•  

    Jak mnie wkurwiają takie niezadowolone z życia na wszystko narzekające policjantki biurwy. Ryj z botoksem za hajs bogatego mężulka, siedzi taka za biurkiem żeby dobić do najniższej emeryturki i tyle. Żadnego zadowolenia a klienta traktuje jak brudasa menela który śmie wymagać przyjęcia zgłoszenia i składania godzinę zeznań.

    Kurwa gardzę, ja się nie dziwie ze ludziom się chce się łazić po sądach.
    Jak w tym kraju ma być dobrze?

    Picrel randomowy

    #gorzkiezale
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Czy też jesteście tego zdania ze jeżeli autobus na autostradzie jest zmuszony wyprzedzać auto osobowe, to z automatu powinno się zabierać prawo jazdy kierowcy auta osobowego?
    Jedzie taki 80 autostradą i tylko wkurdwia innych i stwarza zagrożenie #kiciochpyta

    •  

      @Pieszy_Easy_Rider: eeeeee co? Jest tyle sytuacji w których człowiek jest zmuszony jechać wolniej... co za brak wyobraźni! A jak bedziesz woził dziecko, chora babcie? Jedzenie na uroczystość? Coś Ci zacznie stukać w aucie? Kurde :/ faceci to jednak nigdy nie dojrzewają.

      Sytuacja A: jedzie Mirabelka niedawno zrobiła prawko, kierownica przy 90 na godzinę zaczyna wibrować- Mirabelka dojeżdża do poiki i dzwoni do Mirka, ten każe jechać bo tzreba zrobić zbieżność kół to Mirabelka jedzie te 80 na autostradzie.

      Sytuacja B: dzowni siostra do Mirabelki ze musi pomoc z chrzcinami; Mirabelka w Rzeszów gotuje u siebie w kuchni, piecze ciasta i pakuje do auta, jedzie na Krakow. Mirabelka nie jest transportem cateringowym wiec umieściła jedzenie jak potrafi, jedzie wolniej zeby jej sie to nie porozwalało. Maksymalna prędkość na autostradzie to 140 wiec Mirabelka jedzie te 80 czy 90.

      Sytuacja C: Mirabelka dzowni do Mirka ze zachorowała w gościach a siostra ma dzieci wiec Mirabelka zarządziła taktyczny odwrót. Przyjeżdża Mirek zabiera chora Mirabelke i jadą; ale przy gorączce głowa boli tak ze Mirabelka płacze i zarządziła trochę wolniejsza jazdę. Jadą 80.

      To tylko cześć historii jakie zdarzyły mi sie na autostradzie; Krakow-Rzeszów-Jarosław Mam nadzieje ze następnym razem przemyślisz sprawę- oczywiście zdarzają sie zawalidrogi które sie boja szybciej jechać ale zwykle wybierają krajowki wiec jak juz widzisz na autostradzie takiego delikwenta to WIEDZ ZE COŚ SIE MOŻE DZIAĆ.
      pokaż całość

    •  

      @Pieszy_Easy_Rider: taaa... zobaczył byś Mirabelke z twarzą 11 na 10 w trojeczce biała perla i pomyślał byś ze boje sie czybceij jechać a ja może mam tort na przednim siedzeniu?
      Głupie myślenie. Jedyne co faktycznie przeszkadza na naszym wyrobie autostrado podobnym to Ukraince. Oni fajtycznie jeżdżą złomami 70 na godzinę.

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Zauważyliście, że jak facet jest gruby to najczęściej dusza towarzystwa, wszyscy go lubią, aspekt urodowy nadrabia anegdotami oraz wiedzą na temat piwa i lokalnej sceny fastfoodowej a szczupłe loszki chcą się do niego przytulać bo ciepły i serdeczny jest nie tylko jego charakter ale też ciało.

    Natomiast gruba laska to ja pierdole- wiecznie sfochowana, z wysokim ego, malować się nie potrafi, nie wnosi nic ciekawego do życia innych, jak jakimś cudem ma faceta to pilnuje go jak pies kości i nie pozwala mu rozmawiac z innymi kobietami.

    Grubi faceci>grube kobiety
    #takaprawda
    pokaż całość

  •  

    Dostałam tymczasowego bana #pijciezemnokompot #wygryw za to to ze zbeształam typa za wypowiadanie Sie nie w temacie, trolling i nazwanie mnie dziwką tylko ładnymi słowy.
    Brawo za brawurową akcję #moderacja wykop dzięki wam bedzie lepszym miejscem; wstrętne trolle bedą sie dalej panoszyć a ludzie którzy mogą komuś doradzić znikan serwisu.

  •  

    #telefony #apple

    A taki sobie tam dzisiaj kupiłem, stary model sie popsuł ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Wołam #android bo zawsze mnie bawią ich komentarze ( ͡º ͜ʖ͡º)

    źródło: embed.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    KURWA MAĆ. Mało inteligentne stwierdzenie, ale bardzo wymowne i przyciągające uwagę, więc zacznę od niego, a może więcej osób zdecyduje się, żeby przeczytać taką ścianę tekstu. Od razu zaznaczam, że nie jest to żadna pasta i wylewam tutaj swoje gorzkie żale, bo nie potrafię sobie z tym poradzić.

    Często spotykam się ze stwierdzeniami, że rodziców ma się jednych (czego nie neguję, sama prawda, ale z pozostałą częścią tego zdania nie zgadzam się) i że za to należy ich szanować, kochać, uwielbiać. Mam pokochać i uwielbiać osoby, które uwielbiają robić mi pod górkę i za każdym pierdolonym razem podcinają mi skrzydła? Mam szanować osoby, które za każdym razem, gdy mam inne zdanie niż oni starają się mnie zbłaźnić nie używając konkretnych argumentów, ograniczając się do wyzwisk i ubliżających słów? Zdaję sobie sprawę z tego, że możecie mnie w tej chwili uznać za zbuntowanego, rozpieszczonego 19-latka, który ukształtował swój światopogląd w patologicznym środowisku internetowym, które jest teraz bardzo popularne, ale tak nie jest i w sumie to nie mam żadnych dowodów, żeby wam to udowodnić - jeśli już teraz założyliście, że taki jestem to możecie sobie darować dalsze czytanie. Nawet nie wiecie jak bardzo chciałbym kochać swoich rodziców, jak bardzo chciałbym mieć z nimi normalne relacje, jak bardzo chciałbym czasami im powiedzieć o sytuacji, która mnie gnębi. Aktualnie jest to niemożliwe, każda próba poważnej rozmowy z nimi kończy się na heheszkach i robieniu ze mnie debila. Gdy obserwuję relacje moich rówieśników ze swoimi rodzicami to często mnie to przytłacza, staję się zazdrosny i jest mi po prostu przykro, że u mnie nie jest podobnie. Problem pojawił się, gdy przestałem im przytakiwać w każdej możliwej sytuacji i zacząłem myśleć samodzielnie, starając się kształtować własne zdanie. Na początku ich docinki nie były tak toksyczne i przykre jak są teraz, więc raczej podchodziłem do tego z dystansem i nie brałem tego do siebie, niemniej jednak odkąd zacząłem spotykać się z dziewczyną, z którą jestem 2 lata w związku ich debilne komentarze na mój temat stopniowo zaczęły robić się coraz bardziej smutne i męczące dla mnie. Nie wiem z czego to wynika, ale zauważyłem, że ten proces nasiliła moja mama, która zaczęła być coraz bardziej złośliwa nawet dla mojej niewinnej, neutralnej dziewczyny. Moja różowa na początku naszej znajomości i spotkań bardzo polubiła moich rodziców, a z miesiąca na miesiąc narastająca złośliwość mojej rodzicielki doprowadziła do sytuacji, w której moja partnerka zmuszała się do przyjazdów do mnie, bo nie chciała, żeby było mi przykro. Tłumaczyliśmy sobie, że to zwykła zazdrość i każda matka przez to przechodzi, gdy jej syn znajdzie sobie dziewczynę, z którą będzie ona musiała podzielić się swoim dzieckiem. Żyliśmy w nadziei, że w końcu wszystko to minie i będziemy mogli normalnie rozmawiać z moimi rodzicami, ale nadzieja jest matką głupich i od ponad roku poprawy nie widać, a nawet jest jeszcze gorzej. Po jakimś czasie moja dziewczyna zaczęła się żalić, że nie czuje się komfortowo w moim domu, boi się tekstów mojej mamy, że wydaje jej się, że jest tutaj niemile widziana. Z początku tłumaczyłem jej, że tak nie jest i że trochę przesadza, a każdą głupią sytuację u mnie w domu zrzucaliśmy na zazdrość mojej mamy i jakoś dalej żyliśmy sobie w przekonaniu, że będzie lepiej. Przejrzałem na oczy dopiero dzisiaj, gdy usłyszałem chyba najbardziej przykrą rzecz w swoim życiu z ust mojego ojca, który nie dawał oznak, że nie lubi mojej partnerki i docinki ograniczał tylko do mojej osoby. Jeśli chcecie bardziej zagłębić się w temat to przeczytajcie spoilery, a jeśli nie macie na to czasu i chęci to zjedźcie niżej i czytajcie to, czego nie wsadziłem w spoiler - przechodzę tam od razu do rzeczy i w sumie kontynuuję myśl z tego akapitu.

    pokaż spoiler Wydaje mi się, że moi rodzice wychodzą z założenia, że kupią sobie u mnie szacunek za pieniądze i rzeczy materialne, które mi dają. Nie pochodzę z biednej rodziny - moi rodzice posiadają duży i ładny dom, w wakacje latają wylegiwać się na słońcu za granicę, w garażu stoją dwa auta, jedzenia nigdy nam nie brakuje i nie musimy ciąć wydatków, żeby przeżyć miesiąc, więc jak na rodzinę z małego miasta jesteśmy naprawdę dobrze usytuowani. Rodzice mają dobrze płatne prace, co prawda fizyczne, ale ich zarobki na pewno wynagradzają im cały wysiłek. Naprawdę cieszę się, gdy dostanę od nich pieniądze na nową bluzę albo spodnie, czy też gdy podarują mi za nic kilka dyszek, ale nie zastąpi to tego, czego mi brakuje - zrozumienia, szacunku i wsparcia z ich strony. Mam wrażenie, jakby starali się oni zrobić ze mnie niewolnika - "ja dam ci teraz 50 zł, a ty myśl, tak, jak ja tego chcę". Najgorszy jest brak prywatności i terror, który wprowadza moja mama. Rozumiem, że do dorosłości jest mi daleko i tak naprawdę to gówno wiem o życiu, ale nie mam też 10 lat, żeby moja mama wchodziła do mnie do pokoju, grzebała w moich rzeczach, wyrzucała moje prywatne przedmioty do kosza, bo dla niej są bezużyteczne, a resztę wpierdalała do szafek. Robi się przez to nieporządek, nigdy nie wiedziałem gdzie co jest w moim pokoju, a za każdym razem jak miałem do niej pretensje i prosiłem, żeby nie grzebała i nie przestawiała moich prywatnych rzeczy padał tekst: "nie moja wina, że masz syf w pokoju". Każda prośba o szanowanie mojej prywatności kończyła się zdaniem, że jest to jej dom i będzie robiła co chce, a ja jak mi coś nie pasuje to mogę się wyprowadzić, bo mam w końcu 18 lat i jestem w pełni samodzielny, odpowiedzialny. Skutek przyniosła awantura, która wywiązała się z faktu, że zacząłem zamykać drzwi na klucz, który zresztą podebrałem z ich pokoju, bo mój własny został skonfiskowany - w końcu wszystko co jest w tym domu jest własnością mojej matuli... Usłyszałem wtedy jakim jestem kretynem, popierdoleńcem, nieudacznikiem i że niczego nie potrafię docenić, a jak skończę szkołę to do dupy pójdę, a nie na studia, bo mnie wyrzucą z domu i przestaną utrzymywać. Niczego nie podkoloryzowałem, każde wymienione słowo padło w moją stronę, a w sumie to było ich jeszcze więcej, ale ciężko słucha się furii własnej matki, która nazywa cię w ten sposób i nie da się wszystkiego zapamiętać.


    pokaż spoiler Nie pamiętam kiedy ostatni raz usłyszałem z ich ust, że mam rację, że podoba im się mój pomysł, moje zainteresowania i moje zdanie. Z każdym innym - nawet z rodzicami mojej dziewczyny, którzy bardzo mnie lubią i wspierają bardziej niż moi prawdziwi rodzice - jestem w stanie nawiązać wartościową, merytoryczną dyskusję na różnorodne tematy, która nie skończy się na wyzwiskach i awanturze, a tymczasem moi rodzice za każdym razem starają się zrobić ze mnie debila. Każdy ambitniejszy temat zawsze kończy się awanturą, z tego też względu po jakimś czasie zacząłem takich unikać, ale nie jest to wcale wyjście z tej sytuacji i nie wyobrażam sobie, żeby rozmawiać z nimi całe życie o dupie Maryny i udawać, że wszystko mi pasuje. Najgorzej zawsze było z tematami o polityce. Nigdy im nie powiedziałem, że ich poglądy są głupie, durne, a jedynie co mogło zostać przez nich źle odebrane to fakt, że sugerowałem im, żeby czasami pooglądali czy też poczytali inne źródła informacji niż tylko TVP. Jak odważyłem się podważyć to, co usłyszeli z ust dziennikarzy Wiadomości to za każdym razem słyszałem, że jestem idiotą, że oglądam tych sprzedawczyków z TVN'u i bronię złodziei z PO i PSL. Nie będę tłumaczył ani argumentował swoich poglądów politycznych, bo nie w tym rzecz, ale dodam tylko, że są one dalekie od stwierdzenia mojego ojca, popartego na oślep przez moją mamę, która nie interesuje się polityką, więc myśli tak jak jej mój tata każe. Ostatnio chciałem wyprowadzić mojego ojca z błędu przy moim bracie i mamie, co skończyło się znowu wyśmianiem mnie i stwierdzeniu, że jestem nienormalny, a żaden gnój nie będzie go pouczał (HALYNA SŁYSZAŁAŚ GNOJA? BĘDZIE OJCA UCZYŁ JAK CO DZIAŁA). Kiedy próbowałem poprzeć swoje zdanie źródłem informacji to nawet nie dopuszczał on do siebie myśli, że może być inaczej niż mu się wydaje i nie chciał tego słuchać. Nie potrafi przyznać się do błędu, jego duma mu na to nie pozwala, a już na pewno nie zrobi tego przy mojej mamie i młodszym bracie - w końcu to on jest głową rodziny i zawsze ma rację, nikt nie może podważyć jego autorytetu w tym domu. Chodziło po prostu o inflację, więc raczej każda definicja tego procesu dąży do tego samego wniosku, a tymczasem mój ojciec stwierdził, że w Internecie piszą głupoty i żebym tego nie czytał. Nie będę się zagłębiał w szczegóły, ale jest to świeża sytuacja, która idealnie pokazuje jaki stosunek ma do mnie mój własny ojciec, o czym więcej dalej.


    pokaż spoiler Aktualnie kończę liceum i logiczne jest, że chcę iść na studia i dalej się kształcić. Gdy stałem przed wyborem szkoły ponadgimnazjalnej rodzice stwierdzili, że na studiach mi pomogą, że mają możliwości to mnie wykształcą i że będę miał lepiej, niż oni kiedyś. Świetna sytuacja, ale tylko w teorii. Im bliżej zakończenia liceum, tym bardziej żałuję, że nie poszedłem do zawodówki czy też technikum. Nie dlatego, że sobie nie daję rady czy już nie chcę iść na studia, ale wynika to z tego, że moje zainteresowania i pasje nie są wspierane przez moich rodziców i każdy mój pomysł jest dla nich głupi i bez sensu, a najlepiej by chyba było jakbym poszedł po liceum od razu do roboty. Ojciec cały czas marudzi mi o studiach oficerskich, bo jego zdaniem po żadnych innych nie znajdę pracy i rozwijanie swoich pasji jest bez sensu - lepiej jest pójść tam, gdzie cię w ogóle nie ciągnie, a później cierpieć całe życie, że robi się to, czego się nienawidzi, ale będzie mieszkanie i pieniądze. Nie potrafi zrozumieć, że wojsko to nie moja bajka, nie interesuje mnie to, a już na pewno nie chciałbym spędzić tam całego swojego życia. "Bo tam to mieszkania dajo, płaco za studiowanie, dobra pensja jes, emerytura po 20 latach służby". No zajebiście, mam się męczyć całe życie, bo ktoś mi kurwa da mieszkanie i emeryturę po 20 latach służby. Ostatnio zaczął mi wysyłać jakieś durne memy, których logika ogranicza się do tego, że wszyscy studenci to kretyni i gówno w życiu osiągną - nawet nie wiem skąd on je bierze. Zaraz ktoś stwierdzi, że mam bezwartościowe zainteresowania, które pieniędzy mi nie dadzą i zmarnuję tylko kilka lat na rozwijaniu ich na studiach. Nie, nie są to zainteresowania, po których będę musiał klepać biedę (lubię fizykę, matematykę i geografię, więc możecie sobie wywnioskować sami kim chciałbym kiedyś być), ale nawet jeśli tak by było to wolałbym robić to, co lubię i liczyć każdy grosz, niż męczyć się i narzekać dookoła jaką mam zjebaną robotę, a wszystko to dla dobrych pieniędzy. Nie odbierzcie tego jako pychę i narcyzm, ale po prostu chcę uniknąć zbędnych zarzutów, że zamierzam zmarnować kilka lat swojego życia na gównokierunku. W każdym razie: gdybym 3 lata temu wiedział, że znajdę się w takiej sytuacji to wolałbym pójść do zawodówki i szybciej się usamodzielnić, niż słuchać głupiego gadania moich rodziców i dopierdalania mi na każdym kroku, że nic w życiu nie osiągnę. Możecie mi nie wierzyć, ale jest to naprawdę przykre i demotywujące :)))


    pokaż spoiler Kolejnym przykładem jakimi ludźmi są moi rodzice jest fakt jakie zdanie mają o rodzinie mojej dziewczyny, z której nikogo nie znają. Bardzo często pada argument, że jak mi się nie podoba u mnie w domu to mogę się spakować i iść mieszkać do rodziców mojej różowej. Niby nic takiego, ale w sytuacji, kiedy za "mój debilizm" obwiniają moją dziewczynę i całą jej rodzinę jest to naprawdę przykre. Nie wiem skąd w nich tyle nienawiści i z czego to wynika. Często słyszę złośliwe teksty na temat mojej różowej i jej rodziny, a motywów tej durnej złośliwości nigdy nie mogę zrozumieć. Polega to najczęściej na tym, że moja mama porównuje sytuacje z naszego domu do sytuacji w domu mojej dziewczyny i wypytuje się o to, dorzucając ironiczne i debilne zdania. "Ochhh, to u nich tak wspaniale jest? No to nieźle, nieźle, oni to jednak są super!". Mam wrażenie, że jest to jakiś kompleks - nie chciałbym tak myśleć, ale tylko to nasuwa mi się na myśl. Dodam, że w rodzinie mojej dziewczyny są sami "prawnicy i lekarze", jak to się mówi, a tymczasem w mojej rodzinie mało kto poszedł w ogóle na studia. Mam wrażenie, jakby uważali się za gorszych, a to tylko dlatego, że nie mają magistra przed imieniem i nazwiskiem. Nigdy tak nie myślałem i moim zdaniem o wartości człowieka nie decyduje jego tytuł, a wydaje mi się, że moi rodzice tak myślą, przez co popadają w kompleksy i lubią pognoić studentów i ludzi po studiach. Rodzice mojej dziewczyny często interesują się tym, co słychać u moich rodziców, składają im życzenia na święta, a tymczasem moi rodzice z niewiadomych przyczyn po prostu ich nie lubią i nie szanują.


    pokaż spoiler Każde moje skrytykowanie ich działania (bez zbędnej agresji), jest odbierane jako ofensywne i od razu zaczyna się kłótnia, bo przecież ja nie mogę mieć racji, jestem tylko ich gówniarzem, a oni są nieomylni (a raczej chcieliby być). Zacząłem interesować się tematem smogu, wpadłem na kilka artykułów jak jemu zapobiegać, po czym doszedłem do wniosku, że źle korzystamy z naszego pieca, który należy do tych "proekologicznych". Według moich rodziców nie ma chyba znaczenia jak się użytkuje taki piec, bo przecież jest "proekologiczny" i przez to niczego nie trujemy. Jak im wytłumaczyłem na czym polega ekologiczne spalanie węgla czy drewna to zaczęli się śmiać, że chyba tylko idioci rozpalają od góry, a oni nie po to płacili tyle za nowy "proekologiczny" piec, żeby teraz robić sobie pod górkę i dalej będą palić tak jak im jest wygodnie. Po tej akcji za każdym możliwym razem dopierdalali mi, że starałem się im wyjaśnić taką "głupotę". Pewnego razu zapytałem dlaczego zamiast zakręcenia kaloryfera wolą otwierać wieczorem okno i wdychać ten śmierdzący dym z kominów z naszego osiedla, to od razu się zaczęło: "NO TAK HEHE PRZECIEŻ TRUJEMY WSZYSTKICH DOOKOŁA PRZECIEŻ NIE UMIEMY PALIĆ W PIECU DYM TAKI SZKODLIWY A JAKOŚ ŻYJEMY HEHE NIE PO TO PALĘ ŻEBY KALORYFERY MIEĆ ZIMNE HEH, U *imię mojej dziewczyny* TO SIĘ PALI TYLKO GAZEM BO TAM TO BURŻUAZJA I SIĘ PRZELEWA". Chyba każdy zrozumie, że brak w tym logiki i nie muszę tego tłumaczyć. Niby taka niewinna sprawa, ale jak robią z ciebie wiecznie debila to takie rzeczy działają na człowieka jak płachta na byka.


    Co mnie skłoniło do napisania tego? Sytuacja z dzisiaj, w której mój ojciec ładnie skomentował co myśli o mojej dziewczynie, która nigdy mu niczym nie zawiniła. Zaczęło się od tego, że jedliśmy obiad i zapytałem, czy nie umówiliby mnie prywatnie do ortopedy, bo mam problemy z plecami i chciałbym coś z tym zrobić, bo nie mogę spać po nocach i jest to dla mnie uciążliwe w ciągu dnia. Na kasę chorych latałem kilka miesięcy po specjalistach, po czym w końcu neurolog stwierdził, że żadne ćwiczenia korekcyjne mi nie pomogą i przepisał jakąś sznurówkę, która miała wspomóc mój kręgosłup, której zresztą rodzice mi nie zafundowali, bo wyszli z założenia, że jak więcej się poruszam (czytaj: więcej pozapierdalam z drewnem i węglem) to mi przejdzie. Dodam tylko, że mojemu bratu kupują pas do pompy insulinowej "dla sportowców" za 250 zł, kiedy dobry pas i etui na pompę można dostać za 80 zł, więc raczej z braku pieniędzy ta sytuacja nie wynika. Z tego pytania zrodziła się awantura przy rodzinnym obiedzie, podczas której usłyszałem już milionowy raz jaki jestem popierdolony, że za dużo od nich wymagam a nic od siebie nie daję, ale gdyby na tym się to skończyło to w sumie bym to zignorował - już się na to uodporniłem. Ostatnie dwa dni moja dziewczyna spędziła u mnie, obyło się bez żadnych głupich komentarzy w jej kierunku, bo w sumie to unikaliśmy obecności moich rodziców jak ognia. Robimy to odkąd zauważyłem, że pytania i teksty kierowane do mojej partnerki są po prostu złośliwe i nie wiem co mają na celu poza sprawieniem przykrości. Momentem kulminacyjnym było zdanie, w którym mój nakręcony ojciec stwierdził, że moja dziewczyna ma na mnie zły wpływ i nie ma on zamiaru jej więcej widzieć w tym domu. Jeszcze chyba nigdy nie zrobiło mi się tak przykro. Nie mogę zrozumieć dlaczego w moich rodzicach jest taka nienawiść w stosunku do mojej dziewczyny i jej rodziny, co opisuję dokładniej w czwartym spoilerze. Moja dziewczyna nigdy nie była złośliwa dla żadnego członka mojej rodziny, zawsze starała się zrobić dobre wrażenie, interesowała się co słychać u moich rodziców, dziadków, ciotek czy też kuzynów, zawsze była życzliwa i miła. Za każdym razem, gdy ich zirytuję to całą winę zrzucają na moją różową, ewentualnie na jej rodzinę i robią to nawet wtedy, kiedy nie ma ona z tym nic wspólnego, co zresztą widać w opisanej sytuacji. Nie potrafię zrozumieć skąd się to wzięło, tym bardziej, że reszta mojej rodziny bardzo ją lubi i interesuje się co u niej słychać, zawsze jak ją widzi to ją zagaduje, a tymczasem moi rodzice nie potrafią nawet jej tolerować.

    Przykro mi jest, że nie mam ze strony moich rodziców ani grosza zaufania i wsparcia. Nie pamiętam kiedy ostatni raz usłyszałem od nich, że są ze mnie dumni czy że podobają im się moje osiągnięcia, a słyszę tylko wieczne narzekanie. Wcale nie zwracają uwagi na pozytywne rzeczy, które mi wychodzą, ale jeśli coś mi nie wyjdzie to od razu jest rozmowa na ten temat, z której nic pozytywnego nie wynika - zawsze jestem głupi, idiotyczny i nawet nie pomyślą, żeby mnie wesprzeć i dodać otuchy. Nie zwrócą uwagi na to, że mam zajebiste oceny w szkole, a zamiast tego przypierdolą się, że nie byłem na WFie, bo to mój zasrany obowiązek i HUR DUR WYRZUCĄ MNIE ZE SZKOŁY. Nie zwrócą uwagi na to, że staram się im pomóc jak tylko potrafię, podczas gdy ich lepszy młodszy syn gra całymi dniami na komputerze, a zawsze jak odmówię pomocy z różnych względów to zaczyna się wykład na temat tego jaki jestem niewdzięczny i że na moją pomoc mogą liczyć tylko wtedy, gdy czegoś od nich potrzebuję. Największą przykrość sprawił mi chyba fakt, że mentalności moich rodziców już chyba nic zmieni i dalej będą mieli taki stosunek do świata i innych osób - wszystko czego nie rozumieją jest dla nich głupie, wszystko niezgodne z ich zdaniem jest debilne, a oni są idealni i nie dopuszczają do siebie myśli, że ktoś może uważać inaczej niż oni i być jednocześnie mądrym, wartościowym człowiekiem. Chciałbym, żeby moi rodzice otworzyli oczy i zauważyli w końcu swoje wady i przestali przypierdalać się do innych o co tylko mogą. Męczę się z tym, bo od dłuższego czasu czuję się we własnym domu jak intruz, pasożyt, którego nikt tutaj nie potrzebuje. Bardzo cenię sobie rodzinę i uważam, że jest ważna w życiu każdego człowieka, ale w takiej sytuacji ciężko jest mi szanować rodziców, kiedy oni są tak do mnie nastawieni. Bez nich nie byłoby mnie tutaj, bez nich bym nie istniał, ale tylko dlatego mam tolerować to jaki mają do mnie stosunek? Spędziłem na pisaniu tego 4 godziny, ale w sumie to nie żałuję, bo nic pożytecznego bym nie zrobił ze względu na fakt, że sytuacja z dzisiejszego obiadu nie dawałaby mi spokoju, tak chociaż wylałem swoje żale i poniekąd mi ulżyło. W sumie to nie wiem w jakim celu żalę się neutralnym osobom w Internecie, ale po prostu czuję się przez moich rodziców jak śmieć i nie potrafię zrozumieć stwierdzenia, że rodziców się szanuje bez względu na wszystko, bo ma się ich tylko jednych i bez nich by nas tutaj nie było.

    #gorzkiezale #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #migrena #neurologia #rzeszow #krakow #lublin
    Mirki, czy ktoś z Was kojarzy dobrego neurologa? może być na nfz, prywatnie, byle szybko. od 5 dni mam migreny z aurą (całe szczęście nie za mocne), w dodatku jestem w #ciaza więc prawie każdy skuteczny lek odpada :( help!

  •  

    Czołem!
    kolejny zestaw #modameska , który skompletowałem na #lumpeks w #rzeszow

    Wełniana marynarka Ted Baker - 12 zł (była już w dwóch poprzednich wpisach)
    Bawełniany kardigan Zara - 10 zł
    Bawełniana koszula Hawes & Curtis - tym razem 8 zł

    #perelkizlumpeksu

    źródło: Kardigan.PNG

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Chciałbym poznać Waszą opinię na temat rozwodów/rozstań z fajnymi osobami, którym jednak czegoś brakuje.

    Jesteśmy w związku 15 lat, małżeństwem od prawie 5-ciu. Dwójka dzieci. Ja pracuję, żona nie, zajmuje się dzieciakami i domem. Dogadujemy się, nie ma awantur, kochamy się i dobrze poznaliśmy przez tyle lat. Sex też bardziej niż spoko, nie szukam przygód czy kobiet na boku. Dzieci mają szczęśliwy dom, niczego więcej im nie trzeba. Od kilku lat jednak czegoś mi brakuje. Możecie powiedzieć, że mi odbija z powodu kryzysu wieku średniego, ale to było coś czego brakowało mi od zawsze. Nie kombinowałem wcześniej bo byłem zbyt zajęty pracą i budową firmy i swoje potrzeby odkładałem "na kiedyś". Teraz kiedy to "kiedyś" nastało, nie mogę ich realizować. Dlaczego?

    Żona nie tyle jest typem domatora co osoby, która sama nie chce wychodzić ze strefy komfortu i jednocześnie twierdzi, że martwi się o drugą osobę na tyle, że nie chce żeby ona też to robiła. Mamy kasę na podróże po całym świecie, mamy też na to czas. Ona nie chce, a jak już uda się ją na coś namówić to popularne kierunki na kilka dni. Im bliżej i mniejsze ryzyko tym lepiej. Do tego zawsze mam wrażenie, że "ciągnę ją za sobą". Prawie zerowy entuzjazm, wyszukiwanie problemów, blokowanie ryzykowniejszych rozrywek itp. Ja za wszystko płacę, ja wszystko ogarniam i czuję się jak nauczyciel na wycieczce szkolnej, tylko tam dzieciaki przynajmniej potrafią go docenić jak jest fajny. Chciałbym pojechać gdzieś z kimś na zasadach partnerskich, wspólnie przeżywać i cieszyć się otoczeniem.

    Chcę lecieć do USA - nie ma szans, nawet nie ma dyskusji o wizie. Azja? Australia? Zapomnij. Na propozycje z mojej strony, że w takim razie może skoczę sam lub z jakimś znajomym od razu pojawia się kategoryczne NIE, albo "rób co chcesz" wypowiedziane głosem matki 15-latka.

    Lubię sport, tylko przy jego uprawianiu za każdym razem mam wyrzuty z jej strony. Jedziesz na rower? Ktoś Cię potrąci, jesteś skrajnie nieodpowiedzialny! Idziesz na siłownię? Zrobisz sobie krzywdę! Rajdy? Licencja pilota? Taaa, jasne. Czuję po prostu, że ciągnie mnie w dół swoim pesymizmem. Zawodowo mnie mocno wspiera, ale kiedy chcę zrobić cokolwiek innego to wsparcie się kończy i zaczynają się pretensje.

    I teraz siedzę zablokowany, moja jedyna rozrywka to wykop czy inny netflix mimo, że spokojnie mogę sobie na hobby czy podróże wydawać z 10-15 tys zł na miesiąc. Nie jest to fortuna, ale pozawala na uzyskanie jakiejś satysfakcji z życia. I teraz co? Robienie wszystkiego wbrew niej, dopuszczanie awantur albo dąsów w domu i przy dzieciakach? Rozwód? Rozwalić rodzinę, która ma szczęśliwy dom tak długo jak nikt nie rusza z niego tyłka bo mamusia nie pozwala tatusiowi lecieć samolotem? No jak to brzmi ;). Zresztą sam przed sobą miałbym wyrzuty sumienia wiedząc, że straciłem codzienny kontakt z dzieciakami tylko dlatego, że zachciało mi się powyciskać na siłowni.

    Wszystko brzmi śmiesznie i wygląda na to jakbym nie nosił spodni. Zapewniam Was, że w 90% spraw je noszę. Żona po prostu jest mocno znerwicowana. Jednocześnie jak się domyślacie, na każde wspomnienie o terapii czy lekach pojawiają się dąsy i oskarżenia, że robię z niej wariatkę i że to mi odbiło, bo zamiast siedzieć jak wszyscy na tyłku to mi się zachciało "młodzieżowych rozrywek".

    Rozwiedlibyście się na moim miejscu? Nie pytam wykopków co zrobić i nie szukam tu ostatecznego rozwiązania. Chcę poznać opinie innych osób. Najchętniej innych rodziców/ludzi w związku, bo wiem, ze z perspektywy studenta odpowiedź jest tylko jedna ;).

    Sprawa męczy mnie już kilka lat, rozmów inicjowałem wiele. Zawsze ja kapituluję bo chcę zachować spokój w domu i radość dzieciaków. Ja ich serio kocham i sporo dla nich poświęciłem. Żona nie musiała nigdy pracować, nawet przed dziećmi. Zawsze nas utrzymywałem, mogła robić co chciała. Teraz kiedy mnie stać chciałbym też mieć coś od życia i czuję, że jak nic się nie zmieni to to życie stracę. Nie potrafię czerpać satysfakcji tylko i wyłącznie z życia rodzinnego, chociaż to właśnie poradził mi jeden przyjaciel. Że mając rodzinę powinienem nauczyć się czerpać radość tylko i wyłącznie z niej, tak aby do szczęścia nie były mi potrzebne inne rzeczy.

    A może to ja się nadaję na terapię, żeby się tego nauczyć?

    #zwiazki #dzieci #rozwod #rodzina

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: zgadzam
      Sie z przedmówcą. Za 10 lat znajdziesz gitarę w szafie i pomyślisz „zmarnowałaś mi 20 lat życia....” kup wycieczkę do Azji a jak żona sie postawi to ją zostaw w Polsce. Pisałeś ze sie nie kłócicie- jest tak dlatego ze nie masz swojego zdania. Skoro masz ochotę i co najważniejsze możliwości na żucie pełną piwrsią to zostaw tą wydmuszkę bo życie mamy jedno. Dzieci? Pójdą z domu a Ty w wieku 60 lat bedziesz sobie pluł w brodę. Lepiej być PowerGuy z perspektywami niż życ i sie męczyć z tą amebą. Nie potrafie zrozumieć taki h facetów- ty nie robisz czegoś bo sie boisz donosów? A co drugiego pokoju nie macie? Kochasz w ogóle ta kobietę? Oczywiście ze Cie motywuje w kwestii zawodowej bo przynosi to pieniądze ;)

      Najpierw zacznij stawiać na swoim.
      Z reszta baba jest jakaś pojebana- nie pójdziesz na siłownie bo coś ci sie stanie? To co ona do sklepu tez nie chodzi bo może ktos ja potrącić?

      Laska jest porostu leniwa- macie czysto w domu? Ale tak czysto czysto jak na babę która nie pracuje? Bo wyjazdy z dziećmi generują mnóstwo załatwień i Potzrebuja organizacji.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (75)

  •  

    జ్ఞీ <- to blokuje urzadzenia z ios(iphone i ipad), mozecie potrolowac znakjomych wysylajac im to w messengerze xd #heheszki

  •  

    Zastanawiałam sie osochodz z tagiem #pubg i dopiero jak odpaliłam arkusz i buszowałam w produktach skapłam sie że to gra... Jprdl sprzedaje to od miesiecy i nawet żech nie wiedziała

  •  

    #chwalesie #pokazdziecko
    Nie mam się komu pochwalić, mam tylko was mireczki, dajcie plusa dla drugiej córeczki.

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Piję z panem lemoniadkę, panie Dixon (。◕‿‿◕。) #twd #thewalkingdead

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Użytkownik zbanowany do 21.03.2018

    za naruszenie regulaminu - nieodpowiednie treści

    @lronman dosłownie 10 sekund po wrzuceniu gifa ban, tak szybkiej reakcji jeszcze nie widziałem

  •  

    Boże jak mi się nudzi. Jestem zerem produktywności. Wolę nic nie robić niż się pouczyć lub cokolwiek ze sobą zrobić. Kurde
    #zalesie

  •  

    Mircy jakie jest wasze takie największe motoryzacyjne marzenie, które macie nadzieję że się spełni ?
    Moim jest Porsche 911 w wersji 4s.
    #motoryzacja #samochody #porsche #kiciochpyta

  •  

    Mireczki, szukam jakiegoś przepisu na polędwiczki wieprzowe, doradźcie coś ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #jedzenie #gotujzwykopem #gotowanie

    +: ataeB
  •  

    #rzucampalenie i od 4 dni nie dotknelam papierosa. Teraz mam trochę małą zalamke, trochę tęsknię za tym smakiem. Ale kurcze chce zadbać o cerę, włosy i płuca (2 razy w roku od paru lat zapalenie oskrzeli) oraz zmniejszyć ryzyko zatorów (tabletki anty+ jeszcze inne), ehh obym dała radę. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Najgorzej, że wszyscy w domu palą.

  •  
    bumblebees_lullaby

    0

    #slub #zwiazki #wesele #malzenstwo
    Mirki, poratujcie radą, proszę.
    Siostra bierze ślub we wrześniu. Dostaliśmy zaproszenia od 2 różnych par z dalszej rodziny na śluby, które odbędą się wczesniej w czerwcu.
    Jak otwierałam drzwi, jak jedna z par przychodzila wręczyć zaproszenia, to poznalam ciotke. Nie wiedziałam, ktore z pary to jej dziecko (a co za tym idzie moja rodzina).

    Ja nie chce iść na te śluby - nawet nie kojarzę tych ludzi, a co dopiero mówić o znaniu ich. Nie lubię takich imprez, nie potrafię się na nich bawić i zawsze pokracznie się przymuszam do tańca/wypicia odrobiny alkoholu pod presją rodziców/dziadków '"aby nie zrobić przykrości młodym" albo "bo rodzina patrzy".

    Jak powiedziałam do rodziny, po chwili od wyjścia zapraszających, że nie idę to mieli duży wyrzut i powiedzieli, ze powinnam iść, bo moja siostra ma wesele we wrześniu i liczą na przyjście tych co zapraszali, a to troche taka transakcja wymienna.

    Co zrobic? Po takich słowach czuję sie odpowiedzialna, a chcę aby moja siostra byla zadowolona ze swojego wesela (bardzo przeżywa, aby bylo ladnie, miec gosci i tak dalej...).

    Może ktoś kto brał slub się wypowie? Jak sie nastawialiscie do takich anonków z osobami towarzyszacym, które są dziećmi niezbyt dalekiej ciotki, ale z którą w ogóle nie utrzymujecie kontaktu?

    pokaż spoiler 5 minut po dyskusji, mama wypomniała mi, ze majac 16 lat zwinelam sie z jednego wesela jescze przed otrzęsinami i poszłam spać xD na innym weselu nie tańczyłam w ogóle, ale nikogo to nie dziwiło, bo miesiac wcześniej umarła mama mlodego i troche taka grobowa atmosfera była.
    pokaż całość

  •  

    Mirki muszę sobie znaleźć jakieś zajęcie do 14:30 we #wroclaw zbrzydły mi już te wszystkie pasaże i galerie, wszędzie jeden i ten sam syf, co robić? Jak żyć?

  •  

    Znacie przypadki kogoś kto miał perma na wykopie ale mu go cofneli? :P

  •  

    Mleko, serek czekoladowy i banan. Polecam ten styl życia. :)
    #jedzzwykopem

    +: Lothay, Samica_Alfa
  •  

    Jak ja nienawidzę pracować z babami. Z każdą z którą pracowałem to ewidentna #logikarozowychpaskow i syfiarstwo. Czy u Was też tak jest, czy tylko ja mam takie wrażenie? #korposwiat

    •  

      @SCHODOV: zgadzam sie. Niebieski pracuje tylko z babami i jie dość ze to tępe szczały to jeszcze puszczają sie na prawo i lewo; ta spała z tym z roboty, ta z tamtym. Mężow i dziecka mają a w pracy takie businneswoman. Korpolaski, najgorszy sort.

  •  

    Marzenie niejednego miraska

    #czarnyhumor #heheszki

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

  •  

    Curva, wypiłem kawę i dalej chce mi się spać, co robić?

  •  

    Hallo #krakow przyjeżdża do mnie Bratanek na weekend w ramach ferii - dajcie znać jaką atrakcję można mu zaproponować, co by chłopak był zadowolony ;)

    Park trampolin już umówiony, aqua park też w planach.

    #kiciochpyta

  •  

    Mirko! Pijcie że mną kompot. Jestem już stary :- ( A starość nie radość. Każdemu miłego dnia
    #gownowpis #urodziny

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    też tak macie, że kiedyś potrafiło się grać pół dnia w jeden tytuł i nie odchodzić od monitora, a teraz siadacie do konsoli z nastawieniem, że bedziecie szpilać jak nigdy przedtem, a kończy się na kilkunastu minutach i wyłączacie konsole? nie wiem czy to ze względu na to, że kiedyś grałem więcej gry w singla i skupiałem się na trofeach, a teraz głównie gram w #overwatch tylko i raz na ruski rok #fortnite, czy po prostu chęć do grania mi trochę opadła ;__;
    #ps4
    pokaż całość

  •  

    #kuchennerewolucje

    Restauracja nazywa się "Wałkowane" — no i jest jednym wielkim… wałkiem ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) szkoda Ukrainki tylko, ale położyli sprawę po całości, i o. ¯\_(ツ)_/¯ bywa i tak. Benc.

  •  

    Jakis Mirek wrzucił stary obraz afrodyty, która wyglada w 90 procentach jak ja <3 a zatem oświadczam, ze nie mam twarzy 11 na 10 tylko mocne 12 na 10. #wygryw #czujedobrzeczlowiek #zryja12na10

  •  

    Mireczki jakie felgi dobrać do grafitowego e90? Podobają mi się takie jak na zdjęciu, ale nie będę porywał się na 19' na polskie drogi xD
    Zna ktoś jakis podobny model ale 17'?
    Wybrać srebrne czy szare (jak na zdjęciu).
    #bmw #e90 #motoryzacja

    Jakie felgi

    • 36 głosów (52.94%)
      Szare
    • 32 głosy (47.06%)
      Srebrne
  •  

    Zrobiłam tartę z kremem z mleka kokosowego i mango na daktylowo orzechowym spodzie a to wszystko polane białą czekoladą (ʘ‿ʘ)
    #gotujzwykopem

  •  

    Cholera mirki, mam pytanie życia! Ostateczny spór.

    Czy smarujecie chleb samą nutellą, czy najpierw masłem i potem nutella?

    #kiciochpyta #nutella #maslo #chleb #jedzenie #jedzzwykopem #ankieta

    Jaka kombinacja?

    • 39 głosów (55.71%)
      nutella
    • 31 głosów (44.29%)
      nutella + masło
  •  

    warte oglądania stranger things? (jestem laikiem w sprawie seriali)
    #strangerthings #seriale #netflix

  •  

    Ehh to uczucie kiedy jesteś jedyną niepaląca osobą w grupie i co chwilę na 10minut zostajesz sama w barze przy stole, paradoksalnie czując się jak pajac xd

  •  

    limity na #badoo i #tinder na dziś wykorzystane, prawie 3 godziny próby znalezienia #rozowepaski na #6obcy mam dość poddaje się. #samotnosc #przegryw #tfwnogf

    •  

      @mati1990: widzisz. Odnalazłam Twój problem! Cieżko sie z Tobą rozmawia- ja o niebie ty o chlebie. Poza tym można mieć w związku rożne pasje- ja gotuje hobbystycznie, niebieski gra na ps4 ja w wowa. Mijamy sie a jakoś tworzymy dobry związek. Widzę ze chcesz mieć różowa przypietą do dupy 24 na h dlatego żadna Cie nie chce.

    •  

      @mati1990: omg to sie zmienia... tez kiedyś myslalam ze urlop to tylko placek na plazy i dałabym sobie rękę uciąć, ze nie mogłabym być z kimś kto chce wolny czas spędzać aktywnie. Ale poznałam niebieskiego i zapalił mnie do biegania gdzie ja (nadwaga, papierosy i brak kondycji) normalnie bym go wyśmiała. Z miłości i dla związku robi sie wiele. Ja teraz 4 lata razem jesteśmy i kocham biegać i sama śmigam na bieżnie nawet jak on jest leniwą bulą. Albo seriale. Nienawidził seriali a teraz oglądamy razem odcinek jak mamy chwile na kanapę. Nie szukaj dziewczyny pod siebie- taka nie istenie- jeszcze raz powtórzę: pracuj nad sobą może bedziesz miał tyle pewności siebie i wewnętrznej siły by ją do tego zachęcić. pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Beka z przegrywów co to chcą dziewczynę 8/10
    Nie tylko, że nie mają szans (bo nawet większość normików nie ma na to szans) i przez to tylko betonują się w przegrywie.
    To jeszcze jest to cholernie płytkie. Nie że tam miłość, ciepło, bliskość kobiety tylko wygląd. Ale to jest prostackie
    A niech gniją.
    #przegryw

  •  

    Mam trening o 15,30 i siedzę o 15,20 na mikro w szatni nie iść wcześniej na przykład na bieżnie by sie za bardzo nie przemęczyć #bekazpodludzi

  •  

    Chyba przefarbuję się na czarno i zrobię sobie tatuaż nad dupskiem, takie skrzydełka. Będę wtedy (ni)karyna 100%

    #gownowpis

  •  

    Uwaga na restaurację Papieżak w Katowicach.

    Danie za tysiąc tysiąc złotych to mrożonki z biedronki, podane na plastikowym talerzyku.
    Te ekskluzywne wina to też oszustwo, bo to zwykły jabcok też podany w plastikowym kubku.

    Łączny koszt dla dwóch osób to 2,5 tysiąca złotych. Super walentynki kurwa

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie wychodzi mi z kobietą, nie wychodzi to mało powiedziane. Jest tragicznie. Rozwiązanie ? Rozstać się. Ale to nie takie łatwe mamy roczne dziecko. Kolorowo nie było już w trakcie ciąży, ale radość z tego, ze będziemy mieli dziecko jakoś nas trzymała. Niestety po porodzie siadło jej konkretnie - jest nie do wytrzymania. Pretensje dosłownie o wszystko, poniżanie mnie, rękoczyny, nazywanie mojej pracy gównianą mimo iż radze sobie całkiem nieźle, chorobliwa zazdrość, wypominanie jakichś gówien z przeszłości. Ostatnio nawet uwzięła się na moją mamę. Tak w skrócie to jest nieciekawie. Ja też święty nie jestem, parę razy nie wytrzymałem i ją skrzyczałem czy nawet mocniej chwyciłem, no ale przy takich atakach z jej strony ciężko wytrzymać i opanować ten stres. Codziennie kłótnie już mnie wykańczają. Oczywiście jej zdaniem powinniśmy wziąć ślub (kazałem odwołać rezerwacje), wziac kredyt na dom i dla "dobra" dziecka kontynuować ten chory związek. Ona też za bardzo nie ma gdzie isc, poza domem rodzinnym. Boje się rozstania z córką. Niestety nie jesteśmy z tego samego miasta, wiec realnie 3-4 razy w tygodniu mógłbym córkę odwiedzać. A co jeśli mi widzenia ograniczy ? Wiadomo, że sądy dzialaja na korzyść matek. Nie wiem co robić, jestem załamany. Znałem jednego takiego co tkwił w takim toksycznym związku bo "co ludzie powiedzą". Pare lat później powiesił się w garażu. I wtedy ludzie nie mówią nic, wtedy jest żal i rozpacz.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

    +: rozchwiana_emocjonalnie, Annaroth +1 inny
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Macie pomysł co zrobić z taką idiotką...
    Powiedziałam w pracy że jestem w ciąży.
    Na co właścicielka powiedziała: szkoda, liczyliśmy że jesteś bezpłodna...
    Potem powiedziała żebym wykorzystała urlop przed pójściem na zwolnienie, bo MUSZĘ, powiedziałam "szefowej" ze nie muszę tego wykorzystać a ta powiedziała że po ciąży mogę nie wracać bo dla mnie miejsca już nie będzie.
    Mam normalnie umowę o pracę na czas nieokreślony chyba jako jedyna. Reszta zapierdziela na umowy zlecenia i przyjmują resztę kasy pod stołem.
    Za to co mówi mam zamiar ją zgłosić do PIP i nie tylko, bo ta Grażyna biznesu nie chce zatrudniać więcej dziewczyn do opieki nad dziećmi, aktualnie na 120 dzieci w przedszkolu jest tylko 6 dziewczyn do pracy.
    #januszebiznesu #pracbaza

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość