•  

    Sokoła Maltańskiego warto przeczytać między innymi z powodu ekranizacji z 1941 roku z Bogartem w roli głównej, która stała się wzorcowym filmem noir dla późniejszych twórców. Gatunek ten zawiera w sobie wszystko, co kojarzymy z typową powieścią kryminalną: detektywa w długim płaszczu, który przemierzając ponure uliczki wielkiego miasta stara się rozwikłać zawiłą intrygę, motyw femme fatale oraz brak wyraźnego podziału na dobro i zło. I choć stylistka takich dzieł w dużej mierze czerpała z ekspresjonizmu niemieckiego, to sam pomysł na historię i jej poprowadzenie jest mocno osadzony w założeniach, zgodnie z którymi Hammett zbudował swoją powieść. Mamy więc do czynienia z książką, która zdefiniowała bardzo płodny i szeroko znany gatunek filmowy – to robi wrażenie. Oczywiście, motywy tam zawarte zyskały na popularności dlatego, że stanowiły odzwierciedlenie ówczesnych nastrojów amerykańskiego społeczeństwa. Cytując Wikipedię:

    Powstanie czarnego kina związane było z atmosferą pesymizmu i niepewności, jaka zapanowała w Stanach Zjednoczonych po II wojnie światowej, a także ze zmianami w amerykańskiej obyczajowości i tożsamości, jakie dokonywały się za sprawą gwałtownej industrializacji i urbanizacji kraju oraz pojawiania się społeczeństwa masowego i konsumpcyjnego. Z kolei charakterystyczna dla gatunku postać kobiety fatalnej, niszczącej mężczyzn stanowi wyraz nasilającego się w Ameryce po wojnie mizoginizmu, wynikającego z postępującej emancypacji kobiet, które uzyskały w tamtym okresie większą niezależność ekonomiczną i obyczajową.

    Ktoś z Was oglądał albo czytał Sokoła maltańskiego? Jak wrażenia?

    Moją recenzję Sokoła Maltańskiego znajdziecie tutaj.

    #modernlibrarychallenge - mój tag, gdzie wrzucam informacje o nowym wpisie na blogu: recenzje 100 najlepszych książek anglojęzycznych XX wieku według wydawnictwa ModernLibrary
    #ciekawostki #ksiazki #gruparatowaniapoziomu #film
    pokaż całość

    źródło: i1.wp.com

  •  

    Parę lat temu byłem w Oslo i choć miasto nie spodobało mi się za bardzo (trochę za mało starych budowli, których najczęściej szukam), to Park Vigelanda z pewnością utkwił mi w pamięci. Ponad dwieście rzeźb postaci w różnym wieku zachwyca dynamizmem, moją uwagę szczególnie zaś przykuły te, które przedstawiały dzieci w pozach tak odmiennych od tych, jakie zwykle spotykamy w sztuce. Zamiast beztroskich, niewinnych cherubinów widzimy tu zaciśnięte pięści i twarze wykrzywione złością. Do dziś trwają spory na temat tego, co artysta miał właściwie na myśli tworząc swoje dzieła, ja jednak na zawsze zapamiętam je jako przypomnienie, że w każdym z nas czai się trochę zła, nawet jeśli mamy za mało lat, by zdawać sobie z tego sprawę. Jest to także jeden z tematów poruszanych we Władcy much Williama Goldinga, którego recenzję niedawno napisałem. Możecie ją znaleźć na blogu. Tutaj.

    Ktoś z Was był może w tym parku albo czytał Władcę Much? Jak wrażenia?

    #modernlibrarychallenge - mój tag, gdzie wrzucam informacje o nowym wpisie na blogu: recenzje 100 najlepszych książek anglojęzycznych XX wieku według wydawnictwa ModernLibrary
    #ciekawostki #ksiazki #gruparatowaniapoziomu #podroze
    pokaż całość

    źródło: i1.wp.com

  •  

    Ok, dotąd myślałem, że to coś zupełnie normalnego, ale mój zszokowany znajomy z pracy powiedział, że warto byłoby się tym z Wami podzielić. #truestory

    Kiedy miałem jakieś 10 lat mieliśmy w mieszkaniu królika domowego. Był wspaniały, puchaty i przyjazny. Zrywaliśmy mu z siostrą trawę, wypuszczaliśmy go, by pobiegał sobie po trawniku. Zwierzak doskonały.

    Ale z czasem zaczął sprawiać sporo problemów. Rodzice mówili, że królik za dużo hałasuje, trzeba mu często zmieniać wiórki w klatce. Nikomu się już nie chciało chodzić po trawę. Więc co zrobiliśmy z królikiem? Zjedliśmy go.

    Moi rodzice pochodzą ze wsi, oboje bardzo praktycznie podchodzą do życia. Uznali, że skoro zwierzątko nie daje już frajdy jako pieszczoch, to trzeba go wykorzystać w inny sposób. Tata walnął go w głowę kamieniem, mama zrobiła rosół (zupę królewską?). Nie ruszyło mnie to zbytnio, smakował jak nieco mniej dobry kurczak. Siostra trochę płakała, jeśli dobrze pamiętam.

    I pytanie do Was, czy to było aż takie chore? A, bym zapomniał: województwo podlaskie.

    #kiciochpyta i chyba trochę #smiesznypiesek #podlasie I dla niektórych #heheszki #patologiazewsi
    pokaż całość

  •  

    Na pewno wielu z Was słyszało o książce Paragraf 22. Tytułowy paragraf to zasada, zgodnie z którą zwolenienie z wojska może uzyskać tylko osoba chora psychicznie, jeśli osobiście zgłosi się z tym do szpitala. Ale jeśli to zrobi, oznaczać to będzie, że troszczy się o własne bezpieczeństwo i przejawia zdrowy rozsądek, co udowadnia, że wariatem wcale nie jest. Więc ma zostać na wojnie.

    Ale paragraf 22 to coś znacznie więcej: symbolizuje on każdy sprzeczny absurd procedur i biurokracji, niepisany, a przez to niedający się wprost obalić kod, który formuje społeczeństwo i jego reguły. W samej książce przywoływany jest jeszcze w wielu innych kontekstach. Nota bene, czy paragraf to na pewno najlepsze tłumaczenie słowa catch? Haczyk albo kruczek byłby bardziej wymowny, paragraf mylnie sugeruje, że chodzi o jakąś oficjalną, spisaną zasadę.

    Niejako domyśłnie przyjmuje się, że książka to satyra na wojsko amerykańskie w czasie drugiej wojny światowej. Autor, Heller, sam był pilotem w czasie drugiej wojny światowej, ale, jak twierdził, nie miał nigdy nad sobą złego oficera. Jego krytyka była raczej skierowana wobec otoczki towarzyszącej wojnie w Korei w latach pięćdziesiątych i szalejącego wtedy w Stanach makkartyzmu.

    Nastroje Amerykanów podczas zimnej wojny nie były definiowane jedynie przez ciągłe zagrożenie jawną wojną z Sowietami: powszechnie obawiano się także piątej kolumny, wroga wewnętrznego, zakamuflowanych działaczy komunistycznych i szpiegów obcych mocarstw, które chciały zniszczyć Amerykański Sen. Kilka lat po zakończeniu drugiej wojny światowej, senator Raymond McCarthy stanął na czele specjalnej podkomisji, mającej na celu wyeliminowanie z życia publicznego nielojalnych pracowników administracji, a z czasem także naukowców, nauczycieli czy aktorów. Jak łatwo się domyślić, sprawy szybko wymknęły się spod kontroli: członkowie komisji zaczęli wykorzystywać swoją władzę w celu pozbycia się niewygodnych dla siebie figur, polityka z przeciwnego obozu albo właściciela fabryki stanowiącej konkurencję dla zaprzyjaźnionego biznesmena. Dopiero opisanie sprawy przez media poskutkowało ograniczeniem jej uprawnień. Aluzji do tych czasów nie brakuje w Paragrafie. Przysięgi wierności, wprowadzone na pewien czas na terenie bazy lotniczej, to nawiązanie do podobnych praktyk wymuszanych w Ameryce w czasach makkartyzmu.

    Moją pełną recenzję książki Paragraf 22 znajdziecie na blogu. Tutaj.

    #modernlibrarychallenge - mój tag, gdzie wrzucam informacje o nowym wpisie na blogu: recenzje 100 najlepszych książek anglojęzycznych według wydawnictwa ModernLibrary
    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #ksiazki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: i2.wp.com

    •  

      Jego specjalnością była lucerna i żył z tego, że jej nie uprawiał. Rząd płacił mu dobrze za każdy korzec lucerny, którego nie zebrał. Im więcej lucerny nie uprawiał, tym więcej pieniędzy dostawał od rządu i za każdy nie zarobiony grosz kupował ziemię, aby zwiększyć ilość nie uprawianej lucerny. Ojciec majora Majora pracował bez wytchnienia nad nieuprawianiem lucerny. Długie zimowe wieczory spędzał w domu nie naprawiając uprzęży i codziennie skoro południe zrywał się z łóżka, aby dopilnować, czy nic nie zostało zrobione. Mądrze inwestując stał się wkrótce najpoważniejszym nieproducentem lucerny w okolicy. Sąsiedzi przychodzili do niego po radę w najróżniejszych sprawach, gdyż dorobił się sporej fortuny, co było dowodem mądrości.
      – Jako posiejecie, tako będziecie zbierać – radził niezmiennie, na co sąsiedzi niezmiennie odpowiadali „Amen”.
      pokaż całość

    •  

      @mrjetro: Brzmi trochę jak aluzja do Nowego Ładu i podobnych praktyk, gdy po raz pierwszy w historii rząd amerykański płacił rolnikom za to, by nie zbierali plonów (by kontrolować ceny).

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Plusujcie Fafika, nikt nigdy nie plusuje Fafika. Jego rasa, Staffordshire Bull Terrier, jest zakazana w większości krajów świata.

    #ciekawostki #smiesznypiesek #smiesznekotki #heheszki

  •  

    Ja pierdolę, siedzę biurko w biurko z ziomkiem, który wrócił z tygodnia urlopu w Grecji. Opalił się jak pojebany i teraz cały dzień zdrapuje sobie kawałki skóry z pleców i pokazuje mi największe "skwarki". Zabijcie mnie.

    #pracbaza #zalesie #patologiazewsi #korposwiat

  •  

    #danielmagical kurde niech ktos stresci co sie odjebalo z lordozą xd

    +: Cronox
  •  

    Kolejna recenzja, tym razem książka dość mocno znana: Wielki Gatsby, kojarzony zwłaszcza dzięki niedawnej ekranizacji z DiCaprio. Powieść stanowi ciekawy obraz tzw. roaring twenties, głośnej epoki jazzu, prosperity i automobili w Ameryce. Była bardzo popularna wśród amerykańskiej żołnierzy podczas II WŚ.

    Wiele osób porównuje książkę z naszą polską Lalką.

    Czytaliście może? Jak wrażenia?

    #modernlibrarychallenge - mój tag, gdzie wrzucam informacje o nowym wpisie na blogu: recenzje 100 najlepszych książek anglojęzycznych według wydawnictwa ModernLibrary
    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #ksiazki
    pokaż całość

    •  

      @Herostrates94: Czytane, porównanie do Lalki nieco na wyrost - inne czasy i inne znaczenie całej opowieści. Warto porównać sobie z powieściami ówczesnych rówieśników Scotta: jego kumpla od wina Hemingwaya oraz Williama Faulknera (np. Suchy Wrzesień czy Żołnierska zapłata). Wtedy będzie można odczuć dość wierny obraz ówczesnej Ameryki.

    •  

      @Ten_od_Hanki: Moim zdaniem czasy (czy bardziej "moment historyczny" -> gwałtowna industrializacja i narodziny nowych fortun, Old Money i nowi przedsiębiorcy) i problematyka (pozorna mobilność społeczna: nawet odnoszący sukcesy przedsiębiorca ma problem z dostaniem się do wyższych sfer, jeśli wyrósł z biedy, niechęć arystokracji do nowobogackich).

      Nie wiedziałem, że się z Hemingwayem znali. Nie przepadam za jego twórczością, ale na pewno był wielkim pisarzem. Jednak nie jestem pewien, czy tematy, które sobie upodobał (polowania, corrida, paryska bohema) pozwalają czytelnikowi wczuć się w tamtejsze amerykańskie życie. Na pewno pozwalają wczuć się w to, jak wyglądała ówczesna amerykańska twórczość.

      Z Faulknerem pełna zgoda. Tych dwóch książek nie znam, ale jego inne utwory (Wściekłość i Wrzask, Absalonie, Absalonie, Kiedy umieram) stanowią ciekawe uzupełnienie na temat tego, jak wtedy wyglądało Amerykańskie Południe.
      pokaż całość

  •  

    Wszyscy kojarzymy historie o rywalizujących ze sobą wywiadach KGB i CIA w czasie zimnej wojny, ale w literaturze jest też podobny motyw dotyczący wydarzeń dużo wcześniejszych. Chodzi o Wielką Grę, zmagania rosyjskiego i brytyjskiego wywiadu na terenie Indii, Afganistanu i sąsiednich państw. Imperium Brytyjskie, zaniepokojone możliwością inwazji Carstwa Rosyjskiego na Indie, robiło co mogło, by temu zapobiec, nie uciekając się przy tym do otwartego konfliktu.

    Dzisiaj historycy są zgodni, że rywalizacja dwóch mocarstw toczyła się głównie na polu dyplomatycznym, a nie przy pomocy siatek szpiegowskich, ale wielu twórców podchwyciło temat. Największym propagatorem jest Kipling (autor m.in. Księgi Dżungli), który w powieści Kim opisał historię chłopca, który uwikłał się w działania brytyjskiego wywiadu, sprytnie zakamuflowanego jako towarzystwo etnograficzne w Indiach. Recenzję tej książki znajdziecie na moim blogu.

    #modernlibrarychallenge - mój tag, gdzie wrzucam informacje o nowym wpisie na blogu: recenzje 100 najlepszych książek anglojęzycznych według wydawnictwa ModernLibrary
    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #ksiazki
    pokaż całość

  •  

    #mecz gdzie w tv bedzie do obejrzenia mecz o 15?

    +: Cronox
  •  

    Na przełomie XIX i XX zachodnia Kanada przeżywała bardzo burzliwy okres. Gorączka złota panująca w prowincji Jukon, dotychczas prawie niezamieszkanej, ściągała dziesiątki tysięcy ludzi szukających szczęścia, nie tylko poszukiwaczy kruszcu, ale też tych, którzy postanowili dorobić się na świadczonym im usługach: fryzjerów, krawców, kucharzy, z czasem też redaktorów lokalnych gazet czy prostytutki. Drobne osady w rok zamieniały się w kilkunastotysięczne miasta, jeśli tylko w okolicy odkryto bogate złoża. Jednak surowy północny klimat i strome zbocza czyniły tradycyjny, konny transport towarów bardzo kłopotliwym: zwierzęta utykały w śniegu i wymagały sporo paszy, której ilość była ograniczona. Z tego powodu zdecydowano się na wykorzystanie psich zaprzęgów i choć silne, wytrwałe czworonogi świetnie się sprawdziły, to kosztowały też niemałe pieniądze. Prędko więc pojawili się ludzie, którzy woleli zdobyć zwierzęta metodą szybszą od żmudnej hodowli - po prostu je kradli, by potem sprzedać poszukiwaczom złota.

    Swego czasu napisano dość klimatyczną książkę przygodową dziejącą się w tamtych czasie: Zew krwi. Jeśli ktoś lubi klimaty w stylu Przygód Tomka Sawyera, to może mu się spodobać. Niżej moja recenzja powieści:
    https://lektury-herostratesa.com/2018/06/12/zew-krwi-w-zasadzie-niegrozna/

    Niżej kolejka poszukiwaczy wspinających się na przełęcz Chilkoot. Jak widzicie, warunki trochę różniły się od tych, które zwykle kojarzymy z poszukiwaniem złota: zamiast wypłukiwania samorodków z wody w palącym słońcu, mamy strome zbocza i śnieżyce.

    #modernlibrarychallenge - tag o moim blogu, gdzie umieszczam recenzje z listy 100 najlepszych książek anglojęzycznych XX wieku
    #ksiazki #historia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

  •  

    Kłamstwo zdąży dwa razy obiec świat, nim prawda włoży buty.

    Tak tez niestety jest w przypadku chińskiego Social Credit System, systemu oceny wiarygodności obywateli, będącego ostatnio częstym tematem dyskusji w Sieci:

    "Niepokorni nie mogą nawet jeździć pociągiem. Pierwsze ofiary chińskiego systemu oceny obywateli"
    http://next.gazeta.pl/next/7,156830,23474436,niepokorni-nie-moga-nawet-jezdzic-pociagiem-pierwsze-ofiary.html

    "Wzbudzający kontrowersje System Zaufania Społecznego zmieni każdego obywatela Państwa Środka w pionek w jakiejś koszmarnej grze. "
    https://www.chip.pl/2018/03/jak-chiny-oceniaja-obywateli/

    Nie chcąc być gorszy, napisałem własny artykuł:
    "Social Credit System w Chinach – Orwell na żywo czy kaczka dziennikarska?"
    https://lektury-herostratesa.com/2018/05/25/rok-1984-i-social-credit-system-w-chinach-orwell-na-zywo-czy-kaczka-dziennikarska/

    Myślę, że udało mi się tam dowieść, że wiele portali mocno rozdmuchało całą sprawę. Ale mój wpis jest dosc długi i z samego założenia – mało sensacyjny („To jednak NIE jest koniec świata!”). Zostawiam go więc dociekliwym czytelnikom, a niżej przygotowałem dla Was krótkie komendium wiedzy, jaka jest Wam potrzebna, by skutecznie obronić się przed byciem zmanipulowanym w tym temacie. Zapraszam do plusowania, może uda nam się trochę rozjaśnić dyskusję.

    [Pytanie] Podobno ma w Chinach powstać system, który ma oceniać obywateli pod kątem ich przywiązania do władzy! Czy dobrze rozumiem?
    [Odpowiedź] Kojarzysz Biuro Informacji Kredytowej albo amerykańskie FICO? W Chinach dalej nie mają systemu, który badałby zdolność kredytową mieszkańców. Władze uznały to za czynnik hamujący gospodarkę, w kraju roi się od oszustów, których uczciwości nie da się zweryfikować - stąd pomysł na Social Credit System. Brakuje przesłanek, by przy obliczaniu ratingu miały być brane pod uwagę poglądy polityczne obywateli.

    [Pytanie] Często czytam, że istnieje już system w Chinach, który ocenia obywateli na podstawie ich zakupów, tego czy grają w gry i ilu mają znajomych w mediach społecznościowych. Czy to prawda?
    [Odpowiedź] Robi to Sesame Credit System, który jest czymś w rodzaju programu lojalnościowego na sterydach dla prywatnej, dobrowolnej aplikacji Alipay (taki chiński PayPal). Choć do jego zbudowania zachęcał rząd (chcąc uczyć się na cudzych błędach), ostatecznie władze cofnęły swoje błogosławieństwo, uznając system oparty na komercyjnych danych za mało wiarygodny (obawiają się jednak, że będzie on stanowić konkurencję dla oficjalnego rozwiązania!). Prywatny Sesame Credit System i państwowa idea Chinese Credit System to teraz dwa odrębne byty, mylnie utożsamiane ze sobą przez dziennikarzy albo z niewiedzy, albo wyrachowanej chęci przykucia uwagi Internauty.

    [Pytanie] Słyszałem, że milionom ludzi zakazano latać samolotem z powodu ich nieprawomyślnych poglądów! To prawda?
    [Odpowiedź] Nie jest potwierdzone, jakie były kryteria zakazu, ale nieszukające sensacji źródła są raczej zgodne, że chodziło o dłużników niespłacających swoich zobowiązań kredytowych. W ten sposób chciano uniemożliwić im rozpłynięcie się w miliardowym tłumie, co dotąd zdarzało się bez przerwy.

    [Pytanie] Dobra, dobra, ale w Chinach i tak jest terror. Zamyka się tam opozycjonistów, zabija dziennikarzy. Chyba nie zaprzeczysz?
    [Odpowiedź] Oczywiście, że nie. Nie jestem fanem chińskiego rządu. Ale to nie zmienia tego, że Social Credit System nie jest dystopijnym koszmarem, którym straszą zachodnie media. W dużej części dlatego, że władze uznały takie rozwiązanie za nieefektywne - ale fakt pozostaje faktem.

    Jesteście panami swoich klawiatur, bede jednak wdzieczny za powstrzymanie sie od komentarzy w stylu "uuu, zupełnie jak Orłel", "a nie, bo Nowy Wspaniały Świat", "a widzieliście taki serial Blek Miror?". Za dużo tego widziałem przez ostatni miesiąc.

    #chiny #polityka #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ksiazki #modernlibrarychallenge
    pokaż całość

  •  

    Dziś świat jest stabilny. Ludzie są szczęśliwi; otrzymują wszystko, czego zapragną, a nigdy nie pragną czegoś, czego nie mogą otrzymać. Są zamożni, bezpieczni, zawsze zdrowi; nie boją się śmierci; żyją w stanie błogiej niewiedzy o namiętnościach i starości; nie prześladują ich matki i ojcowie; nie mają żon, dzieci, kochanków ani kochanek, budzących silne uczucia; są tak uwarunkowani, że praktycznie nie są w stanie postępować inaczej, niż powinni. A jeśli coś nie gra, pozostaje soma, którą pan, panie Dzikus, wyrzuca przez okno w imię wolności. Wolności! – Roześmiał się. – Oczekiwać od delt rozumienia, co to jest wolność!

    Przy lekturze książki Nowy Wspaniały Świat zawsze się zastanawiam: co właściwie jest złego w opisywanym tam świecie? Wojny, głód i choroby ustały. Dalej istnieje hierarchia, ale ci znajdujący się na jej dole są genetycznie zaprojektowani tak, by im to nie przeszkadzało, ba, czerpią radość z tego, kim są. Błogosławionej somy starcza dla każdego, panuje radosna konsumpcja i swoboda obyczajowa. Nieliczni wizjonerzy trafiają na zsyłkę, ale co z tego? Nowe idee, książki czy wynalazki zniszczyłyby tylko dotychczasową harmonię, zbudowaną z takim trudem. To wcale nie brzmi jak antyutopia, wprost przeciwnie.

    Jeśli naszym celem jest powszechna szczęśliwość i bezpieczeństwo, to wolność jednostki wydaje się chwilowym, nieudanym eksperymentem, który stanowi przeszkodę w jego osiągnięciu.

    W swojej recenzji tej książki staram się jakoś rozgryźć ten temat, powołując się na filozofię oświecenia. Jak pisze John Stuart Mill, charakter pojedynczego człowieka i ludzi jako ogółu kształtuje się w momencie podejmowania trudnych wyborów. Prawo do własnych decyzji, dobrych lub złych, to naturalna konsekwencja bycia wolnym człowiekiem. Wolność to jedyna (choć wyboista) droga ku temu, byśmy rozwijali się jako gatunek i kiedyś sięgnęli gwiazd – zgodzić się na utopię Huxleya byłoby tym samym co przyznać, że nasze istnienie nie ma większego sensu i możemy się już zatrzymać jako ludzkość.

    A Wy, wolelibyśmy takie bezpieczeństwo od wolności?

    #modernlibrarychallenge Mój autorski tag: prowadzę bloga, gdzie recenzuję książki z listy "100 najlepszych książek anglojęzycznych XX wieku", ułożonej przez Modern Library
    #ksiazki #filozofia #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: thehelios.news

    +: C.........s, Hornic +48 innych
  •  

    Nowa recenzja na blogu, "Świat zabawy", zapraszam.

    Link

    Będzie trochę o amerykańskich wyższych sferach, specyficznej grupie, która czuła, że ma prawo patrzeć z wyższością na Rockefellera czy innych najbogatszych ludzi w kraju, bo rodzice tych nuworyszów handlowali guzikami, a przodkowie arystokratów pławili się w bogactwie od dziesięciu pokoleń. Snobizm Old Money.

    Na blogu umieszczam kolejne recenzje 100 najlepszych książek anglojęzycznych według wydawnictwa Modern Library.
    #modernlibrarychallenge #ksiazki #historia
    pokaż całość

  •  

    Wiecie, że na przełomie XIX i XX wieku jedną z najlepszych rzeczy, jaką mógł usłyszeć wydawca w Ameryce, było to, że jego książka... została zakazana w Bostonie?

    Boston został założony przez konserwatywnych Purytan, a potem często emigrowali do niego katoliccy Irlandczycy, którzy także nie byli specjalnie liberalni światopoglądowo. Miasto szybko stało się ważnym ośrodkiem kulturowym (Harvard), a jego mieszkańcy słynęli z bardzo rygorystycznego podejścia do seksualności i przemocy w książkach i potem filmach. Nierzadko zwyczajnie zakazywano rozpowszechniania takich treści. Taki lost spotkał np. kryminał "Listonosz zawsze dzwoni dwa razy", śmiałą historię morderstwa pisaną z perspektywy sprawcy. Właśnie napisałem recenzję tej książki, możecie ją znaleźć tutaj.

    Co ciekawe, wielu wydawcom ten zakaz wcale nie przekazał. Banned in Boston szybko stało się synonimem książki śmiałej i kontrowersyjnej, nierzadko z pikantnymi fragmentami. Bardziej liberalni czytelnicy wiedzieli, że książki zakazane w Bostonie to lektura wręcz idealna dla nich. I tak informacja o zakazie szybko stała się darmową reklamą dla wydawcy.

    Co ciekawe, jednym z największych moralnych krzyżowców Bostonu był człowiek imieniem Comstock, polityk i inspektor United States Postal Service. Kawał sukinsyna, który z przyjemnością palił książki i prasy drukarskie, a promującym obrazoburcze treści ludziom z uciechą niszczył życie. Chwalił się, że doprowadził do 4 000 aresztowań i 15 samobójstw (m.in. osób piszących na temat seksualności - coś w rodzaju naszej Michaliny Wisłockiej - czy popierających prawo do aborcji). Inspirowaną jego osobą postać znajdziemy w grze Bioshock: Infinity. Tak nazywa się główny antagonista serii. Sama Columbia ze swoją purytańską moralnością i neoklasycyzmem bardzo Boston przypomina.

    Autorski tag: #modernlibrarychallenge Blog gdzie recenzuję 100 najlepszych książek XX wieku według wydawnictwa Modern Library
    #gruparatowaniapoziomu #historia #ciekawostki #ksiazki #gry
    pokaż całość

    źródło: digiseller.ru

  •  

    Muszę to z siebie wyrzucić, no. Ale najpierw reklama. Niedawno napisałem nowy post na blogu, recenzja książki Wściekłość i Wrzask autorstwa Faulknera. Moja ulubiona książka, dzieje się na Amerykańskim Południu. Tutaj link. I stąd zacząłem trochę myśleć o tym i owym.

    W internetowych dyskusjach poświęconych wojnie secesyjnej często słyszy się głosy rewizjonistów (dość protekcjonalne głosy, zaznaczam), którzy twierdzą, że powodem jej wybuchu wcale nie była kwestia niewolnictwo, tylko spór na temat praw stanowych. Temat abolicjonizmu został podchwycony przez Lincolna z pragmatycznych przyczyn, a samym Konfederatom chodziło po prostu o wolność do samostanowienia o sobie.

    Zawsze jak to czytam, zastanawiam się: czy ci historyczni hipsterzy w ogóle zadali sobie trud przeczytania, co na ten temat mieli do powiedzenia sami Południowcy w momencie wystąpienia z Unii?

    Deklaracje secesji poszczególnych stanów Południa
    From Georgia's Declaration of Secession:

    The people of Georgia having dissolved their political connection with the Government of the United States of America, present to their confederates and the world the causes which have led to the separation. For the last ten years we have had numerous and serious causes of complaint against our non-slaveholding confederate States with reference to the subject of African slavery. They have endeavored to weaken our security, to disturb our domestic peace and tranquility, and persistently refused to comply with their express constitutional obligations to us in reference to that property

    From Virginia's Ordinances of Secession:

    The Federal Government having perverted said powers not only to the injury of the people of Virginia, but to the oppression of the Southern slave-holding States

    From Mississippi's Declaration of Secession:

    Our position is thoroughly identified with the institution of slavery - the greatest material interest of the world.
    That's the second sentence of the entire thing. It continues discussing slavery at length; practically the whole document is concerned with it.


    From Texas's Declaration of Secession:

    WHEREAS, The recent developments in Federal affairs make it evident that the power of the Federal Government is sought to be made a weapon with which to strike down the interests and property of the people of Texas, and her sister slave-holding States ...
    She was received as a commonwealth holding, maintaining and protecting the institution known as negro slavery - the servitude of the African to the white race within her limits - a relation that had existed from the first settlement of her wilderness by the white race, and which her people intended should exist in all future time. Her institutions and geographical position established the strongest ties between her and other slaveholding States of the confederacy.


    Odsyłacze do konkretnych źródeł znajdziecie tutaj:
    https://www.reddit.com/r/AskHistorians/comments/3uhk9q/why_is_there_such_a_controversy_about_what_the/

    Warto też wspomnieć o tzw. Cornerstone Speech, mowie wygłoszonej przez wiceprezydenta Konfederacji, Alexandra Stephensa:

    Our new government is founded upon exactly [this] idea; its foundations are laid, its cornerstone rests upon the great truth, that the negro is not equal to the white man; that slavery -- subordination to the superior race -- is his natural and normal condition. This, our new government, is the first, in the history of the world, based upon this great physical, philosophical, and moral truth.

    Nasz nowy rząd zakładamy w oparciu o dokładnie tę ideę; jego fundamentem, jego kamieniem węgielnym jest wielka prawda, zgodnie z którą negr nie jest równy białemu człowiekowi; że niewolnictwo – poddaństwo wobec lepszej rasy – jest jego naturalną i normalną formą bytowania. Nasz rząd jest pierwszym w historii świata, który bazuje na tej wielkiej fizycznej, filozoficznej i moralnej prawdzie.

    Z Konstytucji Konfederacji:

    No bill of attainder, ex post facto law, or law denying or impairing the right of property in negro slaves shall be passed.

    Walcząca o prawa stanowe Konfederacja… zakazuje poszczególnym stanom znieść niewolnictwo, tym samym pod tym względem czyniąc je mniej wolnymi, niż wtedy, gdy były w Unii.

    Jeśli chodzi o samego Lincolna. To prawda, nie zdecydował się na wojnę z Konfederacją ze względu na niewolników: chciał zachować jedność Unii, a tę sprawę z czasem zaczął postrzegać jako środek, który pozwoli mu osiągnąć ten cel (choć z jego korespondencji wynika, że prywatnie był przeciwny niewolnictwu). Tak więc całą prawdą będzie powiedzenie, że Konfederacji wystąpili z unii z powodu niewolnictwa, a wojna jako konsekwencja owego wystąpienia – czyli dalej u podstaw wojny leży niewolnictwo.

    W Internecie widziałem sporo innych argumentów apologetów Konfederacji, kwestie celne (często przytaczany Tariff of Abominations), różnice kulturowe, prawo do stanowienia o sobie (prawa stanowe). Tylko ostatecznie wszystkie te różnice wynikały z niewolnictwa, ono definiowało ekonomię Południa, jej rolniczy charakter, brak automatyzacji (przemysłu), jej rycerskich plantatorów i damy na prowincji. Powodem konfliktu było to, że część stanów praktykowała niewolnictwo, co sprawiało, że cały model ich funkcjonowania stanowił źródło ciągłych sporów z innymi stanami.

    Teraz pytanie: dlaczego tak modne jest twierdzenie, że to jednak nie o niewolnictwo chodzi? Skąd ta popularność historycznych hipsterów?

    Second option bias: https://rationalwiki.org/wiki/Essay:Second-option_bias

    I co ciekawsze: czemu to przekonanie jest tak popularne w Polsce? Skąd takie przywiązanie do Lost Cause?

    https://en.wikipedia.org/wiki/Lost_Cause_of_the_Confederacy

    Odpowiedź jest chyba stara jak świat: niewiedza i romantyzm. To drugie to prosty przypadek. Nasza pełna narodowowyzwoleńczych wydarzeń historia każe czuć sympatię do wojaków w szarych mundurach, którzy pod wodzą genialnego Lee walczą o swoją wolność. A jeśli chodzi o niewiedzę – mam swoją drobną teorię. Odnoszę wrażenie, że wielu wyczulonych na polityczną poprawność ludzi zaczęło dostrzegać ją tam, gdzie jej nie ma: w skupieniu się na problemie niewolnictwa widzą próbą lewicowego zniekształcania historii (co bez wątpienia się zdarza). Tymczasem sami padli ofiarą politycznej poprawności, choć starszej i innego rodzaju: wyidealizowanej wizji Konfederacji i jej Wielkiej Sprawy, powszechnie przyjętej na początku przełomie XIX i XX wieku, by ułatwić powrót Południa na łono Unii.

    W USA jest popularne powiedzenie: najpierw wydaje Ci się, że wojna secesyjna toczyła się o niewolnictwo. Potem nieco zgłębiasz temat i wydaje Ci się, że chodziło o prawa stanowe. Potem jeszcze trochę zgłębiasz temat i zdajesz sobie sprawę, że chodziło o prawo stanów do praktykowania niewolnictwa.

    Ciarki przechodzą po plecach. Takie zdanie padło z ust polityka, nie rednecka z Missisipi.
    “Slavery Is Our King; Slavery Is Our Truth; Slavery Is Our Divine Right.”
    https://www.americancivilwarforum.com/slavery-is-our-king-slavery-is-our-truth-slavery-is-our-divine-right.-1021.html

    Wydaje mi się, że całkiem nieźle przemyślałem temat. Jeśli ktoś ma jakieś kontrargumenty, chętnie posłucham. Rzeczy, których nie neguję:
    1. Wśród Południowców na pewno też nie brakowało uczciwych, normalnych ludzi, którzy wierzyli, że walczą o swoją wolność.
    2. Lee był kozakiem.
    3. Spory o podatki, cła, na pewno wzmogły antagonizmy między Południem a Północą (ale, jak pisałem, samą podstawą tej dychotomii była kwestia niewolnictwa).

    ***

    Mój autorski tag o blogu, recenzje 100 najlepszych książek według wydawnictwa Modern Library #modernlibrarychallenge

    Poza tym: #ksiazki #ciekawostki #historia #gruparatowaniapoziomu i trochę #gorzkiezale
    pokaż całość

    •  

      @Herostrates94: Ad vocem do pierwszej części twojego postu: Faulkner to dla mnie absolutny mistrz literatury, prawdopodobnie największy jakiego odkryłem w swoim czytelniczym życiu - o palmę pierwszeństwa może konkurować z nim w moim prywatnym rankingu tylko Mario Vargas Llosa ze swoimi najwybitniejszymi dziełami jak „Rozmowa w Katedrze”, „Święto Kozła” czy „Zielony Dom”, zresztą dla Llosy Faulkner obok Flauberta był pisarzem, którego najbardziej podziwiał. Ubolewam, że twórczość Faulknera przykrył w Polsce delikatny kurz zapomnienia, bo jednak był szalenie popularny w naszym kraju w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, wydawano go w ogromnych nakładach w najbardziej poczytnych seriach, a obecnie można go znaleźć tylko w antykwariatach - zresztą niektóre pozycje, jak „Wściekłość i wrzask” właśnie za całkiem spore pieniądze.
      Faulkner ma w swym dorobku wiele fantastycznych powieści, które nie ustępują w niczym „Wściekłości”, choć to ta jest najbardziej poczytna i cały czas przewija się we wszystkich zestawieniach najlepszych książek. "Światłość w sierpniu”, „Kiedy umieram” i „Absalomie, Absalomie” biją na głowę połowę pozycji z listy Modern Libary, a praktycznie wszystkie jego książki – poza wczesną twórczością jak „Żółnierska zapłata” czy „Moskity”, które są słabe – trzymają stały poziom. Faulkner może być dla wielu osób zbyt hermetyczny, z całą pewnością wielu czytelników odbije się od niego jak od ściany przez relatywną trudność formy jego powieści, ale dla pozostałych świat literatury nigdy nie będzie taki jak przed przekroczeniem granicy Yoknapatawpha. Wśród pisarzy anglojęzycznych niekwestionowany numer 1, bez dwóch zdań.
      pokaż całość

    •  

      @nie_wyszlo_mi_w_zyciu: Dzięki za świetny, przemyślany komentarz! Właśnie w nadziei na takie wpisy poruszyłem tego rodzaju tematy. Doceniam szczególnie informację o dawnej popularności Faulknera w Polsce - wątpię, bym sam dokopał się do tego dokopał.

      "Absalonie, Absalonie" zrobiła na mnie ogromne wrażenie z powodu sposobu, w jaki cała historia została opowiedziana. Fantastyczny był ten iteracyjny tryb, w jakim Quentin ją poznawał: najpierw znał jakieś pogłoski, potem usłyszał w miarę spójną historię opowiedzianą przez Rosę, potem wersję wzbogaconą o nowe szczegóły dostał od swojego ojca i tak dalej. Takie odejście od typowo książkowej narracji (wszystko opowiedziane od początku do końca, albo nie po kolei) na rzecz tego, co często spotyka nas w życiu w takich sytuacjach: najpierw plotki o wydarzeniu, potem kolejne wersje, nowe szczegóły, nowe punkty widzenia. pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Taka ciekawostka.

    Dlaczego opakowania papierosów Lucky Strike są białe? Bo Japończycy zaatakowali Pearl Harbor!

    Przed wybuchem wojny paczki papierosów marki Lucky Strike były zielone. Po tym, jak Ameryka włączyła się do wojny, zaczęto używać białych opakowań, rzekomo w celu oszczędzania chromu, który był bardzo potrzebny w przemyśle wojennym. Rebranding miał więc medialny patriotyczny wydźwięk, choć chodziło głównie o odświeżenie marki i zdobycie klientów wśród kobiet, którym oryginalna barwa nie odpowiadała.

    Ciekawostką dzielę się przy okazji recenzowania książki "Stąd do wieczności", gdzie po ataku na USA spiker radiowy mówi "Zielony Lucky Strike idzie na wojnę. Zielony Lucky Strike idzie na wojnę". Mocna, pamiętna scena. Link do recenzji tutaj.

    Autorski tag o blogu: #modernlibrarychallenge
    #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #ksiazki #gruparatowaniapoziomu #drugawojnaswiatowa
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Witam, wstawiłem dzisiaj na bloga nową recenzję książki "Rzeźnia nr 5". Zapraszam do lektury - link.

    Książka opowiada o rzadko się omawianym epizodzie II Wojny Światowej: bombardowaniu Drezna przez lotnictwo aliantów i śmierci ponad 20 000 cywilów niemieckich. Temat do dziś wzbudza kontrowersje. Czy zniszczenie miasta było uzasadnione? Do czego ma prawo posunąć się zaatakowany kraj, by się obronić? W jakim stopniu ludność niemiecka sama była sobie winna, jak bardzo była odpowiedzialna za zbrodnie III Rzeszy? I czy takie bombardowania w ogóle miały praktyczny sens?
    Jak myślicie?

    Na pewno w ocenie przydatności tego typu ataków trzeba wziąć pod uwagę to, że złamanie morale Niemców w ten sposób wcale nie było rzeczą oczywistą. Zniszczenia w Londynie przecież tylko umocniły wolę walki Anglików. Poza tym Drezno zostało zaatakowane w momencie, kiedy przegrana Niemiec była właściwie pewna. USA i Imperium Brytyjskie niewiele więc zyskały na całej sprawie, która nie od razu, ale ostatecznie odbiła się jednak na ich prestiżu.

    Jednak trudno nazwać ludność niemiecką w 100% niewinnymi ofiarami. Przez całą wojnę na terenie III Rzeszy nie istniał żaden większy ruch oporu przeciw nazistowskiemu rządowi, Hitler cieszył się powszechnym poparciem. Myślę, że w Polsce szczególnie trudno jest nam mówić o tym wydarzeniu. Amerykanie czy nawet Brytyjczycy wycierpieli znacznie mniej od Niemców i łatwiej im zdobyć się na empatię.

    Jakie jest Wasze zdanie?

    (autorski tag, zapraszam do obserwowania:) #modernlibrarychallenge #drugawojnaswiatowa #ksiazki #gruparatowaniapoziomu #niemcy #historia
    pokaż całość

    •  

      @Croudflup: Czy na Twoją ocenę nie wpływa jednak fakt, że to nie Alianci zaczęli to wszystko? To nie pytanie retoryczne, naprawdę jestem ciekaw, jak inni się na to zapatrują. Dla mnie to zawsze była jakaś okoliczność łagodząca. Dlatego miałem trudność z okazaniem współczucia Japończykom w Grobowcu świetlików xd.

      +: Zjerzy
    •  

      @Herostrates94: unikam oceny podłóg okoliczności, jeśli ludzie by tacy byli nie wyszlibyśmy z lepianek jak między słowami Grudziński napisał, gdzie sam w finalnej walce z samym sobą właściwie wprost powiedział, że w czasie gdy ludzie nie są ludźmi trzeba zostać człowiekiem bo to nas czyni ludźmi. Tak samo tutaj- na zabicie cywili odpowiedzieli zabiciem cywili i nie widzę naprawdę łagodzących środków, poza tym.. Wiedziano powszechnie już przed nalotem na Drezno o obozach? pokaż całość

      +: Luris
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Hej. Jak doradziło mi parę osób przy okazji niedawnego rozdajo, otwieram autorski tag, gdzie będę dawał znać, kiedy na blogu pojawi się nowa recenzja. Tag to #modernlibrarychallenge .

    Tytułem przypomnienia: założyłem bloga, gdzie będę recenzował książki z listy 100 najlepszych książek anglojęzycznych, ułożonej przez wydawnictwo Modern Library.

    Niedawno umieściłem tam nową recenzję. Tytuł książki moim zdaniem całkiem dobrze pasuje do mirko ( ͡° ͜ʖ ͡°):
    „Buszujący w zbożu”- książka o młodości, która się zestarzała

    Zachęcam bardzo do komentowania na blogu, ale równoległą dyskusję możemy prowadzić także tutaj :).

    Czy Buszujący w zbożu wpłynął na Twój światopogląd czy też zgadzasz się, że w pewnym sensie jego czas już minął? A może uważasz, że takie książki są jednak szkodliwe? Albo masz jakieś sugestie co do bloga?

    #ksiazki i może trochę #gruparatowaniapoziomu , bo mam nadzieję, że sporo ciekawych dyskusji z tego wyjdzie, także na mirko.

    W spoilerze wołam komentujących spod rozdajo.

    pokaż spoiler @donn_pedro: @ramyen: @arbuzo: @wTotalwar: @zarrock12: @deeprest: @maniok: @tigletpilesarus: @VVelur: @Okiennica: @pulina: @HdolfAitler: @kvvach: @BrakKontaNaFejsie: @KontoBezNicku: @jozik: @Rodion_Romanowicz: @yourvictim: @donslime: @metalowy_pasterz: @zly_dzien: @maseczjuset: @ty_wuju: @don_rafaello: @MechanicznyBanan: @djtartini1: @Gleba_kurfa_Rutkowski_Patrol: @ThePolsky: @Twinkle: @agatuso426: @blondedude: @pasikonikkk: @huntforfur: @( ͡° ͜ʖ ͡°)Tom_Ja: @jszq: @loginu_brak: @Bukaa_: @rivq: @typiara_z_wykopa: @Ciascio:
    pokaż całość

    •  

      @Herostrates94: Moim zdaniem to nie jest wcale przeterminowane, bo problemy związane z dorastaniem (seks, konformizm, samotność, emocjonalność, samorealizacja, lęk przed dorosłością, nieudacznictwo i wiele innych) są czymś uniwersalnym. Myślę, że sam Holden doskonale odnalazłby się na wykopie, opisując swoje przygody (choćby tą z prostytutką) w tagu #przegryw ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Nie wiem, czy czytałeś tą książkę teraz, czy w szkole? Wydaje mi się, że to bardzo radykalnie może wpłynąć na jej odbiór. Ja pamiętam, że to była jedna z niewielu lektur, o której każdy kto przeczytał miał jakieś swoje wyraziste zdanie, od negatywnych do identyfikacji z bohaterem; niby czasy inne, ale jeszcze paręnaście lat temu w nastolatkach wzbudzała mocne emocje, w przeciwieństwie do innych lektur, np. Sienkiewicza. Sam na pewno lepiej ją pamiętam, niż wiele innych.

      Główna różnica chyba jest po prostu taka, że o ile kiedyś to była nowość i bunt, to teraz problemy wokół których książka się porusza po prostu są zauważane i dyskutowane, zamiast ukrywane i tłamszone.
      pokaż całość

    •  

      @ja_nie_lubie: Masz rację, że tematy poruszane w książce wciąż są aktualne. Ale nie da się ukryć, że jednak na swój sposób straciła ona trochę swój pazur - nie jest już czymś, co trzeba chować przed rodzicami, bo tate złoi paskiem. I zgadzam się, Holden to prawie stereotypowy wykopowicz, albo typek z mema "I am intelectually superior".

      Czytałem książkę parę lat temu, jeszcze w liceum (teraz studiuję), ale to nie była lektura. Często słyszę głosy, że z wiekiem nasze spojrzenie na tę powieść ewoluuje. Cóż, zobaczymy. pokaż całość

  •  

    Hej, założyłem bloga i z tego powodu robię tematyczne #rozdajo . Mam do rozdania dwie elektroniczne karty upominkowe do księgarni Gandalf o wartości 50 zł każda.

    Blog to zbiór moich recenzji 100 Najlepszych Anglojęzycznych Książek XX wieku wydawnictwa Modern Library. Polecam Waszej uwadze te dwa teksty, na dobry początek:

    a) Czego brakuje Grze o Tron? Recenzja książki „Ja, Klaudiusz”
    b) „Lord Jim”. Joseph Conrad, czyli co łączy Józefa Piłsudskiego z filmami o Obcym?

    Co trzeba zrobić, by wziąć udział w losowaniu:
    1. Jedna karta zostanie wylosowana wśród wszystkich plusujących.
    2.Druga wśród tych komentarzy, które odniosą się jakoś do choć jednej książki z listy Modern Library (znajdziecie ją na przykład... o, tutaj. To nie musi być elaborat, wystarczy napisać, że czytaliście i się spodobało, albo znacie tytuł i zawsze chcieliście przeczytać.

    Promocje łączą się, więc jak jesteś super #wygryw to możesz nawet wygrać obie karty ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    Losowanie jutro o 20. Patusy i zielonki głosu nie mają (dostrzegam ironię, bez obaw).
    #ksiazki
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Herostrates94

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)