•  

    To będzie wpis o... szczęściu!

    Ludzie pytają mnie... Ludzie często pytają mnie...Ludzie bardzo często na mirko pytają mnie:
    -Helenko?! Jak Ty to robisz, że masz tyle energii i pozytywnego myślenia?!
    A ja im wtedy odpowiadam: NIE WIEM KURNA, NIE WIEM!

    Co to jest szczęście? Otóż według mnie szczęście to coś co można uzyskać tylko i wyłącznie samemu. Nikt mi szczęścia nie da, przypadek mi szczęścia nie da. Szczęście może mi dać mój sposób myślenia i interpretacji. W życiu wszystko jest neutralne. Wszystko. Nawet śmierć. To Twój sposób interpretacji nadaje temu jakąś wartość. Umarł mi dziadek, bardzo bliska memu sercu osoba, ale oczywiście, że jakiś Janek z Żyrardowa ma to kompletnie gdzieś! No i kto ma rację? Janek czy ja? Oczywiście, że rację mamy oboje!
    - Nie podoba mi się ten chłopak!!
    - A mi się podoba! Boski jest!
    Kto ma rację?
    TWOJA WŁASNA INTERPRETACJA.

    Jak sprawić byście i Wy byli szczęśliwi i uśmiechnięci?
    Nie mam zielonego pojęcia! Nie wiem! Nie orientuję się! Nie znam się!

    Każdego motywuje coś innego, każdy inaczej odbiera świat.
    Czasem, żeby coś w życiu zmienić potrzeba wyjść ze strefy komfortu, ale każdy niech wychodzi z tej strefy komfortu na swój sposób. Widząc „wyjść ze strefy komfortu” dużo osób pewnie miało w głowie coś nieosiągalnego, mega trudnego. Na przykład ktoś jest Mireczkiem piwniczakiem i dla niego ciężko jest wyjść do ludzi. No dobra. ALE NA EASY! Czy umrze jak nie wyjdzie do tych ludzi? No nie umrze! Małymi krokami.
    Ja dzisiaj wyszłam ze strefy komfortu. Zapuściłam baardzo długie pazury i tak mi przeszkadzały, że to jest PO PROSTU SZOK! Ale nie chciało mi się ich obcinać. Wiecie, nie lubię obcinać pazurów. Facet to ma luz, obetnie rach ciach i nawet nie spiłuje i cycuś glancuś. Ale ja jestem babom i muszę rozłożyć swój ręczniczeeek, potem muszę wziąć obcinak, pilniczek, kostkę do polerki i siedzieć nad tymi pazurami z pół godziny...a potem jeszcze obcinać skórki.... No i co?! Wyszłam ze strefy komfortu, obcięłam te pazury i teraz tak śmigam po klawiaturze, że aż mnie wena naszła na post! NO SZOK! :)

    Dlaczego cieszę się z małych rzeczy? Bo gdybym ich nie doceniała to byłabym smutnym człowiekiem. Widzicie, ja jestem nudna, taka o, Hela, czasem w opałach, ale głównie to taki jestem dziwak. Te naprawdę super rzeczy przytrafiają mi się stosunkowo rzadko. No to co? Mam usiąść i zapłakać gorzko? A co mi to da? NIC! Rozmarzę sobie tylko mój super elenagacki makijaż, dzięki któremu wmawiam sobie, że jestem bardzo ładną i elenagcką dziewczynką! HA! :) No ale jestem, no co? Nie jestem? A to podejdź no tu do mnie Ty gamoniu to ja Ci pokażę! Wszyscy jesteśmy piękni...no ale nie wszyscy się sobą jaramy prawda? No bez przesady, jakby tak było, to by jakieś orgie powstały, sodoma i gomora! Wyobrażacie to sobie?! MASAKRA! :)
    No ale co się będę ograniczać? Nie chcę być szczęśliwa tylko 3 razy w życiu, jak znajdę miłość, urodzę dziecko i zbuduję dom. No nieee, ja jestem zachłanna, chcę być szczęśliwa codziennie. Chcę się cieszyć, że obudziłam się dzisiaj o 11 a nie o 15 i mam sporo wolnego dnia! Cieszę się, że odkurzając słuchałam auto-odtwarzania z YT i wpadłam na świetny numer! NO SZOK JAK MI SIĘ PODOBA! :D

    Dla mnie są dwie strony medalu. Z jednej jest szczęście, a z drugiej brak wdzięczności. Wdzięczność to bardzo trudna cecha i czasem nie udaje mi się być wdzięczną, ale się staram. Najbardziej wdzięcznymi osobami jakie znam jest starszyzna. A ze starszyzną mam do czynienia bardzo dużo, bo ze starszyzną głównie pracuję. To bardzo mądre osoby. Mądre życiowo i dzięki nim czerpię tę wiedzę :). Dzięki nim też nie boję się starości, właściwie to bardzo ciekawią mnie te nieodkryte przeze mnie rejony postrzegania świata !

    Niektórzy też postrzegają mnie tutaj w tak trochę wyidealizowany sposób, że ja mam łatwiej? Albo że mam ciekawe życie? Hm.. no nie! Tzn... TAK! Ale sama sobie to wykreowałam w mojej głowie i każdy z Was tak może! A ja jestem tak normalna, że jak sobie pomyślę, jak jestem normalna...ok dobra to zły przykład jest :D. No w każdym razie też mam swoje lęki, problemy i fobie, ale o nich nie piszę tu, bo po co? Nie chcę przyciągać do siebie nieszczęśliwych ludzi. Wierzę w siłę przyciągania. Brzmi egoistycznie prawda? Ale trochę tak jest w życiu. Próbowaliście milion razy pocieszać użalającą się nad swoim losem osobę, dawać jej rady? To jest bez sensu. Wg mnie każdy dochodzi do swojej mądrości w odpowiednim czasie i dochodzi do tego sam. Jeżeli ktoś kto jest w rozpaczy, nie chce Twojej pomocy i wszędzie widzi negatywy to zostawmy ją. Taka osoba sama musi chcieć. A jak będzie faktycznie chciała, to ja się uśmiechnę do takiej osoby najładniej jak potrafię! :) Ja przynajmniej się staram nie dawać rad, o które nikt nie prosi, czasem mi to nie wychodzi, a potem obraca się to przeciwko mnie.
    Sama też miałam jakieś załamki w życiu i moja przyjaciółka mnie pocieszała, pocieszała, pocieszała....aż w końcu szlag ją jasny trafił, nie wytrzymała i dała sobie siana. :D I chwała jej za to! Bo sama w końcu doszłam do swojego punktu kulminacyjnego i miałam tak zwany błysk, olśnienie, że to jest takie proste, wystarczy ruszyć tyłek i coś zrobić!
    Zawsze przytaczam ten cytat, a więc i tu go przytoczę:
    „Jak się przewrócisz to się podniesiesz, a jak się nie podniesiesz to sobie poleżysz”.
    No i czasem ludzie nie dają sobie poleżeć. Czasem jest trudny dzień, trudny miesiąc, czy rok. Okej! Dajcie sobie czas i na spokojnie. A teraz mój cytat „Zesram się?! No nie zesram się!” :D NO ALE TAK! Zawsze sobie to powtarzam kiedy wychodzę ze strefy komfortu, no to jest PO PROSTU SZOK! Ale to na mnie działa, na Was nie musi, wiadomo! :)

    Swego czasu mówiłam „Nie no nie idę na żadne wykop party, bez sensu, no i co ja tam pójdę i co? No nieee.. kicha jakaś, wstydzę się!”. I tak niedawno pojawił się temat krakowskiego wykop party. Dostałam propozycję i jak zwykle z automatu „niee na żadnym nie byłam, nie jaram się olać to” - odpisałam. Po czym przez moją głowę przeszło tysiąc myśli na sekundę „Nie no Helena.. a może? No co? Zesrasz się? Nie zesrasz!”.
    Wzięłam telefon i dzwonie do Matiego – mojego serdecznego kolegi z mirko – Pozdro MATI! :)))
    - Halo? Mati?!
    - No?
    - Byłeś kiedyś na wykop party?!
    - Nie!
    - No to jedziemy!
    - DOBRA! (Uwielbiam go za tak spontaniczne szybkie zgody, no szok! :D)

    No i co teraz? Powiedziałam A to trzeba powiedzieć B! Przecież obiecałam, że będę, a że jestem słowna to cholera wbiję! No i teraz moja interpretacja: Ileż tam rzeczy ciekawych może się zadziać! Może poznam jakąś osobę, która jest kosmonautą i zabierze mnie w kosmos! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Może poznam jakąś ciekawą Mirabelkę, która mieszka niedaleko mnie i będziemy razem czesać sobie włosy i malować paznokcie!
    Albo znajdę ekipę na paint ball!
    A może...może ktoś podejdzie i powie „O Boże, Helena, myślałem, że wyglądasz jak Angelina Jolie, a Ty wyglądasz ledwo jak Hanka Mostowiak po spotkaniu z kartonami! Weź coś ze sobą zrób dziwolągu odplusuję wszystkie Twoje wpisy!! - No i ja wtedy pójdę do salonu kosmetycznego i powiem – zróbcie ze mnie ekstra laskę! Bierzcie wszystkie moje pieniądze! :D
    Albo ktoś podejdzie i powie "Helena, Ty ciągle piszesz, że "NO PO PROSTU SZOK", że Ty masz tyle szoków w życiu, że to jest szok jaka Ty jesteś zaszokowana!". No i co?! No i jestem! WARA! :D
    A jak będzie słabo i nikt mnie nie polubi, albo się tak zawstydzę, że się do nikogo nie odezwę to co?! UMRĘ?! No nie umrę! To przyjadę do domu i sobie pomyślę „no Helena, Ty to się jednak na takie rzeczy nie nadajesz I TERAZ TO WIESZ! NO PO PROSTU SZOK! Doświadczenie!”

    Także widzicie drodzy Mircy! Szczęście jest takie jak je sobie sami namalujecie :). Życzę Wam kolorowych obrazków, wychodźcie czasem za linię i śmiejcie się z bohomazów, które wyszły na początku, a bądźcie dumni z pierwszego najładniejszego rysunku, który stworzycie! :)

    SZCZĘŚLIWEGO WEEKENDU! :)

    #przemyslenia #oswiadczenie #szczescie #wygryw #czujedobrzeczlowiek
    pokaż całość

  •  

    Niedawno się przeprowadziłem, bliżej pracy wynajmuję pokój. Wychodzę do pracbazy, czekam na windę, trochę zaspany bo 6:45 na zegarze. Przyjeżdża kabina jadąca z góry – w środku starsza pani, w futrze i futrzanej czapce (słowo klucz tej opowieści). Rozpoczyna się dialog choć miało się zacząć zwykłym:

    Grzegiii – Dzień dobry

    Sąsiadka – Dzień dobry (po chwili) A czapeczki to Pan nie ma? (miałem na sobie kurtkę zimową, szalik Gryffindoru, ale faktycznie czapki nie założyłem jeszcze)

    G –Eeee ( xD)…. A mam, ale w kieszeni. Nie wiedziałem czy zakładać.

    S – Proszę zakładać, mróz jest dziś staszny!

    G – To ile stopni dziś mamy?

    S – Oj ze dwa na minusie będą! Mamusia Panu nie powie, to chociaż sąsiadka przypilnuje (27 level tutaj + broda więc nie wyglądam jak uczeń :D)

    G – Dobrze dobrze, zaraz założę

    S – Bardzo dobrze, trzeba nosić czapkę, bo potem włoski chcą rosną.

    Potem życzyliśmy sobie miłego dnia i każde poszło w swoją stronę. I pyk, humor z rana poprawiony, a jeszcze dziś piątek!

    #gdansk #sasiedzi #dziendobry
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Grzegiii

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)