Wykopowy strateg pod #syria. Zainteresowania #geopolityka, #historia i #rozowepaski. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pierwszy Saudyjczyk IV RP.

  •  

    Mireczki pomóżcie,

    Mam problem z wordpressem, ciągle randomo wyrzuca mi błędy typu:

    Fatal error: Out of memory (allocated 6291456) (tried to allocate 65536 bytes) in /wp-admin/includes/admin.php on line 67

    Nwm jak on może być out of memory, jak ma ustawione 256M - sprawdzałem tworząc test.php

    Nie ukrywam, jestem zielony w temacie, ma ktoś pomysł jak to rozwiązać? To wina ustawień czy wtyczek czy czegoś jeszcze innego?

    Photo dla zasięgu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #kiciochpyta #wordpress #homepl
    pokaż całość

    źródło: compote.slate.com

  •  

    Brak lidera to zmora tego protestu. Już na początku było widać, że będzie problem z przywództwem jak Tanajno pytał zebranych gdzie chcą iść. Co do za insurekcja? Co to za dyktator?
    #protest

  •  

    Na rowerach to zmechanizowane oddziały Tanajnistów? ( ͡° ͜ʖ ͡°) MOTOKOMANDO
    #protest

  •  

    Braun dalej tam jest? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ze swoimi asystentami? ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
    #protest

  •  

    Ma ktoś jakieś zdjęcia pokazujące ile szacunkowo tam ludzi jest?
    #protest

  •  

    Nie zgadzam się z tobą, ale zawsze bronił będę twego prawa do posiadania własnego zdania.
    Wolter

    Nie zgadzam się z poglądami Tanajno, ale sposób w jaki potraktowała ich wczoraj policja był skandaliczny. Dzisiaj policja szykuje się chyba do tego samego, czy oni nie rozumieją że jak tak dalej pójdzie to Tanajno będzie organizował te protesty codziennie, i cały czas będą one rosły - tylko dlatego, bo ludziom nie będzie podobało się zachowanie policji.
    #protest
    pokaż całość

  •  

    Dzień próby Mustafy Kadhimiego

    Dzisiaj, o godzinie 21 czasu bagdadzkiego powinno rozpocząć się nadzwyczajne posiedzenie parlamentu, podczas którego iraccy posłowie mają zagłosować nad wotum zaufania dla rządu Mustafy Kadhimiego - póki co nie rozpoczęło się, nie ma kworum, posiedzenie przesunięte o 1h później.

    Kadhimi to trzeci kandydat wskazany na stanowisko premiera od 1 grudnia 2019 r., kiedy to do dymisji podał się premier Adel Abdul Mahdi. Dwaj poprzedni kandydaci - Mohammed Allawi oraz Adnan Zurfi - nie otrzymali wotum zaufania, a w zasadzie to nie doszło nawet do głosowania nad ich kandydaturami, bo obaj - napotkawszy na opór ze strony irackich partii politycznych - zrezygnowali z misji utworzenia rządu jeszcze przed przedstawieniem swoich gabinetów parlamentowi.

    Początkowo wybranie Kadhimiego na nowego premiera Iraku wydawało się niemal pewne. Takie przewidywania uzasadnione były tym, że podczas uroczystości powierzenia Kadhimiemu misji utworzenia rządu przez prezydenta Saliha, obecni byli zarówno przedstawiciele Fatahu, partii sunnickich, jak i Kurdowie z KDP i PUK. Kandydaturę Kadhimiego wkrótce później poparł także Sadr.

    Jednak ta atmosfera przy nominacji zaburzyła jednak pewien szerszy obraz. "Życzliwe przyjęcie" kandydatury Kadhimiego przez irackie partie wynikało nie z tego, że wszyscy byli zgodni, że to "dobry" kandydat, lecz z tego, że był on "lepszy" niż jego poprzednik, Zurfi, od którego Fatah (w szczególności) odżegnywał się jak tylko mógł.

    W miarę jak mijał czas, a Kadhimi zaczął rozmawiać z poszczególnymi partiami na temat potencjalnych członków rządu, zaczęły się problemy. Raz po raz, to dany minister nie pasował Kurdom, to sunnitom, to szyitom. Innym razem np. któraś z partii uznawała, że nie chce ministerstwa X, lecz woli ministerstwo Y.

    W ten sposób, zwłaszcza w ciągu ostatnich dni, prawdopodobieństwo uzyskania nominacji przez Kadhimiego zaczęło spadać. Spory co do składu rządu, doprowadziły nawet do tego, że w ciągu kilku ostatnich dni Maliki i Ayad Allawi (kuzyn Mohammeda) cofnęli swoje poparcie dla Kadhimiego. Maliki i Allawi nie są graczami tej "kategorii wagowej", która mogłaby doprowadzić misję Kadhimiego do fiaska, jednak w ostatnich dniach nadeszła inna niepokojąca wiadomość - część sadrystów także zaczęła niepochlebnie wypowiadać się o Kadhimi, a jeden z posłów Sairunu wprost stwierdził, że szanse Kadhimiego na uzyskanie wotum zaufania są małe. Dodatkowo dzisiaj cześć posłów Fatahu zaczęła zarzucać niektórym z kandydatów Kadhimiego korupcję.

    Zatem jak to jest? Czy Kadhimi ma szanse zostać nowym premierem czy nie?

    Moim zdaniem, mimo tych wszystkich perturbacji, szanse Kadhimiego są nadal spore. Osobiście wydaje mi się, że ostatecznie Kadhimi dostanie wotum zaufania. Iraku po prostu nie stać na dalsze spory co do obsady stanowiska premiera (koronawirus, spór z Kurdami co do budżetu, ataki IS, widmo kryzysu gospodarczego, zaczynające się ponownie protesty).

    Jednak niestety podejrzewam, że w przypadku Kadhimiego może powtórzyć się scenariusz podobny do tego, który widzieliśmy przy Mahdim - "premier który nie rządzi" (lub jego wpływ pozostaje minimalny). Kadhimi podobnie jak Mahdi nie ma własnego zaplecza politycznego przez co jego inicjatywy mogą być szybko zablokowane przez poszczególne partie polityczne. Złym prognostykiem dla Kadhimiego jest zwłaszcza to, że z nieoficjalnych wiadomości wiemy, że zaledwie w ciągu kilku ostatnich godzin nastąpiło kilka zmian w składzie rządu i to dość istotnych np. co do szefa MSZ czy MON. Z drugiej strony Kadhimi - jako intelektualista i szef jednej z agencji wywiadu - zdaje się być dużo lepszym graczem politycznym niż Mahdi, który może znalazłby jakiś środek na wyprowadzenie przeciwnych mu partii w pole.

    Cóż, na dłuższe analizy przyjdzie jeszcze czas, a póki co poczekajmy czy rząd Kadhimiego dostanie wotum zaufania. Początek obrad parlamentu powinien nastąpić o 21 czasu bagdadzkiego, jednak nie ma kworum, posiedzenie parlamentu przesunięte na 1h później. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #bliskiwschod #irak #geopolityka #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: scontent-arn2-1.xx.fbcdn.net

    +: Axis_of_Resistance, arkan997 +19 innych
  •  

    To samo Yasir al Sasini ibn Kaczaffi mógłby powiedzieć o wyborach ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #bliskowschodniememy

    źródło: inshallah.jpg

  •  

    Nocna potyczka PMU z Daesz

    Wczoraj ok. 23 czasu bagdadzkiego bojownicy IS przeprowadzili zaskakujący atak na posterunki PMU rozmieszczone wokół miasta Samara w prowincji Salah Ad-Din.

    Atak był bardzo intensywny i dobrze skoordynowany - jednocześnie zaatakowano kilka pozycji PMU w miejscowościach Mukaszifa, Jathrib i Metejbeja.

    Atak był na tyle duży, że broniący pozycji żołnierze Pułku Tygrysu z 35. Brygady PMU (Dawa), byli zmuszeni wezwać posiłki z Samary i Bagdadu.

    Walki trwały niemal przez całą noc, a szalę zwycięstwa na stronę sił rządowych udało się przechylić dopiero nad ranem, gdy zaczęło świtać, a bojownicy Daesz wycofali się.

    W ataku zginęło co najmniej 9 żołnierzy PMU - przy czym dane te są jeszcze z nocy, gdy trwały walki. W najbliższych godzinach powinna pojawić się dokładna liczba zabitych członków PMU, ale już teraz mówi się, że był to jeden z największych ataków PMU od 2017 r.

    Rezultat walk mógłby być inny, gdyby bojownikom Daesz udałoby się wysadzić SVBIEDa, którego wysłali w kierunku pozycji PMU, lecz został on, na szczęście, zniszczony zanim osiągnął swój cel.

    W ostatnich tygodniach obserwuję zwiększoną aktywność ataków Daesz. Niemal codziennie dochodzi do mniejszych lub większych ataków z ich strony - szczególnie intensywne te ataki są po stronie irackiej, jednak zwiększoną aktywność IS można zaobserwować także na pustyni syryjskiej (wzrost aktywności IS jest tu na tyle zauważalny, że nawet USA zaproponowało Rosjanom koordynację ataków anty-IS w tym rejonie).

    Daesz atakuje głównie na terenach mieszanych sunnicko-szyickich (np. droga Samara-Bagdad) oraz terenach spornych między rządem w Bagdadzie a Kurdami (Dijala, Kirkuk). W ten sposób chcą z pewnością osiągnąć większą polaryzację społeczną i tym samym zdobyć więcej popleczników dla swojej sprawy.

    W najbliższych miesiącach spodziewam się niestety jeszcze większego wzrostu aktywności IS. Irak jest obecnie w przededniu jednego z największych kryzysów polityczno-gospodarczych w swojej historii:

    - od grudnia 2019 r. nie wybrano nowego rządu, odrzucając w międzyczasie dwóch kandydatów na stanowisko premiera, natomiast trzeci (Mustafa Kadhimi) do 9 maja ma czas na uzyskanie wotum zaufania, jednak podobnie jak swoi poprzednicy napotyka na coraz większy opór poszczególnych partii. Teoretycznie tymczasowo rządzi nadal premier Mahdi, jednak jego autorytet jest obecnie minimalny;

    - od zabójstwa Solejmaniego doszło do rozłamu w szeregach PMU. Irańczycy stracili dużo ze swojej kontroli nad organizacją, a część jednostek, którym bliżej do Nadżafu i ajatollaha Sistanego wystąpiła z PMU;

    - młodzież, które rozpoczęła protesty w listopadzie 2019 r., a obecnie zawiesiła je z powodu koronawirusa, najprawdopodobniej wkrótce będzie chciała wrócić na ulice;

    - iracki Kurdystan jest na krawędzi bankructwa ze względu na niskie ceny ropy naftowej, a rząd centralny wstrzymał wypłatę transzy z budżetu, która powinna przypadać Kurdom (Irbil nie dostarczał części kurdyjskiej ropy do Bagdadu, lecz sprzedawał ją samodzielnie m.in. Turkom);

    - rząd centralny także ma ogromne problemy gospodarcze z powodu niskich cen ropy (której eksport odpowiada za ok. 90% wpływów do irackiego budżetu). Jeszcze na początku roku irackie dochody z eksportu ropy wynosiły ok. 6,5 mld dolarów miesięcznie, obecnie jest to tylko ok. 1,5 mld. Minister finansów (pełniący swoją funkcję tymczasowo) zapowiedział już, że jeśli sytuacja na rynku ropy się utrzyma, to rząd nie będzie w stanie wypłacać pensji już w czerwcu-lipcu. Tymczasem większość Irakijczyków zatrudniona jest właśnie w sektorze państwowym (urzędy, siły bezpieczeństwa itd.).

    Nie chcę pisać, że Daesz kontratakuje i wkrótce zobaczymy Kalifat 2.0, jednak obecnie wygląda to bardzo źle. IS przegrupowuje siły i ewidentnie szykuje się do powtórzenia scenariusza z 2014 r., gdy jak walec przetoczyło się przez północ Iraku. Co prawda Irak jest obecnie w zupełnie innej sytuacji niż w 2014 r. - zwłaszcza gdy idzie o pewne "mechanizmy społeczne", które ułatwiły IS dojście do takiej potęgi. Jednak nikt nie wie jak sytuacja będzie wyglądała za kilka miesięcy, gdy świat przejdzie z fazy COVID-19 do fazy pt. "Kryzys gospodarczy wywołany COVID-19", a Irak wejdzie w głęboką recesję.

    Poniżej zdjęcie prawdopodobnie ze zniszczenia SVIED'a jadącego w kierunku pozycji PMU, a w komentarzu filmy z walk.

    Grafika podpięta do postu: Ataki IS w kwietniu (sic!). Mapa stworzona przez Aaron Y. Zelin. https://twitter.com/azelin
    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #irak #isis #bliskiwschod #geopolityka #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: scontent-arn2-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Jarosław Gowin oraz Władysław Kosianiak Kamysz rozmawiają na temat odwołania marszałek Witek ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jak widać obaj Panowie w maseczkach, dystans też zachowany, bardzo ładnie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #bliskowschodniememy #syriaspam

    źródło: sana.sy

  •  

    Wojna w Jemenie powoli zbliża się ku końcowi.

    Saudowie i ZEA ogłosili właśnie jednostronnie dwutygodniowe zawieszenie działań zbrojnych w Jemenie.

    Ambasador Królestwa do Jemenu, Mohammed al-Jaber, potwierdził w zeszłym tygodniu, że Rijad jest w stałym kontakcie z rebeliantami Houthi i że rebelianci są mile widziani przy stole negocjacyjnym.

    https://twitter.com/AJENews/status/1247980173934329859

    #jemen #bliskiwschod #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Czy Nasrallah czyta Bartosiaka?
    ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    W ostatnich tygodniach p. Jacek Bartosiak wieszczy, że pandemia koronawirusa może doprowadzić do całkowitego załamania dotychczasowego porządku światowego, a na jego gruzach powstanie coś zgoła nowego, zaś obecni rozgrywający staną się rozgrywanymi. Hassan Nasrallah zdaje się to całkowicie rozumieć – i to do tego stopnia, że można, pół żartem, pół serio, zadać sobie pytanie czy Nasrallah czyta Bartosiaka? Odpowiedź pozostawię wam.( ͡° ͜ʖ ͡°) Poniżej fragment jednej z ostatnich wypowiedzi Nasrallaha.

    Nie wiemy czy Stany Zjednoczone są nadal zjednoczone czy już nie? Czy Unia Europejska jest nadal unią czy już nie? (…) Nie wiadomo który rząd pozostanie [po pandemii] a który nie. Nie wiemy, które supermocarstwa przetrwają, a które nie. (…) To co się dzieje to coś większego od wojen światowych, bo to [koronawirus] wkroczyło we wszystkie wymiary naszego życia: kulturalny, ideologiczny, religijny, intelektualny, filozoficzny.

    – Hassan Nasrallah

    https://english.iswnews.com/12402/sayyid-nasrallah-after-corona-we-may-face-a-new-world-order-and-new-situation/

    #syriaspam #bliskiwschod #bartosiak (wyjątkowo) ( ͡° ͜ʖ ͡°) #hezbollah #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: ynetnews.com

  •  

    Turcja grozi rządowym na częstotliwościach radiowych SAA ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Turkey’s armed forces in Syria’s north-west province of Idlib have hacked into Syrian army radio frequencies yesterday and issued a warning not to violate the de-escalation zone. Local sources reported the incident to the UK-based Syrian Observatory for Human Rights (SOHR).

    The message from the Turkish army was clear: “The leaders of your army are putting your lives at risk and leading you to death when they order you to bomb the de-escalation zone. Do not penetrate the de-escalation area or you will receive a deadly response.”

    The radio hacking incident came as the SOHR reported Turkey’s continued military build-up in Idlib in case the agreement breaks down; a column of 25 armoured vehicles entered Syria from Turkey yesterday. Since the agreement came into effect, around 2,100 armoured vehicles and thousands of troops have been transported to the province by Turkey.

    https://www.middleeastmonitor.com/20200402-turkish-military-hacks-into-syria-regime-radio-to-broadcast-warning/
    #syria
    pokaż całość

    źródło: ahvalnews.com

  •  

    Bartosiak to nie ma łatwego życia. Wrzucił info, za PISM, że Ukraińcy otwierają rynek ziemią i tym samym naraził się na bardzo nieprzyjemne, i moim zdaniem w żaden sposób nieuzasadnione, komentarze.

    Bartosiak się rozmarzył i ot zrobił wrzutkę komentarza PISM w swoim stylu pt. "epickie czasy". ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dokładnie napisał: "To prawdziwy „game changer” dla interesów Rzeczpospolitej na wschodzie. Musimy wziąć w tym udział. "

    I wszystko byłoby fajnie gdyby nie "środowisko akademickie", które zaczęło go hejtować, że w ogóle nie czytał komentarza PISM, że ma być referendum (w zakresie czy pozwolić zagranicznym inwestorom na wykupywanie ziemi), że nie ma co się podniecać itd. Nawet autor komentarza lekko go zhejtował. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    I ja się pytam, jak w tym kraju ma być dobrze? Skoro Bartosiak tylko zasygnalizował niusa, a wiadomo zasięgi chłop ma duże, może nawet większe niż PISM. I zaraz wykształciuchy wbiły mu szpilę. Dlaczego? Bo nie jest ich? Bo się nie daje zaszufladkować w wąskich kategoriach akademickich? Bo sprawia, że wiedza trafia pod przysłowiowe "strzechy"? W przeciwieństwie do PISM, które zdaje się być wzajemnym kółkiem adoracji krytykującym każdego kto - w takim czy innymi stopniu - próbuje z nimi konkurować.

    I jak w tym kraju ma być dobrze? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    https://twitter.com/BartosiakJacek/status/1245394818072707073
    #bartosiak
    pokaż całość

    źródło: bartosiak.png

  •  

    Wpływ polskich emigrantów na myśl polityczną Atatürka

    W 1982 r. w Turcji ukazała się książka "Zdarzenia, myśli i książki, które miały wpływ na rozwój umysłowy Atatürka" autorstwa tureckiego profesora Serafettina Turana.

    Turan, analizując wypowiedzi Ataturka oraz wzmianki innych osób o jego poglądach politycznych, chciał dotrzeć do źródła tych poglądów. Odkryć kto miał największy wpływ na kształtowanie się światopoglądu "ojca Turków".

    Badania ujawniły oczywiście wpływ poezji i publicystyki Namıka Kemala i innych liberalnych myślicieli okresu tanzimatu. Dużym jednak zaskoczeniem okazał się wpływ jaki na Atatürka wywarła praca "Les Turcs anciens et modernes" autorstwa paszy Mustafy Dżelaleddina, czyli... Konstantego Borzęckiego.

    Dzisiaj wpis z kategorii "Historia", ale mam nadzieję że będzie się podobać. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #zostanwdomu i #czytajPulsLewantu
    ——————–

    Kim był Konstanty Borzęcki?

    Borzęcki urodził się w 1826 r. w Wielkopolsce, w rodzinie drobnej szlachty. W młodości marzył o karierze malarskiej i nawet podjął w tym kierunku studia na Wyższej Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie, lecz po 2 latach musiał je przerwać ze względu na problemy finansowe. Niedoszły malarz trafił do seminarium we Włocławku, jednak tam także nie zabawił długo. Gdy w 1848 r. wybuchło powstanie wielkopolskie, Borzęcki porzucił seminarium i dołączył do powstańców.

    Po upadku powstania Borzęcki uciekł z kraju i "wylądował" nad Bosforem. Był rok 1849, a nasz bohater miał 23 lata. Nie mogąc wrócić do Ojczyzny, ani nie mając w ręku żadnego fachu, zaciągnął się do tureckiej armii.

    W owym czasie Turcja, przechodząca przez okres szybkich reform (tanzimat), bardzo chętnie zatrudniała Europejczyków w państwowych instytucjach i Borzęcki nie był tutaj żadnym wyjątkiem. Wyjątkiem było jednak to, że Borzęcki, dzięki znajomości francuskiego oraz wiedzy kartograficznej, szybko "wpadł w oko" wielkiemu wezyrowi Raszidowi Paszy, który przeniósł go do Departamentu Kartografii w Sztabie Generalnym Tureckiej Armii.

    Po dwóch latach Borzęcki, zafascynowany "nową ojczyzną", przeszedł na islam i przybrał imię "Mustafa Dżeladdin". Z tą fascynacją nową ojczyzną może być jednak różnie, bo według niektórych relacji Mustafę Dżeladdina napędzała nie tyle "miłość" do Imperium Osmańskiego, co "nienawiść" do carskiej Rosji.

    Ostatecznie Mustafa Dżeladdin zrobił w Turcji zawrotną karierę wojskową, dochodząc do stopnia generała majora i szefa Departamentu Kartografii przy Sztabie Generalnym. Jego legendę utrwaliła śmierć na polu chwały w walkach z Czarnogórcami w 1876 r.
    ——————–

    Okej, okej, ale miało być o wpływie polskich myślicieli na Atatürka!

    Spokojnie! Otóż Mustafa Dżeladdin przeszedł do historii nie tylko jako zdolny turecki generał, lecz także jako autor wspomnianej pracy "Les Turcs anciens et modernes", w której opisywał pochodzenie ludów tureckich oraz opisywał reformy, które należy przeprowadzić, aby wyleczyć "chorego człowieka Europy", jak określano wówczas Imperium Osmańskie.

    Cześć pracy Mustafy Dżeladdina w której opisuje on pochodzenie ludów tureckich miała w gruncie rzeczy charakter pseudonaukowy - twierdził on np. że ludy tureckie pochodzą od Aryjczyków (których nazywał turkoaryjczykami) i że bliżej im do ludów europejskich niż azjatyckich - więzi z Europą zostały zaś zerwane głównie z powodu przyjęcia przez ludy tureckie islamu.

    Praca Mustafy Dżeladdina to jednak nie tylko pseudonaukowe teorie, które nie wytrzymały próby czasu. Jego książka była przede wszystkim przepełniona patriotycznymi hasłami, które miały budzić dumę wśród "przyszłych Turków" i krzewić nowoczesny patriotyzm - tak jak na zachodzie Europy.
    Książka zawierała wiele gotowych recept, które miały polepszyć sytuację kraju np. postulowała rezygnację z zapisu języka tureckiego arabskim alfabetem i przejście na alfabet łaciński.

    Mustafa Dżeladdin był jednym z pierwszych autorów, który podjął się próby wytłumaczenia pochodzenia ludów tureckich, dlatego też jego praca była dość poczytna wśród mu współczesnych. Pozycja ta była też o tyle ważna, że wywarła spory wpływ na przewartościowanie pojęcia "turek", które do tej pory miało określenie pejoratywne i posługiwano się nim głównie wobec anatolijskich chłopów, a nie wobec osmańskiej inteligencji - dla której być "turkiem" oznaczało tyle co być "chamem". Mustafa Dżeladdin przedstawił "turków" w diametralnie innym świetle, jako potomków "wielkich" Aryjczyków, którzy powinni być dumnie ze swojego pochodzenia a nie się go wstydzić.

    I faktycznie praca Polaka wywarła zamierzony wpływ na mieszkańców Imperium. W 17 lat po publikacji "Le Turcs anciens et modernes", poeta Mehmed Emin opublikował zbiór "Tureckie wiersze", w którym posługiwał się gwarą anatolijskich chłopów i "krzyczał": "Jestem Turkiem, wielka jest moja wiara i ród mój". W kilkadziesiąt lat później Ataturk miał sparafrazować Emina mówiąc: "Jakże szczęśliwy jest ten, kto może powiedzieć, że jest Turkiem", które to zawołanie przyjęło się wśród Turków niemal jak wyznanie wiary.
    ——————–

    Książkę Mustafy Dżeladdina czytał także sam Atatürk i to dość intensywnie, gdyż "Le Turcs anciens et modernes" znajdująca się w biblioteczce "ojca Turków" opatrzona jest wieloma kolorowymi podkreśleniami i odręcznymi notatkami. Pomysł rezygnacji z alfabetu arabskiego opatrzony jest np. komentarzem "bardzo ważne". Praca, wspomnianego na początku tekstu, profesora Turana wskazała, że Borzęcki był dla Atatürka wcale nie mniejszą inspiracją niż Namık Kemal, którego uważa się za jednego z głównych autorów współczesnego tureckiego patriotyzmu. Zresztą sam Ataturk miał powiedzieć o Borzęckim: "ten Polak wart pomnika ze szczerego złota".

    Spośród wszystkich pozytywnych komentarzy Atatürka wobec pracy Borzęckiego na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza jeden fragment, który - w odróżnieniu od pozostałych - pozostaje krytyczny wobec książki Polaka. Otóż Mustafa Dżeladdin uznał, że Saladdyn był z pochodzenia Kurdem - był to dość nowatorski i kontrowersyjny pogląd, który udało się potwierdzić dopiero wiele lat po śmierci Polaka. Atatürk jednak całkowicie nie zgadzał się z tym i przy wzmiance o pochodzeniu Saladdyna zapisał krótko "bzdura".

    Egzemplarz "Le Turcs anciens et modernes", należący do Atatürka i opatrzony jego komentarzami znajduje się obecnie w Anıtkabir, mauzoleum Atatürka.
    ——————–

    Borzęcki nie był jedynym Polakiem, który zapisał się złotymi zgłoskami w historii kształtowania się tureckiego patriotyzmu. Kolejnym był Lehli Hajreddin, czyli...Karol Karski - dziennikarz, który razem z Borzęckim pracował w tej samej gazecie. Gazeta owa nazywała się Basiret i była bardzo postępową pozycją, która w drugiej połowie XIX w. "wbijała" w tureckie umysły europejskie idee, ale to już historia na inny wpis. ;) Jak się wam spodoba to będzie więcej. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    Wykorzystano fragmenty książki Jerzego Łątki "Atatürk. Twórca nowoczesnej Turcji".

    Na zdjęciu Atatürk prezentujący ̶s̶k̶ą̶d̶ ̶"̶ż̶ó̶ł̶w̶i̶e̶ ̶w̶y̶s̶z̶l̶i̶"̶ nowy alfabet. Zgodnie z zalecaniami Borzęckiego w 1928 r. Turcy zrezygnowali z alfabetu arabskiego i opracowali własny, oparty na alfabecie łacińskim.
    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    Natomiast jeśli ktoś chciałby wesprzeć rozwój mojej działalności to zapraszam na Patronite lub Paypal (jak wybierzesz tę drugą opcję i będziesz chciał dostęp do tych materiałów które są na Patronite to odezwij się na priv). ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #turcja #bliskiwschod #gruparatowaniapoziomu #historia #ciekawostkihistoryczne #lagunacontent #syriaspam - bo wieje nudą na froncie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: scontent-arn2-1.xx.fbcdn.net

  •  

    USA zapowiada zmniejszenie wsparcia dla Afganistanu

    W poniedziałek Mike Pompeo udał się do Afganistanu. Miał tam mediować w sporze między prezydentem Ghanim a Abdullahem Abdullahem oraz "pchnąć" do przodu negocjacje między Talibanem a Kabulem. Wizyta zakończyła się fiaskiem, a Amerykanie zaczęli grozić Kabulowi zmniejszeniem pomocy o 1 miliard dolarów.
    ——————–

    Wizyta Pompeo w Afganistanie miała dwa cele:

    1) przełamanie impasu politycznego między prezydentem Ghanim a jego rywalem, Abdullahem Abdullahem;

    2) zmniejszenie oporu prezydenta Ghaniego względem negocjacji z Talibanem.
    ——————–

    Ad 1
    Według oficjalnych wyników zeszłorocznych wyborów nowym prezydentem Afganistanu został Ghani. Jednak Abdullah Abdullah kwestionuje te wyniki i twierdzi, że podczas wyborów doszło do fałszerstwa. Ghani oraz Abdullah to wieloletni rywale polityczni. Wcześniej spory między panami udało się rozwiązywać dzięki mediacjom Amerykanów np. gdy w 2014 r. doszło do podobnej sytuacji, dzięki pomocy Waszyngtonu, zawarto porozumienie na mocy którego Ghani został prezydentem a Abdullah premierem.

    Jednak obecnie Amerykanie nie są w stanie skłonić obu panów do ustępstw. W efekcie doszło nawet do tego, że Ghani i Abdullah przeprowadzili tego samego dnia konkurencyjne uroczystości zaprzysiężenia na prezydenta Afganistanu.
    ——————–

    Ad 2
    Zgodnie z porozumieniem między Talibanem a USA powinno dojść do wymiany jeńców, która to miałaby mieć charakter bezwarunkowy. Wymianie jeńców jest warunkiem wstępnym do rozmów Taliban-Kabul.

    Rząd, deklaruje gotowość uwolnienia Talibów, jednak chce aby te zwolnienia miały charakter stopniowy i postępowały w miarę toczenia się negocjacji Taliban-Kabul. Jest to dość sprytna strategia i w zasadzie jedyna słuszna, bo więźniowie są na ten moment najlepszym środkiem nacisku jakim Kabul dysponuje w konfrontacji z Talibanem.

    Taliban odrzuca jednak takie "stopniowe negocjacje" i częściowe zwolnienia więźniów oraz kontynuuje ataki przeciwko wojskom rządowym. Niestety Amerykanie umniejszają znaczenie ataków Talibanu, twierdząc że tymi "incydentami" stać może jeden z odłamów Talibanu, a nie "centralne dowództwo" organizacji.
    ——————–

    Ostatecznie rozmowy Pompeo z Ghanim i Abdullahem (prowadzone oddzielenie) zakończyły się całkowitym fiaskiem. Według nieoficjalnych informacji, żaden z nich nie wyraził chęci na jakiekolwiek ustępstwa - czy to co do sporu kto jest prawowitym prezydentem, czy co do negocjacji z Talibami.

    Mike Pompeo, sfrustrowany postawą swoich rozmówców, nie szczędził im gorzkich słów, stwierdzając że jest zawiedziony ich postawą oraz że "kryzys przywództwa [w Afganistanie] stanowi bezpośrednie zagrożenie dla amerykańskich interesów narodowych".

    Jednocześnie Pompeo stwierdził, że jeśli Ghani i Abdullah nie dojdą do kompromisu to wkrótce Ameryka zmniejszy swoje wsparcie dla Afganistanu o kwotę 1 mld dolarów w 2020 r. oraz o kolejny 1 mld w 2021 r. Jest to spora kwota, gdy uświadomimy sobie, że obecnie amerykańskie wsparcie dla Afganistanu wynosi ok. 4,5 mld dolarów/rocznie. Pompeo nie określił do kiedy Afgańczycy mają czas na osiągnięcie porozumienia - zaznaczył jednak, że ma nadzieję na pozytywne rozwiązanie konfliktu między Ghanim a Abdullahem.

    Po opuszczeniu Kabulu Mike Pompeo wrócił do USA. Po drodze odwiedził jeszcze Katar, gdzie spotkał się z głównym negocjatorem Talibanu - Abdulem Ghanim Beradarem.
    ——————–

    [KOMENTARZ]

    Rząd w Kabulu znalazł się obecnie w bardzo trudnej sytuacji. Z jedne strony mamy spór między Ghanim a Abdullahem. Z drugiej strony negocjacje między Talibanem a Kabulem znajdują się w powijakach, a co gorsza - Taliban już kilka dni po podpisaniu porozumienia z Amerykanami rozpoczął działania zbrojne przeciwko rządowi, które z dnia na dzień nabierają na intensywności.

    Z boku tego wszystkiego są Amerykanie, którzy są zdecydowani, aby do czerwca 2021 całkowicie wycofać się z Afganistanu. Amerykanie są przy tym bezwzględni wobec Kabulu, dbając głównie o zapewnienie bezpiecznej ewakuacji swoich wojsk. Wydaje się, że kwestia tego co stanie się z rządem w Kabulu po wycofaniu się Amerykanów, jest dla Waszyngtonu kwestią drugorzędną. Zresztą temat ten dobrze skwitował kilka tygodni temu prezydent Donald Trump, gdy pytany o to czy realny jest scenariusz w którym Taliban przejmie władzę w Afganistanie, odpowiedział "nie powinno się tak stać, ale być może tak będzie".

    Zdjęcie: od lewej Mike Pompeo i Abdullah Abdullah, źródło: Departament Stanu USA, Flickr.com

    pokaż spoiler Źródła:
    https://smallwarsjournal.com/blog/pompeo-afghanistan-amid-political-crisis-peace-talks
    https://www.voanews.com/usa/us-slashes-assistance-afghanistan-after-leaders-fail-reach-deal
    https://www.aljazeera.com/news/2020/03/pompeo-meets-political-rivals-kabul-break-deadlock-200323083442586.html
    https://www.wsj.com/articles/pompeo-arrives-in-kabul-on-a-diplomatic-rescue-mission-11584947271
    https://www.reuters.com/article/us-usa-afghanistan-taliban/u-s-to-reduce-afghan-aid-by-1-billion-after-pompeo-fails-to-break-impasse-idUSKBN21A0N5?

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    Natomiast jeśli ktoś chciałby wesprzeć rozwój mojej działalności to zapraszam na Patronite lub Paypal (jak wybierzesz tę drugą opcję i będziesz chciał dostęp do tych materiałów które są na Patronite to odezwij się na priv). ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #afganistan #bliskiwschod #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: scontent-arn2-1.xx.fbcdn.net

    •  

      @Gosiorekkosiorek: Osobiście wątpię. Jeśli idzie o Pakistan to oni akurat cieszą się z dealu pokojowego z Talibanem i pewnie z perspektywy, że za krótko ponad rok to Taliban może rządzić w Kabulu. Służby pakistańskie współpracują z Talibami jeszcze od lat 90. pomagając im m.in. podczas wojny domowej w latach 1996-2001. Te zażyłości istniały także po obaleniu Talibów w 2001 r. Szczególnie bliskie stosunku Pakistańczyków łączą z siecią Haqqaniego, wchodzącą w skład Talibanu. Obama naciskał na Pakistańczyków, aby ucięli te kontakty i niby faktycznie podjęli oni pewne kroki w tym kierunku, ale osobiście podejrzewam, że była to raczej pokazówka - nawet ostatnio szef pakistańskiego MSZ-u przyznał, że rola Pakistanu w negocjacjach USA-Taliban była bardzo duża i bez Pakistańczyków mogłoby w ogóle nie dojść do porozumienia (tutaj to akurat może nieco przesadził). pokaż całość

    •  

      @JanLaguna: dosłownie jak w ostatnim "homeland". Kto nie ogląda gorąco polecam bo sezon trzyma niebotycznie wysoki poziom jak dotąd. No i jest "smaczek polski", który twórcy sami potwierdzili.

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Wolne Czwartki, czyli pytania od Czytelników

    W najbliższy czwartek kolejne wydanie Wolnych Czwartków, w których odpowiadam na Wasze pytania - mogą one dotyczyć dowolnych tematów, tak spraw obecnych jak i historii Bliskiego Wschodu.

    Jeśli chcesz zadać pytanie to napisz je proszę pod postem lub za pomocą wiadomości prywatnej.
    ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    Zapraszam do zadawania pytań.
    #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: scontent-arn2-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Amerykanie opuszczają część baz w Iraku

    Amerykanie przekazali kontrolę nad bazą koalicji w Al Kaim irackiej armii. To tylko jeden z elementów szerszej akcji relokacyjnej, którą mają wkrótce przejść amerykańskie wojska stacjonujące w Iraku. Następne w kolejce do opuszczenia mają być bazy pod Mosulem i Kirkukiem. Wszystko to odbywa się w sytuacji, w której bazy koalicji regularnie znajdują się pod ostrzałem rakietowym ze strony pro-irańskich milicji wchodzących w skład PMU. Czy opuszczanie pomniejszych baz to na pewno dobry ruch, czy może Amerykanie mogą w inny sposób zapanować nad rozzuchwalonymi oddziałami PMU?

    Tekst jest dostępny także na Blogu, zachęcam do czytania właśnie tam.

    #zostanwdomu i #czytajPulsLewantu ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
    ——————–

    Farewell to Al Qaim

    We wtorek, w bazie Al Kaim, położonej tuż obok syryjsko-irackiej granicy odbyła się niecodzienna uroczystość. Oto amerykański generał Vincent Barker oficjalnie przekazał kontrolę nad bazą irackiej armii. Amerykanie co prawda pozostaną na jej terenie jeszcze przez pewien czas, ale tylko do momentu w którym zabiorą z niej cały swój sprzęt, czyli pewnie tylko przez kilka dni.

    Baza w al Kaim to nie jedyna lokalizacja, którą wkrótce opuszczą Amerykanie – relokację sił i opuszczenie kolejnych baz zapowiedział już rzecznik sił koalicyjnych, Myles B. Caggins III. Nieoficjalnie mówi się, że następne w kolejce są: baza lotnicza w Qayyarah (tzw. Q-West) oraz baza K-1 pod Kirkukiem.

    Wszystko to odbywa się w bardzo gorącej atmosferze – od zeszłego tygodnia dochodzi do regularnych ataków rakietowych wymierzonych w bazy koalicji. W jednym z tych ataków, na bazę Taji pod Bagdadem, 11 marca, zginęło dwóch amerykańskich żołnierzy i jeden brytyjski. Amerykanie próbują odpowiadać na te ataki, nalotami wymierzonymi w pozycje pro-irańskich frakcji Sił Mobilizacji Ludowej (PMU) – w szczególności na Kata’ib Hezbollah (uznany przez Waszyngton za organizację terrorystyczną). Jednak amerykańskie naloty zamiast odstraszać PMU, tylko zaostrzają sytuację i wręcz zachęcają do kolejnych ataków przeciwko siłom koalicji.

    Obiad, podczas uroczystości przekazania kontroli nad bazą w Al Kaim Irakijczykom, źródło: U.S. Army

    ——————–

    Relokacja: słowo tygodnia

    Relokacja swoich sił przez USA i koalicję świadczy o dwóch rzeczach. Przede wszystkim Amerykanie przygotowują się na to, że starcia z elementami PMU nie będą sporadyczne, lecz staną się wkrótce stałym elementem towarzyszącym amerykańskiej obecności w Iraku. Jednocześnie Amerykanie boją się poważnej eskalacji tj. sytuacji, w której ataki rakietowe mogłyby przekształcić się w regularne walki – a w takiej sytuacji małe bazy (tak jak ta w al Kaim, gdzie znajduje się zaledwie 300 Amerykanów) miałyby ogromny problem z samodzielną obroną. Dlatego też Amerykanie stawiają na konsolidację swoich sił w większych bazach i wzmocnienie obrony takich lokalizacji. W szczególności chodzi o wzmocnienie obrony przeciwlotniczej – Amerykanie nie posiadają w Iraku żadnej baterii Patriot (najbliższe rozmieszczone są w Kuwejcie, jednak gdy Pentagon chciał je przesunąc do Kuwejtu, Bagdad zaczął protestować).

    Sprawa relokacji amerykańskich wojsk w Iraku ma dwa wymiary: bezpieczeństwa oraz polityczny. Z punktu widzenia bezpieczeństwa garnizonów rozmieszonych w małych bazach, opuszczenie takich baz jak w Al Kaim jest jak najbardziej słuszne. Problem jednak polega na tym, że z punktu widzenia politycznego jest to strzał w kolano.

    ——————–

    Zwycięstwo zuchwałości

    Opuszczając al Kaim, Amerykanie utracili dogodną lokalizację, skąd łatwo mogli monitorować ruchy pro-irańskich frakcji PMU i IRGC, które „grasują” (bo ciężko nazwać inaczej uprawiany tam przez nich proceder) po obu stronach syryjsko-irackiej granicy – to właśnie al Kaim jest jednym z głównych punktów tranzytowych irańskiego sprzętu, który trafia następnie do Syrii i Libanu. Oczywiście, w dobie dzisiejszych osiągnięć technologicznych, można się kłócić że ruchy te monitorować można także z oddali np. dronami, sterowanymi z baz Asad czy Taji. Jednak sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Przede wszystkim władze irackie często okresowo uziemiają koalicyjne siły powietrzne – takie zabiegi Bagdadu stały się popularne zwłaszcza po dojściu do władzy premiera Mahdiego i izraelskich (?) nalotach na pozycje PMU jeszcze w 2019 r. oraz zabójstwie Solejmaniego przez Amerykanów.

    Dodatkowo pojawia się kwestia skomplikowanych stosunków etniczno-religijnych na ziemiach opuszczanych przez Amerykanów. Okolice al Kaim to tereny sunnickie, które w ostatnim czasie znalazły się pod butem PMU. Kontrola irackiej armii nad tymi terenami jest raczej symboliczna, a większość władzy skupiają tutaj w swoich rękach różnorakie grupy PMU. Iracka armia oraz amerykański garnizon były dotychczas jedynymi oddziałami, gdzie miejscowa ludność szukała oparcia – którego i tak często nie otrzymywała, lecz przynajmniej żyła jakąś nadzieją. Teraz zabraknie nawet tej nadziei.

    Co prawda, można się kłócić, że Amerykanie i tak nie mieli efektywnych narzędzi do walki ze szmuglem i haraczami wymuszanymi przez PMU. Będzie to w zasadzie prawda, jednak całkowite wycofanie się z al Kaim – gdy w Taji giną Amerykanie – zostanie odebrane wśród PMU jako pierwsze zwycięstwo na drodze do celu jaki stronnictwo pro-irańskie obrało sobie po zabójstwie Solejmaniego – tj. całkowite pozbycie się Amerykanów z Iraku.

    Opuszczenie tak strategicznego miejsca jak Al Kaim w żaden sposób nie sprawi, że ataków przeciwko siłom koalicji w Iraku będzie mniej. Paradoksalnie najprawdopodobniej będzie na odwrót – „upadek” Al Kaim tylko zaostrzy apetyty pro-irańskich frakcji.

    Sytuacji nie zmienią też amerykańskie naloty odwetowe (do których już de facto dochodzi), gdyż są one zbyt przewidywalne (celami są niemal wyłącznie bojownicy Kata’ibu Hezbollah) oraz mają zbyt symboliczny wymiar (wymierzone są najczęściej w pomniejsze magazyny).

    Jedna z lokalizacji KaH zaatakowanych przez USA w zeszłym tygodniu, źródło: The Departament of Defense

    ——————–

    Tragedia Sunnitów

    Co gorsza, baza w Al Kaim to nie jedyna lokalizacja, którą Amerykanie mają opuścić w najbliższym czasie. Następne w kolejce mają być bazy Q-West oraz K-1. Są to kolejne strategiczne pozycje – w szczególności duże znaczenie miałoby opuszczenie bazy K-1, położonej pod Kirkukiem, którego nieuregulowany status jest punktem zapalnym w relacji między rządem w Bagdadzie a Kurdami.

    Takie sygnały są bardzo niebezpieczne, bowiem jeszcze w zeszłym miesiącu, Amerykanie próbowali uregulować swoją obecność w Iraku w ten sposób, że zmniejszą liczebność kontyngentu i opuszczą bazy położone na terenach szyickich. Okazało się jednak, że najprawdopodobniej będzie zupełnie na odwrót – Amerykanie opuszczą najmniejsze bazy, położone w strategicznych lokalizacjach, głównie na terenach sunnickich (Al Kaim, Q-West) i mieszanych arabsko-kurdyjskich (K-1). Ta szybka zmiana „strategii” świadczy o jednym – jak w Waszyngtonie po 2011 r. nie było spójnej polityki względem Iraku, tak nie ma jej i teraz.

    Najbardziej ucierpią na tym sunnici, którzy de facto już teraz mają problemy z zapewnieniem sobie jako takiej ochrony przed bezprawiem PMU – wiele osób, które występuje przeciwko PMU spotyka się z oskarżeniami o wspieranie IS. Na względny spokój mogą liczyć tylko ci sunnici, którzy zamieszkują ośrodki miejskie, do których nie wpuszczono PMU np. Mosul, który wyzwalany był wyłącznie przez iracką armię.

    Lokalizacja baz, które Amerykanie mają wkrótce opuścić, źródło: produkcja własna

    ——————–

    „Amerykański kowboj” z Nadżafu

    Amerykanie nie są w stanie sami zapanować nad bojówkami PMU. To nie jest 2003 r. Irak jest suwerennym krajem (przynajmniej teoretycznie) i Amerykanie nie mogą, przebywając w Iraku na zaproszenie Bagdadu, nagle rozpocząć szeroką kampanię wymierzoną w PMU. To czego Amerykanom obecnie potrzeba to twardy iracki sojusznik, który – z pomocą Waszyngtonu – byłby w stanie złapać PMU „za wszarz” i wreszcie podporządkować ich władzy Bagdadu, tym samym ograniczając wpływy Teheranu. Być może takim sojusznikiem mógłby być Adnan al-Zurufi, któremu prezydent Salih powierzył ostatnio misję utworzenia nowego rządu.

    Zurufi, to były gubernator Nadżafu, a obecnie parlamentarzysta z ramienia stosunkowo pro-zachodniej partii Nasr (arab. Zwycięstwo), której przewodzi były premier Abadi. Zurufi wsławił się swoim sporem z Sadrem, który rozpoczął się jeszcze w 2004 r., gdy Zurufi (już będący gubernatorem Nadżafu) wraz z Amerykanami starał się zwalczać sadrystowską Armię Mahdiego prowadzącą wojnę partyzancką na ulicach Nadżafu i na południu Iraku. Zurufi znany jest także ze swoich kontrowersyjnych metod, które stosował podczas zarządzania Nadżafem. Warto także wspomnieć, że Zurufi przez wiele lat mieszkał w USA oraz co ciekawe posiada amerykańskie obywatelstwo.

    Wątpliwe, aby Zurufi byłby w stanie „ukręcić łeb” wpływom PMU w Iraku. Jednak być może mógłby on doprowadzić do zatrzymania ataków na amerykańskie wojska. Problem jednak polega na tym, że sam Zurufi nie zdziała zbyt wiele, będzie potrzebował potężnego sojusznika. Nie wiadomo natomiast czy Amerykanie w ogóle rozpatrują scenariusz udzielenia Zurufiemu wsparcia, bo ten – gdy jeszcze był gubernatorem Nadżafu – zwracał się już o pomoc dla Amerykanów w rozwoju tego świętego miasta oraz o otwarcie amerykańskiego konsulatu, a Amerykanie odrzucili wówczas jego propozycję współpracy. Poza tym epidemia koronawirusa w USA sprawia, że podjęcie jakichkolwiek decyzji długofalowych na kierunku irackim będzie w najbliższym czasie prawdopodobnie niemożliwe.

    Od lewej: prezydent Salih oraz Zurufi, źródło: Kancelaria Prezydenta Iraku

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    Natomiast jeśli ktoś chciałby wesprzeć rozwój mojej działalności to zapraszam na Patronitelub Paypal (jak wybierzesz tę drugą opcję i będziesz chciał dostęp do tych materiałów które są na Patronite to odezwij się na priv). ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #irak #iran #bliskiwschod #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: pulslewantu.files.wordpress.com

    •  

      Przedstawiłeś dzisiaj bardzo jednostronną i nie rzetelną analizę sytuacji w Iraku.

      @Axis_of_Resistance: To, że napisałem od serca co o tym wszystkim sądzę, nie oznacza wcale że to jest jednostronna analiza.

      Używasz jakichś dziwnych pojęć w stosunku do szyitów a takie zwroty nie pasują do poważnego tekstu

      @Axis_of_Resistance: nie do szyitów, a stronnictwa pro-irańskiego wśród szyitów. Do ajatollaha Sistaniego mam jak największy szacunek. Natomiast Sadr i Amiri to mordercy, których w każdym państwie którego instytucje działają sprawnie wylądowali by już przed sądem. I nawet nie trzeba tutaj się odwoływać do tego, co np. Sadr wyprawiał w czasie wojny domowej, ale wystarczy spojrzeć na ostatnie kilka miesięcy. Przecież jego Niebieskie Czapki były jedną z głównych sił, która atakowała protestujących (też szyitów). Zabili ponad 600 ludzi od listopada, ale to ja jestem do nich uprzedzony, ok. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Sunnici wspierali ISIS, siły Naqshbandi

      @Axis_of_Resistance: Po pierwsze to poparcie sunnitów dla IS wynikało nie z powodu, że oni mieli jakieś ciągoty islamistyczne, ale z powodu fatalnej w konsekwencjach polityki Malikiego i debatyfikacji, które łącznie doprowadziły do niemal całkowitej alienacji, wykluczenia sunnitów z życia politycznego Iraku. Druga kwestia, że nie wszyscy sunnici wspierali IS, część sunnitów zaciągnęła się nawet do PMU

      Sunnici są persona non grata w Iraku i nie mają moralnego mandatu do rządenia tym krajem bo jak dochodzą do władzy to widać jak się to kończy, wystarczy popatrzeć na rządy Kalifatu.

      @Axis_of_Resistance: Oni historycznie od zawsze byli lepiej wykształconą grupą zarządzającą najpierw 3 prowincjami (w czasach Osmanów), a potem krajem (od czasów Królestwa do upadku Saddama). I można tutaj krytykować rządy Saddama, ale nie zmienia to faktu że okres rządów sunnickich to był jedyny okres w którym Irak pozostawał w stanie względnego spokoju - Irak z pewnością nie był wtedy wymarzonym miejscem do życia, ale przynajmniej był suwerennym państwem, które było w stanie samo radzić sobie z problemami.

      Kalifat to, tak jak pisałem, wynik fatalnej polityki USA wobec Iraku po 2003 r. oraz dojścia do władzy takich ludzi jak Maliki, którzy chcieli przerobić Irak po swojemu, bez respektowania praw sunnitów.

      pokaż spoiler Powinieneś wiedzieć, że mi najbliżej do irackich nacjonalistów w wydaniu ajatollaha Sistaniego. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @JanLaguna: Gdy Styka malował obraz Pana Bóg mu się objawił i rzekł : Wstań Styka . Ty maluj mnie dobrze ,a nie na kolanach .
      Tobie zapewne by powiedział: Laguna . Pisz dobrze , a nie od serca .

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Była podawana jakaś data do kiedy ma trwać "kwarantanna" (w sensie self isolating) w Polsce? Bo znajomy mówi, że jesteśmy na półmetku, a mi się wydaje że jednak nie było wcale powiedziane, że siedzimy na tyłkach przez 14 dni, tylko że siedzimy na tyłkach do odwołania. Mireczki powiedźcie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #2019ncov

  •  

    "Wolne Czwartki" wystartowały!

    Dzisiaj startuję z nową inicjatywą - "Wolne Czwartki". Co to takiego?

    W każdy czwartek tygodnia będę odpowiadał na pytania moich czytelników, czyli Was. Pytania mogą być dowolne - ważne jednak żeby dotyczyły Bliskiego Wschodu. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) Chociaż o jakichś dobrych mixtape'ach też bym pogadał ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Pytania możecie zgłaszać przez cały czas: czy to pod wpisem zapowiadającym nadchodzący "Wolny Czwartek" czy za pomocą wiadomości prywatnej.

    Jako, że pytań może być sporo nie mogę zagwarantować, że uda mi się odpowiedzieć na wszystkie pytania - jednak będę się starał, aby tak było.

    Moi Patroni otrzymają preferencyjne traktowanie i gwarancję otrzymania odpowiedzi na swoje pytania. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    Pomysł nieco "zagrabiony" od Indiego Neidella z WW1 i WW2 week by week (odpowiednio "Chair of Wisdom" i "Out of the Foxholes"). Początkowo nie wprowadziłem takiego bonusu, ale po podobnej akcji u Frontem do Syrii - Informacje z Bliskiego Wschodu prowadzonym przez @Sekk , wygląda na to, że osoby śledzące BW mają mnóstwo bardzo ciekawych pytań, a ja i tak się często angażuję w dyskusje z Wami, także taka akcja jakWolne Czwartki mogłaby nie tylko zaspokoić mój "dyskusyjny zapał", ale także byłaby z korzyścią dla Was. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    https://patronite.pl/PulsLewantu

    pokaż spoiler Na zdjęciu oczywiście Jasir Arafat


    pokaż spoiler Z tego miejsca chciałbym pozdrowić także @Axi_of_Resistance przebywającego w kazamatach więzienia w Gaziantep ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: scontent-arn2-2.xx.fbcdn.net

  •  

    Moderacja widzę, że uległa naciskom administracji Trumpa i prześladuje bojowników ajatollaha, @Axis_of_Resistance z banem, ktoś wie za co?

    #syriaspam

  •  

    Jako, że tekst porozumienia jest już na tagu, to wrzucam tylko moją odpowiedź na chyba najważniejsze pytanie, które teraz zadają sobie wszyscy:

    Czy porozumienie jest porażką Turcji?

    I tak i nie. Zanim TSK weszła do Idlib wydawało się, że Asad opanuje całe Idlib. Przerzucenie pokaźnych sił do Idlib i rozpoczęcie operacji "Wiosenna Tarcza" zatrzymały syryjską ofensywę. Jednocześnie jednak Turcja nie była w stanie skontrować Asada, tj. zmusić go do wycofania się na linię demarkacyjną z Soczi, a apetyty na to były spore - zwłaszcza po tym jak tureckie drony i artyleria zaczęły siać postrach w Idlib. I właśnie te zaostrzone apetyty spowodują, że w odczuciu społecznym Erdogan będzie postrzegany jako wielki przegrany dzisiejszych rozmów.

    A czy pomijając te apetyty i tak jest przegranym?

    I tak i nie. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) Z jednej strony pozwolił, aby posterunki TSK rozmieszczone na linii demarkacyjnej z Soczi zostały okrążone przez SAA. Jednak co istotne TSK nie opuściła tych punktów. Żołnierze je obsadzający mogą zostać wykorzystani jako zakładnicy albo jako pretekst do eskalacji z Asadem (w dowolnym, korzystnym dla Erdogana momencie).

    Osobiście wskazałbym, że Erdo jednak wyszedł słabo na tym porozumieniu. I to nawet nie z punktu widzenia tureckich interesów (bo te zostały mniej lub bardziej zabezpieczone), ale z puntu widzenia porażki wizerunkowej. To Erdo, a nie np. Akar, groził Asadowi, żeby wycofał się na linię demarkacyjną z Soczi. I kto teraz będzie uważany w Turcji za krzykacza, który nie spełnia swoich gróźb? Akar? No, nie, właśnie Erdogan. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    W Syrii nie ma łatwych odpowiedzi, a w zasadzie nie ma żadnych odpowiedzi w ogóle. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #syria #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: scontent-arn2-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Swoją drogą to podobno te dwa Su-24 Turcy zestrzelili przy pomocy Korala, z wyłączonymi radarami w F-16 ( ͡° ͜ʖ ͡°) Temat dla @60groszyzawpis, @KZMeskoSK__kcnzKK, @piotr-zbies
    #syria

  •  

    Saraqib znowu w rękach armii Asada. Rosyjska żandarmeria wjeżdża do miasta

    Od wczoraj Syryjska Armia Arabska (SAA) szturmowała pozycje rebeliantów w mieście Saraqib. Mimo wysokich strat własnych i nieustających tureckich ataków SAA udało się, jeszcze przed północą, opanować południową część miasta. Dużą zasługę w tym sukcesie miało rosyjskie lotnictwo, które po krótkiej przerwie wróciło do dawnej regularności w bombardowaniu pozycji rebeliantów.

    Dzisiaj, od samego rana, walki o Saraqib były kontynuowane. W godzinach popołudniowych SAA udało się zabezpieczyć większą część miasta. Wg źródeł pro-rządowych postępy były tym łatwiejsze, że w okolicy Saraqib zaobserwowano znaczny spadek intensywności ataków ze strony tureckich dronów.

    Około godziny 17, rosyjska telewizja RussiaToday poinformowała, że do Saraqib wjechał konwój z rosyjską żandarmerią, który ma zabezpieczyć miasto. Informacje te są niepotwierdzone (brak zdjęć), jednak jeśli to prawda, to właśnie doszło do kolejnego przetasowania.

    Tak jak pisałem w „Grze o Idlib”, obecność rosyjskiej żandarmerii może całkowicie zablokować tureckie możliwości ofensywne. Turcy nie będą mogli już bezkarnie atakować miasta, gdy zostanie ono obsadzone przez Rosjan, gdyż takie działania mogą wywołać ostrą reakcję Rosji (w przeciwieństwie do ostrzeliwania sił SAA).

    Kluczowe pytanie: Co zrobi teraz Erdogan? Saraqib jest istotną kartą przetargową, którą każdy chce mieć w swojej talii przed rozmowami wyznaczonymi na 5 marca w Moskwie. Jeśli Erdogan teraz ustąpi to może się okazać, że jego wizyta w Moskwie zakończy się całkowitym fiaskiem. Z drugiej strony, agresywne działania Moskwy (tak jak rozmieszczenie żandarmerii w Saraqib) może przynieść odwrotne skutki od zamierzonych – i zamiast „utemperować” Turków, Putin może pchnąc ich w objęcia Waszyngtonu, tak jak zrobił to Stalin w 1946 r.

    Komentarz:Osobiście oczekiwałbym agresywnych działań ze strony Turków. Pojawienie się rosyjskiej żandarmerii w Saraqib nie wstrzyma tureckich działań w tym regionie. Działania Turcji muszą nadążyć za antysyryjską propagandą, którą od kiku dni uprawia Erdo.

    Turcja po prostu zmieni teraz taktykę walki w Idlib, a możliwości ma sporo. Erdogan może np. w końcu wysłać do walki regularne oddziały TSK, których celem byłoby jednak nie zajęcie Saraqib, a okrążenie miasta i wzięcie rosyjskich żandarmów w oblężenie – tak jak zrobiono z tureckimi posterunkami obserwacyjnymi.

    #syria #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: tccb.gov.tr

    •  

      @BijeNiemcaPoKasku: W Syrii? I tak i nie. Rosja ma co prawda dość pokaźne siły powietrzne i obronę p-lot w Syrii, ale gdyby TSK faktycznie spróbowało się postawić Rosji i odbić Saraqib to na odcinku syryjskim Rosja miałaby problem z odpowiedzią. Tyle, że tutaj gra nie toczy się tylko na poziomie militarnym, ale także politycznym i gospodarczym - Turcja ma bardzo lukratywne kontrakty gospodarcze z Rosją.

      @Mnichuy: Rosjanie wykorzystują w Syrii żandarmerię nieco inaczej niż nam się wydaje. To są Czeczeńcy od Kadyrowa, władający często językiem arabskim. Rosja wykorzystuje ich w Syrii do dwóch celów: łagodzenia napięć między ludnością cywilna a siłami Asada oraz "zaznaczaniem rosyjskiej obecności" (tak robi właśnie teraz w Saraqib). Jeśli idzie o uzbrojenie to ta żandarmeria nie odbiega od stadardów w innych krajach i nie stanowi realnej siły, która np. byłaby w stanie obronić Saraqib przed kontruderzeniem.
      pokaż całość

    •  

      @JanLaguna: No i to jest dobre wyjaśnienie. Teraz to ma sens, takie tipy w głównym poście wydaje mi się że pomogłyby zrozumieć co tam się dzieje laikowi. Mało ludzi śledzi to na co dzień, by się połapać. Niektórzy pewnie nawet myślą że jak nie wspomina się o tym w telewizji to tam jest spokojnie jak makiem zasiał.

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Jeśli atak SAA na Saraqib jest elementem nacisku na Turków przed 5 marca (spotkanie Putin-Erdogan) to spoko, ale jeśli jest to wyraz nieprzejednanej postawy Asada, że polityka "every inch" musi zostać zrealizowana, to współczuję SAA, bo to oznacza że Damaszek będzie sabotował ewentualne porozumienie rosyjsko-tureckie, a Turcy dalej będą - za rosyjskim przyzwoleniem - niszczyć SAA.

    Jednocześnie zachęcam do kulturalnych dyskusji, nie ma sensu napinać się względem innych Mirków, bo akurat popierają inną stronę walczącą.
    #syria
    pokaż całość

  •  

    Turecki MON: Rozpoczęliśmy operację: "Wiosenna Tarcza". Uzasadnienie: prawo do samoobrony przed atakami armii Asada.

    EDIT: Wiosenna Tarcza to kryptonim, który odnosi się do wszystkich działań, które Turcja podjęła po 27 lutego.

    https://twitter.com/anadoluagency/status/1234060364125437952
    #syria

  •  

    Autorska przeróbka mema sprzed kilku dni (wtedy to SAA miała gainy przez cały tydzień) ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #syria #syriaspam #bliskowschodniememy

    źródło: bilalabdul.jpg

  •  

    Podobno posterunek no 9 w Morek został ostrzelany. Imho nie jest to dobra wiadomość, bo Erdogan może teraz powiedzieć musimy interweniować i odbić naszych żołnierzy, bo zginą z rąk SAA. Pewnie właśnie dlatego TSK nie wycofała swoich posterunków.

    https://twitter.com/leventkemaI/status/1233879806963523585
    #syria #turcjawsyrii
    pokaż całość

  •  

    #breaking | Unknown thugs break into homes of Sputnik journalists in #ankara http://sptnkne.ws/B6Y8

    Widzę walki na każdym froncie, nawet dziennikarskim ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tak btw. to Sputnik ma oddział tureckojęzyczny i jest jednym z nielicznych źródeł, gdzie Turcy mogą się dowiedzieć o pewnych rzeczach nieprzychylnych dla AKP, których nie zobaczą w większości rodzinnych mediów. Wcale bym się nie dziwił jakby Turcy im kazali zamknąć ten oddział teraz.

    https://twitter.com/SputnikInt/status/1233868034063949824
    #syria #turcja #syriaspam
    pokaż całość

  •  

    Ultimatum Erdogana dobiega końca

    Dziś o północy upłynie tzw. „ultimatum Erdogana”. Co to takiego? Otóż, gdy armia syryjska rozpoczęła ofensywę przeciwko rebeliantom w prowincji Idlib i – przy tureckim wsparciu lotniczym – zaczęła odnosić spore sukcesy – Erdogan zagroził, że jeśli Asad nie wycofa swoich wojsk na tereny sprzed ofensywy, to Turcja zainterweniuje i sama zmusi Asada wo wycofania się. Termin na spełnienie tego ultimatum Erdogan wyznaczył na koniec lutego.

    Tekst jest dostępny także na Blogu, zachęcam do czytania właśnie tam.
    ——————–

    Asad zlekceważył jednak tureckie ultimatum, a samego Erdogana nazwał „złodziejem”, który próbuje zagarnąć część Syrii dla siebie. Jak fatalne konsekwencje miała mieć ta decyzja przekonaliśmy się w środę, 26 lutego, gdy rebelianci rozpoczęli kontratak na miejscowość Najrab położoną pod strategicznym Saraqib.

    Rebeliancka kontrofensywa zakończyła się całkowitym zwycięstwem i zdobyciem tak miasteczka Najrab, jak i samego Saraqib oraz przecięcia autostrady M5 (Damaszek-Aleppo) oraz odblokowania pobliskich tureckich punktów obserwacyjnych. Wszystko to dzięki wydatnemu wsparciu tureckiej artylerii i UAVów, które bezkarnie bombardowały Syryjczyków z powietrza. Dodatkowo Turkom, dzięki MANPADSom udało się przegonić syryjskie samoloty znad nieba nad Idlib. Rosyjskie samoloty nadal dokonywały nalotów na siły rebelianckie, jednak nie wystarczyły one aby powstrzymać sponsorowaną przez Turków operację.

    Tego samego dnia, gdy Saraqib upadło (27 lutego, czwartek) pozycje tureckiej armii zostały ostrzelane przez Rosjan/Syryjczyków – Turcy twierdzą, że byli to Syryjczycy, ale takie stanowisko podyktowane jest najprawdopodobniej niechęcią do ograniczania sobie opcji przy ewentualnych negocjacjach z Rosją. W wyniku ostrzału zginąć miało 33 tureckich żołnierzy.
    ——————–

    Turecka nawała

    TSK odpowiedziało zmasowanymi uderzeniami na syryjskie pozycje, ogłaszając eliminację ponad 1000 syryjskich żołnierzy (liczba uwzględniająca straty SAA jeszcze sprzed utraty Sarqib). Turcy wypuścili także nagranie, na którym widać syryjskie cele zaatakowane w ostatnich dniach przez TSK. Analiza wideo pozwala oszacować syryjskie straty na 31 czołgów (17 zniszczonych, reszta przejęta), 15 wozów bojowych piechoty (5 zniszczonych, reszta przejęta), 20 dział samobieżnych (wszystkie zniszczone) oraz 8 wyrzutni rakietowych (wszystkie zniszczone) – dane z analizy OryxBlog. Turcy zaatakowali już nie tylko pozycje wzdłuż frontu, ale także strategiczne instalacje położone z dala od miejsca walk np. zakłady zbrojeniowe w Safirze oraz bazę lotniczą w Kweires (oba cele położone są pod Aleppo) – chociaż w obu przypadkach było to raczej ostrzeżenie niż „zabójczy atak” np. na zdjęciach z Kweires nie widać zniszczonych samolotów.

    Turcy chwalą się także zniszczeniem syryjskiego zestawu obrony przeciwlotniczej Pancyr-S1. Jednak na nagraniu widać, że zniszczony zestaw osadzony był na podwoziu MANa, natomiast syryjskie Pancery są na podwoziu KAMAZa. Sugerowałoby to zatem, że nagranie pochodzi z Libii a nie Syrii a zniszczony Pancyr należał do wojsk gen. Haftara. Pro-rządowemu dziennikarzowi, Leithowi Fadelowi, udało się jednak potwierdzić, że w ostatnich dniach Syryjczycy także stracili ostatnio Pancyra.

    Celami tureckich ataków padły także punkty dowodzenia SAA, w wyniku czego Syryjczycy stracili kilku oficerów m.in. Ali Haidar, dowódca pułku Taha w Siłach Tygrysa (a w zasadzie 25. Dywizji). Celami były także Hezbollah oraz Gwardia Republikańska. Sam Hezbollah odnotował co najmniej 10 zabitych bojowników.

    Straty SAA są ogromne, tak w sprzęcie, jak i w sile żywej – nawet jeśli tureckie dane są zawyżone. Jeśli turecki ostrzał będzie kontynuowany, to za kilka-kilkanaście dni SAA stracili jakiekolwiek zdolności ofensywne, które jeszcze posiada (a nie są one zbyt duże).

    Mimo zmasowanych ataków Turcji, Syryjczycy próbowali kontratakować pod Saraqib, jednak ich wojska próbujące wedrzeć się do miasta zostały zdziesiątkowane w wyniku tureckiego ostrzału. Tymczasem rebelianci przerzucili część swoich sił do gór Zawiyah, gdzie przeprowadzili skuteczny kontratak odzyskując cześć wiosek, które kilka dni temu utracili na rzecz SAA.
    ——————–

    Zachodnia pomoc?

    W piątek, dzień po śmierci 33 żołnierzy TSK, Turcy otworzyli na 72h granice dla uchodźców chcących udać się do Europy oraz rozpoczęli konsultacje z NATO w sprawie ewentualnego wsparcia jakie Sojusz mógłby udzielić Turcji dla jej operacji w Idlib. Według nieoficjalnych informacji Turcja zażądała od Sojuszu tego samego czego kilka dni wcześniej żądała od USA – dwóch baterii systemów Patriot w prowincji Hatay, które miałyby umożliwić wprowadzenie strefy zakazu lotów nad Idlib.

    Tymczasem jeszcze dzisiaj Erdogan grzmiał, że Putin powinien ustąpić Turkom w Syrii i pozwolić im zrobić, to „co trzeba”. Co prawda kilka godzin później Rosjanie informowali, że dogadano się z Turkami co do zmniejszenia napięć w Idlib, jednak szef tureckiego MSZ-u pytano o komunikat Rosjan stwierdził, że sprawa napięć w Idlib może zostać rozstrzygnięta tylko podczas rozmowy Putin-Erdogan, która jest planowana na 5 lub 6 marca. Co ciekawe, początkowo Putin odmówił Erdoganowi tego spotkania (jeszcze przed atakami, w wyniku których zginęło 33 żołnierzy TSK),a Pieskow stwierdził, że Putin ma „inne plany”. Jednak gdy TSK opublikowała nagrania ze swoich ataków na SAA, Rosjanie zmienili zdanie i rozpoczęli przygotowania do spotkania przywódców. Ponadto w ostatnich dniach znacznie spadła aktywność Rosjan w powietrzu, a rosyjscy dziennikarze zdawkowo informuję o rosyjskich działaniach w Syrii (podobno jest to efekt cenzury Kremla).
    ——————–

    O północy upływa ultimatum, a co później?

    W takiej rzeczywistości, o północy upływa ultimatum Erdogana. Trzeba zadać sobie pytanie, co się stanie gdy nadejdzie północ

    Moim zdaniem nie zobaczymy pełnoskalowej ofensywy – tj. ataku rebeliantów i TSK na całej długości frontu, jednak z pewnością Turcja zintensyfikuje swoje działania wymierzone w SAA. Podstawowymi celami Turcji powinny być dwie kwestie:

    - całkowite wyparcie SAA z gór Zawiyah oraz odblokowanie tureckiego posterunku na równinie Al Ghab. Tereny te wpadły w ręce SAA zaledwie kilka dni demu, więc SAA prawdopodobnie nie jest gotowa na odparcie żadnego większego kontrnatarcia rebeliantów;

    - odblokowanie drogi M5. Ciężko stwierdzić, czy Turcja będzie chciała odblokować ją na całym odcinku Aleppo-Maraat al Numan, czy tylko któryś jej fragment. Póki co, tureckie bombardowani wskazują, że bardziej prawdopodobny jest atak na odcinek Saraqib-Marat al Numan.

    Możliwy jest także atak TSK i rebeliantów w kierunku Aleppo, tak aby zasiać panikę w szeregach SAA. Ten atak jest tym bardziej prawdopodobny, że Turcy mogliby zaatakować miasto od północy, z terenów Tarczy Eufratu.

    Dalsze działania TSK będą, moim zdaniem, uzależnione od wyniku spotkania Putin-Erdogan, które zaplanowane jest na 5 lub 6 marca. Jeśli Putin zgodzi się na zmuszenie SAA do wycofania się na linie zajmowane przez SAA przed ofensywą to prawdopodobnie uda zażegnać się konflikt metodami pokojowymi.

    Jeśli jednak Putin i Erdogan nie doszliby do porozumienia, a Asad nie chciałby wycofać swoich wojsk, to moim zdaniem TSK będzie atakować siły rzadowe do momentu aż nie osiągnie wspomnianej linii.

    Osobiście uważam, że są bardzo duże szanse, że na spotkaniu Putin-Erdogan uda się osiągnąć porozumienie. Sytuacja wygląda na tak dojrzałą, że Rosjanie rozumieją, że TSK (mimo wysokich strat własnych) nie da się „wyrzucić” z Idlib i będzie atakowała SAA do momentu aż ci spełnią żądania Erdogana. I myślę, że wszyscy powinniśmy liczyć na to porozumienie, bo jeśli go nie będzie, to los SAA może wyglądać marnie.

    ——————–
    Wsparcie

    Drogi Czytelniku, Mireczku, Mirabelko, Ali, Mosze ( ͡° ͜ʖ ͡°) jeśli podoba Ci się „Puls Lewantu” i chcesz więcej ciekawych treści, to rozważ proszę możliwość wsparcia mojej twórczości za pośrednictwem platform:
    - Patronite;
    - PayPal.

    Dla Patronów przewidziałem specjalne korzyści, a otrzymane od Was wpłaty przeznaczę na zwiększenie regularności publikacji, rozbudowę strony, podcasty i wiele, wiele innych (szczegóły w zakładce „Cele”.)

    Jeśli wybierzesz opcję wsparcia na PayPal-u i będziesz chciał dostać korzyści opisane na Patronite, to wyślij mi wiadomość prywatną.

    Zachęcam do obserwowania #lagunacontent oraz mojego Blogu na Facebooku i WordPressie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #syria #turcjawsyrii #rosjawsyrii #bliskiwschod #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: pulslewantu.files.wordpress.com

  •  

    Rebelianci kontratakują w górach Zawiyah, czyli syryjski ping pong.

    Kilka dni temu rebelianci oddali góry Zawiyah siłom rządom niemal bez walki, skupiając się zamiast tego na operacji w okolicach Saraqib - ostatecznie rebelianci odbili miasto w czwartek.

    Gdy Saraqib padło, SAA zaczęła przerzucać swoje siły z gór Zawiyah z powrotem do Saraqib celem przeprowadzenia szybkiej kontry i odbicia miasta. Rządowe plany spełzłby jednak na niczym z powodu ataków tureckiej artylerii i UAVów.

    Rebelianci nie bojąc się rządowej kontry pod Saraqib, przerzucili część swoich sił do gór Zawiyah i dzisiaj to oni rozpoczęli tutaj kontrofensywę, w szybkim tempie zajmując kolejne wioski. Tak szybko jak SAA zajmowała teren w tym regionie, tak szybko go teraz traci.

    Tymczasem dzisiaj o północy mija tureckie ultimatum wobec Asada. Dzisiaj Erdogan już grzmiał mówiąc, że Rosjanie muszą się odsunąć i pozwolić Turkom zrobić to co "zrobić trzeba". Dzisiaj Rosjanie informowali, że dogadano się z Turkami co do zmniejszenia napięć w Idlib, jednak szef tureckiego MSZ-u pytano o komunikat Rosjan stwierdził, że sprawa napięć w Idlib może zostać rozstrzygnięta tylko podczas rozmowy Putin-Erdogan, która jest planowana na 5 lub 6 marca.

    #syria #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Swoją drogą podróż ideologiczna jaką odbył Jolani od początku wojny to jest kosmos
    #syriaspam #bliskowschodniememy

    źródło: pbs.twimg.com

    +: Axis_of_Resistance, Frank_Forsyth +8 innych
  •  

    #us delegate at the #unsc says that America "will not waver" in its support for #turkey, which has America's "full support" in retaliating for the killing of its troops. US and UK delegations stressing the need to scrap the #astana process.

    https://twitter.com/clashreport/status/1233522034304569349

    Tymczasem Erdo: Dobra, dobra, nie gadać tyle, tylko przysyłać te Patrioty
    #syria
    pokaż całość

  •  

    -Brigadier General "Burhan Rahmoun"
    -Colonel "Ismail Ali"
    -Colonel "Mazen Furawati"
    -Captain "Osama Jaber"
    All of them were killed today by the bombing of Turkish drones, as a rally was targeted.

    https://twitter.com/IdlibEn/status/1233515416691015680

    To już wiecie dlaczego Tygrys "uciekł" do gór Zawiyah. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #syria
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Komuś zmiękła faja i jednak nie jest to Erdogan.

    Kreml dogaduje szczegóły spotkania Putin-Erdogan, wstępnie spotkanie odbędzie się 5 lub 6 marca. Jeszcze wczoraj Pieskow twierdził, że Putin nie spotka się z Erdoganem, bo "ma inne plany". Cóż widocznie kalendarz Wołodii jest pojemny

    Tak, Turcja straciła 33 żołnierzy, ale SAA straciła w ostatnich dniach tyle sprzętu, że jeśli nadal jedni do drugich by strzelali to pod koniec marca SAA prowadziłaby ofensywy na mułach.

    Trzeba rozmawiać, militarne wykończenie Idlib przez Rosję i Syrię jest nieopłacalne.

    #syria
    pokaż całość

  •  

    Niepotwierdzone!!!

    W tureckiej części internetu pojawiła się informacja, że jutro turecki parlament ma głosować nad wypowiedzeniem Syrii wojny. Moim zdaniem śmierdzi to fejkiem na kilometr, ale też nie wykluczam takiej opcji.

    Dlaczego? Ano ze względu na konwencję z Montreux z 1936 r., która reguluje reżim w tureckich cieśninach. Otóż zgodnie z konwencją Turcja zapewnia swobodny ruch morski przez cieśniny. Jednak w momencie, gdy Turcja znajdzie się w stanie wojny, to na podstawie art. 20 konwencji może całkowicie wstrzymać ruch w cieśninach (dla wszystkich, nie tylko dla strony z którą wojuje). Nabiera to sensu? Turcja wypowiada wojnę Syrii i zamyka cieśniny dla rosyjskich okrętów (tzw. Syria Express, który zaopatruje rosyjski kontyngent w Syrii).

    Wyeliminowanie Syria Express to chyba największy środek nacisku na Rosję jakim Turcja obecnie dysponuje. Bez cieśnin Rosjanie musieliby zaopatrywać swoich ludzi w Syrii okrężną drogą morską z Murmańska i/lub lotniczą nad Iranem (miód na uszy Iranu, który mógłby ograniczyć wpływ Rosji na sytuację w Syrii).

    Oczywiście to info o wypowiedzeniu wojny jest niepotwierdzone (i raczej się nie potwierdzi), ale imho warto pamiętać o konwencji z Montreux, bo sytuacja w Idlib zmienia się jak w kalejdoskopie. Ot, taki refleksyjny wpis.

    #syria #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: scontent-arn2-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Dzisiaj sobie odpocznę i się wyśpię.

    Putin: BAC, BAC, BAC
    #syriaspam #bliskowschodniememy

    źródło: youtube.com

  •  

    Kontrofensywa rebeliantów w Idlib

    24 lutego rebelianci rozpoczęli kontrofensywę pod Saraqib, atakując, tak jak tydzień wcześniej, miasteczko Najrab położone na zachód od Saraqib.

    Początkowo panował spory chaos informacyjny. Rebelianci twierdzili, że udało im się zająć Najrab, a duża część źródeł prorządowych temu zaprzeczała. Jednak gdy kurz opadł okazało się, że rebelianci faktycznie zajęli miasto. Mało tego, okazało się że w ręce rebelatów wpadła masa rządowego sprzętu m.in. 6 wyrzutni PPK, kilkanaście RPG, Szyłkę, co najmniej 4 BMP, po jednym czołgu T-55 i T-62.

    Przez cały wczorajszy dzień w Najrab toczyły się zacięte walki. SAA starał się wyprzeć rebeliantów z miasteczka, zanim jeszcze byliby w stanie się umocnić a rebelianci kurczowo trzymali się swoich pozycji. Siły rządowe, mimo wsparcia lotniczego Rosjan, nie były jednak w stanie przełamać improwizowanej obrony rebeliantów i ostatecznie Najrab pozostało w rękach rebeliantów.

    Dzisiaj rebelianci postanowili kontynuować swoją ofensywę i wyprowadzili kolejny cios - tym razem na północ od Saraqib. Tym szybkim manewrem w ręce rebeliantów padły kolejno: Salihijah, Afes oraz Duwajr. Zajmując tę ostatnią miejscowość, rebelainci nie tylko odblokowali turecki posterunek, ale także przecięli autostradę M5 (Damaszek-Aleppo).

    W momencie gdy piszę ten tekst, w okolicy Saraqib nadal trwają ostre walki. Rebelianci próbują wykorzystać impet uderzenia i próbują szturmować Saraqib od północy. Natomiast SAA próbuje zatrzymać postępy wroga najprawdopodobniej do momentu ściągnięcia posiłków w okolice Saraqib.

    Tymczasem, na spotkaniu z przedstawicielami AKP, Erdogan grzmiał: "Nasz deadline dla reżimu nadchodzi. Po końcu miesiąca [lutego], zrobimy wszystko co tylko możemy, żeby zabezpieczyć nasze posterunki obserwacyjne". Co prawda Erdogan narzekał, że Amerykanie nie przyślą najprawdopodobniej systemów Patriot, które miałyby wesprzeć turecką ofensywę, jednak jak zaznaczył Turcy wkrótce sami rozwiążą problem jak uziemić syryjskie i rosyjskie lotnictwo.
    ——————–

    Jak to się stało, że kontrofensywa rebeliantów była w końcu skuteczna?

    Wydaje mi się, że nałożyło się na to kilka czynników:

    - SAA przerzuciła część sił do południowego Idlib, do gór Zawijah, gdzie obecnie SAA czyni dość duże postępy. To przesunięcie sił wyraźnie osłabiło obronę Saraqib;

    - Turkom udało się w końcu uziemić dużą część wsparcia lotniczego SAA. Tylko dzisiaj co najmniej trzykrotnie w kierunku rządowych samolotów oddano strzały z manpadsów. Wszystkie były niecelne, ale i tak całkowicie wyłączyło to syryjskie lotnictwo z działań w rejonie Saraqib. Na niebie nadal widać było rosyjskie samoloty, ale albo ich aktywność była mniejsza albo miały one dzisiaj fatalną celność, bo postępy rebeliantów są imponujące;

    - Turcy zapewnili rebeliantom większe wsparcie niż dotychczas, szczególnie gdy idzie o artylerię, która atakuje nie tylko samo Saraqib, ale wszystko co próbuje się zbliżyć do miasta.

    ——————–
    Jakie znaczenie ma rebeliancka kontrofensywa?

    Ogromne. Jeśli rebeliantom udałoby się odbić Saraqib, to jak domek z kart mogłaby rozpaść się cała obrona SAA we wschodnim Idlib, która rozmieszczona jest teraz równolegle do drogi M5.

    Wątpię jednak, czy rebelianci - nawet jeśli zajmą Saraqib - ruszą dalej, tj. na południe i północ od miasta, odblokowując kolejne fragmenty M5. Na taką operację potrzeba tureckiej autoryzacji, a ta wcale nie jest pewna.

    Moim zdaniem ofensywa na Saraqib to demonstracja siły ze strony Turków, który chcą po prostu uzyskać lepszą pozycję negocjacyjną w rozmowach z Rosją. Oczywiście - tak ja pisałem wielokrotnie - generalna ofensywa TSK-TFSA-HTS przeciwko SAA w całym Idlib jest nadal na stole, ale jest to ostateczność, z której Turcy skorzystają tylko wtedy, gdy Putin i Asad nie cofną się i nie spełnią ultimatum Erdogana (tj. wycofanie się do końca lutego na pozycje sprzed ofensywy). Co prawda ostatnio Erdogan mówił o szczycie z Putinem w marcu, więc ten termin może się przesunąć z lutego na pierwszy tydzień marca, ale same cele Turków w Idlib nie uległy zmianie.

    Szturm na Saraqib jest kwestią czasu, ale wątpię, że rebelianci zdecydują się na atak tylko z północy. Prawdopbnie spróbuję zająć jeszcze Jawbas i tym samym obejść jeszcze miasto od południa. W ten sposób udałoby się im wywołać panikę w szeregach SAA, która - bojąc się okrążenia - musiałaby wycofać się z miasta.

    ——————–
    Ok, ale SAA też zdobywa teren na południu Idlib!

    Zdobywa, fakt, ale to w całkowitym rozrachunku nie ma zbyt dużego znaczenia. Ofensywa SAA w Górach Zawiyah zakończy się sukcesem tylko wtedy, gdy uda im się przejąć kontrolę nad drogą M4, łączącą Dżisr asz-Szughur z Idlib, a do tego daleka droga. Wzdłuż drogi M4 rozmieszonych jest wiele tureckich posterunków, które w ciągu ostatnich kilku tygodni zostały bardzo wzmocnione i wątpię, że pozwolą one na powtórzenie SAA manewru z początku roku, gdy udało im się upokorzyć Turków i przejąć drogę M5.

    #syria #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: scontent-arn2-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Koronawirus na Bliskim Wschodzie

    W środę, 19 lutego, w Iranie zdiagnozowano pierwszy przypadek śmierci spowodowanej koronawirusem z Wuhan. Władze nie podniosły jednak alarmu i nie odwołały wyborów parlamentarnych zaplanowanych na 21 lutego, w ten sposób zapewniając wirusowi idealne warunki do rozwoju. Liczba zakażonych w Iranie gwałtownie rośnie, a sąsiednie kraje obawiają się że wirus przeniknie także do nich – szczególnie zaniepokojony sytuacją jest wyniszczony wojną Irak, który nie dysponuje środkami pozwalającymi zmierzyć się z groźnym wirusem, a fatalna sytuacja sanitarna w kraju stanowi idealne środowisko do rozwoju wirusa.
    ——————–

    Cisza przed burzą

    W środę, 19 lutego 2020 r., Alireza Vahabzadeh, doradca irańskiego ministra zdrowia, poinformował o śmierci dwóch osób w mieście Kom, podając jednocześnie że u osób tych zdiagnozowano zakażenie koronawirusem z Wuhan. W ten sposób para z Kom stała się pierwszymi zakażonymi w Iranie, a także pierwszymi śmiertelnymi ofiarami wirusa na Bliskim Wschodzie.

    Irańskie władze zlekceważyły jednak sytuację i nie podjęły żadnych znaczących działań zaradczych, które miałyby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa w kraju. Działania Irańczyków (a raczej ich brak) podyktowane byłby najprawdopodobniej faktem, że już w piątek, 21 lutego, miały odbyć się wybory parlamentarne, a władze nie chciały wywoływać – jak wtedy uważano – zbędnej paniki.

    Jednak wirus postanowił nie czekać na Irańczyków i w następnych dniach lokalne media informowały o kolejnych przypadkach zakażenia koronawriusem. „Worek z zakażeniami” otworzył się jednak dopiero po wyborach, w sobotę, gdy liczba zarażonych gwałtownie wzrosła. Już w poniedziałek Irańczycy informowali o 61 zarażonych i 12 zabitych. Na dzień dzisiejszy (26 lutego, środa) liczby te podskoczyły jeszcze do 139 zarażonych i 19 zmarłych.

    Rządowe statystyki podważył jednak Ahmad Amirabadi, konserwatywny parlamentarzysta, który stwierdził, że tylko w samym Kom do niedzieli miało umrzeć aż 50 osób. Jego słowa wywołały szybką reakcję Iraja Harirchiego, wiceministra zdrowia, który stwierdził, że jeśli liczby podane przez Amirabadiego są prawdziwe, to poda się do dymisji. Ciężko stwierdzić kto w tym sporze ma rację. Być może liczba zachorowań i zgonów jest większa niż podaje to rząd, lecz trzeba pamiętać że oskarżeniom Amirabadiego, konserwatysty, także nie można w pełni ufać – niewykluczone, że konserwatyści chcą wykorzystać tę tragedię dla swoich politycznych celów – tj. ataku na rząd prezydenta Rouhaniego.

    Rządowe statystyki podważył także kanadyjsko-irański zespół naukowców z Uniwersytetu w Toronto, który w swoim raporcie – opublikowanym 25 lutego – szacuje, że liczba zakażonych Irańczyków może w rzeczywistości wynosić nawet ok. 16.000 osób.

    Moim zdaniem Irańczycy – zwłaszcza na początku – ukrywali prawdę o ekspansji wirusa. Prawdopodobnie od środy (śmierć „pary z Kom”) do piątku zanotowano już kilkadziesiąt zakażeń, lecz władze postanowiły o tym nie informować, gdyż – jak wspomniałem – bały się jak taka wiadomość może wpłynąć na wybory parlamentarne. Pytanie jednak czy takie działania w ogóle były opłacalne? Frekwencja wyborcza i tak była strasznie niska (ok. 42%), a skupiska osób w lokalach wyborczych stały się idealną platformą do zarażenia kolejnych osób. W tej sytuacji władze powinny przesunąć wybory na późniejszy termin, jednak – z dość niezrozumiałych powodów (bo konserwatyści i tak mieli zwycięstwo w kieszeni) – zdecydowano się postąpić inaczej i narazić tysiące osób na zakażenie koronawirusem.

    Poniedziałkowe modlitwy w Kom (nie wprowadzono tam kwarantanny), źródło: Tekegram, Khabar Fouri
    ——————–

    Irańska kontrofensywa czy tylko połowiczne działania?

    Pierwsze konkretne działania, które miały zatrzymać ekspansję wirusa z Wuhan, Irańczycy podjęli dopiero w niedzielę, 23 lutego, zamykając szkoły i uniwersytety w 14 prowincjach na północy kraju – w tym w Teheranie. Dodatkowo w całym kraju odwołano spektakle filmowe i inne wydarzenia kulturalne, zaczęto przestrzegać przed dużymi skupiskami osób oraz rozpoczęto odkażanie środków komunikacji miejskiej. W przeciwieństwie jednak np. do Chin, czy Włoch, nie zdecydowano się na objęcie kwarantanną ogniska wirusa – tj. miasta Kom.

    W poniedziałek Irańczycy zorganizowali specjalną konferencję prasową, którą poprowadził, wspomniany już, wiceminister zdrowia Hirarchi i rzecznik rządu Ali Rabiei. Obaj Panowie zapewniali, że sytuacja jest już opanowana. Trudno jednak było czuć się spokojnym, gdy Hirarchi co chwilę przykładał rękę do czoła i chusteczką wycierał pot ociekający po jego twarzy (nagranie poniżej). Hirarchi sam wyglądał jak chory – i faktycznie, następnego dnia koronawirusa zdiagnozowano także u niego.

    Trudno nie odnieść wrażenia, że walka Irańczyków z koronawirusem nie tylko jest podszyta mało subtelnie skrywanym kłamstwem, ale także że jest ona połowiczna. Kom nadal nie jest objęte kwarantanną. Mało tego – mimo zaleceń władz – lokalni duchowni nadal odprawiają modlitwy, na których zbierają się dość liczne wierni. Trzeba natomiast pamiętać, że Kom jest jednym z najważniejszych szyickich ośrodków religijnych, który każdego roku odwiedza nawet do 20 milionów osób. W ten sposób działania Irańczyków nie tylko nie stanowią przeszkody dla koronawirusa, ale wręcz ułatwiają mu rozwijanie się.

    Jeszcze więcej pytań budzi choroba Hirarchiego. Skoro władze nie były w stanie dostatecznie szybko wykryć wirusa u niego, to dlaczego Irańczycy mają ufać jakimkolwiek komunikatom ministerstwa zdrowia na temat sytuacji w kraju.

    Warto zwrócić także uwagę, że Iran jest pierwszym krajem w którym koronawirusem z Wuhan zarazili się oficjale wysokiego szczebla. Nie chodzi tu tylko o wspomnianego wiceministra zdrowia Harirchiego, ale także o Mahmouda Sadeqiego, parlamentarzystę, u którego także stwierdzono zakażenie wirusem. To rodzi następujące pytanie: skoro ci dwaj politycy są już zarażeni, to kto będzie następny? Trzeba bowiem pamiętać, że obaj (a zwłaszcza Harirchi) byli ostatnio bardzo aktywni i odbywali liczne spotkania z innymi politykami. Nie można wykluczyć, że obecnie irański establishment polityczny jest grupą podwyższonego ryzyka, dużo bardziej narażoną na zarażenie wirusem niż „szarzy Irańczycy” przechadzający się ulicami Teheranu.

    Harirchi podczas konferencji prasowej

    ——————–

    Panika u sąsiadów

    W przeciwieństwie do powolnej reakcji Irańczyków, sąsiednie kraje były dużo bardziej zdecydowane gdy wiadomość o „parze z Kom” obiegła świat. Jeszcze tego samego dnia (tj. w środę, 19 lutego) Irak zamknął granicę z Iranem. Wkrótce w ten sam sposób postąpili inni sąsiedzi Iranu – Turcja, Pakistan, Afganistan i Armenia.

    Szczególnie zaniepokojone sytuacją poczuły się kraje z dużym odsetkiem szyitów, którzy chętnie pielgrzymują do Kom. Obawy te szybko okazały się zasadne, gdy w poniedziałek potwierdzono pierwsze przypadki zakażenia wirusem z Wuhan w Kuwejcie (3 osoby) oraz w Iraku (1 osoba).

    Szczególnie martwiąca wydaje się być obecność wirusa w Iraku. Do kraju przywiózł go Irańczyk studiujący w jednym z irackich seminariów w Nadżafie – kolejnego miejsca pielgrzymek szyitów (ok. 15 mln odwiedzających rocznie). Co prawda Irakijczycy szybko zamknęli szkoły i meczety w Nadżafie, jednak pytanie czy to wystarczy, aby zatrzymać ekspansję wirusa. Walka toczy się natomiast o wysoką stawkę, gdyż iracka służba zdrowia nie jest żaden sposób przygotowana do pełnoskalowej walki z wirusem z Wuhan. Nie chodzi tu nawet tyle o brak odpowiedniego wyposażenia w szpitalach, co przede wszystkim fatalny poziom sanitarny występujący w kraju. Tylko w samej prowincji Basra, położonej bezpośrednio obok granicy z Iranem, aż 40% domostw nie jest podłączonych do kanalizacji, a większość mieszkańców stolicy tej prowincji (także o nazwie Basra) nie ma dostępu do bieżącej wody – ci natomiast, którzy mają do niej dostęp i tak starają się jej nie używać, gdyż jest ona zbyt zanieczyszczona (w 2018 r. aż 118 .000 osób trafiło w Basrze do szpitala z powodu zatrucia wodą).

    Warunki do rozwoju choroby w Iraku są idealne, dlatego władze próbują zrobić wszystko, co możliwe aby zapobiec przeniknięciu koronawirusa do Iraku. Wirusa trzeba zatrzymać jeszcze zanim wywoła on epidemię w Iraku. W momencie, gdy Irak zanotuje wysoką liczbę zakażeń, lokalne służby zdrowia nie będą w stanie samodzielnie opanować sytuacji i będą potrzebowały pomocy z zewnątrz – a uzyskanie jej nie będzie ani łatwe ani szybkie.

    Póki co ciężko powiedzieć jak sytuacja z koronawirusem potoczy się w Iraku. We wtorek, w Kirkuku, zdiagnozowano co prawda 4 kolejne osoby zarażone. Jednak nadal nie wiadomo w jakim stopniu wirusowi udało się przeniknąć z Iranu do Iraku – tego dowiemy się dopiero prawdopodobnie w pierwszym tygodniu marca. Nie wiadomo także jak dużym problemem koronawirus jest w samym Iranie. Jeśli oficjalne dane podawane przez rząd w Teheranie są nieprawdziwe, to sytuacja Iraku rysuje się w ciemnych barwach.

    Jeśli wirusowi uda się przeniknąć masowo do Iraku, to sytuacja może wyglądać bardzo źle. Na niekorzyść Iraku przemawiają głównie trzy kwestie:

    - długi okres inkubacji wirusa (ok. 14 dni), co oznacza że wirus już może rozprzestrzeniać się po kraju, a zarażenie nie są tego świadomi;

    - fatalne warunki sanitarne w kraju (Basra jest przykładem a nie wstydliwym wyjątkiem);

    - liczne wizyty Irakijczyków w Iranie i Irańczyków w Iraku, które wynikają nie tylko z powodów religijnych, ale także gospodarczych i polityczno-wojskowych (członkowie PMU).

    Na plus Iraku przemawia jednak to, że lokalne władze działają – przynajmniej póki co – bardzo rozsądnie np. zamykając szkoły i meczety w Nadżafie, poddając 14-dniowej kwarantannie Irakijczyków wracających z Iranu i zamykając granicę dla samych Irańczyków. Bardzo restrykcyjne środki podjęły też władze kurdyjskiej autonomii, które ograniczyły wjazdy i wyjazdy z terenów KRG oraz zamknęły szkoły do 23 marca.

    Jeśli jednak wirusowi uda się wywołać epidemię w Iraku, to nic nie zatrzyma go także przed ekspansją dalej na zachód – do Syrii, gdzie, w wyniku wieloletnich działań wojennych, większość infrastruktury medycznej uległa zniszczeniu.

    W ten sposób koronawirus z Wuhan może stać się dla Bliskiego Wschodu tym samym czym Hiszpanka była dla Europy Zachodniej – kolejnym ciosem wymierzonym w już i tak nadwyrężone struktury społeczne i polityczne, który spowodował więcej zgonów niż działania zbrojne podczas I wojny światowej. Tak samo koronawirus może zebrać bardziej krwawe żniwo niż bliskowschodnie wojny, które wybuchły po Arabskiej Wiośnie.

    Warto też pamiętać, że nawet jeśli wirus okaże się mniej śmiertelny niż straszą nim lekarze, czy nie wywoła epidemii na Bliskim Wschodzie, to państwa tego regionu nie są samotnymi statkami, na które nie mają wpływu procesy zachodzące globalnie. Istnieje duże ryzyko, że koronawirus zakończy się nie tyle masową śmiertelnością wśród ludzi, co głębokim kryzysem gospodarczym, to natomiast z pewnością odbije się na sytuacji w takich krajach jak np. Irak (gdzie od listopada trwają protesty m.in. właśnie na tle gospodarczym) oraz Iran (który gospodarczo radzi sobie bardzo słabo pod wpływem amerykańskich sankcji).

    ——————–
    Wsparcie

    Drogi Czytelniku, jeśli podoba Ci się „Puls Lewantu” i chcesz więcej ciekawych treści, to rozważ proszę możliwość wsparcia mojej twórczości za pośrednictwem platform:

    - Patronite;
    - PayPal.

    Dla Patronów przewidziałem specjalne korzyści, a otrzymane od Was wpłaty przeznaczę na zwiększenie regularności publikacji, rozbudowę strony, podcasty i wiele, wiele innych (szczegóły w zakładce „Cele”.)

    Jeśli wybierzesz opcję wsparcia na PayPal-u i będziesz chciał dostać korzyści opisane na Patronite, to wyślij mi wiadomość prywatną.

    Jeśli chcesz być na bieżąco z wiadomościami ze świata Bliskiego Wschodu, to możesz zacząć obserwować mnie na Fejsbuk, na wykopie, na #lagunacontent .

    #iran #irak #bliskiwschod #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: pulslewantu.files.wordpress.com

  •  

    Mubaraka już też nie ma, pewna epoka się skończyła
    #bliskiwschod

    źródło: pbs.twimg.com

    +: ja_nie_lubie, Axis_of_Resistance +5 innych
  •  

    Podobno TSK ostrzelało konwój SAA. Wygląda na to, że Erdogan w końcu zaczął przygotowywać się rozmów z Rosjanami ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    EDIT: Ciekawe, ciekawe, coraz więcej info o różnych atakach i na TSK i na SAA, pytanie czy to słynna "syryjska noc" czy faktycznie coś większego zaczyna się dziać.

    https://twitter.com/leventkemaI/status/1232039333835743232
    #syria
    pokaż całość

  •  

    Wybory w Iranie

    W natłoku informacji z Syrii, być może ktoś nie zauważył, ale dzisiaj mamy wybory parlamentarne w Iranie. Wspominałem o nich kilka razy w tygodniowych briefach, ale dłuższy tekst poświęcę im dopiero gdy zostaną opublikowane wyniki wyborów.

    Jednak jeśli kogoś interesują te wybory to poniżej krótka notatka.

    Konserwatyści mają wygraną w kieszeni a regormiści i umiarkowani politycy są w odwrocie: ze względu na fiasko ratowania JCPOA, masowe niedopuszczenie kandydatów z tego obozu przez Radę Strażników (odmownie rozpatrzono aż 9k kandydatur z 14k). Poza tym niektórzy reformiści sami zachęcali do bojkotowania wyborów.

    W obecnych wyborach walka toczy się w zasadzie o frekwencję, aby ta była jak najwyższa - wątpię jednak, że dużo osób pójdzie zagłosować.

    Po ogłoszeniu wyników, spodziewam się protestów.

    Zdjęcie: Mehr News Agency

    #iran #bliskiwschod #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: scontent-arn2-1.xx.fbcdn.net

    +: Martwiak, miahuoe +25 innych
  •  

    Syryjska beczka prochu

    W ostatnim tygodniu sytuacja w prowincji Idlib wyraźnie nabrała rumieńców. Kolejne rundy turecko-rosyjskich negocjacji kończą się porażkami. Tymczasem Turcy nadal wysyłają do Idlib konwoje pełne sprzętu i ludzi, a Erdogan zapowiada: „Operacja w Idlib jest tylko kwestią czasu”.

    Tekst dostępny jest także na Blogu, zachęcam do czytania tam ze względu na większą przejrzystość.
    ——————–

    Jałowe negocjacje

    Ataki połączonych sił Asada i Rosjan wymierzone w rebeliantów i Turków nie ustają. W poniedziałek w Moskwie wylądowała turecka delegacja, aby odbyć z Rosjanami kolejną rundę rozmów, które miały położyć kres walkom w Idlib. Po dwóch dniach spotkań rozmowy zakończyły się jednak fiaskiem.

    Warunki jakie Rosjanie postawili Ankarze były dla Turków nie do przyjęcia. Według nieoficjalnych wiadomości, Rosjanie zażądali, aby nowa linia demarkacyjna przebiegała nie tylko na zachód od drogi M5 (opanowanej już przez SAA), ale także na północ od drogi M4 (której tylko fragmenty są obecnie kontrolowane przez SAA). Dodatkowo Rosjanie mieliby przejąć kontrolę nad pograniczem prowincji Idlib i Afrin, które obecnie obsadzone jest przez jednostki TSK.

    Rosjanie nie zaproponowali kompromisu, lecz upokarzającą Turków kapitulację. Nic też dziwnego, że Turcy odrzucili rosyjskie żądania i opuścili Moskwę.

    ——————–

    Erdogan podkręca atmosferę

    Tego samego dnia gdy turecka delegacja wróciła do Ankary, głos w sprawie zabrał sam Erdogan, gdy na posiedzeniu klubu parlamentarnego AKP, stwierdził: „To jest nasze ostatnie ostrzeżenie (…) Turcja zakończyła przygotowania do przeprowadzenia operacji w Idlib. Tak jak w przypadku poprzednich operacji, możemy nadejść nagle nocą (…) Operacja w Idlib to kwestia czasu”.

    Tego samego dnia Turcja oficjalnie poinformowała NATO o swoich planach przeprowadzenia operacji w Idlib oraz poprosiła Sojusz o ustanowienie strefy zakazu lotów („no-fly zone”) nad Idlib. Jednocześnie Turcy mieli poprosić Amerykanów o przysłanie do prowincji Hatay (bezpośrednio sąsiadującej z Syrią) 2 baterii systemów Patriot (to już wiadomość nieoficjalna).

    ——————–

    Rebelianci ruszają do ataku

    W środę nad ranem rebelianci przypuścili szturm na miejscowość Najrab, położoną na zachód od miasta Saraqib, pod którym krzyżują się strategiczne arterie – autostrady M4 i M5. Atak był wspierany przez turecka artylerię (a wg niepotwierdzonych raportów także przez turecką piechotę), jednak zakończył się fiaskiem. Po początkowych sukcesach, rebelianci byli zmuszeni do wycofania się na pozycje wyjściowe ze względu na zmasowane naloty rosyjskiego lotnictwa. Jeśli jednak wierzyć źródłom tureckim, podczas szturmu „rebeliantom” (a raczej tureckiej artylerii) udało się zniszczyć m.in. czołg i 3 transportery opancerzone SAA.

    W odpowiedzi, rosyjskie lotnictwo zbombardowało tureckie pozycje pod Najrab, w wyniku czego zginęło 2 żołnierzy TSK, a 5 kolejnych zostało rannych. Tym samym liczba żołnierzy TSK, którzy od początku roku zginęli w wyniku ataków ze strony Asada lub Rosji wzrosła do 15. Za dzisiejszy atak najprawdopodobniej odpowiedzialni byli Rosjanie, bo rosyjskie Su-24 były jedynymi samolotami, które uchwycono dzisiaj na nagraniach spod Saraqib.

    ——————–

    Wilk szykuje się do skoku?

    Tymczasem do prowincji Idlib nadal ściągają tureckie posiłki. Według źródeł rebelianckich łącznie może to być już nawet ok. 15.000 żołnierz TSK – moim zdaniem są to liczby zawyżone, ale fakt faktem, że turecka mobilizacja jest ogromna, i to nie tylko po syryjskiej stronie granicy, ale także tureckiej, w okolicach miasta Reyhanlı, tuż obok przejścia granicznego Bab al Hawa.

    Podstawowe pytanie jakie powinniśmy sobie teraz zadać to: czy Turcja faktycznie przygotowuje się do ataku na SAA? Moim zdaniem tak, a po szerszą argumentację mojego stanowiska odsyłam do mojego dłuższego tekstu z zeszłego tygodnia pt. „Gra o Idlib”. Od czasu jego publikacji, ryzyko operacji TSK przeciwko SAA znacznie wzrosło.

    ——————–

    Czy turecka ofensywa faktycznie jest już tylko kwestią czasu?

    Tak jak pisałem w „Grze o Idlib”, turecka operacja jest ostatecznością. Jednak niestety rosyjskie działania (bombardowanie pozycji TSK), czy brak chęci kompromisowego rozwiązania sytuacji podczas negocjacji z Turkami, sprawiają że scenariusz tureckiej inwazji staje się coraz bardziej prawdopodobny.

    Rosjanie wyraźnie chcą wymanewrować Turków i propozycje, które składają Turkom de facto tylko przedłużają „turecki kryzys” i zwiększą ryzyko eskalacji. Rosjanie z pewnością zdają sobie z tego sprawę i dlatego pojawia się znowu pytanie, które zadawałem w „Grze o Idlib”, czy faktycznie Rosjanie kontrolują działania Asada czy po prostu przyczepili się do SAA jak rzep i tylko próbują kreować się na Pana sytuacji, w sytuacji gdy faktyczne decyzje zapadają w Damaszku i Teheranie.

    Moją hipotezę z „Gry o Idlib” dotyczącą irańskiego wątku zdają się potwierdzać ostatnie działania Rosjan, którzy mieli zaproponować organizację trzystronnego spotkania poświęconego sytuacji w Idlib, z udziałem właśnie Iranu.

    ** Moją sugestię nadal nazywam hipotezą, bo nadal brakuje dostatecznych dowodów na jej poparcie, a i sam osobiście nie czuję w kościach żeby była w 100% prawdziwa**

    ——————–

    Udział TSK w ofensywie przeciwko SAA?

    Teraz chciałbym odnieść się do kilku rzeczy, które moim zdaniem błędnie są przyjmowane za pewniki. Pierwszy to ten, że w przypadku tureckiej operacji, do ataku rzucone zostaną tylko oddziały rebelianckie, a TSK będzie zapewniać wyłącznie wsparcie artyleryjskie i – być może – powietrzne. Moim zdaniem jest to błędne stanowisko, bo nie uwzględnia charakterystyki tureckich działań podczas poprzednich operacji na syryjskiej ziemi.

    TSK będzie dążyła do minimalizacji strat własnych w ewentualnym konfliktu, wysyłając rebeliantów na pierwszą linię frontu. Nie oznacza to jednak wcale że TSK nie będzie brała aktywnego udziału w walkach. Moim zdaniem TSK weźmie udział w walkach na pierwszej linii, ale tylko na wybranych odcinkach frontu, na których rebelianci nie będą sobie radzić. Taki rozwój wydarzeń widzieliśmy już w Afrin, które – moim zdaniem – było modelową łączoną operacją TSK-FSA. Operacja w Afrin dostarcza wielu ciekawostek dotyczących planowania operacji przez TSK i wykorzystania małych sił regularnej armii do tworzenia wyłomów w kurdyjskiej obronie, czemu niestety komentatorzy (zawłaszcza jeden nasz rodzimy) poświęcają bardzo mało uwagi, sprowadzając turecką operację w Afrin do „bicia Kurdów”.

    W szczególności spodziewałbym się, że TSK będzie stanowić trzon sił, które zaatakują pod Saraqib. Przecięcie drogi M5 w tym miejscu będzie kluczowe, bo w ten sposób można pozbawić SAA możliwość szybkiego przerzucania sił między Aleppo a Hamą, co może wywołać spore trudności po stronie SAA gdy będzie szło o koordynację działań. Atak przeprowadzony tutaj musi być szybki i zdecydowany, a zdolności bojowe do takiej operacji ma wyłącznie TSK.

    Materiał wrzucony przez @60groszyzawpis zdaje się już teraz rozwiewać sporo wątpliwości co ewentulanego wykorzystania TSK

    ——————–

    Czy Amerykanie dostarczą Turkom systemy Patriot?

    Wątpliwe. Stanowisko Waszyngtonu co do tej kwestii jest jasne. Systemy Patriot mogą zostać dostarczone Turcji, ale tylko wtedy gdy ta zrezygnuje z S-400 – to natomiast się nie stanie, bo sami Turcy podkreślają że spór z Rosją w Syrii nie wpłynie w żaden sposób na kontrakt dotyczący zakupu rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej.

    Turcja Erdogana chce być samodzielnym graczem, który będzie lawirował między Zachodem i Wschodem. Perturbacje w Syrii nie zmienią strategii działań Erdogana, mogą jednak ochłodzić relacje z Rosją i skłonić Turków do rewizji swojej polityki wobec Zachodu, a zwłaszcza wobec USA – tutaj znowu polecam moją „Grę o Idlib”.

    Moim zdaniem całkiem prawdopodobnym scenariuszem w przypadku konfrontacji SAA-TSK jest ten, w którym Amerykanie zapewnią Turkom ograniczone wsparcie np. w postaci danych wywiadowczych. Amerykańskie lotnictwo cały czas operuje w Idlib – zbierając informacje i od czasu do czasu eliminując pojedyncze cele dzihadystyczne. Takie dane nie będą jednak z pewnością wsparciem, na które liczy obecnie Erdogan.

    Z drugiej strony pamiętajmy, że w Białym Domu zasiada Trump, który ma dobre osobiste relacje z Erdoganem i wcale nie wykluczone, że faktycznie Amerykanie, po rozmowie telefonicznej obu przywódców, wysłaliby do Hatay dwie baterie systemów Patriot, ale byłyby one operowane w całości przez Amerykanów. Who knows…

    ——————–

    Nigdy nie lekceważ Erdogana

    pokaż spoiler Tutaj są w zasadzie moje przemyślenia z wczoraj, które wrzuciłem na tag. Jak ktoś czytał to polecam tylko ostatni akapit z poniższej sekcji.


    Bardzo mnie dziwi, że wielu komentatorów na groźby Erdgoana odpowiada z pogardą w stylu, że w krytycznym momencie turecki prezydent „nie kiwnie palcem”. Zresztą sam spotkałem się z takimi tekstami pod moim kierunkiem, po tekście „Gra o Idlib”. Ciekawe czy tak samo mówili bojownicy IS przed Operacją Tarcza Eufratu lub Kurdowie przed operacjami Gałązka Oliwna i Źródło Pokoju?

    Erdogan – mimo, że niektórym nie pasuje to do obrazka – to najważniejszy, od czasów Ataturka, przywódca współczesnej Turcji. Można kwestionować jego metody postępowania, ale nie można kwestionować jego wpływu na Turcję i region. Tymczasem wiele osób sprowadza Erdogana do jakiegoś podrzędnego grajka, którego Putin owinął sobie wokół palca.

    Szanujmy się. Negocjacje Rosja-Turcja się załamały – głównie przez Rosjan, który nie proponują kompromisu, lecz chcą Turków upokorzyć. Groźba konfrontacji TSK z SAA – mimo tego co próbują niektórzy wam wmówić – jest nadal duża, ba od zeszłego tygodnia znacznie wzrosła. Turcy nadal wysyłają konwoje do Idlib, a Asad olał zupełnie ultimatum Erdogana i przygotowuje się do kontynuowania swojej ofensywy.

    W tej sytuacji zupełnie niezrozumiałym jest myślenie, że Turcy wycofają 10.000-15.000 żołnierzy TSK z Idlib, wpuszczą kilka milionów uchodźców do Turcji i oddadzą Idlib Asadowi „z pocałowaniem ręki”. Dlaczego mieliby to zrobić? Dlatego, że przestraszą się konfliktu handlowego z Rosją, tak jak w latach 2015-2016? Teraz, gdy mamy inną rzeczywistość polityczną, kiedy Erdogan nie musi już walczyć o przyjęcie systemu prezydenckiego (2016-2017), gdy pozbył się ludzi powiązanych z Gulenem, gdy kolejne wybory w Turcji będą w 2023 r.?

    Fakt faktem od przełomu 2015-2016 Rosja i Turcja zwiększyły współpracę gospodarczą i polityczną, ale stawianie tego wszystkiego w układzie zero-jedynkowym i przyjmowanie tego, że Erdogan ustąpi (ze względu na chęć utrzymania relacji z Rosją) jako prawdy elementarnej, którą zna każde dziecko, to nie tylko naciąganie faktów, ale wypaczanie całego obrazu sytuacji, żeby nie powiedzieć ostrzej.

    Jakkolwiek myślicie na temat sytuacji w Idlib – nigdy nie lekceważcie żadnego gracza, a w szczególności Erdogana.

    Ja nie jestem alfą i omegą, ale groźba tureckiej ofensywy jest realna. Podkreślmy to jeszcze raz – to jest ostateczność, której Erdogan wolałby uniknąć, ale jeśli nadal Asad i jego sojusznicy będą stawać okoniem, to Erdogan też nie ustąpi i da zielone światło dla tureckiej ofensywy. Ostatnie wydarzenia niestety sugerują, że tym razem nikt Turcji ustąpić jednak nie chce.

    ——————–
    Po aktualne informacje z Bliskiego Wschodu zapraszam do:
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - mojej strony na fejsbuku
    - wbijajcie także na Bloga, gdzie znajdują się wszystkie moje dłuższe teksty. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    ——————–
    Wsparcie

    Drogi Czytelniku, Mireczku, Mirabelko, Ali, Mosze ( ͡° ͜ʖ ͡°) jeśli podoba Ci się „Puls Lewantu” i chcesz więcej ciekawych treści, to rozważ proszę możliwość wsparcia mojej twórczości za pośrednictwem platform:
    - Patronite;
    - PayPal.

    Dla Patronów przewidziałem specjalne korzyści, a otrzymane od Was wpłaty przeznaczę na zwiększenie regularności publikacji, rozbudowę strony, podcasty i wiele, wiele innych (szczegóły w zakładce „Cele”.)

    Jeśli wybierzesz opcję wsparcia na PayPal-u i będziesz chciał dostać korzyści opisane na Patronite, to wyślij mi wiadomość prywatną.

    #syria #turcjawsyrii #rosjawsyrii #bliskiwschod #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #lagunacontent
    pokaż całość

    źródło: pulslewantu.files.wordpress.com

    •  

      @matkaPewnegoMirka: Jeśli konia trojańskiego NATO zdefiniowalibyśmy jako podmiot, który chciałby zniszczyć NATO od wewnątrz, to Turcja nim zdecydowanie nie jest. Erdogan chce wykreować z Turcji podmiot stosunków międzynarodowych, tak żeby to Turcja rozgrywała a nie była rozgrywanym. Posługując się erdoganowską retoryką - Turcji trzeba przywrócić należne jej miejsce (głównie na Bliskim i Środkowym Wschodzie, Bałkanach i Afryce). "Przyjaźń" z Rosją nie jest celem samym w sobie, lecz narzędziem do nacisku na Zachód, aby uznał te mocarstwowe ambicje Erdogana. Erdogan zdaje sobie sprawę z wartości strategicznej jaką wnosi obecność Turcji w NATO, ale nie chce - tak jak było dotychczas - być tylko narzędziem do działań swoich natowskich sojuszników na Bliskim Wschodzie, ale wpływać na politykę NATO i w szeroko pojętego Zachodu w regionie - i tak np. Turcja chce wspólnych działań NATO przeciwko PPK (to przewinęło się nawet podczas ostatniego szczytu NATO w Londynie), Guleniostom itd.

      To, że relacje Turcji z Zachodem wyglądają tak a nie inaczej wynika w dużym stopniu z tego, że mało kto na Zachodzie chce uznać ambicje Erdogana. USA siedzi w Syrii i nadal wspiera Kurdów. Gulen spokojnie żyje sobie w Waszyngtonie, a puczystów z 2016 r. uważa się za kemalistów (gdy w rzeczywistości byli islamistami, dużo bardziej konserwatywnymi od AKP). Oskarżenia Turków o islamizm (ze względu na popieranie Bractwa Muzułmańskiego). Ambicje tureckie na Morzu Śródziemnym i w Libii też są mocno temperowane - tym razem głównie przez Greków i Francuzów. Turcy nie mogąc liczyć na wsparcie Zachodu, obracają się w kierunku Rosji, ale - tak jak pisałem - bardziej jest to manewr taktyczny, który ma przekonać Zachód do ustępstw względem Turków niż cel sam w sobie.

      Problem w tym wszystkim polega na tym, że może i Zachód (zwłaszcza USA) byłby w stanie iść na ustępstwa względem Erdogana, ale ten chce mieć ciastko i zjeść ciastko (i mieć świetne relacje z Rosją i narzucać swoje rozwiązania NATO), a tak się nie zawsze da np. S-400 i Patrioty czy teraz rosyjsko-turecka "przyjaźń" i Idlib.

      Dopóki Erdogan jest u władzy, kryzys w NATO będzie trwał w najlepsze, bo wątpię że Turcy sami zrezygnują ze współpracy z Rosją. Może i nie zawsze ta współpraca jest korzystna dla Turków, ale warto trzymać Putina gdzieś pod ręką jako straszaka. Zachód też będzie raczej stawał okoniem, ale sam kryzys w NATO wątpliwe, żeby doprowadził do wystąpienia Turcji z NATO.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika JanLaguna

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.