•  

    754 995 + 51 = 755 046

    Ostatnie ciepłe dni, a mi brakowało raptem trzech kwadratów do powiększenia niebieskiego do 13x13. Cóż było robić? Woda do bidona, plecak na plecy i hej - w trasę! Postanowiłem przy okazji przetestować apkę Naviki, bo drukowane papierowe mapy kwadratów z zaznaczoną trasą to rozwiązanie na dłuższą metę niewygodne. W niedzielę, około 10.30 ruszyłem w trasę.

    Kwadrat koło Lipowca poszedł w miarę szybko. Okazało się, że droga jest w miarę utwardzona, a dzięki apce nie musiałem ciągle się zatrzymywać, aby sprawdzać na papierowej mapie czy ten kwadrat to już zaliczony, czy jeszcze 50 metrów. Wygoda na plus. Dalszy plan zakładał minięcie Goliszowca i zboczenie w las. Tam oczywiście piach po osie, miejscami głębokie błoto i kilometr prowadzenia roweru. Ale zaliczone. Powrót na drogę i wyjazd w Lipie przy wjeździe na poligon. Był dzień przed Wszystkimi Świętymi, więc bardzo kusiło mnie, aby zapuścić się kawałek na poligon i zaliczyć kilka kwadratów. Wydawało mi się, że w taki dzień wojaków po poligonie by nie ganiali. Ostatecznie zrezygnowałem z tego pomysłu. Czułem jakąś słabość w nogach tego dnia, a byłem dopiero w połowie trasy.

    Również w samej Lipie wjechałem drogą w poligon tylko tyle, aby zaliczyło mi kwadrat. Przy pierwszych tablicach informujących o terenie wojskowym stało samotne auto. Wprawdzie cywilne i mogła to być własność jakiegoś grzybiarza, ale tak jak poprzednio uznałem, że to kiepski dzień na ryzykowanie.

    Nie zamierzam jednak tematu odpuścić. Poligon w Lipie blokuje mnie od północy, a heatmapa Stravy pokazuje, że ludzie jeżdżą w poprzek poligonu dość często. I są to ślady prowadzące od wsi do wsi, a nie kluczące po poligonie. Wnioskuję po tym, że zostawili je lokalsi, a nie ćwiczący żołnierze.

    Potem na przełaj z Lipy do Woli Rzeczyckiej. Droga nieutwardzona, miękka, ale przejechać się jakoś dało. Powrót do domu nieco naokoło. W Rzeczycy Okrągłej zaczęły mnie boleć kolana, chwilę później uda. Dojeżdżając do Rozwadowa ból był tak silny, że nie byłem w stanie jechać szybciej niż 15 km/h. Po dotarciu do domu nie mogłem chodzić, a jakiekolwiek napięcie ud powodowało straszny ból. Nie mam pojęcia co się stało. Spory udział miał zapewne silny wiatr. Napotkałem bowiem niesamowity fenomen - w którą stronę świata bym nie jechał, wiatr napierdalał mi prosto w twarz. Ale czy to wystarczające usprawiedliwienie, tego nie wiem. Może siodełko mi opadło, bo nie mogłem w pełni nóg wyprostować? A może mnie przewiało? Teraz to nieważne. Kwadrat powiększony, zielonych doszło, czerwonych też. Można zacząć planować wycieczki na rok następny.

    Explorer Tiles: 436 (+18)
    Max cluster: 245 (+17)
    Max square: 13 x 13 (+1)

    https://statshunters.com/share/4593cf570abe

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2021-11-03 at 19-48-48 Get more out of your Strava activities with heatmap, statistics, badges and more .png

  •  

    576 984 + 39 = 577 023

    Trzynastego w piątek, trzynasta wyprawa po kwadraty. Co mogło pójść nie tak?

    Otóż kurła wszystko. Zapowiadało się dobrze. Małżonka wróciła z Lidla z zapasem kraftowych piw z promocji, które wylądowały w lodówce. Ja stwierdziłem, że zanim się odpowiednio schłodzą, zrobię małe kółko rowerem. Na pierwszy ogień poszły dwa brakujące kwadraty w lesie koło Studzieńca. Tu zaczęły się schody. Dość szerokie według map i googlowej satelity drogi okazały się po pierwsze zarośnięte, a po drugie zapiaszczone. Albo przedzierałem się przez dżunglę, albo prowadziłem rower bo nie szło jechać przez piaski. Gdy wyjechałem w Szwedach, byłem pełny nadziei. Stąd, w stronę Dębowca miała prowadzić szeroka, utwardzona leśna droga. A przynajmniej do takiego wniosku doszedłem analizując mapy. No, tylko, że nie. Czekały mnie ponad trzy kilometry prowadzenia roweru przez głęboki piach...

    Gdy w końcu znalazłem się w okolicach Dębowca, zaczynało robić się w lesie powoli ciemno. Nie ukrywam, obleciał mnie strach. Podobno gdzieś w tych lasach żyją wilki. Wątpiłem, żeby takowy odważył się do mnie zbliżyć, ale mimo wszystko perspektywa jazdy po ciemku po takim lesie wcale mnie nie zachwycała. Porzuciłem więc plan krążenia po okolicy i zbierania kwadratów na rzecz jak najszybszego powrotu do domu. Napędzany strachem zarejestrowałem chwilami nawet blisko 40km/h na żwirowej leśnej drodze. Przyznaję, tyłek wytłukło mi zdrowo. Z lasu wyleciałem akurat w momencie, gdy słońce skrywało się za wiejskimi zabudowaniami.

    Zmęczony i zdenerwowany, że wyprawa nie idzie po mojej myśli ruszyłem w stronę domu, pocieszając się perspektywą raczenia się piwkiem. Dotarłem zaledwie do Jastkowic, gdy poczułem, że na mikroskopijnym krawężniku dobiłem rafką do ziemi. Szybka inspekcja wykazała zastanawiający brak ciśnienia w tylnym kole. Mając resztki nadziei podpiąłem kompresorek, który jednak był w stanie dobić tylko do 25PSI. Powyżej tej wartości czułem rześki wiatr z okolicy wentyla...

    Miałem ze sobą łatki, miałem narzędzia i dętkę. Nigdy jednak nie miałem okazji wprawić się w ich użyciu, a nie miałem ze sobą sprayu na komary. Najlepszą opcją było więc pozostanie w ruchu, co oznaczało około 8km spacer... A na koniec jeszcze dostałem zjebę od małżonki, że miałem być dwie godziny wcześniej...

    Explorer Tiles: 404 (+8)
    Max cluster: 228 (+13)
    Max square: 12 x 12 (+1)

    https://statshunters.com/share/4593cf570abe

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2021-08-17 at 20-26-27 Get more out of your Strava activities with heatmap, statistics, badges and more .png

  •  

    550 863 + 75 = 550 938

    Ostatnia wycieczka pozostawiła u mnie spory niedosyt z powodu ogromnej dziury w kwadratach. Postanowiłem załatać ją czym prędzej. Planowałem zrobić jeden dzień odpoczynku i pojechać dziś, we wtorek. Dziś jednak jest dziesiąty, Matki Boskiej Pieniężnej. A to wiąże się z zakupami. No i wypłata to święto, a dzień święty trzeba święcić. Wtorkowy wyjazd był więc mało prawdopodobny. Nie było wyjścia, trzeba było wycieczkę przyspieszyć.

    Jeszcze lekko obolały po niedzielnych 50km, w poniedziałek o 16 wsiadłem na rower i ruszyłem. W planie było około 60km, ale jak to bywa przy zbieraniu kwadratów, lekko niedoszacowałem - wyszło 75km. Co do samej wycieczki nie mam jakichś istotnych spostrzeżeń. Kwadratów przybyło sporo, zielony obszar powiększył się bardzo. Praktycznie cały wschód od niebieskiego mam już zielony na odległość kilku kwadratów. Najbliższa wycieczka załata ostatnią dziurę i zdobędzie kwadraty koło Momotów. Powoli trzeba zacząć myśleć o zdobywaniu północy. A to oznacza Lasy Janowskie (wyzwanie) oraz poligon w Lipie (jeszcze większe wyzwanie).

    Z tego co widziałem na heatmapie Stravy, są ludzie, którzy po poligonie jeżdżą. Chyba będzie trzeba spróbować. Ktoś wie czy jest jakiś dzień, w który są najmniejsze szanse spotkać kogoś na poligonie? W niedzielę żołnierze mają wolne albo coś? :)

    Explorer Tiles: 396 (+32)
    Max cluster: 215 (+63)
    Max square: 11 x 11 (--)

    https://statshunters.com/share/4593cf570abe

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2021-08-10 at 19-41-48 Get more out of your Strava activities with heatmap, statistics, badges and more .png

  •  

    545 709 + 50 = 545 759

    Dziś spontanicznie wybrałem się na wycieczkę z małżonką. Zastrzegła, że 40km to maksymalna odległość, tym bardziej, że wyjeżdzaliśmy po godz. 17, a trzeba było wrócić za widna.

    Mój plan przyszykowany na szybko zakładał sprawdzenie możliwości przejazdu z Targowiska do Kuziorów i ze Studzieńca w kierunku Domostawy. Z wyliczeń mi wyszło, że taka trasa zmieści się w założonym kilometrażu. Ponieważ jednak nie chcieliśmy jechać wzdłuż głównej drogi, musieliśmy trochę nadłożyć. To oraz fakt, że przez drogę trasy szybkiego ruchu w Zarzeczu mapa mnie strollowala i wysłała nieistniejącą już drogą sprawiły, że w sumie kilometrów wyszło 50.

    Ochrzan zebrałem, ale żona i tak poszła po piwo, więc chyba nie była aż tak zła :)

    Explorer Tiles: 364 (+18)
    Max cluster: 152 (+1)
    Max square: 11 x 11 (--)

    https://statshunters.com/share/4593cf570abe

    Jako, że małżonka była ze mną, to i zdjęć więcej powstało, stąd jakieś takie losowe #pokazmorde i nie wiem... #pokazrower Ani jedno, ani drugie niewarte uwagi. Ja wyglądam jak Geralt po udarze mózgu, a rower to jakiś miejski Romet odziedziczony w spadku po teściu.

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: AMwkYBSgbRiAciP89aD8mxY6AZZ4lvnVNUNJS5cZUdM-2048x1151.jpg

  •  

    534 840 + 64 = 534 904

    Małżonka moja odmówiła tras dłuższych niż 40km. Wybrałem się zatem sam pozbierać kwadraty, które wymagają zjeżdżania z głownej trasy. W planie była tylko wycieczka do Goliszowca i z powrotem, ale że było przyjemnie, pochmurnie i chłodno, stwiedziłem, że zaliczę jeszcze Sochy. W końcu to też zadupie. Potem stwierdziłem, ze może jeszcze lotnisko w Turbi. A skoro już tam byłem to postanowiłem nie wracać po swoich śladach... I jebs, jest ponad 60km. Ale dzięki temu planowana z żoną wycieczka do Radomyśla i z powrotem będzie połowę krótsza. :)

    Za to gacie z wkładką okazały się rozczarowaniem miesiąca. Tam gdzie jest wkładka, ma się uczucie siedzenia dupą na chmurce. Za to dokładnie w miejscu, w którym zawsze mam otarcia, wkładka się kończy i jest szew. Efekt taki, że po 40km boli tak jak ostatnio po 120km :( Dobrze, że te gacie kosztowały całe 5,50zł, więc nie szkoda. Zobaczymy jak sprawdzą się drugie. Wydają się mieć nieco większą wkładkę. Może będą lepsze.

    Explorer Tiles: 346 (+31)
    Max cluster: 151 123 (+28)
    Max square: 11 x 11 (+1)

    https://statshunters.com/share/4593cf570abe

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2021-08-06 at 19-23-12 Get more out of your Strava activities with heatmap, statistics, badges and more .png

  •  

    477 571 + 151 = 477 722

    Jak ze spokojnej wycieczki zrobić walkę o życie? Zapomnieć, że jeśli planuję zbierać kwadraty, to odległość z GoogleMaps należy pomnożyć przez półtora.

    tl;dr - zrobiłem 150km i myślałem, że umrę.

    Od dłuższego czasu miałem ochotę sprawdzić, czy jestem w stanie zaliczyć sto kilometrów rowerem. 10 lat i 20kg temu, za kariery listonosza wydawało mi się to oczywiste, ale obecnie nie byłem już taki pewny. Strava kusiła czelendżem na 100km, do szwagra do Zamościa mam około 100km, w lipcu dwa tygodnie urlopu - no wszystko się spinało, żeby spróbować. Niestety sprawy się pokomplikowały, nic z tego nie wyszło.

    Skoro jednak chciałem połączyć Stalową i Zamość kwadratami, to na początek wycieczka do Biłgoraja i z powrotem wydała się spoko. Krótki rzut oka na mapę - jakieś 57km w jedną stronę. Może być, najwyżej skrócę.

    Przygotowałem się najlepiej jak umiałem, prowiant do plecaka, plecak do koszyka na bagażniku i o 9 rano we wtorek wyruszyłem w drogę. Po drodze trochę kluczyłem zbierając kwadraty i gdy usiadłem na biłgorajskiej ławeczce, trochę ze strachem w oczach zauważyłem, że "w połowie drogi" mam nabite ponad 78km. Nie miałem innego wyjścia jak zrobić dobrą minę do złej gry i spróbować wrócić. Już w tym momencie robiłem sobie przerwy, żeby rower prowadzić, a przede mną było jeszcze przynajmniej 60km.

    Dwadzieścia kilometrów dalej, gdzieś w okolicy Harasiuk osiągnąłem stówkę. Radość z zaliczenia tego wyzwania dodała mi sił na następne 10km, ale to wszystko na co było stać mój organizm. Mogłem zadzwonić po żonę, żeby przyjechała mnie uratować, ale cóż... Kolejne 10km przejechałem zasilany jedynie męską dumą. Od Kurzyny do Pysznicy na zmianę jechałem i rower prowadziłem. Jakieś 5km od domu złapałem drugi oddech i w końcu, po ponad ośmiu godzinach jazdy dotarłem pod dom mając 143km na liczniku. Tam stwierdziłem, że jestem już bezpieczny, jak padnę to blisko domu, a choćbym miał rower prowadzić to dobiję do 150km, choćby po to, żeby nigdy więcej nie musieć tego probówać. Pokręciłem się po Stalowej i wbiwszy 150km zsiadłem z roweru i ślimaczym tempem doprowadziłem rower do najbliższej Żabki, gdzie zakupiłem trzy złociste potiony regeneracji.

    Podsumowując - jestem debilem :D Nigdy w życiu nie byłem tak wykończony. W nocy po wyprawie dygotałem z zimna, jednocześnie pocąc się jak świnia. Może to przez zmęczenie, może jakiś udar - nie wiem. Było ledwie 23 stopnie i pełne zachmurzenie, ale w trasie byłem 9h bez czapki, więc cholera wie.

    Ale są też pozytywy. Wiem, że 100-110km to mój absolutny limit na teraz. Odkryłem, że bezszwowe gacie to nowa jakość życia - dupa boli nie po trzydziestu, a po stu kilometrach. No i zaliczyłem wszystkie główne i poboczne zadania jakie sobie wyznaczyłem. Wpadło 6h jazdy, wpadło 100km, pobiłem rekord @Blendi, wpadło 125km, a potem 150km. No i rekord życiowy wpadł. I najważniejsze - nie zraziłem się do roweru, choć parę dni przerwy dobrze mi zrobi. No i kwadratów wpadła cała masa, a w dodatku nie ma między nimi żadnej dziury, dzięki czemu nie będę musiał jechać 50km, żeby zaliczyć jakieś odludzie.

    Podejrzewam, że oprócz kondycji może mnie ograniczać powoli sprzęt. Jeżdżę emeryckim miejskim rowerem z koszyczkiem na bagażniku, raczej nie przewidzianym na setki kilometrów jazdy :P

    Explorer Tiles: 311 (+84)
    Max cluster: 123 (+11)
    Max square: 10 x 10 (--)

    https://statshunters.com/share/4593cf570abe

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2021-07-22 at 21-43-51 Get more out of your Strava activities with heatmap, statistics, badges and more .png

  •  

    424 033 + 42 = 424 075

    Nazapisywałem się na Stravie na jakieś czelendże, więc teraz wszędzie gdzie mogę, jeżdżę rowerem zamiast hulajką albo autem. Tak też było dziś - zwykła wizyta u dentysty. Ale kurczę, od dentysty nie daleko trzy nie zaliczone kwadraty, to może podjadę. A obok tych trzech kilka kolejnych. A potem wracając mógłbym zaliczyć jeszcze dwa... I w ten sposób zamiast 10 wpadło ponad 40km, a z kwadratu 6x6 zrobiło się 10x10. Może na tle najaktywniejszych jest to osiągnięcie wręcz śmieszne, ale nie spodziewałem się, że w ogóle się uda, a co dopiero tak szybko :) Teraz parę dni przerwy. Wczoraj ogromnie powiększyłem sobie zielony obszar, a dzisiaj niebieski kwadrat. Tyłek boli mnie tak, że nie jestem w stanie siedzieć. Czas na regenerację :P

    Staty z wczoraj (głównie dla mnie, bo zapomniałem dorzucić):

    Explorer Tiles: 218 (+18)
    Max cluster: 93 (+35)
    Max square: 6 x 6 (+0)

    Staty z dziś:

    Explorer Tiles: 227 (+9)
    Max cluster: 112 (+19)
    Max square: 10 x 10 (+4)

    https://statshunters.com/share/4593cf570abe

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2021-07-07 at 22-58-30 Get more out of your Strava activities with heatmap, statistics, badges and more .png

  •  

    419 553 + 43 = 419 596

    Cały las od Stalowej Woli do Nowej Dęby to tereny wojskowe. Tour de Poligon to moja próba zaliczenia jak największej ilości kwadratów zanim zgarną mnie wojskowi. Zacząłem od terenów bliżej Stalowej.

    Popełniłem dziś chyba wszystkie możliwe błędy: pojechałem bez obiadu, w gorąc, dzień po deszczu, w nieznany las, mając tylko jedną butelkę izotonika. Więcej rower prowadziłem i wnosiłem pod piaszczyste góry. Chwilami miałem ciemno przed oczami i miękkie nogi. Pod koniec pedałowałem już tylko siłą woli, bo mięśnie mnie nie słuchały. Średnia prędkość tragiczna, ale nic dziwnego, skoro jakąś połowę czasu prowadziłem (albo i niosłem) rower przez piach :/ To ważna lekcja, na przyszłość będę mądrzejszy.

    Przy okazji mam pytanie do bardziej obeznanych. Na openstreetmap teren poligonu jest znacznie okrojony w stosunku do tego co w rzeczywistości jest ogrodzone znakami "Poligon Wojskowy". Jest jakiś podział na "poligon" i "Poligon"? W lesie dookoła dostanę mandat, a na Poligonie Właściwym proces o szpiegostwo i kulkę w łeb? :D Wiem, że ze Stalowej strzelają, a pociski lądują w Nowej Dębie, ale czy ma to jakieś znaczenie to nie wiem.

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 208711108_398245371593383_8110199066327903078_n.jpg

  •  

    365 906 + 44 = 365 950

    Weekend spędziłem w Zamościu. Postanowiłem wykorzystać chwilę wolnego czasu, aby na pożyczonym rowerze zaliczyć niewielkie kółko po okolicy. Wyszło nieco ponad czterdzieści kilometrów. Jechało się bardzo przyjemnie, pomimo niemożebnego skwaru, lekkiego kaca i niedopompowanych kół. Kwadratów wpadło 37, co jak na mnie jest wynikiem całkiem dobrym. Wpadłem teraz na pomysł, aby połączyć Zamość i Stalową zielonymi kwadratami, ale biorąc pod uwagę, że póki co 100km jest poza moim zasięgiem brzmi to jak plan na najbliższe pół wieku :P

    Explorer Tiles: 200 (+37)
    Max cluster: 58 (+0)
    Max square: 6 x 6 (+0)

    https://statshunters.com/share/4593cf570abe

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2021-06-21 at 19-03-28 Get more out of your Strava activities with heatmap, statistics, badges and more .png

  •  

    327 627 + 61 = 327 688

    Na dzisiejszą wycieczkę zabrałem ze sobą żonę. Zapowiedziała, że ma siły na setkę, ale lepiej, żebyśmy zaczęli od czegoś mniejszego. Wybór padł na pętlę mającą 62km. I dobrze, bo okazało się, że na obiad do knajpy dotoczyła się ostatkiem sił. Ja jeszcze dałbym radę zrobić ze 20km, ale byłaby to jazda bardzo bolesna w tyłek. Cały dzień na horyzoncie majaczyły granatowe chmury, ale na szczęście nigdzie nie złapał nas deszcz. 60-65km to nasz aktualny limit i tego się będziemy trzymać. Kwadratów wpadło sporo, ale powstała całkiem spora dziura, którą od jutra zacznę zapełniać.

    Explorer Tiles: 163 (+41)
    Max cluster: 58 (+7)
    Max square: 6 x 6 (+0)

    https://statshunters.com/share/4593cf570abe

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2021-06-12 at 21-18-12 Get more out of your Strava activities with heatmap, statistics, badges and more .png

  •  

    317 583 + 13 = 317 596

    Weekend spędzałem u teściowej w Leśnej Podlaskiej. Wykorzystałem chwilę, aby pożyczyć rower i zrobić małe kółko po okolicy. Miało być dużo więcej, ale granatowe chmury na horyzoncie i brak schronienia dokoła skłoniły mnie do skrócenia trasy przez pola. Całe szczęście, bo choć deszcz mnie nie złapał, to okazało się, że w pożyczonym rowerze było niedokręcone siodełko i zjechałem z nim do najniższej pozycji. Cóż, rower od jesieni stał w szopie, a mi nie chciało się sprawdzać wszystkiego - mam za swoje. W każdym razie, parę kwadratów wpadło, ale szczerze wątpię, abym kiedykolwiek miał je połączyć z głównym skupiskiem.

    Explorer Tiles: 122 (+12)
    Max cluster: 51 (+0)
    Max square: 6 x 6 (+0)

    https://statshunters.com/share/73ea0b398e52

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2021-06-08 at 22-51-47 Get more out of your Strava activities with heatmap, statistics, badges and more .png

  •  

    278 962 + 31 = 278 993

    Dzisiejszy wypad w las miał na celu zapełnienie luk i połączenie dwóch zielonych rejonów w jeden oraz znaczne powiększenie niebieskiego kwadratu. Udało się połowicznie, bo przeoczyłem jedno pole i teraz zieje paskudna dziura. Będzie trzeba podjechać jeszcze raz.

    Co ciekawe, zjeżdżając do lasu wszędzie widziałem tabliczki typu "Teren wojskowy! Zakaz wstępu! Przebywanie grozi śmiercią!" i inne informujące o "Drodze czołgowej" i ostrzegające o przejeżdżających pojazdach wojskowych. Stwierdziłem, że ktoś kto nie ma życia umrzeć nie może, więc je zignorowałem. Żyję, nikt mnie nie zastrzelił, czołgów nie widziałem. Widziałem za to ślady gąsienic na piasku w którym rower zapadał się po kilkanaście centymetrów. :/ Najgorsze, że jeszcze sporo tego lasu mi zostało do zwiedzenia...

    Explorer Tiles: 110 (+11)
    Max cluster: 51 (+24)
    Max square: 6 x 6 (+2)

    https://statshunters.com/share/73ea0b398e52

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: phpY2zmu6

  •  

    274 910 + 52 = 274 962

    Dzisiejszy wypad po okoliczne kwadraty obejmował w dużej mierze wycieczki po lesie. Na szczęście prowadzić musiałem jedynie kawałek. Co kilka kilometrów musiałem za to zatrzymywać się i dokręcać przednie koło, bo z jakiegoś powodu uparcie próbowało udać się inną drogą niż ja. :/ Trasa utwierdziła mnie w przekonaniu, że pięćdziesiątki są w moim zasięgu, ale koniecznie muszę podnieść sobie siodełko. Aktualnie nie jestem w stanie wyprostować w pełni nóg, więc i szybciej się męczę i tempo nie jest najlepsze. Jutro w planie krótsza wycieczka i łatanie dziur w kwadratach, coby wszystko się ładnie połączyło.

    Explorer Tiles: 99 (+29)
    Max cluster: 27 (+5)
    Max square: 4 x 4 (+0)

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: phpz3defw

  •  

    255 444 + 6 + 36 = 255 486

    Kolejne półtora wypadu po kwadraty.

    W środę z rana mocno padało i do pracy jechałem rowerem skulony pod parasolem. Zsiadając z roweru mocno się skręciłem i chyba naciągnąłem sobie coś w karku, bo zaczął mnie przeraźliwie boleć przy ruszaniu. Cały dzień mnie bolał, do tego wciąż odczuwałem skutki ostatniej wycieczki - patrząc na siodełko odruchowo się krzywiłem. Po południu wyszło jednak słoneczko, zrobiło się cieplutko, uznałem więc, że może dobrym rozwiązaniem na moje dolegliwości będzie kolejna wycieczka rowerowa. Zdecydowanie NIE była :D

    Korzystając z faktu, że @faramka pokazała mi drogę przez las do Kotowej Woli, postanowiłem zaliczyć dwa rzędy kwadratów prowadzących w tę stronę. Niestety, w stronę Kotowej jechałem pod wiatr, a powrót przez las nie był tak komfortowy jak się spodziewałem. Owszem, nie były to takie piaski jak pod Kuziorami, ale kilka godzin to zbyt krótko, aby odparowała woda w lesie. Efektem były kałuże, błoto i przeraźliwa duchota... Mimo to jakoś mi się udało - 36 kilometrów później byłem już w domu. Kark nadal był sztywny i bolał jak diabli, a tyłek od siodełka bolał jeszcze bardziej.

    To dodatkowe pół wypadu to po prostu powrót z pracy trochę na około. Musiałem wstąpić do sklepu, a ponieważ przy okazji zaliczyłem jeden dodatkowy kwadrat (co powiększyło mi całość), to uznałem, że dopiszę i tutaj.

    Explorer Tiles: 70 (+15/+1)
    Max cluster: 22 (+7/+1)
    Max square: 4 x 4 (+0/+1)

    I link do statsów:
    https://statshunters.com/share/73ea0b398e52

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: php8bTmrE

  •  

    243 104 + 52 = 243 156

    Zajarawszy się zbieraniem kwadratów, przygotowałem sobie kilka tras do zaliczenia sam albo z żoną. Jako, że nie mam porządnego sprzętu, nie mam doświadczenia, dorobiłem się brzuszka, a kondycję z listonoszenia dawno już przepiłem, trasy te liczą od 25 do 70km. Dzisiaj, korzystając z ładnej pogody postanowiłem po pracy wybrać jedną z nich. Wahałem się pomiędzy leśną trasą ze Stalowej do Kotowej Woli i powrotem przez Obojną i Agatówkę, a czymś dłuższym. Padło w końcu na dłuższą. Według GoogleMaps powinienem był szykować się na 48km i gdybym na bieżąco trochę planów nie pozmieniał, pewnie tyle by wyszło.

    Niestety popełniłem dwa błędy, które muszę zapamiętać, aby ich nie powtórzyć. Całe życie jeździłem góralem z szerokimi oponami, więc nie pomyślałem, że rozjeżdżone, piaszczyste leśne dukty będą nieprzejezdne rowerem z cieniutkimi kołami. (Od razu mówię, fachowe słownictwo jest mi nieznane, przepraszam) Efekt tego był taki, że z Kuziorów do Jastkowic (jakieś 3km) cały czas rower prowadziłem. Drugi błąd to zmiany trasy na bieżąco bez sprawdzania kwadratów. W ten sposób jeden mi uciekł o kilkanaście metrów. Będę musiał specjalnie podjechać do Jastkowic po niego.

    Najważniejsze jednak, że statystyki wzrosły bardzo ładnie:

    Explorer Tiles: 53 (+33)
    Max cluster: 14 (+11)
    Max square: 3 x 3 (+1)

    Link do statsów (pierwszy raz dodaję, mam nadzieję, ze zadziała):
    https://statshunters.com/share/73ea0b398e52

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: php4PrAbo

    •  

      @faramka: Zastanawia mnie, czy jest szansa zdobyć kwadraty na poligonach. Z jednej strony ogranicza mnie Nowa Dęba, z drugiej Lipa. Można pewnie jeździć po lesie dookoła, ale wszystkich tak nie zaliczy :/

      Druga sprawa to jazda po Lasach Janowskich. Ponoć można spotkać tam wilki, a raczej nie chciałbym być zeżarty :P Jeździłaś tam?

    •  

      @Kompulik szansa jakaś jest, ale ja bym się na poligon nie pchała. W zeszłym roku wojskowi cofnęli kolegę z lasu między Krawcami a Stanami (jechał z Krawców do Bojanowa i chciał skrócić leśnymi drogami, a nie jechać asfaltem) ¯\(ツ)

      Po Lasach Janowskich czasem śmigam, w Janowie byłam parę razy, ale oczywiście najczęściej jeżdżę bliżej Stalowej (tak do Imieltego Ługu). Nie spotkałam wilków.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    223 933 + 33 = 223 966

    Dzień dobry. Jestem tu nowy i to mój pierwszy wpis. Mam nadzieję, że nic w nim nie popsuję :) Z tego co widzę, to w mojej okolicy sporo kwadratów na wspólnej mapie nie jest zaliczonych, więc liczę, że jako tutejszy pomogę w zapełnianiu mapy. Jako pierwszą wrzucam przedwczorajszą wycieczkę z żoną nad zalew.

    Explorer Tiles: 20
    Max cluster: 3
    Max square: 2 x 2

    #rowerowyrownik #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

  •  

    Cześć,

    przychodzę do was po poradę, ponieważ mam problem z dokonanym przeze zakupem na Allegro. Kupiłem sobie ten oto nowy dysk:

    klik

    Zgodnie ze standardem Allegro tutaj:

    klik

    przedmiot nowy to "produkt nieużywany, pełnowartościowy, całkowicie sprawny, fabrycznie zapakowany". Tymczasem przyszedł do mnie luzem w paczce, bez opakowania i bez paragonu. Mało tego, na dysku widnieje napis, że wymontowany dysk nie podlega gwarancji producenta, o czym sprzedawca nie informował w opisie i którego to napisu na zdjęciu na Allegro nie ma! - "HDD sold as component of OEM solution and not for resale. The producy warranty does not cover HDD if removed from OEM solution"

    zdjęcie dysku - napis na samym dole.

    No i szczerze powiedziawszy czuję się oszukany. Sprzedawca odmawia przyjęcia zwrotu, ponieważ dysk jest nowy (wyprodukowany latem 2020) i ma 0 przepracowanych godzin.

    Ja uważam, że zostałem oszukany ponieważ:

    1. W ogłoszeniu sprzęt wystawiony był jako nowy, co wg. Allegro oznacza jak powyżej wspomniałem,
    2. W ogłoszeniu nie było żadnej wzmianki, że dysk pochodzi z demontażu.
    3. Punkt drugi mógłbym wziąć na klatę, gdyż w ogłoszeniu jest screen z programu diagnostycznego, ALE:
    a) jeżeli dotyczy tego konkretnego dysku to oznacza, że był podłączony i uruchomiony, czyli jest używany,
    b) jeżeli nie dotyczy tego konkretnego dysku, a ten pochodzi z demontażu, to nie mam gwarancji czy jest faktycznie nieużywany
    4. Wszystko powyżej zrzuciłbym na karb bycia dzbanem, gdyby nie fakt, że na zdjęciu w ogłoszeniu napis o braku gwarancji został usunięty i w razie awarii staję się właścicielem niespecjalnie ładnego przycisku do papieru.

    W związku z powyższym uważam, że otrzymałem przedmiot niezgodny z opisem i chciałem go zwrócić. Sprzedawca stoi na stanowisku "widziały gały co brały". Rozpocząłem spór w Allegro, ale sprawdzając poniewczasie komentarze na Allegro widzę, że sprzedawca nie jest ugodowy. Stąd moje dwa pytania:

    Kto ma rację? I jeżeli ja, to w przypadku nierozwiązania sprawy przez Allegro jakie mam możliwości dochodzenia swoich praw? Być może powinienem poczekać, ale nie wiem czy mi już jakieś terminy nie lecą, więc wolałem zapytać wcześniej.

    #pytanie #pytaniedoeksperta #prawo #allegro i sam nie wiem, może #januszebiznesu
    pokaż całość

  •  

    Cześć.

    Ostatnio zostałem oskarżony, że wrzucam wpis oderwany od rzeczywistości, więc tym razem zacznę od wstępu. "Casio w podróży" to akcja, podczas której 35 osób z tagu #zegarki dobrowolnie zgodziło się tytułowe Casio otrzymać, "pokazać zegarkowi" ciekawe/ważne/jakiekolwiek miejsca w okolicy i wysłać zegarek w podróż do następnego chętnego. Ja byłem dwunasty w kolei, a po pokonaniu 8540km po świecie, zegarek tuż przed świętami trafił do Stalowej Woli.

    Pierwszego dnia miało miejsce spotkanie zapoznawcze:

    Zdjęcie

    podczas którego starałem się zaplanować co w moim mieście naszemu Casio pokazać. Musicie bowiem wiedzieć, że Stalowa Wola jest miastem tak nijakim, że aż wyjątkowym.

    Powstała w 1938 pośrodku niczego. I nie ma w tym określeniu przesady, bo osiedle robotnicze wybudowano w środku lasu i pól, pomiędzy miasteczkami Rozwadów i Nisko, w pobliżu wsi Pławo. Ludzie ściągnięci tu z całego kraju mieli pracować w nowowybudowanej w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego hucie, która wtedy nosiła nazwę Zakładów Południowych. Nazwę dla osiedla zaczerpnięto z wypowiedzi ministra spraw wojskowych, Tadeusza Kasprzyckiego, który o budowie Centralnego Okręgu Przemysłowego powiedział, że "jest to stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność". Po wojnie z osiedla pracowniczego powstało modelowe miasto robotnicze, które wraz z upadkiem poprzedniego ustroju podupada i wyludnia się do dziś. Ten krótki wstęp pomoże wam zrozumieć dlaczego nie ma tu co pokazywać - nie ma zabytków, nie ma centralnego rynku, a historia raczej to miasto oszczędzała, więc ciekawych miejsc raczej brak.

    Zanim jednak przeszliśmy do zwiedzania, zegarek spędził ze mną wigilię. Aby uniknąć sporu czy sernik ma być z rodzynkami czy bez, wybrałem opcję neutralną - sernik z brzoskwiniami.

    Zdjęcie

    Po wigilii pojawił sie problem. Najwyraźniej nierozsądnym było wynoszenie podczas przedświątecznych porządków śmieci w podkoszulku i klapkach podczas deszczu. Święta i parę dni później przeleżałem w łóżku, kaszląc jak stary gruźlik. Gdy doszedłem do siebie, pojechaliśmy na sylwestra do znajomych, gdzie... wybiłem sobie palca u stopy kopiąc w drapak dla kota. A, że moim głównym środkiem transportu jest zwykle rower, wycieczka z Kazikiem musiała znów być odłożona. W końcu jednak doszedłem do siebie i mogłem pokazać zegarkowi okolicę.

    Zacząłem od napisu, który wita wjeżdzających i żegna uciekających w przerażeniu ze Stalowej Woli.

    Zdjęcie

    Tak jak wspominałem Stalowa Wola to głównie huta, toteż zacząłem od niegdysiejszej bramy Huty Stalowa Wola, która dzisiaj oddziela tereny miasta od strefy przemysłowej.

    Zdjęcie

    Kawałek dalej znajduje się wybudowana w stylu art-deco dawna Dyrekcja Huty, dzisiaj filia Urzędu Miasta

    Zdjęcie

    W mądrych książkach jako zabytek art-deco pojawia się również budynek hotelu Hutnik, więc i to miejsce zaliczyliśmy:

    Zdjęcie

    Obecnie sama Huta Stalowa Wola zajmuje ułamek dawnej powierzchni (kiedyś była większa od miasta!), przestawiła się na produkcję wyłącznie wojskową, a jej biurowiec prezentuje się o wiele nowocześniej.

    Zdjęcie

    W Hucie produkowane są różnego rodzaju wozy bojowe. Nie mam o tym bladego pojęcia, więc nie będę się tu wymądrzał. Dla mnie to wszystko wygląda jak czołg, tylko czasem ma dłuższą lufę, a czasem koła zamiast gąsienic :P. Gdzieś te wynalazki trzeba testować, a robi się to między innymi na położonej w lesie pod Stalową Wolą Wrótniej Górze:

    Zdjęcie

    Góra ta ma trzy podjazdy o różnym nachyleniu, a najbardziej stromy wznosi się pod kątem 31 stopni. Kiedyś pełno było tu amatorów motocykli, którzy mierzyli się ze stokami tej góry, ale widać nie podobało się to wojskowym, bo góra została wybetonowana i poprzedzielana szlabanami. Mimo to miejsce warte odwiedzenia, bo często można tu zobaczyć wojskowe maszyny w akcji. Do góry prowadzi długa droga przez las pełna dziur i wybojów na której zarówno wojskowi, jak i co odważniejsi cywile mogą przetestować swój sprzęt. Czy legalnie, tego nie wiem, w końcu to środek lasu.

    Zostawiając tematy militarne za sobą, postanowiłem zaliczyć najważniejsze zabytki Stalowej Woli. Choć jest to określenie prawdziwe tylko połowicznie, bo Stalowa je sobie przywłaszczyła. Pierwszym takim miejscem jest kościół świętego Floriana:

    Zdjęcie

    Jeżeli kogoś razi stary drewniany kościółek pośrodku nowego miasta to ma rację. Kościółek ten został wybudowany w 1802 roku we wsi Stany, kilkanaście kilometrów na południowy zachód od Stalowej Woli. Gdy w 1941 roku tereny te niemieccy okupanci zaplanowali przeznaczyć na poligon, powstała inicjatywa przeniesienia kościoła do Stalowej Woli. Dzięki ogromnej pomocy i wspaniałomyślności niemieckich władz udało się to i 12 grudnia 1943 miało miejsce otwarcie kościoła w nowym miejscu. Oczywiście niemiecka pomoc nie była bezinteresowna i została wykorzystana do celów propagandowych, uargumentowana walką z komunizmem, a przy okazji była przykrywką dla rozstrzelania tego dnia w lesie dziesięciu ludzi.

    Drugim zabytkiem starszym od miasta jest klasztor kapucynów wybudowany w latach 1752-1754 w Rozwadowie. Gdy w 1973 roku Stalowa Wola pochłonęła Rozwadów, klasztor stał się jej częścią.

    Zdjęcie

    Trzeci zabytek to nasze muzeum, mieszczące się w wybudowanym w latach 1782-1786 pałacu Lubomirskich w Rozwadowie. Podobnie jak klasztor, stał się częścią Stalowej Woli w latach siedemdziesiątych.

    Zdjęcie

    Co jeszcze można powiedzieć o moim mieście? Jest na podkarpaciu, które uważane jest za bastion partii obecnie rządzącej. I fakt, można tu odczuć nastrój katolicko-patriotyczny. Mamy ogromny pomnik husarza-patrioty, który może się wam kojarzyć z tegorocznym plakatem Marszu Niepodległości na którym husarz mieczem rozbijał tęczową flagę. Będzie to słuszne skojarzenie, bo na plakacie była informacja, że marsz jest organizowany w hołdzie Andrzejowi Pityńskiemu, który był autorem stalowowolskiej rzeźby.

    Zdjęcie

    Mamy też ogromny mural papieża-Polaka:

    Zdjęcie

    Mamy pomnik papieża:

    Zdjęcie

    Mamy mural rotmistrza Pileckiego:

    Zdjęcie

    Mamy rondo imienia Lecha Kaczyńskiego, znajdujące się symbolicznie na ulicy Ofiar Katynia:

    Zdjęcie

    Mamy też taki obelisk:

    Zdjęcie

    Tymczasem mam wrażenie, że miasto zapomniało o swoim prawdziwym bohaterze, o którym częstsze wzmianki pojawiają się na Wykopie niż w lokalnych mediach. Stalowa Wola i okoliczne miasta oraz wsie przeszły przez drugą wojnę światową dużo łagodniej niż reszta kraju. Było to zasługą dwóch niepozornych ludzi - lokalnych lekarzy. Eugeniusz Łazowski ukończył studia w Warszawie, ale do Stalowej Woli ściągnęła go miłość. Tu, przy budowie Stalowej Woli pracował Ludwik Tołwiński, ojciec Marii, w której Łazowski zakochał się po uszy. Korzystając z faktu, że prowicja była podczas wojny spokojniejsza od stolicy, młodzi osiedlili się w Rozwadowie, gdzie Eugeniusz dostał pracę jako lekarz w przychodni PCK. Sciągnął tu swojego kolegę po fachu, Stanisława Matulewicza. Ten przez przypadek odkrył, że wstrzyknięcie zdrowej osobie niegroźnej bakterii Proteus OX19 daje w niemieckich testach na tyfus plamisty fałszywie dodatni wynik. Wiedząc, że Niemcy panicznie boją się epidemii tyfusu, Łazowski wykorzystał to wstrzykując ową baterię wielu osobom, których krew wysyłał do niemieckich laboratoriów. W efekcie jego działania cała okolica została uznana za objętą zarazą. Przerażony okupant zwiększył przydziały mydła, jedzenia, a także całkowicie zaprzestał wywózek ludności, a każdy Niemiec który mógł, czmychał z tego rejonu. Szacuje się, że działania tych dwóch młodych ludzi uratowały przed wywiezieniem i śmiercią od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Tym smutniejsze, że w miejscu, gdzie Łazowski mieszkał i pracował, nie uświadczymy dziś nawet symbolicznej tabliczki:

    Zdjęcie

    Możecie to porównać ze zdjęciem z epoki, wraz z bohaterem historii, panem Łazowskim.

    Zdjęcie

    Jedyne na co było stać miasto aby upamiętnić chyba jedynych lokalnych bohaterów rangi światowej, to skromny kamień z tablicą odsłonięty podczas niewielkiej uroczystości, rozreklamowanej tak bardzo, że nawet o niej nie wiedziałem :/

    Zdjęcie

    <chamska autoreklama>

    Zdenerwowany brakiem powszechnej świadomości mieszkańców o fałszywej epidemii tyfusu, postanowiłem zebrać całą dostępną w źródłach historycznych wiedzę i posiłkując się autobiografią Eugeniusza Łazowskiego, stworzyłem film opowiadający dokładnie historię tego bohaterskiego lekarza, od studiów w stolicy, po jego śmierć na emigracji, skupiając się jednak głównie na latach jego działalności w Stalowej Woli. Jeżeli ktoś chciałby poznać tą historię bliżej, proszę link -

    Link

    Tak, film ma ponad dwie godziny, ale z tego co wynika z komentarzy - naprawdę warto. Mi własnej pracy nie wypada oceniać, ale bardzo się starałem, aby film był wartościowy. Jeżeli jednak ktoś nie ma tyle czasu, to wersję skróconą może znaleźć tutaj:

    Link

    <koniec chamskiej autoreklamy>

    Po wszystkim wstąpiłem jeszcze na dworzec, niegdyś dużą stację węzłową, a dzisiaj głównie miejsce przesiadek studentów. Przy dworcu stoi parowóz Ty2-16 będący aktualnie atrakcją turystyczną usiłującą odwracać uwagę od zaniedbanego budynku dworca.

    Zdjęcie

    I to by było na tyle ze stalowowolskiej wycieczki. Z ogromną przyjemnością pokazałbym na przykład ulubioną knajpę z kraftowym piwem, ale mamy sytuację jaką mamy... Jako, że zegareczek i tak się u mnie dość nasiedział, to jeszcze dzisiaj rusza w dalszą podróż. Mam nadzieję, że dotrze cały i zdrowy. Kolejny przystanek - zagranica. @Dominik80 , zaopiekuj się nim :)

    #casiowpodrozy #zegarki #stalowawola
    pokaż całość

  •  

    Melduję, że nasz podróżnik właśnie dotarł do Stalowej Woli. Nie znam go jeszcze zbyt dobrze, więc zorganizowałem mały wieczorek zapoznawczy, ugościłem po swojemu - browarkiem. Nie wiedziałem co podpasuje, więc poleciałem w klasykę. Mam nadzieję, że przez te parę dni spędzonych razem się zakumplujemy, tym bardziej, że zaczynają się święta. Myślę, że w roli zbłąkanego wędrowca sprawdzi się jak znalazł. Nie wiem natomiast jak długo u mnie zabawi. W święta raczej go nie poślę dalej, potem weekend, a potem wyjeżdżam na parę dni. Mógłbym go wyprawić w podróż na własnym wyjeździe, ale chciałbym wcześniej pokazać mu parę miejsc w tej mojej dziurze, więc różnie może być. Jak się uda, wyślę go lada dzień, jak nie - to zaraz po Nowym Roku. Kolejny przystanek - @Dominik80 (odblokuj PW, bo nie miałem jak napisać :/ )

    Dla świętego spokoju zaraportuję też stan zegarka. Nie wiem w jakim stanie dotarł do @KarmelowyJeremiasz ale ma sporo mikroskopijnych rys na szkle, kilka głębszych, koperta jest miejscami ryśnięta, podobnie bransoleta. Większość z tego jednak widać nawet na pierwszych zdjęciach na tagu, więc wnioskuję, że Kazik jakichś większych przygód nie miał. Za to póki co został w innej strefie czasowej, ale może uda mi się to poprawić :)

    Ze Szczecina do mnie jest 736km drogą, więc jeżeli przyjmiemy taką wartość to razem nasz podróżnik ma już 8540km na koncie.

    #zegarki #casiowpodrozy
    pokaż całość

    źródło: IMG_20201223_202951.jpg

  •  

    Dzień dobry zegarkowe Mirki i Mirabelki.
    Dziś mija dokładnie rok od momentu, gdy po konsultacjach tutaj zamówiłem mój pierwszy zegarek. Szybko okazało się, że jeden to za mało :P Z okazji rocznicy postanowiłem pochwalić się moją bardzo skromną wciąż kolekcją. W kolejności chronologicznej:

    1. Łucz

    Wprowadzając się do mieszkania po dziadku znalazłem w nim jakiegoś starego Łucza. Wyglądał dziwnie, był mało estetyczny i dość zniszczony. Nie działał. Przypomniał mi za to, że kiedyś, w gimnazjum, nosiłem zegarek na ręce (Sharp, cała tarcza w lumie, jakieś 40zł, wiele bym dał, żeby teraz taki znaleźć). Zegarki wydawały mi się jednak przeżytkiem więc zwróciłem się w stronę elektroniki. Najpierw smartband - skończyło się odparzeniami od gumy. Potem hybrydowy smartwatch MyKronoz ZeTime na bransolecie. Zrywał połączenie, a po pół roku przestał działać. Zwróciłem. Stwierdziłem, że jednak zwykły zegarek nie będzie mnie kosztował tyle nerwów. Zacząłem robić research. Znalazłem zegarek, który mi się bardzo podobał. Niestety Breitling Navitimer przekraczał budżet kilkunastokrotnie. I wtedy na wykopie zobaczyłem Seiko.

    2. Seiko Flightmaster SNA411

    Zegarek w którym zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Wydatek ponad tysiąca wydawał mi się sporą przesadą i szukałem tu, na Mirko, tańszej alternatywy. Zastanawiałem się nad Casio Edifice 527D, ale złożyło się tak, że @pug_in_stug przekonał mnie jednym zdjęciem, że jednak Seiko lepsze. Bransoleta rysowała się niemożebnie, więc parę tygodni po zakupie zegarek wleciał na oliwkowe NATO i tak już został do dziś.

    3. Doxa (1953r.)

    Moi rodzice dowiedzieli się o moim nowym hobby, gdy udało mi się w mieszkaniu po dziadku wygrzebać starego fioletowego Łucza. Wtedy ojciec wyciągnął z szafki tą Doxę i stwierdził, że jak chcę to mogę ją sobie wziąć. Według numeru seryjnego została wyprodukowana w 1953r., a tak się składa, że mój dziadek w tym roku brał ślub. Całkiem więc możliwe, że to jego ślubny prezent. Niestety, renowacja tego zegarka póki co zdecydowanie przekracza mój budżet. Dostał więc skórzany pasek za 10zł i czeka na lepsze czasy.

    4. Casio G-Shock AW-591-2AER

    Pracuję za biurkiem, ale w firmie zajmującej się obróbką skrawaniem metali. Często bywam na hali, gdzie łatwo zegarek o coś obić czy zarysować. Nic więc dziwnego, że zacząłem zerkać w stronę G-Shocków. Zegarki te w moim mniemaniu są ponadprzeciętnie szpetne i obrzydliwie wielkie. Tym większe moje zaskoczenie było, gdy w galerii handlowej zauważyłem G-Shocka wielkości normalnego zegarka nie przewidzianego dla dzieci, a w dodatku całkiem znośnie wyglądającego. Sklepowa cena 600zł była nie do przyjęcia, ale gdy okazało się, że jest do dorwania w necie poniżej 300zł, decyzja była prosta.

    5. Timex TW2R64900

    Miałem zegarek na co dzień, miałem do pracy. Docelowo Doxa miała być do garnituru, ale musiała poczekać na odnowienie. Potrzebowałem więc taniego garniturowca. Wybór padł na Lorusa RH913KX9. Okazało się jednak, że ma on indeksy nadrukowane na szkiełku zamiast na tarczy, czego nie było widać na zdjęciach. Został więc zwrócony, a jego miejsce zajął kosztujący ~200zł Timex. Prezentuje się spoko, został założony zaledwie kilka razy, więc dobrze, że nie wziąłem nic droższego.

    6 i 7. Delbana i Poljot

    W miarę jak moje nowe hobby zaczęło być znane w rodzinie, zacząłem być obdarowywany zegarkami. Co komu leżało w szufladzie - trafiało do mnie, bo a nuż się spodoba (albo będzie coś warte). Z zalewu starego śmiecia wyłuskałem te dwa zegarki. Oba należały do mojego dziadka, tym razem ze strony mamy. Zaliczyły wizytę u zegarmistrza i chodzą. Poljot trzyma czas całkiem dobrze, ale Delbana zdecydowanie oprócz odnowienia wymaga regulacji. Śpieszy około 15 minut tygodniowo. Wydaje mi się, że to za dużo. Poljot źle nie wygląda i pewnie w najbliższym czasie trafi na pasek. Miał już dawno, ale się przyplątała jakaś epidemia i jakoś czasu nie było.

    8. Timex Expedition TW4B01800

    Prezent urodzinowy od małżonki i znajomych. Tani, użyteczny, dość solidny, a Indiglo to super sprawa. Mniej roboczy od G-Shocka, a trochę mniej szkoda go zarysować niż Flightmastera. Taki zegarek do robienia grilla w sam raz. Za to przeraźliwie głośno cyka i nie może w nocy leżeć ze mną luzem w pokoju, bo nie mogę spać.

    9. Citizen Blue Angels World Chronograph AT8020-54L

    Najdroższy i najświeższy mój zakup. Nie wiem czy to sprawa epidemii, czy nie, ale jego cena spadła prawie tysiąc złotych. Zakup zegarka za ponad pół wypłaty nie wydawał się zbyt rozsądny, ale wymiana wiadomości z @AllieCaulfield sprawiła, że postanowiłem zaryzykować. I nie żałuję. Zalet ma bardzo wiele, wad kilka. Najbardziej irytującą jest mająca ostre krawędzie bransoleta. Nie na tyle, żeby się skaleczyć, ale dość aby zadrapać skórę albo zahaczyć o luźną kieszeń i rozedrzeć materiał spodni. A i koronka do suwaka logarytmicznego jest praktycznie nieużywalna, gdy zegarek jest na ręce. Mimo to, bardzo się cieszę, że mam zegarek tak podobny, a tak różny od Flightmastera. (Chciałem napisać wpis na Mirko z porównaniem tych dwóch zegarków, ale wyszło mi kilka stron A4... dajcie znać czy ktoś by to przeczytał :P)

    I to tyle. Czy to koniec moich zegarkowych zakupów? Cóż... Moja żona ma nadzieję, że tak. Ja mam na oku jeszcze kilka ciekawych czasomierzy (jakiś jednowskazówkowiec, jakiś Orient), ale można powiedzieć, że jestem zadowolony z tego co mam. I chyba jakiś czas tak zostanie. Z drugiej strony na początku też planowałem kupić tylko Seiko...

    #zegarki #zegarek #seiko #casio #gshock #timex #citizen #chwalesie
    pokaż całość

    źródło: 20200714_164837.jpg

  •  

    Nie wiem, czyja teraz kolej na #kontrolanadgarstkow ale wbiję się bezczelnie bez kolejki. Bransoleta w nowym zakupie skrócona, zaczynam nosić. Dobrze trafiłem z rozmiarem, to już dla mnie górna granica. Na zdjęciach wygląda na za duży, ale na żywo jest jeszcze ok. Co u was na rękach?

    #zegarki #zegarkiboners

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rSaved7925209287810250103.0

  •  

    Kurczę... Kryzys, bida i niestabilne czasy, ale nie mogłem się powstrzymać. W poniedziałek skracam bransoletę i wrzucę jakieś swoje spostrzeżenia w porównianiu z Seiko Flightmasterem. Teraz mogę powiedzieć tylko, że jest piękny. Wprawdzie #seiko lepsze, ale jakby skłaniam się ku #teamcitizen

    #zegarki #zegarkiboners

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rSaved4455038595233688392.0

  •  

    Mirki i Mirabelki, potrzebuję pomocy. Nie wiem tylko czy szukam głosu rozsądku, który mnie przekona, czy kogoś, od kogo usłyszę, że dobrze robię :P

    Sprawa wygląda tak, że znalazłem świetnego kolegę dla mojego Flightmastera - Citizena AT8020-54L. Jak szukałem zegarka jakiś czas temu kosztował grubo ponad dwa tysiące i przekraczał mój budżet ponad dwukrotnie, więc nawet nie brałem go pod uwagę. Teraz widzę, że w polskich sklepach idzie go dorwać poniżej półtoraka. A to już znacząca różnica.

    Pierwsze moje pytanie jest takie - czy ktoś z wykopków miał ten zegarek w ręce? Wart jest swojej ceny? Jaka jest w ogóle żywotność Eco-Drive? Zakładam, że dłuższa niż zwykłej baterii, ale czy są jakieś informacje jak ten zegarek będzie się zachowywał za, nie wiem, dwadzieścia, trzydzieści lat? Zegarki mechaniczne mogę działać i sto lat dobrze serwisowane, jak jest z kwarcami?

    Drugie pytanie jest trudniejsze. Mamy epidemię, spory kryzys na horyzoncie. Sporo rzeczy tanieje i łatwo upolować okazję. Sęk w tym, że ten zegarek, nawet w obecnej cenie to pół mojej wypłaty (Smutne, ale prawdziwe). Haczyk jest taki, że zakup byłby finansowany z pieniędzy, które zarobiłem na YouTube, a które są wydzielone z małżeńskiego budżetu. Żona zapytana o zakup powiedziała "Rób co chcesz". Nie pomogło mi to wcale w podjęciu decyzji :P.

    No i jestem rozdarty. Mam fundusze z przeznaczeniem na swoje zachcianki. Jest okazja kupić sobie coś fajnego. Mało tego, być może po kryzysie ceny pójdą w górę i w razie potrzeby mógłbym go sprzedać jeśli nie z zyskiem to z niewielką stratą. Pewności jednak takiej nie mam, a rozsądek nakazuje w obecnej sytuacji oszczędzać każdy grosz.

    Znajdzie się tu ktoś mądry, żeby doradzić mi co mam robić?

    #zegarki #citizen
    pokaż całość

    źródło: pol_pl_ZEGAREK-MESKI-CITIZEN-PROMASTER-Blue-Angels-AT8020-54L-8969_1.jpg

    +: L........z, AllieCaulfield +2 innych
    •  

      @AllieCaulfield: Jeżeli kupię to na pewno się pochwalę.

      Powiedz mi jeszcze jedno. Czy ten zegarek jest wciąż produkowany? Mam wrażenie, że liczba sklepów mających go w ofercie tylko spada. Czy to oznacza, że muszę się spieszyć?

      +: fi9o
    •  

      @Kompulik: nie, ten model nie jest limitowany (Citizen wypuścił kilka limitowanych serii z podobnym modułem w ilości 2500 sztuk). Z wiedzy jaką posiadam to ten nie jest limitowany. Nie widzie, żeby było go jakoś mniej na świecie. Raczej jego cena spada. Kiedyś widziałem je po około 500$ dzisiaj to już lekko ponad 300$
      Nie sądzę żebyś musiał się spieszyć z zakupem.

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Tak właśnie wygląda Święty Graal, szczepionka na koronawirusa, klucz do bram niebios oraz najrzadszy i najpotężniejszy artefakt na ziemi.

    #ciekawostki #winrar #heheszki #komputery #windows

    źródło: 20200421_195619.jpg

  •  

    Moje nowe hobby zegarkowe może nie jest specjalnie w rodzinie rozumiane, ale spotyka się z zainteresowaniem. Gdy babcia od strony mamy dowiedziała się, że od ojca dostałem Doxę po dziadku postanowiła mi oddać zegarki po swoim zmarłym mężu. Dostałem dwa kwarce i dwa mechaniki. O ile podejrzewam, że kwarce nie przestawiają wielkiej wartości (choć chciałbym się mylić :p), to już Delbana i Poljot wydają mi się czymś ciekawszym. Jest mi w stanie ktoś powiedzieć jaki to model albo orientacyjny rocznik? Niestety oba zegarki nie działają, mam nadzieję, że to nic poważnego. Nie planuję sprzedawać pamiątek, ale jakby mi powiedział ile takie zegarki są warte to by było miło :)

    #zegarki
    pokaż całość

    źródło: 20200105_153438.jpg

    +: T.........g, Blendi +2 innych
  •  

    Zegarkowe Mirki i Mirabelki, sprawa jest. Jako, że zawiodłem się swoim wyborem i zegarek spakowany czeka właśnie na kuriera, przyszedł czas na znalezienie czegoś lepszego.

    W mojej skromnej kolekcji brakuje mi zegarka pasującego do eleganckiego stroju. Flightmaster średnio się nadaje do garnituru, G-Shock to już w ogóle. Mam 60-letnią Doxę po dziadku i docelowo to ona będzie na takie okazje, ale musi poczekać na odnowienie. Skoro jednak będę miał taki zegarek to na teraz nie chcę wydawać majątku. I tu przechodzimy do moich wymagań:

    1. Zegarek ma być tani. Wiem, że to kwestia względna, powiedzmy zatem, że górny pułap to 200-250zł. Mogę go delikatnie nagiąć, ale wolałbym nie.
    2. Biała tarcza.
    3. Cyfry arabskie (najlepiej) lub brak cyfr. Zdecydowanie nie rzymskie.
    4. Datownik obowiązkowy.
    5. Rozmiar - sam nie wiem jaki. Nie znam się na tym, wydaje mi się, że do garnituru to raczej jakiś mniejszy. Lorus na zdjęciu ma 40mm i 10mm grubości. Chyba jest ciut za duży.
    6. Czarny pasek. Mogę rozważyć też inne kolory, albo pasek dokupić, ale jeśli domyślnie będzie taki jak chcę, to oszczędzi mi to nieco zachodu.
    7. Marka. Wziąłem Lorusa, bo wydawał mi się mniej oczywisty niż Casio. Zakup okazał się średnio trafiony i powiedzmy, że się troszeczkę zraziłem. Będę więc w tej kwestii otwarty na propozycje.
    8. Dostępny w polskim sklepie.

    Podsumowując, potrzebuje coś podobnego jak na zdjęciu, tylko z indeksami na tarczy, a nie na szkle i chyba trochę mniejszego. Co proponujecie?

    Wołam @AllieCaulfield @kabzior @whst @Blendi - doradzaliście zwrot, to teraz doradźcie zegarek, który mi podpasuje :)

    #zegarki
    pokaż całość

    źródło: oczekiwania.PNG

  •  

    Mam już Flightmastera na co dzień i G-Shocka do pracy. Przed świętami przyszedł czas na poszerzenie zbioru o coś nieco bardziej eleganckiego. Docelowo w takich sytuacjach na łapkę będzie trafiać Doxa po dziadku, ale jej odnowienie musi poczekać na grubszy portfel. Póki co więc postanowiłem kupić coś na teraz. Wymagania były trzy - ma mi się podobać, ma być tani i nie ma być to Casio. Wybór padł na Lorusa RH913KX9 za 167zł. Przyszedł dzisiaj i... mam mieszane uczucia.

    Zaskoczyły mnie cyfry nadrukowane nie na tarczy, a na szkiełku. Nigdzie nie wyczytałem o tym informacji, a trzeba sokolego oka, żeby wypatrzyć ten fakt na zdjęciach albo renderach w sklepie. Może się podobać, ale nie musi. Gorzej, że najwyraźniej proste wstawienie szkiełka przerosło montażystów i jak widać - w moim egzemplarzu jest ono lekko skręcone. Podejrzewam, że każdy zegarmistrz mi to może poprawić raz-dwa, ale no cóż... Zastanawia mnie też dostępność zapasowych szkieł. W internetach widziałem ich zatrzęsienie, ale oczywiście bez nadrukowanych cyfr. Domyślam się, że o zegarek o takiej wartości się nie walczy za wszelką cenę tylko kupuje nowy, ale ten fakt średnio mi się podoba.

    Żeby nie było, że tylko narzekam. Zegarek jest estetyczny i za tą cenę całkiem w porządku. Tym bardziej, że koszulę ubieram ze trzy razy do roku, a garnitur prawie nigdy. Jako taki sporadyczny dodatek sprawi się bardzo dobrze. Ogólnie z zakupu jestem całkiem zadowolony. A na przyszłość mam naukę, żeby wnikliwszym okiem oglądać zdjęcia :)

    #zegarki #lorus
    pokaż całość

    źródło: 20191210_155502.jpg

  •  

    Hej wszyscy będący na Warszawskim Festiwalu Piwa. Dajcie znać co tam na łapkach! Może jakieś wspólne piwerko?

    #warszawskifestiwalpiwa #zegarki #kontrolanadgarstkow

    źródło: 20191024_220231.jpg

  •  

    Pokazywać co tam dzisiaj na łapkach! U mnie w końcu Flightmaster wleciał na nato :)

    #zegarki #seiko #zegarkiboners

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rSaved7762382963222781358.0

  •  

    Czy jest mi w stanie ktoś powiedzieć co to jest za zegarek i czy jest coś warty? Szukałem po necie, ale znajduję tylko podobne, a identycznego żadnego. Dostałem go właśnie od ojca. Ani myślę go sprzedawać, ale z czystej ciekawości zastanawiam się czy oprócz wartości sentymentalnej ma również jakąś materialną. Wiem o nim tyle, że jest stary, sprawny i miał wymienianą koronkę.

    Ile może kosztować odnowienie takiego zegarka i czy trzeba jakiegoś porządnego speca do tego czy każdy zegarmistrz to ogarnie. Ktoś w #stalowawola i okolicy?

    #zegarki #pytaniedoeksperta #doxa
    pokaż całość

    źródło: rSaved7121727129166616940.0

  •  

    Mirki i Mirabelki znające się na zegarkach, mam do was sprawę. Niedawno zakupiłem swój pierwszy zegarek - Seiko SNA411. Oswoiłem się już nieco z jego posiadaniem, ale jako laik w tej kwestii mam do was kilka pytań. Kolejne kilka do osób posiadających taki sam jak ja lub podobny.

    Pierwsza kwestia - koronka i przyciski. Mój czasomierz ma je zakręcane i rozumiem, że te 200m wodoszczelności uzyskuje po ich zakręceniu (zakładam, że oprócz ochrony przed uszkodzeniem/przypadkowym użyciem się w ten sposób uszczelnia, ale jeśli jestem w błędzie to mnie z niego wyprowadźcie).

    Moje pierwsze pytanie jest takie - jaka jest "domyślna pozycja" tego zabezpieczenia? Czy powinny być odkręcone i, na przykład, idąc na basen powinienem je zakręcić? Czy może na odwrót - domyślnie powinny być zakręcone i odkręca się je jeśli chce się użyć stopera lub przestawić zegarek? Czy przy odkręconych przyciskach/koronce zegarek ma jakąkolwiek wodoszczelność?

    Druga rzecz która mnie gnębi to jak mocno należy zakręcać przyciski i koronkę? Domyślam się, że nie należy do tego używać żadnych narzędzi, ale czy wystarczy dokręcić opuszkami palców do pierwszego oporu, czy próbować zaczepić paznokciami i dokręcić ile wlezie?

    Pozostałe pytania dotyczą tego konkretnego modelu, a może nawet i egzemplarza, który posiadam, więc miło jeśli właściciele Flightmastera mi odpowiedzą :) (Pozwolę sobie zawołać @pug_in_stug ) Być może jestem po prostu przewrażliwiony, bo próbuję z elementu ozdobnego zrobić użytkowy i czepiam się na siłę, ale jeśli tak po prostu w tych zegarkach jest to chciałbym to wiedzieć :)

    Pierwsza sprawa to wewnętrzna skala. Jest ona minimalnie skręcona względem reszty zegarka. Próbowałem to jak najlepiej złapać na zdjęciu, ale jest to dość trudne. Po ustawieniu bezela tak aby zgrywał się z bransoletą widać to jednak dość wyraźnie, zwłaszcza na dole zegarka. Problem zniknie bo zmianie bransolety na pasek, ale do tej pory będzie mnie denerwował. Te zegarki tak mają? Wiadomo, że wszystko ma jakąś tolerancję spasowania, więc może ten drobiazg mieści się w normie. Nie wiem, dlatego pytam.

    Druga sprawa to suwak logarytmiczny. Nie miejsce to ani czas na opisywanie jego działania, ale w skrócie działa to tak, że równo z 10 na wewnętrznej skali ustawiamy pierwszy czynnik mnożenia na bezelu. Na wewnętrznej skali szukamy drugiego czynnika, a bezel pokazuje wynik. W komentarzu wrzucę zdjęcie z przykładem. Jako pierwszy czynnik ustawiam 65. 65 x 20 daje 1300 więc 20 powinna się zgrywać z trzynastką na bezelu, tylko że... no nie do końca. Podobnie jak w poprzedniej sprawie jest to drobiazg. Ale irytujący drobiazg. Suwak logarytmiczny to nie kalkulator, ale zakładałem, że ewentualny błąd obliczeń będzie wynikał z dokładności odczytu, a nie precyzji wykonania suwaka.

    Koledzy i koleżanki, rozwiejcie proszę moje wątpliwości :)

    #zegarki #pytaniedoeksperta #seiko
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1.jpg

    •  

      @Pumpkinn: Z tego co czytałem, to nie jest już produkowany i nic nie wiem aby miał być. Ja natomiast zakupiłem za poradą jednego z Mireczków na zegarki-jaworowski.pl. Skąd oni te zegarki biorą, nie wiem, ale wciąż mają na stanie. Owszem, po opłaceniu musiałem czekać aż skądś tam ściągną i sumarycznie czekałem chyba dwa i pół tygodnia od zamówienia, ale mam. I to w niezłej cenie z tego co patrzyłem, bo 1167zł dałem. Jak pytałem ich na początku lipca to mi odpisali, że spoko luz, mają dostęp do sporej liczby tych zegarków. Skoro jednak nie są produkowane to prędzej czy później się nówki skończą. Możesz do nich napisać, nie robili mi problemów z rezerwacją zegarka tydzień czy dwa, gorzej jeśli środki na zakup będziesz miał na przykład za rok. :P pokaż całość

    •  

      @Pumpkinn: Potwierdzam, że jest malutki.
      @Kompulik: Spojrzałem przez CIebie na swojego i teraz sam nie wiem czy jest lekko skrzywiony cyz nie. Moim zdaniem to jakieś milimetry tam są jak coś ;)
      One co jakiś czas są rzucane. Ja swojego kupiłem z Massdropa. Z cłem niestety ale i tak wyszło 1100 więc ciut taniej.

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    Wieczorna kontrola zegarków. Pokażcie swoje świecidełka. Na zdjęciu Seiko Flightmaster SNA411

    #zegarki #zegarkiboners

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rSaved4687457436945661367.0

    +: Omar_Ar-Czowy, d.....e +6 innych
  •  

    W związku z nowym zakupem zarządzam poranną kontrolę nadgarstków :)

    #zegarki #zegarkiboners

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rSaved8431070928589974477.0

  •  

    Patrzajcie Mireczki co właśnie do mnie przyszło paczuszką. Pachnie nowością :) Zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Myślę, że na pierwszy prawdziwy zegarek się nada :)

    #zegarki #zegarkiboners #seiko

    źródło: 20190724_175717.jpg

  •  

    Mirki i Mirabelki, pomóżcie mi wybrać.

    Tl;dr
    Casio Edifice 527D czy Seiko SNA411?

    Do tej pory nosiłem smartwatcha, wprawdzie z fizycznymi wskazówkami, ale to jednak elektronika. No i mam dość. Stwierdziłem, że jednak normalny zegarek będzie dla mnie lepszy, a choć nie poda mi prognozy pogody to posłuży dłużej i nerwów szarpał nie będzie. Będzie to mój pierwszy zakup, więc zrobiłem rozeznanie, zorientowałem się jaki typ zegarka mi się podoba, no i w końcu wybrałem dwa modele które mi bardzo przypadły do gustu - Casio Edifice 527D i Seiko SNA411.

    Oba są w zasięgu mojego portfela, a Seiko podoba mi się nieco bardziej. Tylko, że "nieco bardziej" to trochę mało, żeby dorzucić tysiąc złotych. Czy faktycznie między tymi zegarkami jest duża różnica w jakości? Jeśli chodzi o czytelność, to chyba będzie podobnie w obu przypadkach. Różnica w wodoszczelności 100m, oba kwarce, oba mają szkiełka mineralne, funkcje podobne. Czemu Seiko jest tyle droższy? Kwestia marki czy czegoś innego?

    Seiko jest mniejszy o 3 mm, jak się to ma do bardziej "napaćkanej" tarczy? Wszystko widać, czy trzeba nosić ze sobą lupę? Do tej pory nosiłem MyKronoz ZeTime Elite. Miał 44mm i był na styk na moją rękę. Casio ma 45, ten milimetr więcej chyba nie zrobi różnicy, prawda? Może miał ktoś z was oba w ręce i jest w stanie się podzielić wrażeniami? Ewentualnie możecie polecić jakieś inne modele podobne do wybranych przeze mnie, tak powiedzmy do tysiąca złotych?

    #zegarki #casio #seiko
    pokaż całość

    źródło: CasioSeiko.PNG

  •  

    Ostatni film z serii Z ArPiwum X zrobił furorę na moim kanale (ponad 50k wyświetleń i 1,6k łąpek w górę przy 2k subów). Bardzo mnie cieszy, że moja opowieść o tragedii Igora Diatłowa i jego przyjaciół się wam spodobała. Ta historia jest bardzo popularna i często z okazji jakiejś rocznicy lub innej okazji media chętnie podejmują ten temat. Stąd też o Przełęczy Diatłowa słyszał chyba każdy.

    Tymczasem okazuje się, że na własnym podwórku mamy swoją, owianą tajemnicą przełęcz. Lodową Przełęcz. Niemal sto lat temu wydarzyła się na niej dziwna, niewytłumaczalna tragedia. Czwórka ludzi szła górskim szlakiem. Pogoda była fatalna - padało, wiał silny wiatr, a mimo sierpnia, temperatura ledwie przekraczała zero. Nagle, pokonawszy najtrudniejszy fragment szlaku, Lodową Przełęcz, trzy osoby zaczęły skarżyć się na dziwne dolegliwości. Błyskawicznie osłabli, nie mogli iść dalej, stracili kontakt z otoczeniem. Zmarli w ciągu kilkunastu minut z niewiadomego powodu. Kobieta która z nimi przebywała, przetrwała bez najmniejszego uszczerbku na zdrowiu. Nie wezwała jednak pomocy, ani nie podążyła dalej szlakiem, a pozostała przy ciałach przez prawie dwie doby. Dopiero po takim czasie zeszła w dolinę, gdzie zresztą zachowywała się dziwnie. Śledztwo było trudne. Z jednej strony władze naciskały na szybkie rozwiązanie sprawy, sekcja zwłok nie dała jasnej odpowiedzi, a wtrącająca się we wszystko prasa podnosiła oskarżenia, że wszyscy trzej zostali otruci przez niepozorną kobietę. Oficjalne śledztwo nie wykazało nic podejrzanego, a sprawę uznano za wypadek. Okazuje się, że to wcale nie jest takie pewne. Pozwólcie, że przedstawię wam ponurą historię rodziny Kaszniców i ich przewodnika – Ryszarda Wasserbergera.

    Link

    Jeżeli ktoś z was uzna, że film warto dodać jako znalezisko, to proszę śmiało. Reklamowanie własnych treści jest w wykopalisku raczej traktowane jako spam, więc tego nie zrobię, ale jeżeli ktoś z was to zrobi to będę kryty (i wdzięczny) :>

    #youtube #qualitycontent #tworczoscwlasna #ciekawostki #kryminalistyka #kryminalnesprawy #tatry
    pokaż całość

  •  

    Mirki, czy może mi ktoś powiedzieć jakie właściwie dane trzyma apka wykopu? Zajmuje od cholery przestrzeni, na kartę przenieść się nie da, a telefon mi płacze, że miejsca mało. Nic dziwnego skoro apka się rozrosła do 3,5 giga :/ Jak usunę to coś przepadnie?

    #android #wykop

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1555588994945.jpg

    +: Freakz
  •  

    Mirabelki i Mirki, po nadspodziewanie ciepłym przyjęciu poprzedniego mojego filmu, popełniłem kolejny. Jako, że mamy dzisiaj dokładnie sześćdziesiątą rocznicę tych wydarzeń, na tapet trafiła tragedia na Przełęczy Diatłowa

    Sześćdziesiąt lat temu, na przełomie stycznia i lutego, gdzieś na Uralu zaginęła dziewięcioosobowa grupa turystów. Poszukiwania z początku leniwe, szybko nabrały tempa, gdy sprawą zainteresowały się sowieckie władze. Pod koniec lutego pierwsi członkowie wyprawy zostali znalezieni – martwi. Wszystko wskazywało, że z jakiegoś powodu byli zmuszeni opuścić namiot wycinając się z niego, a pozbawieni schronienia zamarzli na śmierć. Gdy na wiosnę odkryto pozostałe ciała, to co odkryli śledczy zdumiało ich. Ciała nosiły ślady ciężkich urazów, przywodzących na myśl obrażenia ofiar wypadków samochodowych. Dodatkowo ubrania na ciałach wykazywały wysoką promieniotwórczość. Gdy to odkryto, sprawa została natychmiast zamknięta. Mimo upływu sześćdziesięciu lat, wydarzenia na zboczach Chołatczachl wciąż pozostają niewyjaśnioną tajemnicą. Wyniki oficjalnego śledztwa są niewystarczające, a efekty śledztw dziennikarzy niepewne. Czy dziś, mimo setek teorii jesteśmy w stanie dociec, co tak naprawdę wydarzyło się w okolicy przełęczy, którą później nazwano Przełęczą Diatłowa? Na to pytanie spróbuję odpowiedzieć w tym, zdecydowanie zbyt długim (i jednocześnie zbyt krótkim), filmie.

    Link

    Jeżeli ktoś z was uzna, że film warto dodać jako znalezisko, to proszę śmiało. Reklamowanie własnych treści jest w wykopalisku raczej traktowane jako spam, więc tego nie zrobię, ale jeżeli ktoś z was to zrobi to będę kryty (i wdzięczny) :>

    #youtube #qualitycontent #tworczoscwlasna #ciekawostki #kryminalistyka #kryminalnesprawy #przeleczdiatlowa
    pokaż całość

  •  

    Hej Mirabelki i Mirki. Po kilku latach tworzenia filmów z gier dla garstki widzów i vlogów bez ładu, składu, i scenariusza, popełniłem taki film:

    Zaginięcie Lisanne Froon i Kris Kremers
    https://www.youtube.com/watch?v=F439YYteu_k

    Historia na wykopie znana, zresztą na Mirko pierwszy raz o niej przeczytałem z dwa lata temu. Zaintrygowała mnie na tyle, że od tamtej pory zbierałem informacje, badałem źródła i analizowałem wszystko, co znalazłem. Kilka miesięcy temu zacząłem przekuwać to w krótki, "mroczny" film na Halloween dla mojej skromnej grupy widzów. Już po paru tygodniach okazało się, że tekst ma 21 stron a4, a liczba obrazów idzie w dziesiątki, jeśli nie setki. Koniec końców film ma prawie godzinę i 20 minut. Moje jebane Opus Magnum.

    Przed publikacją podesłałem film kilku osobom. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że to pierwszy mój naprawdę ciekawy film, i że obejrzeli w całości, mimo że niektóre moje kilkuminutowe są dla nich nie do przebrnięcia. Ba! Jednemu nawet się wymsknęło, że ogrom pracy i jakość skończonego dzieła kwalifikuje to do wykopowego tagu #gruparatowaniapoziomu. I że to chyba pierwszy mój film, który naprawdę warto podać dalej. No to podaję - oglądajcie. Źródła i informacje w opisie.

    Nic nie stoi na przeszkodzie, abyście zapoznali się z resztą kanału, jednakże skoro przez 7 lat zgromadziłem zaledwie 2k subów to albo tworzę niszowy, albo nijaki content, mam nadzieję że ten film przełamię tę passę.

    Pochwały mile widziane, konstruktywna krytyka również, ale pamiętajcie, że jestem amatorem, generalnie nie mam wielkiego pojęcia o kręceniu i montażu :P

    #youtube #qualitycontent #tworczoscwlasna #ciekawostki #kryminalistyka #kryminalnesprawy #panama
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Kompulik

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)