•  

    Kolejny tydzień za mną. I jestem z niego zadowolony. W niedzielę bez problemu wytrzymałem pokusy obejrzenia się na imprezie komunijnej. Skończyło się na dwóch kawałkach mięsa, dużej ilości mizerii i 3 małych kawałkach ciasta. Nawet wieczorem jak wracaliśmy do domu i wstąpiliśmy po drodze do maka nie miałem na nic ochoty (i tak nie jest tego typu fastfoodow, bo mi nie smakują). Cały tydzień poszedł gładko. Zero słodyczy, codziennie jakaś sałatka i normalny obiad. A i nie było dnia bez garści pistacji. Jedynie wczoraj zjadłem kolację. Nie chodzę głodny, może przez to, że mam teraz w bardzo dużo pracy i nie mam czasu za bardzo myśleć o jedzeniu. Dzisiaj waga pokazała 97,4 kg. Oby tak dalej
    #mikrokoksy #dieta #schudnijgrubasie
    pokaż całość

    •  

      @schon: ja tak sobie mówiłem przez 3 tygodnie, że w końcu muszę się wziąć i przyszedł taki dzień, że zacząłem. Ni stąd ni zowąd. A najlepsze to do końca o tym nie myślęc tylko robić. Ja mam budzik na 5 chociaż mógłbym spokojnie mieć na 6.30. dzwoni budzik (najczęściej i tak budzę się przed) i się nie zastanawiam nad niczym tylko wstaje myje zęby, plukam pysk, ubieram. Się i idę biegać. Jak tylko zacznę myśleć to o wiele ciężej jest wstać i wtedy na prawdę trzeba samozaparcia. pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Miałem napisany cały tekst, ale bąbel skasował i nie chce mi się go pisać od nowa...
    W skrócie. Dwa dni jadłem tylko obiad, bo nie miałem ochoty (dużo stresu). Dwa kolejne miałem lekko z cheatem - w jeden zjadłem garść laysow cheddar chili (moje ulubione, a na dodatek nie da się ich zjeść za dużo na raz), w drugi jakoś pół paczki żelków i garść tych samych laysow. W czwartek zjadłem pół mrożonej pizzy z netto (te premium, moim zdaniem nie ma lepszych). Każdy dzień na kolację była jajecznica z cebulą pomidorem i szczypiorkiem. Piątek był jedynym dniem gdzie zjadłem śniadanie. Takie same jak w zeszłym tygodniu tylko z tą różnicą, że zjadłem o połowę mniej pasztetu a dwa razy więcej pomidorów.
    Weekend planuje bez żadnych odstępstw. Mam komunie chrześniaków i jadę w rodzinne stronę, a tam czeka na mnie pomoc przy przygotowaniu, więc nie będzie nawet kiedy podjesc.
    Dzisiaj waga pokazała 98,3 i to przed kupą! Oby szło tak dalej, ale chyba będę musiał zwiększyć ilość treningów żeby osiągnąć cel.
    #mikrokoksy #dieta #schudnijgrubasie
    pokaż całość

  •  

    Tydzień minął i na ten moment mogę powiedzieć, że jestem zadowolony. Waga pokazała 99,3 kg. Poniżej telegraficzny skrót tego co przejadlem przez te 7 dni:
    1) Sobota
    śniadanie: tortilla z jajek (3 jajka, 100 ml mleka, łyżka kuchenna mąki) szpinak rukolą, plaster sera żółtego i plaster wędliny. Obiad: nic. Szykowałem się na bal, na którym wiedziałem że pojem. Na balu skończyło się na jakimś mały kawałku piersi z kurczaka, kawałku łososia, dużej ilości gotowanych warzyw i garstce kopytek, w między czasie jakieś 10 kielonow czystej, kawałek tortu i deserek sernikowy. Było sporo tańczone.
    2) Niedziela
    Śniadanie takie samo (w sumie polecam na prawdę dobre). Obiad w sumie zjadłem dopiero o 18, bo nie było kiedy, a składam się w sumie z jajochlebkow i sałatki greckiej.
    3) Poniedziałek grillowy dzień
    śniadanie bez zmian. Od 14 do 19 same mięcho: 1 karkówka, 1 stek, 3 kiełbasy, ponad pół litra wódki i dużo sałatki greckiej.
    4) Wtorek, środa, czwartek
    Śniadania takie same jak w poprzednie dni tylko zmieniały się rodzaje zielenin. Obiadki to jakieś makaronowe wariacje z warzywami i skromna ilością kurczaka (po jakieś 100g), kolacji w ogóle nie jadłem.
    5) Piątek
    Śniadanko tym razem prima sort - 2 szt. Bułki orkiszowej z ziarnem dwa 4 plastry pasztetu ze śliwką, 4 plasterki sera (mimolet czy jakoś tak, polecam, pycha) 400g pomidorów. Swoją drogą w chuj drogo mi wyszło te śniadanie, jakieś 21 zł! Dzięki PiS. Na obiad zjadłem zupkę chińska, bo wieczorem przychodzili goście i wiedziałem że będzie coś jedzone i pite. Skończyło się na 2 winach półwytrawnych na 3 osoby, z garść kostek sera, parę trójkącikow camemberta i jeszcze kilka zapychaczy. Ogólnie zaliczyłem sobie to jaki cheat day sobotni i dzisiaj niczego poza standardem nie ruszę.

    Widziałem, że pod pierwszym wpisem było sporo komentarzy na temat biegania i jak to zniszczę sobie kolana. W zeszłym roku jakoś w lutym zacząłem biegać i faktycznie bolały mnie kolana i wtedy Znajomy doradził mi żebym spróbował biegać "na palce" a nie standardowo na piętę. Na początku było dziwnie, ale się przyzwyczaiłem i od tamtej pory ból ustal. Bieganie zawiesiłem jakoś w sierpniu. W tym tygodniu udało mi się biegać 3 razy i jest plan na bieganie w niedzielę. Nie planuje jakiś baletów więc nie powinno być kłopotu z pobudka o 5 rano. #mikrokoksy #dieta #schudnijgrubasie
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Grenek

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.