Jestem człowiekiem kochającym ironię i czarny humor. Straciłem wiarę w życie po pójściu na inżynierię mechaniczną i materiałową.

  •  

    Mam pytanie do chemików (ewentualnie do fanów drogich alkoholi):
    Jakieś pół roku temu dowiedziałem się że można zrobić etanol przy pomocy naświetlania wody gazowanej promieniami UV na płycie tytanu. Proces miałby przebiegać bardzo powoli, ale byłby jak najbardziej wykonalny: CO2 + H2O -> C2H5(OH). Ze względu na wysokie koszta projekt dalszych badań podobno został zarzucony. Na pytanie do profesora "Jak smakuje najdroższy alkohol świata?" Miał odpowiedzieć "Nijaki. Po prostu pali". Ogólnie to chciałbym wiedzieć czy istnieją jakiekolwiek artykuły, albo notatki dotyczące tego badania (ewentualnie czy ktoś coś słyszał).
    #studia #chemia #alkohol #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    To homo lobby staje się coraz bardziej nachalnie!
    ヽ( ͠°෴ °)╯︵ ┻━┻
    #lgbt #4konserwy #neuropa #kolorowaagitacja

    źródło: 1558190024838.jpeg

    +: Z........e, precz_z_komunia +48 innych
    •  

      @Gobo333: Odpowiadam więc, skoro twierdzisz że nauka jest lewacka czyli nie pasuje konserwatystom to znaczy że wybrałeś sobie jakiś obrazek i stosujesz jakąś głupią zagrywkę typu prawica+ brak znajomości nauki czy też innych pojęć.. Więc ja robię dokładnie to samo. Na podstawie lewackich tez typu 64 płcie, miażdżę twoje urojenie i upolitycznianie nauki.
      Może w zamian porozmawiamy też o tych rasistowskich prawackich statystykach? Jesteś chętny?

      Wyprzedzam cię i mówię, co z tego że to nie ty twierdzisz że istnieją 64 płcie, skoro sam uogólniasz całą prawicę hipokryto?
      pokaż całość

    •  

      @Crosshairs: Ale ja nie upolityczniam nauki, to był żart. Nie wiem, czy zauważyłeś, ale preczzkomunia nawiązał do posta użytkownika Laskolnikov, który w zabawny sposób zażartował sobie z psycho prawicy widzącej wszędzie tęczę jako symbol LGBT. Użytkownik Laskolnikov stwierdził (udając psycho prawaka), że skoro tęcza została zapostowana przez fanpejdż związany z dziedziną nauki, jaką jest fizyka, to fizyka jest lewacka. Ja załapałem o co mu chodziło i posunąłem się jeszcze dalej, twierdząc, że nauka jest ogólnie lewacka. No bo w końcu dziedziny nauki, takie jak Psychologia i Biologia uznają, że w homoseksualizm nie jest chorobą psychiczną, więc (Według Psycho Prawaków) to musi być lewacki spisek! Nie mam nic do prawicy, ale nie ma nic złego w wyśmiewaniu się z ekstremistów, nie? ( ͡º ͜ʖ͡º)
      Co do drugiego punktu, to faktycznie, nie jest to zbyt mądra teza, ale o wiele rzadziej spotyka się tego typu ludzi, jest ich naprawdę mało i nie mają znaczenia. Pewnie, możemy się z nich wyśmiewać, ale nie mieszaj ich do lewicy, tylko do Psycho Lewicy, jak ja to zrobiłem z Prawicą (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■). Niestety, ale niczego u mnie nie zmiażdżyłeś, bo ja też jestem przeciwko upolitycznianiu nauki. Pewnie, porozmawiajmy, czemu nie, tylko statystyki nie są rasistowskie, gdyż rasizm to przekonanie, a statystyki nie mają przekonań. Nie chodziło mi o uogólnienie całej prawicy, tylko tej małej części, co już wyżej napisałeś. Przykro mi, że odebrałeś to w ten sposób (╯︵╰,)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Patrzcie na kitu, który zastanawia się czy "Wyjść, czy nie wyjść? A może tylko stanąć przy otwartych drzwiach parę razy?"
    #kitku #zima #koty

    źródło: mały_pchlak.png

  •  

    Ej mirki!
    Potrzebuje pomocy! Dziadek za lat studenckich śpiewał piosenkę na każdą literę alfabetu. Oczywiście nie pamięta całego tekstu, ale tylko litery A i J. "Adam to jest sługa boży, Ewę wciąż chędoży", oraz "Japończycy to jest naród całkiem klawy, noszą jaja dla zabawy". Ogólnie jeśli ktoś pamięta tę piosenkę, albo chociaż fragment, to niech wpisuje. Z góry dzięki!
    #piosenka #wulgaryzmy #studenci #glupiewykopowezabawy
    pokaż całość

  •  

    Patrząc po wojnie między partiami politycznymi, najpewniej dojdzie do małej (zważywszy na skalę kosmosu) wojny eksterminacyjnej. Ziemia padnie i zamieni się w kupę żużlu o bioróżnorodności paru gatunków szczurów i owadów. Zatem proponuję stworzyć serię bunkrów, które będą całkowicie niezależne od struktur państwowych, gdzie nasza cywilizacja mogła by przetrwać atomową zagładę. Działały by na zasadzie komuny w której najważniejszą osobistością byłby szef bunkra.
    #mirkouniverse #pdk
    pokaż całość

    +: b....1, Cronox
    •  

      @Laskolnikov: Nie zgadzam się. Najlepszym gwarantem przetrwania rasy i cywilizacji ludzkiej będzie jej rozproszenie szeroko w kosmosie, tak żeby część ludzi i kolonii zawsze przeżyła, nawet jak wybuchnie Słońce i nasz układ planetarny przestanie istnieć. Budowa bunkrów atomowych dobra była w XX wieku, a nie w XXII. Dlatego te pieniądze, które Ty wydasz na bunkry, ja przeznaczę na eksplorację kosmosu i naukę.

      +: Mirczi
  •  

    Sytuacja z wczoraj:
    Zostaliśmy wzięci na obstawę niszowego rajdu rowerowego w Polsce. Z naszej jednostki pojechały cztery osoby. W trzech wypadkach obstawialiśmy miejscówki, w których można było spokojnie stanąć sobie w cieniu, oczekując cyklistów. Tylko jedna osoba trafiła w miejsce absolutnie wystawione na słońce. Nie było absolutnie żadnego cienia, a biedaczka wzięła ze sobą tylko 0.5l wody. Stała tak blisko 3h. Po przejechaniu kolarzy zjechały do niej jakieś mirabelki z wozu sponsora. Były bardzo miłe dla naszej dziewczyny z jednostki. Dały jej wodę i czapeczkę z daszkiem. Gadały z nią jakaś minutę, po czym...

    wyciągnęły kartkę że po śmierci odda swoje organy. XD
    Sytuacja jest o tyle komiczna, że po jakiś 5 minutach po tym wydarzeniu pojechaliśmy po nią, aby wracać do domu. Ona po staniu na tym słońcu rzeczywiście wyglądała jakby zostało jej niewiele czasu. XD
    #tourdepologne #kolarstwo #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Każdy kto narzeka na ptaki zapewne nigdy nie miał styczności ze świerszczami. Ptaszki faktycznie są głośne, się ich piękne dźwięki godowe niekiedy są w stanie umilić poranną drzemkę, a wręcz pijąc kawę brzmi to jak "Dzień dobry" od matki natury. Tymczasem aktywność świerszczy przypada na wieczór i noc. Kto wymyślił, aby coś wydawało z siebie dźwięk zbliżony do kultury pracy rozbieranego diesla. Co gorsza wydają ten dźwięk przez krótką chwilę, poczym po krótkiej przerwie nawalają znowu. Można to wręcz porównać do pracy strzelca radzieckiego z wojny w Afganistanie, którego AK zdążyło przerdzewieć i zapełnić się piaskiem. To jeszcze nie jest najgorsze. Gdyby tak grał tylko jeden, to można było by go zlokalizować i dokonać zamachu, niczym na Kennedyego. O nie! One grają całą orkiestrą symfoniczną. Co ja mówię! Tutaj dyrygent musiałby dyrygować dyrygentą tychże orkiestr. I nawalają tak bez większych przerw, psując każdą próbę zaśnięcia przy otwartym oknie. Co gorsza jeśli jednak pokusimy się o zostawienie jakiegoś otworu, to możemy się obudzić z tym kosmitą na ścianie. Nie ma gorzej rzeczy od patrzenia się na tę dziwną kreaturę. Gigantyczne czułki, wyłupiaste oczy, przypominające pedofila widzącego park z dużą ilość krzaków, w którego centrum jest plac zabaw. Do tego dochodzą jeszcze nie wymiarowe nogi służące rzekomo do skakania. Po co temu czemuś takie nogi, skoro ta istota posiada skrzydła i potrafi całkiem szybko i sprawnie latać? To jest cholerny żart ze strony matki natury. Ja nie wiem jak można się podniecać tą kreaturą, albo co gorsza uważać że są całkowicie nie groźnie. Widzicie żuchwę tego czegoś? W czeluści internetu znajduje się nagranie jak to wpierdala ludzką skórę bez większych problemów. Jeszcze tylko wspomnę o żądle jegomościa. Niekiedy jego rozmiar przewyższa statystyczną długość turboptysia niejednego przegrywa. Z tym że tutaj coś poczujemy, bo to żądło jest ostro zakończone. Jak więc można narzekać na ptaki? #pasta pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Ten uczuć kiedy jutro wyniki #matura i ludzie się boją, a ty wolisz mirkować i oglądać MŚ, zamiast się uczyć do egzaminu poprawkowego xd

  •  

    #mecz Czy Niemcy naprawdę nie umieją nic zrobić dobrze na rosyjskiej ziemi?

  •  

    Wstałem z łóżka. Ubrałem się. Wychodząc z pokoju chciałem wyłączyć światło. Klik - ciągle jasno.
    "O co chodzi?" ~ myślę sobie. Próbuję parę razy włączyć i wyłączyć. Nic. Zero reakcji, pomimo tego, że żarówki zapalają się i gasną, to w moim pokoju jest ciągle jasno. Chyba z 5 minut mi zajęło ogarnięcie, że światło w moim pokoju pochodzi ze słońca. Zima trwa już za długo. A tak w ogóle to dzień dobry!
    #zima #dziendobry #wiosna
    pokaż całość

  •  

    #studia #agh #wygryw #imir #przegryw #pasta

    Cześć Mireczki!
    Nawet nie wiecie co się u mnie ostatnio dzieje (pewnie temu, że nie postuję co chwilę swoich zdjęć, na których to całkowicie przypadkiem założyłem "przyciasną bluzeczkę w prześwitujących spodenkach"), ale to co się odjaniepawla to przekracza już normę zwykłego spierdolenia. Jako pierwszoroczniak zawsze ciekawiło mnie, czemu każdy tak narzeka na te studia. Myślałem, że to przez wykładowców, ale jak się okazuje, to z nimi można się najzwyczajniej w świecie dogadać. Zrobi się parę zadanek lepiej, czy gorzej i nawet są zadowoleni jak próbujemy cokolwiek robić, poza chlaniem i spaniem. Ale skoro nie wykładowcy, to może sami studenci? I tu właśnie zaczyna się cała opowieść! Na wstępnie zaznaczam że nie chodzi mi tu o typowych imprezowiczów. Oni fakt, faktem oblewają najczęściej, ale spoko ziomeczki jak mieszkają kilka pokoi dalej, bo to wódeczkę poleją, a to jakąś koleżankę się pozna na domówce. Dziś się rozpiszę o typowym studencie na IMIRze. "Przecież studenci to elita intelektualna naszego kraju" - mówiłem sobie. Kurwa. Kto pozwolił, aby taki wydział powstał? Jeszcze ten kierunek: "Mechanika i Budowa Maszyn". I czego tam się niby uczą? Jakiś kurwa wykresów metal - cementyt! I ja właśnie dzisiaj o tym. A dokładniej o moim współlokatorze. Nazwijmy go "Zenek", bo to przecież bardzo pasuje do takiego typowego robola zapierdalającego na taśmie produkcyjnej za najniższą krajową.

    Koniec września: Ja niezwykle młody, silny, energiczny, strasznie przystojny, a co najważniejsze skromy mężczyzna postanowiłem pierwszy rok mojego studiowania przeżyć w akademiku. Pomimo tego, że rodzice naciskali na wynajęcie jakiejś kawalerki, to ja twardo na swoim. Przecież trzeba jakoś ludzi poznać, a najlepiej w akademiku, gdzie cisza nocna zaczyna się w sobotę o 6:00, bo niedobitki piją niedopitki, a kończy w sobotę o 6:01, kiedy to panowie ciecie z pełnym zapałem zaczynają sprzątanie grillostrefy, aby ta mogła posłużyć przynajmniej następny dzień. Jak wiadomo trzeba przyjechać z klasą. Wiec ja wraz moim starszym bratem, który już skończył studia i poszedł pracować jako informatyk do jakiejś wylęgarni szczurów. Praca niby nielekka, ale pozwoliła mi przez to przyjechać czymś lepszym od passata 1.9 w kombii, mianowicie mitsubishi outlander. Niby nic specjalnego, ale przynajmniej mamy 99,(9)% pewności że nikt nas nie wyśmieje. W końcu samuraj i te klimaty. Podjechaliśmy pod akademiki. Miejsca dużo, więc zaparkowaliśmy praktycznie pod wejściem. Wziąłem moje dwie torby i plecak, bo w sumie po co coś więcej, skoro planuję co drugi tydzień wracać do domu. Wchodzę przez drzwi do mojego nowego domu. Od razu w oczy uderza mnie pełna sterylność, oraz czuję się tak, jakby tutaj o komunie nie słyszeli. Na powitanie dostaję moją kartę mieszkańca, oraz własną pościel, która nie jest może szczytem moich oczekiwań, ale niczego więcej nie potrzebowałem. Wchodząc do mojego pokoju czułem lekkie podniecenie. W końcu zaczynam nowy etap w życiu. Mój współlokator miał przyjechać dopiero 1. października, co pozwoliło mi wybrać łóżko, oraz rozgościć się w mojej małej "willi". Szybko zleciał mi dzień na układaniu sobie planu tygodnia, jaki robieniu podstawowych zakupów. Wieczorem kiedy to postanowiłem sobie na chwilę relaksu przy grze Hotline Miami wbił mi do pokoju Seba. Prawdopodobnie największy imprezowicz w całym DS-10. Uznał, że ludzi mało, a Świeżakowi przyda się mały chrzest. Skończyło się na tym, że poznałem Olę i Paulinę, dwie niesamowite dziewczyny na 3. roku Automatyki i Robotyki, z którymi to spędziłem większość ostatnich chwil bycia w "wielkim niebycie", czyli przerwą w edukacji między maturą, a studiowaniem.

    1. Października: Wstaję. Jest ciepły, choć rześki poranek. Leniwie się przeciągam. Robię głęboki wdech. Czuję się bardzo podekscytowany. Okno które zostawiłem otwarte na noc pozwoliło mi usłyszeć leniwy studencki poranek. Ludzie szli na pierwsze zajęcia w tym semestrze. Słychać było wiele okrzyków radości pierwszaków, jaki głośnie powitania starszaków. Moje pierwsze ćwiczenia miałem dopiero o 3. więc mogłem sobie dziś pozwolić spać do 9. Na śniadanie oczywiście jajka na twardo, z parówkami. Czy może być bardziej bogaty studencki posiłek? Oczywiście proste gotowanie, tutaj jest katorgą, bo zanim rozgrzeje się tutaj ta kuchenka elektryczna, to ja zdążyłbym pójść na najbliższą stację paliw, tam kupić benzynę, która posłużyła by mi jako paliwo do kuchenki a'la Bear Grylls, na której zapewne zdążyłbym zrobić posiłek dla całej żulerni która upodobała sobie chodzić w okolicach akademików. W końcu, gdzie studenci, tam puszki i szklane butelki. No cóż, mówi się trudno i używa czajnika elektrycznego. W końcu co za różnica, gdzie się wkłada jajka i parówki. Ważny jest efekt i styl. Kiedy wracałem do mojego pokoju to drzwi były otwarte. "Oho! Czyżby mój współlokator przyjechał?". Wieczorem dowiedziałem się, że ten człowiek wszedł rzucił wszystko na swoje łóżko i pobiegł na uczelnię. Jak się okazało był on spóźniony, a podobno z jego przedmiotu na zaliczenie trzeba mieć większość obecności. "Zdarza się" - myślałem.
    Reszta października minęła mi w sumie spokojnie. Przez większość czasu poznawałem nowych ludzi. Chodziłem na imprezy, przez co często nie przychodziłem na wykłady o 8.00. Jak dobrze, że większość ćwiczeń mam w południe, a koledzy na kierunku bardzo chętnie udostępniają swoje notatki, przez co ja mogłem się z nich pouczyć przez popołudnie. Dużo czasu mojej nauki spędziłem z taką Anetką z mojego kierunku. Bardzo skromna dziewczyna, choć jak ośmieliła się przyjąć moje zaproszenie na wydziałówkę, to byłem aż zdziwiony, że taka szara myszka umie aż tak tańczyć! Mój współlokator Zenek natomiast całe swoje życie spędzał w pokoju. Tak naprawdę widziałem go tylko jak wychodzi na wykłady. Nawet nie wiem, czy się myje, bądź co gorsza jak się załatwia (poważnie raz z ciekawości cały dzień go śledziłem, byle by zobaczyć moment w który idzie się wypróżnić). Ogólnie to straszny creep z Zenka. Na pytanie o jego miasto rodzinne powiedział "to nieistotne". Rozumiem, że można wstydzić się małej wsi, że niby zaścianek, ale przecież już sam Kochanowski pisał "Wsi spokojna, wsi wesoła!". Co gorsza ten typ potrafił używać jednej torebki do herbaty, aż ta nie stawała się całkowicie przeźroczysta. Dodatkowo notorycznie nie zamykał drzwi do pokoju. Raz wyszedłem o 8:00 na wykłady. Spotkałem go o 12:00 w B-2, by dowiedzieć się że wyszedł po 9:00. Kiedy wróciłem o 13:00 jego ciągle nie było. Byłem lekko przerażony, kiedy otwierałem, a jakże, nie zamknięte drzwi. Przecież laptopa miałem na wierzchu, już nie wspominając o całym moim dobytku! Jak się okazało zginął tylko mój ketchup i majonez, wraz z lewym kubotem. Słyszałem różne historie, o tym jacy studenci chodzą głodni, więc to takie oczywiste, że poprawiacze smaku znikają. Bardzo mnie zszokował, czemu kurwa kubot? Jeszcze gdyby oba, ale tylko lewy? Jak się później na jednej domówce okazało, to ktoś wywiercił w nim otwory i zrobił sobie krzesełko pod ładowarkę. Pomysłowe, chociaż nie na tyle, żeby delikwent nie dostał ode mnie w twarz, tym bardziej, że już grało sporo %%.

    Wieczór przed wydziałówką wszystkich wydziałów w listopadzie: Udało mi się! W końcu jest jakiś mały postęp w moich relacjach z Zenkiem! Udało mi się go naciągnąć na imprezę! Oczywiście jako typowy inżynier on założył starą szarą koszulkę (na szczęście miała tylko jedną dziurkę pod pachą i nie śmierdziała potem jak większość jego ubrań), a na nią flanelową koszulę. Użyczyłem mu trochę moich perfum, ażeby zdusić jego fetor. Było wręcz lepiej niż zakładałem, bo nawet był zadowolony, że wychodzi gdzieś od dłuższego czasu.

    Impreza: Ja tańczę z dziewczynami od godziny. Czas więc na małą przerwę i doalkoholizowanie się. Zabieram więc Olę i Paulinę to stolika, żeby poznały mojego kolegę Zenka. Rozmowa na początku jakoś nie była zbytnio porywcza, bo mój współlokator nie wypił jeszcze żadnego malucha. Na szczęście dzięki mojemu darowi przekonywania szybko mnie dogonił, pod względem upojenia. Takiej bestii na parkiecie to dawno nie widziałem. Może miał dużo pracy na początku semestru, albo problemy rodzinne i temu był taki zamknięty? Popatrzyłem szybko w jego stronę, kiedy wróciłem do stolika, po kolejne dotankowanie. Z tego co zdążyłem zauważyć to Zenek zmierzał w naszą stronę z jakimś aniołem 9/10. Usiadł do stolika. Na początku klasyczna rozmowa. Skąd jesteś? Co lubisz jeść? Aż padło pytanie z ust tej niewiasty: "Co lubisz?". Powiedziała to z lekką nutą namiętności. "No w końcu Zenek stanie się prawdziwym mężczyzną" - pomyślałem patrząc, po tym jak zobaczyłem jego błysk w oczach. I wiecie co Mirki? Ten typ wyjeżdża że najbardziej to lubi procesy wytwarzania materiałów, a już w szczególności proces wytwarzania stali. Ja pierdole! Ten nawija jak popierdolony o tym jak to wytwarza się koksik, oraz czemu gaszenie na sucho jest bardziej efektywne od gaszenia na mokro, przez co Polskie hutnictwo długo było w tyle za murzynami. Widać było że dziewczyna powoli staje się bardziej rozluzowana, a z twarzy znika cała namiętność. Nosz ja pierdole! Gościu skończ porównywać te piece! Gówno mnie, a tym bardziej dziewczynę o wyglądzie anioła, będzie chciała słuchać o różnicach między wielkim piecem, a EAF. Już myślałem że to koniec. Kiedy powiedział o wykresie Żelazo-Cementyt, dziewczyna krzyknęła "DOSYĆ!", po czym odeszła od stolika, biegnąc w stronę toalety. Zenek trochę się zasmucił, ale kiedy po chwili zmierzaliśmy w stronę wyjścia ta dziewczyna wróciła. Widać było po niej, że przed chwilą przeżywała burzę emocjonalną. Powiedziała tylko "Muszę z tobą pogadać", po czym szybko wyszła na pole, można by powiedzieć, wyrywając nam mojego współlokatora. Poszedłem jeszcze odprowadzić dziewczyny, którym to udało się załatwić mieszkania w "Alfie". Droga była długa, jaki powrót. Zajęło mi to dobrą godzinę. Kiedy wróciłem do pokoju zastałem, o dziwo zamknięte drzwi "Jak do tego doszło, skoro Zenek wyszedł pierwszy?". Wyciągnąłem więc swoje klucze. Delikatnie włożyłem je do zamka (przyzwyczajenia z domu, kiedy to rodzice szli spać o 22, a ja wracałem o 4 nad ranem). Nie udało mi się nawet w pełni otworzyć drzwi, kiedy to Zenek krzyknął "WYPIERDALAJ". Trzasnąłem drzwiami. Udało mi się tylko zobaczyć jak ten anioł go ujeżdża. A JEDNAK MU SIĘ UDAŁO! MISSION ACCOMPLISHED. Tylko jakim cudem on. Chłopak od pierdolonego stalownictwa mógł wyrwać taką laskę? Przyłożyłem ucho do drzwi i z wnętrza usłyszałem, takie cuda, że mam dość. Dziewczyna krzyknęła: "MÓW MI BRZYDKO". Na co Zenek: "ŻUŻEL!". "O TAK! O TAK!". "A teraz pokażę ci moje COS!". "TAK! TAK! Napełnij mnie twoją surówką Wiel... POTĘŻNY PIECU!"

    Początek grudnia: Tak. Zgadza się. Ta dziewczyna również była z IMIRu. Jednak słynne powiedzonko: "Lepiej chujem walić w szklanke..." nie sprawdziło się. Ogólnie to zostałem zmuszony do szybkiej ewakuacji i przejście na mieszkanie. Jednak lepiej mieć kawalerkę, niż trafić na, już parkę, fanatyków Wielkiego Pieca, którzy by kopulowali mówiąc do siebie o procesach stalowniczych.
    pokaż całość

    +: GED_PL, f.....d +35 innych

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Laskolnikov

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)