•  

    Mam pytanie do wszystkich ludzi z tagu #antykapitalizm - co sądzicie o polityce społecznej obecnego rządu i programach typu 500+ czy mieszkanie+?

    #polityka

  •  

    Generalnie to pewnie w krajach arabskich jest taki Smarzowski, który robi filmy o zbrodniach Kurdów za które jest chwalony i filmy o dyskryminacji kobiet w islamie, a turboislamowcy mówią mu: "Ciekawe czy taki odważny jesteś, że zrobiłbyś film o katolikach! Tam to od razu ksiądz by ci zrobił analne inferno, a tu tylko obetniemy ci głowę"

    #heheszki #bekazkatoli #kler pokaż całość

  •  

    Powiedzcie mi czy #madki które wpierdalają się z wózkiem na ścieżkę dla rowerów mają jakikolwiek RiGCZ? Jakie jest tego usprawiedliwienie? To jest jakaś plaga, a jak to widzę to mnie szlag trafia

    #zalesie #gorzkiezale #rower

  •  

    Ogólnie to strasznie wkurzało mnie jak w podbazie i gimbazie (liceum też, ale trochę mniej) był jakiś podział na lepszych i słabszych uczniów. Taki lepszy uczeń, co zawsze dostawał 5 itd. to generalnie jak dostanie 3 czy nie odrobi pracy domowej to od razu: uuu pszypał, jeszcze raz to się powtórzy i dzwonię do rodziców, albo przy odpowiedzi czegokolwiek nie umie i zaraz ocena w dół. A taki co zawsze ma oceny typu 2, 3 to nie odrabia sobie lekcji i potem mówi że nie umiał (co z tego że w podręczniku wszystko jest) to nauczyciel: no spoko i później siedzi pół lekcji i właściwie robi zadanie za niego (jakby to miało pomóc XDDD). Dostanie 4 na kartkówce? Dobra robota, jeszcze ci może podciągnę na 5. Albo jakaś odpowiedź przy tablicy albo recytacja wiersza? Nie ma sprawy, podpowiem ci pół odpowiedzi albo zwrotki. Jest tylko jedno zastrzeżenie: taki uczeń nie może być jakimś totalnym (ale to serio trzeba iść już w alko czy papierosy w podbazie) patusem, bo wtedy nawet przy dwójkach i trójkach jest straszenie poprawczakiem i wywaleniem ze szkoły.

    #zalesie #szkola #gorzkiezale
    pokaż całość

  •  

    Wiecie dlaczego dzieci na onkologii nie gryzą chleba?

    pokaż spoiler Bo mają przeżuty ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #czarnyhumor #zart #suchar #heheszki

  •  

    Czas użyć P O T Ę Ż N E G O argumentu prawaków przeciwko osobom #lbgt przeciwko im samym:

    Podoba ci się dziura w drzewie - jesteś chory
    Podoba ci się ruchanie zwierząt - jesteś chory
    Podoba ci się ruchanie zwłok - jesteś chory
    Podoba ci się odbyt kolegi - jesteś chory
    Pociąga cię cipa koleżanki - nic złego, jesteś normalny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #bekazprawakow #4konserwy #neuropa
    pokaż całość

  •  

    Janusz Tracz, największy gangster całego świata (znany między innymi z mistrzowskiego dojechania tulczyńskiego rolnika #pdk) pokazuje swoje poparcie ruchom takim jak #bekazkatoli i dissuje swoją starą, zacofaną matkę:
    https://youtu.be/V14cBjeg-5s

  •  

    pokaż spoiler Ukryty tekst...dezd! Ukryty tekst...

    > Cytowany tekst...deźdźig> Cytowany tekst...

    +: Cronox
  •  

    Już jutro w Polskiej prasie: "Polska wciąż z matematycznymi szansami na wyjście z grupy. Wystarczy że dwie drużyny z naszej grupy zostaną zdyskwalifikowane za dopping"
    #mecz #heheszki

    +: Cronox
  •  

    Da ktoś pastę o tym, że gość liczył ile kilometrów kutasów ruchało jego dziewczynę, a potem jechał i wyobrażał sobie obok drogi wielkiego, 13kilometrowego pytonga?
    #pasta

  •  

    1.Bądź mno
    2.Musisz się zważyć bo przytyłeś
    3.Idziesz do łazienki znaleźć wage
    4.Nigdzie jej nie ma
    5.Napierdol wanne śmietany osiemnastki
    5.Wyjeb fikoła i wysmaruj się w każdej fudze białą substancją
    6.Wskocz matce do gotującej się pomidorówki
    7.Zwarz sie
    #pasta #gownowpis #suchar

  •  

    Ostatnio wpadły do mnie dwie koleżanki. Popiliśmy jakieś piwo i one powiedziały, że chcą zagrać w grę. No to ja sobie myślę, że srał pies konsolę, czy komputer, pobawmy się w coś prawdziwego.
    Też trzeba się dziewczynom pokazać od jak najlepszej strony.
    No i tak sobie szybko przesuwam w głowie co tam na strychu mi zostało ze starych gier planszowych, tak żeby się z laseczkami trochę fajnie pobawić… warcaby, twister, zgadnij kto to, operacja, szachy, karty, euro-biznes, scrabble, magiczny miecz (ta podróbka magii i miecza, w sumie fajna gra, ale nie… bo to długo się gra i będzie zamuła).

    – Dobra dziewczyny. Macie do wyboru tak: Szachy, twistera i scrabble.
    – Hehe, w szachy to my nie umiemy, to odpadają z miejsca hihi. – ulga, bo ja też słabo – zagrajmy w Twistera, będzie super!

    No to hehe, idę na strych a tamte dwie już się cieszą. Idę po kolejnych schodach i z każdym stopniem czuję jak wygrywam życie.
    Wypinam klatę, uśmiecham się od ucha do ucha, marszczę brodę i czoło i sam przytakuję sobie z uznaniem. „Jesteś mistrzem, dziś wygrasz”.
    Wchodzę na strych, szperam chwilę w kufrach… gdzie to jest… mija kilka chwil.

    – Hej dziewczynyyyyy! Nie mogę znaleźć nigdzie tego Twistera to przyniosę scrabble!

    Coś tam odpowiedziały, ale nie słyszałem. W każdym razie biorę pudełko z grą i schodzę na dół.

    – No to co? Gramy? Będzie śmiesznie, mówię Wam. – i tutaj zaczyna się mój szczwany plan względem laseczek – umawiamy się, że można pisać wszystkie sprośne słowa.
    – Hihihi, jak tak to super, no to grajmy.

    Wiecie, no nie mogłem z nimi tak po prostu wygrać, to by było słabe. Początek rozgrywki był spokojny. Musiałem zrobić na nich dobre wrażenie, ale nie mogłem przesadzać.
    Wszystko szło jak po sznurku. Dziewczyny przerzuciły się na wino, wymieniały się literkami, a ja siedziałem skupiony i ogarniałem sytuację.
    Muszą w końcu poznać lepszą stronę mojej natury. Co miałem zrobić, miałem nad nimi przewagę i mógłbym im dać tak po prostu wygrać, ale to by było takie słabe.

    Na planszy było już kilka słów. Od początku PENIS krzyżował się ze słowem STULEJKA (ja układałem, wiadomo).
    Stulejka leżała przy DUPIE, itd… W sumie same mało punktowane i stawka była wyrównana, ale musiałem trochę majstrować przy punktacji, żeby nie wyjść za bardzo na prowadzenie.

    Dziewczyny się bawią, wino im smakuje a ja dalej analiza planszy. Zaczęły mi przychodzić polskie znaczki i układałem już sobie strategię z premiowanymi, żeby nie dowalić jakiejś maniany.

    Pewnie sobie myślą, że jestem fajny chłopak, gadka się klei, a cały czas mam planszę pod kontrolą. Szybka analiza, w woreczku zostało kilkanaście liter.
    Rzut oka na punktację, patrzę w swoje literki, wiem mniej więcej jakie im zostały i zaczynam jazdę.

    Teraz będą mnie podziwiać. Walę na środkowej górnej potrójnej słownej CHĘDOŻ. 18pkt x3 to jest 54pkt. Pełne skupienie.
    Jedna dokłada MI i robi DUPAMI, druga do CHUJ dokłada A, więc chujnia po całości, a ja wtedy dopierdalam im WYchędożYĆ i znowu potrójna słowna 28 x3 to jest kuźwa 84 punkciki na moje konto.
    JEB. Laski oniemiałe, kopary pod stołem a ja się dopiero rozkręcam.
    Grzmotnąłem kilka wysoko punktowanych słówek na premiach, a na sam koniec do mojej turbo analizy doszło trochę farta i klocki dobrze poszły, więc krzyczę do nich „ŻRYJCIE TO!” zajebałem na potrójną słowną ŁECHTACZ wypierdalając wszystkie 7 liter, Ł na potrójnej literowej więc 60pkt i dodatkowo premia 50 kurwa punktów za wysranie wszystkich klocków. FUCK YEAH!
    Literki się skończyły, więc odjąłem dziewczynom punkty za te, które im zostały.
    Laskom gały wyszły na wierzch, no już nic kurwa, nic nie mogły powiedzieć, zostały doszczętnie rozpierdolone, ponad kurwa 300 punktów w ostatnich 5 ruchach.
    Miałem w sumie 370, a każda z nich pożal się Boże 60 marnych gówno-punkcików. Rozniosłem je jak małe bure suki. ROZ-PIER-DO-LI-ŁEM totalnie!

    Siedziałem rozwalony na krześle. Z zadowoleniem zerkałem na punktację patrząc na dziewczyny jak się ubierają. Nawet mi ich nie żal, głupie cipy.
    „Idźcie poczytać jakieś słowniki, hehehe i wróćcie jutro” – rzucam im na wyjściu. Mistrz. Mówiłem, że dziś wygrywam. Hehehe. Laski zawsze przegrywają ze mną w scrabble. ZAWSZE. xDDD

    Spakowałem grę i triumfalnie pomaszerowałem odłożyć je na strych. Twister leżał na pierwszym regale z lewej. Na drugiej półce od dołu. Dokładnie tam gdzie go zostawiłem godzinę temu. xDDDDD
    #pasta
    pokaż całość

  •  

    Wstawiam jeszcze raz, bo ostatnio coś zyebałem

    Miałem 16 lat, kiedy rozpocząłem naukę w szkole ponadgimbazjalnej i poszedłem do męskiego liceum katolickiego z internatem. Pomijając fakt, że pierwsza myśl adresatów stwierdzenia, że tam idziesz to zapytanie czy zostanę po tym księdzem. Kurwica mnie po tym chwytała ale nieważne.
    Po "rozmowie kwalifikacyjnej" która miała sprawić wrażenie że nie pierdolą się z kandydatami dostałem telefon że zostałem uczniem 1b w liceum katolickim blebleble.
    Nie uwzględniając obowiązku codziennego uczęszczania na mszę w tamtejszej kaplicy i obowiązku nauki w godzinach popołudniowych, w których nie można było robić totalnie nic poza nauką (niestety księża księciunie chodzili po pokojach i sprawdzali czy się uczymy) wszystko było ok. Do czasu.
    W moim słynnym liceum istniała "tradycja" w której pierwszoklasiści musieli przejść chrzest, to znaczy mieliśmy wybór, albo leżymy na podłodze i wskakuje na nas co najmniej 10 ludzi przygniatając nas swoim ciężarem (metoda zwana kanapką) , albo głowa płukana w kiblu. Wolałem metodę kanapki. Po wszystkim uznałem że mam święty spokój, mogę na spokojnie rozmawiać z większością mieszkańców internatu, uczęszczać na siłownię, oglądać mecze na sali telewizyjnej...
    Jednak po późniejszym czasie zaczął mnie wkurzać jeden typek o imieniu Albert (będę na niego mówił Czoło, bądź Glaca) co miał zdawać wtedy maturę. Zaczęło się od zastawiania drogi kiedy byłem spóźniony na zajęcia a skończyło na szantażu i rozkazach kupowania płynu do e-papierosów. Pierdolony vaper, kurwa.
    Pewnego dnia kutas przesadził.
    Nastał dzień w którym miał być mecz FC Barcelona - PSG. Zrobiłem wszystkie zadania domowe, msza odbyta, umyłem się i idę na salę telewizyjną oglądać ten emocjonujący mecz. Siedział tam ten cwel. Usiadłem sobie na spokojnie na drugim końcu sali żeby nie musieć oglądać jego mordy. Fenomen jego ryja polegał na tym że gdy ktoś krzyknął "pokaż czoło!" debil robił się czerwony jak burak, ponieważ miał półkilometrowe czoło i natychmiast zaczesywał sobie włosy aby nie było tego widać, ale i tak nie dawaliśmy mu spokoju. Nie zdążyłem usiedzieć 5 minut meczu a pan Czoło zaczyna mnie zaczepiać, usiadł obok mnie i rozpoczął:
    -Pierwszak, co ty tu robisz?
    -Mecz przyszedłem oglądać, nie widać?
    -No ta, ale ten mecz nie jest dla Ciebie, są tu sami fani Realu Madryt którzy chcą zobaczyć jak UEFAlona dostaje wpierdol.
    Fakt że byłem kibicem Barcy, a wtedy dałem się sprowokować. W zamian mu odpowiedziałem typowym sucharem że jego czoło jest tak duże że można na nim projektor odpalić. Cóż, zadziałało, typek się wkurwił, walnął kontrolnego liścia i zapytał czy chcę jeszcze, a ja na to, że niektórzy mylą jego oświetlone czoło ze wschodem słońca, taką glacę miał.
    Trzy liście i wypierdolił mnie z sali.
    Pomyślałem sobie wtedy: "ooo nie, nikt mnie nie będzie wypieprzał z meczu Barcelony, jeszcze za to zapłaci", zacząłem obmyślać plan udupienia Czoła.
    DZIEŃ PIERWSZY
    Zacząłem tworzyć siatkę kontaktów, aby dowiedzieć się kto gnoja nienawidził, a kto był jego przydupasem. Często mi pomagał pewien ziomek o pseudonimie "Prezes". Był z równoległej klasy co Czoło, dzięki temu bardzo mi się przydawał, szczególnie że jego pseudonim nie był dziełem przypadku - zarządzał całą swoją klasą i dogadywał się z równoległą w sprawie e-papierosów. Naprawdę, e-palenie to był tam chleb powszedni, jeżeli nie miałeś e-fajki przy sobie, już byłeś traktowany jak lamus i przegryw bez wiary w przyszłość. "Prezes" znał glacę i ogarniał mu olejki do palenia.
    Tutaj wkraczam ja.
    Jako że nie zaliczałem się do lamusów również sobie załatwiałem olejki, pewnego razu dostałem zlecenie od Czoła, żeby kupić olej o smaku anyżu i przynieść do Prezesa.
    Ja pierdolę, jak można palić oleje anyżowe?
    Oleje można było kupić w sklepie, albo zrobić własne i wlać je do specjalnej buteleczki.
    Posłusznie się zgodziłem z szerokim uśmiechem. Poszedłem do sklepu i kupiłem pustą butelkę.
    Hehe, kurwiu, chcesz anyż? Dostaniesz anyż.
    Wróciwszy do internatu, poszedłem do łazienki i zacząłem kręcić śmigłem. Trzymałem nabój przez tydzień, więc czułem że napełnię buteleczkę do pełna. Po robocie oddałem butelkę z napisem "ANYŻ" Prezesowi. Powiedziałem mu o moim planie i poprosiłem żeby przy większym dymie krył mi plecy, bo jeszcze nie skończyłem. Zgodził się, sam pan Czoło zaczął go już wnerwiać - pierwszak to, pierwszak tamto, pierwszak olej, pierwszak dej itp. .
    Podszedłem pod pokój Czoła i zacząłem słuchać o czym rozmawiał z Prezesem. Butelka przekazana, zaczyna zalewać efajeczkę. Po chwili słychać głośny ryk:
    "TEN JEBANY STULEJARZ SPUŚCIŁ MI SIĘ DO BUTLI A NIE NALAŁ OLEJU ZABIJĘ GNOJA, ZABIJĘ" po czym wybiegł z pokoju i biegł w stronę mojego pokoju. Poszedłem z Prezesem do jego pokoju i kisnęliśmy cały dzień z tego że moje plemniki tkwiły w jego układzie oddechowym dosłownie wszędzie. Dzień udany, ale jednak musiałem być już czujny na każdym kroku.
    DZIEŃ DRUGI
    Zyskałem aprobatę wielu uczniów, że postawiłem się maturzyście.
    Nawet ziomki z drugiej i trzeciej klasy zapraszali mnie do siebie na kawę i prosili abym opowiedział o swoim spermowym planie.
    Zyskałem ich uznanie, czułem się jakbym postawił się tyranowi i prowadził lud na barykady.
    Poprosiłem Prezesa aby wynajął kumpli żeby meldowali mi o lokalizacji Czoła, tak, aby jak najmniej mijać się z nim. Czasami miałem wręcz wrażenie że typek zniknął z tej uczelni, ale jednak nie.
    W przerwie między zajęciami mieliśmy obiad na stołówce. Ale to nie była zwykła stołówka. Schodziło się tam jak do piwnicy. Na końcu sali stał długi i szeroki stół, przy którym siedzieli i spożywali posiłek wszyscy nauczyciele uczelni,
    a na środku JEGO EKSCELENCJA, IMPERATOR KATOLICKI KSIĄDZ DYREKTOR.
    Prostopadle po jego lewicy biegł stół drugo i trzecio klasistów, natomiast po jego prawicy, stół pierwszaków. Szybkie pogaduchy z Prezesem i ziomkami z mojej klasy i zaczyna się obiad.
    Szybka modlitwa, ogłoszenia dyrektora i dyżurni stołówki zaczynają podawać do stołu.
    Los mi sprzyjał, albowiem dyżurnym był Czoło i jakiś jego przydupas.
    Panował na stołówce klimat typu "aaaa kurła ziemniaczki i miąsko takie dobre kuuur...", nadjeżdza do mnie Czoło, pluje do miski z ziemniakami i życzy mi smacznego śmiejąc się pod nosem.
    W tym samym momencie kiwnąłem głową do ziomka który siedział 7 miejsc ode mnie.
    Nadjeżdza Czoło, Dyrektor pokazuje na zegarek oznajmiając mu że się spieszy, Czoło przyspiesza
    i nagle mój ziomek wyciąga nogę i JEEEEBS
    Czoło wypierdala się na wózek i z ryjem w ziemniakach wpada na stół dyrektora. Pierwszaki się śmieją, drugoklasiści uprawiają podśmiechujki a maturzyści rozglądają się kto mógł podstawić mu haka.
    Dyrektor wstał ze stołu, odmówił modlitwę końcową i oświadczył że telewizja będzie niedostępna dopóki nie znajdzie się winien.
    Miałem to w dupie. I tak już się tam nie pojawiałem.
    DZIEŃ TRZECI
    Jak już wcześniej wspominałem, codziennie musieliśmy chodzić na mszę świętą do kaplicy. Dwóch pierwszaków zarządzało kalendarzem i informowało w którym dniu i kto pełni daną funkcję. Jeden był lektorem, jeden śpiewał, inny składał dary i tak dalej et cetera. Dzięki jednemu z największych wrogów Czoła, typkowi o pseudonimie "Dudek" dowiedziałem się że Czoło ma organizować u siebie w pokoju chlanie, ponieważ uznał że skoro nie ma służyć przy ołtarzu, to nie musi go tam być. Opinię z nim podzieliło kilku innych jego przydupasów.
    Czułem że tutaj jest moja szansa na to żeby wywalić gnojka na zbity pysk.
    Chcieliście wydymać Freda, to teraz Fred wydyma was...
    Skontaktowałem się z zarządcami kaplicy, aby specjalnie przestawili Czoło na stanowisku składania darów z przyszłego tygodnia na dzisiaj. Z racji tego że mieli gdzieś kto służy przy ołtarzu bo osoby wpisywali losowo, zgodzili się.
    Wszystko szło jak po maśle - msza ustawiona, pan Czoło totalnie najebany ma być nieświadomy tego że ma stać przy ołtarzu właśnie dzisiaj. Na mszy którą poprowadzi sam Imperator, ks. Dyrektor.

    Patrzę na zegarek.
    20:30, do mszy zostało 30 minut. Imperator jeszcze nie wszedł do zakrystii aby się przygotować do mszy i zobaczyć kto jaką pełni funkcję.
    Po 5 minutach wchodzi.
    Zaczyna czytać listę.
    "27 MARCA... Lektor - Andrzej jest, Kantor - Mareczek jeeeest, Dary - Albert je... gdzie jest gość od darów?"
    I tutaj zarządca kaplicy udaje zaskoczenie i mówi że nie wie, pójdzie do jego pokoju go zawołać.
    Po 5 minutach wparowuje do zakrystii Czoło, myślałem że pierdolnę ze śmiechu.
    Nos czerwony jak jasny chuj, Rudolf oddałby wszystko żeby zamienić się z nim nochalem. Ale czułem że nie jest zbytnio pijany, bałem się że mój plan jebnie i dalej będę dręczony przez tego gnoma.
    Nagle nadchodzą przydupasy Czoła, schowałem się za kolumną i słuchałem ich rozmowy:
    -Kurwa, za co my tam idziemy...
    -Bert spierdolił sprawę, a mówił że służy w przyszłym tygodniu.
    -Ja się raczej boję jak Berta jebnie, moja nalewka ma spóźniony zapłon.
    TAAAAK, UDA SIĘ, CZERWONY NOS CZOŁA TO DOPIERO PROLOG DO JEGO ZAGŁADY!
    Siadam na tylnych ławkach, rozpoczyna się msza. Przed ołtarzem zjawia się cała służba wraz z Imperatorem.
    Wszyscy klękają.
    Czoło ma już problem z klęknięciem, odpierdala jakiś telemark i idzie na swoje miejsce.
    Wiadomo jak trwa msza, rozpoczęcie, czytanie Słowa Bożego i nadeszła PORA NA SKŁADANIE DARÓW. Asystent Czoła zaczyna składanie darów, postawił kielich na ołtarzu i wrócił na swoje miejsce.
    Czoło stoi z zamkniętymi oczami. zaczyna śmiać się jak zarzynana świnia. Asystent szybko zaczepił Czoło i syczy "DEBILU, ZANIEŚ WODĘ I WINO". Nigdy nie myślałem że Czoło potrafi się tak śmiać, tym razem jego śmiech był głośniejszy niż melodia organów, która towarzyszyła składaniu darów. Złapał ampułki z wodą i winem, zaniósł na ołtarz i odwróciwszy się zrobił krok...
    dwa...
    i pierdolnął głową w marmurową posadzkę. Współlokator Czoła natychmiast podbiegł do niego i wyniósł go z kaplicy. Po mszy cała pierwsza klasa przyszła do mojego pokoju i składała mi gratulacje z okazji udupienia Czoła na dobre.
    Mój cudowny plan nareszcie się powiódł...
    DZIEŃ CZWARTY , I OSTATNI
    Imperator wezwał wszystkich uczniów na stołówkę. Nigdy nie widziałem Dyrektora tak wkurwionego. Powiedział nam że Albert wyleciał z Liceum Katolickiego ze względu na wielokrotne złamanie statutu Szkoły, choć przyznał się że zastanawiało go dlaczego Czoło darło na Dyrektora ryja o tym że pewien pierwszak (czytaj - ja) dręczył go i sabotował go każdego dnia, ale pod koniec uznał że nie ma co słuchać schlanego człowieka...
    Z racji tego, że Czoło wyleciało z liceum, Imperator zezwolił na wchodzenie do sali telewizyjnej.
    Od tego dnia codziennie przychodziłeś i oglądałeś Trudne Sprawy i Ukrytą Prawdę, a gdy wchodził Imperator pytając się co robię, odpalałem kanał PADRE PIO CHANNEL który znalazłem wpisując losowy numer kanału.
    Tak było naprawdę.
    Stałem się Eliminatorem, na stołówce każdy oddawał mi dodatkowy kawałek mięsa w zamian za moje znakomite wyczyny względem Czoła...
    Rok później zostałem przewodniczącym szkoły z 90procentowym poparciem.
    Czułem się jak Putin hehe.
    Dwa lata później opuszczałem liceum ze świadectwem dojrzałości w ręku.
    Odchodząc, patrzyłem na budynek szkoły ze łzami w oczach.
    Czułem dobrze, piękne uczucie kiedy każdy z chłopaków zaprasza Cię na piwerko...
    Teraz jestem na studiach, w tym momencie w akademiku, stojąc na balkonie i paląc szluga oglądam zachodzące słońce i myślę jak potoczy się moje dalsze życie...
    Zapytacie się co się stało z tym frajerem?
    Krążą słuchy że obecnie Czoło za najmniejszą krajową pracuje na lotnisku Chopina w Warszawie jako pas startowy dla jebanych boeingów bo trochę mu się przytyło w ciągu ostatnich 3 lat.
    #pasta
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Grodmar

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)