Slabi chca rozumiec, silni chca zdobywac

  •  

    Twarz PiSo komuszej nomenklatury uwlaszczajacej się na majątku 3RP #bekazpisu #bekazprawakow

    źródło: 1558375289783.jpg

  •  

    Jest to jedna z tych historii, przy których człowiek łapie się za głowę, jakie to żydostwo jest pazerne xD
    Dobry wstęp? To czytaj dalej.
    Zły? czarnolisto -> #spiskowatruskawka #teoriespiskowe
    a do tego #japonia #usa #izrael #cwaniactwo

    Na początku 2007 roku, amerykański wiceprezydent Dick Cheney udał się z nieoczekiwaną wizytą do Tokio. Mimo, że ranga amerykańskiego gościa była bardzo wysoka, nie zwołano konferencji prasowej, nie wymieniono tradycyjnych uścisków rąk przed kamerami, nie wysłano żadnych informacji do prasy, nie zrobiono nawet spotkania pracowników amerykańskiej ambasady ze swoim możnym zwierzchnikiem.

    Celem tej wizyty było stworzenie czterostronnego porozumienia w regionie Azji i Pacyfiku. Kraje wchodzące w skład tego porozumienia to USA, Japonia, Australia i Indie a jego ostrze wymierzone było w Chiny i ich sojuszników: Rosję i Koreę Północną. Z japońskiego punktu widzenia porozumienie jakie zamierzała podpisać Japonia było niesymetryczne. Wśród czterech krajów wchodzących w jego skład tylko USA było mocarstwem nuklearnym. Z kolei wszyscy przeciwnicy takiego porozumienia posiadali własną broń atomową. Zbudowanie czterostronnego sojuszu nie było zadaniem łatwym i to wcale nie Japonia była najsłabszym ogniwem tego pomysłu a Indie. Wiceprezydent Cheney jednak dobrze wiedział, że niezwykle silny wpływ na dynamicznie rozwijające się Indie ma Japonia i jest ona w stanie przekonać najludniejszy kraj świata, aby przystąpił do paktu. Jednak aby Japonia – sama niechętna takiemu paktowi – wykonała pokładane w niej nadzieje, musiała dostać długo oczekiwaną marchewkę a tą marchewką miała być jej własna broń nuklearna.

    Ówczesny japoński premier – Shinzo Abe – widział swój kraj znów jako światowe mocarstwo, mające w swoim arsenale broń nuklearną. Orędownikiem silnej Japonii był dziadek premiera, który sam był także premierem Kraju Kwitnącej Wiśni zaraz po II WŚ. Ojciec premiera Abe – w czasach kiedy był ministrem spraw zagranicznych, aby zdobyć alternatywne do amerykańskiego źródło materiałów radioaktywnych zwrócił się po pomoc do ZSRR. Tą samą linię polityczną kontynuował Shinzo Abe, który postanowił postawić Amerykanów w sytuacji bez wyjścia i w przypadku jeśli nie zgodziliby się na japońską broń jądrową, premier zamierzał o taką pomoc poprosić Rosję. Nawet gdyby Japonia bez niczyjej pomocy postanowiła zbudować bombę atomową, materiał użyty do jej wykonania po zbadaniu znajdujących się w nim zanieczyszczeń, wskazałby źródło swego pochodzenia. Ani Chińczycy ani Rosjanie nie byli w stanie wyprodukować absolutnie czystego plutonu. Taki pluton jednak produkowali Amerykanie. Stworzenie broni z czystego plutonu zatarłoby kompletnie ślady jego pochodzenia i taki właśnie pluton postanowił zdobyć premier Abe.

    Ością niezgody dla amerykańskiej akceptacji japońskiego pomysłu, był jednak nie amerykański rząd a Pentagon, dla którego Japonia nadal pozostawała tym samym wrogiem, który rozpoczął wojnę w Pearl Harbor i został pokonany w Hiroszimie. Dla Pentagonu Japonia z bronią atomową stawiała amerykańską dominację pod znakiem zapytania. Jedyne na co mogli się zgodzić Amerykanie to pomoc w budowie kolejnych elektrowni atomowych. Sytuacje tą zaostrzyło jednak nieoczekiwane ultimatum premiera Abe i być może wówczas zgoda na posiadanie broni nuklearnej została wydana w Białym Domu, w którym urzędował prezydent Bush Jr.

    W czerwcu 2004 roku, serwer National Nuclear Security System w Albuquerque został zaatakowany przez hakerów i skradziono dane ok. 200 osób bezpośrednio związanych z produkcją amerykańskiej broni nuklearnej. NSA przez trzy miesiące trzymała całą sprawę w tajemnicy podejrzewając wewnętrzną robotę, któregoś z pracowników.

    Miejscem, gdzie buduje się a także przechowuje wycofane z armii głowice nuklearne, są zakłady BWXT Pantex, położone na ogromnym obszarze tuż za miasteczkiem Amarillo w Teksasie. Po zamknięciu zakładów nuklearnych w Rocky Flats w Kolorado jest to jedyna firma, która zajmuje się nuklearnymi głowicami bojowymi. Z samej więc swojej natury jest to miejsce pilnie strzeżone, bo z pewnością znajduje się na liście rozmaitych złodziei nuklearnych. W czasie kiedy Bush podejmował w Camp David japońskiego premiera Abe w zakładach Pantex wybuchł strajk pracowników bezpieczeństwa. Firma mimo usilnych zbiegów nie była w stanie z miejsca zastąpić ich odpowiednio wykwalifikowanymi strażnikami. Strajk i wywołane nim zamieszanie trwało przez dwa miesiące. W tym czasie nieoznakowane ciężarówki wywiozły z zakładów 16 ton rdzeni nuklearnych zapakowanych w specjalnie do tego celu skonstruowane chłodziarki.

    Ciężarówki pojechały prosto do portu morskiego w Houston, gdzie skrzynie z głowicami przeładowano na… izraelski frachtowiec. Jedynym człowiekiem który zauważył, że coś jest nie tak był inspektor portowy Roland Carnaby, który wkrótce potem zginął zastrzelony przez policjanta, podczas pościgu samochodowego na ulicach Houston. Na miejsce zwolnione w tak tragiczny sposób przez Carnaby’ego, zatrudniono firmę ochroniarską Neptune Intelligence Computer Engineering z… Izraela, której właścicielem okazali się być byli pracownicy izraelskiego ministerstwa obrony narodowej.

    Izraelski udział w wywiezieniu głowic do Japonii był konieczny po to, aby zatrzeć wszelkie ślady udziału w tym procederze zainteresowanych stron. Kiedy jednak Izraelczycy weszli w posiadanie głowic, natychmiast z agentów przemienili się w handlarzy i zażądali od Japończyków dodatkowych i zapewne niemałych pieniędzy. Wściekli Japończycy zgodzili się, ale statek zanim dopłynął do Japonii zatrzymał się w Izraelu, gdzie wymieniono supernowoczesne amerykańskie głowice na najstarsze izraelskie. Japończycy odkryli oszustwo i natychmiast zażądali pieniędzy z powrotem. Żydzi stanowczo odmówili a Amerykanie umyli ręce.

    Japończycy pozostali więc ze starymi głowicami i nie pozostało im nic innego jak samemu je wzbogacić. Wybrano elektrownie atomową w Fukushimie, bo była wystarczająco odległa od wścibskich oczu rozmaitych inspektorów kontrolujących prace elektrowni atomowych. Fukushima miała kilka reaktorów i w jednym z nich zamierzano przeprowadzić proces oczyszczania uranu i plutonu. Sposób w jaki dali się oszukać, bolał Japończyków ogromnie i aby zemścić się jakoś na Izraelu nieoczekiwanie poparli w ONZ palestyńskie ambicje państwowe. Izrael był jednak czujny i w odpowiedzi przeciwko japońskim instalacjom nuklearnym wysłano wirus Stuxnet.

    Tak długo jak długo działała firewall, elektrownie były przed wirusem bezpieczne, jednak wszystko zmieniło się wraz z trzęsieniem ziemi 3 marca 2011 r. Trzęsienie ziemi przerwało na chwilę dopływ prądu co sprawiło, że firewall przestała działać. To wystarczyło żeby Stuxnet wdarł się do środka i zrobił swoje. Wirus przede wszystkim wyłączył zapasowe generatory prądu. Woda w basenach chłodniczych zaczęła intensywnie parować. Nie chłodzona niczym głowica nuklearna eksplodowała, rozpoczynając największą katastrofę nuklearną w historii ludzkości, której ostatecznego efektu i zasięgu wciąż jeszcze nie znamy…

    (na podstawie przemyśleń i wniosków Yoichi Shimatsu)
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Laliqu

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.