•  

    #pilkanozna #liverpool
    Holy shit, też nie lubię L'poolu, ale niektórzy trochę przesadzają.

    Tak, to z #4chan

  •  

    Jakiś fajny przepis na risotto? Zawsze jem z suszonymi grzybami i kurczakiem. Chcę coś to urozmaicić.

    #gotujzwykopem #kuchnia #gotowanie

  •  

    Chodzi mi po głowie pewien pomysł... co o nim myślicie?

    Będzie potrzebny Mireczek-ochotnik, określający się jako #przegryw z gębą 3/10, który za pośrednictwem #tinder poderwie i skonsumuje loszkę min. 8/10.
    Jakim cudem?
    Ano takim, że pieniądze nie będą stanowiły problemu.

    Legendą Mireczka będzie albo moja historia (jeśli będzie to Mireczek lvl 30), albo tzw. "zawód syn" dla młodszych.
    Podzielę się z nim informacjami o moich firmach (branża, itp), zarobkach, samochodach, projektach, wakacjach itp, które dziewucha będzie mogła sobie zweryfikować przy odrobinie chęci.
    Chłopak musi być na tyle ogarnięty, żeby nie "popłynąć" za bardzo, musiałby kojarzyć fakty i generalnie być na poziomie.

    Jego jedynym zadaniem będzie spotkać się w realu z dziewuchą, pójść na dobrą kolację (stawiam) i spędzić cudowną noc.
    Niestety później wszystko pierdolnie...

    To jest tylko zarys.
    Nie wysyłajcie zgłoszeń!
    Trzeba to nieźle przemyśleć, żeby miało to ręce i nogi.
    pokaż całość

  •  

    WIELKA WYKOPOWA BITWA FILMOWA - EDYCJA 2!
    Faza pucharowa - Mecz 35

    Tag do obserwacji: #mirkoserial (nazwa została z bitw serialowych) | Wyniki fazy pucharowej: KLIK

    WAŻNE! Prócz głosowania proszę także o plusowanie ankiet, gdyż samymi głosami nie da się już wejść w gorące, a jest to konieczne żeby w zabawie wzięła jak największa liczba osób. Dziękuję :)

    Zasady: Tym razem ocenimy dramaty (z drobnymi wyjątkami wyłączając melodramaty) powstałe w XXI wieku. W ankietach głosujemy na najlepsze naszym zdaniem filmy. Wygrany danego pojedynku przechodzi do kolejnego etapu fazy pucharowej zabawy. Głosowania trwają nie krócej niż 24 godziny (czasem może mi się zdarzyć zapisać wyniki później niż po równych 24 godzinach). Filmy zostały rozstawione zgodne z ich popularnością na Filmwebie.

    Proszę o głosy, plusy i obserwowanie tagu.
    Miłej zabawy :)
    pokaż całość

    źródło: 35.jpg

    WYBIERZ LEPSZY FILM

    • 724 głosy (63.79%)
      Helikopter w ogniu (2001) Black Hawk Down
    • 315 głosów (27.75%)
      9 kompania (2005)
    • 96 głosów (8.46%)
      Żaden
  •  

    Jakie FA jest żałosne to ja nawet nie xD

    Pamiętacie sytuację z derbów Liverpoolu gdzie Holgate wrzucił Firmino w trybuny? Jeśli nie to załączam film pokazujący sytuację. No i jak myślicie, kto miał po tej akcji przejebane? Holgate który z premedytacją popchnął Firmino, czy Firmino który coś tam pokrzyczał? Ano oczywiście, że Firmino... Holgate wyciągnął asa z rękawa i powiedział, że Bobby użył rasistowskich określeń względem jego i sędzia (mimo tego, że stał POMIĘDZY nimi i wszystko słyszał) musiał to zaprotokołować i przekazać do rozpatrzenia FA. Firmino został oczyszczony z zarzutów ale to nie koniec absurdów. Bobby przyznał co do niego powiedział: „Zwariowałeś? Ty skurwysynu.” ? No i został oczyszczony z zarzutów xDDD

    Tak więc, wyzywasz kogoś od czarnuchów? Ban na kilka meczów. Nazywasz kogoś skurwysynem? A nie, to spoczko xDDD

    Witamy w 21 wieku.

    ps. Więcej informacji na ten temat:
    http://www.lfc.pl/68874/szczegolowe-informacje-ws-firmino

    #lfc #premierleague #pilkanozna #rasizm
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Myśleliście nad discordem #syria? Po za wygodna wymianą informacji, możnaby tam wrzucać np. Treści +18 bez bana

    #syriaspam

  •  

    Kusi mnie, i będę musiał postawić na Seville.
    Wybijcie mi to jakoś z głowy
    #bukmacherka #mecz

  •  

    mógłby ktoś podesłać link do discorda? (na priv)
    #wypokszwadron

  •  

    Wydaje mi się, że coś mam nie tak z rejestratorem. Mam nagrywanie w pętli po 2 minuty bez dźwięku w FullHD (niby) ale każdy plik waży... 400 MB. Wydaje mi się to strasznie dużo. Myślałem, że będą ważyć po kilkadziesiąt MB, a nie 400

    #samochody #elektronika #wideorejestrator

  •  

    Kilka dni temu wrzuciłem pierwszą część zaktualizowanego FAQ dotyczącego sytuacji w Syrii w 2018 roku, zawierającego zwięzłe i lakoniczne przedstawienie podstawowych informacji o obecnym stanie konfliktu w Syrii – kto z kim walczy, co się zmieniło przez ostatnie dwa lata i ewentualnie prognostyki na przyszłość.

    Poniżej druga część, tym razem mająca charakter pracy grupowej, zawierająca odpowiedź na najczęściej pojawiające się na tagu oraz pod poprzednim FAQ pytania. Obok pytania napisany jest autor odpowiedzi.

    Ponownie jak wcześniejszym razem, dążyliśmy do jak najprostszego wyjaśnienia zagadnień, w taki sposób, aby były one przyjazne dla osób nie zaznajomionych z tematem.

    Jeżeli odpowiedź na jakieś pytanie zadane w komentarzach nie została udzielona, to prawdopodobnie nie znalazł się nikt gotów udzielić w terminie na nie odpowiedzi, albo musimy jeszcze troszkę dany temat ogarnąć Prędzej czy później, ale raczej później pojawi się jakaś trzecia część.

    Ostatnia uwaga - większość nazw arabskich posiada kilka różnych transkrypcji na język polski. Na przykład na tagu zazwyczaj posługujemy się nazwą Wschodni Ghouta i Deir er Zor, natomiast polskie media często określają je jako Wschodnia Guta i Dajr az-Zaur. Obie formy są poprawne

    Pozwolę sobie zwołać wszystkich plusujących wcześniejszą część.

    SPIS TREŚCI
    1. Źródła, z których korzystamy czerpiąc wiedzę o konflikcie – autor: @pan_kleks8;

    2. Rebeliancki worek we Wschodniej Ghoucie – autor: @60groszyzawpis;
    3. Pozostałe rebelianckie worki – autor: @cocojumbo20
    4. Powstanie Państwa Islamskiego, krótki rys – autor: @papier96
    5. Użycie broni chemicznej w Syrii – autor: @Ungern
    6. Czy Assad zostanie u władzy? – autor: @pan_kleks8;
    7. Co w Syrii robią Amerykanie? Jaki jest ich cel? – autor: @pan_kleks8;
    8. Kto walczy po stronie Tureckiej? – autor: @pan_kleks8;
    9. Zaangażowanie Iranu w Syrii - autor: @60groszyzawpis
    10. Czy Kurdowie bez pleców amerykańskich poradzą sobie z zachowaniem niezależności? – autor: @bilas.
    11. Naloty Izraela na terytorium Syrii – autor: @Liesbaum;

    W pracach pomocne było wsparcie wielu Mirków, że tylko wspomnę o @2pacshakur czy @JanLaguna czy @ruskiagent1917. Za wszelką pomoc dzięki.

    1. Źródła, z których korzystamy czerpiąc wiedzę o konflikcie – autor: @pan_kleks8;

    Konflikt syryjski, jak również wojna z ISIS toczona w Iraku wprowadziły dziennikarstwo wojenne w nowy wymiar. Dzięki postępowi technologicznemu już we wcześniejszych konfliktach toczących się w XXI wieku mogliśmy otrzymywać informacje „na żywo” bezpośrednio z linii frontu – tyle, że w większości przekazywanych przez dziennikarzy tzw. „dużych mediów” lub oficjalnych organów prasowych sił zbrojnych. Pamiętam, jak w 2003 roku przeżywałem transmisję na żywo z czołgów Amerykańskich nacierających na Bagdad. Cóż, odbywała się ona w transmisji o jakości mniej więcej 144p - dla odmiany, początek Bitwy o Mosul był transmitowany… na żywo przez Kurdyjską telewizję w HD.

    Dzięki upowszechnieniu się dostępu do Internetu, jak również smartfonów najlepszym źródłem o tym, co aktualnie dzieje się w Syrii są osoby będące bezpośrednio na miejscu. Wolni strzelcy dziennikarze, sympatycy którejś ze stron czy żołnierze bezpośrednio na linii frontu. Oczywiście pojawia się tutaj podstawowy problem – czy są oni obiektywni? Czy ich działalność nie jest propagandą jednej ze stron? Otóż, żeby to ustalić potrzebna jest ich uważna obserwacja, analiza i porównywanie, dzięki temu wiemy, jakie źródło jest dobrze poinformowane, a jakie zajmuje się propagandą. Często sprowadza się to do wierzenia sympatykowi jednej ze stron na słowo – ale jeżeli wcześniej wielokrotnie podawał sprawdzone informacje, czemu by tego nie robić? Może się nawet okazać, że agencja prasowa Państwa Islamskiego jest dobrym źródłem informacji (tak, to nie pomyłka!). O tym niżej.

    Zanim przejdę do konkretów, przedstawię wam pewien hipotetyczny przykład pokazujący jak należy filtrować i segregować informacje. Czasami na kontach twitterowych osób popierających jedną ze stron pojawia się nawał informacji o ich ofensywie, odzyskaniu dużego obszaru terenu i zabiciu tysięcy żołnierzy wroga – ostatnio głównie u Rebeliantów, bo mocno brakuje im sukcesów. Tymczasem na kontach sympatyków drugiej strony (w naszym akademickim przykładzie – rządowych) panuje milczenie. Nikt nawet nie próbuje zaprzeczać lub zdementować, po prostu panuje cisza o domniemanej ofensywie drugiej strony. Najczęściej oznacza to, że taka ofensywa miała miejsce jedynie na twitterze, a rozmiar jakiejś zwykłej strzelaniny został rozdmuchany do niebotycznych rozmiarów. Innym razem jedni piszą, że zdobyli 5 wiosek, drudzy potwierdzają, że stracili jedynie 2 co najczęściej oznacza, że te dwie stracili a o trzy pozostałe toczą się walki. I tak się żyje w tej Syrii.

    Podkreślam to jeszcze raz – często będę polecał jakieś źródło, które jest na przykład wielkim miłośnikiem Putina, a w jego materiałach przebrzmiewa miłość do matuszki rassiji. Nie oznacza to, że podzielam jego poglądy. Trzeba odsiewać propagandę od informacji faktycznych o przebiegu konfliktu.

    Spróbujmy to troszeczkę usystematyzować:

    a) Oficjalne media – zarówno pro zachodnie (CNN, BBC itp.), jak i pro wschodnie (Sputnik, Russia Today) oraz takie w miarę stojące po środku (Rzeczpospolita w Polsce na przykład). Coż, do wszelkich informacji podawanych przez tzw. wielkie media należy podchodzić z ogromnym dystansem. Niestety, jak sami wiemy część z dziennikarzy ma pewne sympatie polityczne, i przez ich pryzmat stara się podawać informacje. Widać to w szczególności przy kolejnych doniesieniach o domniemanych atakach gazowych, kiedy raczej nieprzychylne Assadowi media masowo o tym piszą, rezygnując często z relacjonowania walk czy bardziej złożonej analizy sytuacji w kraju. Są również oczywiście artykuły dobrze przedstawiające sytuację, ale jak mówię – należy je traktować z dystansem i odpowiednią rezerwą.

    Jednakże, w moim subiektywnym odczuciu, mediom powiązanym z Kremlem (Sputnik) częściej zdarza się napisać coś co ma jakąś wartość merytoryczną, ale to tylko moje zdanie i nie stanowi ono przejawu sympatii do sąsiada ze wschodu ani jego polityki. Mam tu oczywiście na myśli informacje o przebiegu konfliktu, a nie propagandową sieczkę.

    Podam wam zresztą pewien przykład. W trakcie walk o Aleppo na linii frontu było trochę dziennikarzy rosyjskich, o tyle z mediów zachodnich było ich… 0. No chyba, że za takiego liczymy Bilal Abdul Kareema. Kim jest nasz kolega? Wygooglujcie jego zdjęcie i pewnie od razu zrozumienie. Radykalny sunnita, miłośnik państwa religijnego, wspierający opozycję islamską. Swojego czasu nawet miał trafić na amerykańską listę osób do skreślenia z tego świata, co również dużo o nim mówi.

    b) Wolni strzelcy na miejscu, żołnierze, sympatycy jednej ze stron.

    Informacje przekazywane głównie na kontach twitterowych przez w/w są najlepszym źródłem przebiegu konfliktu. Są to osoby które albo są na froncie, albo mają kontakt z żołnierzami na miejscu. Dzięki temu stanowią najlepsze źródło informacji. Chociaż jak pisałem wyżej – trzeba je trochę poobserwować, żeby wiedzieć kto dostarcza wiarygodnych informacji, a kto sieje propagandę.

    Jako przykład mogę podać konto twitterowe Ivana Sidorenko. Jest freelancerem nastawionym mocno pro-rządowo. Posiada bardzo dużo dojść i źródeł wśród żołnierzy w tym na linii frontu, dzięki czemu bardzo często dostarcza ciekawe informacje, które później się potwierdzają w innych źródłach, lub w rzeczywistości.

    Z drugiej strony można przedstawić przykład Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka. Jest to organizacja sympatyzująca z Rebeliantami. Podobnie jak Sidorenko, Ci również mają dużą liczbę informatorów – z tym, że wśród Rebeliantów. Stanowią więc ciekawe źródło o tym, co dzieje się po drugiej linii frontu.

    Gorąco dokumenty tworzone przez ANNA NEWS – reporterzy tej rosyjskiej (a dokładniej – abchaskiej) stacji przebywają bezpośrednio na linii frontu. Nagrali wiele świetnych dokumentów, w których znajdziemy oczywiście trochę propagandy (Państwo Islamskie, które jest zakazane w Rosji tudzież wspierani przez amerykańskich najemników Kurdowie), ale stanowią świetne źródło pokazujące co się dzieje bezpośrednio na froncie, oraz miastach zaraz po ich zdobyciu. Polecam w szczególności:

    3 dni do Deir er Zor – dokument o walkach bezpośrednio poprzedzających przełamanie oblężenia Deir Er Zor. Kamera stacji była wraz z żołnierzami, którzy pierwszy raz od 3 lat dotarli do odciętej bazy drogą lądową.
    Deir er zor – upadek Kalifatu – godzinny film z Deir er Zor.
    Mayadin – o operacji mającej na celu odbicie miasta.

    c) Oficjalnie źródła Rządu Syryjskiego, Armii Rosyjskiej, Rebeliantów, ISIS.
    Zazwyczaj podają informacje z pewnym opóźnieniem – gdy faktycznie zdobędą kontrolę nad jakimś obszarem lub go stracą a sytuacja robi się ustabilizowana. Najczęściej stanowi ostateczne potwierdzenie zdobycia bądź stracenia danego miasta/obszaru, co w praktyce następuje kilka dni wcześniej, ale zazwyczaj trzeba odeprzeć kontrataki.

    Swoistym ewenementem jest tutaj AMAQ – agencja prasowa Państwa Islamskiego. Otóż, gdy jeszcze Państwo Islamskie prowadziło działania zaczepne na szeroką skalę było to… jedno z najbardziej rzetelnych źródeł. Tak, to nie pomyłka. Oczywiście trzeba było odsiać konkretną informację od propagandy (Żołnierze wielkiego kalifatu w trakcie ataku na…) jak również odpowiednio wymiarkować podane przez nich straty ludzkie (Zabiliśmy 50 żołnierzy SAA, straciliśmy 2 zazwyczaj oznacza, że zabili 10, a stracili 3) ale jeżeli AMAQ podawał informację o zdobyciu jakiejś wioski, to najczęściej tak było. Informacja była zazwyczaj potwierdzona zdjęciem z geolokacją (czyli z jakimś charakterystycznym punktem, w Krakowie na przykład byłoby to zdjęcie na tle Wawelu). No ale od momentu kiedy Państwo Islamskie ponosi same klęski AMAQ nie ma za bardzo o czym informować.

    2. Rebeliancki worek we Wschodniej Ghoucie – autor: @60groszyzawpis;
    W momencie w którym większość Mirków czyta ten tekst, właśnie trwa rozpoczęty niedawno atak sił Rządowych na worek we Wschodniej Ghoucie. Świetne informacje o tym napisał kolega @60groszyzwpis, tak więc nie ma potrzebny ich powtórnego pisania, a jedynie odesłania do tekstu sporządzonego przez kolegę – klik

    3. Pozostałe rebelianckie worki – autor: @cocojumbo20

    Al Dumayr, Wschodnie Qalamoun

    Worek, znajdujący się w prowincji Damaszek, na północny wschód od stolicy. Worek składa się z dwóch części. Pierwsza część to miasteczko Al-Dumayr, które zamieszkuje około 20 tysięcy ludzi. Druga część to tzw. Wschodnie Qalamoun, pustynno-górzysty teren składający się z miast Ruhaybah i Jayrud oraz kilku wiosek, łącznie może tam przebywać od 30 do 35 tysięcy ludzi. Na obszarze worka operują ugrupowania Jaish Al Islam, Ahrar al Sham oraz kilka pomniejszych grup o marginalnym znaczeniu. Łączne siły rebeliantów na tym obszarze wynoszą od 3 do 5 tysięcy bojowników.

    Z całą pewnością można powiedzieć że worek Al Dumayr/Wschodnie Qalamoun to najspokojniejszy front w całej Syrii. Między miasteczkiem Al Dumayr a Wschodnim Qalamoun został utworzony korytarz dla rebeliantów, do tego dochodzi swobodny handel między mieszkańcami worka a tymi z terenów rządowych. W 2016 roku doszło do niebywałęj sytuacji. W czasie walk z ISIS rebelianci otrzymali wsparcie rządowego lotnictwa. Wszystko wskazuje na to że prędzej czy później dojdzie do pojednania z syryjskim rządem i nad tymi terenami znowu będą powiewać czerwono-biało-czarne flagi.

    Al-Rastan-Talbisah

    Worek znajdujący się w północnej części prowincji Homs, na mocno zaludnionym obszarze zajmującym strategiczną drogę (z Damaszku na północ kraju jechało się nią przed wojną) większe miasta wchodzące w jego skład to Al-Rastan, Talbisah, Taldou, Houla i Tall Dhahab. Worek ten zamieszkuje około 100 tysięcy ludzi. Organizacje dominujące w tym worku to Hayat Tahrir al Sham oraz Ahrar al Sham. Siły rebeliantów oceniane są od 5 do nawet 10 tysięcy.

    Od dłuższego czasu nie prowadzi się tam działań wojennych co wcale nie oznacza że relacje z rządowymi są dobre. Problemem jest dominacja islamistycznych ugrupowań, które nie chcą iść na żadne porozumienia z rządem co doprowadziło nawet do protestów ze strony mieszkańców worka (rozpędzonych przy użyciu broni). Całkiem możliwe że ten worek może być następnym celem SAA po zdobyciu Wschodniej Ghouty. Zanim oficjalnie potwierdziło się, że obecnym kierunkiem natarcia SAA będzie Ghouta, pojawiły się informacje o przedstawieniu rebeliantom znajdującym się w tym worku propozycji poddania się. Oczywiście nie została ona zaakceptowana.

    Al-Tanf

    Spory obszar na pustyni syryjskiej przy granicy z Irakiem oraz Jordanią. Jedyne zamieszkałe na jego terenie miejsca to spory obóz dla uchodźców oraz amerykańska baza wojskowa Al-Tanf. Właściwie ten worek już dawno przestałby istnieć gdyby nie wyżej wspomniana amerykańska baza i utworzona wokół niej strefa bezpieczeństwa, która właśnie pokrywa się z wielkością worka. Oprócz amerykańskich żołnierzy znajduje się tam też rebeliancka grupa New Syrian Army, która jest przez amerykanów szkolona oraz uzbrajana. Mimo tego ich zdolności militarne są zerowe, dochodzi do tego jej bardzo mała liczebność (różne szacunki podają od kilkudziesięciu do kilkuset bojowników).
    Ten worek będzie istniał tak długo, jak będzie działała amerykańska baza. Syryjska armia z łatwością poradziłaby sobie z NSA, dodając do tego niezadowolenie mieszkańców obozu dla uchodźców, jednak amerykanie skutecznie to uniemożliwiają co już pokazali w 2017, kiedy SAA próbowała się zbliżyć do Al Tanf i została mocno ostrzelana. A kiedy amerykanie opuszczą tamtą okolicę? Nie wiadomo, o ile wcześniej chodziło o blokadę szlaku Syria-Irak, tak po wyzwoleniu Al Bukamal ich obecność na pustyni jest co najmniej niezrozumiała.

    Południowy Damaszek

    Worek znajdujący się na południowych przedmieściach stolicy, podzielony mniej więcej po równo między rebeliantami a ISIS. Składa się z dzielnic: Qadam, Yalda, Hajar al-Aswad, Beit Sahem, Babbila oraz dzielnicy dla palestyńskich uchodźców Yarmouk Camp. W przeciwieństwie do drugiego worka w stolicy - Wschodniej Ghouty, nie stanowi on zbytnio zagrożenia dla rządowych. Wynika to z tego że jak już wcześniej wspomniałem, jest on podzielony między rebeliantami z Jaish Al Islam i Hayat Tahrir al Sham oraz ISIS co wiąże się ciągłymi walkami o dominację w worku. Niestety nie udało mi się znaleźć danych ilu bojowników każdej ze stron przebywa w tym worku to raczej nie są to jakieś potężne siły.
    Jak będzie przyszłość tego worka? Prędzej czy później rządowi będą musieli się za niego wziąć, chociażby z powodów propagandowych. Na pewno nie będzie mowy o pojednaniu, w końcu siedzą tam sami islamscy fanatycy.. Możliwe, że po zdobyciu Wschodniej Ghouty obecne w damaszku jednostki zostaną po prostu przerzucone do tej dzielnicy.

    4. Powstanie Państwa Islamskiego, krótki rys – autor: @papier96

    Dla wielu osób, które nie śledziły nigdy z wielką uwagą sytuacji na Bliskim Wschodzie, historia samozwańczego Państwa Islamskiego jest historią ostatnich czterech lat. W istocie jednak pierwsze podwaliny pod zinstytucjonalizowany ekstremizm islamski zostały położone już w 2003 roku. W poniższym tekście, krótko postaram się nakreślić czynniki, postaci oraz wydarzenia, które w rezultacie doprowadziły do restytucji kalifatu na terenach Syrii i Iraku w 2014 roku.

    9 kwietnia 2003 roku zakończona została II wojna w Zatoce Perskiej. Wojska Stanów Zjednoczonych wraz z sojusznikami zajęły Bagdad, a prezydent Bush ogłosił koniec wojny. Główna figura Iraku do tamtej pory, Saddam Husajn wypadł z szachownicy kilka miesięcy później lądując w celi więziennej. Łatwe zwycięstwo kampanii wojennej okazało się zaledwie preludium do problemów jakie świat zachodni napotkał nad Tygrysem i Eufratem. Amerykańska strategia na ułożenie nowej irackiej rzeczywistości była kalką tego co zrobiono na terenach Niemiec po II Wojnie Światowej. Wszystkie osoby powiązane z dawną administracją, a w szczególności z armią zostały usunięte i pozostawione same sobie. Efektem takich działań było powstawanie zbrojnych bojówek, złożonych z byłych żołnierzy i oficerów dawnej armii, które rozpoczęły walkę z nową władzą.

    Pośród takich ugrupowań powstała pod przywództwem Abu Musaby az-Zarkawiego w 2004 roku powstała Al Kaida w Iraku (AQI). Pośród walk w wojskami NATO, w tym także z polskimi żołnierzami, dochodzi do niesławnych bitew o Faludże, a az-Zarkawi staje się jednym z najbardziej poszukiwanych na świecie. Polowanie na dowódcę AQI kończy się w czerwcu 2006 roku, gdy bomby lotnicze spadają na jego kryjówkę. Jeszcze przed jego śmiercią Al Kaida wraz z innymi sunnickimi ugrupowaniami zbrojnymi powołuje Radę Mudżahedinów, która po śmierci pierwszego przywódcy wybrała jego następcę, Abu Ajub al.-Masri z Egiptu. Pod nowym kierownictwem powstało 15 grudnia 2006 roku Państwo Islamskie w Iraku. Samozwańczy twór w ciągu dwóch lat istnienia tworzy instrumenty, które w przyszłości na dużo większą skalę stworzą potęgę ISIS. Jednym z najważniejszych osiągnięć było stworzenie uporządkowanych struktur administracji oraz systemu ekonomicznego, który pozwalał na utrzymanie quasi-państwa. Koniec działalności ISI w 2010 roku nie oznaczał, że jego struktury zostały rozbite. Przygotowani na to sunnici zeszli do podziemia
    W tym miejscu warto wspomnieć o śmierci al Masira w 2010 roku. Wtedy to wybrany przez Radę Mudżahedinów zostaje Abu Bakra al Baghdadi, który do tej pory stoi na czele Państwa Islamskiego. Ciekawym faktem jest, że Abu Bakra od 2004 do 2009 roku przebywał w więzieniu, z którego został zwolniony.

    Na skutek wzmożenia aktywności wojsk USA, a także zwiększenia ich ilości organizacje ekstremistyczne z coraz większym powodzeniem były rozbijane, a sytuacja w 2008 roku zaczęła się stabilizować. Drugim czynnikiem była zmiana podejścia Amerykanów do ludności irackiej. Rozpoczęte zostały działania mające na celu wkupienie się w łaski ludności lokalnej. W niektórych administracja wojskowa wchodziła w sojusze z plemionami, które walczyły z ugrupowaniami powiązanymi z Al Kaidą. Pozorne ustabilizowanie sytuacji w Iraku pozwoliło Barackowi Obamie ogłosić w 2011 roku zakończenie misji stabilizacyjnej i powrót żołnierzy do domu. Tak też się stało z końcem 2011 roku.

    Arabska Wiosna, która wybuchła pod koniec 2010 roku w Afryce Północnej w 2011 roku dotarła do Syrii i gwałtownie przerodziła się w wojnę domową, która rozerwała Syrię na strzępy. Niestabilna sytuacja stworzyła idealną pożywkę dla organizacji Baghdadiego. Równolegle w Iraku, z którego wycofywali się żołnierze koalicji, coraz silniej uzewnętrzniały się konflikty polityczno-religijne. Szyicki premier Nuri al.-Maliki pozbawiony wsparcia potężnego sojusznika znalazł się w ogniu krytyki. Główne oskarżenia pochodziły ze strony środowisk sunnickich, które jako będące odepchnięte od władzy poczuły się zaszczute. Przeżarta korupcją administracja i wisząca w powietrzu rebelia sunnitów zostały wykorzystane przez ukryte Państwo Islamskie w Iraku do wznowienia swojej działalności. Rozpoczęła się droga do odbudowy kalifatu, większego, silniejszego i nieporównywalnie groźniejszego niż ten utworzony w 2006 roku.

    Wybuch wojny domowej w Syrii był okazją do nowego rozdania kart w świecie polityki. Państwa Zatoki Perskiej, a zwłaszcza Katar i Arabia Saudyjska, wraz ze Stanami Zjednoczonymi chciały wykorzystać wojnę domową do obalenia rządów Baszara al Assada i włączenia Syrii w swoją strefę wpływów. Głównym narzędziem, które miało pomóc w osiągnięciu zamierzonego celu była broń i pieniądze, które w znacznych ilościach były transferowane między innymi przez państwa byłej Jugosławii do rebelianckich organizacji, które walczyły przeciwko władzy w Damaszku. Środki przekazywane dla opozycji zaczęły także przepływać do bojowników powiązanych z organizacją Baghdadiego.

    Dozbrojona i dofinansowana organizacja wyszła z podziemia. Szybka ekspansja przez rozpaloną wojną Syrię i rozdarty problemami wewnętrznymi Irak sprawiła, że do tej pory uznawane za martwe państwo powróciło z siłą, która zatrwożyła cały świat. Szybka ekspansja w Iraku i zajęcie granicy z Turcją pozwoliło na utworzenie stałego źródła finansowania dla kampanii wojennej islamistów. Baghdadi oparł gospodarkę quasi państewka o nielegalny handel ropą. Do końca 2013 roku pozwoliło to na zgromadzenie budżetu szacowanego na prawie miliard dolarów. Kolejnym zastrzykiem gotówki było brawurowe zajęcie Mosulu (o samym upadku miasta poniżej), gdzie z banków zrabowano około 430 milionów dolarów.

    Wykorzystując swoją potęgę, przywódca Państwa Islamskiego w 2012 roku wyłożył swoją wizję budowy państwa muzułmańskiego opartego o prawo szariatu. Taka idea nie spodobała się części organizacji antyrządowych w Syrii, co doprowadziło do konfliktu, który z czasem przerodził się w wojnę rebeliantów z radykałami. Również radykalna an-Nusra wystąpiła przeciwko planom Baghdadiego. Przeciwko IS opowiedział się także przywódca Al Kaidy, Ajmana az Zawahiriego, następca Bin Ladena.

    Po sukcesach w 2013 i 2014 roku plan Baghdadiego ziszcza się. 29 czerwca 2014 roku ogłoszone zostaje powstanie Państwa Islamskiego. Sam przywódca przyjmuje imię Ibrahima i mianuje się kalifem, duchowym przywódcą wszystkich wyznawców Allaha. Deklaracje złożone przez nowego kalifa spotkały się z mieszanymi reakcjami. Hołd przywódcy złożyła część grup islamskich z Syrii i Libii, a także niektórzy członkowie Al Kaidy. Przyszłość pokaże także, że swoich zwolenników Państwo Islamskie znalazło także w południowo-wschodniej Azji i centralnej Afryce.

    Na końcu chciałbym wspomnieć o bitwie o Mosul, a właściwie o poddaniu Mosulu przez irackie wojska. Siły Zbrojne Iraku tworzone były środkami państw NATO, szkoleni przez zachodnich instruktorów żołnierze oraz bardzo nowoczesne uzbrojenie (czołgi Abrams, wielozadaniowe F-16). Zdawać by się mogło, że Irak dysponował siłą, która bez problemu powinna oprzeć się kilkuset terrorystom. Jednak pomimo treningów i sprzętu wśród żołnierzy irackich zabrakło ducha walki, a problemy polityczne dzielące Irackie społeczeństwo znalazły odbicie również wśród wojskowych. Podziały wewnątrz armii pogłębiły dodatkowo nominacje oficerskie, które zależne były od klucza politycznego oraz wszechobecna korupcja. Na to wszystko nałożyły się problemy etniczno-religijne gdzie szyiccy żołnierze nie chcieli walczyć o sunnickie miasto. Skutkiem tego świetnie wyekwipowana, ale fatalnie dowodzona i zdemoralizowana armia uciekła przed garstką fanatyków na przysłowiowych pick-upach. Skala problemu była tak duża, że bojownicy ISIS przez pewien czas zagrażali nawet stolicy Iraku- Bagdadowi. Dopiero interwencja państw zachodnich pozwoliła odzyskać kontrolę na postępami IS.

    5. Użycie broni chemicznej w Syrii – autor: @Ungern

    Syryjski program budowy arsenału broni chemicznej rozpoczął się już w latach ’70 ubiegłego wieku. W odpowiedzi na militarne zagrożenie ze strony Izraela Syria we współpracy z Egiptem oraz Związkiem Radzieckim rozpoczęła program gromadzenia śmiercionośnych gazów oraz szkolenia syryjskich chemików w zakresie jej użycia. W momencie wybuchu wojny domowej syryjski arsenał oceniany był na ponad 1000 ton chemikaliów takich jak sarin, gaz musztardowy czy gaz VX. Syria nie była również członkiem Konwencji o zakazie broni chemicznej. Budziło to uzasadnione podejrzenia, że wraz z rozpadem syryjskiej armii magazyny z bronią chemiczną mogą dostać się w niepowołane ręce. Istniało również zagrożenie, że w obliczu zbliżającej się porażki – a przypomnijmy że na początku wojny domowej momentum było zdecydowanie po stronie rebeliantów – rząd w Damaszku może posunąć się do użycia broni chemicznej w swojej obronie.

    Pierwszy poważny kryzys związany z bronią chemiczną nastąpił latem 2013 roku. Po domniemanym użyciu broni chemicznej przez rebeliantów w Chan al-Asal w wyniku którego zginęło 10 cywilów oraz 16 żołnierzy syryjskiej armii, obie strony konfliktu zaczęły wzajemnie oskarżać się o używanie zakazanej broni. W związku z tym rząd w Damaszku zgodził się na przybycie do kraju specjalnej misji Organizacji Narodów Zjednoczonych, która miałaby zbadać sprawę.

    Zaledwie kilka dni po przybyciu inspektorów ONZ doszło jednak do o wiele bardziej poważnego incydentu. W kontrolowanej przez rebeliantów dzielnicy Damaszku, wschodniej Ghoucie, użyto gazu bojowego na bezprecedensową w tej wojnie skalę. W wyniku ataku z użyciem sarinu zginąć miało od 250 do nawet 1700 cywilów. Rządy krajów zachodnich szybko wydały wyrok i uznając atak za przekroczenie czerwonej linii rozpoczęły przygotowania do interwencji przeciwko siłom rządowym. Wysiłki rosyjskiej dyplomacji a także brak woli politycznej w parlamentach krajów sojuszniczych Stanów Zjednoczonych doprowadziły do podpisania porozumienia, na mocy którego Syria zgodziła się na przystąpienie do Konwencji o zakazie broni chemicznej i zniszczenie swoich zapasów gazów bojowych we współpracy z międzynarodowymi obserwatorami. Zgodzono się również na zawieszenie broni celem przeprowadzenia śledztwa na miejscu ataku.

    Dochodzenie wykazało, że bez cienia wątpliwości we wschodniej Ghoucie doszło do użycia gazu bojowego, sarinu. Śledczy nie wskazali jednak winnego ataku. Sprawa do dzisiaj budzi kontrowersje a obie strony wypierają się odpowiedzialności. Wśród zwolenników rządu w Damaszku najczęściej używanym argumentem jest ten o strategicznym braku sensu użycia gazów w bojowych w momencie kiedy oczy całego świata zwrócone były na Syrię. Syryjskim żołnierzom przebywającym w okolicy ataku nie rozdano także środków ochrony przed bronią chemiczną, na odcinku na którym przebywali prowadzili również skuteczną ofensywę przeciwko rebeliantom, co czyniło użycie sarinu bezzasadnym również i z taktycznego punktu widzenia. Swego czasu popularną była również dosyć osobliwa teoria o ataku fałszywej flagi, którego dokonać miał turecki wywiad, celem sprowokowania międzynarodowej interwencji.

    Pewnym jest, że od momentu podpisania porozumienia i zniszczenia syryjskiej broni chemicznej ilość ataków z jej użyciem znacząco spadła a taki z użyciem sarinu przeszły do historii. Wciąż zdarzały się jednak przypadki bojowego użycia chloru i to przez prawie wszystkie walczące strony. Beczki z chlorem zrzucane miały być przez rządowe helikoptery na pozycje rebeliantów, rebelianci nie pozostawali dłużni, wystrzeliwując w kierunku rządowych umocnień butle wypełnione gazem. Organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka zwracały również uwagę na używanie przez rebeliantów gazów bojowych w kontrolowanej przez Kurdów dzielnicy Aleppo. Również i dżihadyści z organizacji Państwa Islamskiego stosować mieli gaz musztardowy.

    Do kolejnego kryzysu doszło w kwietniu 2017 roku, kiedy to położona w północno-zachodniej Syrii miejscowość Chan Szejchun miała zostać zaatakowana przy użyciu sarinu. W wyniku ataku zginęło co najmniej 74 cywilów. Prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, nie czekając na jakiekolwiek śledztwo obarczył rząd prezydenta Assada winą i już w trzy dni po ataku wydał rozkaz wystrzelenia 59 rakiet Tomahawk w kierunku lotniska, z którego startować miały samoloty odpowiedzialne za śmiercionośne bombardowania.

    Również i w tym wypadku nie obyło się bez pytań o zasadność takiego ataku. Chan Szejchun to miejscowość położona za linią frontu, w momencie ataku siły rządowe posiadały inicjatywę, atak więc musiałby mieć wyłącznie charakter ataku terrorystycznego, obliczonego na zastraszenie populacji zamieszkującej terytoria kontrolowane przez rebeliantów. Rosyjscy sojusznicy Damaszku sugerowali również, że śmierć cywilów była wynikiem zniszczenia przez rządowe samoloty magazynu rebeliantów, w którym składować mieli oni gazy bojowe. Zastanawiająca jest również dosyć pochopna i impulsywna decyzja prezydenta Trumpa.
    Podsumowując, użycie gazów bojowych jest stosunkowo stałym elementem syryjskiej wojny domowej i używają jej praktycznie wszystkie walczące strony. Kontrowersyjną pozostaje kwestia wykorzystywania jej do terroryzowania ludności cywilnej a także często wątpliwej wiarygodności doniesienia rebeliantów o atakach z użyciem gazów bojowych w momencie sukcesów rządowych ofensyw. Nie możemy jednak z góry zakładać tezy, że wszystko co robi autorytarna władza w Damaszku jest racjonalne i że nie popełnia ona błędów w ocenie sytuacji. W końcu gdyby tak było, prawdopodobnie do wojny domowej nigdy by nie doszło.

    6. Czy Assad zostanie u władzy? – autor: @pan_kleks8

    Rozpoczęta w 2015 roku interwencja Rosyjska po stronie rządu Syryjskiego miała jeden zasadniczy cel – utrzymanie rosyjskich wpływów w kraju. Wpływów a nie samego Bashara, chociaż co oczywiste cele te początkowo były ze sobą zbieżne.

    Niespełna trzy lata później możemy stwierdzić, że Rosjanie swój cel osiągnęli. Nie wiemy oczywiście jak będzie wyglądał ostateczny powojenny podział Syrii, ile kto otrzyma wykroi sobie z syryjskiego tortu, ale wpływy Rosyjskie w tym regionie zostaną zachowane.

    Czy więc rządząca od niespełna 50ciu lat rodzina alawickich Al-Assdów zachowa władzę w Syrii? Czy w Syrii jako jedno z niewielu państw Arabskich nie nastąpi zmiana władzy w wyniku Arabskiej Wiosny? Niekoniecznie. Jak wspomniałem na początku, celem Rosjan nie było utrzymanie Assada u władzy, a swoich wpływów w Syrii.

    Zdaniem części osób śledzących konflikt, w tym również piszącego ten tekst po zakończeniu konfliktu może się okazać, że Rosjanie postanowią kulturalnie wymienić Bashara na kogoś innego. Dlaczego? Abstrahując w tym momencie od walki o wpływy pomiędzy Rosją a Iranem, jednym z głównych powodów jest dbanie o tzw. „PR” przez Rosję. Nawet takie państwo jak imperium rządzone przez Władimira Władimirowicza musi dbać o jak najlepsze postrzeganie na świecie. Tymczasem Bashar ma fatalną opinię na zachodzie – tyrana, mordercy, gościa który zajmuje się głównie gazowaniem cywilów. Nie ma znaczenia, czy jest to prawdą czy jest to wymysł dziennikarzy – ma taką a nie inną opinię i nic jej zmieni.

    Może się więc okazać, że po zakończeniu konfliktu, Rosjanie spróbują podmienić go na kogoś innego. – oficjalnie informując na przykład, że stan zdrowia Bashara nie jest najlepszy, dlatego wyjeżdża na odpoczynek do sanatorium w Moskwie/Teheranie, a przez czas jego nieobecności zastąpi go ktoś inny. Oczywiście czas nieobecności przedłuży się w nieskończoność.

    Kto może go zastąpić? Naturalnym kandydatem wydaje się wspomniany już wcześniej Suheil al-Hassan, zwany Tygrysem, dowódca „Tiger Forces” czyli najlepszej jednostki sił rządowych walczących w konflikcie. Od dawna w jego otoczeniu pojawia się dużo Rosjan (m.in. jego osobista ochrona to Rosjanie), on sam otrzymuje od nich wysokie odznaczenia, uczestniczy też w spotkaniach z rosyjskimi politykami i wojskowymi, w tym z Putinem (co nie jest takie oczywiste, gdyż posiada stopień odpowiadający naszemu generałowi brygady, czyli najniższemu stopniowi generalskiemu). Dodatkowo, jest Alawitą – od lat najważniejsze stanowiska w administracji kraju piastują Alawici, tak więc taka zmiana nie tworzy niebezpieczeństwa konfliktu religijnego w strukturach władzy Syryjskiej.

    Czy Bashar Al-Assad utrzyma się u władzy (przynajmniej na tej części Syrii nad którą będzie miał władzę)? Czy zostanie podmieniony przez kogoś innego? Jaki wpływ na wynik tej rozgrywki będzie miała rywalizacja Rosyjsko – Irańska? Przekonamy się w przeciągu kilku lat.

    Na marginesie – Bashar nie był początkowo wyznaczony jako następca swojego ojca Hafiza. Do tej roli szykowany był najstarszy z rodzeństwa – Bassel. Był on człowiekiem znanym z zamiłowania do dynamicznego i wystawnego życia, takim trochę „playboyem” można byłoby powiedzieć. Zginął w 1994 roku w wypadku samochodowym, który sam spowodował swoją nieostrożną i zbyt szybką jazdą. Dopiero wtedy pałeczkę przejął Bashar, który zmuszony był przerwać podyplomowe studia lekarskie w Londynie. Wcześniej prawdopodobnie nawet nie był brany pod uwagę do pełnienia jakichkolwiek ważniejszych funkcji w kraju – świadczy o tym chociażby wybór drogi edukacyjnej.

    Bashar i Bassel mają jeszcze trzeciego, najmłodszego brata – Mahera. Na początku wojny pełnił on funkcję dowódcy Gwardii Republikańskiej. Później miał zostać ranny w zamachu, i od kilku lat nie pokazuje się publicznie. Również znany z porywczego charakteru, parokrotnie pojawiał się w doniesieniach medialnych o użyciu gazów bojowych w Syrii.

    7. Co w Syrii robią Amerykanie? Jaki jest ich cel? – autor: @pan_kleks8

    Obawiam się troszeczkę odpowiedzi na to i następne pytanie. Po pierwsze, że jest ona bardzo złożona. Po drugie, wchodzimy tu jednak na pewien poziom polemiki politycznej. Można powiedzieć, że dla osób popierających politykę USA ich obecność świadczy o podjęciu próby zaprowadzeniu demokracji w Syrii i obaleniu złego Assada. Miłośnicy Rosji powiedzą wprost odwrotnie, że Amerykanie wspierają Al-Kaidę. Prawda jest jak pewna część ciała której nazwa składa się z 4 liter – każdy ma swoją, i tak jest w tym przypadku. A fakty to kwestia subiektywnego podejścia. Spróbujmy odrzucić warstwę propagandy politycznej, i określić cel obecności Amerykanów w Syrii.

    Amerykanie, tak jak każde wielkie imperium (Chiny, Rosja) jak i pomniejsze (Francja, Wielka Brytania) zachowuje sobie prawo do rozszerzania swoich wpływów. Tak było, jest i będzie czy nam się to podoba czy nie. Amerykanie zrobili tak z Europą Wschodnią po 1989 roku, ostatnio z Ukrainą.

    Krótki rys historyczny – przed wojną stosunki pomiędzy Syrią a USA nie były najgorsze. Oczywiście jedni na drugich narzekali, ale Assad (najpierw ojciec potem syn) poparli obie wojny przeciwko Irakowi. Amerykanie oczywiście zarzucali Syryjczykom łamanie praw człowieka. Później Syria udostępnia swoje terytorium do przerzutu przez CIA więźniów. Nie wiemy, i nie dowiemy się przez najbliższe lata czy rewolucja w Syrii została przez Amerykanów zainspirowana, czy tylko przyłączyli się do nadarzającej się okazji.

    Faktem jest, że od początku Stany Zjednoczone udzieliły poparcia umiarkowanym rebeliantów. Cel był prosty – rozszerzenie swoich wpływów, wyparcie Rosjan z Syrii. Gdyby Rosjanie zostali wyparci z Syrii, straciliby swój ostatni przyczółek na Bliskim Wschodzie (po Libii). Wszystkie pozostałe państwa są albo pro amerykańskie, albo prowadzą neutralną politykę (a z takimi jest problem, bo trzeba je non stop czymś przekonywać do siebie). Amerykanie dostarczali umiarkowanym rebeliantom broń, głównie wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych TOW.

    W pewnym momencie Amerykanie zorientowali się jednak, że to lekki przypał nadal udawać, że istnieje nadal umiarkowana opozycja, i przerzucili się na pełne wspieranie Kurdów. To wsparcie trwa do dzisiaj, i na jego podstawie Amerykanie chcą budować swoje wpływy w Syrii. Jak to się skończy? Jak na to zareaguje Turcja? Nie wiemy tego. Po prostu nie wiemy i jeszcze jakiś czas nie dowiemy się.

    Pozwolę sobie na pewne subiektywne wtrącenie. Otóż, jestem przekonany, że Obama dążyłby do zachowania wpływów Amerykańskich w Syrii, ale jednocześnie chciałby się dogadać z Assadem i Rosjanami. Jego polityka wobec Iranu i Kuby wskazuje, że był gotów na ustępstwa w zamian za dogadanie się. Natomiast działalność Trumpa jest prosta – leci on ostro i bez pardonu, więc stawiam, że będzie szedł swoją drogą i olewał wszystkich. No, ale jego kadencja skończy się za 4 lata i na pewno nie zostanie wybrany na drugą. Rozstrzygnięcia polityczne raczej będą zapadały już za nowego prezydenta.

    Podsumowując, celem Amerykanów jest rozszerzenie swoich wpływów na obszarze Syrii, wraz z jednoczesnym ograniczeniem wpływów Rosyjskich i w dużej mierze Irańskich. W ten sposób Amerykanie wspierają również Saudyjczyków

    Teraz kilka historyjek/faktów z działalności Amerykanów w Syrii. Pośrednio pokazują one jak bardzo jest tam skomplikowana sytuacja, oraz, że nawet takie Mocarstwo może się pomylić.
    W 2013 roku miał miejsce pierwszy głośny przypadek domniemanego ataku gazowego Assada na rebeliantów, we Wschodniej Ghoucie (o atakach gazowych szerzej w następnym punkcie). Prezydent Obama stwierdził wtedy, że tak nie może być i robimy interwencję lądową. Rebeliantom morale wystrzeliły w kosmos, a z wojsk rządowych rozpoczęły się dezercje, bo co jak co ale z Hamburgerami to tak średnio walczyć. Po kilku dniach okazało się, że wszyscy dotychczasowi sojusznicy Ameryki stwierdzili, że to głupi pomysł i oni nie będą wysyłać żołnierzy do Syrii po doświadczeniach z Irakiem i Afganem. No i się zrobi przypał, interwencję Obama odwołał, a trochę żołnierzy podezerterowało i za bardzo nie miało do czego wracać.

    Amerykanie postanowili również wesprzeć uzbrojeniem rebeliantów – głównie poprzez dostarczanie im przeciwpancernych pocisków kierowanych TOW. Cóż, broń miała trafiać do rąk umiarkowanych – i faktycznie w większości tam trafiła (bardziej radykalne ugrupowania przejęły jedynie niewielką ich część). Problem w tym, że wkrótce okazało się, że część z ugrupowań umiarkowanych udziela w walce wsparcia radykalnym ugrupowaniom, w tym za pomocą TOWów. Technicznie było więc wszystko w porządku – obdarowani używali uzbrojenia przeciwko Assadowi. W praktyce jednak wspierało ono nie umiarkowaną rewolucję, a radykalne ugrupowania. Dziękować Bogu, że nikt nie wpadł na genialny pomysł uzbrojenia ich w rakiety przeciwlotnicze.

    W momencie, gdy powoli stawało się jasne, że opozycja się zradykalizowała i to jednak średni pomysł, żeby wspierać organizacje która jest de facto Al-Kaidą Amerykanie stworzyli jednostkę zwaną 30 Dywizją Wolnej Armii Syrii, która miała stanowić zalążek nowych umiarkowanych sił rebeliantów. Na marginesie – w Syrii wszystko nazywa się dywizjami, korpusami, frontami, armiami a w praktyce rzadko tej jednostki osiągają wielkość batalionu (który liczy ok. 1000-1200 ludzi). Sama 30 dywizja liczyła trochę ponad stu członków. Co się stało, gdy przekroczyła granicę z Turcją? Większość z nich została wyłapana przez Front Nursa, część z nich dołączyła do organizacji. Pozostali rozpierzchli się po kraju, zasilając różne inne jednostki, nie tylko rebelianckie. Koniec końców, miało wyjść dobrze, a wyszło jak zwykle.

    W początkowym okresie protestów zdarzało się, że protestujący… zarzucali Assadowi współpracę z Amerykanami, co miało stanowić zdradę ich kraju. Jak widać, sympatie polityczne potrafią się szybko zmieniać.

    8. Kto walczy po stronie Tureckiej? – autor: @pan_kleks8;

    Myślę, że warto wytłumaczyć kilka kwestii dotyczących wojsk tureckich uczestniczących w interwencjach przeciwko Kurdom. Czasami na tagu przychodzi ktoś niespodziewanie z pytaniem „A czemu im idzie tak wolno?” „A czy naszym Leopardom też tak wieże latają”?
    W pierwszej części pisałem, że członków Rosyjskich Sił Zbrojnych jest w Syrii stosunkowo niewielu, większość to oficjalnie najemnicy a nie członkowie SZ Federacji Rosyjskiej. Podobnie wygląda sprawa jeśli chodzi o Turków uczestniczących w interwencji. O ile piloci, załogi czołgów, obsługa artylerii czy Siły Specjalne są Tureckie, o tyle większość zwykłych żołnierzy to członkowie tak zwanej Turkish Free Syrian Army.

    Kim są Ci panowie? To byli rebelianci, zarówno umiarkowani jak i religijni. Część z nich uciekła na terytorium Turcji, część została przez Turków kupiona. Chcieli dalej prowadzić walkę, a Turcja im to umożliwiła.

    Sęk w tym, że nazwa Turkish Free Syrian Army jest mocno myląca, chociaż oficjalna i pozostająca w powszechnym użytku. W praktyce jednak nie mają oni nic wspólnego z jakimikolwiek rebeliantami. To zwykli najemnicy, psy wojny, którzy nie umieją nic innego robić, a Turcja umożliwiła im walkę. Część to byli umiarkowani rebelianci, którzy szukali dla siebie miejsca a nie chcieli bądź nie mogli dogadać się z Assadem. Część to rebelianci religijni, którzy zwietrzyli możliwość uzyskania wsparcia. Koniec końców są jednak zwykłymi żołnierzami za pieniądze, a nie dla jakiejkolwiek

    Dlatego też ocenianie armii Tureckiej przez pryzmat działań w Syrii jest mocno mylące. Żołnierz-rebeliant, nawet najlepiej wyszkolony, nadal nie będzie dorównywał porządnie wyszkolonym żołnierzowi w klasycznej walce. W trakcie wcześniejszej operacji zdarzyło im się ponieść kilka wręcz hańbiących porażek. Słynna była w szczególności ta, gdy osłaniający czołgi Leopard 2 tureccy rebelianci uciekli przed Państwem Islamskim, co w konsekwencji zmusiło Tureckie załogi do porzucenia swoich czołgów. Co prawda nie trafiły one na długo w ręce Daesh, ponieważ wkrótce zniszczyło je Tureckie lotnictwo, ale sama ich utrata oraz sposób w jaki się to odbyło nie przyniosło Tureckim rebeliantom chluby.

    Z tego też powodu, często widoczna tendencja do wystawiania oceny całej armii Tureckiej przez pryzmat jej aktywności w Syrii jest daleko idąca i prowadzi do błędnych opinii. Jednocześnie, wcześniejsze doświadczenia spowodowały, że aktualnie Turcja prowadzi operację znacznie bardziej cierpliwie i powoli, starając się minimalizować straty. Stąd też, postępy jak na miesiąc walk mogą wydawać się niewielkie. Nie ulega jednak wątpliwości, że są stałe i jeżeli wkrótce nie nastąpi jakaś daleko idąca zmiana w sytuacji politycznej, Kurdowie z Afrin zostaną podbici.

    UWAGA W momencie pisania w/w pojawiało się coraz więcej informacji o zawarciu możliwego sojuszu pomiędzy Kurdami z Afrin a SAA który zmieniły sytuację w kantonie o 180 stopni. Zapraszamy do śledzenia sytuacji bezpośrednio na tag.

    9.Zaangażowanie Iranu w Syrii - autor: @60groszyzawpis

    Jeśli chodzi o bezpośrednie zaangażowanie w konflikt to początkowa rola Iranu w Syrii ograniczała się do obecności wojskowych doradców, pomagających w szkoleniu wojsk rządowych, oraz przy rozpoznaniu pola bitwy i gromadzeniu danych wywiadowczych. Rosnące wsparcie zewnętrzne dla rebeliantów i pogarszająca się sytuacja Assada z czasem zmusiła Iran do zwiększenia zaangażowania w konflikt syryjski. Jednym z bardziej znaczących wydarzeń było z pewnością „uruchomienie” wspieranego przez Iran Hezbollahu. To świetnie wyszkolone szyickie ugrupowanie z Libanu wielokrotnie pozwoliło przechylić szale zwycięstwa na korzyść syryjskich sił rządowych. Przykładem takiej sytuacji niech będzie wygrana bitwa o strategiczne miasto Al-Kusajr w 2013 r., gdzie mniej liczny od syryjskiej armii Hezbollah wziął na siebie praktycznie cały ciężar walk. W następnych latach Iran jeszcze wielokrotnie używał swoich wpływów w regionie do organizowania kolejnych bojówek gotowych do pomocy wojskom Assada - i tak też wkrótce, w Syrii pojawiły się szyickie milicje z Iraku, Afgańczycy czy też nawet Pakistańczycy.

    Irańskie wsparcie obejmowało też działania polityczne. W lipcu 2015 r. słynny dowódca irańskich sił Ghods, generał Kassem Solejmani odbył wizytę w Moskwie. Jesienią, ku zaskoczeniu wszystkich, Rosja ogłosiła rozpoczęcie interwencji militarnej w Syrii – miał to być efekt osiągniętego kilka miesięcy wcześniej w Moskwie, rosyjskiego – irańskiego porozumienia. Co prawda nikt nie wie czyja to była inicjatywa, jednak krążące plotki o tym, że Iran miał dużej mierze pokryć początkowe koszty rosyjskiej interwencji, każą się zastanowić, czy to aby nie Iran udał się do Moskwy by przedstawić plan wspólnej operacji, mającej przechylić szalę zwycięstwa na korzyść zaprzyjaźnionego z oboma państwa, syryjskiego rządu.

    Tego samego roku, wraz z pojawieniem się Rosjan, do Syrii zaczęły napływać masowo oddziały Irańskich Strażników Rewolucji (IRGC), którzy mieli wkrótce wziąć udział w wielkiej ofensywie w południowym Aleppo. Był to pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz kiedy regularne oddziały Iranu w takiej liczbie pojawiły się w Syrii. Wraz z IRGC do Aleppo ściągnięto też mnóstwo szyickich milicji zarówno z Iraku jak i Afganistanu. Celem Irańczyków miało być odblokowanie oblężonych przez rebeliantów, szyickich wiosek – Fuah i Kefraya. Po zakończonej umiarkowanym powodzeniem bitwie i pewnych perturbacjach na linii Iran – Rosja, wynikających z różnych wizji i priorytetów obu państw, większość regularnych żołnierzy IRGC wróciła do kraju. Głównymi wykonawcami irańskich planów w Syrii ponownie stały się milicje i bojówki szyickie - tym razem już jednak pod bezpośrednim dowództwem oficerów i generałów IRGC, których obecność w Syrii stawała się coraz bardziej zauważalna.

    Poza organizowaniem ochotników do walki, Iran swoim sojusznikom zapewniał też w miarę możliwości dostawy sprzętu militarnego. Oprócz strony rządowej, głównymi beneficjentami irańskich dostaw były przede wszystkim szyickie milicje - zarówno lokalne jak i te z regionu. Spośród sprzętu dostarczanego przez Iran warto wymienić, drony, wyrzutnie rakiet Toophan czy też pojazdy Safir. Oprócz tego zdarzały się też jednorazowe dostawy „ciekawszych” rzeczy: i tak podobno w 2014 r. Iran przekazał osłabionemu lotnictwu syryjskiemu część posiadanych po-Irackich samolotów Su-22. Inna taką sytuacją było pojawienie się czołgów T-90 w rękach pro-irańskich ugrupowań szyickich - wszystko wskazuje, że część T-90, które się pojawiły w Syrii wraz z przybyciem Rosjan, została opłacona przez Iran a następnie przekazana jego „podwładnym”.

    Poza wsparciem militarnym, warto też wspomnieć o irańskim zaangażowaniu we wsparcie humanitarne. Chodzi tu przede wszystkim o oblężoną przez rebeliantów w sercu Idlib, szyicką enklawę Fuah i Kefraya. Przez ostatnie kilka lat irańskie zrzuty zaopatrzenia, były jedyną szansą na przeżycie dla mieszkańców tych dwóch wiosek. Poza Fuah i Kefraya, irańskie samoloty transportowe, często pojawiały się też nad miastem Deir ez-Zor, które przez kilka lat znajdowało się w oblężeniu Państwa Islamskiego.

    Trudno powiedzieć jak wygląda kwestia strat w walkach w Syrii po stronie irańskiej. Większość danych podaje łącznie liczbę zabitych Irańczyków i walczących wraz nimi sojuszniczych, szyickich milicji. Generalnie szacuje się jednak, że w Syrii życie straciło co najmniej kilkuset Irańczyków, w tym kilkudziesięciu dowódców różnego szczebla. Największe straty przypadły na początek interwencji rosyjskiej, kiedy to zaangażowanie Iranu było największe. Na ten moment, pomimo redukcji liczby regularnych żołnierzy IRGC, obecność Irańczyków w Syrii wciąż pozostaje znacząca.

    10. Czy Kurdowie bez pleców amerykańskich poradzą sobie z zachowaniem niezależności?– autor: @bilas.

    Wiele wskazuje na to, że jak zwykle nie ma przyjaciół, są wyłącznie góry, i sojusz Kurdów Amerykanami był jedynie przelotnym romansem tych drugich. Przez ostatnie lata wsparcie USA wzmacniało pozycję bojówek Kurdyjskich, zarówno na szachownicy syryjskiej jak i w samej koalicji anyt-ISIS. Jednak wraz z upadkiem PI potrzeba wsparcia bojowników walczących z dżihadystami stała się mniejsza. Również międzynarodowa opinia publiczna zapomina stopniowo o „Obrońcach Kobane” co również zmniejsza ich rolę na arenie międzynarodowej.

    Operacja „Gałązką Oliwna” i atak Truków na Afrin osłabił relacje między USA a Kurdami. „Myślę, że nie jest jasne, dokąd rzeczy będą zmierzać. Dokładnie wszystkiemu się przyglądamy” – powiedział amerykański Sekretarz Stanu Rex Tillersona podczas wizyty w Ankarze. Tak wyglądała reakcja największego sojusznika Kurdów na Turecki atak na Afrin. Żadnych Tomahawków, żadnych “pięknych dzieci”... Upadek ISIS i zabezpieczenie wschodu kraju – faktycznie przedzielonego Eufratem, sprawiły, iż cele USA w Syrii, częściowo zostały osiągnięte, zaś upadek Assada jest coraz mniej prawdopodobny. Tym samym amerykanie nie muszą już tak bardzo grać kartą kurdyjską. A bez ich wsparcia, Kudowie mogą niewiele.

    Najlepszym przykładem aktualnych możliwości Kurdów, było niepodległościowe referendum w Iraku we wrześniu 2017 roku. Rząd Iraku sprzeciwił się organizacji referendum, nie zyskało ono również poparcia międzynarodowego. W efekcie referendum, 16 października wojska irackie oraz Siły Mobilizacji Ludowej, po krótkotrwałych starciach na przedpolu miasta, wkroczyły i praktycznie bez walki przejęły kontrolę nad Kirkukiem i jego okolicami, wypierając Kurdów. Orędownik referendum - Prezydent irackiego Kurdystanu Masud Barzani ustąpił ze stanowisk 1 listopada 2017r. co zostało odczytane jednoznacznie jako porażkę ambicji kurdyjskich.

    „Gałązką Oliwna” czyli atak Turcji na Afrin, zbliżenie Turcji z Iranem oraz spory Kurdów z Irakiem i Syrią, sprawiły, że poza USA jedynym państwem, które wspiera Kurdów, jest Izrael. Należy jednak pamiętać, że nie wynika to z więzi pomiędzy tymi narodami, czy wspólnych celów, lecz chęci Tel-Awiwu do osłabienia krajów Arabskich. Izrael używa Kurdów, tak samo jak USA i nie należy mieć wątpliwości, że w momencie zmiany strategii Izrael pozostawi Kurdów.

    o ile północno wschodnia Syria może uzyskać jeszcze jakąś formę niezależności (jeśli Kurdowie będą w stanie współdziałać z SDF), o tyle zachód terenów kurdyjskich w Syrii staje się polem ekspansji Turcji – pod nadzorem (lub jego brakiem) mocarstw. Od początku „Gałązki Oliwnej” pojawiają się głosy, że Assad już wkrótce porozumie się z Kurdami aby bronić Afrin, Ci drudzy ciągle jednak temu zaprzeczają. W międzyczasie zaś, powoli ale konsekwentnie siły tureckie przejmują region To pokazuje główny problem, który sprawia, że możliwości Kurdów są ograniczone: brak wyczucia i płynności w polityce międzynarodowej, nadmierny romantyzm i wiara w swój heroizm oraz postawienie wszystkiego na Zachodniego Sojusznika (może właśnie to sprawia, iż Kurdowie cieszą się taką sympatią nad Wisłą).

    Kurdowie nie poradzą sobie bez pleców amerykańskich z zachowaniem niezależności, bowiem przez ostatnie lata właśnie wsparcie USA (i pewność siebie z tym związana wykazywana na około) sprawiły, iż ich relacje z wszystkimi sąsiadami uległy pogorszeniu a potencjalnych sojuszników nie pozyskiwano. Jedyne co może pomóc utrzymać Kurdom tereny w północnej Syrii to współpraca z SDF.

    UWAGA W momencie pisania w/w pojawiało się coraz więcej informacji o zawarciu możliwego sojuszu pomiędzy Kurdami z Afrin a SAA który zmieniły sytuację w kantonie o 180 stopni. Zapraszamy do śledzenia sytuacji bezpośrednio na tag.

    11. Naloty Izraela na terytorium Syrii - @liesbaum

    Wbrew pozorom Izraelskie lotnictwo nie jest tak częstym gościem na Syryjskim niebie jak mogłoby się wydawać, lecz gdy tam zagości zaznacza dość wyraźnie swoją obecność. Siły lotnicze Izraela(IAF) dokonały najprawdopodobniej mniej niż 30 ataków na cele na terytorium Syrii od początku trwania wojny domowej, liczba ta nie jest pewna, ponieważ Izrael nie przyznaje się do większości bombardowań. Celem nalotów są głównie rządowe magazyny i konwoje z bronią, często powiązywane z Iranem i Hezbollahem, lecz znane są też przypadki ataków na siły rebeliantów i Państwa Islamskiego. W dodatku część tych nalotów była prowadzona bez naruszania syryjskiej przestrzeni powietrznej.

    Syria przed wojną domową utrzymywała całkiem pokaźny arsenał obrony przeciwlotniczej (lecz jego większość nie należała do najnowocześniejszych), ponieważ jako główne zagrożenie uznawała Izrael i jego IAF. Wybuch wojny sprawił, że najpoważniejszym zagrożeniem dla syryjskiego rządu stał się wróg wewnątrz granic, nie posiadający lotnictwa przez co część oddziałów została relokowana z sił OPL do innych jednostek. Dodatkowo wiele systemów defensywnych, zarówno tych mobilnych jak i stacjonarnych zostało przejętych przez oddziały opozycji i zniszczonych. Podobny los spotkał siły lotnicze, przy czym nawet przed wojną stanowiło on mniejsze zagrożenie dla IAF niż syryjskie systemy rakiet ziemia-powietrze. Syryjskie media kilkukrotnie donosiły o sukcesach w obronie prze IAF w tym tak spektakularnych jak zestrzelenie F-16 czy nawet F-35, lecz dopiero w tym roku doczekaliśmy się, że informacja taka znalazła potwierdzenie w faktach.

    W ramach kontyngentu Rosji interweniującego w Syrii znalazły się również nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej, lecz nie posłużą one raczej obronie przeciw izraelskiemu lotnictwu, ponieważ oba państwa łączą pozytywne stosunki. Kolejnym przeciwwskazaniem dla takiego rozwoju wypadków jest to, że rosyjskie rakiety znajdują się głównie w północnej Syrii, a Izrael działa zazwyczaj na południu.

    Rosjanie nie mają jakiegokolwiek powodu, żeby strzelać do samolotów państwa, z których chcieliby utrzymać przyjazne stosunki. Dodatkowo, Izrael atakuje najczęściej siły Hezbollahu lub szyickich bojówek powiązanych Iranem. Natomiast jeżeli już atak nastąpi na Syryjczyków, Rosjanie mogą próbować im to po prostu wynagrodzić – mają w magazynach wystarczającą liczbę sprzętu do oddania.

    Podsumowując Izrael wcale nie lata w Syrii jak u siebie, a Syryjczycy nie czekają z rękami w kieszeniach, tylko nie są w stanie trafić nowoczesnego sprzętu agresora przy użyciu ograniczonych i starych systemów obronnych. Dopiero popełnienie błędu przez Żydowskich pilotów pozwoliło na sukces rządowych wojsk w tej nierównej walce. Często zdarza się też, że samoloty Izraela atakują znad Państwa Żydowskiego bądź Libanu, co tworzy dosyć skomplikowaną sytuację prawną. W szczególności próba zestrzelenia samolotu nad Izraelem mogłaby zostać uznana za próbę ataku na to państwo – wojna z Izraelem jest w tym momencie ostatnią rzeczą, jakiej potrzeba Syryjczykom.

    P O D S U M O W A N I E

    Mam nadzieję, że przynajmniej kilkoro z was skorzysta dzięki naszemu ”informatorowi” "FAQ". Specjalne podziękowania dla wszystkich, którzy uczestniczyli w jego tworzeniu jak również udzielali nam wsparcia. Dziękujemy za uwagę.

    #syria #syriafaq #bliskiwschod #kurdystan #turcja #wojna #geopolityka #izrael #iran #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: Syria.jpg

  •  

    tak sobie myślę, że Liverpool przejechałby się po tak grającej Barcelonie
    #mecz

  •  

    Tylko głupek strzela w słupek

    #mecz

    Cytowany tekst...

  •  

    #pes2018 da się jakoś raportować debili, którzy co druga bramkę strzelają sobie samoboje?

  •  

    #kiciochpyta #csiwykop #telemarketing

    wydzwaniaja do mnie z nr 48856790005, zlokalizowalem, ze to firma Clean Master/Centrum relaksu? Prawdopodobnie bialystok. Czy mirki pomoga znalezc adres konkretny, telefon do ich centrali?

    Chcialbym im wyslac zawiadomienie od Pana Prokuratora

  •  

    Biorąc pod uwagę, że wszędzie praktycznie miałem odmowy, to ta oferta jest dobra?

    #dzialalnoscgospodarcza #banki #kredyt

    źródło: skan1111.jpg

  •  

    Dzień dobry Mirki i Mirabelki, kilka osób było ostatnio zainteresowanych życiem w #szwajcaria, więc voilà. Uwaga, ściana tekstu.

    O mnie

    Przeprowadziłem się do Szwajcarii 6 lat temu, najpierw do Lozanny we francuskojęzycznym kantonie Vaud (3 lata). Teraz mija mi trzeci rok w niemieckojęzycznej części górskiego kantonu Valais, gdzie postanowiłem już zostać na stałe. Przyjeżdżając, znałem już 2 języki konfederacji, więc nie mam osobistego doświadczenia jak to byłoby znając tylko angielski. Skończyłem inżynierię chemiczną i pracuję w największym przemyśle Szwajcarii – przemyśle farmaceutycznym/chemicznym.

    Mieszkanie w Szwajcarii to było i dalej jest dla mnie wspaniałe doświadczenie - przeprowadziłem się z brzydkiego, industrialnego Stuttgartu (a wcześniej Warszawy) najpierw nad jezioro Genewskie do absurdalnie pięknej Lozanny z widokiem na Mont Blanc, potem bezpośrednio w Alpy do Brig. Miałem również okazję poznać i zaprzyjaźnić się ze Szwajcarami zintegrować się ze społeczeństwem i w miarę dobrze zrozumieć kraj.

    Gdzie można poczytać o życiu Szwajcarii

    Jest wiele blogów opisujących życie Polaków w Szwajcarii. Trzy, które znam bo prowadzą znajome:

    Szwajcarskie blabliblu, Auslanderka w Szwajcarii, Szwajcaria moimi oczami.

    Po angielsku dobry źródłem informacji jest The English Forum lub książka np Living and Working in Switzerland Davida Hapmshire. Z blogów często można dowiedzieć się więcej niż z suchych statystyk, więc polecam poczytać jak ktoś myśli o przeprowadzce. Dobrym szwajcarskim źródłem jeśli chodzi o formalności jest prowadzona przez rząd federalny strona ch.ch

    Dlaczego Szwajcaria

    Szwajcaria jest bez wątpienia jednym z lepszych, jeśli nie najlepszym celem emigracji na świecie. Większość osób do Szwajcarii przyciągają jedne z wyższych pensji na świecie - aktualnie mediana zarobków to ~6300 (6600 w Zurychu) CHF brutto miesięcznie, czyli prawie 23000 PLN przy aktualnym kursie. Tylko Norwegia może w Europie konkurować ze Szwajcarią w wysokości zarobków - brutto w Norwegii zarabia się więcej, ale siła nabywcza w Szwajcarii przez trochę mniejsze koszty życia i znacznie mniejsze podatki jest wyższa. Szwajcaria co roku wygrywa ranking na najlepsze państwo do życia. Polecam zapoznać się z tym linkiem, tam jest naprawdę dużo sporo rzeczy opisane.

    Poza zarobkami Szwajcaria może pochwalić się najgęstszą i drugą najbardziej punktualną po Japonii siecią pociągów na świecie, więc w zasadzie w wielu miejscach posiadanie samochodu jest zbędne. Idealnie czyste powietrze i bliskość gór i natury to drugi ważny powód, dla którego ludzie decydują się na przeniesienie do Szwajcarii. Setki kilometrów tras pieszych i rowerowych i zapierające dech w piersiach widoki to tu codzienność. Wszędzie jest też czysto, od razu po przyjeździe zauważa się brak śmieci na ulicach, niepomazane ściany i czyste ulice. Jedyne, czego tu brakuje, jeśli chodzi o krajobrazy to morze, ale na szczęście Szwajcaria to mały kraj i morze śródziemnomorskie we Włoszech czy Francji to kilka godzien jazdy samochodem.

    Trochę o Szwajcarii

    Szwajcaria jest małym krajem bez dostępu do morza. Jest koło 7.5 razy mniejsza niż Polska i ma prawie 5 razy mniej mieszkańców. 2/3 powierzchni zajmują Alpy - znaczna większość mieszkańców mieszka na pozostałej niecałej 1/3 - na wyżynie szwajcarskiej. W jej skład wchodzi 26 kantonów (właściwie 23 kantony – 20 całych kantonów i 6 półkantanów) o wysokiej autonomii – większej niż np. stany w USA.

    Wbrew nazwie, konfederacja szwajcarska wcale nie jest konfederacją, tylko federacją. Nazwa jest historyczna i ma aktualnie niewiele wspólnego z rzeczywistością.

    Na Szwajcarów mówi się też Helweci, stąd skrót .ch (confoederatio helvetica), od nazwy ludu celtyckiego który kiedyś zamieszkiwał te tereny.

    Ustój polityczny jest nietypowy. Mieszkańcy do 4 razy w roku głosują w referendach nad aktualnymi sprawami. Są 3 rodzaje referendum – obowiązkowe, zwoływane zawsze jak rząd chce zmienić konstytucję, nieobowiązkowe, zwoływane, jeśli zbierze się 50 000 podpisów w określonym czasie przeciwko dowolnej ustawie przegłosowanej przez rząd – w takim przypadku ta ustawa trafia na referendum i federalne inicjatywy ludowe (Initiative populaire fédérale, Volksabstimmung), gdzie po zebraniu 100 000 podpisów w ciągu 18 miesięcy dowolny obywatel może zaproponować dowolną ustawę. Do tego dochodzą referenda kantonalne i gminne dotyczące bardziej lokalnych kwestii. Frekwencja wynosi z reguły trochę ponad 50% a świadomość polityczna jest bardzo duża, bo każdej opcji politycznej zależy, żeby ludzie wiedzieli na co głosują. Można głosować drogą pocztową, a standardowy zestaw do głosowania wygląda tak (via reddit)

    Znalezienie pracy w Szwajcarii

    Bez owijania w bawełnę - jeśli nie chce się wyzerować konta szukając tu pracy, trzeba coś znaleźć przed przyjazdem. Koszty życia są dostosowane do pensji, oszczędności spoza Szwajcarii szybko stopnieją, jeśli przyjedzie się tu szukać czegoś na miejscu. Rynek pracy jest bardzo ciężki. Nie jesteście jedynymi osobami chcącymi dostać się do Szwajcarii, więc konkurencja jest ogromna. Doświadczenie spoza Szwajcarii jest często uznawane za gorsze. Jest kilka łatwiejszych sposobów żeby się tu przenieść:

    - poślubienie Szwajcara/Szwajcarki - zdecydowanie najłatwiejsza opcja, otwiera drogę do przyspieszonej naturalizacji. Nie każdy jednak ma taką możliwość, więc przechodzimy do drugiej, bardziej realnej opcji:

    - praca w międzynarodowej firmie poza Szwajcaria i przeniesienie się wewnątrz firmy do filii w Szwajcarii - zdecydowana większość znajomych Polaków jest tutaj właśnie w ten sposób. Po przepracowaniu jakiegoś czasu tutaj można bez problemu szukać innej pracy z lokalnym doświadczeniem

    -znalezienie pracy w kraju sąsiednim – to nie jest taki głupi pomysł jak się docelowo do Szwajcarii chce sprowadzić. Ja tą ścieżka właśnie poszedłem. W Niemczech i Francji znacznie łatwiej dostać pracę niż w Szwajcarii, zdobywa się od razu niezbędne doświadczenie, szlifuje język, no i można blisko granicy mieszkać i w razie czego łatwo na rozmowę przyjechać. Doświadczenie z Niemiec i Francji jest często widziane lepiej niż z Polski, bo szwajcarscy pracodawcy dużo mają lepsze pojęcie o tamtejszym rynku pracy niż o polskim. Zarobki we Francji i Niemczech są też sporo wyższe niż w Polsce, choć daleko im do szwajcarskich. Dla przeciętnej osoby to chyba najlepsza opcja, choć wymaga najwięcej czasu. Włoch nie polecam ze względu na kiepską sytuację ekonomiczną, a Austrii nie znam.

    -znalezienie pracy przez internet w Polsce - jak pisałem wyżej, jest ciężko. Na pozycje gdzie niemożliwe jest znalezienie kogoś na szwajcarskim rynku pracy jest największa konkurencja, bo są to najczęściej pozycje z pracą po angielsku. Kierowane są do różnych specjalistów - IT, inżynierów, menadżerów, lekarzy, których brakuje w Szwajcarii. Kilka stron dla zainteresowanych : jobs dla części niemieckojęzycznej, jobup dla części francuskojęzycznej, międzynarodowe monster i indeed. Jeśli się jednak jest już się specjalistą, lepiej szukać bezpośrednio na stronach internetowych firm i aplikować bezpośrednio.

    - przyjechanie z partnerem, który w ten czy inny sposób dostał pracę w Szwajcarii - podobnie jak wyżej, tyle, że ciężej znaleźć pracę, bo się z reguły nie pracuje przyjeżdżając tu. I tak jest jednak łatwiej niż będąc poza Szwajcarią, bo dostaje się to samo pozwolenie na pobyt, co partner (czyli najczęściej 5 letnie)

    - no i opcja, której nie polecam, o czym pisałem wyżej - przyjechanie i szukanie pracy na miejscu. Znam osoby, które tak znalazły pracę, ale tutaj trzeba albo mieć możliwość minimalizacji kosztów mieszkając na przykład u znajomego, dużo pieniędzy na start albo po prostu dużo szczęścia. Jeśli ktoś się zdecyduje na tę opcję to w Szwajcarii można bez pozwolenia na pobyt przebywać 3 miesiące - po tym czasie trzeba wyjechać.

    Niedogodności mieszkania w Szwajcarii

    Pierwszą ważną rzeczą jest to, że Szwajcaria nie jest w UE. Mieszkając w UE ciężko zdać sobie sprawę z problemów, które może to powodować. Trzeba pamiętać, że wszystkie rzeczy kupione za granicą powyżej określonej sumy trzeba zadeklarować i zapłacić cło. Są limity wwożenia mięsa, tytoniu i alkoholu, z często zaporowym cłem przy przekroczeniu limitu. Dostępność rzeczy jest dużo mniejsza niż w Unii - nie ma lokalnego amazona a amazon.de, fr czy co.uk często nie wysyła rzeczy do Szwajcarii. Produkty, które są normalnie dostępne w całej Unii bywają niedostępne w Szwajcarii.

    Żeby pracować w Helwecji potrzebne jest wyżej wymienione pozwolenie na pobyt. Tych jest kilka typów – istotne dla mieszkańców Europy są 4 – czasowe (najczęściej roczne) L, 5-letnie B, dla osób pracujących w Szwajcarii a mieszkających w jednym w Austrii, Niemczech, Francji lub we Włoszech – G i na pobyt stały C. Przy umowie na czas nieokreślony z automatu dostaje się B, C dostaje się automatycznie po 10 latach (po 5 w przypadku mieszkańców większości Europy, ale nasz rząd trochę tu zawalił). W przypadku pracy na czas określony najczęściej dostaje się L. Bez tego ani nie podpisze się umowy na telefon, nie wynajmie mieszkania ani nie otworzy konta w banku. Jeśli przyjeżdżacie do Szwajcarii ze znalezioną pracą to większość formalności załatwi pracodawca, jeśli bez to trzeba samemu się o to postarać. Bez pozwolenia można pracować 90 dni kalendarzowych w roku.

    Poza tym sprawy socjalne - urlop macierzyński trwa 14 tygodni, najmniej w całej Europie, ale zawsze to 14 tygodni więcej niż w USA. Urlop ojcowski 1 dzień (niektóre firmy dają aż 2!) Poza oficjalnymi feriami szkolnymi nie można dziecka zabierać ze szkoły, więc rodzinne wakacje poza szczytem sezonu odpadają. Obowiązek szkolny od skończonych czterech lat. Terminy wakacji szkolnych są zależne od kantonu, ale zawsze jest to w sumie 12-16 tygodni w roku podzielone na 4 terminy – wakacje letnie, zimowe, wiosenne i jesienne.

    Przeprowadzka

    Udało się znaleźć pracę w Szwajcarii, co teraz? Przede wszystkim należy przygotować się na duże koszty początkowe - wynajęcie mieszkania, szczególnie w okolicach Zurychu, Genewy i Lozanny to bardzo droga sprawa. W Lozannie za 120m^2 mieszkanie w dobrej lokalizacji płaciło się koło 3000 CHF miesięcznie... Do tego depozyt, na 3 miesiące i nagle okazuje się, że sama przeprowadzka, przed pierwszą szwajcarską pensją kosztuje ponad 40 000 PLN. Sama znalezienie mieszkania jest trudne. W Lozannie, Zurychu i Genewie dostępnych na rynku w danym momencie jest średnio 0.5% mieszkań. Często trzeba dość długo szukać i udać się na naście wizyt zanim coś się dostanie. Poza tymi trzema miastami znalezienie mieszkania jest łatwiejsze.

    Pierwszą rzeczą po przyjeździe, po znalezieniu mieszkania, jest znalezienie ubezpieczenia zdrowotnego. W Szwajcarii, w przeciwieństwie do reszty Europy, funkcjonuje wyłącznie prywatna służba zdrowia, podobnie jak w USA. Obowiązkowy podstawowy pakiet ubezpieczeniowy jest, w przeciwieństwie do USA, regulowany odgórnie przez rząd federalny. Jest ponad 20 firm do wyboru. W razie braku decyzji zostanie się przydzielonym przez gminę do losowego ubezpieczyciela - warto tego uniknąć i znaleźć coś szybko samemu. Na stroniecomparis można porównać aktualne stawki ubezpieczeń. Dodatkowo dostępne są różne nieobowiązkowe ubezpieczenia dodatkowe na rzeczy, których nie pokrywa ubezpieczenie podstawowe.

    System ubezpieczeń w Szwajcarii jest dość skomplikowany, z obowiązkowymi franczyzami, różnymi modelami ubezpieczeń i różnymi ofertami firm dla różnych kantonów - jak kogoś to interesuje to można w Internecie łatwo znaleźć informacje. Należy liczyć minimum 200 CHF na miesiąc za najtańsze ubezpieczenie podstawowe z najwyższą franczyzą, więcej w dużych miastach.

    Kolejną ważna rzeczą po przeprowadzce jest wymiana prawa jazdy i tablic samochodu. Szwajcaria to nie Unia, na unijnych tablicach można jeździć tylko rok. Mandaty za jazdę na nieszwajcarskich tablicach dłużej niż rok na są bardzo wysokie.

    Języki

    Jak pewnie każdy wie, w Szwajcarii są 4 języki urzędowe. Dorzucę angielski, bo to też ważny język.

    -niemiecki

    Najważniejszy język w Szwajcarii, około 65% Szwajcarów posługuje się szwajcarskim dialektem niemieckiego. Szwajcarskie dialekty różnią się znacznie od nauczanego w Polsce wysokiego niemieckiego. Różnią się tak bardzo, że nawet Niemcy, poza tymi pochodzącymi ze Szwabii mają problemy z rozumieniem. Co więcej, dialekty niemieckiego w Szwajcarii dzielą się jeszcze na 3 dość różniące się od siebie podgrupy a w podgrupach jest też dodatkowo wewnętrzy podział... Na szczęście, każdy niemieckojęzyczny Szwajcar mówi również w wysokim niemieckim, bo w takim języku mówi się w szkole, w radio i telewizji. Wielu jednak uważa, że jest to dla nich obcy język i mówi niechętnie. Są to jednak wyjątki - dialekt nie jest niezbędny, ale jeśli myśli się o zostaniu na dłużej to warto się go nauczyć. Niemcy najczęściej zaczynają rozumieć dialekt po około 3 miesiącach osłuchiwania się, jednak z mojego doświadczenia Polacy, nawet ci dobrze władający wysokim niemieckim, potrzebują na to sporo więcej czasu.

    -francuski

    Drugi najważniejszy język konfederacji, mówi nim około 25% Szwajcarów. Tu nie ma problemu, poza innym akcentowaniem zdań i kilkoma innymi słowami szwajcarski francuski jest praktycznie identyczny jak paryski francuski. Osoby mówiące po francusku nie będą miały żadnego problemu z dogadaniem się z francuskojęzycznymi Szwajcarami.

    -włoski

    Jest to pierwszy język 8% Szwajcarów. Jak z francuskim, osoba mówiąca w standardowym włoskim bez problemu dogada się z włoskojęzycznymi Szwajcarami. Włoskojęzyczna część Szwajcarii jest jednak dużo mniej atrakcyjna niż część niemiecko- i francuskojęzyczna ze względu na najniższe w Szwajcarii zarobki i dużą konkurencję ze strony Włochów (bezpośrednie szybkie połączenie pociągowe z Mediolanu)

    -romansch

    Raczej egzotyka, tylko 0.8% Szwajcarów mówi w tym języku, do tego ma 3 podgrupy różniące się znacznie między sobą. Wszyscy Szwajcarzy mówiący w Romansch mówią i tak po niemiecku. Nie polecam.

    - angielski

    Nauka angielskego jako pierwszego języka obcego jest od kilku lat gorącym tematem w Szwajcarii. Większość expatów i sporo Szwajcarów mówi po angielsku. Wiele firm, jak w Polsce, wymaga znajomości angielskiego, czasem jako jedynego języka. W dużych miastach bez problemu można funkcjonować tylko z tym językiem. W mniejszych miastach sam angielski jednak jest niewystarczający. Ludzie pracujący np. jako hydraulicy czy budowlańcy z dużym prawdopodobieństwem nie znają angielskiego. W urzędach też jest różnie. Wszystkie te problemy rozwiązuje nawiązanie znajomości z kimś mówiącym w lokalnym języku. Jednak na dłuższa metę, jeśli ktoś przyjeżdża tylko z angielskim zdecydowanie polecam naukę lokalnego języka

    Jeszcze dodam, że mimo 4 języków oficjalnych Szwajcaria jest ściśle językowo podzielona przez tzw. Röstigraben. To znaczy, że praktycznie nie ma miejsc gdzie oficjalnie mówi się w kilku językach - mówi się albo po francusku, albo po niemiecku, są tylko 2 miast gdzie mówi się oficjalnie w obu - Biel/Bienne i Fribourg/Freiburg, z czego Fribourg tylko udaje, że mówi się tam po niemiecku. Mój dwujęzyczny kanton Valais/Wallis ma ścisłą barierę językową na rzece Raspille – po jednej stronie w Salgesch mówi się w 100% po niemiecku, po drugiej w Sierre w 100% po francusku.

    Wielu francuskojęzycznych Szwajcarów ma duże problemy z niemieckim, jeszcze więcej niemieckojęzycznych z francuskim. Często przy spotkaniu 2 Helwetów z różnych grup językowych językiem konwersacji jest angielski.

    Zarobki

    Trochę konkretów - strona Lohnrechner ma bardzo dużo danych jeśli chodzi o zarobki w Szwajcarii. Ja, jako inżynier zaraz po studiach i stażach zarabiałem brutto niecałe 90000 CHF, teraz odpowiednio więcej.

    Podaję znalezione na tej stronie, cytuję po angielsku:

    Executive managers: CHF 100,000–160,000
    Doctor/Vet: CHF 110,000–130,000
    IT: CHF 115,000–120,000
    Lawyer: CHF 110,000–115,000
    Engineer: CHF 85,000–105,000
    HR/Marketing/Teacher: CHF 85,000–95,000
    Civil: CHF 85,000
    Journalist/Editor/Bank/Analyst: CHF 80,000–85,000
    Draftsman/Architect: CHF 60,000–75,000 CHF
    Translator: CHF 73,000
    Police officer: CHF 82,200
    Postal worker: CHF66,600


    W Szwajcarii podaje się zawsze pensje brutto. Spowodowane to jest tym, że podatki są silnie zależne od sytuacji rodzinnej i miejsca zamieszkania. Każdy z 26 kantonów ustala sobie własny system podatkowy, do tego każda gmina wewnątrz kantonu dodatkowo ustala sobie własny podatek. Najmniej płaci się w kantonie Zug, najwięcej w kantonie Neuchatel. Im więcej ma się dzieci tym mniejsze podatki się płaci.

    Ja aktualnie z jednym dzieckiem i dwiema pracującymi osobami przy moich aktualnych zarobkach brutto płacę jakieś 14% podatku dochodowego. Dodatkowo pracodawca odciąga od pensji brutto wszystkie płatności socjalne - emeryturę, rentę, chorobowe itp. W sumie moje netto wynosi jakieś 70% brutto. Przy zarobkach ~90000CHF dostawałem na rękę 75% brutto.

    Jeśli pracuje tylko jedna osoba to podatki są odpowiednio niższe. W Szwajcarii model rodziny gdzie kobieta zostaje w domu po urodzeniu pierwszego dziecka jest w dalszym ciągu bardzo popularny.

    Standardowy tydzień pracy to 42 godziny, czyli więcej niż w większości Europy. Z mojego doświadczenia wszędzie gdzie pracowałem pracuje się jednak na luzie, sporo mniejszy poziom stresu niż np w Niemczech. Wg. prawa pracy każdemu pracownikowi należą się 4 tygodnie urlopu w roku, często jednak w korporacjach jest więcej – ja mam 5 tygodni.

    Koszty życia

    Szwajcaria jest ekstremalnie drogim krajem. Szczególnie drogi jest wynajem, nieruchomości i usługi, a produktów spożywczych sery i mięso. Aktualne ceny nieruchomości i wynajmu dobrze obrazuje ta strona. Koszty życia są ponownie silnie zależne od kantonu - za to samo mieszkanie, za które u siebie w małym mieście płacę 1600 CHF w Zurychu zapłaciłbym koło 3000 CHF.

    Ceny nieruchomości są absurdalne - przy dużych miastach za sensowny dom trzeba by wyłożyć grubo ponad 1 000 000 CHF. Ten temat jest mi aktualnie bliski, bo kupiłem właśnie dom na wsi - z dala od dużych miast ceny są dużo bardziej przystępne - za 30 letni 7 pokojowy dom płacę „tylko” 600 000 CHF.

    Z usług przeprowadzka z firmą, z pakowaniem i sprzątaniem z obecnego 4 pokojowego mieszkania jest wyceniona na minimum 3500 CHF. Wołowina kosztuje ~40 CHF za kilogram - sporo tańszy jest kurczak - tylko 10-15 CHF/kg.

    Ceny są dostosowane do zarobków i przestają tak razić już po pierwszej szwajcarskiej pensji. Do tego Szwajcaria to mały kraj i zawsze można łatwo zrobić dużo tańsze zakupy w Niemczech, Francji czy we Włoszech. Przez kilka lat prowadziłem dokładną statystykę wydatków i wychodzi, że w 2016 miesięcznie wydawaliśmy na 2 osoby na wszystko średnio 6500 CHF i zostawało na koncie średnio miesięcznie (po odliczeniu mieszkania, ubezpieczenia, jedzenia, restauracji itp.) trochę ponad 5000 CHF.

    Elektronika i samochody są za to tańsze ze względu na dużo niższy VAT (7.7%). Ubrania kosztują mniej więcej tyle samo.

    Przykładowe ceny:

    1 L mleka: 1.5 CHF, tuzin jajek: 5.50 CHF, piwo w barze 0.5L: 5-12 CHF, espresso w restauracji: 3.20-4.50 CHF, jabłka 1KG: 3.50 CHF, menu w Mcdonaldzie, niepowiększone: 14 CHF, jednorazowy bilet komunikacji miejskiej w większych miastach, bez zniżek: 3.2-4.0 CHF

    Dobrą porównywarką cen jest numbeo

    Pogoda i powietrze

    Największą różnicą po przyjeździe z Polski jest czyste powietrze. Cała produkcja energii pochodzi z elektrowni wodnych i atomowych, które mają bardzo małą emisję pyłów. Najpopularniejszym źródłem ogrzewania jest w starszym domach olej, w nowszych różnego rodzaju pompy cieplne lub pelet. Węgiel nie istnieje.

    Klimat jest podobny do polskiego, czyli umiarkowany. Akurat u mnie jest więcej słońca i mniej deszczu, ale w innych częściach Szwajcarii pogoda jest bardzo podobna do tej w Polsce.

    Kultura

    Zwyczaje w Szwajcarii są bardzo lokalne, często zależne od języka i religii kantonu. To, co łączy wszystkich Szwajcarów to zamiłowanie do punktualności. U mnie w katolickim, górskim, francusko/niemieckojęzycznym kantonie popularne są na przykład walki krów i przebieranie się za wiedźmy/potwory z okazji karnawału. Mieszkańcy każdego kantonu mają też wewnątrz Szwajcarii różne stereotypy. Ja mieszkam w kantonie alkoholików.

    Ważnym elementem życia w Szwajcarii są stowarzyszenia. Tak jak gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie tak samo gdzie dwóch Szwajcarów tam trzy stowarzyszenia. Dla przykładu, w miejscowości Ausserberg, która ma 630 mieszkańców funkcjonują 23 różne stowarzyszenia - od koła gospodyń, przez klub hodowców owiec do trzech stowarzyszeń muzycznych dla trzech różnych instrumentów.

    Typowym sportem narodowym dla całej Szwajcarii jest chodzenie po górach. W Alpach nieraz można się zdziwić będąc na ostrym podejściu wyprzedzonym przez szwajcarskiego emeryta, który co drugi tydzień spędza w górach. W części niemieckojęzycznej tradycyjnymi sportami są takie dyscypliny jak: Steinstossen czyli rzucanie 50 kg kamieniem na odległość i Schwingen czyli szwajcarska wariacja na temat wrestlingu. W górskich kantonach popularne jest jodłowanie.

    Elementem kultury, o którym często mówi się za granicą a rzadko kiedy w Szwajcarii jest kultura broni. W Szwajcarii broń może posiadać praktycznie każdy i co drugi Szwajcar ma ją w domu. Tutaj po angielsku krótka instrukcja, jaką broń można kupić i co jest do tego potrzebne. Ogólnie na jedno pozwolenie można nabyć przez pół roku do 3 sztuk broni, potem potrzebne jest kolejne pozwolenie.

    W Szwajcarii kultura broni jest inna niż w USA - broń jest widziana jako narzędzie do uprawiania sportu i polowania, a nie do zabijania i samoobrony. Znaczna większość broni w domach to broń wojskowa (po odbyciu obowiązkowej służby wojskowej żołnierz dostaje możliwość wzięcia swojego karabinu do domu. Większość korzysta z tej możliwości, nie dostaje jednak amunicji, ale bez problemu można kupić we własnym zakresie), broń używana do polowania i broń sportowa używana na strzelnicach. Prawo zabrania trzymania amunicji w tym samym miejscu, co broni, choć z tego, co słyszałem to różnie bywa z przestrzeganiem tego.

    W pociągach można bardzo często w weekendy zobaczyć wracających do domu żołnierzy z przydziałowymi karabinami. Jest to praktycznie jedyna możliwość zobaczenia broni w miejscu publicznym.

    Kuchnia

    Można wiele powiedzieć o kuchni szwajcarskiej, ale nie pewno nie to, że jest skomplikowana. W skrócie: ser. Czasem ziemniaki, ale praktycznie zawsze ser W różnych wariacjach, różne rodzaje, ale w dalszym ciągu ser. Najbardziej znane potrawy to fondue (2-3 rodzaje sera, białe wino, kirsch i chleb do maczania w serze), raclette (topiony ser, jedzony gotowanymi ziemniakami i marynowanymi ogórkami i cebulką), rösti (zasmażane ziemniaki, kwintesencja kuchni niemieckojęzycznej Szwajcarii, poważnie). Dlatego najpopularniejszymi restauracjami w kraju są restauracje włoskie. Swoją drogą, wyjście na kolację do średniej klasy restauracji w 2 osoby z przystawką, daniem głównym, deserem i jakimś piciem to wydatek rzędu 100 CHF. A, jakby ktoś chciał coś szwajcarskiego zjeść będąc w Szwajcarii to najlepszym ze szwajcarskich tradycyjnych dań jest raclette

    Szwajcaria, podobnie jak Włochy i Francja, należy do krajów, gdzie najpopularniejszym alkoholem jest wino. Południowe kantony produkują wino całkiem dobrej jakości, nieznane jednak zupełnie za granicą, bo jego ilość nie zaspokoją nawet potrzeb rynku krajowego. Znanym regionem winnym jest Lavaux, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO winnice ciągnące się wzdłuż jeziora Genewskiego między Lozanną a Montreux. Warto zobaczyć jesienią gdy winogrona są już dojrzałe ale jeszcze niezebrane – niesamowite wrażenie.

    Szwajcarzy

    Wiele osób ma problemy z nawiązaniem bliższego kontaktu ze Szwajcarami i obracają się jedynie w gronie innych emigrantów. Z mojego doświadczenie łatwiej jest we francuskojęzycznej części. Najłatwiej nawiązać bliższą znajomość zapisując się i biorąc aktywny udział w życiu jednego z licznych stowarzyszeń. W małym mieście nawiązywanie bliższych kontaktów jest łatwiejsze niż w większym, ale tak chyba jest w każdym kraju.

    Ten post na reddicie (angielski) daje dobre wyobrażenie o charakterze narodowym Szwajcarów.

    Może się wydawać, że przez wielojęzyczność Szwajcar francuskojęzyczny będzie czuł się bardziej związani z Francuzami niż innymi Szwajcarami, a Szwajcar niemieckojęzyczny z Niemcami i Austriakami. Jest to bardzo błędne mniemanie i irytuje Szwajcarów. Najbardziej nielubianą nacją w niemieckojęzycznej Szwajcarii są Niemcy i odpowiednio Włosi dla części włoskojęzycznej i Francuzi dla francuskojęzycznej.

    Szwajcarzy są bardzo lokalni. Są w pierwszej kolejności obywatelami swojej gminy, potem kantonu, dopiero potem konfederacji. Bardzo wiele osób nie wyobraża sobie przeprowadzki poza swój kanton i spędzają całe życie (poza edukacją) w miejscu, w którym się urodzili.

    Obcokrajowcy w Szwajcarii

    Szwajcaria ma drugi największy procent osób urodzonych za granicą w Europie po Luksemburgu. Ponad 30 % mieszkańców kraju nie urodziło się w Szwajcarii. Najwięcej – ponad 45% - obcokrajowców jest w kantonie Genewa, głównie przez obecność wielu organizacji międzynarodowych.

    Wg. danych Szwajcarskiego urzędu statystycznego Polaków w Szwajcarii jest około 20 000. Nie jesteśmy nawet w pierwszej dziesiątce najbardziej licznych nacji. Jest to chyba jedyny kraj Europy Zachodniej gdzie jest tak mało Polaków. Moi znajomi Szwajcarzy mają dobrą opinię o Polakach i Polsce (szczególnie, jeśli nie śledzą na bieżąco aktualnych wydarzeń), nie ma negatywnych stereotypów znanym z Niemiec, Holandii czy UK. Najwięcej Polaków jest w okolicach Zurychu i we wschodniej Szwajcarii w kantonie Sankt Gallen.

    Inne przydatne informacje i ciekawostki

    - gniazdka w Szwajcarii są inne niż europejskie
    - kantony mają dużą władzę, mogą ustalać m.in. własny system podatkowy, szkolnictwo (z uniwersytetami włącznie) i zasady nadawania obywatelstwa
    - kantony katolickie mają więcej wakacji w ciągu roku
    - każda osoba mieszkająca w Szwajcarii i jeżdżąca komunikacją publiczną ma Halbtax/Demi-tarif, czyli 50% zniżki na pociągi, bez której transport publiczny jest absurdalnie drogi. Kosztuje to niecałe 200 CHF na rok.
    - Sklepy zamykane w tygodniu o 19:00 nawet w dużych miastach, w małych miastach nawet wcześniej. W sobotę o 17:00. W niedzielę zamknięte. Sklepy przy dworcach mogą być otwarte do 22:00.
    - klawiatura qwertz z dodatkowymi literami
    - obowiązek meldunkowy
    - płatność za wywóz i segregację śmieci przez zakup specjalnych worków
    - obywatelem Szwajcarii można zostać dopiero po 10 latach. Często kantony i gminy stawiają dodatkowe wymagania, takie jak mieszkanie przez ostatnie kilka lat w jednej gminie. Jeśli jest się mężczyzną i dostanie obywatelstwo przed skończeniem 35 roku życia to jeszcze można się załapać na obowiązkową służbę wojskową. Niezależnie od obywatelstwa można też dostać wezwanie do służby w ochotniczej straży pożarnej
    - 15 z największych firm na świecie (lista Fortune 500) pochodzi ze Szwajcarii. W ten sposób Szwajcaria, ze swoimi 8 milionami mieszkańców ma największą ilość korporacji na milion mieszkańców.
    - Szwajcaria jest najbardziej innowacyjnym państwem na świecie. Ma najwięcej przyznanych patentów na milion mieszkańców z całego zachodniego świata
    - w Szwajcarii od dawna jest 500+ i becikowe. Wysokość zależy od kantonu. U mnie na urodziny dostaliśmy 2000 CHF i co miesiąc dodatkowo 275 CHF aż do skończenia przez dziecko edukacji. Kwota wzrasta do 375 CHF przy trzecim (i każdym następnym) dziecku i dodatkowo do 425 CHF (pierwsza dwójka)/525 CHF (trzecie i wyżej) dla dzieci na studiach aż do skończenia studiów.

    W razie pytań robiłem kilka lat temu AMA. Warto zobaczyć, większość odpowiedzi jest w dalszym ciągu aktualna.
    pokaż całość

  •  

    Biorę się jutro za zrobienie Lasagne Bolognese wg przepisu @mg78 z tym, że chcę dzisiaj przygotować sobie własny makaron. Macie jakieś fajne przepisy?

    #gotujzwykopem

    +: MG78, MadIen
  •  

    Halo!
    Mały post organizacyjny, zapisało się 138 osób do 1 edycji turnieju #mirkovolt
    Mam dysonans co do 2 osób a dokładnie: @rtg2000 i @kosobrud w czasie zapisywania 1h na wykopie, ale to wy decydujcie czy mogą jechać czy nie.
    Zawody odbywają się 25 Lutego od godziny myślę 12/13 zależy jak pójdzie organizacja.
    Będziecie podzieleni na grupy: około 10 osób. każda grupa jedzie 3 wyścigi. Robimy ranking punktowy z wszystkich grup i w drugiej turze dzielimy na grupy najlepszych 80 zawodników (10 osób x 8 grup)
    Punktowanie miejsc w grupie:

    pokaż spoiler 1 m - 10p
    2 m - 9p
    3 m - 8p
    4 m - 7p
    5 m - 6p
    6 m - 5p
    7 m - 4p
    8 m - 3p
    9 m - 2p
    10m - 1p

    Tryb: Arcade/Symulacja (Jeszcze będzie jedna ankieta bo wiele osób o to męczy)
    Samochody: Początkowe
    Mapy: Losujemy 3 mapy z wszystkich dostępnych.

    Dołączyli sponsorzy: @wafelkigoralki oraz @NightWing

    Instalka + Patch : !TUTAJ!

    W środę i czwartek będziemy jeszcze pytać zapisanych czy biorą udział.

    Komuś nie pasuje proszę o info!!

    Mirkolista - Zapisz się by być wołany do testów i wszystkich informacji

    Stream: Będzie odbywał się na Youtube oraz Twitch, niestety komentował będę ja @Krx_S więc z góry przepraszam xD

    Grafika w poście: UWAGA ROBIŁEM JA, A JA NIE JESTEM GRAFIKIEM xDDD

    #mirkovolt

    pokaż spoiler PS: Mam nadzieję że się nic nie wypierdoli, za wszystkie opóźnienia z góry przepraszam ale myślałem że zapisze się 30 osób max.


    Wołam wszystkich którzy Wykopywali i Plusowali ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: mirkovolt.png

  •  

    Mirki z #emigracja i #szwajcaria piszę właśnie długiego posta informacyjnego o życiu, zarobkach i pracy w Szwajcarii. Jeśli kogoś interesuje to niech da plusa to zawolam jak będzie.

  •  

    Jak tam nastroje przed dzisiejszym meczem? Ja to nawet nie pamiętam jakie to uczucie oglądać LFC w finałach LM xD
    #lfc

  •  

    Kurwa weszli w ten mecz jak gołota do walki ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #mecz

  •  

    Kto wypadnie z top 4?

    w tej chwili tabela wygląda tak:

    2. United, 56 punktów, bramki +32
    3. Liverpool, 54 punkty, bramki +30
    4. Chelsea, 53 punkty, bramki +26
    5. Tottenham, 52 punkty, bramki +28

    pozostałe mecze z top 6(D-dom, W-wyjazd):
    United: Chelsea(D), Liverpool(D), City(W), Arsenal(D)
    Liverpool: United(W), Chelsea(W)
    Chelsea: United(W), City(W), Tottenham(D),
    Tottenham: Chelsea(W), City(D)

    City z wiadomego powodu wykluczam z tej zabawy, podobnie jak Arsenal, który chyba jest za słaby, żeby dołączyć się w tym roku do walki o top4.

    pokaż spoiler Chelsea jeszcze gra, ale jest 80 minuta, prowadzi 3:0, więc dużo nie powinno się zmienić.


    #premierleague
    pokaż całość

    Kto wypadnie z top 4?

    • 26 głosów (27.66%)
      Manchester United
    • 19 głosów (20.21%)
      Liverpool
    • 27 głosów (28.72%)
      Chelsea
    • 22 głosy (23.40%)
      Tottenham