyglądała na zdenerwowaną, powinna być

    powiedziałem pa i wyszedłem, z głową wysoko i czując się jak facet z penisem rozmiarów trąby małego słonia

    pojechałem do biblioteki, zajęło mi to 25 minut busem

    gdy dotarłem, złapałem pierwszą książkę która mnie zainteresowała, wypożyczyłem, usiadłem i zacząłem czytać

    wszystko co mogłem zrobić, to czekać

    Teraz przedstawiam wersję wydarzeń opowiedzianą przez Harolda

    jestem Harold, wiek nieistotny

    opuściłem szkołę wcześnie tego dnia i poszedłem do domu głównego bohatera, znalazłem klucze pod zielonym kamiennym żółwiem w ogródku

    otworzyłem drzwi, zrobiłem sobie kanapkę, pograłem na PSP w pokoju kumpla aż ten w końcu wrócił do domu

    jak już przyszedł, schowałem się w szafie i zaczekałem, aż wyjdzie, a potem schowałem się w szafie

    jego siostra nie miała pojęcia, że jestem w domu

    kumpel mrugnął porozumiewawczo i wyszedł do biblioteki

    siedziałem w szafie z walącym sercem, erekcja w gaciach, ubrany w czarny czarodziejski płaszcz i maskę okaleczonej świni, coś jak te ziomki w Pile 2

    miałem ze sobą dyktafon który mu pożyczyłem, podłączony do małego wzmacniacza

    na dyktafonie były jego nagrania i miałem czekać około 45 minut od momentu w którym wyszedł

    kiedy czas nadszedł, przypiąłem dyktafon do piersi, strzeliłem knykciami i wyszedłem

    puściłem nagranie na maksymalnej głośności, zero reakcji

    usłyszałem telewizor grający w salonie, więc spróbowałem znów parę razy zanim się poddałem

    telewizor tłumił dźwięk dyktafonu, nic nie szło zgodnie z planem

    głucha szmata zakłócała nasz świetny plan

    wyszedłem z pokoju po cichu, nikogo nie było w pokoju siostry, więc musiała być w salonie

    wszedłem do salonu, a ona była na kanapie

    twarz w poduszce, dupa wysoko rchana przez jakiegoś chuderlawego cwea

    obydwoje mieli plecy zwrócone do mnie, to było lepsze iż nasz plan, to była jedyna w życiu okazja

    powód dla którego mama mnie nie połknęła, moja szansa, że jestem warty tyle co wojownik-wiking

    nigdy cel życia nie był przede mną postawiony tak oczywiście, bóg umieścił mnie na tej ziemi żeby upewnić się, że te sk**ysynki obsrają się ze strachu

    zamiar wypełnienia jego woli coraz bardziej pompuje mi krew w żyłach

    ręce spocone, kolana miękkie

    przewinąłem dyktafon na nagranie #4 na którym kumpel krzyczał jak chińska dziewica rchana przez mastodonta

    wszedłem do pokoju niczym ninja, ziomuś zapinał tego dupala tak mocno, że nie zauważyliby mnie nawet gdybym wszedł do pokoju tańcząc

    sięgnąłem po pilota, wyłączyłem TV a przystojniaczek przestał posuwać

    wziąłem głęboki wdech i krzyknąłem na całe gardło

    CO WY k***A ROBICIE

    odskoczyli spłoszeni jak gołębie na placu wolności

    ściągnąłem kaptur odsłaniając maskę świni

    widziałem jak kolory spływają z ich twarzy, terror najwyższej jakości w ich oczach

    patrzyli w odbyt boga i topił on ich oczy śmiertelników, dławiłem się własną śliną próbując się nie śmiać

    dziewczyna zaczęła piszczeć bardzo wysokim tonem, każda nutka przechodziła przez moje ciało jak przyjemne fale

    cwe* położył się na niej próbując ją osłonić swoim ciałem, ale dziewczyna próbowała desperacko wyrwać się i uciekać

    to wyglądało jak pełzające po sobie robaki po letnim deszczu

    zanim odzyskali równowagę sięgnąłem do kołnierza i nacisnąłem przycisk na dyktafonie puszczając najgorsze odgłosy jakie kiedykolwiek słyszałem

    "POMOCYYYYYYYYYYYYYYYYYY"

    koleś się posikał, dosłownie strumień uryny wyciekł z jego sztywnego puloka

    Całkiem imponujące, że mógł utrzymać erekcję w takiej sytuacji, brawo.

    podniosłem ręce odsłaniając rytualny sztylet dzierżony w prawej, podczas gdy demoniczne skrzeki z dyktafonu uderzały w nasze bębenki

    słowa nie mogą opisać dźwięku jaki wydali chłopak i dziewczyna, jak piski balonu z którego schodzi powietrze a ktoś rozszerza ustnik, jak głodne świnki morskie

    jak małe gepardy wołające matkę

    zebrali się i zaczęli biegnąć strącając wszystko po drodze

    wybiegli nago z domu, jedyne co słyszałem to ich krzyki, wiem, że moje przeznaczenie zostało dopełnione, teraz mogłem już umrzeć

    - Harold

    spotkałem Harolda później tego dnia, powiedział, że rzeczy nie poszły zgodnie z planem ale wszystko było Ok

    wróciłem do domu widząc kilka radiowozów na podjeździe

    powiedziano mi co się stało, miałem paragon z biblioteki i byłem też nagrany na kamerach więc o nic mnie nie podejrzewano

    przeprowadziliśmy się tego samego miesiąca, znów mogłem używać komputera

    nigdy nie widziałem już tego pedałka a siostra wstąpiła do zakonu
    pokaż całość

    +: K....W, Zipper145 +1 inny
  •  

    Papryka słodka (1)

    Pomidor (1 średni i 1 duży)

    Kukurydza (ok 1/3 puszki)

    Pieczarki (w plasterkach, podsmażone ok 150g)

    Sznycel z indyka (2 szt. po 100g)

    Papryka słodka i ostra

    Oregano

    Pieprz

    Sól

    Tabasco Habanero

    Smaczne, polecam

    +: Freakz
  •  

    Gdy dopiszesz jeden include i możesz zamknąć 10 kart z dokumentacją i stackoverflow
    #programowanie

    źródło: 1541978164092.jpg

    +: b.....w, W.....0 +11 innych
  •  

    maszyna wirtualna nie działa;
    virtualbox;
    instrukcje z https://saintlad.com/install-macos-sierra-in-virtualbox-on-windows-10/;
    na win 10 chcę uruchomić macOS Sierra;
    Error: pic rel;
    #informatyka może trochę #programowanie

    źródło: zepsuosiem.png

    +: Cronox
  •  

    Zapłacę za napisanie interpretacji wiersza, nie musi być długa ani jakaś bardzo ambitna, po prostu jestem zajebany innymi rzeczami i nie mam czasu samemu nad tym myśleć. Ważne żeby nie była to copypasta no i rozsądna cena.

    Wołam @Kurajmosin bo narazie tylko z nim robiłem deale na wypoku więc tylko on może jakoś potwierdzić moją wiarygodność.

    #szkola #wiersze #interpretacja

    Edit propozycje piszcie w komentarzach, a wiersz do interpretacji wyślę na priv
    pokaż całość

  •  

    Kojarzy ktoś może aplikację która by wyświetlała plan lekcji danego dnia (lub następną lekcję) jakoś wygodnie na #android a najlepiej #androidwear #smartwatch

  •  

    Zaprawdę powiadam wam że będzie to tak:
    1. Leszno
    2. Gorzów
    3. Wrocław
    4. Częstochowa

    Jeśli tak nie będzie to zrobię jakieś rozdajo.
    Plusujących zawołam.

    #zuzel

  •  

    Dobry jezu
    Na dywanie
    Daj mu wieczne
    Odkurzanie

    #gimboateizm #heheszki #bekazkatoli

    źródło: 1535719360527.jpg

    +: c.......5, Brunuser +49 innych
  •  

    Zaplusowałem @kefaise . Dobrze mi z tym, bo nie ma bordo

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Filala

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)