•  

    #milionerzy kurde, to pytanie o krewnego Dudy to już nie było? To nie są powtórki??

  •  

    Mirki, w 3 dni ogarnę CSSy ? Tester here, potrzebuję do pracy ogarnąć ze 3 ładne CSSy typu slider na poniedziałek. Zanim mnie zjedziecie to powiem że nie mam expa w IT, dopiero co zacząłem pracę jako juniorek i jeszcze nie wiem z czym to się je ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #testowanieoprogramowania #tester #css

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    To będzie długi wpis, ale muszę się wyżalić.

    Miałem pokopane dzieciństwo. Większość czasu wychowywała mnie ciotka, rodzice średnio się mną interesowali. Ojciec pracował na budowach w Warszawie, więc w domu był tylko w weekendy. Matka z kolei miała normalną pracę przed porodem, jednak po wychowawczym nie wróciła do starej firmy bo nie było tam dla niej miejsca(trzeba by było dać w łapę, uroki PRL) i została wieczną bezrobotną. Mimo braku pracy w domu jej prawie nie było bo ważniejsze były koleżanki u których przesiadywała większość dnia.

    Jeśli chodzi o kasę i potrzeby dziecka w zakresie materialnym to nie było źle, miałem rower z kółkami bocznymi (REKSIO!), konia na biegunach, nawet klocki LEGO. Ciotka była bardzo fajna, miło wspominam ten czas, nie sprawiałem problemów wychowawczych. Niestety rodzice mieli w zwyczaju odcinać mnie od innych ludzi, w czasie imprez rodzinnych jadłem oddzielnie (w kuchni np) podczas gdy inne dzieci miały miejsce przy stole z dorosłymi. Musiałem dbać o wygląd zewnętrzny, jak graliśmy z kumplami w piłkę to ich rodzice nie robili im awantur za zniszczone spodnie, po prostu mieli ciuch do gry w piłkę, ja musiałem mieć czyste a jak uwaliłem je trawą to dostawałem pasem. Tak samo nie mogłem się wygłupiać z innymi dzieciakami bo był łomot.

    Tak mi zeszło dzieciństwo, szkoła i technikum. W sumie w szkole było spoko, najgorzej jak mi nie szło na matematyce (miałem czwórki), matka wtedy chodziła do nauczycielki i z nią gadała i potem kazała mi poprawiać do skutku, aż nie dostałem 5 lub 6. Tak było do technikum. W sumie samo technikum to też był dym, bo kazali mi iść do liceum ale tutaj się zbuntowałem pierwszy raz i po prostu nie zaniosłem tam papierów, chciałem iść z kumplami do elektryka. Powiedziałem matce potem, że się nie dostałem. Ona poszla do LO wyszło, że nie zaniosłem papierów, dostałem łomot ale już nie mogła tego odkręcić więc mogłem skończyć technikum. Moje 18 urodziny to była cudowna impreza z ojcem, matką, babcią i dziadkiem przy cieście z galaretką i szampanem z biedronki.............
    Po szkole średniej rodzice uznali, że mogę wybrać dowolną szkołę pod warunkiem, że będzie to politechnika w naszym mieście. Złożyłem tam papiery, ale złożyłem też w innym mieście na kierunek inz bo bardziej mi pasował niż mgr z na PB. Dostałem się na obie uczelnie i udało mi się ich przekonać do tej w innym mieście argumentami, że wreszcie dorosnę, będę odpowiadał za siebie, nauczę sie sam robić kanapki itp xD.

    To były cudowne lata, rodziców widywałem co kilka tygodni na weekend a i to często miałem dość. To był czas gdy komórki dopiero się zaczynały, nie było tak fajnie, że można dzwonić/pisać smsy kiedy ma się ochotę, karta była bardzo droga. Jak byłem w domu to było po staremu, musiałem mówić i robić to co im by pasowało. Z kolei na stancji było ekstra, z kumplami złapaliśmy robotę przy roznoszeniu ulotek, potem dorabiałem jako pomocnik elektryka, wpadały mi drobne pieniądze. Nauczyłem się tam relacji z dziewczynami (wcześniej ręce mi się trzęsły i pociły nawet jak chciałem tylko zeszyt pożyczyć by spisać pracę domową i zwykle kumple załatwiali takie rzeczy), nawet zdobyłem kilka przyjaciółek z którymi do dziś mam kontakt. Można powiedzieć, że na stancji byłem dorosły a jak wracałem do domu to musiałem udawać taką kluchę, bo jakiekolwiek próby postawienia na swoim, wyrażenia swojej opinii powodowały docinki ze strony rodziców typu 'nic nie wiesz o życiu, gnój jeszcze jesteś, jak dorośniesz to zobaczysz'. Więc w domu byłem pipą. Tak było łatwiej.

    Pod koniec studiów poznałem cudowną dziewczynę, dogadaliśmy się i było super. Dopóki ona nie wpadła na genialny pomysł, że chce poznać moich starych. Określiłem jej relacje jakie panują miedzy nami i na drodze kompromisu ustaliliśmy, że ona zagra koleżankę, która chce zobaczyć okolicę i nie ma gdzie się zatrzymać to kimnie sobie u nas w wolnym pokoju. Nie byli zadowoleni, bo jak to tak ona nie ma gdzie przekimać, niech sobie w hotelu spi itp. No ale przyjechała, mama dom w miarę ogarnęła, obiad też zrobiła. Oczywiście było sporo docinek, że nie umiem chleba równo posmarować czy coś....Jakoś tam ta wizyta pierwsza minęła. Za miesiąc mieliśmy to powtórzyć tak aby dać do zrozumienia rodzicom moim, że to ktoś więcej niż koleżanka. Ale tu zgrzyt, bo na starcie matka zapytała dziewczynę czemu mnie wykorzystuje i przecież są hotele i akademiki, które mają wolne pokoje i że to ja tu mam pomóc ojcu przy remoncie altanki a nie wozić jakąś jaśnie panią po zabytkach xD. Dziewczyna przesiedziała weekend patrząc jak zapierniczam z taczką. Nikt się z moich rodziców do niej nie odzywał. Odechciało się jej wycieczek w moje strony.

    Nie zerwaliśmy, ja po prostu jeździłem czasem sam. Rodzice nie dzwonili do mnie (chyba, że coś trzeba było pomóc naprawić), nie pytali nigdy co u mnie i tak szło. Po studiach znalazłem robotę w mieście w którym studiowałem, nie było super kasy z tego ale wystarczyło by się usamodzielnić. Nigdy mnie nie odwiedzili, właściwie to nawet nie pytali mnie kiedy przyjadę, po prostu ja dzwoniłem co jakiś czas ze wpadnę na weekend a oni ze OK. Kilka lat temu jak byłem w domu to powiedziałem, że myślę o kupieniu pierścionka zaręczynowego, nie skomentowali tego, nie podjęli tematu. Po roku od tego wydarzenia już przyjechałem z narzeczoną to jakoś tak było sztywno, drętwo nieprzyjemnie, ale powiedziałem im, że planujemy ślub za dwa lata to tylko usłyszałem "no taka kolej rzeczy".

    Nie podejmowali tematu tego przez dwa lata, przy okazji dawania zaproszeń był tylko temat "kogo ze swojej rodziny zapraszam?" No to mowię, że tylko najbliższych, z którymi mam kontakt, bo wesele małe, bo kasy mało mamy i szkoda nam pakować to w imprezę. No i zaczęła się wojna, że to trzeba ciocię A, B, C i D zaprosić bo jak to tak, że oni u nich też byli i jak to wygląda jak ich syn ich nie zaprasza xD. Wyszła wojna, dobrze, że nie rozpakowaliśmy się do końca bo było łatwiej się zabrać. Co ciekawe dzień przed weselem zadzwonił do nas właściciel sali, że dzwonili do niego moi rodzice i domówili 20 krzeseł bo ktoś tam jeszcze z rodziny przyjedzie o.O. To się zgotowałem, powiedziałem, że nie ma żadnego domawiania i ma zostać po staremu. Zadzwoniłem do matki, powiedziałem, żeby się odczepili od mego życia itp wyrzuty.

    Sama impreza była fajna, starzy przyjechali bez nadmiarowych ciotek, udawali, że się dobrze bawią, następnego dnia nie byli na poprawinach "bo niby dużo pracy w domu xD".
    Niestety mimo iż cała akcja miała miejsce kilka lat temu to nadal lubią zadzwonić i zaplanować nam czas i sposób spędzania czasu "np. W te święta przyjeżdżacie do nas i jedziemy do ciotki A, B i C". Do moich teściów się nie odzywają, na wysyłane pocztówki nie odpisują. A część mojej rodziny, z którą mam kontakt mówi, że na imprezach rodzinnych mówią, że zmieniłem się, odwróciłem od rodziny, nie trzymam kontaktu, mam w dupie rodziców swoich itp.
    Nie biorę tego do łba, nie dementuję tego, nawet nie komentuję na forum rodzinnym tych doniesień. Trzymam się z dala od nich, jednak nie da się całkowicie oderwać od rodziny. Obecnie moja żona jest w ciąży i już słyszałem, że powinna rodzić w moim rodzinnym mieście, a chrzciny powinny być dużo większe niż wesele i oni to zorganizują bo ja nie powinienem się mieszać w sprawy dorosłych ludzi przez swoją nieodpowiedzialność i egoizm.

    No i tak się żyje.... nienawidzę ich... I mam stres jak muszę do nich dzwonić lub jechać, już wolę iść do dentysty bez znieczulenia.
    Czasem się tylko zastanawiam kto ma rację...
    No i jak wysłać dziecko na wakacje do takich dziadków.....
    #rodzina #wychowanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Ithilnaur

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)