•  

    Mirki, szukam hulajnogi elektrycznej, nie wiem co wybrać: #m365 #m365pro czy może coś jeszcze innego? Budżet ok 2k PLN.
    Zastanawiam się czy nie zaczekać na premierę 1S albo Pro2 które podobno ma mieć dłuższą kierownicę (jestem wysoki i boję się że normalna będzie za krótka).

    #hulajnogaelektryczna

    •  

      @Heart: mam pro ale teraz poważnie zastanowiłbym się nad aerlang h6

    •  

      Jak masz możliwość wziąć sprzęt na fakturę, to da radę ogarnąć powystawowe Segwaye G30 MAX za 2800 brutto, 2200 netto po cashbacku vatu ze skarbówki. Nie wiem nie jestem ekspertem, ale za +- cenę Xiaomi m365 pro masz m365 propro.
      Ninebot g30, max, główne różnice z kszynomi:
      - sporo większa, masywniejsza - męska na swój sposób, ale też waży 18kg
      - większe, 10 calowe koła
      - napęd na tył
      - realny zasięg 45-60 km w zależności od trybu, masy, pogody itd
      - ciut mocniejszy silnik 350W vs. 300W
      - na modach pewnie przyspieszenie v maxy podobnie jak 365 pro
      - fajny bajer to zasilacz wbudowany w hulajnogę i dobrą sprawę nie trzeba nawet mieć ze sobą kabla ładowania, bo oprócz standardowego gniazda xiaomi jest też takie 3 pinowe do przewodów zasilających kompy, czy telewizory.

      Z jednej strony fajny bajer, bo podskoczyć do sklepu czy ziomka dotychczasowy spacer to mgnienie oka, mobilność we wsi level up very much, z drugiej kładziesz się czasem spać i myślisz - ja pierdole ponad 2 koła na hulajnogę w wieku lat 26, brawo, co dalej odrzutowe rolki?

      Moja powystawowa, kupiona na fakturę na tym patencie miała 200 km przebiegu, stan jak nowy, dobiłem już ponad 500 i wszystko bez zarzutu.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Hej #keto i #lowcarb świry, pytanie do Was.
    Od jakiś 3 tygodni jestem na niezbyt restrykcyjnym lowcarb, przykładowe makro z wczoraj: B: 120, T: 110, W: 140. Łączny kaloryczny intake staram się trzymać na poziomie 2000-2200 kcal (koło 500 kcal deficytu, chociaż na kwarantannie trudno powiedzieć).

    No i zasadniczo nie czuję głodu. Wiem że na keto głód potrafi zanikać, ale przy 100-150 gramów węgli raczej daleko mi do ketozy. Jem 2 posiłki + kawa kuloodporna rano, do drugiego posiłku praktycznie się zmuszam. To normalne, czy szykować się do piachu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Przedtem byłem na normalnej diecie, rzędu 300-400 gramów węgli dziennie i cały czas mógłbym jeść, mimo prawie 3000 kcal dziennie ᕦ(òóˇ)ᕤ
    pokaż całość

    •  
      Perthro

      0

      ale przy 100-150 gramów węgli raczej daleko mi do ketozy.

      @Heart: To jest bardzo indywidualna kwestia, jeden wypadnie przy 50 a inny i przy 200 nie wyleci.

  •  

    Mirki, wynajmował ktoś auto w #gruzja #tbilisi i ma sprawdzoną wypożyczalnię?
    Chciałbym wziąć na 2 dni i pojechać do Kazbegi. Alternatywnie bym szukał marszrutki ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #podrozujzwykopem

  •  

    Mirki, potrzebuję porady z zakresu #pracait #zarzadzanie

    Pracuję jako PM w małej firmie (fintech), rozważam zmianę pracy - chciałbym pójść w kierunku zarządzania projektami w IT. Prowadziłem już 2 projekty IT, ale były na tyle małe (4-os team, łącznie z 1200h) że nie było potrzeby iść w metodyki, Jira i zdrowy rozsądek wystarczyły. Przy reszcie projektów pracujemy waterfallem, w efekcie nie znam się na zarządzaniu zwinnym.

    Do zmiany roboty chciałbym podejść poważnie. Uznałem że dobrym pomysłem będzie zrobienie certyfikowanego kursu z #agile #scrum . I tutaj trochę zgłupiałem bo tych kursów jest tyle, że ciężko jest cokolwiek wybrać (╯°□°)╯︵ ┻━┻
    Szukam czegoś co nie tylko da mi papierek, ale też w miarę pojęcie jak wygląda prowadzenie projektów i procesy, tak żeby nie iść w ten temat zielonym. Myślałem o PMI-CAPM, robił ktoś i jest w stanie polecić/odradzić osobie w takiej sytuacji jak moja? Czy PRINCE2 Foundation jest atutem w tej sytuacji?

    Tytuły mądrych książek wartych przeczytania mile widziane ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Zazwyczaj te reklamy nawiązujące do wykopu to straszny cringe, ale ta mi się podoba ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: bielizna_chad.jpg

    +: A............a
  •  

    Hej #wy bierze ktoś udział w turnieju #kregle i chciałby zrobić jakieś piwo przed? Tak żeby pewniejsza ręka była przy rzucaniu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    Mirasy, co się odjebało to ja nawet nie. Przyjąłem taką dawkę januszowstwa że mi chyba zaraz wyrosną wąsy ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Byłem z różowym w kinie. Wchodzimy na salę lekko spóźnieni, film się już zaczyna. No i zonk, bo na naszych miejscach siedzi jakiś starszy facet z żoną. Powiedzieliśmy mu że to nasze miejsca i prosimy go żeby się przesiadł, a ten wyskakuje z mordą że mamy się wynosić bo on ma bilet, podkreślam bilet i żebyśmy przestali przed nim stać bo mu zasłaniamy. Machnął mi przed nosem biletami, było trochę ciemno ale z mojej strony konsternacja bo miejsce i rząd się zgadzały. No i dalej drze japę że to on tutaj siedzi i że mu zasłaniamy, a że w ogóle to jesteśmy już drugą parą która mu przeszkadza w seansie bo do jego znajomych obok też ktoś przyszedł twierdząc że to jego miejsce.

    Film już trwa, cała ludzie w okolicy chcą nas zlinczować bo nie mogą oglądać w spokoju, krzykacz się awanturuje, różowa z wściekłości ma łzy w oczach bo jej krzykacz podniósł ciśnienie. Nie było żadnego wolnego miejsca żeby usiąść, więc zdecydowaliśmy że wyjdziemy wyjaśnić to z obsługą bo sytuacja w której są dwa bilety na to samo miejsce jest co najmniej nietypowa xD

    Kobieta z obsługi z kamiennym spokojem stwierdziła że to najwyraźniej błąd systemu i zostały sprzedane dwa bilety na to samo miejsce. Dziwna sprawa, no ale cóż, może jakiś programista 2k coś sknocił i są do takich sytuacji przyzwyczajeni. Przyszedł manager żeby wyjaśnić sprawę i kategorycznie stwierdził że to jednak niemożliwe żeby były sprzedane dwa bilety na to samo miejsce i ktoś coś musiał pomylić. Sprawdził bilety nam i drugiej parze której nie udało się siąść na swoim miejscu, po czym poszedł na salę sprawdzić bilety tamtym ludziom.

    Co się okazało:

    pokaż spoiler Krzykacz i jego znajomi mają bilety, ale na inną godzinę


    Manager wychodzi z sali i prowadzi ze sobą awanturnika. Poirytowany podchodzę do nich i mówię mu żeby następnym razem sprawdził czy godzina się zgadza zanim zacznie wyskakiwać z pretensjami. No i co robi w takiej sytuacji osoba w normalnym cywilizowanym kraju? Uśmiecha się przepraszająco i mówi sorry, nie sprawdziłem godziny. Ale w Polsce jak wiadomo jak w lesie, więc dowiedziałem się że mam spierdalać i mieć pretensje do jego pracownicy bo to ona kupowała bilety i kupiła na złą godzinę. No ja pierdolę, witki mi opadły jak to usłyszałem (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    A co jest w tym wszystkim najlepsze?

    pokaż spoiler Janusz oświadczył że on odmawia przerwania seansu bo przecież ma bilet. I wrócił na film xDDDDD


    Manager stwierdził że on jest w takiej sytuacji bezradny (iks de) i że może zaproponować nam i tej drugiej parze zwrot pieniędzy za bilety oraz vouchery na film w innym terminie.

    Jaki z tego morał? W naszym kręgu kulturowym chamy i buraki mają łatwiej niż normalni ludzie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #japierdole #januszebiznesu
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Mirko pomusz, jakaś bestia próbuje mnie zjeść ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #psy

    źródło: 20180520_115216.jpg

  •  

    Moja pierwsza nocna. Jak tam mirki, zmalau urus? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: 20180513_033404.jpg

  •  

    Zrobiłem sobie spóźniony prezent urodzinowy (ʘ‿ʘ)
    #piwo

    źródło: 20180422_104108.jpg

  •  

    Kupiłem sobie walentynkowy zestaw sushi.
    W środku był tylko jeden komplet pałeczek ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #przegryw #foreveralone

    pokaż spoiler Ten zestaw można zjeść dzień przed walentynkami, ci debile tego nawet nie sprawdzają (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    źródło: 20180213_142551.jpg

    +: s......e, tomund +1 inny
  •  

    Mirki, po raz pierwszy od dłuższego czasu moja waga znowu zaczyna się od dziewiątki (ʘ‿ʘ)
    #chudnijzwykopem #chwalesie

    źródło: 20180203_115041.jpg

    •  

      @europa: jestem na diecie od listopada, startowałem ze 108 kg. Przedtem chodziłem na siłownię ale praktycznie nie było żadnej różnicy w wadze bo źle się odżywiałem.

      Nie jestem przekonany czy tracenie 5kg miesięcznie przy jednoczesnym budowaniu mięśni jest chudnięciem z głową xD Przecież w takim przypadku zrzucasz jakieś 1.5kg tłuszczu tygodniowo.

      inb4 każdy robi co uważa za stosowne, ja po prostu wybrałem drogę niezbyt szybkiego chudnięcia
      pokaż całość

      +: europa
    •  

      @Heart: bez przesady aż tak nie pakuję tylko delikatnie poprawiam mięśnie (zwykłe pompki i brzuszki). 1kg na tydz to nie jest tak dużo. Już tak kiedyś się odchudzałem i bez specjalnej spiny schudłem 15kg w pół roku. Ale potem trochę się w moim życiu pokręciło, silny stres, złe jedzenie, brak ruchu itd.

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Po mirko krąży zdjęcie ekipy ratunkowej idącej po Revol i Mackiewicza, ale w kadrze są tylko Bielecki i Urubko.
    Udało mi się znaleźć zdjęcie całej ekipy, z tyłu widoczni Tomala i Botor ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #nangaparbat

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Coś się popsuło, w ramkach odtwarzają się niewłaściwe filmy.

    pokaż spoiler Odpaliłem w wykopalisku film z porównywaniem dźwięku pianin, zastopowałem, później chciałem otworzyć film z płonącym T-90. Drugi raz otworzyło się to samo.


    #moderacja #psujo

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20180128-003457.png

  •  

    Na głównej wisi znalezisko o tym, że Morawiecki ogłosił że kryptowaluty zostaną uregulowane albo w ogóle zakazane.

    A co jeżeli Słońce Finansów postanowił trochę pospekulować i liczy na solidny spadek po tego typu deklaracjach? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #kryptoheheszki #morawiecki #dobrazmiana

    źródło: i.imgflip.com

  •  

    Ciekawe ile jeszcze takich #czarneblachy stoi w osiedlowych garażach.
    Jest nawet starszy pan w swetrze do kompletu

    pokaż spoiler Jakość słaba bo robione z oddali i powiększone

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20180113-165552.png

    +: jalokimm, o...............y +14 innych
  •  

    Mirasy, właśnie zadzwonił do mnie numer z Kuby, nie odebrałem oczyffko i nie mam zamiaru oddzwaniać.

    Afera telefonowo - kubańska nie oszczędza nawet Bogu ducha winnych mirków. Strzeżcie swoich dzieci! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler I rachunków


    #oszukujo #gsm

  •  

    Leniwy sobotni wieczór...
    Chyba muszę powiedzieć różowemu że jutro sama idzie na sylwestra bo ja będę ratował Cesarstwo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Wiem, jedyny prawilny TES to #morrowind ale przeszedłem już go z 10 razy xD


    #gry #oblivion

    źródło: 20171230_204903.jpg

  •  

    1. dzień świąt, ojciec jak co roku opowiada historie z wojska xD
    Tradycji stało się zadość ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #swieta

  •  

    Mirki, na co warto iść z różowym do kina po świętach? (Star Wars odpadają)

    #kino #film

  •  

    Idę sobie na pociąg a tu śmigłowiec przenosi na dach Novotelu jakoś klimatyzator. Like a boss ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wie ktos co to dokładnie było?

    #warszawa #aircraftboners #kiciochpyta

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20171210_131700.jpg

    +: D.........r, xandra +10 innych
  •  

    Za każdym razem jak rozmawiam ze znajomymi wanna-be koksami ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #silownia #heheszki #polak

    źródło: nosacz_kulturysta.jpg

  •  

    Hehe myśliwy65, janusz-podglądacz-jeleni pamiętacie jak byliśmy w '99 na zlocie miłośników lornetek w Białymstoku? XD Kto ma wiedzieć ten wie!

    #pdk #niepasta #rakcontent

    źródło: lornetka.jpg

  •  

    Mirki, pijcie ze mną kompot! Wygrałem w nigeryjskiej loterii $6.000.000 !
    Idę powiedzieć szefowi że rzucam pracę i już się zastanawiam co zrobić z taką górą pieniędzy - chyba kupię wypok i naprawię tagi! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #bogactwo #nigeryjskiprzekret #spam #heheszki

    źródło: bogactwo_czesc_glowna.png

  •  

    Mirki, zrobiłem sobie badanie składu ciała. Pomiar robiony w Calypso na urządzeniu Tanita.

    Słyszałem różne opinie o tym sprzęcie i stąd moje pytanie: na ile można temu wierzyć? Jest sens traktować wskazania jako wyznacznik postępu w treningach i chudnięciu?

    #dieta #mirkokoksy

  •  

    Mircy, chciałbym się trochę podszkolić into #linux . Jaką dystrybucję byście polecali?
    Zależy mi głównie na nabraniu biegłości w konsoli więc tryb graficzny ma dla mnie drugorzędne znaczenie.

    Będę instalował na moim starym laptopie więc fajnie by było gdyby system był w miarę lekki (2x2.16 GHz, 4Gb RAM)

    •  
      w...........a via Android

      0

      @f0xyProxy *tip

      Ogunie to serwery mnue nie interesuja, tylko myslalem ze skoro oni od red hata to moze dobre distro na laptopa, bo ma czyste gnome i chyba dosc szybko dziala

    •  

      @woda_gazowana: Jeśli nie zależy ci na uczeniu się, poznaniu systemu od spodu, to surprise surprise Ubuntu. Jak chcesz coś nad czym masz kontrolę i chcesz trochę się pobawić w CLI to Debian. Nie bawiłbym się w testinga na desktopie, chociaż jak kto woli, ja wybrałbym stable i dorzucił repo multimedialne.
      Jeśli chcesz mieć kontrole nad systemem i nie chcesz się dużo bawić to CentOS też będzie dobry. Masz możliwość z tego co pamiętam w samym instalatorze wybrania środowiska graficznego, i praktycznie bedzie out-of-box, ale nie będzie aż tak różowo - prosto jak w Ubuntu. Bo w Ubuntu tryhardują, żeby wszystko było user friendly. pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Mirki, w tym roku wyprzedziłem rzeczywistość. Odpaliłem sobie "Last Christmas" i inne świąteczne hity zanim usłyszałem je w radiu. To ja, muzyczny trendsetter (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Rozgłośnie go nienawidzą!

    #swieta #oswiadczeniezdupy #spiewajzwykopem

    źródło: youtube.com

    +: framugabezdrzwi, t.........y +7 innych
  •  

    Mirki, jakieś dziwne te nowe stoliki w metrze. Jakbym nie postawił kubka z kawą to zawsze się zsuwa, kto zapłacił za taką fuszerkę?

    #zalesie #heheszki #ztm

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20171026_225708.jpg

  •  

    Co to za śmigłowiec latał dzisiaj nad #warszawa ? Nisko i miał chyba jakiś szperacz włączony

    +: Cronox
  •  

    To uczucie gdy nie działa paginacja w gorących, ale jesteś informatykiem 1.5k i wpisujesz w pasek https://www.wykop.pl/mikroblog/hot/strona/2/ . Znowu mogę się cieszyć się cieszyć wysokiej jakości contentem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Nie tym razem moderacjo!

    źródło: 4d7.png

    +: M......K, DrugiePiwo +277 innych
  •  

    Chyba jakiś mecz był ¯\_(ツ)_/¯
    #wykop

    źródło: michau_napraw_gorace_plx.jpg

    +: Cronox
  •  

    Pierwszy raz w życiu jadę autobusem elektrycznym, ale to jest super (ʘ‿ʘ)

    Cicho, przyjemnie i przyspiesza lepiej od niektórych osobówek

    #ztm #komunikacjamiejska #autobusy

    +: w.....g, lavinka +1 inny
  •  

    @Moderacja coś się popsuło w i nie działa licznik akcji
    @a__s

    źródło: 20170927_230204.jpg

    +: Cronox
  •  

    Mirki, jak to jest?
    Płacę za bilet, i to wcale nie tak mało. I nie mogę nawet sobie popatrzeć przez okno bo jego centralna część jest zasłonięta przez reklamę.

    Eeech, gotujcie bigos na uspokojenie bo się wkurzyłem ヽ( ͠°෴ °)ノ

    #pkp #gorzkiezale

    źródło: 20170920_181252.jpg

  •  

    Mirki, potrzebuję porady w temacie #testowanieoprogramowania
    Pracuję od pół roku jako tester/qa i zajmuję się między innymi tworzeniem testów automatycznych. Póki co jedyne co ogarniam w temacie automatyki to pisanie testów w #nightwatch - taki framework dla selenium.
    Niby jest spoko i automatyka śmiga, ale mam poczucie że po pierwsze to co umiem to jest jakiś niewielki wycinek tego czego się używa, a po drugie że działam po omacku i brak mi jakiejś sensownej metodyki.

    I moje pytanie brzmi: czego byłoby warto się jeszcze nauczyć? Jakich technologii? Warto uczyć się pisać w czystym selenium? Jest sens robić kurs ISTQB?

    Takie to wszystko jest rozlazłe bo jak przyszedłem do pracy to w firmie nie było w ogóle działu testów, sprawdzenie czy wszystko działa było po stronie klienta xD
    Sukcesywnie ogarniam burdel który tam zastałem, ale to moja pierwsza praca w IT więc jeszcze wiele się muszę nauczyć.

    Mentoringu ze strony działu IT niestety brak ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #qa #selenium
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Z takich prostych przyjemności to uwielbiam kroić pomidora świeżo naostrzonym nożem. Robię wtedy jak najcieńsze plastry żeby satysfakcja z krojenia trwała jak najdłużej. Moja dusza wtedy śpiewa ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #oswiadczeniezdupy #niewiemjaktootagowac

  •  

    Mirki, OP delivered. Moja historia w temacie #borelioza

    Zgodnie z tym co obiecałem w komentarzu pod tym znaleziskiem, opisuję historię mojego zachorowania na boreliozę. Od ukąszenia przez kleszcza, poprzez leczenie, aż po wyjście z choroby. Temat myślę że jak najbardziej na czasie bo tych pełzających małych kurwiów (kleszczy w sensie ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) jak na złość nie ubywa w przyrodzie, a być może wręcz przeciwnie.

    Ogólnie to nie jest to historia tylko o chorowaniu, ale też o tym jak pojebana jest miejscami służba zdrowia, jak pojebane bywa środowisko lekarskie, jak bardzo altmed miejscami przypomina sektę i jak łatwo jest czasami dać się zmanipulować osobom które żerują na zdesperowanych pacjentach.

    Wpis jest BARDZO długi i nieźle się napracowałem żeby poskładać to wszystko w całość, zwłaszcza że nie są to dla mnie łatwe sprawy. Ale jeżeli chociaż jednej osobie ma to pomóc w ewentualnym rozpoznaniu i wyjściu z choroby to jestem pewien że warto było to napisać.
    Jest o tym jak złapałem kleszcza, o objawach, o moich doświadczeniach z ILADS, o leczeniu konwencjonalnym i o kilku innych rzeczach które pewnie wyjdą w czasie pisania wpisu. Ogólnie mógłbym pewnie o tym wszystkim napisać książkę, ale postaram się zmieścić w tych kilku-kilkunastu minutach czytania. Mam nadzieję że taką ścianą tekstu nie popsuję wypoku.

    Początek opisywanej przeze mnie historii miał miejsce 5 lat temu, więc być może niektóre rzeczy już mi się trochę mylą, ale sens jest zachowany.

    WSTĘP:
    Zacznę może od tego że w życiu złapałem naprawdę sporo kleszczy, zwłaszcza jak miałem <15 lat. Większość wakacji spędzałem na wsi u dziadków - lasy, pola, łąki itd. W rekordowym tygodniu złapałem chyba 8 sztuk. No i jakoś tak się szczęśliwie złożyło że żaden z nich nie zaraził mnie niczym paskudnym.

    Później miałem przerwę w łapaniu tego dziadostwa - przez kilka lat żodyn mnie nie użor. Żodyn. Do czasu. Pamiętam dokładnie kiedy ugryzł mnie feralny skurwesyn. Spałem pod namiotem jak była chyba najzimniejsza noc sierpniowa ever, w miejscu w którym byłem były 2 stopnie. Leżałem już w śpiworze i poczułem że mam wbitego kleszcza, nie miałem pod ręką nic dezynfekującego więc po prostu go wyciągnąłem, zabiłem i poszedłem spać. Nie przywiązywałem do tego zbyt wielkiej wagi bo miałem ich już dziesiątki.

    OBJAWY:
    Pierwszym objawem który prawdopodobnie był objawem rozwijania się choroby były objawy grypopodobne jakieś 5-6 tygodni po ukąszeniu. 38 stopni, okropnie ciekło mi z nosa, bolące kości, czułem się jak gówno - generalnie typowe objawy grypy czy innej anginy, nie przejąłem się tym zbytnio. Nie byłem nawet u lekarza, no bo w sumie co by mi powiedział.

    Jakieś 2-3 miesiące po ukąszeniu zaczęła się niezła karuzela. Generalnie borelioza ma różne objawy, spektrum jest bardzo szerokie. Niektórych bolą stawy, inni mają kłopoty neurologiczne, inni są zmęczeni itd. Chyba nie ma objawu który byłby jednoznacznie przypisany do boreliozy (poza rumieniem, ale o nim później). Tak więc czasami zajebiście trudne jest wpadnięcie na to co ci tak naprawdę dolega, bo objawy są podobne do grypy, SM, tarczycy i tysiąca innych chujstw.

    U mnie od samego początku choroby weszło na układ nerwowy. Zaczeło się od kłopotów ze wzrokiem - miałem problemy ze skupieniem wzroku, cały czas ciężko mi było skoncentrować spojrzenie na czymkolwiek. Cięzko jest mi to wytłumaczyć, ale wydawało mi się jakbym nie był w stanie przyswoić szczegółów otaczającego mnie świata (jak grałem na komputerze to ustawiałem detale na minimum bo jak było ich więcej to myślałem że oszaleję). Patrzyłem i nie widziałem co się do końca dzieje.

    Niedługo potem do problemów ze wzrokiem dołączyły problemy z koncentracją i myśleniem w ogóle. Miałem bezustanne problemy ze skupieniem się. Przeczytanie ze zrozumieniem artykułu z gazety przestało być dla mnie możliwe - czytałem po kilka razy tą samą linijkę bo nie zauważałem że już ją przeczytałem, jak dochodziłem do końca tekstu to zapominałem co było na początku. Proste czynności takie jak obsługa pralki wymagały ode mnie nie lada uwagi, we wszystko co wymagało myślenia musiałem wkładać nieporównywalnie więcej wysiłku niż przedtem. Miałem poczucie jakby cały czas umysł przesłaniała mi mgła. Żeby się przez nią przebić musiałem dokonywać naprawdę nie lada wysiłku. Ogólnie miałem problem z przyswajaniem bodźców - wzrok, słuch, dotyk, wszystko było dla mnie nieprzyjazne i nie byłem w stanie tego przyswoić i przetworzyć. Trudno mi to porównać do czegokolwiek, ale czułem się jak człowiek którego owinięto grubą kołdrą i kazano rozpoznawać co się dzieje dookoła. Albo jak ktoś zamknięty w szklanym akwarium - niby wiadomo co się dzieje, ale wszystko jest wytłumione i dochodzi jakby z oddali.

    Kolejnym objawem który przyszedł niedługo potem i również towarzyszył mi do samego końca choroby było ciągłe poczucie potwornego zmęczenia. Gdy akurat miałem rzut to nie miałem siły na nic. Całymi godzinami siedziałem w fotelu, ciągle w tej samej pozycji, skulony i oglądałem jakieś pierdoły na YT, ewentualnie po prostu patrzyłem w ścianę bo nawet na komputer nie miałem energii. Ogólnie z całego okresu choroby pamiętam głównie uczucie obezwładniającego zmęczenia. Każda czynność była połączona z oczekiwaniem na moment w którym będę mógł siąść i odpocząć. Starałem się prowadzić w miarę normalne życie, chodziłem do szkoły i miałem różne dodatkowe aktywności (wolontariat, spacery z psami, sport), ale wszystko to było powiązane z ciągłym walczeniem ze sobą i motywowaniem się.

    Ale ale, chwila, @Heart co ty gadasz? Wolontariat i sport? Przecież podobno cały czas byłeś zmęczony? No więc już odpowiadam.

    Pisałem o rzutach (pewnie nie jest to fachowa nazwa, ale tak to nazywałem). Choroba przychodziła falami. Tydzień czułem koszmarnie zmęczony i siedziałem w fotelu, a potem przez trzy tygodnie czułem się w miarę w porządku (co nie znaczy że okay - po prostu jakoś funkcjonowałem). Dwa tygodnie złego samopoczucia, po czym tydzień relatywnie dobrego. I tak się dział życia cud. Jak miałem rzut to siedziałem jak warzywo i gniłem, jak mi przechodziło to wychodziłem z piwnicy i starałem się sobie wmawiać że nie jest ze mną tak źle i że w sumie to nic poważnego mi się nie dzieje.

    Poza tym co opisałem było jeszcze wiele innych, pomniejszych objawów. Miałem momenty w których było mi okropnie gorąco i się pociłem. Mimo mrozu na dworze (lub jeśli ktoś woli, na polu) otwierałem okno i siedziałem przy otwartym tak długo aż mame nie przyszła z pytaniem co tak ciągnie od moich drzwi od pokoju. Bolały mnie stawy, zwłaszcza biodra i kolana. Bolała mnie głowa. Cały czas miałem dziwne poczucie derealizacji, jakby to co się dzieje wokół mnie w ogóle mnie nie dotyczyło. Miałem zawroty głowy i kłopoty z orientacją. Drętwiały mi kończyny bez powodu.

    Te objawy utrzymywały się przez jakieś półtora roku, do momentu w którym podjąłem leczenie antybiotykami.

    NIETRAFIONE DIAGNOZY:
    Przez te półtora roku zanim zacząłem się leczyć nie siedziałem oczywiście z założonymi rękami. Przewinąłem się przez gabinety wielu różnych lekarzy z najróżniejszych specjalizacji. Najpierw poszedłem do okulisty. Kiedy zorientowaliśmy się że prawdopodobnie nie jest to kwestia przemęczenia i stresu, zaczęliśmy chodzić po wszelkiej maści szpitalach i przychodniach.
    Zacząłem od neurologa, podejrzenie - stwardnienie rozsiane. Ja pierdolę. Ogólne badania + pilne skierowanie na rezonans magnetyczny. Na szczęście okazało się że na tym polu nic mi nie jest poza krzywą przegrodą nosową.
    Miałem zrobiony komplet badań na wszystkie możliwe niedobory jakie można sobie wymyślić. Niczego mi nie brakowało, poza rozumem i godnością człowieka oczywiście, ale akurat to nie jest refundowane (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    Do tego komplet badań u kardiologa. EKG, Holtery, przepływy, dotlenienia, inne takie cuda na kiju. Kardiolog rozłożył ręce, nic mi nie jest.
    Rzeczy w stylu tarczyca, cukier na różne możliwe sposoby, EEG, mocz, pasożyty, nietolerancje pokarmowe, alergie już nawet nie liczę. Mam gdzieś na pamiątkę cały segregator wyników badań z których wynika jednoznacznie że jestem zdrów jak koń.

    Paradoksalnie, z każdym kolejnym odebranym dobrym wynikiem badania coraz bardziej się martwiłem. No bo jak nikt nie wie co mi jest, a czuję się fatalnie to co mam z tym fantem zrobić?

    Poza robieniem badań podejmowałem też różne inne kroki. Zmiana diety, próba wykluczenia różnych produktów pokarmowych które mogłyby powodować podobny odczyn (gluten, mleko itd.), suplementacja tego czego mogłoby mi brakować, wychodzenie do ludzi i bieganie, ziółka, niestety wszystko jak krew w piach. Część z tych rzeczy nie miała za bardzo sensu, ale jak przez rok robisz badania i nic z nich nie wychodzi to naprawdę zaczynasz się chwytać każdego możliwego sposobu który daje cień szansy na poprawę samopoczucia.

    MOJA PRZYGODA Z ILADS:
    W takich sytuacjach, gdy główny bohater jest już dość głęboko w dupie i zamierza się poddać, zazwyczaj wkracza ON, cały na biało. Nie inaczej było w tym przypadku.
    W czasie gdy chorowałem przeszło mi przez myśl, że być może mam boreliozę. Poszedłem z tym podejrzeniem do lekarza rodzinnego. Nie wdając się w szczegóły, ten mnie nieco wyśmiał i powiedział że jak wyniki mam dobre to żebym się nie przerażał. Uznał też że skoro nie miałem rumienia wędrującego to nie ma co się przejmować, bo nie jest to borelioza. Dał skierowania na badanie tarczycy czy inne gówno które już dawno miałem zrobione.

    W moim filmie zwanym życiem, kowbojem na białym koniu był lekarz leczący borelkę zgodnie z metodą ILADS. W czasie gdy byłem chory moja mama robiła intensywny research którego celem miało być znalezienie przyczyny mojej niedoli. No i jak się pewnie domyślacie, trafiła na trop pod tytułem "borelioza".

    I teraz uwaga: ilość rzeczy które zostały napisane, zmyślone i wydedukowane na temat boreliozy przekracza ludzkie pojęcie. Myślę, że stwierdzenie, że dorobek internetowych znawców boreliozy dorównuje dorobkowi antyszczepionkowców, wcale nie będzie wielką przesadą. W necie roi się od forów poświęconych boreliozej na których ludzie wylewają całe potoki szamba na siebie nawzajem, na lekarzy, na służbę zdrowia. Są wątki leczenia przy wykorzystaniu medycyny alternatywnej, ziołolecznictwa, naturoterapii, biorezonansu, jest sprawa teorii spiskowych, iluminatów, toksyn, a jakby dobrze poszukać to pewnie i płaskiej ziemi. Ważną rolę odgrywa tutaj forum powiązane z pewną gazetą której nazwy przez miłosierdzie nie wymienię ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mało tego, są prywatne fora lekarzy stosujących metody odmienne od metod klasycznych na których intensywnie się oni udzielają.

    Jaka jest w tym wszystkim rola ILADS?
    ILADS jest amerykańską organizacją propagującą alternatywną metodę leczenia boreliozy. Zdaniem tej organizacji, konwencjonalne metody leczenia boreliozy (czytaj: 28 dni na antybiotyku, a jeżeli nie pomoże to antybiotyki dożylnie w szpitalu) są niewystarczające i nieskuteczne. Uważają oni, że borelioza jest chorobą której nie da się w taki sposób wyleczyć, a co najwyżej zaleczyć. I że nawet jeżeli ktoś odczuje poprawę po stosowaniu terapii konwencjonalnej, to w rzeczywistości jest to jedynie chwilowa zmiana samopoczucia wynikająca z zabicia tych najbardziej aktywnych bakterii. Część patogenów bowiem przetrwała i czeka w uśpieniu aby po jakimś czasie spowodować nawrót choroby. Co więcej, te bakterie które przetrwały zyskały odporność na antybiotyki, w związku z czym wybicie ich czymkolwiek innym niż napalm lub pirożel jest niemożliwe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jako alternatywę dla 4-tygodniowej antybiotykoterapii ILADS proponuje stosowanie ogromnych (generalnie jak to określił lekarz zakaźny u którego się leczyłem, przekraczających ludzkie pojęcie) dawek kilku antybiotyków naraz. Osoba leczona tą metodą przyjmuje naraz 3 albo i 4 różne antybiotyki i to nie z gatunku tych na anginę. Poza antybiotykami konieczne jest przyjmowanie leków przeciwgrzybiczych (bo podobno przy tej dawce ma się prawie pewność nabawienia się grzybicy jelit), specjalna dieta, zapisywane są całe góry (nie żartuję z tymi górami) suplementów i do tego masa najróżniejszych dodatkowych środków wspierających leczenie i odporność. Nie muszę chyba dodawać, że te "najróżniejsze dodatkowe środki" nie są uznanymi przez środowisko medyczne lekami, tylko raczej znanymi z altmedu suplementami w stylu wyciąg z pestek grejpfruta, ewentualnie maść z futra z pupy skunksa. No dobra, z tą maścią żartuję, ale dostałem polecenie przyjmowania wyciągu z pestek grejpfruta przez cały czas poprzedzający leczenie.

    Taka forma leczenia jest stosowana aż do momentu całkowitego ustąpienia objawów + jakaś ilość czasu dla pewności, ja się spotkałem z terminem 3 miesiące od poprawy samopoczucia. Do tego jednym z założeń terapii jest to, że nie wolno jej przerywać tak długo aż lekarz prowadzący na podstawie badań nie uzna że już jest się wyleczonym. O tych badaniach jeszcze później coś będzie.

    CO MOIM ZDANIEM JEST NIE TAK Z ILADS:
    Jak pewnie się domyślacie, nie zdecydowałem się na leczenie się tą metodą.
    Bynajmniej nie ze względu na brak skuteczności, bo myślę że tego nie można tej metodzie odmówić. No bo generalnie jak musisz zabić komara siedzącego na ścianie to możesz jebnąć w niego bombą wyburzeniową. Cel osiągniesz, komar będzie martwy. Tyle że przy okazji zniszczysz połowę miasta.

    Antybiotyki w takich dawkach powodują spustoszenie w organizmie. Cierpi głównie układ pokarmowy, ale nie tylko - po takim leczeniu które nieraz trwa rok-dwa (bo tyle czasem mija do ustąpienia objawów boreliozy) niestety zdarza się że człowiek jest wrakiem. Tutaj trzeba uczciwie przyznać że ILADS nie ukrywa tego, że ta forma leczenia ma bardzo silne skutki uboczne, dostałem nawet broszurę informującą o możliwych niekorzystnych efektach leczenia.

    To akurat jestem w stanie im wybaczyć - można nie wierzyć w to, że klasyczne metody nie przynoszą skutku, w niektórych przypadkach przewlekle chorych może to być nawet prawdą.

    Mam zastrzeżenia do czegoś zupełnie innego: do kurewskiego robienia ludziom wody z mózgu, którego sam padłem ofiarą. I ciągle jest mi wstyd że tak połknąłem zarzutkę.
    Po zrezygnowaniu z usług lekarza prowadzącego leczenie ILADS zrozumiałem że podstawową rzeczą którą się tam robi jest przekonanie pacjenta że wszystkie inne metody leczenia są gówno warte, to jest punkt który jest niezbędny żeby można było zacząć. Że to tylko zaleczanie, że istnieją przetrwalniki, że konieczne jest leczenie tak długo aż całkowicie nie ustąpią objawy, że państwowa służba zdrowia to niedoedukowane konowały, że nie zależy im na tym żeby wyleczyć tylko żeby zaleczyć, że NFZ chodzi tylko o to by obywatel wracał do pracy, że nie chcą przepisywać leków bo są drogie, że nie mają aktualnych badań naukowych, że borelioza na tyle szybko mutuje że nie nadążają za chorobą, że w Polsce to nikt się nie zna na borelioze i tylko na zachodzie są w stanie skutecznie to leczyć itd. Jeżeli przeczytacie to zdanie na jednym oddechu to wiecie jak mniej więcej się poczułem kiedy mi to wszystko delikatnie sugerowali (bo nie walili prosto z mostu oczywiście). Do tego kreowana jest taka nieco magiczna otoczka leczenia. Badania poprzedzone są braniem wspomnianego już wyciągu z grejpfruta, jest sporo zaleceń które w sumie jak się zastanowić nie mają sensu, ale trzeba ich przestrzegać itd. Kolejną rzeczą która jest BARDZO mocno podkreślana jest to, że leczenie jest uciążliwe i może nieść efekty uboczne. Jest ono jednak niezbędne żeby wyzdrowieć i jego przerwanie sprawi że wszystko pójdzie przysłowiowemu psu w dupę i że nigdy nie będziemy zdrowi.

    I to wszystko rzeczywiście działa. Jak spotkacie kogoś kto się leczy/leczył metodą ILADS, to jest bardzo duża szansa że on da się za to pokroić. Wiem, bo sam bym się dał. Sam uważałem że lekarze gówno wiedzą i z politowaniem czytałem ten fragment artykułu na Wikipedii gdzie było napisane o 28 dniowym leczeniu. Ten mechanizm działa trochę jak sekta, tym co się w to wciągną bardzo trudno jest otworzyć oczy na to, że BYĆ MOŻE nie mają racji.

    No a jaki jest sens tego wszystkiego? Zabrzmi to pewnie foliarsko, ale myślę że po prostu hajs. Chciałbym wierzyć, że lekarz nie robił tego dla pieniędzy, ale ciężko jest mi to przyjąć nie uznając jednocześnie że gwałcę zasady logiki.

    Wizyty u lekarzy leczących zgodnie z ILADS nie są refundowane, wszystko jest w 100% prywatne. Jak przychodziłem na wizyty, to zasada była następująca: jedna wizyta = jedno zlecenia badania. I tym sposobem zrobienie 5 badań - ELISA, Western Blot w dwóch mianach, jakieś badanie z wysyłaniem krwi do Niemiec i jeszcze dwa badania, już nie pamiętam jakie, zajęło mi 5 wizyt. Każda z nich kosztowała swoje. Mało tego, ELISA i Western Blot miałem już zrobione, z czego ELISĘ 2 razy. Lekarz powiedział, że on ich nie weźmie pod uwagę bo raz że nie brałem przez miesiąc wyciągu z pestek grejpfruta, a dwa że on chce żeby było zrobione w tym laboratorium które on poleca. Taka była zasada, przed każdym badaniem dostawałem dokładne zalecenie gdzie mam je zrobić.
    Nie muszę chyba wspominać że badania są drogie. To z wysyłaniem krwi kosztowało 500 złotych. Po otrzymaniu wyników przychodziłem na wizytę, lekarz patrzył na wyniki przez kilka minut, coś zanotował po czym wysyłał na kolejne badanie.

    Całość ciągnęła się miesiącami (!), a przypominam że choroba postępowała i czułem się coraz gorzej. Jak na ostatniej wizycie na której u niego byłem zapytałem wkurwiony dlaczego nie zlecił mi wszystkich badań naraz tylko odwlekał moment zlecenia leczenia, to odburknął coś niewyraźnie i powiedział coś w stylu że on bada objawy po kolei.

    Co by było gdybym się zdecydował na leczenie? Zakładając że przebrnąłbym już przez te wszystkie wizyty i zaczął brać antybiotyki, czekałoby mnie wielomiesięczne branie leków, leków przeciwgrzybiczych i suplementów oraz stosowanie specjalnej diety. Koszty całości? Nie wiem dokładnie, może tysiące a może dziesiątki tysięcy, zależy jak długo się kto leczy. Czas leczenia jest gęsto przeplatany wizytami (nie pamiętam jak często, ale z tego co pisał ten lekarz na forum to mniej więcej raz w miesiącu) i kontrolnymi badaniami. Przerwać leczenia oczywiście nie wolno, bo kto przerwie ten największy zbrodniarz wojenny i odrzuca szansę na pokonanie choroby.

    Ogólnie z perspektywy czasu zauważyłem tam bardzo dużo mechanizmów które powodują uwikłanie chorego w cały ten chory system. Zaczynając od indoktrynacji i budowania poczucia że wszyscy inni się mylą, poprzez podporządkowywanie życia chorego chorobie i leczeniu (specjalna dieta, góry drogich leków, ciągłe badania), aż po budowanie bariery przeciwko wyjściu z systemu. Stąd to moje porównanie do sekty które gdzieś we wpisie się pojawiło.

    Na koniec rozdziału o ILADS chciałbym dodać że być może nie wszyscy lekarze leczący tą metodą to pazerne na hajs coorvy i że być może tylko ja na takiego trafiłem. W końcu z całą pewnością to duża organizacja i ciężko im weryfikować praktyki każdego członka. Chciałem tylko uczulić na pewne kwestie które moim zdaniem są tutaj ważne, żeby nie dać się wkręcić w jakieś chore układy, tak jak ja się dałem.
    Nie chcę też teraz wdeptywać w ziemię tych którzy decydują się na ILADS - przewlekła borelioza jest na serio ciężką chorobą z której nie jest prosto wyjść i w związku z tym jestem w stanie uwierzyć w to, że standardowa terapia może nie dawać od razu spodziewanych efektów.

    ŚWIATEŁKO W TUNELU:
    No dobra, tak się rozpisałem nad tym co było złe i nieprzyjemne w mojej chorobie że pewnie się zastanawiacie jak w ogóle mi się udało to przeżyć xD

    No więc historia wyjścia z choroby okazała się być dużo mniej skomplikowana niż na początku myślałem. Jak już się otrząsnąłem z tego co mi zaserwowano w przychodni leczącej metodą ILADS to poszukałem kogoś kto mnie z tego wyleczy, nie robiąc ze mnie jednocześnie bankomatu z którego wyciąga hajs na willę na Kanarach.

    Zostałem skierowany do szpitala zakaźnego i trafiłem do lekarza który zajmował się głównie boreliozą. Ten szybko ale skutecznie wyłuszczyl mi na czym stoję. Żeby nie rozwlekać, to co powiedział można by było streścić w kilku punktach:
    - borelioza nie jest taka straszna jak ją malują. Jest ciężka dla pacjenta i nieleczona rozwala życie, ale da się z niej wyjść
    - nie jest wymagane branie antybiotyków przez 2 lata. Zazwyczaj przepisuje się na 28 dni, jeżeli to nie pomoże to bierze się pacjenta na oddział zakaźny gdzie ma podawane duże dawki antybiotyków dożylnie, póki się sytuacja nie poprawi
    - większość chorób które mogłyby towarzyszyć boreliozie leczy się i tak przy pomocy tych samych leków, więc jeżeli nie masz borelki tylko coś pokrewnego to i tak powinno się to udać wyleczyć
    - doktor cały-na-biało u którego się leczyłem jest szarlatanem który tworzy magiczną otoczkę wokół choroby. Okazało się że zakaźnik dobrze go kojarzy z opowieści pacjentów i zna jego metody
    - krętki boreliozy nie są otoczone cystami uniemożliwiającymi ich wykrycie, a przynajmniej nic o tym nie wiadomo współczesnej nauce. Nie jest też więc zasadne picie wyciągów z grejpfruta który miałby owe cysty rozbijać (w ogóle to lekarz parsknął śmiechem jak mu powiedziałem o tych pestkach)
    - krętki boreliozy nie są niemożliwe do zauważenia pod mikroskopem
    - laboratoria zajmujące się badaniami na boreliozę mają różne standardy wyznaczania czy ktoś jest zdrowy czy nie. Stwierdził że jest w stanie podać mi laboratoria w których wyjdzie mi że jestem zdrowy i te w których wyjdzie mi że jestem chory, nie wiem czy to prawda, ale to by trochę tłumaczyło dlaczego wyniki badań wychodziły mi raz dodatnie a raz ujemne
    - jako że jest problem z rzetelnością badań to on mi przepisze badanie u nich w szpitalu i jak zrobię to wtedy się zastanowimy co dalej (już nie pamiętam czy za to badanie płaciłem czy nie)

    Po kilku dniach miałem wyniki badań. Wyszedł wynik na granicy - ponad normę, ale bez jednoznacznie dodatniego wyniku. Zakaźnik powiedział że w takiej sytuacji po prostu będziemy leczyć na podstawie objawów. Jako że czułem się naprawdę beznadziejnie to od razu zapisał antybiotyk. Dostałem doksycyklinę na 28 dni z zaleceniem żeby po antybiotykoterapii zrobić ponownie badania i przyjść na wizytę kontrolną.

    WYJŚCIE Z CHOROBY:
    Zacząłem brać antybiotyk. Nie było żadnych fajerwerków - ot po prostu z czasem zaczynałem się czuć coraz lepiej. Zmęczenie przeszło, objawy zdecydowanie zelżały. Po 28 dniach czułem znaczącą poprawę samopoczucia i wreszcie zacząłem żyć jak człowiek a nie egzystować.

    Nie od razu było wszystko idealnie. Przez długi czas miałem jeszcze później kłopoty z koncentracją, trochę kłopotów z pamięcią. Z choroby wyszedłem z bagażem w postaci zaburzeń nerwicowo-depresyjnych. Nie wiem na ile jest to wina tego że układ nerwowy, w tym mózg, dostał po dupie. Być może była to kwestia tego że przez prawie dwa lata żyłem w ciągłym stresie, niepewności, poczuciu beznadziei, musząc się przymuszać do wszystkiego i praktycznie nie mając przyjemności z życia. Z tego też się już udało wyjść, nie bez pomocy oczywiście.

    I na koniec sprawa która być może jest tutaj najważniejsza:
    Z tego co wiem to jedynym wskaźnikiem który daje 100% pewności że się ma boreliozę jest rumień wędrujący. Nie występuje on jednak u każdego chorego. Różne są statystyki, spotkałem się zarówno z takimi które mówią że rumienia dostaje 80% jak i z takimi które mówią że ma go 20% pacjentów.
    Dobrze jest więc nie uznawać automatycznie że jak nie mieliśmy rumienia to nie mamy boreliozy. Oczywiście trzeba tutaj zdrowego rozsądku.

    PODSUMOWANIE:
    Nie napisałem wszystkiego co bym chciał bo wtedy już w ogóle nikt by tego nie przeczytał.

    Zaznaczam od razu że nie jestem lekarzem, jestem prostym kucem parającym się IT. Nie piszcie proszę do mnie z prośbą o zinterpretowanie Waszych objawów czy wyników badań bo się na tym nie znam ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Chciałem po prostu opisać moje doświadczenia licząc na to, że być może jeżeli ktoś kiedyś również znajdzie się w trudnej sytuacji to mu to pomoże pozbierać myśli, zaplanować działania, być może uchroni od wdepnięcia w jakieś szambo. Albo że jak ktoś zachoruje i mu będzie smutno na serduszku to że go trochę moja historia podniesie na duchu.

    Na wypadek gdyby było zainteresowanie wpisem to może siądę i napiszę jakieś TL;DR dla tych którzy są leniwymi bulwami ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Zdjęcie kleszcza nie moje, wstawiam dla atencji

    #borelioza #zdrowie #kleszcze #gruparatowaniapoziomu i trochę #feels

    pokaż spoiler "Fun" fact: miesiąc temu użarł mnie kleszcz, siedzę trochę osrany i czekam aż będzie czas żeby zrobić badanie
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    •  

      Mam podobny problem tylko wydaje się, że trochę bardziej złożony i niestety na razie bez happy endu. Mam takie same objawy od dawna - mgłę umysłową, problemy z koncentracją, drętwienie palców, dłoni, nóg, częsty ból gardła, ostatnio straszne lecą mi włosy z głowy, mam jakieś kłucia twarzy, mrowienia, stany lękowe, pieczenie głowy, ogromne zmęczenie, takie, że czasem nie jestem w stanie podnieść się z łóżka, zapominanie słów itd. Generalnie moje życie ostatnio to dramat.

      Dwa lata temu brałem doskycykline przez 7 dni na gardło i czułem się jakby ktoś mi stopniowo włączał mózg. Jak przestałem ją brać to wszystko wróciło. Powiedziałem o tym laryngologowi, ale zignorował temat. Po kilu miesiącach miałem wycięte migdałki i podaną amoksycylinę przez 2 tygodnie. Znowu wszystko ustało i miałem spokój na kilka miesięcy, a po kilku miesiącach wszystko zaczęło stopniowo wracać.

      Robiłem sobie różne badanie i wszystko mam w normie - morfologię, tomografię, wątrobę, nawet kiłę czy HIV. Jakiś czas temu wpadłem na informacje o borelioze i zrobiłem sobie na nią badania bo niby wszystko by się zgadzało. Elisa ujemna. WB w IGG jeden pasek dodatni i jeden wątpliwy czyli cały test ujemny.

      Objawy nie przechodziły, a wręcz z dnia na dzień było coraz gorzej. Stwierdziłem, że pójdę do internisty opowiem mu o wszystkim i poproszę o przepisane doksycykliny. Dała mi Unidox na 20 dni 2x1. Znowu wszystkie obajwy stopniowo zaczęły się cofać. Pamiętam, że jak zacząłem w tym czasie oglądać film to niemal się nie popłakałem ze szczęścia, że tak go oganiam i wszystko rozumiem. Zaczynałem czuć, że wracam do życia. Kiedy po 20 dniach odłożyłem doksycyklinę znowu wszystko wróciło. Niektóre objawy wróciły od razu, niektóre pojawiały się stopniowo. To było ponad miesiąc temu i czuję, że jest co raz gorzej.

      Dla mnie wszystko wskazuje na to, że mam to gówno, ale badania mam ujemne. Zakaźnik mi mówi, że nie mam boreliozy bo badania by ją wykazały, inni lekarze, że to nerwy itd. Nerwy i nagle wszystko magicznie przechodzi po doksycykline? Niektórzy twierdzą, że to placebo, ale w ciągu tych kilku lat jadłem inne antybiotyki jak Dalacin C czy Klacid po których nie miałem polepszenia, a było wręcz gorzej. Z tego co wiem antybiotykami wyboru na boreliozę jest Doksycyklina lub Amoksycylina. Poza tym 2 lata temu jak brałem pierwszy raz doksycyklinę, nawet nie wiedziałem tak naprawdę co to za antybiotyk i nie wiedziałem nic o boreliozie.

      Niestety moja historią zaczyna przypominać setki innych z for, które wolałbym unikać szerokim łukiem.

      Byłem u lekarza ILADS. Nie do końca mi się podobało wszystko o czym ona mi mówiła i oczywiście czuć, że dużo ich teorii jest naciągana. Zleciła mi jakieś badania KKI i stwierdziła, żebym je zrobił u Pana W. który jest guru ILADS w Polsce. Czytałem o tych badaniach i to nie jest oczywiście nic oficjalnego i ich skuteczność można poddawać w wątpliwość, ale ja w mojej sytuacji naprawdę nie wiem co mam robić. Dałbym sobie spokój z tą boreliozą gdybym nie miał takiej poprawy po doxy, a w tym wypadku wydaje mi się, że po prostu muszę drążyć ten temat. I teraz wygląda na to, że jestem staje się ofiarą systemu bo nikt oficjalnie nie będzie mnie leczył przez to, że oficjalne badania mam ujemne. Wychodzi więc na to, że jedynym wyjściem z sytuacji oddanie oddanie się w ręce ILADS.

      Zawsze z dużą niechęcią podchodziłem do alternatywnych nurtów medycznych, szczególnie tak kontrowersyjnych. Nie rozumiałem, ludzi którzy się na to decydują, a wychodzi na to, że stanę się jedną z nich.

      Serio, nie wiem co ja mam robić, ale jeżeli nie zrobię niczego to czuję, że zawali mi się życie zarówno zawodowe i prywatne bo tak się nie da funkcjonować.
      pokaż całość

      +: ego44
    •  

      @pila89: hej, mam kilka pytań, odblokujesz pv?

    • więcej komentarzy (241)

  •  

    Mirki, czy mi się wydaje czy #facebook się wyłożył?

  •  

    Weekendowy wypad w Tatry, polecam ten tryb życia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #tatry #gory

    źródło: 20170819_111651.jpg

  •  

    Chodzę z różowym po sklepach i ten kapeć to najlepsza rzecz którą dzisiaj widziałem.
    Gdyby nie to że był tylko uniwersalny kobiecy rozmiar to już by były moje. Chodziłbym w nich dumnie po Krakowskim Przedmieściu i obserwował zazdrosne spojrzenia.

    #ubierajsiezwykopem #whatever

    źródło: 20170812_202135.jpg

    +: C.....u, h........a +3 innych
  •  

    Mirki, przed Wami bieszczadzki kebab (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    Jest to tak zwany proziak - wyglądem trochę przypomina podpłomyk, ale ma inny skład (mąka, maślanka i soda). Akurat ten na zdjęciu jest nadziany buncem i czosnkiem niedźwiedzim. Polecam, jak ktoś będzie w Wetlinie to można sobie zjeść

    #streetfood #jedzzwykopem #bieszczady

    źródło: 20170730_185627.jpg

  •  

    Moje małe motoryzacyjne marzenie - VW T3 na #czarneblachy . Jak dla mnie kanciaki spokojnie zaliczają się już do klasyków.

    #volkswagen #motoryzacja

    pokaż spoiler Auto w bardzo dobrym stanie pod względem blachy, po remoncie albo zadbane. W komentarzu dupka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: 20170718_194537.jpg

    +: Czokolad, p......R +9 innych
  •  

    #czujedobrzeczlowiek
    Zaczepił mnie dzisiaj na mieście facet któremu zrobiło się słabo. Normalny człowiek, na oko 35 lat, zadbany, nie żaden pijak czy coś.

    Na wpół siedział a na wpół leżał na schodach przed dworcem kolejowym. Widać było że go trochę przerasta sytuacja i że zaraz zemdleje, słabym głosem prosił przechodzących ludzi żeby wezwali karetkę i chyba był mocno spanikowany.

    Tyle że miał pecha, bo jest anglikiem i nie mówi po polsku. No a wiadomo jakie jest podejście, jak kogoś nie rozumiem to mam prawo go olać xD

    Zatrzymałem się, wezwałem karetkę, posiedziałem z nim namawiając go żeby jednak nie mdlał i żeby się trzymał do przyjazdu ratowników. Prosił mnie o coś do picia więc kupiłem mu w kiosku butelkę wody i czekaliśmy na pomoc.

    W międzyczasie dał mi do telefonu swoją narzeczoną z którą rozmawiał jak akurat mu się słabo zrobiło i wytłumaczyłem jej co jest grane, że ogarniam sytuację, że jej facet słabnie i ledwo co mówi, ale nie jest źle i żeby się nie martwiła.

    I pierwszy raz w życiu spotkałem się z tym, żeby ktoś był tak wdzięczny za zwykłą, ludzką rzecz, myślałem że mnie ta kobieta przez telefon kanonizuje xD Gość podobno tam siedział kilka minut i prosił a wszyscy mieli go w dupie ( ͡° ʖ̯ ͡°) Metr od niego stał jakiś facet i jarał szluga, jawnie miał na niego wyjebane mimo że gość na migi nawet pokazywał że potrzebuje pomocy.

    Poczekałem z nim 25 minut na karetkę, powiedziałem jak wygląda sytuacja, przetłumaczyłem co było trzeba. Powiedziałem jego narzeczonej do którego szpitala go zabierają i jak go wzięli to poszedłem dalej.

    I mimo że sytuacja w sumie zwykła i nie ma w niej mojego bohaterstwa to naprawdę wdzięczność tego faceta i jego dziewczyny zrobiła mi dzień, to chyba najlepsza nagroda (ʘ‿ʘ)

    #999
    pokaż całość

  •  

    Ten trójkotletowy bydlak to chyba najlepsze co można dostać w sieciowych fast foodach (ʘ‿ʘ)

    pokaż spoiler Jadę do chirurga na usuwanie ósemek, następny posiłek pewnie dopiero w przyszłym tygodniu ( ͡° ʖ̯ ͡°) Trzeba się najeść na zapas


    #fastfood #jedzenie #burgerking

    źródło: 20170706_134903.jpg

  •  

    Mirki, przed Wami najdoskonalsza forma ziemniaka!

    pokaż spoiler Placki ziemniaczane z 1.5kg ziemniaków, wybacz mi Ojcze bo zgrzeszyłem (ʘ‿ʘ)


    #gotujzwykopem #plackiziemniaczane

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20170701_204119.jpg

    +: purrbea, f............m +5 innych
  •  

    O tym jak po raz pierwszy od dawna kupiłem książkę. I to wcale nie dlatego, że zamierzam ją przeczytać.

    Mój różowy niedawno brał udział w premierze książki. Nic niezwykłego, spotkanie w kawiarni, w międzyczasie można było kupić książkę i wziąć podpis/dedykację od autora. No i zadaniem mojej dziewczyny było siedzieć przy stoliku, sprzedawać książki, zbierać i księgować wpłaty, podsuwać książki do podpisu itd. Taka typowa praca dorywcza, znajomy znajomej szukał kogoś do pomocy na kilka godzin. Z autorem umówili się na wynagrodzenie za te 2-3 godziny pracy + jakaś kwota od każdej sprzedanej książki. Sam to zaproponował, różowa się zgodziła bo to w końcu uczciwy układ, zwłaszcza że pieniądze też były dobre.

    No i autor mocno się zdziwił, bo nastawił się na małą akcję promocyjną w gronie znajomych gdzie sprzeda kilka egzamplarzy, a na premierę przyszły tłumy ludzi. Spotkanie trwało zamiast 2 godziny, to prawie 5 i sprzedało się tak lekko licząc 20 razy więcej książek niż zakładał ( ͡º ͜ʖ͡º) W związku z tym różowemu wyszło wręcz irracjonalnie wysokie wynagrodzenie (jak za stosunkowo niewielką ilość czasu i wysiłku którą w to włożyła).

    Po spotkaniu dziewczyna przyszła do autora i powiedziała mu ile książek się sprzedało. Jak przeliczył sobie ile w związku z tym wynosi jej prowizja, to zorientował się że nie zrobił na tym interesu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie mieli spisanej umowy, więc gdybyśmy mieli do czynienia z typowym #januszebiznesu to pewnie by dał różowej 300 zł i powiedział że sorry, ale przecież nie zapłaci jej więcej za 5 godzin łatwej pracy, wiesz jak jest hehe. Dużo pracowałem w różnych dorywczych pracach no i niestety tak czasami bywa.

    A tu pozytywne zaskoczenie, okazało się że autor podszedł do tego z klasą i uczciwie. Wypłacił jej całą kwotę, co do złotówki, mimo że mocno dołożył do tego interesu. Aż się wzruszyłem bo rzadko się spotyka kogoś kto ma takie pokłady rigczu (。◕‿‿◕。)

    Tym sposobem idzie do mnie pocztą pierwsza od bardzo dawna książka. Nie wiem czy ją przeczytam, bo tematyka mnie nie interesuje, ale chciałem chociaż w taki symboliczny sposób docenić autora za uczciwe podejście do ludzi. Rzadko spotykane zjawisko w dzisiejszych czasach.

    #czujedobrzeczlowiek #pracbaza #coolstory

    pokaż spoiler Trochę mnie przeraża fakt że jest dla mnie czymś niezwykłym dotrzymywanie umów xDDD
    pokaż całość

    +: T.....r, jabl +7 innych
    •  

      @Heart: no dobra, ale nadal nie ma tutaj nic niesamowitego. Załóżmy, że zarabiał (po odciągnięciu prowizji) 2 zł na książce i płacił 30 zł za godzinę siedzenia (spotkanie trwa 5h). Gdyby sprzedał ich 10 to zarobiłby, a właściwie straciłby 130zł. Gdyby sprzedał ich 100 to byłby 50 zł do przodu. Nadal nie kumam gdzie tutaj coś niesamowitego.

    •  

      @pyrawlkp: czy niesamowitego to nie wiem, chodzi o to że jak płacisz komuś np 5zł od książki a sam zarabiasz na tym 1zł to zarabiając 200 zł i będąc autorem oddajesz 1000 zł komuś kto je tylko sprzedaje - jak się jest januszem biznesu to kusi żeby nie dotrzymać umowy, on dotrzymał

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #matematyka #robotyka #polibuda
    Mirki, mam matematyczny/robotyczny problem.
    Potrzebuję wyznaczyć punkty osobliwe w manipulatorze o 4 stopniach swobody. Wyznaczyłem sobie jakobian (macierz). Do tej pory zawsze robiłem tak, że liczyłem wyznacznik jakobianu, przyrównywałem do zera i miałem równanie z którego wyciągałem punkty osobliwe.
    Teraz nie mogę tak zrobić, bo przy 4 stopniach swobody macierz Jacobiego przestaje być kwadratowa. Jest jakiś sposób na policzenie wyznacznika tej macierzy? I czy będzie można później zastosować ją do wyznaczenia punktów osobliwych?

    pokaż spoiler Na studiach miałem tylko manipulatory o 3 stopniach swobody i one się ładnie liczyły. Nie dla psa manipulatory wzięte z życia, dla pana to ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Klasyczne #czarneblachy , rodzice mieli takiego jak byłem mały (nawet w takim kolorze), ale biedną wersję bo na zwykłych stalowych felgach

    źródło: 20170606_171134.jpg

    +: o...............y, KiciurA +5 innych

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Heart

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.