Tu jestem. Kahzad.

  •  

    Typowe życie w #uk :
    Jak przyjdzie fachowiec i robi robotę to robi a ty po nim sprzatasz.
    Zas jak przyjdzie #elektryk to zaczyna robotę od pytania czy moze ogrzać sobie jedzienie, rozpierdala pół kuchni, je w tym syfie (to zajmuje jakies 60% czasu pracy), jak znajdzie usterkę to ją usuwa i wychodzi. Zostawiając oczywiście wszystko rozjebane

    pokaż spoiler Nie muszę oczywiście dodawać, że procz mnie i rozowej jest w domu 6 facetów (minus jeden co go nie ma) i wszystkim rece do dupy przyrosly i jak zwykle ja to muszę składać bo przez 24h nikt nie ruszyl. Zaczyna wkurwiac mnie ta zabawa w macgywera i chyba zrobię zbiórkę na jakims siepomaga.peel na operacje rozdzielenia (rąk od dupy).. Bądź sierota życiową a potem zwalaj wine na #rozowepaski ze cie nie chcą bo jestes nieporadnym życiowo leniem..


    #zalesie #emigracja #elektryka i trochę #johnybudownictwa #takaprawda
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190717_131821.jpg

    +: adekad
  •  

    Właśnie przyszła koszulka podsumowująca moją osobę
    #zjaranezakupy #chwalesie

    W sumie wolam komentujacych post porzedni, bo jedna tematyka: @Asterling @mojnicknawykopie @R2D2_z_Sosnowca @locheck @Ja-qb @mielonkazdzika

    źródło: IMG_20190717_142813.jpg

  •  

    Mam nadzieje, ze dozyje czasow, kiedy zrobia artykul o tym, jak to jest byc bialym w Londynie
    #wydarzenia #anglia #uk

    źródło: D_YCfZ6W4AImqUM[2].jpg

  •  

    To już drugi epizod serii oblężniczej i w całości będzie poświęcony mitom na temat artylerii. A to dlatego, że jest ich naprawdę wiele.

    #naprawiamfantasy <- tag, w którym przez parę następnych wpisów rozwodzić będziemy się nad historycznymi aspektami oblężeń.

    Zacznijmy od największego mitu - artyleria NIE służyła do burzenia murów w walce! Tak, wiem, wyskoczycie zaraz z przykładami, kiedy rzeczywiście ostrzał zburzył mur, ale to wyjątki, nie reguła - koronnym będzie zamek w Stirling w Szkocji. To przykład kompletnie nietrafiony, bo:
    1. To ekstremum - największy zarejestrowany w historiografii trebusz. Wieziony na dwudziestu wozach. To oznacza, że każdy inny trebusz najpewniej był mniejszy.
    2. Zamek Stirling nie był wielką fortecą - jeszcze parę lat wcześniej był w całości drewniany, niedługo przed bitwą przynajmniej jego część wykonano z kamienia.
    3. Nie odbyło się podczas walki! To jest najważniejsze! Król Edward Długonogi (co to jest w ogóle za przydomek!?) ostrzelał zamek po tym, jak ten się poddał. To pozwala podstawić trebusz dużo bliżej bez strachu przed zastrzeleniem z łuku przez obrońcę, a co najważniejsze - nie był zagrożony przez artylerię obrońców.
    4. Uszkodzono tylko kawałek muru kurtynowego. To nie oznacza zburzenia muru i upadku zamku.

    Skoro zaczęliśmy od sensacji to teraz merytoryka. Do obrazka przejdę na końcu, a teraz w punktach zajmiemy się innymi mitami:

    Wielkość pocisku.
    W filmach często widzimy gigantyczne pociski. Olbrzymie. To możliwe, ponieważ papier-mâché, szczególnie pusty w środku, może być bardzo lekki. Normalne pociski toczone były zwykle z kamienia. Na temat wielkości trwają spory, ale największe współczesne rekonstrukcje trebuszy z przeciwwagą miotają pociski o masie około 80 kilogramów. Średnica takiego pocisku to około 42 centymetrów, czyli dwukrotna średnica piłki do koszykówki, albo trochę mniej, niż szerokość barków mężczyzny. To nie są gigantyczne głazy. Istniał ku temu bardzo poważny powód - im cięższy pocisk, tym mniejsza odległość, na którą dana maszyna go pośle.

    Odległość strzału.
    Popularny, krążący w internecie obrazek mówi, że trebusz mógł miotać "stukilogramowe kamienie na odległość trzystu metrów" Cóż, nawet największy trebusz miotał kamienie na odległość dwustu jardów, a był wysoki na ponad połowę tej odległości - jakieś sto - sto dwadzieścia jardów.
    Taki trebusz w ostrzale prawdziwego, broniącego się zamku byłby raczej nieprzydatny. Dlaczego?
    Bo to mniejsza odległość, niż strzał z łuku z murów. A to wystarczy do ranienia obsługi, która wówczas musiałaby chronić się za drewnianymi, bądź wiklinowymi osłonami. Co więcej zamki zwykle miały swoją artylerię, którą mogły wykorzystać przeciwko oblegającym, mając przy tym przewagę wysokości i osłony. Tak, trebusz mógł miotać stukilogramowe pociski. Tak, mógł miotać pociski na odległość trzystu metrów. Ale raczej nie oba naraz.

    Burzenie murów.
    Tak jak mówiłem, poza wyjątkowymi przypadkami ostrzał nie burzył murów. Służyły do tego celu inne zabiegi, które jeszcze opiszę, ale nie ostrzał. Zresztą, nawet gdyby mieć magiczną katapultę, która zamienia trafioną sekcję muru w kruszywo na powiedzmy metr długości w lewo i prawo od miejsca trafienia, to przy pięciometrowym murze grubości dwu metrów daje to górę dwudziestu metrów sześciennych kamienia. To nie Total War gdzie trafiony mur magicznie znika, gruzu nikt nie zjada, nie wywiewa go wiatr. Taka sterta jest niewiele niższa, niż mur i też bardzo trudno ją pokonać. W epoce artylerii prochowej i petard mury fortec padały, a fortece broniły się dalej. O tym, do czego stosowano ostrzał, będzie w osobnym wpisie.

    Katapulta.
    Katapulta to dosłownie "to, co ciska w dół". Było to zbiorcze określenie wszystkiego, co miota używane w średniowieczu. Zasadniczo w samym średniowieczu nie stosowano katapult, poza małymi, używanymi do obrony fortec. Katapulty w typie antycznym były drogie, opierały się na łatwo zużywającym się, awaryjnym mechanizmie i tak samo, jak łuki traciły swoje właściwości w deszczu. Bardzo szybko wyszły z użycia, poza sporadycznymi przypadkami, przez większą część średniowiecza stosowano trebusz, ale nie taki wielki, godnie wyglądający jak z filmów, tylko ciągniony, blisko spokrewniony z procą.

    Powszechność.
    Nie każde oblężenie miało artylerię po stronie atakujących. Bardzo prawdopodobne jest, że artyleria po stronie obrońców była nawet nieco bardziej powszechna! Łatwiej jest trzymać jedną, dwie machiny pod dachem, w przeznaczonym do tego miejscu, niż ciągać je za sobą w częściach i montować na miejscu przy użyciu narąbanego lokalnie drzewa. Dodatkowo umiejscowienie artylerii na murach daje im sporą przewagę wynikającą z wysokości oraz osłony przez blanki i dach.

    Petraria arcatinus.
    Tak nazywa się potworek widoczny na obrazku. Jest kompletnie ahistoryczny, a pierwsza "rycina" przedstawiająca go pojawia się w XIX wieku, co każdemu znającemu historiografię tego czasu powinno wystarczyć jako poważny dowód przeciwko. Kilka słów o pochodzeniu - autorem pierwszej grafiki nie był historyk, a artysta tworzący karykatury, co jest piękną ironią losu, biorąc pod uwagę wygląd machiny. Sama nazwa "kamieniarka łukowa" jest już dostatecznie zabawna. Na szczególne wyróznienie zasługują:
    - koła z kolcami i kolce z przodu. Jak wiemy, katapulty były wykorzystywane głównie do walki w zwarciu i dynamicznych pościgów, stąd ważne jest, żeby miały takie kolce. Ryzyko utracenia najbardziej wykształconych mistrzów ciesielstwa przez gangrenę, jakiej nabawią się od przypadkowego nadziania na kolec to nic wobec potencjału przebijania nieistniejących jeszcze przez parę stuleci opon.
    - koła jako takie - to ważne, żeby część energii szła na przesuwanie machiny, a nie cała była wkładana w miotanie kamienia
    - gigantyczny głaz - o rozmiarach pocisku napiszę w odcinku o artylerii, ale ten jest o wiele za duży. Być może autor chciał być bardzo groźny, albo leczył kompleksy
    - jak dokładnie ma działać ten łuk? Bo napinają się tylko końcówki. Poza tym jeśli same liny dają za mało energii to można ich dołożyć, zamiast dokładać łuk, bo albo jedno będzie przeważało siłą, albo drugie. Poza tym cięciwa ciągnąć będzie łyżkę krócej, niż liny
    - co to za wystająca dołem podłoga utrudniająca dostęp do lin i ich wymianę?
    - wygląda na to, że linę zabezpieczającą łychę trzeba było przecinać.
    - co skręca liny? Gdzie jest dostęp do korby?

    W następnym odcinku zajmiemy się już pokazaniem, jak oblężenia wyglądały naprawdę.

    Obrazek pochodzi z pierwszej edycji Pathfindera, z podręcznika głównego.

    pokaż spoiler #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #fantastyka
    pokaż całość

    źródło: petraria arcatinus.jpg

  •  

    Brak zaufania fundamentem amerykańsko-chińskich rozmów czyli nowa normalność

    Kilkukrotne podnoszenie ceł, przerywane i wznawiane rozmowy, zablokowanie chińskiej firmy technologicznej Huawei, wreszcie wzajemne oskarżenia o zerwanie rozmów w sprawie porozumienia handlowego – niecały rok wojny handlowej nie zapowiadał dobrze oczekiwanego spotkania Donalda Trumpa i Xi Jinpinga. Mimo to spotkanie przywódców USA i Chin na szczycie G20 w Kioto 29 czerwca miało być kolejnym ważnym punktem wyznaczającym trend w rywalizacji handlowej obu państw. Możliwości brane pod uwagę były dwie: dalsza eskalacja sporu albo ponowne zawieszenie broni i wznowienie rozmów pomiędzy obiema stronami. W tle w niedalekiej przyszłości – bo już w ciągu kilku najbliższych dni – widać było zbliżające się kolejne podwyższenie ceł przez Amerykanów, a co za tym idzie także przez Chińczyków w ramach odwetu.

    Mimo takiej atmosfery rozmowy obu liderów trwające około 80 minut zakończyły się „sukcesem” – Donald Trump na swojej konferencji prasowej ogłosił zawieszenie broni (notabene, warto zauważyć jak bardzo zmieniła się rzeczywistość, że za sukces uważa się to, co jeszcze rok temu było normalnością). Ponownie obie strony nie wydały żadnego wspólnego komunikatu, w związku z czym jedyne na czym można polegać to konferencja prasowa prezydenta USA oraz komunikat chińskiej agencji informacyjnej Xinhua .

    Efekty rozmów można skupić w 5 punktach:
    1) Najważniejsza informacja, czyli zawieszenie eskalacji wojny handlowej. Prezydent Donald Trump obiecał, przynajmniej na jakiś czas, że nie będzie podnosił barier celnych na import z Chin. Oznacza to, że proponowane cła na towary z Chin o wartości 300 mld USD, które miały zostać nałożone najwcześniej 2 lipca, zostały odłożone w czasie. Przy czym warto pamiętać, że ta propozycja przeszła już przez wszystkie etapy wdrażania, włącznie z wysłuchaniami publicznymi, przez co ta groźba nieustannie wisi nad obustronnymi rozmowami.

    2) Wznowienie rozmów dwustronnych w sprawie porozumienia handlowego czyli powrót do stołu negocjacyjnego, od którego obie strony odeszły 10 maja br. Według amerykańskich źródeł wynikało to z tego, że w ostatniej chwili Chiny jako propozycję umowy wysłały tekst dokumentu, w którym wycofały się z większości swoich ustępstw. Chińczycy z kolei mówili o winie Amerykanów. Teraz obie strony mają ponownie zasiąść do rozmów, które 2 miesiące temu według słów negocjatorów były ukończone w 90%. Wznowienie rozmów nie jest jednak zaskoczeniem, biorąc pod uwagę że kilka dni wcześniej telefonicznie uzgodnili to główni negocjatorzy z obu stron.

    3) Sprawa Huawei. Nie jest do końca jasne, przynajmniej ze słów Donalda Trumpa, czy coś w tej kwestii się zmieni. Z jednej strony powiedział, że firmy amerykańskie będą mogły sprzedawać swoje produkty do tej firmy (wskazał na nacisk amerykańskich firm), a z drugiej strony Huawei (przynajmniej na razie) nie zostanie usunięty z listy Departamentu Handlu, zaś rozmowy z Chinami na ten temat mają się znaleźć dopiero na samym końcu pertraktacji w sprawie porozumienia handlowego. Ponadto prezydent podkreślił, że podstawowym ograniczeniem przy ewentualnych zakupach i rozmowach będzie bezpieczeństwo narodowe – czyli powód, dla którego Huawei na liście Departamentu się znalazł. W komunikacie agencji Xinhua nie ma słowa o tej firmie. Czy więc cokolwiek się zmieni po tym spotkaniu w sprawie Huawei? W najbliższej przyszłości nie, jako że amerykańskie firmy i tak na razie mogły sprzedawać swoje artykuły do chińskiej firmy, aż do 19 sierpnia (3-miesieczny okres ochronny). Dłuższa perspektywa, biorąc pod uwagę nieprzewidywalność Trumpa, jest niewiadomą. Warto też odnotować, że sprawa Meng Wanzhou (dyrektor finansowa firmy Huawei, aresztowana na Kanadzie, grozi jej deportacja do USA) nie została poruszona w trakcie rozmów.

    4) Chińscy studenci. Donald Trump powiedział, że podczas spotkania omawiany był temat trudności przy wpuszczaniu do USA chińskich studentów. Oznajmił, że będą oni traktowani jak studenci z każdego innego narodu. Z kolei w komunikacie Xinhua przeczytać można, że Xi Jinping wezwał USA do uczciwego traktowania chińskich firm i studentów. Nie ma wspomnianych żadnych uzgodnień i obietnic.

    5) Zakup amerykańskich produktów przez Chiny. Prezydent Trump zapowiedział że Chiny dokonają zakupu „olbrzymiej” ilości jedzenia i produktów rolniczych. Ma się to rozpocząć niemalże natychmiast, zaś szczegółową lista tego, co Amerykanie chcieliby sprzedać do Chin, zostanie stworzona i wysłana. W komunikacie Xinhua można natomiast przeczytać, że prezydent Trump wyraził nadzieję na zwiększenie importu z USA.

    Z powyższego wynika, że jedynymi realnymi obietnicami są te o zawieszeniu eskalacji oraz o wznowieniu rozmów pomiędzy obiema stronami – czyli wracamy do punktu z początku maja tego roku, tyle tylko że z jedną transzą podniesionych ceł więcej. Same wieści o wyniku sobotnich rozmów w USA spotkały się generalnie z oburzeniem, zaś w Chinach z dużą dozą rezerwy. Amerykańscy jastrzębie, którzy domagają się dążenia administracji Trumpa do eskalacji sporu, byli zawiedzeni słowami prezydenta, zwłaszcza dotyczącymi firmy Huawei. Uważają tę firmę za języczek u wagi w kontekście wojny handlowej i za oznakę wzrostu chińskiej potęgi technologicznej. Z kolei Chińczycy podchodzą teraz do każdego słowa prezydenta USA z bardzo duża ostrożnością. Wpływ na to ma utrata zaufania chińskiej administracji do słów Donalda Trumpa i następujących po nich często odmiennych krokach.

    Problem zaufania już się unaocznia. Po tygodniu od rozmów nie widać żeby którakolwiek ze stron dokonała aktu dobrej woli. Chiny od momentu spotkania wciąż nie potwierdziły żadnego zakupu towarów rolniczych, brak też gestów Amerykanów dotyczących Huawei i chińskich studentów – czyli tematów, które miały być omawiane. Wewnętrzna notatka w amerykańskiej agencji zajmującej się zakazem sprzedaży towarów dla Huawei świadczy o tym, że podejście w żaden sposób się nie zmieniło . Wszelkie wnioski o licencje dla firm handlujących z Huawei powinny wciąż mieć stosowne oznaczenie. Larry Kudlow, prezes Narodowej Rady Gospodarczej, podkreślił w wywiadzie dla For News Sunday, że decyzja prezydenta Trumpa dotyczy tylko takich produktów, które są szeroko dostępne na świecie .

    Jak w takim razie pogodzić ze sobą nie tylko kompletny brak zaufania obu partnerów, ale także dwa odmienne spojrzenia na sprawę? Dla Chin warunkiem sine qua non jest zniesienie obecnych ceł, które USA od roku nałożyły na Chiny. Bez tego kroku, zdaniem chińskiego ministerstwa handlu, nie ma mowy o jakimkolwiek porozumieniu. To z kolei pomysł, który Donald Trump ogłosił publicznie w marcu – ma on przymusić Chiny do stosowania się do porozumienia. Kolejną rzeczą gdzie Chiny nie będą chciały ustąpić jest kwestia zakupów, które muszą być zgodne z rzeczywistymi potrzebami Chin. Ponadto rozmowy muszą być oparte na wzajemnym szacunku, równości i obustronnych korzyściach. Z kolei USA naciska przede wszystkim na rozwiązanie kwestii związanych z ochroną własności intelektualnej i zrównoważenie wymiany handlowej. Nie należy zapominać także o wątku wojny technologicznej, dla niektórych zdecydowanie ważniejszym.

    Próby połączenia i rozwiązania tych wszystkich wątków mają nastąpić w ciągu najbliższych dni. Wznowienie rozmów o handlu między oboma państwami planowane jest na przyszły tydzień, kiedy to dojdzie do rozmów wysłanników obu państw. Konkretna data spotkania twarzą w twarz wysłanników nie została jeszcze ustalona. W jaki jednak sposób wypracować porozumienie, jeśli bazą jest brak zaufania? Odpowiedzi na to pytanie niemalże na pewno nie dowiemy się w nadchodzących tygodniach, raczej też nie miesiącach. Najprawdopodobniej stan przeplatania wojen handlowych i zawieszeń broni pomiędzy dwiema największymi gospodarkami świata stał się naszą nową normalnością. A to najważniejszy wniosek dla amerykańskich międzynarodowych przedsiębiorstw, których część łańcucha dostaw znajduje się w Chinach. I to może być najważniejszym celem amerykańskiej administracji w chwili obecnej.

    Tag autorski: #azjatyckaowca

    #azja #chiny #usa #ekonomia #gruparatowaniapoziomu #geopolityka
    pokaż całość

    źródło: ichef.bbci.co.uk

  •  

    Luźny piąteczkowy nastrój.
    "Mój stary to fanatyk wędkarstwa i energetyki jądrowej..." ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Pan siedzący na górnej płycie reaktora RBMK, a w zasadzie na bloczkach wykonanych ze stali 0H18N10T i betonu serpentynitowego.
    Spokój, cisza, ~190 ton uranu pod nim, czy można sobie wyobrazić lepsze warunki na wędkowanie?

    #ejdlakazdego <- mój tag, nie chcesz czytać jądrowych niusów - czarnolistuj
    #czarnobyl #heheszki
    pokaż całość

    źródło: narybki11986.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Ja-qb

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.