•  

    Wszyscy jesteśmy oburzeni zbrodniami wojennymi popełnianymi przez żołnierzy obu stron konfliktu w czasie wojny na Ukrainie. Nie mamy wątpliwości, że grabieże, mordy i gwałty na wojnie są zbrodnią. Chciałbym jednak zwrócić waszą uwagę na coś, co do mnie dotarło stosunkowo niedawno, tzn. jak bardzo relatywizujemy tego typu zachowania ze względu na to kto na kim ich dokonuje.

    Pewnie wielu z was oglądało serial lub czytało książkę pt. "Kompania Braci". Fabuła opowiada autentyczne dzieje kultowej już kompanii E, 506 Pułku Piechoty Spadochronowej, 101 Dywizji Powietrznodesantowej Armii Stanów Zjednoczonych w czasie II wojny światowej. Była to formacja elitarna, jej żołnierzy cechowało świetne wyszkolenie, ponadprzeciętna sprawność fizyczna, wysokie morale oraz to, że ze względu na panującą wtedy segregację rasową, wszyscy byli biali.

    W serialu produkcji HBO weterani opowiadają o swoich przeżyciach, wspomnieniach, przedstawiani są jako bohaterowie. Ale czy na pewną są to bohaterowie pozytywni? Czym ich niektóre czyny różnią się od tych, które przyprawiają nas dzisiaj o mdłości, gdy słyszymy o zbrodniach na Ukrainie? Przedstawię kilka kadrów z serialu, dzięki którym mam nadzieję, że niektórzy z was zastanowią się czy wasz kompas moralny zawsze dobrze ocenia kierunek. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że mój jest zepsuty, bo i po przeczytaniu książki, i po obejrzeniu serialu nie miałem wątpliwości, że żołnierze "Kompanii Braci" byli niemal nieskazitelni. Dopiero wieści zza naszej wschodniej granicy otworzyły mi oczy, że w swojej głowie wybielałem mniejsze lub większe występki, przestępstwa i zbrodnie popełniane przez "tę dobrą" stronę konfliktu.

    Na pierwszy ogień scena z odcinku 2. Porucznik Spears częstuje papierosami, a następnie rozstrzeliwuje jeńców wojennych.

    Ciąg dalszy w komentarzach

    #ukraina #wojna #rosja #wojsko #kompaniabraci #hbogo #hbomax
    pokaż całość

    źródło: 1.png

    •  

      @goodOldSaracen: Gorąco polecam ci książkę Miriam Gebhardt "Als die Soldaten kamen" o Niemkach z zachodu, pod koniec wojny gwałconych przez żołnierzy alianckich (jest też tłumaczenie na angielski, nie pamiętam teraz tytułu). O gwałtach, gwałtach szczególnie okrutnych, gwałtach na dzieciach płci obojga, o zapełnianiu zniewolonymi dziewczętami ad hoc tworzonych burdeli, ale też grabieżach (również tych słynnych zegarków). Inaczej niż w przypadku Niemek zgwałconych przez czerwonoarmistów - Niemek z zachodu nie traktowano jako pokrzywdzonych, nie miały nawet prawa do odszkodowań a same gwałty całkiem niedawno stale były tematem tabu. Wobec Armii Czerwonej żywiono jednoznacznie złe przekonania (działała tu jeszcze przedwojenna, goebbelsowska propaganda, przedstawiająca żolnierzy radzieckich jako zwierzęta); alianci byli natomiast postrzegani jako cywilizowani: to oni przynosili Niemcom demokrację, oni przez całą wojnę byli po tej właściwej ze stron. Gebhardt, historyczka, miała wielki problem nawet z oszacowaniem skali tych gwałtów: 9 na 10 z nich nie było zgłaszane. Odwołała się do dwóch źródeł: liczby noworodków rejestrowanych jako dzieci nieznanego ojca (w porównaniu z liczbą noworodków o takim statusie z czasów przedwojennych) i do wiedzy z zakresu medycyny ginekologicznej, mówiącej o prawdopodobieństwie zajścia w ciążę.
      Ona jest tam zdystansowana i żarliwa jednocześnie, i to jest porażajające (i cytaty z materiałów źródłowych też).
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (24)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Klara_Polzl

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)