•  

    Ciekawostka: przebywając w Brazylii natrafilismy na miasteczka Alto Paraiso oraz San Jorge,ktore slyną z tego,ze...lądowało tu kiedys ufo :)

    Wiele mieszkancow przez lata widzialo latajace spodki na okolicznych polach.Miasteczka są pełne od rzeczy z elementami przybyszow: sklepy,hoteliki,stragany,dziwne malunki na murach (zdjecie w komentarzu).
    Mieszkancy biora to wszystko dosc na powaznie.Przybywa tu tez wiele osob by pomedytowac i poczuc wiszaca w powietrzu energie. Wiecej opowiem we vlogu.

    Milego dnia mirki,oby dzien w pracy szybko minął i zabral nas na planete Piatek,w galaktyce Piątunio,przy Alpha Piąteczek ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #podrywajzwykopem #ufo #polskiyoutube
    pokaż całość

  •  

    Kosmiczne megastruktury to hipotetyczne konstrukcje, które mogłyby zostać zbudowane przez wysoko rozwinięte cywilizacje. Celem takich konstrukcji mogłoby być zapewnienie sobie dodatkowej przestrzeni życiowej, kolonizacja kosmosu lub też pozyskiwanie większej ilości energii. Jedną z ciekawszych megastruktur jest Torus Stanforda, czyli ogromna kolonia w przestrzeni kosmicznej, zaprojektowana w latach 70-tych przez naukowców z NASA oraz Uniwersytetu Stanforda. Wersja wideo znajduje się tutaj --> link natomiast poniżej wersja pisana.

    Idea kosmicznych kolonii pojawiła się już w XIX wieku. Amerykański pisarz Edward Everett Hale w 1869 roku napisał powieść „Ceglany księżyc”, w której zawarł pierwszy w literaturze opis stacji kosmicznej, krążącej wokół Ziemi. Była to kula o promieniu 60 m, zbudowana z termicznie odpornych cegieł, umieszczona na orbicie za pomocą olbrzymich kół zamachowych. W tamtych czasach takie struktury wydawały się nieosiągalną fantastyką, jednak od początku XX wieku kilku naukowców zaczęło na poważnie rozmyślać na temat podobnych konstrukcji. W 1903 roku Konstanty Ciołkowski, jeden z pionierów kosmonautyki, spekulował w swojej książce ‘Poza Ziemią’ nad budową obracającej się stacji kosmicznej, na której można by nawet uprawiać rośliny.

    W roku 1929 fizyk John Desmond Bernal zaproponował budowę kosmicznej koloni o populacji 30 tysięcy mieszkańców. Sferyczna skorupa o średnicy 1,6 km miałaby zostać wypełniona powietrzem, a rotacja zapewniałaby sztuczną grawitację. W tym samym czasie słoweński inżynier rakietowy Herman Potocnik rozważał możliwość umieszczenia obracającej się stacji kosmicznej na orbicie geostacjonarnej. Po II wojnie światowej niemiecki uczony Werner von Braun przedstawił wiarygodny opis takiej stacji, zamieszkałej przez ludzi. Jego pomysł, opisany w popularnym magazynie „Collier’s”, polegał na wykorzystaniu okrągłych modułów, połączonych w coś podobnego do koła, co miało wirować, by symulować grawitację. Koncepcje struktur zaproponowanych przez tych wybitnych naukowców, zostały rozwinięte w latach 70-tych, gdy NASA pragnęła zaprojektować system do kolonizacji kosmosu.

    Na początku lat 70-tych NASA zorganizowała serię badań na temat kosmicznych kolonii w Centrum Badawczym im. Josepha Amesa. Kierownictwo NASA jako szefów projektu wybrało Larry’ego Winklera oraz Gerarda O’Neilla, którym towarzyszyli naukowcy i inżynierowie z Uniwersytetu Stanforda. Latem 1975 roku rozpoczęli burzę mózgów nad tym jak miałaby działać taka megastruktura. Po owocnych dyskusjach przedstawili projekt ogromnej kosmicznej kolonii, którą nazwano Torus Stanforda. Nazwą ‘torus’ określa się bryłę geometryczną w kształcie pierścienia. Wyobrażeniem torusa może być powierzchnia obwarzanka lub napompowana dętka rowerowa. Właśnie taki kształt miałaby posiadać ta ogromna struktura, z tym, że dodatkowo w jej środku znajdowałaby się jeszcze centralna część konstrukcji. Podstawowym problemem na który trzeba było znaleźć rozwiązanie była kwestia wytworzenia sztucznej grawitacji, sprawiającej że ludzie mogliby tam spokojnie mieszkać. O’Neill oraz Winkler nie zgadzali się w sprawie częstotliwości obrotu megastruktury, jednak przy pomocy innych naukowców ustalono ostateczne parametry. Cała konstrukcja miała się obracać raz na minutę, przez co dzięki sile odśrodkowej wewnątrz pierścienia powstałaby sztuczna grawitacja na poziomie 0,9 – 1 g.

    Światło słoneczne byłoby dostarczane do wnętrza torusa za pomocą systemu luster. Do odwzorowania ziemskiej atmosfery użyto by dużych, cienkościennych zbiorników ciśnieniowych. Wg projektu Torus Stanforda miałby średnicę 1,8 km i mogłoby tam mieszkać ok. 10.000 ludzi. Taki teren byłby wystarczająco duży, aby można w nim było symulować naturalne środowisko. Wewnętrzna część torusa byłaby wykorzystywana jako przestrzeń życiowa. Gęstość zaludnienia odpowiadałaby temu jakie występuje na przedmieściach, a cała przestrzeń byłaby podzielona na część mieszkalną oraz część przeznaczoną do rolnictwa. Wnętrze konstrukcji przypominałoby długą, wąską, U-kształtną dolinę lodowcową, której końce sięgają ku górze i zamykają się tworząc kompletne koło. Pierścień byłby połączony z centralną częścią za pomocą sześciu 'szprych' o średnicy 15 metrów, które służyłyby jako przejścia dla ludzi oraz odpowiednich materiałów podróżujących z i do pierścienia. Ponieważ centralna część znajdowałaby się w osi obrotu stacji, to doświadczałaby najmniej sztucznej grawitacji i byłaby najłatwiejszym miejscem do dokowania statku kosmicznego.

    Torus Stanforda byłby obiektem o masie ponad 10 milionów ton. Do budowy używano by materiałów wydobytych z Księżyca. Wielka maszyna umieszczona w drugim punkcie Lagrange’a zbierałaby materiały, po czym przenosiłaby je do piątego punktu Lagrange’a, gdzie mogłyby zostać przetworzone, aby zbudować torus. Tylko materiały, których nie dałoby się uzyskać z Księżyca, byłyby przywożone z Ziemi. Alternatywnym źródłem zbierania materiałów mogłoby być pozyskiwanie ich z asteroid. W kolejnych latach rozważano zwiększenie wymiarów pierścienia, dzięki czemu konstrukcję mogłoby zamieszkiwać znacznie więcej, bo nawet 140.000 ludzi. Mimo że od stworzenia projektu minęło ponad 40 lat, NASA nigdy nie spróbowała zbudować takiej megastruktury. Po pierwsze, budowa Torusu Stanforda byłaby bardzo trudnym zadaniem, a po drugie wymagałaby ogromnego budżetu. Wg niektórych szacunków koszt takiego przedsięwzięcia wyniósłby wiele bilionów dolarów.

    Na razie nie zanosi się na to, aby takie konstrukcje powstały z rąk Ziemian. Megastruktury o podobnym kształcie i zastosowaniu występowały m.in. w filmach 2001: Odyseja Kosmiczna oraz Elizjum. Być może kiedyś takie konstrukcje jak Torus Stanforda nie pozostaną jedynie fantastyką naukową, ale staną się realnym przyczółkiem ludzkiej cywilizacji w przestrzeni kosmicznej. Prawdopodobnie pierwszym krokiem byłaby budowa megastruktury w pobliżu Ziemi, tak aby na bieżąco monitorować rozwój pierwszej kolonii. Gdyby okazało się, że wszystko poprawnie funkcjonuje to być może podjęto by decyzję o budowie kolejnych kolonii już w dalszej odległości od Ziemi. Ogromne miasta zamieszkałe przez Ziemian mogłyby się znajdować w pobliżu innych planet. W ten sposób w przypadku gdy planeta zupełnie nie nadaje się do zamieszkania, można by mieszkać w megastrukturze znajdującej się w jej pobliżu. Być może w bardzo odległej przyszłości możliwa byłaby również budowa kolonii na orbitach innych gwiazd. Samowystarczalne konstrukcje byłyby niezależne od macierzystej planety i w przypadku zagłady życia na Ziemi, ludzka cywilizacja dalej trwałaby w przestrzeni kosmicznej.

    Czy taka metoda byłaby efektywnym sposobem na kolonizację kosmosu? Ciężko pokusić się o jednoznaczną odpowiedź, gdyż jak na razie ogromne konstrukcje takie jak Torus Stanforda pozostają jedynie sferą marzeń. Być może w przyszłości Ziemianie opracują znacznie lepsze metody na przetrwanie naszego gatunku oraz zaludnianie wszechświata. Z drugiej strony, niewykluczone, że to właśnie budowa kosmicznych kolonii jest jednym z najlepszych sposobów kolonizacji. Być może gdzieś w innych częściach naszej galaktyki istnieją zaawansowane cywilizacje, które już miliony lat temu podjęły odpowiednie kroki, aby zaludnić obce światy. Cywilizacje o wyższym poziomie rozwoju mogły stworzyć setki baz i kolonii w różnych układach gwiezdnych oraz odpowiednio je zabezpieczyć przed meteoroidami i innymi zagrożeniami z kosmosu.

    Zapraszam na kanał na youtube --> link oraz do obserwowania tagu #kosmiczneopowiesci

    #ciekawostki #kosmos #kosmiczneopowiesci #eksploracjakomosu #technologia #nasa #zainteresowania #fizyka #nauka #rozrywka #gruparatowaniapoziomu #wszechswiat
    pokaż całość

    źródło: foto26.jpg

  •  

    Mało kto wie, że to nie Federer wygrał najwięcej turniejów wielkoszlemowych, bo dokonał tego Ken Rosewall. Przed 1968 rokiem najlepsi tenisiści nie grali w oficjalnych turniejach wielkoszlemowych, tylko rywalizowali między sobą w zawodowych turniejach. W ten sposób wielkoszlemowe turnieje wygrywali przeciętni zawodnicy, zaś najlepsi przechodząc na zawodowstwo nie mogli bić rekordów. To trochę tak jakby w latach 2007-2017 w wielkoszlemowych turniejach nie grali Federer, Nadal, Djokovic, Murray i Wawrinka. W ten sposób oficjalne szlemy wygrywaliby tacy gracze jak Del Potro, Tsonga, Cilic, Ferrer czy Soderling. Oficjalny ranking na dziś wygląda tak:
    1. Federer - 19 szlemow
    2. Nadal - 15
    3. Sampras - 14
    4. Emerson - 12
    4. Djokovic - 12
    6. Laver - 11
    6. Borg - 11
    8. Tilden - 10
    9. Rosewall -8
    9. Perry - 8
    9. Connors - 8
    9. Agassi - 8
    9. Lendl - 8

    Z tych zawodników najbardziej pokrzywdzeni byli Laver i Rosewall którzy nie grali w szlemach w najlepszym czasie swojej kariery. Byli zdecydowanie lepsi od innych co najlepiej widać po tym jak Laver wygrał Wielki Szlem w 1962 roku po czym przeszedł na zawodowstwo i nie grał przez 5 lat w szlemach - gdy tylko wrócił to znów wygrał Wielki Szlem w 1969 roku. Przez te 5 lat mógł spokojnie wygrać więcej turniejów a tak rywalizował w zawodach Pro Slams, które były odpowiednikiem amatorskich szlemów. Podobnie miała się sprawa z Rosewallem który stracił aż 10 lat a po 1968 roku jako prawie 40-latek był w stanie wygrywać oficjalne szlemy. Jeszcze jednym tenisistą który najwięcej stracił był Pancho Gonzales, który w latach 50-tych przez 8 lat był nr 1 na świecie. Uwzględniając zatem tytuły oficjalne oraz Pro Slams ranking wygląda tak:
    1. Rosewall - 23 szlemy
    2. Laver - 19
    2. Federer - 19
    4. Nadal - 15
    5. Tilden - 14
    5. Gonzales - 14
    5. Sampras - 14
    8. Emerson - 12
    8. Djokovic - 12
    10. Borg - 11
    #tenis #sport #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Nie wiem czemu wszyscy wręczają z góry trofeum w ręce Federera. W US Open 2014 było tak samo, po czym Cilić spokojnie rozmontował Rogera, nie tracąc nawet seta. Z kolei rok temu w ćwierćfinale miał trzy piłki meczowe i tylko cud uratował Federera. Oczywiście rok temu Roger grał znacznie gorzej, a teraz jest w bardzo dobrej formie, jednak nie należy lekceważyć Cilicia. Chorwat ma grę idealnie pasującą do kortów trawiastych, a dodatkowo jest w niezłym gazie. Kluczem jak zwykle będzie pierwszy set - jeśli Federer go wygra to wygra całe spotkanie. Ciężko uwierzyć, aby przegrał trzy finały Wimbledonu z rzędu i ta sytuacja przypomina mi casus Samprasa z US Open, kiedy po przegranych finałach 2000 i 2001, zwyciężył w 2002 roku. Z drugiej strony, ostatnio w meczu z Berdychem prezentował się przeciętnie i w takiej dyspozycji może przegrać z Ciliciem, który nie będzie się cofał. Roger powinien dużo grać slajsem, aby neutralizować mocne i płaskie uderzenia Chorwata. Liczę na rekordowy 8-my tytuł Rogera, dzięki czemu scementuje swoją pozycję najlepszego tenisisty w erze Open, ale coś czuję, że to będzie zacięty mecz.
    #tenis #sport
    pokaż całość

  •  

    Chyba najłatwiejszy szlem dla Rogera
    #tenis

    •  

      @Norev: Australian Open 2006: od ćwierćfinału Dawidienko, Kiefer i Baghdatis. W kilku innych szlemach za najgroźniejszego rywala miał Roddicka, a tutaj Dimitrov, Raonic i być może Cilić. Poza tym jeszcze nie wygrał. W US Open 2014 też każdy wręczał mu trofeum bo w finale czekał Nishikori a w półfinale Cilić i Roger przegrał gładko 3:6, 4:6, 4:6.

  •  

    Zagadka Kamiennych Dzbanów ze Starożytnego Laosu. Na terenie Laosu znajduje się kilka tysięcy tajemniczych kamiennych dzbanów, stworzonych przez nieznany lud. Zagadkowe obiekty o wadze kilku ton i wysokości 3 metrów zostały wzniesione przed tysiącami lat i do dziś nie wiadomo jakie było ich przeznaczenie. Wg miejscowych legend historia kamiennych dzbanów wiąże się z opowieścią o rasie 'gigantów', która miała niegdyś zamieszkiwać te tereny. Zagadka kamiennych dzbanów jest bardzo mało znana, zatem warto ją opisać. Wersja wideo tych mało znanych historii z wieloma zdjęciami obiektów znajduje się tutaj --> link zatem zapraszam do oglądania i wykopywania, natomiast poniżej znajduje się wersja pisana.

    Na terenie Laosu mieści się enigmatyczna Równina Dzbanów, położona niedaleko miasta Phonsavan. Na powierzchni kilkuset kilometrów kwadratowych rozrzucone są tutaj zagadkowe kamienne obiekty. Do opisania tych struktur najczęściej używa się słowa ‘dzbany’, jednak występują także pod takimi nazwami jak ‘amfory’, ‘słoiki’ czy ‘urny’. Do dziś naliczono ponad 2000 kamiennych dzbanów, skupionych w ponad 90 stanowiskach. Niektóre stanowiska zawierają po kilka obiektów, zaś w innych znajduje się ich nawet po kilkaset. Wysokość dzbanów dochodzi do 3 metrów, zaś waga do 6-7 ton, w tym rekordowo ciężki obiekt waży aż 13 ton. Większość dzbanów została wykuta ze skał osadowych, przeważnie z piaskowca, ale także z granitu oraz wapienia koralowego. Budowniczy posiadali wysoki poziom wiedzy o materiałach i technikach ich obróbki. Obiekty mają kształt okrągły lub obły, a niektóre z nich posiadają coś na kształt pokryw. Nasuwa się tutaj pierwsze pytanie – jaką funkcję spełniały te tajemnicze obiekty.

    Przez długie lata kamienne dzbany pozostawały niezbadane. W 1923 r. na teren Równiny dotarł francuski archeolog Henri Parmentier. Zgodnie z jego relacją, wiekszość kamiennych dzbanów była już okradziona ze swojej zawartości. Kilka lat później tajemnicze obiekty zostały zbadane przez archeolog Madeleine Colani, która wydała pracę naukową zatytułowaną ‘Megality Górnego Laosu’. Colani skatalogowała kamienne dzbany a także opisała, że niektóre z nich zawierały w sobie czarne garnki, korale ze szkła, kamienne kolczyki, dziwne ozdoby a także ludzkie kości. Podczas badań Colani i jej zespół natrafili również na jaskinię pełną szczątków ludzkich. Na podstawie tych znalezisk Colani uznała, że jaskinia była krematorium, zaś dzbany były w rzeczywistości urnami grzebalnymi. Zmarłych umieszczano w takich urnach aby “wysuszyć” ciało zanim poddano je procesowi kremacji. Pozostałe po kremacji szczątki z powrotem umieszczano w kamiennych naczyniach. Najnowsze odkrycia rzuciły jednak nieco inne światło na przeznaczenie tajemniczych obiektów.

    W zeszłym roku w kierunku Laosu ruszyła ekspedycja badawcza kierowana przez dr. Dougalda O’Reilly’ego z Australijskiego Uniwersytetu Narodowego. Wśród badaczy znaleźli się naukowcy z Polski oraz studenci archeologii z Poznania, Wrocławia i Szczecina. Na podstawie wykopalisk ustalili, że niektóre dzbany były związane z kultem pogrzebowym. W trakcie prac w górzystej części Laosu badacze odkryli również zupełnie nowe dzbany, którym nie towarzyszyły żadne pochówki. Na tej podstawie wysnuto wniosek, że dzbany mogły być wykorzystywane w różny sposób przez kolejne ludy zamieszkujące te tereny.

    Inna próba wyjaśnienia zastosowania dzbanów zakłada, że służyły one do gromadzenia wody deszczowej w okresie monsunowym dla karawan wędrujących przez te obszary w okresach suszy. Woda taka po przegotowaniu znowu nadawała się do picia, co było od dawna stosowane na obszarze całej Azji. Paciorki znajdowane w niektórych dzbanach miałyby być wotami towarzyszącymi modlitwom o deszcz podczas postoju karawan. Większość badaczy uważa jednak że dzbany mają zbyt małe otwory, aby mogły służyć do tego celu. Wg innej hipotezy dzbany były wykorzystywane jako miejsca do przechowywania żywności.

    Przeznaczenie tajemniczych struktur to tylko jedna część zagadki, gdyż nieznana jest również odpowiedź na pytanie o to kto i w jaki sposób stworzył te kamienne dzbany. Spoglądając na ich rozmiary oraz sposób wykonania widać że kultura budowniczych stała na wysokim poziomie. Najprawdopodobniej do wykonania dzbanów użyto żelaznych narzędzi, choć nie jest to do końca pewne. Zdaniem niektórych badaczy tajemnicze obiekty nie pochodzą bezpośrednio z miejsca, w którym znajdują się obecnie, lecz zostały tam przetransportowane. Wg Andreasa Reinecke z Niemieckiego Instytutu Archeologii w Bonn wytwarzanie i transport ważących prawie 10 ton kamiennych naczyń wymagało organizacji i nakładów sił porównywalnych z tymi jakie w epoce neolitu były udziałem budowniczych ogromnych kamiennych grobowców z Europy. Kamienne dzbany musiały pokonać nawet kilkanaście kilometrów i to przy znacznych różnicach wysokości terenu. Niektóre hipotezy wskazują nawet na możliwy udział słoni, które miałyby być używane do transportu kamiennych naczyń.

    Datowanie kamieni opiera się wyłącznie na przypuszczeniach i zdaniem archeologów stworzono je między VI w.p.n.e. a V w.n.e. Autorstwo budowli przypisuje się nieznanej kulturze, która zamieszkiwała wówczas te tereny. Najczęściej określa się ich jako prehistoryczny lud z grupy językowej mon-khmer. Nic nie wiadomo na temat tej zaginionej kultury. Kamienne dzbany nie posiadają żadnych inskrypcji ani dekoracji, które mogłyby być pomocne. Na niektórych z nich wyrzeźbiono ludzkie postacie, a obok kamiennych obiektów znajdują się dyski, mogące pełnić rolę pokryw. One również zawierają podobizny ludzi oraz zwierząt – tygrysów i małp. Takie znaleziska to jednak stanowczo za małe podpowiedzi.

    W takim przypadku warto posłuchać co na temat autorów kamiennych dzbanów mają do powiedzenia mieszkańcy Laosu. Wg opowieści miejscowej ludności z historią dzbanów związani są tajemniczy 'giganci'. Ludność laotańska od wieków przekazuje sobie historie na temat grupy dziwnych istot, które w bardzo odległych czasach zamieszkiwały te tereny. Wg legend to właśnie giganci mieli być odpowiedzialni za stworzenie kamiennych dzbanów. Grupą tych istot miał dowodzić okrutny król Chao Angka, który po zwycięskiej wojnie nakazał wykuć dzbany do opijania sukcesów. Ile w tym prawdy, a ile mitu? Nie wiadomo kto wzniósł zagadkowe kamienne struktury z Laosu, więc warto mieć na uwadze opowieść o gigantach.

    Podobne historie o gigantach opowiadali również mieszkańcy Wysp Salomona, starożytnej Malty, wiele grup Indian, a jest o nich mowa także w Biblii. Czy słowo ‘giganci’ oznaczało konkretnie grupę istot o nadzwyczajnym wzroście, czy też może odnosiło się do ich ogromnych zdolności? Być może byli to członkowie zaawansowanej ludzkiej cywilizacji, która niestety przepadła na kartach historii. Inne osoby sugerują, że budowniczy mogli być sterowani przez przybyszów z kosmosu. Historia o tajemniczych gigantach to jedyna wzmianka na temat możliwych budowniczych tych konstrukcji. Ich tożsamość wciąż stanowi tajemnicę i można tylko zgadywać jakie motywacje kierowały ludźmi do budowy tysięcy kamiennych dzbanów.

    Co ciekawe, obecnie Równina Dzbanów jest jednym z najbardziej niebezpiecznych stanowisk archeologicznych na świecie. Tysiące niewybuchów - pozostałości po bombardowaniach amerykańskich w czasie wojny w Laosie - są do dziś przyczyną nieszczęśliwych wypadków. Z tego powodu ciężko o gruntowne przebadanie całości tego tajemniczego terenu. Być może jednak kiedyś uda się odkryć kto, jak i dlaczego stworzył te niezwykłe konstrukcje. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zapraszam na kanał na youtube -> link oraz do obserwowania tagu #kosmiczneopowiesci

    #ciekawostki #zainteresowania #historia #ciekawostkihistoryczne #kultura #azja #kosmiczneopowiesci #oswiadczenie #zagadka #rozrywka
    pokaż całość

    źródło: zdjecie4.jpg

    •  

      @Gorti: Piaskowiec jest bardzo łatwy w obróbce - już Egipcjanie znali techniki obkuwania go, i to na co najmniej dwa tysiąclecia przed powstaniem tych dzbanów. Mogły faktycznie służyć do przechowywania żywności, np. ryżu, albo do produkcji sosu rybnego - skoro sos Garum znany był w Rzymie i w ogóle w Południowej Europie co najmniej od czasów Sofoklesa, czyli mniej-więcej w tym wlaśnie czasie, to dlaczego nie miałby być produkowany w Azji Płd-Wsch.? Warto dodać, że Garum produkowany był na terenie całego Imperium Rzymskiego właśnie w kamiennych kadziach. A przetransportowanie ich "na miejsce"? Skoro na tysiąclecia wcześniej poradzono sobie z transportem bloków kamiennych np. do budowy Piramid w Egipcie, albo do budowy Stonehenge. Trzecia rzecz - co to za neolit, skoro datuje się je od VI w. p.n.e.? pokaż całość

    •  

      Miałeś podawać źródła swoich wiadomości. Mógłbyś?

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Cilic w formie. Nie zdziwię się, jeśli pokona Nadala, a potem zagra w finale

    #wimbledon #tenis

    +: Gorti
    •  

      @milvanb: Przecież Cilić wygrał US Open, pokonując tam m.in. Federera. Cilić jest w wielkiej formie, pisałem już parę tygodni temu że nie zdziwiłbym się gdyby wygrał Wimbledon, albo co najmniej był w finale, o czym pisze @Tomhoppe Cilić powinien spokojnie pokonać Nadala, o ile ten awansuje do ćwierćfinału.

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    wiecie o ktorej dzisiaj Roger wyjdzie? tak plus minus? wiadomo,ze to zalezy od meczow na kortach, ale jak obstawiacie?
    #tenis

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Gorti

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.